Dodaj do ulubionych

nocne przemyslenia

08.02.10, 11:59
w nocy misiek (kolo4,5) wydarl sie niespodziewanie (no to nie jest
jakies zaskoczenie dla mnie) ale najgorsze bylo to, ze byl agresywny.
po wydarciu sie japy dostalam z liscia i zaczal mnie szarpac(??)
nigdy tak nie bylo, co prawda z liscia w nocy juz nie raz dostalam,
bo sie misiowi machlo reka a ja akurat bylam blisko ale zeby tak?
skutkuje wtedy jedynie wystawienie goscia na przedpokoje.
a wycie ma takie ze swiat by obudzil...
no lekko nie bylo.

nM zasnal szybko a misiek sie wierci i wierci i wierci...a ja moge
zasnac dopiero jak misiek zasnie...
jak mnie tak wybudzi to czasem mam problem z zasnieciem.
no to se leze i mysle
i tak sobie pomyslalam w kwestii niedawno odkrytego fora o
niemowiacych dzieciach ze to wszystko moze ( a nawet musi!) byc
powiazane.
podsmujmy :

- od zawsze misiek ma problem ze snem
- alergia tez nie wplywa dodatnio na rozwoj
- jest ruchliwy i ciekawski ( od zawsze) wszedzie wlezie sprawdzi,
dotknie, bada swiat majacac :)no i niszczac
- nie umie sie wyciszyc do snu, kopie nogami, macha rekami , wierci
sie wierci, gdy juz wreszcie przestaje sie ruszac - wtedy pada
- lubi ciasne przytulanki, sciskania itp, zaciumakowal mnie na amen,
ciuma po stopach, brzuchu itp
- lubi zabawy w kolko - to tez mysle, ze jest charakterystyczne, na
ziemi autkiem w kolko albo reka na stojaca w kolko, albo sie
kreci...az upadnie ;/
- nie mowi, nie wola siku, czy kupke dopiero jak sie zesika wtedy
sygnalizuje, z kupka jest lepiej bo wolniej wychodzi niz siku, wiec
na ogol zdazamy...
- ciezko mu czytac ksiazki bo on nie polezy spokojnie. zaczyna
kartkami przewracac az sie boje ze pozrywa

tak sie zastanawiam ile cech jest wspolnych dla dzieci ktore maja
opozniona mowe?
jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • szalona_wielorybica Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 12:36
      Jon:
      -od urodzenia nie ma problemow ze snem
      -ruchliwy, ciekawski, wszedzie wpakuje swoj nos, wszedzie wejdzie, wszystko
      wywali, musi sprawdzic, jak cos funkcjonuje, wiec czesto psuje rzeczy i zabawki
      -wczesniak z 36 tyg (ale okazalo sie, ze ok. 2 tyg. mlodszy),wiec to pewnie ma
      tez wplyw na rozwoj
      -wychowwany dwujezycznie, niestety jezyk otoczenia jest duzo bardziej aktywny,
      bo po polsku mowie tylko ja
      -jak byl mlodszy spal najchetniej zawiniety ciasno w kocyk, pieluche
      -nie jest zbyt wylewny, jak rodzice, nie lubi ciasnych przytulanek, ale nie
      broni dostepu (typ kota, jak ma ochote to tuli sie i przymila, jak nie to broni
      swojej odrebnosci)
      -z opieluchowaniem nawet nie zaczelismy, nie przeszkaza mu ani kupa w majtach,
      ani mokra pielucha nawet zwisajaca do kolan, o sygnalizowaniu potrzeb nawet nie
      mam mowy
      -w kwestii ksiazeczek wreszcie sie ruszylo, wiec czytamy kiedy tylko ma na to ochote
      -ostatnio zle reaguje na halas, poza halasem ,ktory sam produkuje (byc moze
      nadwrazliwosc na dzwieki?)
      -od poczatku rozwija sie wolniej, trenujac oryginalne rozwiazania
      -namietnie bawi sie samochodami,szaleje bobby carem, produkuje korki i wypadki,z
      klockow buduje wieze i drogi
      -z malowaniem, rysowaniem, klejeniem, lepieniem i tym podobnymi jest na bakier.
      • uczula Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 13:51
        > -z malowaniem, rysowaniem, klejeniem, lepieniem i tym podobnymi
        jest na bakier.
        takze
        i tez buduje drogi (co mnei bardzo zaskoczylo, nie pokazywalam a sam
        zaczal ukladac) wieze - uklada i burzy
        aha - my mamy jeszcze jedna ceche z tym zwiazana.
        otoz misiek sie nie umie ode mnie odkleic.
        trzyma mnie "na krotkiej pepowinie"
        mam wrazenie ze najchetniej wlazl z powrotem do brzucha.
        stale mam "goscia"w wc. stale.
        jak sie przez "przypadek" zamkne sie w lazience to jest pod drzwiami
        wielki placz.
        szloch i rozpacz.
        przy kapieli tez mam goscia - nM nigdy, ja zawsze, w wc to samo.
        stale przy mnie.
        w nocy tez sie przykleja do mnie.
        spimy razem bo jak go przenosze to potrafi sie co 3 godziny budzic.
        ;/
        nie oddessal sie do konca...
      • uczula Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 13:58
        wiesz u nas ten brak snu - wiele rzeczy sprawia.
        bo: niewyspane dziecko jest w dzien marudne i to powoduje, ze nasz
        dzien jest taki a nie inny.
        jesli do tego dodamy, ze misiek ma energii za trzech a kondychy to
        mu wielu moze pozazdroscic no to macie obraz jak wyglada nasz dzien.
        och :)
    • a090707 Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 12:40
      Uczula moj mowi bardzo ladnie, a to wszystko co wypisalas charakteryzuje rowniez
      i jego- moze poza sciskami i przytulankami na max :)
      • uczula Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 13:22
        :)no wlasnie twoj mowi a moj nie chce.
        no to jest istotna roznica - poza tym masz takiego samego rozbojnika
        jak ja :)
        no ja mowie mojemu nM ze nikt nigdy mnie tak nie wyciumal jak misiek.
        on mnie ciuma wszedzie (tz wkazdym miejscu i o kazdej porze)
        w stopy, w rece, w brzuch no i ma szczegolne upodobiania do ...
        piersi.
        w dalszym ciagu je kocha - co prawda ma odlegosc ale jednak.
        • pabia_a Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 13:36
          uczula napisała:
          > ma szczegolne upodobiania do ...
          > piersi.
          > w dalszym ciagu je kocha - co prawda ma odlegosc ale jednak.

          Mój młody nie za bardzo się przytula bo poprostu nie ma na to czasu,
          wszędzie jest go pełno, jest strasznie ruchliwy, ale przytulanie sie
          do moich piersi kocha nadal, choć z karmienia piersią zrezygowaliśmy
          we wrześniu. Długie karmienie chyba wpływa na ten sentyment do
          cycusia;-)
    • paris4 Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 12:43
      Mój starszy syn miał wiele podobnych zachowań. Tyle, że po drugich
      urodzinach ruszył z mówienim - początkowo po chińsku potem coraz
      lepiej. Jego rozwój dostosował się do rówieśników około trzecich
      urodzin. Teraz jest standardowym 4,5-latkiem
      • uczula Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 13:54
        wiesz, paris ja chcialabym wychwycic roznice...
        • malenkie7 Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 14:21
          uczula, ja na Twoim miejscu poszlabym do specjalisty - na pewno
          logopeda, bo to nie zaszkodzi, a pomóc może (nie wiem czy chodzisz z
          Misiem do logopedy), i moze warto tez odwiedzic dzieciecego
          psychologa.
          skoro masz takie przemyslenia, to warto je przedstawic specjaliscie,
          który w wielu kwestiach doradzi, i rozwieje wątpliwosci.
          • uczula Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 16:05
            do logopedy juz chodzimy.
            ech malenkie, ja ci powiem tylko jedno.
            to oznacza dla mnie : duzo duzo pracy z misiem...
            ech.
            • a.zaborowska1 uczula 08.02.10, 16:30
              Mój Macius mówi jeszcze mniej niż twój synek. Z przedstawionych
              zachowań mogę tylko porównać
              - niechęć do czytania książek
              - wszędzie wejdzie :-)

              Nie wydaje mi się, żeby to miało związek z opóźnioną mową u naszych
              chłopców. Mojej siostry synek ma rok i miesiąc, książki tylko gryzie
              a wymawia już kilka wyrazów.
              Po wielu latach pracy z moją córką mogę ci napisać, że jesli już to
              misiek może byc takim dzieckiem sensorycznym. Wrażliwym na bodźce.
              Dzieci te nie lubią np. dotykania pewnych partii ciała. Np. mój
              Macius nie lubi smarowania kremem buzi. Dzieci te nie bardzo lubia
              malować (ale tu moja starsza córka rysuje slicznie i dużo) Wiec to
              wszystko to są suche teorie.
              Jedno mogę stwierdzić napewno. Gdy dziecko w nocy ma niespokojny sen
              (nie wliczamy tu oczywiście noworotków) musi byc coś na rzeczy. Ja
              na twoim miejscu zrobiłabym mu badania na pasożyty. Mojej znajomej
              córka ma glizde ludzka i budziła się w nocy, wyła, była agrsywna i
              okazało się, że dziecko właśnie robale męczyły.
              Druga sprawa może być emocjonalna. Coś mu przeszkadza w całym dniu?
              Może on potrzebuje więcej spaceru, żeby móc spokojnie spać...itd.

              Na końcu ci powiem, że ja gdy miałam takie obawy jak ty ze starszą
              córką, poszłam do psychologa na wizytę. Lekarka mnie wysłuchała,
              wypytała A. gdzie co ma, spojżała na zachowanie i
              stwierdziła "Proszę Pani to inteligętne, pełne energii dziecko.
              Czego by pani oczekiwała od 2,5 letniego dziecka??" No to mi opadła
              szczęka :-/ Po czym rozmowa była długa i wartościowa. Kobieta
              uświadomiła mi dużo, podpowiedziała jak postępować i kazała zapisać
              do przedszkola :-) Niektóre dzieci muszą mieć zaplanowany cały
              dzień. Zajęciami, zabawami i nawet posiłkami. Daje im to możliwość
              wykorzystania energii, wykazania się ale i poczucia bezpieczeństwa.
              • uczula Re: uczula 08.02.10, 16:40
                ech...
                dzieki zaborowska.
                ja musze to wszystko sobie poukladac.

                chodzac po linkach weszlam na takiego bloga i jak to czytam to
                reakcje misia sa bardzo bardzo zblizone.
                przebudzeniemateuszka.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?572896

                nie wiem, na razie kazda opcja mnie podlamuje...
                • uczula ps 08.02.10, 17:23
                  a przeczytajcie sobie zakladke biomedyczne leczenie autyzmu na tej
                  stronie
                  no mi szczena w dol opadla.
                  z drugiej strony misiu jest alergikiem - wczesnie odkrytym i
                  dietowanym dosyc dlugi z dobrymi skutkami.
                  z bardzo dobrymi skutkami.
                  chleba tez misiu dlugo nie jadl. z glutenem tez nie zaczelam szybko
                  bo balam sie uczulenia.
                  mysle o pasozytach i candidzie.
                  z drugiej strony - od strony pokarmowej nie ma zaburzen.
                  misiu ladnie potrafi jesc i rosnie.
                  agresywnie reaguje gdy sie zlosci.
                  czy wtedy przezywal dzien? byc moze, bylismy w decatlonie i misiu
                  poraz pierwszy dosiadl rowerka ktory na niego pasowal.
                  na lato kupimy taki 14 calowy, bo do niego spokojnie dorosnie.
                  w sklepie jezdzil na tym najmniejszym 3 kolowym i radzil sobie
                  rewelacyjnei :)
                  po prostu wsiadl i odjechal :)popedalowal wrecz :)
                  bylam zachwycona.

                  ech... napewno czeka mnie duzo pracy :)
                  duzo kreatywnych pomyslow na rozwiniecie mowienia u misia.
                  do tego on sam jest kreatywny :) hehe
                  ech :)
                • a.zaborowska1 Re: uczula 08.02.10, 17:45
                  ja przepraszam ale czy mogę cię wirtualnie walnąć???

                  Misiek ma autyzm bo ma ciężką mowę? Dziewczyno z tego co napisałaś
                  on używa 3 wyrazów w zdaniu!!! Czyli w małej ilości ale spełnia
                  wymagania wiekowe. Doszukujesz się problemów bo nie jest grzecznym i
                  łatwym dzieckiem (porównujesz go do starszeej) !
                  Każde dziecko jest inne, każde rozwija się innaczej, każde ma inny
                  charakter!!!
                  A ty nie czytaj internetu o autyźmie tylko jeśli (się boisz, masz
                  wątpliwości, podejżenia) idź do pediatry niech ci da skierowanie do
                  neurologa. A ta już cię skieruje na badania. Idź do psychologa
                  dziecięcego porozmawiaj.
                  • uczula Re: uczula 08.02.10, 18:13
                    walnij :):)
                    heha - no mysle, ze nie ale jakies tam zachwianie integracji
                    sensorycznej cos w tym guscie byc moze ma :)
                    mysle ze na neurologa nM namowie.
                    troche mi juz przeszlo.
                    poza tym tamten chlopczyk jest 2 lata starszy....to bardzo duzo,
                    prawda?

                    ale walnij walnij
                    • gdynianka_11 Re: uczula 08.02.10, 18:49
                      2 lata to bardzo, bardzo duża różnica w tym wieku! Myślę, ze
                      zaborowska wszystko napisała - jeżeli się martwisz, idź do pediatry
                      lub psychologa, poradź się, ale się nie zadręczaj. Szczególnie
                      psycholog dziecięcy może pomóc, doradzić jak masz Miśka traktować,
                      czego od niego wymagać, jak z nim postępować w najbardziej Cię
                      stresujących sytuacjach. Dzieci są naprawdę różne i każde ma swoją
                      drogę rozwoju.
                    • a.zaborowska1 Re: uczula 08.02.10, 19:14
                      uczula napisała:

                      > walnij :):)
                      > heha - no mysle, ze nie ale jakies tam zachwianie integracji
                      > sensorycznej cos w tym guscie byc moze ma :)

                      To nie jest takie straszne ;-)
                      A neurolog rozwieje lub potwierdzi wątpliwości
    • lucy_cu Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 19:11
      Pozwolę sobie dołączyć się do wirtualnych walnięć- razem z
      Zaborowską Ci spuścimy manto, Uczulka. ;-)
      Wejdź sobie na jakąś stronę o wczesnym wykrywaniu nowotworów-
      poczytaj sobie. Na 100% dojdziesz do wniosku, że masz raka wątroby
      albo innego jelita. Zakład?
      To samo teraz robisz z dzieckiem. Przepraszam Cię bardzo, ale to
      wszystko są tak niecharakterystyczne objawy, że mogą pasowac do
      pięćdziesięciu chorób.
      Zostaw dziecko w spokoju, odetnij się od netu na pół roku i z głowy.
      Możesz jeszcze ewentualnie przejść się do tego psychologa, do
      którego chodzi A.zaborowska. ;-) Niemówiących i ruchliwych
      dwuipółlatków jest W PIERNIKI wszędzie. :-)
      Głowa do góry, zamiast czytać w necie, weź dziecko na spacer. :-)
      Buźka :-)
      • lopez32 Re: uczula 08.02.10, 20:17
        Ja mam syna z zespołem Aspergera, łagodna forma autyzmu
        wysokofunkcjonującego z zaburzeniami SI, czysli sensorycznymi. Jak
        chcesz pogadać i rozwiać swoje wątpliwości czy mu potrzebny lekarz
        czy nie to możemy pogadać bo ja aż tak dużo nie czytam bo nie mam
        czasu i chyba nie wszystko wyłapałam jeśli chodzi o Twojego Miśka.
        Jedno wiem napewno żadna matka nie szuka problemu na siłę, ja
        zdiagnozowałam dziecko dopiero w tym roku jak skończył 9 lat bo mimo
        że jeździłam po wszystkich możliwych specjalistach, nikt się na tym
        nie poznał. A mogłam zrobić więcej i wcześniej. Zapraszam, gg1066172.
      • uczula Re: nocne przemyslenia 08.02.10, 20:39
        oj lucy :):)
        w mojej rodzinie rak kroluje - az strach pomyslec, kiedys nawet
        rozmawialam z kuzynka, czy strach mnie nie gnebi bo jej mama i moj
        tata i moja babcia - wszyscy na raka.. a ja mam hbs + juz
        przynajmniej od 20 lat...ech kto wie, co w nas siedzi?
        kto wie?
        no...jedyna niecharakterystaczna objawa :) jest niemowienie, albo
        raczej slabe mowienie mojego syneczka.
        ja chce z nim pogadac a on nie moze.
        nie chce juz czekac - i to jest jedno pewne.
        spacer swoja droga :) hahaha :)
        jutro

        ciumaczek :)heh :)jak mowie do misia :)
        • lopez32 Re: uczula halooo widzisz mój post? 08.02.10, 20:41
          • lopez32 Re: poczytaj tu 08.02.10, 21:01
            www.integracjasensoryczna.org.pl/pl/zaburzenia-si
            zazwyczaj te zaburzenia wystepują w tle innych, ale pamiętaj że
            Twój synek jest jeszcze mały i musisz go uczyć mówić i obserwować
            zachowania, a do tego musisz wiedziec co obserwować, dlatego dobrze
            jest wiedziec jak najwięcej, a autyzm ujawnia się koło drugiego roku
            życia wiec za wczesnie na diagnozy. Niektóre dzieci po prostu mówią
            później, choć bywa i tak że bardzo slaba mowa jest pierwszym
            symptomem ze dziecko ma problem.
          • uczula Re: uczula halooo widzisz mój post? 09.02.10, 10:48
            tak tak
            lopez
            przepraszam za opoznienie w odpowiedz.
            odezwe sie do ciebie :)
            bardzo ci dziekuje.
            dzisiaj siedze sama z miskiem wiec pogawedki to niemozliwe.
            musze mu zajac czas a nie chce zeby caly czas siedzial mi na kolanach
            i bajki ogladal
            na dzisiaj zaplanowalam spacerek, robienie golabkow i malowanie
            palcami :) chyba ze mi misiu padnie.
            ja rzadko odpalam gg
            z roznych powodow, ale odezwe sie napewno.
            z terminem SI spotkalam sie juz wczesniej...:)
    • ridibunda hm 09.02.10, 08:07
      no i ja Ciebie też nie walnę. Najprawdopodobniej Misiu jest zdrowy tylko mu się
      gadać nie chce:), ale jednak uważam że każdą niepokojącą rzecz należy sprawdzić.
      Ty z nim jesteś na codzień, widzisz jaki jest, jeśli coś Cię niepokoi - drąż.
      Ja pracuje z autystykami. Ogromnie ważna jest wczesna interwencja w tych
      przypadkach, lepiej panikować niż coś przeoczyć. Logopeda, psycholog, neurolog -
      warto sprawdzić.
      I nadal podkreślam, że wg. mnie Twój Misiek to leń i jak się rozgada to się nie
      odpędzisz od niego, zdrowy i wesoły facet. Ale warto dmuchać na zimne przy
      takich Twoich przemyśleniach.
      Pozdrawiam.
      • lopez32 Re: no i ridibunda dobrze pisze 09.02.10, 08:41
        warto wzystko sprawdzić nawet jak to wygląda jak panika. Może jest
        leń, a moze trzeba mu podciąć wędzidełko żeby mógl wyraźnie mówić??
        lekarz, lekarz..
        • uczula Re: no i ridibunda dobrze pisze 09.02.10, 10:57
          tak dziewczyny - wlasnie tak mysle,
          mysle, ze w tym wieku dziecko nie mowi nie dlatego ze mu sie nie chce
          tylko dlatego ze nie moze.
          moze mu trzeba " zastymulowac mozg " ( jak w iniemamocnych:):)) albo
          przebadac i sprawdzic co sie dzieje.
          i pomoc harmonijnie sie rozwijac.
          bo dziecko z klopotami mowienia moze miec klopoty w szkole z uczeniem
          sie.
          w grupie z porozumiewaniem sie.
          a po co mu takie problemy?
          i kto mu pomoze jak nie ja?

          aha , problem z misiem nie polega na tym ze on mowi niewyraznie, to
          co mowi, mowi bardzo ladnie.
          problem z tym ze nie wychodzi poza znane sobie slownictow.
          nie ma nowych wyrazow.
          nie ma prob mowienia. nie ma nasladownictwa - przynajmniej na etapie
          mowy.
          jemu jest dobrze jak jest i wiecej nie potrzebuje...no wlasnie.
          troche pluje sobie w brode ze odpuscilam jak misiu byl maly.
          bo uczylam go gugac i nasladowal ( ale z zamknieta buzia!) i wtedy
          stwierdzilam, ze wystarczy ;/
          ech,,,,dobra idziemy robic nasz dzien.
          milego dziewczynki :D
          • lopez32 Re: to ja napisze jak u mnie było 09.02.10, 11:55
            mój Michał "prawie" normalnie sie rozwijał do dwóch lat. Prawie bo:
            bawił sie długo sam i nie potrzebował towarzystwa, jak go zawołałam
            podczas zabawy, nie reagował, nawet na krzyk. Obściskiwał mnie ale
            tylko jak on tego chciał, jak ja chciałam to sie wyrywał, mowił:
            mama, tata, baba, dzidzia, tuftuf (pociag) i eee jak chciał cos
            innego pokazując paluszkiem. Myslałam sobie cos tam mówi, nie jest
            źle a reszta to cwaniactwo. Jak był zły albo czego nie dostał,
            siadał jak arab na kolanach i walił głową w podłogę, miał atopie
            skórną i alergię na prawie wszystko.No i jak do kogoś wpadał do
            mieszkania wszystko z mebli leciało ja musiałam go ubiec i wszystko
            dawałam na góre, szczególnie kryształy. Chyba go to bawiło. Jak miał
            dwa latka rozstałam sie z męzem. Michał zatrzymał sie w tym czasie
            na swoim repertuarze słów. Myślałam ze przeżywa rozstanie. Potem
            dopiero sie dowiedziałam ze autyzm czy jego odmiany ujawnia sie koło
            drugiego roku życia, bo wcześniej trudno jest to tez wyłonić. Michał
            nie mówił wiecej słów do 4 roku życia, potem zaczął mówić, ale
            bełkotliwie nikt go nie rozumial oprócz siostry, nawet ja. Tamte
            podstawowe wyrazy mówił wyraźnie, ale jego zdania to była
            łamigłówka. Doszło to że jak zwróciłam mu uwagę nie krzycząc on się
            sam karał, np. uderzał sie reką w głowę albo głową w ścianę i
            patrzył na mnie. Potem zaczął uciągać koszulki, które wyglądały jak
            worki na ziemniaki, potem tzw. wirujące ręce, wiecznie wystraszone
            oczy jak ktos sie do niego zwróci, dużo by pisać. zaczął ladnie
            mówic a nawet bardzo ładnie w 2 klasie. Jego mowa jest jak z
            encyklopedii, któą zreszta woli poczytać od książki przygodowej. Jak
            miał 5 lat robił działania na setkach i tysiącach, milionach. a nie
            potrafił nic powiedizec, zeby ktos go zrozumiał. W szyscy mi mówili
            ze przeciez pogodny, ze napewno samo przyjdzie, teraz juz nie wierze
            w takie rzeczy, to "samo" to 4 lata z logopedą. I nasz wysiłek,
            lekarze mi nic nie pomogli, teraz jak juz sama znalazłam co mu jest
            łaskawie potwierdzili diagnoze. Nie myślcie ze ja uwazam ze
            wszystkie dzieci mają to samo co moje, ale jest Was tu czytających
            masa, dlatego piszę to dla wszystkich, żeby matki wiedziały ze jest
            cos takiego jak Zespół Aspergera, i da się z tym życ. Dzisiaj mój
            Michał jest bardzo inteligentnym chłopcem, dużym i ładnym z wyglądu,
            nikt by nie powiedzial ze cos my jest. A jednak jak ktoś powie ze
            kupił kota w worku, on tego po prostu nie pojmie. Tłumaczyłam mu
            kiedys o co chodzi ale na próżno. Za to jest w nim coś co sprawia ze
            nie zamieniłabym go na "zdrowe " dziecko. Jest jak dotyk anioła, nie
            toleruje zla, jest czarno-biały, nie oszukuję, ale i nie da siebie
            oszukać. jest kochanym dzieckiem, tak grzecznym ze az sie wierzyć
            nie chce. Wszyscy mi zazdroszczą ze taki grzeczny wychowany, a on
            żyje sobie według oklepanych schematów, nie biega jak nie pozwolę,
            nikogo nie zaczepia, nawet nie zejdzie po schodach jak nie wydam
            polecenia "schodź". Taki ten mój Michał. Dodam tylko ze jak był
            malutki nie był taki grzeczny wtedy wszyscy mówili ze nie wiedzą
            skąd ja mam tyle sił do niego i jak z nim wytrzymuję. Dobra bo sie
            nie zmieszcze w internecie.
    • lucy_cu A ja się cały czas zastanawiam... 09.02.10, 12:57
      gdzie w takich przypadkach leży granica między nadmierną
      ostrożnością a niefrasobliwością. I oczywiście nic mi z tego
      zastanawiania się wiążącego nie wyjdzie, bo granica jest płynna. ;-)

      Z jednej strony to, co piszecie, ma sens: sprawdzić, przetrzepać
      gościa u specjalistów, żeby mieć spokojną głowę, a w razie (tfu,
      tfu) stwierdzenia faktycznych problemów być do przodu z terapią o
      rok czy dwa- to bardzo dużo.

      Z drugiej strony- to jest takie zamartwianie się na wyrost, szukanie
      problemów. Można by spokojnie dac chłopu spokój, poczekać.
      Oczywiście, mogłoby się okazać, że człowiek by się obudził za rok,
      dwa czy trzy z ręką w nocniku, to jest prawda. No. Nie takie to
      proste, wiem.

      Ale, kurczę, mnie by przez myśl nie przeszło, żeby u dziecka takiego
      jak Misiek dopatrywac się jakiejś formy autyzmu. Za rok o tej porze-
      tak. Teraz- nie.

      Wiecie, moje dzieci nie były "w młodości" stuprocentowo zdrowe, więc
      to nie tak, że mam dzieci jak rzepy i dlatego nie rozumiem, że można
      się martwić. Tylko że ja zawsze realizowałam diagnostyczny
      i "zmartwieniowy" plan minimum, bez drążenia dalej i dalej. Taki mam
      charakter. Wiem oczywiście, że takie postępowanie niesie za sobą
      ryzyko, że coś się przegapi, nie zadziała od razu. Ale tak wolę, to
      mnie chroni przed wariactwem. ;-P
      Stąd też i dla mnie w tym konkretnym przypadku te wszystkie obawy i
      domniemania są bardzo przesadzone.
      Piszę o tym tylko dlatego, żeby pokazać, że można i tak. Czy to
      lepiej, czy gorzej, nie wiem. Ale można. ;-)
      • lopez32 Re: A ja się cały czas zastanawiam... 09.02.10, 13:32
        Ula, rozumiem Cie w 100%. Ja też tak myślałam, cały czas kiedy
        kołatało mi sie ze cos jest nie halo tłumaczyłam sobie na 100
        sposobów, ze inni tez tak mają ze wdał sie w dziadka itd.
        Nie chcialam dopuscic do siebie mysli ze jest nie taki, ale.. po
        lekarzach jeździłam. I gdyby w końcu nie moja dociekliwość do tej
        pory nikt oprócz jego wychowawczyni nic by nie podejrzewal. Bo to
        wyszło juz tak w 100% w szkole.
        Z drugiej strony, Twój Misiek moze byc całkiem zdrowym dzieckiem,
        które ma jakies tam problemy z alergia i to moze wpływac na jego
        zachowanie i zły sen a mowę ma po prostu ciężką.
        nikt ci nie mowi ze on ma odmianę autyzmu!!.

        Nie zrozum mnie źle, nie o to chodzi. Ale idx do psychologa dla
        spokoju ducha. Idź do logopedy, niech sprawdzi, jakie dziecko ma
        możliwości dlaczego nie chce , czy nie moze wiecej mówic.

        Zrób to i siedź sobie spokojnie, pewna ze nie bedziesz sobie pluła w
        brode za pare lat. Jak dziecko ma ciężkie schorzenie to to widac od
        razu, a takie niuanse najprosciej jest przegapic albo usprawiedliwić.

        Zycze Ci żeby wszystko było w najlepszym porządku. A o moim synu
        napisałam Wam żebyscie mogły porownac jak którąś coś niepokoi czy
        jest sie nad czym zastanawiac. Czy dac spokój.
      • f3f Re: A ja się cały czas zastanawiam... 09.02.10, 14:03
        Wszystko zależy od charkateru danej osoby - jak ktoś ma podejście "zamartwiające się" to ta granica u niego przebiega gdzie indziej. Jak ktoś ma przez rok gdybać i żyć w nerwach to moim zdaniem powiniem spróbować te wątpliwości rozwiać wcześniej. Zwłaszcza, że wszędzie piszą o tym, jak ważny jest w takiej sytuacji czas.
      • ridibunda Re: A ja się cały czas zastanawiam... 09.02.10, 18:33
        Lucy - piszesz, że przesada.... Przy mojej całej sympatii dla Ciebie - nie masz
        w tym wypadku w ogóle racji. Autyzm ujawnia się właśnie w wieku takim w jakim są
        nasze lipcówczaki, i niestety niektóre cechy Miska MOGĄ świadczyć o tym, że coś
        jest nie tak. Mogą - nie znaczy, że muszą, ale w tym wypadku nie wolno czekać i
        patrzeć, czy minie, czy nie.W autyźmie wczesna interwencja to podstawa i
        nadzieja na lepsze życie.
        Ty rehabilitowałaś dzieci - czyli widziałaś, że coś jest nie tak, i korzystałaś
        z pomocy lekarzy - to samo chce zrobić Uczula, bo też ma wrażenie, że coś nie
        gra. I chwała jej za to, że szuka, bo jednak mimo wszystko - dwuipółlatek
        niemówiący lub mówiący tylko kilka słów i bez rozwoju w tym kierunku to jednak
        nie jest codzienność .Ja przynajmniej takiego nie znam i nie znałam. Mogą to być
        tylko zaburzenia mowy, może być i coś więcej.
        Mój 14 letni uczeń zaczyna uczyć się mówić. Diagnozę miał w wieku 5 lat.
        Ciekawe, czy gdyby zdiagnozowano go wcześniej, dziś musiałabym ćwiczyć z nim
        zdania: Dom stoi? Myślę, że nie.
        I nie ma tu nic do rzeczy przewrażliwienie lub nie.
        • lucy_cu Re: A ja się cały czas zastanawiam... 10.02.10, 08:49
          Z moimi akurat dziećmi rzecz była prosta- normalny niemowlak nie
          jest pokręcony jak turecki paragraf i nie ma jednej połowy twarzy
          duuuużo większej niż druga, tu bez lekarza było na kilometr widac,
          że jest afera. To nie były jakieś niejasne sygnały, że coś MOŻE być
          nie tak.
          Nie, wiesz, mnie chodzi o rozróżnienie dwóch postaw- dmuchania na
          zimne i pozostawiania spraw swojemu biegowi na jakis czas. Tę
          pierwszą można nazwać też szukaniem patologii, a drugą dla odmiany-
          lekkomyślnością. Wszystko zależy od punktu widzenia. Obie mają plusy
          i minusy. Ta pierwsza też- ciąganie dziecka po lekarzach i
          zamartwianie się o nie to nie jest dobre doświadczenie dla całej
          rodziny.
          Abstrahując od Miśkowej sytuacji (Ja się na autystykach nie znam,
          ale dzieci (zdrowych!) rozwijających się jak on widziałam sporo,
          naprawdę. Może właśnie autystyków, tych "łagodnych" jest cała fura,
          nie mam pojęcia- ale niemówiących dwuipółlatków na pewno jest
          trochę )- mam wrażenie, że ludzie teraz jakoś przesadnie reagują, za
          dużo myślą, za dużo się martwią. Z dowolnego nieznacznego odchylenia
          od tzw normy robią poważną przypadłość.
          Przykłady?
          Niegrzeczny zbuntowany dwulatek ląduje u psychologa ( bo może ma
          ADHD, modne dziś zaburzenia integracji sensorycznej itd)
          Niemowlak, który parę razy zrobił słynną zieloną kupę trafia od razu
          do alergologa.
          Z wątku poniżej: dziecku pocą się nogi, bo siedzi w "polowych"
          butach w szkole- pada propozycja: "może trzeba zbadać tarczycę?"
          Dziecko ma po infekcji słabszą morfologię- biegiem do hematologa.
          Kilka nocy gorzej śpi, nie kilka tygodni czy miesięcy: DNI!- już
          badanie na pasożyty.
          To są w tej chwili powszechne zachowania- niby z jednej strony ok,
          bo w jakimś nikłym procencie przypadków rzeczywiście, pech chce, COŚ
          się będzie działo i taka wczesna reakcja spowoduje, że wyleczyć
          będzie łatwiej. Ale w większości przypadków to są reakcje na wyrost,
          niepotrzebne wprowadzenie w rodzinie atmosfery "dziecko jest chore".
          No i stąd moje przemyślenia- czy warto. To pytanie pozostanie bez
          odpowiedzi. Tzn ja, subiektywnie, odpowiem- nie warto. Ale
          obiektywnie- a cholera to wie.
          • latortura Re: A ja się cały czas zastanawiam... 10.02.10, 10:03
            lucy_cu napisała:

            >Z wątku poniżej: dziecku pocą się nogi, bo siedzi w "polowych"
            butach w szkole- pada propozycja: "może trzeba zbadać tarczycę?"
            Dziecko ma po infekcji słabszą morfologię- biegiem do hematologa.
            Kilka nocy gorzej śpi, nie kilka tygodni czy miesięcy: DNI!- już
            badanie na pasożyty.<

            tak, moze i cos w tym jest, to prawda,
            biegamy teraz po specjalistach, sprawdzamy, węszymy...
            ALE !!!
            mówiac o sobie - mam jedno dziecko, mam na to czas, mam na to
            chęci, zeby ruszyc sie i zrobic jakies dodatkowe badanie,
            moze gdybym ich miała wiecej, miała tez wiecej doswiadczenia z
            dziecmi to MOZE darowałabym sobie latanie po lekarzach,
            piszę "MOZE", bo wiem, ze akurat ja, jednak bym sobie nie darowała,

            zawiezienie kupki dziecka do badania nie sprawia mi problemu, tym
            bardziej, ze dla dziecka to zaden stres,
            byc moze zle spi bo Mu za ciepło a byc moze mecza Go robale i nie
            bede wystawiała cierpienia dziecka na próbe zeby tylko sprawdzic czy
            po tygodniu samo przejdzie, bo i tak zanim dostane wyniki badan to
            minie pare dni i nie wyobrazam sobie przez ten czas zastanawiac sie
            jak ono sie czuje gdy w Jego ciałku chodzą sobie pasozyty...
            ( u nas akurat było czysto, ale gdybym miała drugie dziecko i
            trzecie to tez bym zrobiła takie badanie wrazie potrzeby a nie
            kierowała sie doswiadczeniami z pierwszym dzieckiem)

            hm...hematolog...
            ilez razy juz słyszałam słowa rodziców: gdybysmy wczesniej wykryli,
            gdybysmy wczesniej zareagowali...
            ja jestem z tych osób, które wolą dowiedziec sie, ze są chore w
            pierwszym stadium choroby - wyleczalnym - anizeli nie wiedziec i zyc
            z nieswiadomoscia, żeby pozniej okazało sie ze juz jest za pozno...
            dlatego niektóre kobiety chodza do ginekologa raz na pare lat a ja
            co pól roku, co rok i robie cytologie,
            co rok tez robie usg piersi i raz za czas ogólne badania,

            to nie jest reguła oczywiscie, byc moze i tak szlag mnie trafi z
            jakiegos innego powodu ;) ale byc moze zapobiegnę czemus takim
            postepowaniem;



            >To są w tej chwili powszechne zachowania- niby z jednej strony ok,
            bo w jakimś nikłym procencie przypadków rzeczywiście, pech chce, COŚ
            się będzie działo i taka wczesna reakcja spowoduje, że wyleczyć
            będzie łatwiej. Ale w większości przypadków to są reakcje na wyrost,
            niepotrzebne wprowadzenie w rodzinie atmosfery "dziecko jest chore".
            No i stąd moje przemyślenia- czy warto. To pytanie pozostanie bez
            odpowiedzi. Tzn ja, subiektywnie, odpowiem- nie warto. Ale
            obiektywnie- a cholera to wie.<

            a ja powiem WARTO
            jesli chodzi o dziecko to cholernie WARTO!
            ja chce byc w 100% pewna, ze zrobiłam wszystko zeby dac dziecku
            dobry, zdrowy start,
            dlatego po naszym trudnym porodzie Igorek jest pod opieka dobrej
            neurolog, która pieknie pokierowała nas do zdrowia, miał pare razy
            robione usg głowki, mimo krwiaczka podokostnowego dziecko rozwija
            sie bardzo dobrze, ale doskonale wiem, ze wystarczyły sekundy przy
            porodzie zebym teraz patrzyła na całkiem inne dziecko...
            (gdy bylismy na pierwszej wizycie u innej neurolog do któtrej
            obecnie chodzimy usłyszłąm magiczne słowa, których nie zapomne do
            konca zycia:
            "dziecko ma duzo oznak niedotlenienia mózgu"
            co wtedy przechodziłam, ile wyczytałam o porazeniach mózgowych,
            autyzmie, ile wypłakałam, wie ta mama, która sama to przeszła,
            dodatkowo boli fakt, że cała ciaza była ksiazkowa, zero alkoholu,
            zero papierosów, regulsrne badania, pol roku przed swiadomym
            zajsciem w ciaze brałam kwas foliowy, a w ciagu paru minut na łózku
            porodowym obcy ludzie mogą skaleczyc Ci dziecko do konca zycia...
            oj, jak to boli...nawet dzis,

            przepraszam, ze wyszłam poza temat,
            uczula a czy Ty miałas trudny poród?

            w kazdym razie dzieki stałej opiece neurolog czuje sie bezpieczna!
            obecnie jestesmy na etapie konczenia całej tej wedrówki po lekarzach
            (po drodze był oczywiscie alergolog, był tez ortopeda, bo nozki były
            bardzo mocno szpotowate - w tej kwestii równiez nie czekałam az same
            sie wyprostują, był rtg kolanek i drogie buty ortopedyczne),

            ciesze sie, ze zanim dziecko skonczyło 3 lata odwaliłam kawał dobrej
            roboty, dobrze sie rozwija, neurolog nie widzi zadnych odchylen,
            mowe ma na etapie 4-5 latka, ma proste nozki i wychodzi z alergii
            (jak sie wczoraj okazało jednak dzieki bebilonie pepti, ktorym mecze
            Go od 4-go m-ca zycia),
            nie bede nigdy miała wyrzutów sumienia, ze olałam sprawe,
            wiec jeszcze raz mówie: WARTO!

            doradze to co inne dziewczyny: wizyte u neurologa (nie u psychologa),
            byc moze i miejmy nadzieje, ze tak jest, Michałek rozwija sie w
            swoim własnym tempie (choc to tez czasem uznawane jest za chorobe,
            wolniejsze tempo rozwoju dziecka), i niedługo dogoni rówiesników a
            byc moze trezba Mu poprostu pomóc,
            wskazówki specjalisty są naprawde pomocne,
            (my mamy ogromne szczescie bo trafilismy na neurolog z powołaniem),

            zycze powodzenia, Michałek jest jeszcze na tyle mały że mozesz
            zrobic duzo zeby Mu pomóc,
            pozdrawiam
            • lucy_cu Re: A ja się cały czas zastanawiam... 10.02.10, 10:47
              :-)
              Tylko że mnie zupełnie nie chodzi o to, żeby "olewać" ewidentne
              choroby i czekac aż same przejdą. Jestem tez jak najbardziej za tym,
              żeby wszystkie kobitki robiły cytologię czy mammografię. To jest
              normalne dbanie o siebie, a nie żadna przesada. Sama żyję dzięki
              temu, że złośliwy nowotwór miałam wydziabany we wczesnej fazie.
              Dzieciom sprawdzam raz na rok morfologię. Chodzę z żelazną
              regularnością z nimi do dentysty. Były "pokręcone"- rehabilitowałam,
              nie czekałam. Moja córka wygladała jak kalekie dziecko w okolicach
              pierwszych urodzin- skrzywiona w "S" i kulejąca, mimo trwającej już
              wtedy od 11 mies. rehabilitacji. Też podżyłam, nie myśl sobie, że
              nie. Ale to są takie działania właśnie w ramach planu minimum.
              Czyli: jest ewidentna choroba- działam. Idę do lekarza. Dbam o to,
              żeby miały zdrowe zęby, proste plecy i inne tam nogi. ;-)
              Rozumiesz- taki całkowity standard pielęgnacji dziecka.

              Natomiast zupełnie nie mam tak, żeby myśleć o sepsie, kiedy któremuś
              wywali gorączka 40 stopni, o ADHD jeśli któreś jest mega wkurzające
              przez parę tygodni, o alergii przy dwóch pryszczach, o raku jelita,
              jesli któreś ma ból brzucha i sraczkę.

              Nie wydaje mi się, żeby to była kwestia doświadczenia- nie mam tych
              dzieci piętnaściorga, nie jestem lekarzem. To jest kwestia
              charakteru.
              Bardzo poważam matczyną intuicję- bo nierzadko jest tak, że lekarze
              bagatelizują sprawę, a matka WIE, że coś szwankuje i w końcu dzieki
              swojemu uporowi dochodzi do prawdy.
              Tyle że intuicja a przesada to są różne sprawy.

              Ja tych powyższych przykładów nie wymyślam- biorę je "z życia"
              tudzież z forów internetowych, które naprawdę niedługo przestanę
              czytac, bo nie wyrabiam. ;-PPPPP
              • latortura Re: A ja się cały czas zastanawiam... 10.02.10, 20:47
                ja wiem, ja wiem, ja wiem !

                tez staram sie miec dystans tylko naleze do tej grupy mam, które
                bardziej sie przejmują, tak "na wyrost" ;)

            • uczula Re: A ja się cały czas zastanawiam... 10.02.10, 13:28
              latortura napisała: > przepraszam, ze wyszłam poza temat,
              > uczula a czy Ty miałas trudny poród?
              ciezki - tak, ale trudny raczej nie.
              wody odeszly, sskurczy brak ;/
              rozwarcia tez...
              no i tak se lezalam, dostalam 2x zastrzyki i po drugim ruszylo.
              5 godzin od odejscia wod plodowych.
              potem jeszcze troche i 2 godziny bolow partych bo polozna nie chciala
              ciac, ale sie nie dalo
              wiec po w sumie 10 godzinach urodzil sie misiunia.
              duzy silny i wrzeszczacy.
              10 pkt *wiem zludne to bywa*
              lozysko w porzadku, pepowina tez.
              zadnych problemow.
              nawet byl spokojny w szpitalu.
              mial przedluzajaca sie zoltaczke.
              3 dni pod lampami.
              w domu tez zoltaczka, ale powoli zeszla bez zadnych lekow.
              mozna by rzec bezproblemowo, poza skaza oczywiscie, kolkami,
              nieprzespanymi nocami...nie wiem jak ja to wtedy przezylam.
              ale jakos przezylam :)
              mialam nawet sily by prasowac malemu ciuszki :)heh...
              ale jak nM bral misia na spacer to ja padalam jak scieta.
              a bral rzadko...niestety.
              no i tak to trwa do dzisiaj
              jedna pobudka w nocy zapewniona zawsze.
              w tym wszystkim zawsze dziwi mnie fakt, ze misiunio wstaje z
              usmiechem na pysku.
              normalnie wita swiat radosnie :)w przeciwienstwie do mnie...
              • latortura Re: A ja się cały czas zastanawiam... 10.02.10, 21:15
                wiesz, bo czasem doszukuje sie cech wspolnych ciezkich porodów, czy
                jest coś, co powoduje, że dzieci pozniej mają problemy,

                ja tez rodziłam 10 godzin, tez Igorek miał 10 pkt, darł sie po
                urodzeniu, nie zanotowali niedotlenienia, równiez miał zołtaczke
                taką krótką, szpitalną (był po lampami), nie lezał w inkubatorze itd.

                ale miał krwiaczka po jednej stronie główki, miekkiego, czerwonego,
                dosc duzego, i nie rozumiem dlaczego w takiej sytuacji dostaje
                dziecko 10 pkt.

                nigdy nie zrozumiem równiez dlaczego lekarze widzac, ze kobiecie
                odeszły juz wody, że juz gotowa jest do porodu, ale nie ma skurczy
                czy - jak było u mnie - nie miałam rozwarcia i...czekali sobie az
                sie zmęczę naprawde bolesnymi bólami krzyzowymi zeby po 8 godzinach
                kazac mi rodzic naturalnie,
                czasem poprostu TRZEBA zrobic cesarke do cholery,

                czasem wydaje mi sie, ze cesarka to luksus dla tych co za nią
                zapłacą, albo dla aktorek, które podobno (tak kiedys czytałam) które
                zyczą sobie cesarki w ósmym m-cu zeby czasem na sam koniec
                dziewiątego nie popękał im za bardzo brzuch... brrr





          • uczula och :). 10.02.10, 13:20
            lucy_cu napisała:

            > Z moimi akurat dziećmi rzecz była prosta-

            no wlasnie :)
            mialas szczescie, a gdyby taka prosta nie byla?
            sama pisalas o umownej granicy - tutaj wlasnie tak jest, trudno
            powiedziec gdzie ta granica dokladnie przebiega pomiedzy
            zaburzeniami.
            gdzie to jest autyzm a gdzie ZA - w tej chwili nie sa uczeni zgodni
            nawet co do tego czy ZA to inny rodzaj autyzmu czy moze zupenie
            oddzielna jednostka chorobowa.

            jezeli to choroba oczywiscie :)

            jezeli oni nie wiedza - to skad ja mam wiedziec?

            nie licze na diagnoze.
            nie wiem na co moge liczyc.
            jutro idziemy do przychodni i zobaczymy co sama pediatra nam powie.
            no bo od czegos trzeba zaczac.


            wiesz w tym wszystkim ja nie kieruje sie tym czy misiowi cos dolega
            czy nie.
            ja chcialabym miec taki kontakt z nim, jaki mialam ze starsza w tym
            wieku.
            ze mozna sobie pogadac, pospiewac wierszyki poczytac, mowic...mowic
            mowic i mowienie sprawia radosc :)
            mi tego po prostu brakuje.
            i wiem, ze za pol roku, rok to bedzie wszystko wygladalo inaczej bo
            czas dzisiejszy sie nie wroci...
    • f3f Re: nocne przemyslenia 09.02.10, 13:58
      uczula, jeżeli masz obawy to powinnaś je dla własnego świetego spokoju rozwiać - czyli znaleźć odpowedniego specjaliste do przebadania synka. Z wpisów na forum widzę, że Cię to już bardzo męczy i wątpie byś w inny sposób pozbyła się obaw.
      Kiedyś podałam taki adres z filmikiem o zachowaniach typowych dla nieprawidłowości autystycznych, nie wiem czy oglądałaś więc ponowię swój post:
      forum.gazeta.pl/forum/w,43618,104415193,104420598,Re_chyba_sie_zalamie.html
      Tu też sobie poczytaj:
      www.synapsis.waw.pl/index.php/content/view/131/115/
      serdecznie pozdrawiam
      • uczula dziewczyny:) 09.02.10, 14:33
        jestescie nieocenione
        wiecie o tym prawda?
        • szalicja Re: dziewczyny:) 09.02.10, 15:21
          To ja się dopiszę, skoro tak często odwiedzacie blog o moim synku...
          Tak, Mateuszek jest straszy od Michałka o dwa lata. I pluję sobie w brodę, że choć wtedy i jeszcze wcześniej tj. nawet w poźniejszym już niemowlęctwie coś mi nie pasowało, to nigdzie z tym nie poszłam. Pluję sobie w brodę, że dopiero w wieku lat trzech Mati zaczął być poddawany terapii a nie np. rok wcześniej. Oczywiście u nas były okoliczności "zmylające" tj. wcześniactwo i każdy "zwalał" to właśnie na przedwczesny poród i hipotrofię. Są tacy "mądrzy" co twierdzą, że zachowania niepokojące pojawiają się znacznie później. Nieprawda. Teraz z perspektywy czasu i z tą wiedzą wiem, że Mati już wykazywał niepokojące objawy jako np. roczniak.
          Dlatego jeśli coś Ci nie pasuje, cośkolwiek niepokoi, nawet "głupotka" w oczach innych mam to idź z tym do specjalisty. Uwierzcie mi dziewczyny, że naprawdę lepiej 100 razy odbyć wizytę niepotrzebną, niż coś przegapić i potem mieć np. rok czy dwa lata terapii w plecy. Każdy z nas ma pewne cechy autystyczne. Jednak o tym, czy autyzm jest naprawdę decyduje pewna określona ilość tych zaburzeń o określonych sferach. U jednego dziecka kręcenie się w kółko nic nie znaczy, ale u drugiego już tak, bo obok tego robi jeszcze parę innych rzeczy, które wcale nie muszą wydawać wam się dziwne i nawet o tym nie pomyślicie. Michałek może mieć zaburzenia SI, bo z opisu zachowań można wyciągnąć takie wnioski.
          Dobrze, że zgłosiłaś się na forum "Opóźnienie mowy" ale przede wszystkim idź z dzieckiem do specjalisty w realu ;-)
          A na pocieszenie i takie tam - czasem dzieci dostają diagnozę autyzm a za parę lat wykluwa się z tego tylko ADHD ;-D NIE WOLNO unikać diagnozy ze strachu o jej wynik, bo czasem szybko można osiągnąć super efekty jeśli wprowadzi się terapię.
          • uczula Re: dziewczyny:) 09.02.10, 15:35
            dzieki za odzew
            zbieralam sie na odwage by napisac do ciebie i sie troche popytac :D
            zdaje sobie sprawe, ze moje dziecko odbiega zachowaniami od innych.
            moze bardziej niz bardzo.
            mysle tak :
            naprzod wizyta u pediatry (mamy zalegle szczepienie - w swietle
            ostatnich moich przemyslen postanowilam go nie szczepic, musze
            porozmawiac z lekarka bo juzmnie strasza sanepidem....)
            i zobaczymy co ona powie.
            zastanawiam sie, jest u nas poradnia wczesnej interwencji, tam jest
            napewno neurolog dzieciecy i psycholog.
            ale...nie wiem jacy to sa lekarze...a przeciez wszytsko zalezy
            wlasnie od tego.

            wybacz jezeli jestemy zbyt namolne na twoim blogu, ktoremu licznik
            odwiedzin sie nagle zakrecil :D heheeh
            ale to co napisalas tam o swoim synku bardzo pomaga mi w podejmowaniu
            decyzji.
            • szalicja Re: dziewczyny:) 09.02.10, 15:52
              Witaj,
              Na pewno zapytaj pediatrę. Moja od dawna mówiła, że to będzie ADHD. No, mam
              nadzieję, że tak jak napisałam w poprzednim poście, z tego kiedyś będzie tylko
              to ADHD a nie autyzm. Nie rzadko te dwa zaburzenia są mylnie diagnozowane tzn.
              zamiast ADHD właśnie autyzm.
              Ze szczepieniami to ciężka sprawa. U niektórych dzieci pojawia się regres po
              szczepieniu, ale jest on czasowy. Na pewno są pewne przeciwskazania do
              szczepienia...A czy u Was? Porozmawiaj z neurologiem. Na pewno taka poradnia to
              dobry pomysł. Jeśli terminy nie są odległe, to zapisuj. Potem, jakby co, młodego
              wciągną do programu wczesnego wspomagania.
              A co do blogu to bardzo dobrze, że tam ktoś zagląda i czyta. Właśnie po to,
              między innymi jest pisany. Może być wskazówką dla mam zaniepokojonych. Mogą
              znaleźć tam odpowiedzi na swoje pytania, ale przede wszystkim mam nadzieję, że
              moje doświadczenia zmotywują do działań. Gdybym odpuściła po pierwszej wizycie,
              to nawet nie chcę wiedzieć, na jakim etapie rozwoju byłby mały. Lekarze często
              niestety bagatelizują, ale to są nasze dzieci i nie wolno nam tego robić.
              Ponieważ nie odpuściłam, to młody zaczyna gadać i rozwijać się wreszcie,
              nadrabia i dogania powoli rówieśników. I to jest najważniejsze. Może jestem
              ześwirowana już, ale ciągle szukam bo mi młody nie przybiera na wadze a wyniki
              badań niby ok. Heh i tak w kółko.
              • lopez32 Re: szalicja 09.02.10, 15:58
                a ja tak sobie chciałam poczytac ten Twój blog ale nic mi sie nie
                otwiera oprócz linków, ani historia, ani o Mateuszku, dlaczego?
                • uczula Re: szalicja 09.02.10, 16:31
                  ja bloga nie czytalam, tylko zakladki na gorze.
                  lopez widzisz mnie na gg?a poczte na gazecie masz?
                  • szalicja Re: szalicja 09.02.10, 19:18
                    A jak klikniesz linka "blog Mateuszka"? Bo mi normalnie się strona otwiera. Pod
                    zdjęciem są tematyczne zakładki np. historia narodzin i diagnozowania. Możesz
                    wybrać "wszystkie" i wtedy pojawią się notki wg. daty.
                    • uczula Re: szalicja 09.02.10, 21:54
                      wpadlam na to wlasnie dzisiaj :) przedtem tez mialam czysta strone :)
    • szalona_wielorybica nie czytam juz wiecej tego watku ;) 10.02.10, 16:12
      no nie czytam wiecej, bo widze coraz wiecej cech autystycznych u mojego smyka...
      nie jestem typem latajacym po lekarzach bez potrzeby, a ze Jon nie choruje, nie
      mial problemow neurologicznych, mimo ze wczesniak to i u lekarza nie bywamy zbyt
      czesto
      podejscie Lucy jest mi bardzo bliskie, nie lubie sie zamartwiac nienazwanymi
      problemami, walczylismy z Jonkiem ze stopami pietowo-koslawymi, cwiczylismy
      szyje przy nawykowym skrzywieniu (na szczescie nie krecz), bardzo wczesnie
      odwiedzilismy okuliste, ale nie przyszlo mi do glowy doszukiwac sie chorob w
      jego wolniejszym od rowiesnikow rozwoju, zreszta nasz lekarz bral rowniez zawsze
      poprawke na jego wczesniakowatosc i dawal dodakowy czas na osiagniecie kolejnych
      umiejetnosci i Jonek jakos wyrabial sie w terminach ;)))
      a zreszta Mlodzieniec kombinowal od poczatku i np.zamiast przewracac sie z
      pleckow na brzuszek najpierw zaczal wedrowac po calym mieszkaniu polmostkami,
      potem przez blisko 8 miesiecy wedrowal przy meblach i zaczal chodzic chyba jako
      ostatni na forum ;) Wogole w pewnym momencie nie czytalam forum, zeby sie coraz
      bardzej nie dolowac,bo Jon tak wielu rzeczy nie potrafi.
      I zreszta do tej pory wielu nie potrafi i co z tego, kiedy w innych dziedzinach
      jest dalej niz jego 0,5 roku starsi koledzy.
      Jestem 100% pewna, ze jego niemowa to psychiczna blokada, ja tez bym sie
      zablokowala, jakbym 100 razy dziennie slyszala od taty "mow po niemiecku", a
      mama mowila do mnie po polsku,ale to temat nie na otwarte forum.
      • ankas4 szalona-wielorybica pociesze Cię, ze 10.02.10, 16:33
        Nie chce sie wypowiadac w tym wątku, bo nie mam problemów z Tymonem, mam swoje
        jakies tam przemyslenia na temat budowania tzw.legendy dziecka i przez to
        kształtowania jakiegos tam obrazu dziecka na zewnątrz...ale chce na ten temat
        zalozyc nowy wątek wiec teraz juz tego tematu nie ciągnę.
        Ale wracajac chce Cie pocieszyc, ze WE WSZYSTKICH ,powaznie we wszystkich
        spotkanych rodzinach dwujęzycznych,a w Kanadzie jest ich mnóstwo, kazde dziecko
        zaczynało pózniej mówic, najwiekszy problem wlasnie w sytuacji gdy mama mówi w
        innym jezyku niz ten ktory zna tato,bo dziecko z mamą jest non stop , a z tata
        głownie popoludniami, wiec wiadomo ,ze dziecko bedzie bardziej mówiło językiem
        mamy niz taty, a w pozniejszym etapie dziecko na chwilke czyli na pol roku/rok
        tracci orientacje, ale pozniej zaczyna ładnie mówic w dwóch językach,
        przynajmniej takie sa wnioski/opinie rodziców ,ktorych spotykamy i którzy czesto
        konsultowali sie z psychologami w zwiazku z dwujęzycznością w domu.
        Tak wiec pocieszam, ze w Waszej sytuacji to raczje normalne.

        Pozdrawiam
      • uczula jak mozesz :) szalona jak mozesz mnie nie czytac? 11.02.10, 23:37
        bez serca :) bez serca :Dheh :)
        ja nie umiem dzisiaj zasnac...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka