Dodaj do ulubionych

która z Was jest absolutnie przekonana o tym, że

06.04.10, 22:13
... że nie chce miec juz więcej dzieci - to pytanie do mam, które
mają tylko lipcówka bądz lipcóweczkę,

a moze są takie wsród nas, które mając jedno dziecko byc moze
chciałyby miec drugie ale np. kiedys zdeklarowały się w rozmowie z
m. i tam sobie ustalili jako para/małzenstwo, ze poprzestaną na
jednym i mimo, iż jedno mogłoby sie zdecydowac to druga strona nie
chce miec wiecej dzieci?

a moze to temat na ukryte forum? zdecydujcie,
chciałabym najbardziej poznac kobiety, które sa przekonane o tym, że
chcą miec tylko to jedno dziecko i posłuchac ich argumentów,

pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • dagi.ww Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 06.04.10, 22:59
      Podpisuję się pod pytaniem; ja nie wyobrażam sobie, żeby Wiki nie miała
      rodzeństwa, dlatego ciekawa jestem, co napiszecie ;))
    • smolineczka Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 05:55
      hm
      ja nie będę miała więcej dzieci
      oczywiście, rodzeństwo, rodzina jest czymś bezwzględnie ważnym w życiu
      moja starsza siostra miała wielki wpływ na moją osobowością
      ale nie jest tak do końca, że na rodzeństwo można liczyć, i że wszystko pięknie
      się między starszymi i młodszymi układa - nie zawsze, nie w każdej rodzinie tak
      jest niestety, moge podać wiele przykładów ciężkich konfliktów między członkami
      rodziny.
      oczywiście, czasami żałuję, że moja córeczka nie ma rodzeństwa
      ale czasami wyobrażam sobie jak niełatwo jest zapanować nad dwójką - jak w
      przypadku moim i siostry: pamiętam jak byłyśmy zazdrosne o względy rodziców, jak
      czasami przeżywałyśmy, kiedy dokonywali dobrego wyboru dla jednej z nas kosztem
      innej. dzieci na ogół są egoistyczne, a nie każdy rodzic jest tak mądry i
      cierpliwy by zapanować nad więcej niż jednym dzieckiem
      • latortura smolineczka 07.04.10, 12:00
        ale to Wasza wspolna decyzja z mezem tak?
        • smolineczka Re: smolineczka 07.04.10, 17:42
          ja zawsze marzyłam o dzieciach, właściwie wychodząc za mąż myślałam przede
          wszystkim o potomstwie. co do męża - opowiadał mi kiedyś, że jak był bardzo
          młodym człowiekiem i jeszcze wcale nie dążył do małżeństwa, już pragnął mieć
          córkę...
          ale kiedy już byliśmy mężem i żoną i bardzo długo nie mieliśmy dzieci, i ja
          zaczęłam nieśmiało rozważać adopcję, mąż byl absolutnie przeciwny temu. zresztą,
          podczas mojej upragnionej ciąży zachowywał trochę dziwnie, nawet zwątpiłam w
          jego uczucia. jest dobrym facetem, ale jeśli chodzi o przejawianie emocji, to
          czasami mnie zadziwia - może niektóre "babskie problemy" poprostu go
          przerastają... po urodzeniu Марysi przez conajmniej pierwszy rok jej życia z
          kolei ja miałam bez przerwy huśtawkę nastrojów... i dopiero potem okazało się,
          że jesteśmy wspaniałymi rodzicami ;) ale w naszym wieku (mąż ma 49 lat, ja
          jestem młodsza, ale już też nie powinnam myśleć o kolejnych dzieciach) lepej
          jest skupić się nad porządnym wychowaniem naszej jedynaczki. może nie wychowamy
          jakiejś niewiarygodnej egoistki ;)
    • olcia.kaktus Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 10:24
      no ja jestem w tym "drugim pytaniu" - tj kiedyś mówiłam bezwzględnie "NIE",
      teraz myślę, że jednak tak, choć mąż już nie chce jeszcze raz przechodzić przez
      to wszystko - nieprzespane noce, płacz itp.
      Mi też ciężko gdy sobie przypominam to zmęczenie. Mąż powiedział mi, że jeśli
      uznam, że jestem gotowa, że mogę zostawić pracę na rok albo więcej, to ok.
      Ale ja nie mogę tego zostawić, bo firma sama się nie pociągnie, nie mam kogoś,
      komu bym ufała i kto mnie by zastąpił. A bez mojej pracy - nie będzie kasy na
      to, żeby spłacać kredyt i mieć odpowiedni poziom życia bez strachu, że nie
      starczy do pierwszego (nie mówię o luksusie, tylko o normalnym życiu). Nie
      jestem typem, który powie, że jakoś się ułoży, bo wtedy może się jednak nie
      ułożyć. A życia nie można tak "rzucać" na wiatr i powiedzieć, jakoś będzie. Nie
      potrafię też ciągnąć od państwa kasy, bo akurat mi się chciało mieć więcej dzieci.
      Może za rok, może za dwa.
      • latortura olcia 07.04.10, 12:08
        a np. w przypadku przysłowiowej wpadki (no, bo róznie to bywa...)
        jak mąż by sie do tego ustosunkował?
        byłby np. rozczarowany, troszkę zły ze tak sie stało itd?

        bo kobieta - wiadomo - z reguly w głebi duszy sie cieszy,

        z tego co zauważyłam, to z facetami jest tak, że poczatkowo to dla
        nich cos strasznego, nawet jak dziecko jeszcze jest malenkie to mają
        do niego dystans )ono jest jeszcze wtedy takie "mamusine" bardziej),

        ale jak zaczyna juz chodzic, mówic, mozna sie z nim dogadac - to
        facet zaczyna szalec - zakochuje sie (czesto własnie dopiero wtedy)
        w dziecku i wtedy juz jest wszystko dobrze,
        najgorsze chyba te pierwsze lata - ciąza + ze 2 lata zycia dziecka,
        bardzo wazne psychicznie dla kobiety, a facet psychicznie zaczyna
        dojrzewac do ojcostwa gdy kobieta psychicznie wychodzi z tego
        najgorszego dołka,
        • olcia.kaktus Re: olcia 07.04.10, 12:38
          wiesz, żyjemy w cywilizowanych czasach i się zabezpieczam i nie przyszło by mi
          nawet na chwilę do głowy by "po cichu" zaliczyć wpadkę.
          Mąż napewno złego slowa by nie powiedział, pewnie byłby szczęśliwym tatusiem, z
          resztą to ja mam zadecydować kiedy i czy mieć jeszcze dziecko, a on będzie w tym
          razem ze mną.
          • latortura Re: olcia 07.04.10, 13:11
            taaa, gdyby w tym cywilizowanym swiecie mimo super zabezpieczen nie
            było wpadek to byłoby swietnie,

            niestety i przy pigułkach i przy spirali moze sie to zdarzyc, stad
            moje pytania, co gdyby NAJMNIEJ sie tego spodziewając, bedac
            swiadomą, ze sie zabezpiecza zaliczyło sie wpadke,

            ale ok, rozumiem, ze u Was nie byłaby to tragedia i tyle ;)
    • malenkie7 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 12:06
      może absolutnie nie jestem przekonana, ale na dzien dzisiejszy
      daleko mi od ponownego macierzynstwa.
      bo ciezka ciąża i poród - to juz wiecie, bo pisalam wiele razy
      bo zmeczenie, ciągły "stand by" przy dziecku, ograniczenia - marzy
      mi sie wrocic z roboty do domu i po prostu isc spac, a sie nie da,
      bo dziecko przyczepia sie do mnie i odczepia sie dopiero jak usnie.
      nikt gwarancji mi nie da, ze kolejna ciaza bedzie latwiejsza, a
      porod szybki i bezproblemowy - i to prawdopodobnie bedzie przyczyna
      tego, ze Piotrek zostanie jedynakiem.
      • latortura malenkie 07.04.10, 12:25
        a gdyby tak wpadka?
        • latortura Re: malenkie 07.04.10, 12:26
          mi chodzi jeszcze o tą kwestie: zaplanowane, ze zostaje sie przy
          jednym, tak jest postanowione w zwiazku, a tu ups...

          i ok, w głebi duszy mozna sie cieszyc, ale co jesli jedna strona
          jest załamana sytuacją ? tak jakos ciezko sie wtedy z tego cieszyc,
        • malenkie7 Re: malenkie 07.04.10, 12:52
          oj nie, ja teraz wpasc nie mogę. zreszta nawet przy kuracji
          antybiotykowej poza tabletkami anty używalismy dodatkowych
          zabezpieczen. schizy mam, za duzo chemii w siebie wrzucam teraz,
          umarłabym ze strachu podczas wpadkowej ciazy, martwilabym sie o
          zdrowie płodu, jak nic.
          ale czysto teoretycznie - pomijajac moje schizy - Paweł bardzo by
          sie cieszyl, tu nie ma problemu.
          • latortura Re: malenkie 07.04.10, 13:15
            to takie przykre,ze gdy urodzi sie dziecko sex staje sie czymś, co
            trzeba strasznie zabezpieczyc ;)

            najlepiej brac pigułki, podczas stosunku wysmarowac sie zelem
            plemnikobójczym i założyc prezerwatywe ;)

    • kamsi Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 13:29
      Ja jestem raczej mocno zdeklarowana, żeby Kostek pozostał
      jedynakiem. Mają na to wpływ sprawy dla mnie bardzo osobiste,
      dlatego nie mogę o nich napisać niestety, nawet na ukrytym:) Ale w
      każdym razie to nie są żadne racjonalne argumenty, które dałyby się
      zastosować do jakiejś większej, statystycznie pojmowanej grupy
      ludzi, więc nic nie straci na tym wątek, że ich nie podam:)
      Mąż jest ze mną w pełni zgodny w tej sprawie.
      Zabezpieczamy się raczej konkretnie, bo ja mam założoną mirenę,
      czyli wkładkę hormonalną, dlatego ryzyko wpadki jest bardzo
      niewielkie, teoretycznie niemal żadne. W razie wpadki przy mirenie
      ciąża byłaby od początku obarczona olbrzymim stresem, zresztą od
      razu byłoby zagrożenie albo nieprawidłowości w rozwoju malucha (bo
      jak tu z wkłądką rosnąć dobvrze?), albo wręcz istaniołoby ryzyko
      poronienia - w każdym razie z tych względów oraz z uwagi na powyżej
      wspomniane prywatne sprawy wpadką byśmy się oboje bardzo martwili.
      Ale nawet gdybym nie miała wkładki i wpadlibyśmy bez tych wzystkich
      zagrożeń medycznych, to na pewno początkowo byśmy się głównie
      martwili, chyba zwłaszcza ja:). Ciężko gdybać, człowiek nie może
      ręczyć za własne uczucia w przyszłości. Teraz nie planujemy dziecka,
      tak to podsumuję:) Nie wiem, czy moja wypowiedź coś wniesie
      konstruktywnego do Twoich badań:)
      • a.zaborowska1 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 14:34
        Zbyt pochopne deklaracje kobiety gdy zmęczona, niewyspana i przybita
        macierzyństwem mogą w pewnym momęcie życia obrucić się przeciwko
        niej. Bo facet powie "przecież ustaliliśmy co innego tak"?
        O to ci chodzi latortura?
        Czy o prawdziwą wpadkę?

        Ja co prawda mam juz dwoje i mogę z czystym sumieniem powiedzieć -
        nie chcę mieć więcej dzieci. Przede wszystkim ze względów
        zdrowotnych i psychicznych.

        A o deklaracjach napisałam bo ja po pierwszym dziecku nawet nie
        chciałam słyszeć o następnym - przez 5 lat. Gdy mi się zachciało,
        pierwsza córka robiła się coraz starsza, niestety los pokrzyżował
        nam plany :-/ W końcu różnica między dziećmi wyszła 8 lat.
        Teraz ze swoją mądrością już bym tyle nie czekała. A dzieci następne
        wychowują się zupełnie innaczej, łatwiej, szybciej, od urodzenia
        mają te swoje rodzeństwo a nie tylko rodziców. Są bardziej
        samodzielne itd... itd... a że kiedyś w życiu mogą nie mieć ze sobą
        dobrych relacji może i tak. Ale życie nauczyło mnie, że nawet głupia
        i wredna rodzina jest potrzebna ;-)
    • dagi.ww Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 17:45
      A ja tego nie rozumem...
      Tzn szanuję takie decyzje, ale nie rozumiem tłumaczeń, że nie chce mi się przez
      to jeszcze raz przechodzić, bo zmęczona, bo dzieci będą o siebie zazdrosne, bo
      niekoniecznie będą się dogadywać...
      Ja mam strasznie trudne dziecko, do ukończenia 1,5 roku moja córcia nie
      zasypiała NIGDY samodzielnie w dzień, tylko na rękach/w wózku, darła się przy
      karmieniu, ubieraniu, kąpaniu, smarowaniu itp, jest niesamowicie ruchliwym
      dzieckiem, absorbującym i dała mi się w kość naprawdę nieraz. I wiecie co?
      Ogromnie chcę drugie dziecko, bo wiem, że nie ma takiej opcji, żeby było mi przy
      drugim ciężej - po prostu po tym, co przeszłam z Wiki nie ma takiej możliwości ;D
      Ja mam wspaniałą siostrę, nie wyobrażam sobie życia bez niej, chociaż jest
      między nami prawie 5 lat różnicy i jako dzieci kłóciłyśmy się praktycznie
      codziennie i to strasznie. Ale teraz - w dorosłym życiu - jest moim ogromnym
      wsparciem i najlepszą przyjaciółką pod słońcem, choć ma zupełnie inne życie niż ja.
      Poza tym - wracając do mojego dziecka - Wiki uwielbia dzieci, jest bardzo
      towarzyska i nie mogę - po prostu nie mogę jej nie urodzić siostrzyczki czy
      braciszka ;))
      Wytłumaczeniem dla mnie są sprawy zdrowotne, finansowe (choć to też jest kwestia
      względna...), ale reszta hmmm. Nie zrozumcie mnie źle; uważam, że każda
      kobieta/małżeństwo ma prawo podejmować decyzję w kwestii dzieci i to jest
      naprawdę ich osobista sprawa, ale pewne argumenty po prostu do mnie nie
      przemawiają i mam na ten temat zupełnie inne zdanie.
      • a090707 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 18:25
        Dagi, ale wiesz- ja wlasnie nie chce przez to przechodzic po raz drugi. Bylam strasznie wyczerpana, przemeczona fizycznie i psychicznie. Kazde dziecko jest inne i kazda mama ma swoje "granice", poklady sily i cierpliwosci. Poza tym wiek robi swoje- ja ciagle mysle, ze gdybym sie teraz zdecydowala na drugie to prawdopodobienstwo chorob, powiklan przy porodzie itd. jest coraz wieksze. Tego najbardziej sie boje :(
        • latortura Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 18:57
          ja jeszcze czekam az któras szczerze napisze, że poprostu z egoizmu
          i wygody ;)

          że nie chce byc znów uwiązana w domu, że przy dwójce dzieci jest juz
          mniej mozliwosci "wyjscia" samej itp, itd,

          że nie chce juz tyć, że nie chce juz rozstepów,
          że chce miec wiecej luzu ;)

          jest jeszcze jedna kwestia, która mnie nurtuje,
          my dorośli układamy sobie nasze zycie, rodzimy dzieci "kiedy
          chcemy", kiedy jestesmy gotowi, ale raczej nie patrzymy na to z
          perspektywy naszych dzieci (owszem, niby tak, skoro rozwaza sie
          urodzenie drugiego dziecka po to, by pierwsze miało rodzenstwo),

          ale popatrzmy na róznice wieku,
          te z nas, które juz teraz urodziły poraz drugi, badz wkrótce rodza
          to ok, super róznica wieku itd, jak dla mnie idealnie ;)

          ale nie oszukujmy sie, róznica 5-6 lat wzwyż to juz czasem krzywda
          dla młodszego dziecka,
          nie dosc, ze pierwsze dziecko czuje sie odsuniete na dalszy plan,
          trudno tez w takiej sytuacji mówic o wspolnej zabawie, starszemu
          dziecku czesto nawet przeszkadza malenstwo w swobodnej zabawie,
          starsze zaczyna chodzic do szkoły, zmienia mu sie "swiat", a w domu
          płacz, marudzenie młodszego rodzenstwa,
          poza tym czesto to starsze dziecko obarcza sie w przyszłosci opieką
          nas młodszym, rodzicom sie wydaje że to ich obowiazek aby zając sie
          rodzenstwem,
          a starszemu to poprostu przeszkadza,

          uwazam, ze najlepsza róznica wieku to 2-3 lata,no, ewentualnie do 4
          ale pozniej to juz naprawde trzeba to przemyslec, zeby nie odbylo
          sie to kosztem dziecka które juz istnieje,

          oczywiscie pomijam tu przypadki, gdy para sie stara ale nie wychodzi
          i akurat próby udadzą sie po wielu latach,
          pomijam tez fakt wpadki, która moze zdarzyc sie kazdemu,
          ale takie swiadome planowanie po wielu latach to troche dziwne dla
          mnie,

          jasne, ze w przyszłosci rodzenstwo bedzie miało siebie nawzajem,
          bedą mieli byc moze dobry kontakt,
          ale trzeba tez pomyslec o dziecinstwie dziecka, które moze zamienic
          sie w mały koszmarek, z małym rodzenstwem chodzacym za nim krok w
          krok itd.

          pewnie wiele z Was napisze teraz, ze nie widzi zeby ich dzieciom
          przeszkadzało rodzenstwo, że sa razem szczesliwe itp,
          ale nie wiemy czy w przyszłosci nie powiedzą, że moze wtedy - w
          dziecinstwie wolałyby nosic lepsze ciuchy lub dostac lepszy rower
          (to tylko taki przykład) niz cieszyc sie z czwartego, piatego
          rodzenstwa,,,
          • bobimax Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 19:19
            To ja teraz napiszę, że porównując różnice wieku między dziećmi to
            dla mnie lepsza jest większa, bo mogłam dużo czasu poświęcić
            pierwszemu dziecku, które w pewnym momencie zaczyna się robić
            samodzielne i w tym momencie mam czas aby poświęcić na drugie
            dziecko. Moje córki (6 lat różnicy) kłocą się strasznie, ale też
            bardzo kochają. Potrafią się pobić, ale też ładnie ze sobą bawić.
            Teraz mam trzecie i jest 2 lata różnicy i uważam, że dla tej
            średniej nie mam już tyle czasu.
            Zawsze chciałam mieć dwójkę, los sprawił, że ma trójkę i jest
            ciężko, ale nie żałuję. Świadomie bym się nie zdecydowała na
            trzecie, bo już mi było fajnie, że dziecko zaczyna być samodzielne,
            można wyjść zostawiając dzieciaki pod opieką babć. Teraz jestem
            trochę uziemiona, ale to minie i będzie wesoła gromadka. Dzieci
            szybko rosną i te ciężkie chwile się szybko zapomina. Kwestie
            finansowe nie są dla mnie argumentem na posiadanie tylko jednego
            dziecka. Jedynie zdrowotne.
          • olus-ia80 Latortura 07.04.10, 19:20
            Przepraszam ale nie wiesz chyba co piszesz w kwesti różnicy 6 lat.
            Jak dla mnie różnica idealna , wszystko co napisałaś na nie odnosi się moim zdaniem do małej róznicy 2-3 lata.

            Nigdy świadomioe nie zdecydowałabym się na różnice mniejsza niz pięć lat między rodzeństwem .


            > ale nie oszukujmy sie, róznica 5-6 lat wzwyż to juz czasem krzywda
            > dla młodszego dziecka,
            > nie dosc, ze pierwsze dziecko czuje sie odsuniete na dalszy plan,
            > trudno tez w takiej sytuacji mówic o wspolnej zabawie, starszemu
            > dziecku czesto nawet przeszkadza malenstwo w swobodnej zabawie,
            > starsze zaczyna chodzic do szkoły, zmienia mu sie "swiat", a w domu
            > płacz, marudzenie młodszego rodzenstwa,
            > poza tym czesto to starsze dziecko obarcza sie w przyszłosci opieką
            > nas młodszym, rodzicom sie wydaje że to ich obowiazek aby zając sie
            > rodzenstwem,
            > a starszemu to poprostu przeszkadza,


            Odsunięte to jest to małe , bo matki potrzebuje bardzo , i zazwyczaj nie rozumie dlaczego musi się dzielić rodzicami.
            Na placu zabaw kiedy ucieka starsze nie wiesz czy biec za starszym czy zostawić dziecko młodsze .

            Moja starsza miała 6, 5 roku jak urodziłam syna , robiła przy nim wszystko co chciała , przede wszystkim go
            myła przewijała , ubierała i sama tego chciala , nigdy jej do niczego nie zmuszałam w opiece nad bratem , w szczególności na placu zabaw , ten czas był tylko dla niej i nadal tak jest.

            ale takie swiadome planowanie po wielu latach to troche dziwne dla
            > mnie,
            Nigdy nie było to dla mnie dziwne , raczej piekne i swiadome macierzyństwo.

            > pewnie wiele z Was napisze teraz, ze nie widzi zeby ich dzieciom
            > przeszkadzało rodzenstwo, że sa razem szczesliwe itp,
            > ale nie wiemy czy w przyszłosci nie powiedzą, że moze wtedy - w
            > dziecinstwie wolałyby nosic lepsze ciuchy lub dostac lepszy rower
            > (to tylko taki przykład) niz cieszyc sie z czwartego, piatego
            > rodzenstwa,,,

            Ubrania i lepsze rzeczy to nie wszystko , uczę dzieci że rodzina jest najważniejsza , majac rodzine jestes bogatym człowiekiem.

            Powiedzieć Ci to może dziecko nawet jak jest 2-3 lata różnicy , wszystko zalezy od wychowania , charakteru i od relacji jakie panują w rodzinie.
      • olcia.kaktus Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 18:33
        wiesz, może i masz wspaniałą siostrę, ale dla mnie nie jest to argumentem, żeby
        mieć więcej dzieci - dla ciebie jest. Ja nie jestem jedynaczką, mąż jest
        jedynakiem, to chyba nie jest decydująca kwestia, że rodzeństwo będzie
        największym wsparciem...
        Ja po roku macierzyństwa prawie się przewracałam na stojąco ze zmęczenia - dla
        mnie jest naturalne, że nie było to dobrym i pozytywnym doświadczeniem przy
        całej radości z macierzyństwa. Nie chcę robić nic na siłę wbrew sobie i swoim
        chęciom i chęciom męża.Lepszy szczęśliwy jedynak niż rodzeństwo z rodzicami
        którzy nie mają siły na nic.
        • latortura Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 19:04
          mysle tak jak olcia, nie wydaje mi sie, żeby kazdy jedynak wyrastał
          na egoistę i chama nie umiejacego dzielic sie niczym,

          znam wiele osób, majacych rodzenstwo, z którym nawet nie utrzymuja
          kontaktu, żrą się i w niczym nie pomagają,

          no i fakt - miec dziecko tylko po to, zeby było rodzenstwo,
          a co z nami - kobietami? kosztem zdrowia, zmeczenia, "chodzenia po
          scianie",
          ja tez niezbyt miło wspominam poczatki,
          praktycznie w ogóle nie spałam,

          miec wiecej dzieci i chodzic zmeczoną badz zrezygnowac z tego powodu
          z lubianej pracy - nie,
          • kamsi Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 19:25
            Osobiście myślę, że w ogóle argument, że należy zdecydować się na
            drugie dziecko, żeby to pierwsze miało rodzeństwo, może się łatwo
            obrócić przeciw temu drugiemu dziecku - ja tam wcale nie chciałabym
            powstać wyłącznie jako czyjeś rodzeństwo, wolę istnieć dlatego, że
            mnie ktoś chciał, dla mnie samej, a nie jako dodatek:)
            Ale to tylko dygresja.
            A odnosząc się jeszcze do wyżej wpisanej wypowiedzi Latortury - to
            ja nie mogę napisać, że nie chcę z egoizmu, bo to nie byłaby prawda,
            przepraszam:)
          • maniulka_25 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 19:42
            Ja mam dwójkę dzieci z małą różnicą wieku... Padam na ryj, nie mam
            już ŻADNYCH znajomych, przyjaciół, do kina nie chodzę, do teatru nie
            chodzę, nie czytam książek ani gazet, zaczęłam robic błędy
            ortograficzne, mam zmarszczki, mam obwisły biust, jestem zaniedbana
            (ale na szczęście czysta), nie mam ochoty na sex, moje małżeństwo
            już nie istnieje i wątpię czy kiedykolwiek wpuszczę jakiegos faceta
            do swojego życia.
            Przyszły na świat wspaniałe dzieci, bardzo kochane, fane, zdrowe ale
            małżeństwo runęło, miłośc zamieniła się w ciąg napięc, pretensji i
            kłótni. Przyjaciele odeszli, chęc na cokolwiek zniknęła a za to
            łykam antydepresanty i żyję z dnia na dzień... Już nigdy po robocie
            nie wyciągnę nóg, wyskoczę na piwko czy na parę dni do Warszawy.
            Ogólnie bycie rodzicem jest strasznie ciężką harówką i dobrze któras
            z Was napisała że powinna byc po macierzyńskim renta !
            Z utęsknieniem czekam aż Hania pójdzie do przedszkola, a to dopiero
            za rok. Latem idę do sezonowej pracy żeby znow odłożyc trochę kasy,
            postanowiłam zatrudnic na ten czas opiekunkę. Szczerze to mam dosyc,
            jestem fizycznie wyczerpana, mam żylaki, czeka mnie operacja i
            żylaków i stopy :-(.
            Dawne randki, piwko, miłe kolacyjki i teatr zniknęły. M jest dla
            mnie przeszłością i wspomnieniem młodości. Zresztą bardzo miłym. A
            teraz jest już dorosłośc, wychowywanie dzieci i normalne życie.
            Mimo wszystkich minusów, to nie żałuję niczego. Kocham moje dzieci i
            bez żadnych problemów gdybym miała dokonac wyboru dzieci lub
            cokolwiek innego wybrałabym moje dzieci! Bo czekałam na nie od
            zawsze.
    • lucy_cu Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 19:45
      To, że się człowiekowi po prostu już nie chce babrać w kaszkach i pieluchach, to
      JEST argument. Przynajmniej ja taką postawę rozumiem i szanuję. To jest
      konkretne podejście, bez dorabiania ideologii. Tak jak nie dla każdego jest
      praca naukowa albo, z przeciwnego bieguna, piłowanie desek, tak samo nie każdy
      czerpie satysfakcję ze zmieniania pieluch. Ba- rozumiem też, że ktoś w ogóle nie
      chce mieć dzieci. Znam bezdzietne małżeństwa z wieloletnim stażem- bardzo
      szczęśliwi, spełnieni ludzie. W życiu nie ma tak, żeby jakiś jeden złoty patent
      przystawał do wszystkich.
      Dla mnie za to niefajne jest takie dosyć typowe podejście: idealny model rodziny
      2+2, najlepiej niewielka różnica wieku i może jeszcze starszy chłopczyk i
      młodsza dziewczynka. To jest, zdaje się, ten stan idealny, prawda? Każde
      odstępstwo od tego modelu jest już "be" i ludziom się nie podoba.
      Ja sama dzieci mam tyle, ile mam. ;-) Jak już wielokrotnie pisałam, chylę czoła
      przed rodzicami jedynaków i uważam, że porządnie wychować pojedynczego osobnika
      jest bardzo trudno, trudniej niż większą ilość dzieci. Ale jak najbardziej
      rozumiem ludzi, którzy nie chcą już powiekszać rodziny. Decyzja o dziecku to nie
      jest decyzja o kupnie nowego ciucha- nie można tu postępować wbrew sobie.
      Z obserwacji wiem za to, że niektóre kobiety, początkowo zwyczajnie zmęczone
      doglądaniem absorbującego niemowlaka czy kilkulatka, albo takie, które przeżyły
      jakiś horror ciążowo-porodowy z czasem zdanie zmieniają i ze zdeklarowanych
      zwolenniczek modelu 2+1 stają się wyznawczyniami trendów zgoła rozszerzonych. ;-)
      Wszystko jest dla ludzi- byle nie działać na siłę. A idealnej róznicy wieku
      między dziećmi zwyczajnie nie ma- każda różnica ma plusy i minusy.

      To w sumie nie na temat, bo Twoje wyjściowe pytanie było trochę inne,
      przepraszam- ale było jasne, że ten watek w tę stronę ewoluuje. ;-)
      • maniulka_25 Lucy_cu 07.04.10, 21:18
        Pięknie napisałaś :-)

        Ile razy dziennie słyszę porady w stylu "a teraz przydałby się
        chłopak" ....
    • dagi.ww Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 21:23
      Maniulka napisała, że u niej wszystko się zawaliło, a ja znam świetny
      "przypadek" w mojej najbliższej rodzinie, że drugie dziecko ("wpadka") uratowało
      małżeństwo, w którym facet po prostu nie dojrzał jeszcze do bycia ojcem i głową
      rodziny. Były kłótnie, wychodzenie z domu na noc, codzienne wrzaski... Po
      narodzinach drugiego dziecka ów mężczyzna uświadomił sobie, że rodzina jest dla
      niego najważniejsza i wierzcie mi, że ta para w tej chwili świata poza sobą nie
      widzi, szanując się i kochając.
      Co do różnicy wieku, ja też się absolutnie nie zgadzam ze stwierdzeniem, że 2-3
      lata to idealna granica. Jak pisałam - miałam siostrę 5 lat starszą i nigdy nie
      słyszałam, żeby uważała swoje dzieciństwo za stracone czy zaniedbane z mojego
      powodu; a wierzcie mi, że na pewno by mi o tym kiedyś powiedziała. Ponadto przy
      mniejszych dzieciach jest faktycznie więcej podwójnej - jakby na to nie patrzeć
      - pracy. Poza tym nie wydaje mi się, żeby angażowanie starszaków w opiekę nad
      młodszym rodzeństwem (oczywiście w pewnych granicach i w określony sposób) miało
      jakiś negatywny wpływ na ich psychikę w przyszłości - wręcz przeciwnie!
      To oczywiste, że wszystko zależy od kobiety; od tego, jak jest silna pod
      względem psychicznym i fizycznym, jak wiele potrafi wytrzymać, w jakim jest
      wieku. Ja nie twierdzę, że potępiam kobiety, które nie decydują się na drugie
      dziecko z powodu najzwyklejszego w świecie lenistwa, niechęci do powrotu do
      pieluch i nieprzespanych nocy, ponownego strachu przed rozstępami i porodem. Ja
      tego po prostu nie rozumiem. Szanuję, ale nie rozumiem. Nie dlatego, że dla mnie
      to jest nienormalne, tylko dlatego, że ja jestem inna, mam twardy charakter i
      wiem, że przejdę przez to jeszcze raz, a może i dwa, bo myślę o trójeczce.
      Acha, i jeszcze jedno. Mój argument, że chcę drugiego dziecka dla Wiki nie
      świadczy o tym, że traktuję kolejne potomstwo jako "dodatek" do pierwszego jak
      któraś z Was napisała. Po prostu widzę, jakie jest moje dziecko, że uwielbia
      dzieci, bardzo szybko się nudzi, kiedy jest sama, potrzebuje dużo bodźców i
      stymulatorów. Oboje z M mamy podobny charakter, oboje mamy rodzeństwo, z którym
      dogadujemy się bardzo dobrze i dlatego trudno jest nam nie patrzeć na tą kwestię
      przez pryzmat własnych życiowych doświadczeń. Poza tym decyzja o drugim dziecku
      w naszym przypadku nie wynika TYLKO I WYŁĄCZNIE z chęci uszczęśliwienia
      Wiktorii. My bardzo chcemy mieć drugie dziecko po prostu dla siebie, więc nam
      się argumenty "za" kumulują ;))
      Co do jedynaków; oczywiście, że są to różni ludzie, nie tylko egoiści i
      zarozumialcy. Ale miałam w liceum bardzo dobrą koleżankę-jedynaczkę, z którą
      rozmawiałam na ten temat niejednokrotnie. Kiedyś powiedziała mi, że najgorsze
      dla niej jest to, że wraca do pustego domu, kiedy rodzice są jeszcze w pracy i
      nie ma do kogo gęby otworzyć i jak sobie pomyśli, że tak będzie przez całe
      życie, to ma żal do rodziców, że nie zdecydowali się na drugie dziecko (a
      rodziców miała bardzo sympatycznych i utrzymywała z nimi świetne stosunki).
      Nie twierdzę, że moje dzieci będą miały w dorosłym życiu sueprprzyjacielskie
      stosunki, mam tylko taką nadzieję. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy i co jest
      najbardziej idealne i pewne dla naszych dzieci.
      Wiem tylko, że razem z M chcemy mieć jeszcze dziecko, może dwójeczkę i jestem
      pewna, że kolejna ciąża przyniesie nam niesamowicie dużo radości i szczęścia, a
      to na pewno odbije się pozytywnie na mojej pierworodnej.
      • a.zaborowska1 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 21:41
        Ja chciałam jeszcze napisać, że chyba żadna z kobiet nie decyduje się na siłę na
        "rodzeństwo" dla swojego dziecka bo tak wypada? Ja to po prostu czułam w środku,
        w wątrobie, pragnęłam tego, cieszyłam się z decyzji, z ciąży itd...
        Jeśli tego kobieta nie czuje z różnych przyczyn no to chyba zachodzenie w ciąże
        mija się z celem?

        PS: nie biorąc pod uwagę wpadek oczywiście
        • andzia84 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 21:57
          Maniulka współczuję ci tego że tak się czujesz u nas podobnie było jak Roch się
          urodziła ale teraz przy Sonii jest zupełnie incazej na plus na szczęście, mam
          oczywiście trudne chwile głównie związane z trudnym charakterem Rocha. Jestem
          jednak dużo lepiej zorganizowana, układam plan dnia by mieć czas na wszystko,
          nie zawsze się udaje ale cóż. Sonia była wpadką :) najpiękniejsdzą z możliwych.
          Jest dużo "łatwiejsza" w obsłudze niż Roch i w rzadko jestem teraz sfrustrowana
          a przy R to było nagminne. Bywam regularnie w kinie, najczęściej w MBK ale
          staram się też organizować tak żebym miała czas sama dla siebie chociaż
          najbliższe miesiące będą trudne bo będe miała sesje i czasu dla siebie mniej.
          Reasumując rodzeństwo uważam jest bardzo potrzebne a przy kolejnym dziecku
          wszysktko jest prostsze przynajmniej u nas. Polecam :)
          • maniulka_25 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 08:46
            Ja nie żałuję że urodziłam dzieci, żałuję tylko że dałam się osadzic
            w charakterze kury domowej na pełen etat, bo to zniczyło i mnie i
            moje życie.
            A Hanutki nie traktowałam nigdy jako dodatek do Julki. Mają inne
            charaktery, inne zainteresowania i nie traktuję Hani przez pryzmat
            Julki. Uważam że fajnie jest miec dwójkę dzieci. W ciąży bałam się
            czy pokocham drugie dziecko tak samo jak Julę, ale gdy tylko ją
            zobaczyłam i pocałowałam Małą przekonałam się że można kochac obie
            najmocniej na świecie i każdą indywidualnie.

            A wracając to tematu... Ja zostaję przy dwójce.
            Mam siostrę, młodszą o 2,5 roku. I szczerze się nie trawimy! Patrzec
            nawet na nią nie mogę, jesteśmy jak z 2 różnych planet. Ona bardzo
            chorowała i rodzice jej poświęcili życie i czas. Ja byłam odstawiona
            na boczny tor. Niecierpię mojej siostry i nie utrzymujemy ze sobą
            bliższych kontaktów. Całe szczęście że mieszka za granicą.
    • ridibunda Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 21:56
      Czytam to i myślę o swoich dzieciach, u nas różnica jest 2,8, i wg. mnie
      stanowczo za mało. Nigdy bym się świadomie po raz drugi na tak małą różnice
      wieku nie zdecydowała, ze względu na starsze dziecko: wiadomo, że gdy się
      pojawia małe, starsze siłą rzeczy musi być przynajmniej chwilowo odsunięte nieco
      "na boczny tor". W starszym wieku, gdy dziecko jest bardziej samodzielne, na
      pewno odczuje to mniej boleśnie.
      Zawsze chciałam mieć dzieci z dużą różnicą wieku, jednak ze względu na nietypową
      sytuacje rodzinną wyszło inaczej - i przekonuję się codzień, że moja pierwsza
      wymarzona opcja byłaby jednak lepsza.
      Ale to wiadomo tylko moje zdanie.
      I też nie rozumiem, jak można się decydować na dziecko ze względu na zapewnienie
      jedynakowi rodzeństwa. A skąd wiadomo, że on to rodzeństwo będzie chciał mieć?
      Zaborowska dobrze napisała - chęć posiadania dziecka się czuje, w umyśle, sercu
      , na wątrobie:) Ja teraz nie czuję i dobrze mi z tym (no, może czasem mnie
      nachodzi jak oglądam świeżutkie rodzeństwo lipcówczaków:), ale ja mam już
      dwójkę. Nie wiem, co czułabym mając jedno.
      • monikaj21 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 07.04.10, 22:35
        chęć posiadania dziecka się czuje, w umyśle, sercu
        > , na wątrobie:)

        a ja nigdy tego nie miałam - decyzja o pierwszej dwójce była z mojej strony
        totalnie racjonalna, o różnicy wieku (2 lata) też. Wiecie, myślę, że my się
        bardzo skupiamy na 'teraz' - ja to jak najbardziej rozumiem, że się ma dość (ja
        to rozumiem doskonale bo naprawdę mam dość :), że się czuje, nie czuje i inne
        takie ale dzieci są małe kilka lat, potem przed nimi i nami jeszcze długie lata
        i moim zdaniem myślenie o tej dalekiej przyszłości jest lepszym powodem
        planowania lub nie planowania kolejnych dzieci niż myślenie o tych 2 czy 3
        najbliższych latach. Akurat ja w tym kontekście bardziej bym chciała mieć za
        dużo dzieci niż za mało ;)
    • paris4 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 09:25
      Mam dwójkę z różnicą wieku 2 lata.
      Wychowuję ich sama, pracuję, uczę się języka, mam czas na czytanie,
      swoje pasje, chodzę do kina i teatru, mam przyjaciół, nie brak mi
      ochoty na seks :D i na życie ogólnie. Ciało nie przeczę trochę się
      zmnieniło i niekoniecznie na lepsze;) ale to można poprawić, albo
      uznać za naturalną kolej rzeczy i się nie przejmować
      Małżeństwo rozpadło się ostatecznie po urodzeniu drugiego dziecka,
      ale nie powiedziałabym, że rozwód był wynikiem pojawienia się
      potomstwa. Z eksmałżonkiem utrzymuję bardzo poprawne, wręcz
      koleżeńskie kontkatkty
      Straszak zdecydowanie zmienił się na plus po pojawieniu się siostry,
      I nie pisze tego wszystkigo żeby się chwalić, tylko wszystko chyba
      zależy od spojrzenia na życie. Od naszych chęci, aktywności i
      odrobiny szczęścia na pewno też. Niekoniecznie rozumiem psychiczne i
      fizyczne wykończenie przy dziecku, choć też miewałam dołki i gorsze
      momenty
      Bardzo ale to bardzo chciałabym jeszcze raz przez to wszystko
      przejść. Przez ciążę i emocje z nią związane, przez poród, przez
      noworodka - istotę z kosmosu:), przez jagodowe oczka, bezzębne
      uśmiechy, pierwsze kroki itp
      Nie będzie to niestety możliwe ponieważ jestem zdeklarowaną
      singlielką i panowie owszem owszem, ale poważnie zaangażowanego
      związku never:) więc zostaję przy moim teamie Młodych Gniewnych w
      liczbie sztuk dwie i czasem wzdycham z zazdrością jak mi ktoś
      oznajmia, że jest w ciąży nr 3
    • lipiec_2007 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 10:13
      bardzo chcialabym miec trzecie dziecko. moj maz tez. i chociaz
      watroba (jak to napisala agnieszka) bardzo mnie do kolejnego dziecka
      namawia, to jednak rozsadek i pewne techniczne problemy biora gore.

      a jesli chodzi o roznice wieku, to najlepsza jest taka, ktora
      najbardziej pasuje rodzicom. u mnie jest niespelna 2 lata. wydaje mi
      sie, ze tak mala roznica wieku dobra jest dla dzieci, ale
      niekoniecznie dla mnie jako matki. ale te trudnosci (glownie
      logistyczne) to tylko temat przejsciowy. coraz lepiej sobie radzimy.
      • latortura Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 11:09
        im wiecej Was czytam tym bardziej widzę, że rzeczywiscie to wszystko
        jest sprawą indywidualną...

        mam złe dni...
        nie dosc, ze przeziebienie przerodziło sie w MEGA przeziebienie,
        jestem na antybiotyku, który zle na mnie działa, osłabia mnie
        maksymalnie, źle sie po nim czuję, dzis rano musiałam sie z powrotem
        połozyc do łozka żeby nie zaliczyc podłogi,

        teraz juz troche lepiej,

        mój wątek ma oczywiscie jakies podłoze psychiczne,
        spodziewałam sie, ze wiele z Was napisze, ze jest przekonanych o
        tym, że chca miec tylko jedno dziecko i świetnie czują sie z tą
        decyzją ;)

        napisze Wam na ukrytym o co mi chodzi tak naprawde,
        tyle, że zrobie to dopiero wieczorem bo teraz mam juz napiety plan
        dnia a musze troche z siebie wyrzucic i nie miałąbym czasu spokojnie
        tego napisac...

        przepraszam te z Was, które uraziłam, jedno dziecko, wiele dzieci -
        najwazniejsze, żeby były zdrowe i szczesliwe, zarówno one jak i
        rodzice,

        odezwe sie pozniej,
        miłego dnia,
        pozdrawiam
        • maniulka_25 Fajny wątek ;-) 08.04.10, 13:18

      • a.zaborowska1 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 15:22
        lipiec_2007 napisała:

        > bardzo chcialabym miec trzecie dziecko. moj maz tez. i chociaz
        > watroba (jak to napisala agnieszka) bardzo mnie do kolejnego
        dziecka
        > namawia, to jednak rozsadek i pewne techniczne problemy biora gore.

        Oczywiście wiadomo, że są pewne aspekty w zyciu, których nie możemy
        lub nie chcemy ominąć i wtedy wątroba się nie przebije chodźby
        bardzo chciała :D
        Jak już latortura niżej napisała sprawa bardzo indywidualna anawet
        chyba delikatna. Bo każdy z nas podejmuje decyzje, każdy musi
        później te dzieci wychować. A muszę przyznać, że niestety nie każda
        kobieta na matkę się nadaje :-/ (piszę tu teraz o pewnych osobach z
        mojego środowiska)

        > a jesli chodzi o roznice wieku, to najlepsza jest taka, ktora
        > najbardziej pasuje rodzicom. u mnie jest niespelna 2 lata. wydaje
        mi
        > sie, ze tak mala roznica wieku dobra jest dla dzieci, ale
        > niekoniecznie dla mnie jako matki. ale te trudnosci (glownie
        > logistyczne) to tylko temat przejsciowy. coraz lepiej sobie
        radzimy.

        U nas różnica między dziećmi 8 lat. Z jednej strony to przestrzeń
        ale z drugiej własnie taka mi odpowiada. Starsza nie wymaga już
        takiej fizycznej uwagi, nawet pomoże, pójdzie do sklepu, sama chodzi
        do szkoły, ostatnio nawet na zajęcia ok 2 km w jedną stronę itd.
        Nie traktuje małego jako dziecko tylko prawie jako równego sobie co
        na niego rewelacyjnie wpływa, bawi się z nim bez granicznie, nie ma
        w głowie, że obiad musi ugotowac czy coś tam.

        Wiem sama z doświadczenia, że wychowanie dziecka (tym bardziej bez
        niczyjej pomocy)to ciężka praca i czasem właśnie rezygnujemy z
        siebie: bo brak czasu bo brak kasy itp. Ale niezależnie od tego jak
        każda z nas przeżyje swoje macierzyństwo pamiętajcie to tylko pewien
        okres w życiu. On minie. dzieci będą co raz starsze i będziemy
        powoli wracać do wolności. A te wszystkie problemy niemowlęce,
        nieprzespane noce jeszcze nie raz wspomnimy z czepłem w serduszku ;-)
    • shemreolin Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 12:26
      Ja bym nawet nie miała nic przeciwko drugiemu dziecku, ale pod warunkiem, ze
      ktoś by je nosił i urodził i wykarmił cycem - to wtedy nie ma sprawy. Ja ciężko
      znoszę wszelkie krzywdy na ciele nie w sensie, że mi się piękność umniejsza
      tylko ze względu na ból, urazy, zmęczenie i inne takie. Ale tak ogólnie to
      chciałabym mieć drugie dziecko, czasami je widzę oczami wyobraźni, ale dla mnie
      to jednak za wcześnie jeszcze... muszę do tego dojrzeć (dojrzeć oznacza dojść do
      punktu desperacji), nie wspominając o innych okolicznościach, które wstrzymują u
      mnie takie hop-siup decyzje...
      • szaszanka21 Re: która z Was jest absolutnie przekonana o tym, 08.04.10, 21:02
        Gdyby to pytanie padło tak 6 lat temu to odpowiedziałabym z całą stanowczością "oczywiście ze nie myśle o rodzeństwie dla mojej córki -nastolatki"!!!Dziecie juz odchowane,samodziejne a my z męzem luz-blues.Ale zycie pokazuje nigdy nie mów nigdy ;D.Jakieś 4 lata temu po prostu nastąpił kompletny odjazd czyli zegar biologiczny zaczął walić jak oszalały i wszelkie argumenty na nie stały się nieistotne!!!Jestem i szczęśliwa i zmęczona tak jak Wy.Takze rozumiem i szanuję wszelkie decyzje na tak i na nie w kwestii posiadania konkretnej ilości dzieci.Czasami jednak jest tak że my w danym momencie swoje a życie potem pokazuje swoje........ :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka