metanira
14.10.10, 14:37
Mój Konradek, generalnie ułożone i podziwiane przez wszystkich dziecko (bo tak pięknie mówi, taki usłuchany itp. - do tego się przyzwyczailiśmy) dał dzisiaj popis w przychodni. Biegł do niego z wyciągniętymi rączkami ok. 1,5-roczny chłopczyk, Konrad w pierwszej chwili zaczął uciekać, a w drugiej odwrócił się i uderzył tego chłopczyka w główkę :( Chyba nie muszę mówić, jak mi było głupio i wstyd, oczywiście od razu go złapałam i objechałam z góry na dół, przeprosiłam (on nie chciał), ale matka tego chłopca tak na mnie spojrzała... :/ Nigdy coś takiego nie miało miejsca. Czy to już wpływ przedszkola? Dotąd nawet nie wiedziałam, że umie się bić, to raczej on był popychany (pamiętacie na zlocie w zeszłym roku?). Inna sprawa, że od wczoraj jest bardzo niegrzeczny, lepiej się już czuje, szaleje w domu, nieładnie się do nas zwraca (jakieś kategoryczne żądania bez słowa "proszę"), krzyczy, jest złośliwy. Wczoraj zniszczył plastikowe pudło na klocki, bo wszedł na nie, chociaż babcia x razy mówiła mu, żeby tego nie robił (była z nim moja mama, bo musiałam jechać na zakupy). Ciągnę na oparach cierpliwości... Z utęsknieniem czekam na weekend, Konrad zostanie z M, a ja do szkoły. Rozumiecie? wolę iść do pracy niż zostać w domu z tym niegrzeczniuchem... eh... :(