anmroz
29.11.10, 17:34
W piątek pediatra stwierdziła u mojego najmłodszego synka obturacyjne zapalenie oskrzeli. Wieczorem gorączka ok. 38.Dostał czopek(efferalgan), który zadziałał na krótko.w nocy z słyszałam z łóżeczka jęk. Wyskoczyłam i wyciągnęłam Maćka. Był sztywny i miał mega drgawki.Był bardzo blady i bez kontaktu.Zadzwoniłam po pogotowie. Pani dyspozytorka poinformowała mnie,że nie ma karetki, a ja mam zrobić mu zimny okład na brzuszek!!! Boże!!!
W koszuli nocnej i kapciach, Maciusiem zapakowanym w koc pojechaliśmy do szpitala swoim samochodem,łamiąc wszelkie przepisy.Już zdążył zsinieć i zaczynał się bezdech. Momentalnie udzielono mu pomocy i synek jest uratowany.dziś opuścilismy szpital,jesteśmy w domu na przepustce i dochodzimy do siebie. Jutro wybieram się na pogotowie do kierownika, poinformować go o nieudzielonej nam pomocy.
Pozdrawiam Was, dziewczyny i przepraszam za chaotyczny opis,ale jeszcze nie funkcjonuję właściwie.