alcea3
18.12.10, 17:15
Malwa obudziła mnie w nocy mówiąc, że boli ja brzuszek, zapytałam czy mocno mówi,ze nie, pomasowałam i poszłysmy dalej spac.
Po jakihś 5 min, słuszę ruch dzwne odgłosy i wrzask Malwy, wpadam do pokoju a tam zwymiotowane na łozko, a Ona biedna tak się przestraszyła,ze plakała wołajac "mamo zobacz co narobiłam" ;)
Przebrałam ja i łozko, zaparzyłam mięty napiła się kilka łykow, powiedziałą,ze nie bilo i poszła spac. Ale po ok 20 min powtórka ;/ Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam dając jej ta miete???
Winowajcą najprawdopodobniej była parówka zjedzona na kolacje, bo ja było widac na pierwszy rzut, a Malwa zaczeła mówic (po wymiotach) ze parowka była niedobra :)
Dziś nic nie chce jesc, co dla mnie jest niuepokojace i to bardzo, bo normalnie pochłonelaby już pół lodowki ;/
Zjadła pol małej (suchej) kajzerki, i małego banana. Ciągle powtarza,ze nie będzie nic jesc, ale ze brzuch ją nie boli.
Co moge jej jeszcze spróbowac podac? Wiem,ze ryz,ale taki suchy?