Dodaj do ulubionych

Matka Polka Podwożąca

09.03.11, 10:09
Polecam artykuł dziecko.onet.pl/60380,0,11,podmiejska_sielanka,artykul.html
Obserwuj wątek
    • amalota Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 10:40
      To będę ja od przyszłego roku, a jeszcze międzyczasie planuję swoją pracę w godzinach, kiedy młody będzie w przedszkolu/szkole i drugiego dziecia:)
    • lucy_cu Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 10:43
      Eee, trochę jednostronne podejście.
      Ok, trochę prawdy w tym jest. Przede wszystkim wyraźny brak poczucia (i chęci) integracji napływowych mieszkańców podmiejskich wiosek z tubylcami.
      Ja tu mam obok osiedle nowych domów. Ci ludzie żyją kompletnie obok, nawet nie wiedzą, że we wsi są dwa dobrze zaopatrzone sklepy. Gmina jest bardzo prężna kulturalnie, ciągle coś się dzieje. Szkoły trzymają wysoki poziom od lat. Wszystko tu jest, nie trzeba nigdzie daleko jeździć, żeby całkiem fajnie egzystować. Poza tym, czy ciekawe spędzanie czasu to musi być od razu coś z pakietu rozrywek oferowanych przez miasto? A a sąsiadką pogadać, to pies? ;-)
      Życie, jakie prowadzą babki z artykułu to taka egzystencja okrakiem, między wsią a miastem. One są znikąd, ich dzieci też. Ani z podmiejskiej wiochy, bo tu tylko sypiają, ani z miasta, bo tam tylko bywają. Bez sensu.
      • paris4 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 10:52
        Podpisuję się pod Lucy
        po 3 latach mieszkania na wsi pod miastem i wewnętrznej szarpaniny podobnej do tej opisanej w artykule
        jakiś luz na mnie spłynął i totalna akceptacja otaczającej rzeczywistości - stąd m.in decyzja o posłaniu dzieci do wiejskiej miejscowej szkoły - i już zero stresu i napinki mam w temacie
        "omojboze co ja zrobiłam, wywiozłam dzieci na wieś"
        ale w mieście owszem bywamy :)
        • leluchow1 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:06
          Mnie to czeka od jesieni ale chyba jednak szkołą w mieście którą mam 500m od biura jest dla mnie wygodniejsza niż szkołą u nas na wsi zwłaszcza że szkoła jest na wsi oddalonej o 10km a to tyle samo co do miasta. Ja bardziej boję sie tego podwożenia na zajęcia dodatkowe popołudniami. Póki co jestem zachwycona otoczeniem, ciszą i spokojem a jak wyjdzie w praktyce - zobaczymy.
          • amalota Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:21
            Ja się skłaniam bardziej do tej szkoły "wsiowej":) (Na zajęcia dodatkowe mogę go wozić do miasta.) I dlatego w tym kierunku mają dążyć moje zmiany dotyczące pracy.

            Jasiek teraz nie ma kolegów z podwórka (mieszkamy w mieście, do przedszkola nie chodzi na osiedlu, mimo, że mamy za płotem), bo jak wracamy z pracy, zrobimy zakupy i mamy wyjść na podwórko z dwiema zjeżdżalniami, to wolę go wziąć na rower, do jakiegoś ciekawego miejsca lub na jakąś wycieczkę. A jak się wyprowadzimy na wieś i czas dojazdu się jeszcze wydłuży, to w ogóle nie miałby czasu poznać sąsiadów. A zależy mi też na tym, żeby miał kolegów z podwórka, przyjaciela z klasy czy chociażby kogoś, od kogo mógłby odpisać zeszyt w razie choroby.
            • lucy_cu Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:28
              "A jak się wyprowadzimy na wieś i czas dojazdu się jeszcze wydłuży, to w ogóle nie miałby czasu poznać sąsiadów. A zależy mi też na tym, żeby miał kolegów z podwórka, przyjaciela z klasy czy chociażby kogoś, od kogo mógłby odpisać zeszyt w razie choroby. "
              No, właśnie tak, dokładnie tak samo myślę, Amalota.
      • zalasso Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:16
        Lucy, Ty to potrafisz pięknie napisać (serio serio tak myślę!).
        Dla mnie te kobiety same zapędzają się w kozi róg, próbując udowodnić "swoją wartość" poprzez perfekcyjne zarządzanie rodziną, zamiast po prostu uwierzyć, że są wartościowe. Bo kto sobie myśli: Boże jaka fantastyczna kobieta, co tydzień myje okna! Myślę, że nikt ;) Jakoś nie przekonuje mnie też fakt, że ośmiolatek musi uczestniczyć w ciągu jednego tygodnia w kilkunastu zajęciach poza lekcyjnych. A skoro stać kogoś na te zajęcia- niech wynajmie opiekunkę, żeby się tym zajęła i już, czas wolny zorganizowany :D
        • monikaj21 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:20
          Bo kto sobie myśli: Boże jaka fantastyczna kobieta, co tydzień
          > myje okna! Myślę, że nikt ;)

          Ja niestety, za każdym razem jak widzę na osiedlu babkę myjącą okna :)
          • lucy_cu Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:25
            Ożesz, ja właśnie dwa okna umyłam. ;-PPPP
            • monikaj21 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:53
              Lucy, Ty to fantastyczna jesteś (i to nie tylko z powodu tych okien :)
            • zalasso Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:15
              Ależ z Was są prześmiewcze Istoty :D
              Wiecie o co mi chodzi, prawda? ;) o bezsensowne samoudręczanie się i zajeżdżanie, w imię jakiegoś szacunku czy innej wartości.

              Dwa smyki:) Kuba (2007) i Wojtuś (2009)
              • monikaj21 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:20
                No wiemy, wiemy :)
                Tylko, że ja właśnie taką samoudręczającą się, rozpaczającą z powodu niemożności sięgnięcia głupich ideałów tkwiących w mojej głowie osobą jestem... Nad czym boleję ale nie umiem nic na to poradzić. Więc ja rozumiem te głupie matki :)
                • yvonne79 Re: Matka Polka Podwożąca 10.03.11, 12:23
                  Mam dokładnie tak samo. Rozumiem te kobiety doskonale...
          • zurawina100 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:28
            Ja zastanawiam się kiedy te dzieci mają czas na zajęcia dodatkowe? Mój syn chodzi do I klasy w domu jest codziennie ok 16, obiad, zadanie domowe, zabawa i jest 19 . Miałabym wyrzuty sumienia gdybym go jeszcze ciągała na zajęcia dodatkowe. Śmieszą mnie takie artykuły i te "biedne" matki polki.
    • lucy_cu Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:24
      Mnie w sumie najbardziej chodzi o dzieci. Dziecko "podmiejskie", które chodzi w mieście do szkoły, ma, według mnie, nie za ciekawie. Sporo czasu spędza w samochodzie. Kolegów ma, w szkole i na zajęciach dodatkowych, ale to jest za mało. Nie ma już za bardzo czasu na kumplowanie się z sąsiadem zza płota na wsi. Ja to widzę po naszej małej sześcioletniej sąsiadce. Nie znamy się praktycznie. Ile ona tej wsi użyje? Do domu wraca z rodzicami pod wieczór. Po co ta chałupa na wsi? Lepiej było kupić fajne mieszkanie w mieście i nie skazywać się na ciągłe dojazdy i swego rodzaju wyobcowanie.
      Tych babek z artykułu nie rozumiem- po co im to było? Skoro są mocno zakotwiczone w mieście- szkoła, praca, rozrywki, zakupy, na cholerę im była ta wiocha?
      • zurawina100 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:32
        lucy_cu napisała:
        > Tych babek z artykułu nie rozumiem- po co im to było? Skoro są mocno zakotwiczo
        > ne w mieście- szkoła, praca, rozrywki, zakupy, na cholerę im była ta wiocha?

        Bo to jest takie trendy miec domek na wsi:)
        • lucy_cu Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:34
          No, ja wiem. Niech w takim razie jedna z drugą nie narzeka- mają, czego chciały. :-D
          • lucy_cu Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:39
            A w ogóle to chciałam powiedzieć, że spadam. Zaraz idę umyć jeszcze jedno okno, usunąć choinę z bylin, a następnie przejdę się z moimi dziećmi ( które ok. 13 spacerkiem powrócą z wiejskiej szkoły) do wiejskiego domu kultury potańczyć sobie na "twisterze move". O.
            Jeszcze bardziej mi się podoba moje życie po tym artykule, serio. :-)
            • lilka.k Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:41
              Lucy, bo Ty się cieszysz zyciem. Masz czego chciałaś i dobrze Ci z tym.
              I nie wychowasz frustratów, tak jak te panie w artykule.
          • a_beatle Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:41
            A tak, jest jakaś nowa "chłopomania" i moda na powrót do natury. Pseudo powrót.
            A sąsiad, kolega, koleżanka, po co, skoro jest Facebook?;-))) czy raczej:-(((((
            Śmieszno-straszno.
            Ale, i w samym mieście godziny bez sensu się traci w samochodach. W okolicy mojego osiedla nie ma ani jednej szkoły, do której dziecko małe bez obaw może dojść pieszo. Coż, nasz błąd. Trzeba rozglądać się chyba za innym mieszkaniem albo uciekać.
            • monikaj21 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:59
              Ja myślę, że to zupełnie nie tak - ludzie chcą mieć dom, kawałek ogródka, ciszę, a w mieście ceny są takie, że nie wiem kogo stać na spory dom z ogrodem w fajnej zielonej lokalizacji. Wieś jest tu alternatywą.
              Tylko, że podmiejskość jest łatwa dopóki się nie ma dzieci i jak się ma te dzieci już samodzielnie podróżujące. I to jest pewien paradoks - bo z punktu widzenia posiadania małych dzieci mieszkanie w domu z ogródkiem jest ekstra. No i większość z nas musi wybierać mniejsze zło...
              • lilka.k Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:04
                No to niech kupią sobie działkę jakąś i altanę i jeżdzą tam w weekendy, a w tygodniu neich siedzą w mieście, by nie stać ciągle w korkach. Skoro wracają w tygodniu po nocach, to i tak nie skorzystają z tego ogródka.
                • a_beatle Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:18
                  No właśnie...
                  Ja naprawdę to rozumiem, dom z ogrodem i dla mnie jest kuszący. Tylko że wtedy, jesteśmy tego świadomi, zmieniamy po prostu życie, a miasto zostawiamy na okazyjne wypady. Coś za coś. Nie można mieć kiełbasy i zjeść kiełbasy jednocześnie;-)
                  • leluchow1 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:28
                    Trudno zostawić miasto na okazyjne wypady jak się w nim pracuje. Wątpię, żeby na wsi drzwiami i oknami wpadały oferty pracy. Chodzi moim zdaniem tylko o to żeby mieć jakąś przyjemność z tej wyprowadzki. I tak jak my w domu (w mieście czy na wsi ) będziemy o 16 to mamy jeszcze mnóstwo czasu na nacieszenie się wiejską swobodą. Ale gdyby przeprowadzka oznaczała tkwienie w korkach i przyjazd do domu póznym wieczorem to pewnie bym z niej zrezygnowała.
                    • paris4 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 14:53
                      No właśnie bo to trzeba rozważyć pod swoją indywidualną sytuację
                      Ja wiedziałam, że do pracy nigdzie dojeżdżać nie muszę, gdybym miała tracić godzinę lub więcej na dojazdy nie widziałabym sensu
                  • monikaj21 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:31
                    Ja nie mam presji na dom specjalnej więc mam łatwiej ale naprawdę rozumiem ludzi, którzy całe życie mieszkali w domach z ogrodem i baaaardzo za tym tęsknią.
                    Myślę, że wielu ludzi nie do końca zdaje sobie sprawę co ich czeka po takiej wyprowadzce z miasta z dziećmi, podobnie jak ludzie, którzy kupują mieszkania na osiedlach na obrzeżach miasta, na nowych osiedlach a potem im przykro, że tam nie ma przedszkoli etc.
                    Ja mam poczucie, że już teraz żyję w tempie zastraszającym, logistyka nas dobija, a priorytetem dla nas była właśnie dobra lokalizacja. Nie wiem co bym zrobiła gdybym wylądowała pod miastem :)
                    • a_beatle Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 13:14
                      Tak, masz rację, chyba często to wynika z nieświadomości.
        • lilka.k Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:36
          trendy, tak, grilla dla znajomych zrobić ;)
          Rany, nie wiem czemu ludzie sami sobie zgotowali ten los.

          Mam takich znajomych, nie mogę ich pojąć, bo wracają do domu o 19, dzieciaka kładą spać i mają ochotę palnąć sobie w łeb, bo jeszcze tyyyyle do zrobienia w tym domu, a nie mają czasu.

          Domu nie chcę, Piottr na szczeście też nie. Nie bedę sobie życia utrudniac, bo ja wolę je sobie ułatwiać. Nie umiałabym tak żyć jak te kobiety. Koszmar.

          • ankas4 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 11:48
            Dosyc wlasnie jednostronne opisanie sytuacji w tym artykule, w sumie tez podpisuje sie pod tym co napisała Lucy,a potem dziewczyny, i optymistycznie jeszcze dodam,ze wielu z naszych znajomych majacych domy wlasnie na granicy miasta -wsi posyłają dzieci do tych 'wiejskich' szkoł, przedszkoli , bo to naprawde sa b, dobre placówki, te mity o zaniedbanych wiejskich dzieciach szczesliwie odchodzą w zapomnienie, bo jak jest faktycznie taka rodzina to inni zaczynaja im pomagac i to znowu rodzi fajne relacje, mi sie zdaje ,ze wszystko zwyczajnie rozbija sie o ludzi jacy sa, jak sa normalni i rozumni to wszedzie im sie powiedzie i wszedzie sie odnajdą.
            Mi Pasuje bardzo nasze zycie, choc czasami(szczegolnie po 2 latach w wielkim miescie) brakuje mi ruchu, ale my mieszkamy w malym miescie, ktore powoli robi sie samowystarczalne, mamy supermarket, bedziemy mieli basen kryty i odkryty, mamy swietne szkoly i przedszkola w tym integracyjne,mamy targ,gdzie mozna kupic od znajomych Pan z pobliskich wiosek jaja i inne rzeczy, swojskie,do tego mniejsze srodowisko niz w wielkim miescie wiec wieksza mozliwosc kontrolowania co i jak sie dzieje z naszym dzieckiem, kazdy sie zna z kazdym, co oczywiscie ma plusy i minusy,ale na poziomie malego dziecka jest super, pozniej dochodzi problem jakiegos tam zaszufladkowania,,, bo dziecko ocenia sie na podstawie calej rodziny,ktora zna sie od lat, ale mysle,ze na to,ze mozna miec sposob budując w dziecku niezaleznosc ,która potem bedzie umiało pokazac w szkole sredniej i dalej.


            Pozdrawiam
            • leluchow1 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:05
              E no bez przesady. Ja się nie wyprowadzam bo to trendy. Wyprowadzam się bo chcę. A co do wyboru szkoły kierowałam się jedynie wygodą i dobrem synka właśnie bo chodzi już do niej 2 lata i nie chce mu fundować stresu bycia nowym. Po drugie w naszej wsi szkoły nie ma , musiałabym go zawozić 10 km (oddalając się od miasta w którym pracujemy). No i Młody ma zajęcia do 15.30 każdego dnia nie ma więc problemu świetlicy, a w szkole na wsi musiałabym coś z nim zrobić po lekcjach. A tak kończy lekcje 15.30, 16.00 jesteśmy na podjeździe.
              Po drugie nie zawsze jest tak, że "ludność napływowa" się alienuje. Nasza wieś podzielona jest na 2 części - starą gdzie mieszkają rolnicy i nową z osiedlami domów. Obie części dzieli droga i las i jakieś 3km ścieżki leśnej. Tak więc wymieszanie dzieci i wspólne bieganie jest zwyczajnie niemożliwe. Ja tam chętnie nawiąże kontakt z sąsiadką napływową jak i rdzenną jak się taka okazja nadarzy.
              Do sklepu będe musiała jeździć do miasta bo u nas jest jeden maleńki sklepik jakieś 2km od domu.
              Tak więc wieś a wieś.
              A z drugiej strony ten artykuł trochę mnie śmieszy, bo ja wstaję o 5.30 idę do kuchni wstawiam wodę na kawę i przygotowuję śniadanie, potem lece do łazienki zrobić z siebie człowieka, budzę dzieci ,przygotowuję je do szkoły i niani. 6.45 wychodzę do biura. Mąż pł godz później rozwozi dzieci. O 15.30 lece po Młodego, po drodze zakupy o 16 obiad. Odgruzowuję mieszkanie, potem robię z dzieckiem lekcje, pędze na jakiś basen, piorę prasuję gotuję. O 22 padam spać :-). Mieszkam w centrum dużego osiedla, dzieci w szkole i moja praca na tym samym osiedlu. Tempo wpisane jest w życie każdej pracującej matki. Co za różnica wieś czy miasto? Na moją wiochę będę jechać tak samo długo jak teraz do domu. Jakoś tendencyjny ten artykuł dla mnie jest.
              • paris4 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 14:07
                Lilka tylko, że nie każdy tak żyje jak twoi znajomi
                I dla mnie dom nie jest utrudnieniem
                Dla mnie przeprowadzka na wieś była zmianą stylu zycia, rozpoczęciem wszystkiego od nowa, wymiksowaniem się z wyścigu szczurów w którym brałam czynny udział i cieszeniu się z rzeczy drobnych, takich jak choćby poranny spacer na boso w mokrej trawie, wieczorne kąpiele w jeziorze, jazda na rowerze po ciepłe bułki. To jest dla mnie bezcenne. Po to wyprowadziłam się na wieś i w odwłoku mam trendy
                Budując dom wiedziałam też że będę musiała zatrudnić ludzi którzy będą przy nim pracować - to weszło w kalkulację kosztów i dlatego oprócz normalnych domowych czynności nie jestem przepracowana i przeciążona z racji posiadania małego domku
                Poradziłam sobie nadspodziewanie dobrze z tą zmianą. Miałam tylko schizy jeśli chodzi o dzieci, że coś im odebrałam, myślałam nawet o powrocie do miasta z tej okazji ale powoli wychodzę na prostą ;)
                Mieszkanie w bloku zawsze było dla mnie męczarnią. Teraz prowadzę styl życia dokładnie jaki chciałam.
    • cui Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 12:09
      Wow! Ależ odzew :)

      Wklejając link do tego artykułu sądziłam, że wywiąże się dyskusja na temat "soccer moms" a nie mieszkania na wsi, choć życie toczy się w mieście :)
      Bo szczerze powiedziawszy ja z tego artykułu zapamiętałam, że kobiety pracujące w domu zwiększają produkt krajowy brutto o około 23%. I że ich pracę wycenia się na 2 tys/mc.
      I że pomimo tego są zupełnie niezabezpieczone na przyszłość, nie będą miały odpowiedniego stażu pracy do otrzymania emerytury ani prawa do płatnego urlopu macierzyńskiego. Przede wszystkim to wg mnie krzyczy z tego artykułu :)

      A to, kto, kogo i gdzie wozi to jakby na dalszym planie wyczytałam :)

      Ale oczywiście to, o czym piszecie jest prawdą. W codziennej gonitwie między miastem a wsią nie ma czasu na zatrzymanie się, ludzie emigrują na wieś ale żyją i tak w mieście. Ja natomiast nie widzę w tym nic złego.

      Sama za kilka miesięcy stanę się matką podwożącą. Decyzja o budowie domu poza miastem była jedną z najlepszych, jakie razem z M. podjęliśmy. W opcji był zakup większego mieszkania, ale pomysł upadł. Nie byłabym w stanie się przenieść w rejony, z których pochodzę, bo kocham miasto, ludzi, gwar, szum, możliwości, których nie dałaby mi mała miejscowość. Ale w samym mieście nie chcę mieszkać.

      W tej chwili mieszkam i pracuję w centrum. I pracować (oby) będę nadal. Ale chcę po powrocie wieczorem do domu "wypuścić" dziecko na ogród i nie musieć spędzać z nim czasu na zakurzonym placu zabaw (który w odróżnieniu ode mnie moje dziecko oczywiście kocha). I to ciągnie mnie na wieś. To jedyny kompromis, który może się udać.

      Ci, którzy mieszkają na wsi narzekają, że do miasta za daleko, że czasu spędzonego w korkach nie da się nadrobić. A ci, którzy mieszkają w mieście weekendy spędzają poza nim. Ot życie :)
      • malenkie7 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 13:51
        po kilku latach mieszkania w podwarszawskiej miejscowosci i dla porownania ok. 3 lat w mieszkania w warszawie szczerze mówię - wygodniej zyje sie w miescie. mimo, ze faktycznie coraz wiecej podwarszawskich miejscowosci jest juz na tyle rozwinietych, ze sa prawie samowystarczalne. ale "prawie" robi dużą róznice.
        najczesciej jedno z rodziców pracuje w warszawie, wiec w tygodniu poza siedzeniem w pracy spedza duzo czasu w aucie, bo sa korkki. wiec wraca do domu poznym wieczorem. sklepy - ok, sa - ale z reguly nieprzystosowane dla osob niepelnosprawnych i matek z wozkami, czyli schody, schodki, wąziutkie drzwi, brak windy etc.
        wygodniej pojechac do galerii handlowej.
        wybór zajec dodatkowych dla dzieci - wiekszy w miescie. a tak na marginesie - po kiego obciazac dziecko tyloma zajeciami po szkole? no ale jesli juz, to dobrze miec wybór.
        opieka medyczna - wiekszy wybor w miescie i szybszy kontakt ze specjalistą.
        owszem, w mieszkaniu brakuje tej przestrzeni, ktorą ma sie w domu - ale jest naprawde wygodniej. uwazam, ze lepiej kupic dzialke gdzies za miastem i jezdzic tam w weekendy.
        acha - najlepiej byloby miec dom gdzies w miescie - ale to juz luksus;), przynajmniej w wawie.
        • iki2007 Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 14:30
          żal mi trochę tych kobiet z artykułu, myślę że wymyśliły sobie obraz idealnej rodzinki, idealnej gospodyni a teraz po latach dochodzą do wniosku, że nic nie są warte ani dla siebie ani dla swoich bliskich. ja to tak odbieram. Że te ich starania nie są doceniane i że gdzieś po drodze zatraciły siebie. Dając całą siebie dzieciom i dla dzieci nie zostało nic dla nich. Nie pracują a zajmowanie się domem nigdy nie było \dla nich tak na prawdę przyjemnością a li tylko obowiązkiem i teraz przyznaja sie przed soba, że to im szczęścia nie daje.
          Ja jestem w domu od 4 lat, zajmuję się domem rodziną gotuję sprzątam wychowuję Młodego, nie pracuję zawodowo. Jestem z tym wszytskim szczęsliwa, tego właśnie chciałam i chcę i nic na siłę nic na modę po prostu tak to czuję i tak mam. Najważniejsze żeby robić coś z sercem wtedy wszystko się udaje nie ma się poczucia straconego czasu czy niespełnionych ambicji, i nie ważne wtedy gdzie sie mieszka ile zajęć ma syn i o której się wraca do domu. Tak ja to widzę.
          • aga_junior Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 18:13
            lucy ja też dziś okna myłam :D

            Ja bym chciała wygrać w totolotka, wybudowałabym dom na wsi i nie musiałabym do miasta jeździć (za często :-))
            • lilka.k Re: Matka Polka Podwożąca 09.03.11, 19:03
              ja bez miasta bym umarła chyba. Galerie, knajpki, muzyka na żywo! ja wtedy czuję, że żyję :)
              • ankas4 teraz walkowany jest temat w dzien dobry Tvn,.. 10.03.11, 09:20
                ;)widac jestesmy na czasie,i nawet telewizja z nas czerpie;)))
                • lucy_cu Re: teraz walkowany jest temat w dzien dobry Tvn 10.03.11, 10:32
                  I co, powiedzieli coś odkrywczego?
                  Ja tego nie zrozumiem, dużo myślałam o tym, co tu sobie napisałyśmy i nic nowego nie wymyśliłam. Ludzie sobie utrudniają życie i tyle.
                  Po cholerę taka szarpanina- trzeba było siedzieć w mieście i mieć wszędzie bliżej albo wymyślić jakiś mądry sposób na życie na zadupiu. I pokazać dzieciom, że życie jest fajne. Dać im czas, żeby mogły też pożyć. I mieć choć odrobinę czasu na to, co się lubi- dzieci muszą widzieć, że matka też człowiek, i to ciekawy człowiek. Nieee, pomyłka jak dla mnie, kompletna.
                  A wy mnie już tak nie chwalcie, bo przestanę myć te okna i ryć w ziemi i w ogóle się zajmę jakąś wywrotową działalnoscią z tego zakłopotania. ;-)
                  Lilka, mam nadzieję, że masz rację- i że wychowam bractwo na fajnych ludzi.
                  Ty Twoje dzieci na bank wychowasz na świetnych gości- mają szczęście, że ich rodzicielka to taka osobowość.
                  • lilka.k Re: teraz walkowany jest temat w dzien dobry Tvn 10.03.11, 11:14
                    Dzięki Lucy, ściskam Cię mocno. Wybiorę się kiedyś do Was, bo ten spokój ducha, który macie w sobie :)))
                  • qwoka Re: teraz walkowany jest temat w dzien dobry Tvn 10.03.11, 11:31
                    Moim zdaniem to nie jest takie proste wszystko. Niestety mieszkanie w miescie czesto wyglada podobnie jak tych "soccer women", bo po prostu zycie ma teraz takie szalone tempo. Raczej trudno znalesc mieszkanie w lokalizacji gdzie bedzie blisko wszedzie ( np szkola dla starszego, prsedszkole dla młodszego, zajecie dodatkowe, lekarze, sklepy, rozrywka, miejsce do specerów itp). Tak czy siak trzeba wozić i stac w korkach a życie ucieka. Ja z tych co zdecydowanie nie lubią sobie zycia utrudniać i właśnie w tej chwili szukamy takiego "idealnego" mieszkania jesli chodzi o lokalizacje i jeszce zeby było nowe, albo kilkuletnie.... ale takich ofert po prostu nie ma. Wszytko co nowe buduje się na obrzezach, gdzie póki co jest bardzo marna infrastruktura, a zanim bedzie porządna, to juz dzieci beda duże i to bedzie bez znaczenia. Zycie na takim osiedlu niewiele różni sie od zycia pod miastem. A rynek wtórny jest czesto nieciekawy z cenami z kosmosu.
                    My z M zdecydownie nie bedizemy porywac się na budowę domu z róznych przyczyn, ale w tej chwili czasem dom pod miastem jest tańszy niż kupienie fajnego mieszkania, wiec to nie zawsze chodiz o bycie trendy...
      • yvonne79 Re: Matka Polka Podwożąca 10.03.11, 12:36
        cui napisała:

        > Wow! Ależ odzew :)
        >
        > Wklejając link do tego artykułu sądziłam, że wywiąże się dyskusja na temat "soc
        > cer moms" a nie mieszkania na wsi, choć życie toczy się w mieście :)
        > Bo szczerze powiedziawszy ja z tego artykułu zapamiętałam, że kobiety pracujące
        > w domu zwiększają produkt krajowy brutto o około 23%. I że ich pracę wycenia s
        > ię na 2 tys/mc.
        > I że pomimo tego są zupełnie niezabezpieczone na przyszłość, nie będą miały odp
        > owiedniego stażu pracy do otrzymania emerytury ani prawa do płatnego urlopu mac
        > ierzyńskiego. Przede wszystkim to wg mnie krzyczy z tego artykułu :)
        >
        > A to, kto, kogo i gdzie wozi to jakby na dalszym planie wyczytałam :)

        Mnie też uderzyło głównie to, że te kobiety odwalają kawał dobrej roboty i mają zero czasu dla siebie, zero zabezpieczenia, itd. Ja nie jestem matką podwożącą. Mieszkam w mieście, ale logistyka to jedno z moich największych zmartwień. Nie mam czasu dla siebie, czuję się niedoceniana i ciągle pod presją. Wszystko na mojej głowie. A wieczorem to nawet nie myślę o przyjemnościach, bo padam na twarz. I co będzie jak szkoła się zacznie i będę jeździć po mieście z dziećmi?...
        • cui O właśnie... 10.03.11, 12:52
          Świetnie to ujęłaś Yvonne. Nie trzeba mieszkać na przedmieściach, żeby być "soccer moms" z artykułu :/ Bo wiele z nas, mieszkających w mieście, jest takimi mamami - zabieganymi, niedocenionymi. Zaszufladkowane do kur domowych odwalamy kawał genialnej roboty, za którą w normalnym świecie płaci się innym (nianie, panie sprzątające, restauracje, itp), Eh....
          • lucy_cu Re: O właśnie... 10.03.11, 13:32
            Ale tak nie musi być. Po diabła się szarpać i wlec dziecko na drugi koniec miasta do szkoły i na zajęcia dodatkowe codziennie? Zaszufladkowanie? Ktoś musi robić to pranie i sprzątanie- bez jaj, to nie jest jakaś gehenna znowu. Nudne, owszem. Ale i faceci miewają nudne zawody.
            Nie, nie, to jest wszystko kwestia podejścia.
            Socccer mum to jest stan umysłu. ;-)
            • cui Re: O właśnie... 10.03.11, 14:09
              Jasne Lucy. Masz rację - soccer moms to w dużej mierze stan umysłu, tak samo jak kura domowa czy jak tam inaczej zwał.
              Nie każda mama wychowująca dzieci i niepracująca zawodowo to udręczona kobieta z tłustymi włosami, narzekająca jak to jej źle. Pewnie niejedna z nas zamieniłaby pracę zawodową na pracę domową.

              Mnie chodzi wciąż jednak o to, że kobiety pracujące w domu (w odróżnieniu od często używanego określenia "siedzące w domu") to kobiety jednak PRACUJĄCE. I niedoceniane - przez społeczeństwo, państwo, najbliższych.

              W superlatywach opowiadamy o nianiach z powołaniem i choć wiem, ża każda mama z założenia powinna być fajna dla swojego dziecka to jednak o tych właśnie mamach nie opowiadamy z takim rozczuleniem i pietyzmem.

              A to, że wożą swoje dzieci do miasta, może i na jego drugi koniec to jakby poboczny wątek. I też nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe. Pewnie dlatego, że ja nie do końca mam pragnienie bycia taką mamą - wszystko dla dzieci za cenę wyrzeczeń nie-do-udźwignięcia. Bo doby wydłużyć się nie da. Chodzi mi raczej o to, że np niejedna z nas (a propos jednego z wątków na ukrytym) musi być taką soccer moms nie z chęci bycia nią, ale z przymusu (konieczność wożenia dziecka do którejś z placówek w bardzo odległe rejony, bo w samym rejonie nie ma miejsca).
              • leluchow1 Re: O właśnie, właśnie!!!! 10.03.11, 14:18
                Ja tak mam no może poza tłustymi włosami :-)
                Ale pracuję bo muszę, cały dzień w pędzie, popołudnia są dla dzieci, wieczory dla mieszkania i dla mnie czasu nie starcza. A każde ukradzione dzieciom pół godziny to masa wyrzutów sumienia, nie sprzątnięcie wg planu to też wyrzuty. I tak sobie żyję ja Ania - Wyrzut Sumienia. Nie umiem wrzucić na luz i do rozpaczy doprowadzają mnie brudne okna, rozrzucone zabawki i generalnie sytuacja wymykająca się spod kontroli. POsrana jestem, wiem. :/
            • paris4 Re: O właśnie... 10.03.11, 15:13
              zgadzam się z lucy, że to chyba stan umysłu
              ja akurat pracuję zawodowo, bo po prostu muszę z ekonomicznego punktu widzenia i tyle
              ale nie jest to praca od do i na etat, więc czas dla siebie akurat mam
              ale zastanawia mnie to, że kobiety pracujące w domu czują się niedoceniane - przez kogo? chyba przez same siebie. Ja robię to co do mnie należy, to co muszę i to co chcę - i nie analizuję tego zbytnio a juz totalnie mam w odwłoku czy ktoś mnie docenia czy nie
              Nie ma co wpędzać się w kompleksy z powodu bycia mamą domową bo mam wrażenie, że kobiety same sobie robią źle
              • cui Re: O właśnie... 10.03.11, 15:40
                Tak, tak, oczywiście, że macie rację Dziewczyny!
                Ja też uważam, że w pierwszej kolejności trzeba samemu siebie docenić, poczuć wartość swojej pracy, itede, itepe.

                Mnie tylko ciągle siedzi w głowie, że kobiety PRACUJĄCE w domu zwiększają produkt krajowy brutto o około 23%. I boli mnie to, że mimo to nie mają nic dla siebie, pieniędzy (mam na myśli pieniądze zarobione), stażu pracy potrzebnego do emerytury nie mówiąc już o docenieniu przez innych. Jesteśmy daleko, daleko na tle innych krajów, gdzie urlopy wychowawcze są płatne i wybór "praca-dom" nie jest dyktowany sytuacją ekonomiczną.

                Kwestia docenienia przez najbliższych, rodzinę to inna para kaloszy. Ja mam jedno dziecko, generalnie lajcik (jak pomyślę o Was - Super - Mamach kilkorga dzieci :)), pracuję zawodowo w dwóch firmach. Jak nie idę do pracy to nie narzekam, że muszę ugotować obiad, podobnie jak nie narzekam, że gotuję na codzień. Ale jak już siedzę z dzieckiem w domu i M. przychodzi z pracy to nie toleruję gadki, że on jest zmęczony, bo cały dzień pracował. A ja niby co robiłam? Oczywiście pomijając te wszystkie przyjemności, na które wtedy (łamiąc czasem rodzinne umowy) pozwalamy sobie z Mikołajem ;)

                Nie wiem czemu tak mnie to boli :) Ale to dokładnie taka sama moja obsesja jak to, że nauczyciele zarabiają nieadekwatnie mało w stosunku do pracy wykonują. Taki bzik ;)
    • leluchow1 A ja... 10.03.11, 13:19
      gdyby tylko mój mąż zarabiał więcej z dziką przyjemnością zwolniłabym nianię i stała się pełnoetatową mamą.
      • cui Re: A ja... 10.03.11, 13:28
        No właśnie... "Gdyby mąż więcej zarabiał"... nikt nam samym nie daje wyboru: praca czy dom? A przecież dom to też praca.
    • olcia.kaktus Re: Matka Polka Podwożąca 10.03.11, 15:28
      Mnie w tym artykule przeraża pokazanie matki jako "niewolnika rodziny". Niby kobitki wykształcone, a co teraz? zamiast się realizować, nie ważne czy zawodowo, czy w jakiś inny sposób, one "służą" mężowi i dzieciom.
      I po co im to wszystko - biegną i biegną, pędzą przez życie nie spoglądając w siebie. Jaki wzór będzie miało dziecko? matkę która tylko im służyła i ojca którego nie ma, bo czas spędza w pracy albo w samochodzie.
      Przygnębiająca frustracja w tych kobietach. Czy na pewno chcą robić to, co robią?
      I wydaje mi się, że nie ma znaczenia, czy to jest w mieście, czy na wsi, to tak jak napisała Lucy, to jest stan umysłu.
      Najgorsze będzie "obudzenie się" po latach, gdy dzieci będą samodzielne. Co teraz? kim jestem? co straciłam? czas...
      • gdynianka_11 Re: Matka Polka Podwożąca 10.03.11, 18:30
        Zgadzam się z Olcią. Pewnie, że w domu też można się urobić i padać na pysk, tylko po co? Żeby wszystko było idealnie, czy raczej żeby wyglądało idealnie? Nie ma znaczenia czy to przedmieścia, miasto czy wieś te kobiety same się zadręczają. Może czują, że to co robią jest bez znaczenia, może wolałyby się realizować zawodowo, a nie poświęcać cały czas zajęciom domowym? W tym artykule mowa o raczej zamożnych osobach, więc tak, jak któraś z dziewczyn napisała, można znaleźć opiekunkę do dzieci choćby na kilka godzin w tygodniu i odpocząć. Ja tu widzę jakieś samoudręczenia.
        • becik_l79 Re: Matka Polka Podwożąca 12.03.11, 23:36
          kurcze, ja nie jestem podwożącą matką polką, nie mieszkam na obrzeżach miasta, mój mąż nie zarabia tyle, żebym mogła być takową, pracuję 3 dni w tygodniu, nie umiem ogarnąć chałupy przy dwójce jęczących, chorych dzieci itp itd, więc teoretycznie ten artykuł powinien coś mi pokazać, coś nowego, coś co mnie nie dotyczy. Ale ja, mieszkanka miasta, z bloku, niby pracująca,znam to doskonale! Bo co mnie najbardziej uderzyło, to to, że mam podobne poczucie izolacji i zamknięcia w rutynie dnia codziennego. U mnie dochodzi jeszcze uczucie frustracji, poczucie braku szans na rynku pracy mimo dobrego wyształcenia i doświadczenia ze względu na dzieci, brak możliwości rozwoju w określonym kierunku związany z budżetem domowym, ba! nawet korzystania z atrakcji miejskich (kin, teatrów, fitnessów, basenów, itp) i, znowu wtórując autorowi, ciągłe poczucie braku bezpieczeństwa, tj zabezpieczenia. Tak, identyfikuję się z tymi kobitkami, mimo, że nie należę do ich grupy.
          I podpisuję się z tym co napisały Cui i Yvonne - tu nie chodzi o mieszkanie poza miastem, w domu, a nie w bloku, bo moje życie, poza robieniem km samochodem i stabilnej syt finansowej, wygląda podobnie - tj rządzi mną ten sam rytm dnia, mimo pracy, te same emocje związane z niedocenieniem mojej pracy w domu przez najbliższych i Państwo, to samo uczucie odizolowania społecznego.
          Generalnie mieszkanie w mieście nie załatwia wielu spraw. Nie załatwia ubezpieczenia. Nie załatwia dobrej pracy po latach poświęcenia się dzieciom (a w moim przypadku mimo pracy w tym okresie), nie załatwia "wolności", gdy inne względy nie są zabezpieczone.
          Można żyć jak opisane matki z przedmieść mieszkając w mieście. Mam najlepszy przykład z rodziny wzięty. Idealnie pasuje. Miasto czy wieś nie ma tu nic do rzeczy.
          • cui Amen ;) 13.03.11, 20:30

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka