Dodaj do ulubionych

dziewczyny pracujące

05.10.11, 13:09
jak wy to robicie?
to znaczy łączycie pracę z chorobami dzieci? Moje młode zaczęła się jesień i siedzimy 2 tydzień w domu i szykuje się trzeci bo młoda zdrowieje a młody dziś dostał tempki i pewnie to dopiero początek...w zeszłym roku też miałam przeplatankę, jakby już nie mogli chorować równocześnie
I tak sobie myślę, ja jestem na wychowawczym, pomagam mężowi w biznesie, ale jak jestem to ok, ale jak mnie nie ma to sobie radzą lub pewne rzeczy robię w domu, ale gdybym tak mniała normalnie pracować? Czasami spotykam znajomych z poprzedniej pracy (jestem nauczycielem angielskiego) i pytają kiedy wracam po wychowawczym a ja, że nie byli by zbytnio zadowoleni bo i tak byłabym non stop na L4, mąż nie może bo to on nas utrzymuje
Jaki pracodawca by mnie chciał? Sama bym nie chciała takiego pracownika ;-)
Z tego co w wątkach to nie tylko moje dzieci non stop chorują, a przecież pracujecie?
Obserwuj wątek
    • malenkie7 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 13:12
      ja sie zastanawiam, jak wszystko godza ze soba dziewczyny pracujące, bez wsparcia babć/cioć/innych?
      chetnie poczytam odpowiedzi.
      • f3f Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 13:20
        Nam pomagają babcie (jedna mieszka obok i przychodzi, druga przyjeżdża i mieszka z nami).
        Ja pracuje na cały etat. Syn niestety choruje... we wrzesniu 3 dni siedział z babcią, 3 dni miałam L4, 1 dzień wziełam z urlopu. No i miesiąc za nami ;)
    • bobimax Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 13:21
      Ja mam na szczęście dziadków. Ja biorę opiekę tylko na początek choroby, żeby ich wyciągnąć z najgorszego a potem są z dziadkami.
      • cui Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 13:37
        Czuję się wywołana do odpowiedzi :)

        Po pierwsze: Mikołaj choruje rzadko (na szczęście).

        Po drugie: jak już choruje to w domu zostaję z nim ja. Nie mam na miejscu dziadków ani niani. Dzielimy się wtedy z M. opieką nad nim.

        Po trzecie: w obu firmach, w których pracuję mam ludzkich szefów. Jak muszę już zostać w domu to pracuję zdalnie lub (jak zmieni mnie M.) to jadę do firmy na chwilę.

        Póki co dajemy radę :)
        • leluchow1 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 13:56
          Moi chorują - jest niania Piotrusia. Ale od przyszłego roku jak Piotr pójdzie do zerówki - będzie masakra. Moja mama jest aktywna zawodowo, a teściowa daleko
          • a090707 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 14:00
            Moj tez choruje czesto i dlatego na razie nawet nie szukam pracy, bo z kim go zostawie w razie choroby ?
            • zurawina100 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 14:13
              Chorują rzadko na szczęście. Jak zachorują dzielimy się opieką.
              • uczula Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 14:18
                ratuje nas babcia
                Z michalkiem jezdzi nM do lekarza.
                ja nie opuszczam dni pracy - baaardzo rzadko.
                wynika to z tego ze na mnie spadaja popoludnia z chorym michalkiem i noce... mamy wtedy nie da sie zastapic, nawet gdyby tata chcial. Michal nie chce :)
    • paris4 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 14:25
      rzadko chorują, ale jeśli już to zostaje z nimi moja przyjaciółka jeśli może, albo babcia jeśli może kiedy obydwie opcje zawiodą jest jeszcze sąsiadka na funkcji opiekunki z doskoku ;)
    • lipiec_2007 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 14:28
      ja mam to "szczescie", ze mam nianie, wiec problemu nie mam z pojsciem do pracy. kiedy niani miec nie bede i najmlodsza pojdzie do przedszkola, to pewnie bede musiala zrezygnowac z pracy, albo bede musiala poszukac pani na telefon, ktora bedzie mogla awaryjnie z dzieckiem/ czy dzieciakami posiedziec.

      mnie moje dzieci rozpiescily, bo zadne z nich praktycznie nie bylo jeszcze powazniej (oprocz kataru i kaszlu) chore. tfu, tfu!
      • alcea3 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 21:29
        lipiec_2007 napisała:

        > ja mam to "szczescie", ze mam nianie, wiec problemu nie mam z pojsciem do pracy
        > . kiedy niani miec nie bede i najmlodsza pojdzie do przedszkola, to pewnie bede
        > musiala zrezygnowac z pracy, albo bede musiala poszukac pani na telefon, ktora
        > bedzie mogla awaryjnie z dzieckiem/ czy dzieciakami posiedziec.
        >
        > mnie moje dzieci rozpiescily, bo zadne z nich praktycznie nie bylo jeszcze powa
        > zniej (oprocz kataru i kaszlu) chore. tfu, tfu!

        Proszę o przepis co nTy im takiego robisz! :)
        Zdradz wszysto:)
        • alcea3 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 21:32
          Jest to prostu ostra jazda bez trzymanki.
          Ja nie mogę wziasc L4 na siebie,a co dopiero na dziecko..., moj tez nie.
          Babcia pracujaca wiec tez wspomoc nie ma za bardzo jak;/
          Obecnie szukam niani na telefon na dni chorobowe;/
    • monikaj21 Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 17:07
      U nas jest niania do najmłodszego więc awaryjnie zostaje też ze starszymi (jeśli jedno jest chore, bo z trójką jej nie zostawiam - generalnie zostanie jednej osoby z moją trójką na cały dzień jest prawie niewykonalne :). Do tego ja mam pracę przyjazną czasowo - pracuję dużo ale mogę pracować w miarę elastycznie (czyli prawie codziennie pracuję jak banda pójdzie spać :).
      Jest super.
      Za rok nie wiem co będzie bo najmłodszy pójdzie do przedszkola, dziadków tu nie mamy, mam nadzieję, że znajdę jakąś panią na awaryjne sytuacje.
    • smolineczka Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 17:27
      "jaki pracodawca by mnie chciał", - pytasz. opowiem o swoim. mój pracodawca to wielka uczelnia publiczna, która łatwo nie pozbywa się pracowników, ale za to wymyśla na nich sposoby: od kiedy wróciłam po wychowawczym (a ściślej mówiąc, od kiedy Marysia skończyła cztery latka), mam takie warunki pracy, że mi się zupełnie nie opłaca być na L-4, bo po pierwsze, stracę nagrodę i premię, a po drugie, tak jak piszesz, koleżanki nie będą zbytnio zadowolone - każda moja nieobecność to dla nich nie tylko dodatkowa praca, a też zmiana godzin pracy... więc, ja ratuję się tym, że mam długi, 6-tygodniowy urlop, i w wakacje korzystam z urlopu oszczędnie, a resztę zostawiam na ewentualne choroby dziecka w ciągu roku. poza tym, mąż pracuje w domu i opiekuje się Marysią, kiedy nie chodzi do przedszkola, co, oczywiście, zmniejsza jego zarobki, ale coś za coś... jakby zarabiał dużo, zatrudnilibyśmy nianię
    • olcia.kaktus Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 18:19
      u nas na zmianę w przypadku choroby - albo mąż albo ja zostajemy z młodą. Z jednej strony mam dobrze, bo ja jestem szefem, ale jak coś ważnego, to nie ma opcji, żeby chore dziecko mi uniemożliwiło spotkanie, wtedy pomaga mąż.
      Jak młoda leżała w szpitalu, a było tak dwa razy przeprowadzałam się do niej, by jej samej nie zostawić i przenosiłam swoje biuro na stół szpitalny.
      Zawsze jest jakieś wyjście.
      • aga_junior Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 19:14
        Maciuś często choruje. W takich dniach nie mam i nie miałabym z kim go zostawić na jeden dzień. O pracy na etat mogę zapomnieć dlatego plątam się po budowach razem z M i jakieś tam pieniądze z tego są. Po za tym podoba mi się taka praca: mogę trochę poprojektować, trochę pojeździć, poznawać ciekawe materiały, różnych ludzi a jak trzeba pracować fizycznie to też zakasam rękawy i heja :-)
        • dmgr Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 19:51
          Ja niestety mogę powiedzieć, że gdyby nie teściowa to nie mogłabym pracować. Klara na szczęście już lepiej ale Paweł nadal choruje dużo (we wrześniu był 6 dni w przedszkolu). Ja jak na razie w ciągu ostatnich 12 m-cy (bo od roku pracuję) to wzięłam raz L4 na tydzień na Pawła bo był mocno chory i nie mogliśmy go wozić do babci (bo warunkiem opieki babci w tym roku jest przywożenie do niej, co czasami wydłuża chorobę bo zamiast siedzieć w domu Młody jest ciągany w tą i z powrotem) i chyba ze 2 czy 3 razy mąż brał zwolnienie. Ja mam umowę na czas określony i ogólnie szefowa cięta na zwolnienia i potrafi nie dać nagrody półrocznej za jedno zwolnienie. Ze względu na choroby i teściów kupiliśmy mieszkanie blisko nich żeby było bliżej i im lżej itp. Niestety siostra m urodziła drugie dziecko właśnie i zapowiedziała, że wraca do pracy po macierzyńskim więc za niecałe pół roku czeka nas masakra bo babcia pewnie przeniesie się tam. Po prostu muszą przestać chorować i już.
    • narttu Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 20:01
      pracuje z domu, chyba ze dziewczyny sa po masakrycznej nocy albo faktycznie super chore- wtedy odpuszczam.
      • lee_a Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 20:09
        ja tak jak narttu - mam mozliwość pracy zdalnej, ale co to za robota jak ci jęczy chore dziecko nad uchem... Teraz Ania ma złamaną rękę, dziś ja byłam w domu, jutro mąż, pojutrze niania Marty a od poniedziałku do przedszkola. Na szczęście choroby infekcyjne to u nas rzadkość, więc póki co dajemy radę. Ale taka z jedna babcia blisko to by się przydala...
        • anmroz Re: dziewczyny pracujące 05.10.11, 21:42
          Pracuję dużo i to w kilku miejscach. Dzieci moje są chorowite, ostatni sezon jesienno-zimowa to była po prostu masakra.. Na szczęście mam w domu młodego emeryta, czyli mojego męża, który opiekuje się dziećmi. Dziadków nie posiadamy. Liczymy tylko i wyłącznie na siebie.
    • mimi_mm Re: dziewczyny pracujące 06.10.11, 09:06
      nie mam zadnej pomocy.
      na szczescie dzieci malo choruja (faszeruje je czosnkiem, miodem z cytryna i tranem) a katar i kaszel to dla mnie zadna choroba, nie lecze tego nawet, po prostu przechodzi :)
      mam nianie do mlodszego, jezeli juz choruja to zostaje z nimi niania (doplacam jej za opieke nad dwojka, kosztuje mnie to duzo ale nie mam wyjscia).
      jezeli juz musze zostac w domu to biore urlop. na szczescie moj szef jest normalny a moze bardziej to firma i jej kultura organizacyjna, sa bardzo tolerancyjni. choc malo placa nie czepiaja sie zwolnien ani urlopow z dnia na dzien, to mnie tu trzyma :)
      dodatkowo robie duzo innych rzeczy poza praca i domem, takich tylko dla siebie np. wciaz studiuje, czesto wyjezdzam sluzbowo, czesto mam wychodne wieczory..... ale ogarniam to jakos :)
    • boazeria Re: dziewczyny pracujące 06.10.11, 17:07
      My się po prostu modlimy......
      Jak dziecko kichnie to ja już w nerwach, żeby z tego temperatury nie było.
      Zazwyczaj kłócimy się z mężem kto ma wziąć wolne i czyja praca ważniejsza, kto lepiej zarabia itd hehe.
      Czasem pomaga teściowa i sama zwalnia się z pracy. W osateczności moja mama siedzi na emeryturze i wozimy do niej ale to serio w ostateczności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka