Dodaj do ulubionych

wstępne rozważania na temat SZKOŁY

13.11.11, 22:37
Łazi mi ostatnio temat po głowie, bo znajomi - rodzice o rok starszego dziecka właśnie się rozglądają intensywnie - o matko! mnie też to czeka niebawem. Was też. Nie wdając się w dyskusję czy powinno się posyłać sześciolatki do szkoły chciałabym poprosić Was o wypowiedz w kwestii: szkoła prowincjonalna czy szkoła wielkomiejska?

Niedawno przenieśliśmy się na wieś. Najbliższa szkoła znajduje się w niewielkim miasteczku, M pracuje w mieście, więc logistycznie bez różnicy. Na co się nastawiać?

Kilka lat byłam belfrem. Wiem czego boję się w szkole dla mojego dziecka. Najbardziej boję się kwestii środowiskowych. Bądźmy szczerzy: średnie wyniki testów egzaminów niczego nie pokazują. Często są wynikiem olbrzymiej presji wywieranej na dzieci, masy kasy na korki, poza tym, jak niegdyś mawiał mój stary profesor "jak stoję jedną nogą w piekarniku, a drugą w zamrażarce statystycznie jest mi ok", lub jak bardziej brutalnie mawiał mój kolega "Jeśli chodzi o gwałt zbiorowy, to statystycznie większość uczestników jest z niego zadowolona". Więc odkładam na bok statystyki.

Z jednej strony dzieci w prowincjonalnej szkole są bardziej kontrolowane, mam mniejszą szansę na chuliganerię, narkomanię (statystycznie prawie każdy trzynastolatek miał kontakt z narkotykami), seks-party nastolatków i inne zjawiska kulturowe, o których jako uczennica nie miałam pojęcia, Zdecydowanie pod tym względem pożądam zacofania :).

Jeśli chodzi o poziom szkoły to uważam, że w każdej szkole można porządnie przygotować się do egzaminów, o ile się chce, choć prawdą jest, ze presja otoczenia (np wysoki poziom albo olewane szkoły) odegra tu swoją rolę.

Logistycznie nie jest żadnym problemem wozić Pita do Łodzi, babcie mogą odbierać go wcześniej w razie potrzeby. Choć na nasze zadupie mógłby spokojnie dojeżdżać rowerem z najbliższego miasteczka, no i są też gimbusy.

Jakoś tak jestem trochę jednak za tą prowincją. Koledzy ze szkoły mieszkaliby w pobliżu, łatwiej by mu było prowadzić przyszłe życie towarzyskie. Ale mamy tramwaj do Łodzi, do autobusu miejskiego jest na przełaj jakieś 4km.

Boję się jednak swego rodzaju stygmatyzacji w liceum. Chłopiec z prowincjonalnej podstawówki. Chociaż w końcu i tak będzie "ze wsi".

W naszym małym miasteczku wszystkie szkoły są śliczne - odremontowane, zadbane. To był jeden z priorytetów gminy. Są zajęcia dodatkowe, basen ...

Nie chcę, żeby moje dziecko było w szkole anonimowym numerem na liście obecności. Chcę, żeby w szkole miał przysłowiowy "drugi dom" - bo wiem, ze jeśli się odnajdzie dobrze w takiej rzeczywistości, będzie lubił szkołę, to będzie się lubił uczyć.

Nie wiem sama...

podzielcie się refleksjami na temat.
dzięki
Obserwuj wątek
    • ankas4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 13.11.11, 23:12
      Przeczytalam uwaznie i naprawdę nie miej mi za złe takiego odczucia, ale mam wrażenie ,że Twój największy problem to kompleks prowincjonalny typowej mieszczki,która wybudowala dom na wsi...:) takie mam wlasnie odczucie, a wszystko inne o czym piszesz przemawia za szkolą blisko Waszego domu zamieszkania, bez dojazdów, bez odrywania dziecka od miejsca gdzie bedzie miał kolegow i kolezanki, gdzie bedzie chodził do kólek zainteresowan, chyba ,ze macie go zamiar całkiem odciąć od tej przysłowiowej wsi i wozić na wszystko co możliwe do miasta, dla mnie to bzdura i mit, ze w miescie jest super ekstrra , powiem więcej dzieci z takich domów jak Wasz czyli normalnych, zamożnych i wykształconych są o wiele lepiej postrzegane w takich małych społecznościach, więc jak dla mnie wszystko przemawia za tym,zeby Wasz synek został w szkole swojej, gminnej.wiejskiej czy jak tam sie ona nazywa.

      Poza tym nie wiem jak u Ciebie to wygląda, ale ja nie wyobrazam sobie własnie wszystkich kolegów Tymka mieszkających nawet te 20 km od nas, za daleko, a w zimie juz nie wspomnę, dziecko byłoby skazane na izolację od równieśników,ktorzy znając sie ze szkoly będą sie spotykali zapewne na jakiś zajęciach popoludniowych.

      Co do pozniejszych wyborów to tutaj juz sie zgadzam, ze np szkola ponadpodstawowa to juz zupelnie inna bajka i ja wtedy byłabym calkiem za miastem i jakims dobrym Lo w miescie jesli oczywiscie dziecko miałoby szanse na utrzymanie się tam.

      I na koniec podam Ci przykład z wlasnego podwórka , mojego meza prawie cała rodzina pochodzi ze wsi, uczyli sie w zwyklych wiejskich szkólkach a bez problemu dostali sie do najlepszych szkol ponadpodstawowych w wiekszym juz miescie, wiec jak widac da się.

      Pozdrawiam serdecznie
      • zalasso Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 01:42
        Zgadzam się z Ankas. Właściwie dokonałaś wyboru, faworyzując w opisie Waszą lokalną szkołę, ale jakieś kompleksy się czają :)
        Pracowałam w wiejskiej i miejskiej szkole- komfort pracy (tzn. uczenia) nieporównywalnie większy w wiejskiej. Miałam klasy 13-15 (max 20 osób), stały kontakt z rodzicami.
        Teraz jest wiele programów unijnych wyrównujących szansę wiejskich dzieci- oferty szkół wiejskich są często o wiele bogatsze niż miejskich.
        Nie wszytko jest jednak takie różowe- minusem wielkim była jednak mentalność sporej części mieszkańców- brak czytania w domu, nie uczestniczenie w życiu kulturalnym, wyjazdach, a tak właściwie o przekonanie, że jest to zbędne w życiu :( i drugi minus- sporo nauczycieli jednak nie najwyższych lotów (niechęć do pracy na wsi + zwykle brak całego etatu + parę jeszcze innych elementów zniechęcają)
        Mimo wszystko, zdecydowałabym się na lokalną szkołę!
    • lucy_cu Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 01:32
      Stałam przed identycznym wyborem, mając niemal identyczne przemyślenia, trzy lata temu.

      Wybrałam prowincję- i nie pożałowałam ani razu, jak dotąd przynajmniej.
      Podstawówka kameralna (w klasach od kilkorga dzieci do kilkunastu sztuk max, w całej szkole setka uczniów)- domowo, dzieci dopilnowane. Ponieważ to wieś, wieści ze szkoły obiegają okolicę lotem błyskawicy w pięć minut- to powoduje, że dzieciaki nie wariują, nie czują się bezkarne i anonimowe. Nauczycielom chce się pracować- dobrze trafiliśmy. Poziom bardzo dobry, od lat czołówka w regionie w teście szóstoklasistów.

      Najstarszy syn chodzi do gimnazjum do miasteczka oddalonego od naszej wsi o kilka km, dojeżdża gimbusem i lokalnymi busami. Jak na razie- same superlatywy, poziom szkoły jak najbardziej w porządku.
      Stygmatyzacji wsią bym się nie obawiała- to już nie te czasy, myślę.

      Sama wiesz, sukces w szkole to jednak kilka czynników- musi się dobrać grono fajnych, bystrych dzieciaków, do tego nauczyciele, którzy nie przychodzą do pracy za karę i jeszcze przytomni rodzice do tego. Czy miasto to gwarancja takiej konfiguracji- nie sądzę.

      Przemyśl na spokojnie, porozglądaj się.
      A- mój mąż też "z wiochy". Naukowiec, człowiek renesansu, powiedziałabym- omnibus. Wielu jego kolegów ze szkoły "wylądowała" podobnie- niesamowitych mieli nauczycieli, z tego, co mąż opowiada. A wiocha, prowincja aż piszczy, ewidentna. ;)
      • paris4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 07:01
        Ja wybrałam wiejską szkołę. U nas to dopiero początek, ale póki co wszytko jest na plus i nie ma się do czego przyczepić. Jak ma zostać naukowcem to wiejska podstawówka mu w niczym nie przeszkodzi ;)
    • fassollka Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 08:52
      ale przecież nie ma absolutnie żadnych powodó, by Waszego pochodzenia, czy miejsca zamieszkania się wstydzić. Wręcz przeciwnie - trzeba być z tego dumnym i pielęgnować przywiązanie i troskę.
      Ja zdecydowanie posłałbym do lakalnej szkoły zapewniając dziecku w ten sposób mniejszą ekspozycję na zagrożenia, komfort kumpli z podwórka, piesze spacery do szkoły i znajomość lokalnego środowiska i otoczenia. Być może nawet poziom edukacyjny jest w tej loalnej szkole wyższy i warunki nauczania lepsze (mniejsze gminy, przy dobrej gospodarności, mają więcej kasy na jednego mieszkańca niż duże miasta, więc inwestują min. w edukację).
      Gdy będzie starszy, bardziej mobilny, świadom zagrożeń oraz własnych pasji (bo może to być szkołą profilowana) - niech dzieciak podejmuje decyzję razem z rodzicami.

      Ja też, póki co, myślę o posłaniu Brunka do lakalne podstawówki, mimo dosyć bogatej oferty szkół prywatnych i społecznych w Kato. Niech łazi po kałużach, po lekcjach gra z chłopakami w nogę i zanosi chorym zeszyty :-)
      • malenkie7 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:39
        a ja Wam napisze z wlasnego doswiadczenia - sama pochodze ze wsi, chodzilam do lokalnej szkoly, jako szkole srednia wybralam liceum w Ciechanowie. i zawsze, przez 4 lata nauki, odczuwalam dyskryminacje z powodu miejsca zamieszkania:(. oczywiscie, nie bylam jedyną osoba dojezdzającą do miasta do szkoly. ale nie ominęlo mnie to, mieszczuchy daly popalić. glupie zarty, uwagi o krowach, slomie w butach, pks'ach ktorymi dojezdzalam do szkoly etc. nie bylam tez zżyta z ludzmi z klasy - po lekcjach wsiadalam do autobusu i oddalałam sie o 10 km od miasta wiec nie uczestniczylam w zyciu pozaszkolnym.
        na studiach juz nie bylo takiego podzialu, ale liceum - nie wspominam tego okresu najlepiej.

        co do edukacji naszych Lipciaków - mysle juz o szkole dla Piotrka. niezbyt intensywnie, ale jednak. na przykladzie znajomych narazie sklaniam sie ku szkole spolecznej - male klasy, lekcje do 13, pozniej zajecia dodatkowe, a nie siedzenie w swietlicy. poki co mieszkamy w Warszawie, wiec szukalabym szkoly w miescie.
        • paris4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:52
          tylko wiesz, powód do dowalania zawsze się znajdzie
          wygląd, miejsce zamieszkania, ubiór, nie chodzenie na religię,brak przednich zębów,za słabe wyniki w nauce, za dobre wyniki w nauce, za mało kasy, za dużo kasy, tornister nie z tym bohaterem co trzeba, kozaki za (tylko) 50zł itd - a dzieci wprost przodują w tego rodzaju przytykach - ludzie są ludźmi niestety.
          Lokalizacja jest tylko jednym z szerokiego wachlarza możliwości bycia wyszydzonym
        • lucy_cu Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:53
          Kurczę, u mnie w liceum nie było czegoś takiego- a mieliśmy w klasie kilka osób spoza Krakowa, dojeżdżających. Świetni ludzie, indywidualności- podejrzewam, że nawet gdyby ktoś się ośmielił z nich drwić, nie ruszyło by ich to.
          Grupa potrafi się doczepić do każdej "inności", to jest fakt, ale to wcale nie musi być pochodzenie, może to być cokolwiek przecież- grunt to tak wychować dziecko, żeby znało swoją wartość i nie zwracało na takie rzeczy uwagi. I to jest do zrobienia jak najbardziej.
          • lucy_cu Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:54
            O, Paris, napisałyśmy to samo. :)
            • paris4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:56
              ekhm znowu? :D
              no w kupie zawsze raźniej ;)
              • lucy_cu Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:58
                Ja już nie lubię paru osób, słowo daję- Ciebie, Ridibundy, Zalasso i kilku innych dziewczyn. ;)))) Klepie człowiek, klepie w tę klawiaturę i po co? Zawsze się znajdzie małpa jedna jakaś, co napisze to samo. :D
                • paris4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 10:01
                  no właśnie sili się człowiek na oryginalność i odmienny punkt widzenia a tu masz!!!! :)
                  dobra, ale już koniec off topów bo wątek jak najbardziej poważny przecież
        • uczula Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 09:59
          ja tylko powiem, ze do szkoly spolecznej ( u nas jest w miescie kilka) nabory sa rok wczesniej a czesto szkoly prowadza zerowki do ktorych nabor tez jest rok wczesniej gdzies w okolicach kwietnia.
          Czyli gdybym chciala wyslac Michalka do takiej szkoly to juz jestem spozniona na nabor, bo do zerowki byl w tym roku w kwietniu!
          • paris4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 10:04
            no ja tez z tego co wiem to już trochę za późno żeby na przyszły rok dzieci do prywatnych/społecznych zapisywać. Do mnie już dzwonili umawiać się na rozmowy na nabór na rok 2012/2013 a papiery tam leżały od 2 lat jakoś
            W każdym razie grzecznie podziękowałam za zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną i badania psychologiczna (na mój koszt of course). Sama sobie się dziwię, że bez żalu sobie ten temat odpuściłam - bo kiedyś okrutnie się gorączkowałam tematem ekskluzywnej szkoły. Przeszło mi
            • ankas4 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 11:43
              No ja sie rowniez podpisuję pod dziewczynami, wiedziałam,ze Lucy i Paris napiszą coś z własnego doświadczenia, jesli chodzi o przytyki, niestety ale to ,ze dziecko bedzie od wczesnej podstawówki chodziło do szkoly w miescie wcale nie musi go uchronic przed przytykami kolegów miastowych ,kiedy np nadejdzie juz czas szkoly licealnej, no bo jak to zrobić? przeciez jesli zapytają sie go gdzie mieszka, to nie odpowie , ze od lat w tym miescie gdzie chodzi do szkoly tylko powie ,ze w tej i tej wiosce... wiec jesli ktoś bedzie chciał z niego zrobić wiejskiego nastolatka to zrobi, zalezy w jakim bedzie towarzystwie i jakich bedzie miał przyjaciół. U nas w Lo tez chodziły z nami ludzie ze wsi i naprawde nigdy w zyciu nikt nie przyczepił sie ( przynajmniej w moim towarzystwie) do pochodzenia.



              Pozdrawiam
              • malenkie7 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 12:56
                dziewczyny, na pytanie mareszki padła m.in. odpowiedź "...że Twój największy problem to kompleks prowincjonalny typowej mieszczki,która wybudowala dom na wsi...:) "
                i
                "Właściwie dokonałaś wyboru, faworyzując w opisie Waszą lokalną szkołę, ale jakieś kompleksy się czają :)"

                odniosłam sie do tych słów właśnie.
                oczywiscie, ze dzieci mogą przyczepić sie o wszystko. z perspektywy czasu moje kompleksy wydaja mi sie smieszne, a o tych, co nasmiewają się z kolegów spoza miasta mam wyrobione zdanie, ale ja to wiem po ...dziestu latach. jako dziecku w wieku lat 15tu nie bylo mi do smiechu i daleka bylam od zdystansowania się. mysle, ze problem jest aktualny i nadal dzieci ze wsi są postrzegane podobnie, jak kiedys.

                jednak gdybym mieszkala na wsi, to poslalabym dziecko do szkoly lokalnej, a moje dziecko wspieralabym - w przeciewienstwie do moich rodzicow, ktorzy generalnie w okresie liceum mieli mnie i moje uczucia gdzies. jesli dziecko bedzie wwiadome swojej wartosci, to nie da sie tak latwo zaszczekać połgłówkom, ktorzy czasem stanowią wiekszosc grupy.
                • 27agnes72 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 13:26
                  Chyba zaczynam sama sobie zazdrościć. W naszej miejscowości jest jedna podstawówka i jedno gimnazjum.....I będziemy musieli sobie poradzić z wyrośnięciem na ludzi sami...Chyba nawet się cieszę :-)
    • burdziaa Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 13:25
      na Twoim miejscu wybrałabym szkołę koło domu :) Sami zastanawiamy się na serio nad wyemigrowaniem na wieś,tylko nie wiem cyz nam zapału i sił wystarczy a tu szkoła zbliza sie wielkimi krokami- ostatnio bylismy w Miedzyzdrojach ,a wlasciwie na wsi skad pochodziła moja Mamunia i mijalismy wiejska szkołe-5 osób w klasie,Orlik nowy, nad jeziorkiem,bajka po prostu,Jasio juz chciał wszystko rzucac i sie przenosic na wies nad Zalwe Szczecinski,Julek by szalał po plazy przez cały rok,tylko pracy tam nie ma.Ja moge malowac wszedzie,no ale stałą pensję ktos musi zarabiać.
      • cui Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 13:38
        Problem wyboru szkoły (miejska - wiejska) dotyczy też mnie.
        I napiszę tak - gdyby nie to, że pracuję w Krakowie i codziennie muszę i tak dojechać do "miasta" Mikołaj poszedłby do wiejskiej szkoły.

        Na chwilę obecną wizja bardzo wczesnego odprowadzania go do szkoły, żeby potem samej zdążyć do pracy, a co za tym idzie, wizja zostawiania go na świetlicy do późnych godzin, w których ja lub M. będziemy mogli go odebrać - trochę mnie zniechęca. Co prawda poza domem będzie przebywał tak samo długo, ale chodząc do szkoły w Krakowie część tego czasu spędzi ze mną lub z M. w samochodzie.
        Gdybym pracowała w domu/nie pracowała, miała blisko rodzinę - wysłałabym go do wiejskiej szkoły... Na razie decyzja nie podjęta.

        I jeszcze jedno... Ja też chodziłam do małomiasteczkowej podstawówki a potem dostałam się do najlepszego i najstarszego LO w mieście wojewódzkim (byłym). Dojeżdżałam codziennie ponad 10 km. Nikt nigdy z tego powodu mnie nie dyskryminował, zresztą nie pozwoliłabym sobie na to. I nigdy też nie czułam się gorsza. Na równi z koleżankami i kolegami z klasy uczestniczyłam w życiu towarzyskim moich rówieśników :) Fajne to były czasy :)
        • f3f Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 14:27
          cui - ale co to za "zysk" dla ciebie i dziecka, że jedziecie razem w korku? To chyba lepiej na pierwsze lata poszukać jakiejś pani co go zaprowadzi do lokalnej szkoły rano i/lub z niej odbierze po lekcjach. W każdym razie ja bym tak próbowała. Zwłąszcza, że jak bedzie starszy to już bedzie mógł sam wrócić, lub z jamiś kolegą z sąsiedztwa a tak to bedzie musiał czekać na Was.
          Ja bym wybrała szkołę lokalną, sama żałuję, że w mojej okolicy nie ma jakieejś takiej kameralnej małej szkoły.
          • aga_junior Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 15:22
            zapisałabym dziecko do szkoły lokalnej

            Mareszka jak ja ci zazdroszczę tych "wsiowych" problemów :D
          • cui F3f 14.11.11, 15:23
            Słuszna uwaga - "zysk" kiepski :/ Ale na chwilę obecną tak to widzę.
            Jeśli doczekam się drugiego dziecka i zatrudnię nianię do opieki, kwestia odbierania Mikołaja ze szkoły będzie załatwiona. Jeśli nie - pewnie trafi do jakiejś krakowskiej szkoły.
            Na chwilę obecną jestem jak Scarlet O'Hara - pomyślę o tym jutro ;)
    • lipiec_2007 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 15:29
      mysle, ze w dzisiejszych czasach szkoly wiejskie zwlaszcza w niewielkim promieniu od wiekszych aglomeracji, to zupelnie inne szkoly niz dawniej. sporo przedstawicieli sredniej klasy wynosi sie z zatloczonych miast, by rozkoszowac sie urokami zycia "blizej natury". czasem sa to pewie wzgledy ekonomiczne, bo koszty nieruchomosci poza granicami miast sa duzo nizsze.

      a zmierzam do tego, ze w sklanialabym sie bardziej ku szkole lokalnej i kameralnej.
      • andzia84 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 16:07
        Marta czytam Twojego posta i widzę że juz masz odpowiedź na swoje pytanie :) ewidentnie bliżej ci do lokalnej szkoły
        • zabka11 Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 16:50
          Wybrałabym szkołę bradziej kameralną, bliżej domu, i rówieśników.
          Mieszkam w mieście, miałam do wyboru 3 szkoły, "wokół" domu, do których mogłam Gosię zapisać, podstawowym kryterium było: ja najmniejsza:) żeby było kameralnie, żeby każdy każdego znał, żeby klasy nie liczyły po 30cioro dzieci od A-D...itp. Z tego samego powodu jestem od początku w Samorządzie klasowym, a od 2 lat w Samorządzie szkoły ( w zeszłym roku "wice", a w tym roku Skarbnik), chcę wiedzieć co w szkole sie dzieje, w jakich wydarzeniach uczestniczy moje dziecko, ba...ja je współorganizuję;)

          Jaś chodzi do p-kola przylegającego do szkoły Gosi, małe kameralne, 4 grupy:)...oczywiście jestem w samorządzie i działam...za rok pójdzie do szkoły, będzie z Gosią w świetlicy, w świetlicy którą dobrze znam,, z Paniami które dobrze znam, i w warunkach które akceptuję. Szkoła liczy 238 dzieci, gdyby było o połowę mniej, było by jeszcze fajniej:)

          Wybierz to co Ci serce podpowiada, i nie bój się uprzedzeń absolutnie. Moja Gosia jako jedyna w klasie, a 3 w szkole nie chodzi na religię. Nie była też jako jedyna Komunii w zeszłym roku, kompletnie nie martwiłam się uprzedzeniami, nawet trochę przygotowałyśmy się na to, ale wierz mi, dzieci bardziej interesuje...wypasiona komórka, niż czy ktoś chodzi na religię;/ czy skąd pochodzi. Nie masz komórki....jesteś ble...dobrze, że moja Gosia jest ponad to...bo komórki nie ma, chyba jako jedyna w szkole, a na 100% w klasie;/
          Puste to, płytkie ale było tak, jest i będzie, że materializm dominuje...
          Nie o uprzedzenia się martw, tylko o wygodę i dobro dzieciaka:)
          Pozdrawiam serdecznie:)
    • metanira Re: wstępne rozważania na temat SZKOŁY 14.11.11, 16:56
      Jestem za szkołą wiejską :)

      Ja natomiast mam inny problem. Budujemy dom na peryferiach naszego miasta. Najbliższa szkoła jest w dawnej dzielnicy robotniczej (kopalnianej?) o nienajlepszej opinii. Nie mam dylematu pt. szkoła miejska, czy szkoła wiejska, ale najbliższa szkoła miejska, czy szkoła miejska w centrum ;) Chodzi mi o poziom szkoły i ewentualne miejscowe chuligaństwo. Poza tym nie wiem, czy za te niecałe 2 lata będziemy już mogli zamieszkać w naszym domu, a zmiana szkoły w trakcie nie wchodzi w grę. Zupełnie nie wiem, co zrobić :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka