Dodaj do ulubionych

Co jest z tą zerówką?

16.01.13, 11:58
jestem zaskoczona jak masowo rodzice dzieci z przedszkola mojej Marty posyłają swoje dzieci do zerówki. Jak na razie zlokalizowałam 3 dzieci które pójdą w przyszłym roku do szkoły. Skąd takie przerażenie? Może to ja jakaś lewa jestem? Co prawda ja zawsze miałam w głowie (głównie w stosunku do siebie) parcie do przodu i łamanie wszelkich zasad i obaw, może dzięki temu jestem w tym miejscu, gdzie jestem, ale nie powiem, żeby mi to na złe wyszło. Tak samo widzę po młodej, prze do przodu, nie ma zahamować ani obaw, że nie da rady. Trochę "treningu" też daje efekt, czyli popłacze sobie, a potem wstaje twardziel i dalej próbuje.
Nie nastawiam jej na wyścig szczurów, ale nie widzę potrzeby "dawania sobie czasu". W sumie nigdy się ani nad sobą ani nad młodą nie roztkliwiałam. Ale jestem takim wyjątkiem? Czemu wszyscy tak boją się tej szkoły? Czy szkoła tak naprawdę zabiera dzieciństwo? Jakoś nie mam takiego wrażenia ani swojego wspomnienia w tym zakresie.
Ja natomiast boję się przyszłego roku gdy wszystkie spóźnione 7 latki i obowiązkowe 6 latki trafią do pierwszych klas. Tego sajgonu się boję, bo nie wierzę, że szkolnictwo znajdzie na to od ręki rozwiązanie.
Obserwuj wątek
    • kamamama2 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 12:18
      ja też się tego właśnie sajgonu boję i myślałam o pierwszej klasie, waham się coraz bardziej, bo:
      - logopedycznie jeszcze sporo do zrobienia
      - rozmowa z panią z przedszkola - wg niej Rozalka mimo, że intelektualnie super, raczej do zerówki
      - maleńka i drobniutka jest
      - wczorajsze zebranie z psychologiem w przedszkolu - generalnie odradza pierwszą klasę

      mam jeszcze czasu troszkę, ale obawiam się, że na szkolne obowiązki dla Rozalki jest jeszcze trochę za wcześnie. Zobaczymy co wyjdzie w teście gotowości szkolnej...
      • olcia.kaktus Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 12:40
        No właśnie u nas nie ma tego, co u Ciebie, bo Marta mimo, że chuda, to Herod-Bababa, Logopedycznie od zawsze do przodu, w przedszkolu jako jedna z niewielu nie potrzebowała wsparcia specjalisty (miała do mnie pretensje, że wszystkie dzieci chodzą do Pani Małgosi, a ona nie)
        Testy wyszły git, do tego jest "cwana".
        Jeszcze czeka mnie spotkanie w szkole. Psycholog nie chce ze mną gadać (tj nie byłam wzywana), ale może sama się wybiorę.
        Patrząc na Martę nadal nie mam wątpliwości. Naprawdę boję się bardziej przyszłego roku.
        PS tatuś młodą trenuje, żeby nie ryczała jak "dostanie manto", tylko się broniła (trochę wyprzedza to, co mnie spotkało i jak mnie potem tata wytrenował, że chłopaki się bali :))
        • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 13:12
          A jak ja kiedyś tam napisałam wątek w którym powiedziałam,że większość rodziców NIE WYSYŁA swoich dzieci do 1 klasy jako 6 latków tylko własnie jako 7 latków to dziewczyny na mnie gromy zrzuciły:))) ,ze nie wiadomo o czym ja pisze, bo u nich wszyscy prawie rodzice wysyłają dzieci ten rok wcześniej... dziwne mi się to wydawało , bo u nas z przedszkola może 3 dzieci idzie wczesniej do szkoły , większośc rodziców zostawia dzieci w zerówce.
          Wiele było juz na naszym forum dyskusji na temat tego czego sie obawiamy w posłaniu dzieci do 1 klasy szybciej, generalnie ja jestem wielką przeciwniczką aby dziecko 6 letnie zaczynało 1 klase, niestety ale dookoła mam kolezanki, których dzieci własnie tak poszly do 1 klasy i pomimo świetnych testów, ogólnych super predyspozycji zwyczajnie dzieci po kilku miesiącach miały dosyć , to co było zapowiedzią przyjemnej 1 klasy, spokojnych zajęć, materiału rozłożonego sensownie na cały rok - okazalo się jednym wielkim kłamstwem. Panie nauczycielki musząc zrealizować program gonią z materiałem jak szalone, nikt specjalnie nie przejmuje się, ze te dzieci zwyczajnie jeszcze nie potrafią pisać, i ze powinny się dopiero zacząć uczyć , a nie juz umieć i tylko ćwiczyć to pisanie , po pól roku podstawówki 6 letnia córka mojej kolezanki miała do napisania....wypracowanie... oczywiscie składające się z kilku zdań , ale jednak , kiedy mama interweniowała u Pani ,ze przeciez jej córka jeszcze nie umie na tyle pisac, pani powiedziała, ze trudno -trzeba więc więcej siedzieć z dzieckiem w domu nad lekcjami, bo ona nie moze czekać na kilkoro dzieci skoro musi zrealizowac program. Rodzice znajomych mi dzieci , które poszły szbciej do 1 klasy ( naprawdę BEZ WYJĄTKU) byli załamani materiałem zadawanym do domu, dziecko wracało ze szkoly i siedziało po kilka godzin nad lekcjami i ćwiczeniem literek ....bo to co w szkole robili niesttey nie wystarczało i dziecko nie nadążając wpadało w mega wielki stres...i nie chciało chodzić do szkoły. Pominę fakt ,ze te dzieci nie miały już kompletnie czasu na zabawe, dodam do tego ,ze świetlice szkole niestety ale róznią sie bardzo od przedszkolnych czyli ,ze są tam w większosci starszaki, które nie specjalnie przejmują sie maluszkami 6 letnimi, a Pani świetliczanka nie specjalnie rowniez przejmuje sie maluchami.... i to wszystko daje nam wielkie NIE NA posłanie naszych dzieci do szkoly wczesniej.

          Oczywiscie są pewnie i wyjątki, ale ja nie znam, nie spotkałam NIKOGO kto bylby zadowolony ze swojej decyzji na posłanie dziecka do 1 klasy, i oczywiscie ,ze takie same kłopoty mogą spotkac dziecko 7 letnie w 1 klasie ,ale jeszcze rok ma na swobodną zabawe, na brak stresu, i ja mojemu dziecko zamierzam ten rok podarowac, lub inaczje mówiąc nie zabierać go , niech korzysta póki jest taka mozliwosc z beztroski dziecinstwa, bo naprawde nawet jesli znajdziemy jasne punkty wczesniejszego poslania do szkoly to trzeba realnie i uczciwie przyznać ,ze przedszkole jest czasem beztroski i zabawy , a szkola to juz obowiązek i regularna nauka.
          • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 13:19
            I jeszcze dodam, ze wlasnie przez ten rok mamy zamiar nauczyć Tymona płynnie czytać, juz teraz ladnie sobie radzi, ale chodzi o to ,ze teraz przez ten rok bezstresowo nauczymy go alfabetu, czytania i pojdzie do 1 klasy przygotowany, bo oczywiscie zalozenia są inne, ze to dopiero w 1 klasie dziecko ma sie nauczyć czytać... ale niestety w wiekszosci przypadków tak sie goni z materiałem , ze dzieci ,które poszły do 1 klasy nie umiejąc czytac przezywają mega stres.
            Teraz Tymon ładnie składa już słowa, rozpoznaje litery, i ten rok spokojnie wystarczy nam na wycwiczenie czytania i pisania. Znajomej córka wylądowała u psychologa ( tak wlasnie 6 letnie dziecko!!) bo po kilku miesiacach 1 klasy miala takie stres ,ze zaczęła się moczyć jak miała iśc do szkoly. Być moze dzieci ,które już płynnie czytają mają jakieś szanse na bezstresowe przetrwanie 1 klasy... jednak z obserwacji widzę, że dzieci nie czytające ,nie umiejące pisać wysłane do 1 klasy zwyczajnie się nie nadają aby zacząć szkołe, i wiem ,ze to jest nienormalne, bo pisac i czytać powinno nauczyć sie w szkole ...ale to jest teoria , a praktyka wygląda zupelnie inaczej!
          • alcea3 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 14:46


            Była juz podobna dyskusja.

            Na chwilę obecną nadal wiem, ze nie puszczę dziecka wcześniej, własnie chocby ze względów, które opisała ankas.

            Nie boję się przeludnienia, sama jestem z wyżu i w klasie miałam 35 dzieci, zyje mam się dobrze, wyrosłam na ludzi, niczego mi nie brakowało.
            -
        • a090707 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 13:14
          U nas do tej pory żadne z rodziców nie zadeklarowało, że ich dziecko idzie jako 6-latek do 1 klasy. No niestety, za rok zamiast po 17-20 osób w klasie będzie ponad 30. Ta kumulacja najbardziej mnie przeraża...
          • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 13:21
            Wiem ,ze lepiej byloby jakby w klasie było 10 dzieci, ale z drugiej strony ja jestem rocznik 1975, w klasie miałam 32 dzieci i jakoś zyję, dałam radę i szkolę wspominam dobrze.
    • amalota Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 13:20
      Ja wysyłam Jaśka do zerówki.
      W przyszłym roku do pierwszej klasy w tej szkole będą przyjmowane tylko 6-latki. Siedmiolatków nie będą przyjmować, wiec będą dwie równoległe klasy, w których w jednej będą same siedmiolatki (ta po zerówce Jaśka), a w drugiej same sześciolatki.

      Mam już wyrobione zdanie po opiniach zasłyszanych od koleżanek, które puściły dzieci wcześniej do szkoły. To dobre rozwiązanie, ale pod warunkiem, ze w klasie jest tylko jeden rocznik.

      A mój Jasiek pójdzie do zerówki dlatego, że, mimo, że jest dobry w szkolnych umiejętnościach (dodawanie, odejmowanie, zadania logiczne, początki czytania całych słów, pisanie liter), to uważam, że psychicznie jest jeszcze bardzo dziecinny i może się trochę zdziwić, jak trafi na "twardzieli". Kompromisem jest właśnie zerówka w szkole, a nie w dotychczasowym przedszkolu.

      A masówy przestałam już się obawiać. Chodziłam do szkoły, gdzie było ponad 2000 dzieci, klasy były do litery "i" i jakoś wszystko udało mi się zrobić i zdobyć to, co chciałam.
      • ankas4 amalota... 16.01.13, 13:37
        Mam takie samo zdanie jak Ty i tez zaczęłam się zastanawiac czy nie wysłać Tymka do zerówki szkolnej... czy prócz świetlicy widzisz jakies inne minusy, chodzi mi o to ,ze w przedszkolnej zerówce to jest kontynuacja przedszkola, a w zerówce szkolnej rozumiem, ze jest ileś tam godzin zajęć i do widzenia...odbierasz dziecko lub wysyłane jest do swietlicy... tak to rozumiem... czy tak jest?
        • amalota Re: amalota... 16.01.13, 13:54
          U mnie jest zapewne inna sytuacja, bo mam wolny zawód i przeszłam "na swoje" również ze względu na to, że dzieciaki pójdą do szkoły.

          Jeżeli chodzi o świetlicę (tylko taką z ciekawymi zajęciami, a nie przechowalnią) lub inne zorganizowane przez szkołę zajęcia, to dla mnie priorytet. Jasiek, jak chodził do przedszkola we wrześniu (wszystkie zajęcia dodatkowe zaczynają się u nich w październiku), to przychodził znudzony. Jak tylko się zaczęły zajęcia, to nagle "się zrobiło fajnie" w przedszkolu. Z tego między innymi względu nie pójdzie do szkoły, którą mamy pod nosem na wsi, tylko do Krakowa, bo albo bym wysłuchiwała całe popołudnie, że mu się nudzi albo byłabym jego szoferem na zajęcia pozalekcyjne. Tylko, że my cała rodziną prowadzimy aktywny tryb życia i dla niego to norma. Aha, to, że pójdzie do szkoły ze świetlicą, to nie oznacza, że będzie tam się kisił do 17ej, tylko to, ze będzie miał możliwość spędzić tam fajnie czas, a jakby coś, to zawsze mogę go odebrać wcześniej.
          • ankas4 Re: amalota... 16.01.13, 14:04
            No ja też jestem w tej szczęsliwej sytuacji ,ze swoją prace wykonuję w domu, więc też nie bedzie skazany na świetlicę ,ze tak powiem... choć nie ukrywam,ze terazniejsza sytuacja jest dla nas bardzo wygodna, dziecko jedzie do przedszkola na 9, a mozemy go odebrac do 16 , zazwyczaj odbieramy o 15, ma tam wszystkie posiłki - mnie do tej szkolnej zerówki przekonuje fakt, ze tam dzieci realizują takie sam program jak w przedszkolu , ale juz przyzwyczajają się do szkoly, wiec po roku kiedy przyjdzie cała masa tych pierwszoklasistów po zerówce przedszkolnej bedzie miał taką przewage ,ze teren będzie już miał oswojony:))) ,ze sie tak wyrażę:) , musze więc podjechac do tej naszej szkolnej zerówki i popytać jaki tam bedzie program w świetlicy realizowany, i ogólnie czy to bedzie swietlica jakaś osobna dla maluchów czy razem ze szkolnymi dziecmi oraz jak jest z posiłkami.

            Pozdrawiam:)
      • burdziaa Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 13:38
        Julek ma zerówkę w p-kolu a jest to takie cudowne i bezpieczne miejsce,że szkoda nam po prostu z niego zabierać jeśli ma taka mozliwość pozostać tam-a do tego to nie jest jeszcze gotowy,niech się nauczy w miarę mówic po polsku to będzie mu lżej w szkole.
        • myrtille Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 14:10
          Amelka wedle umiejętności i potencjału intelektualnego (jakkolwiek to brzmi) wedle pani przedszkolanki i psycholog i na 3 klasę by się nadawała, ale...ja mam dylematy bo: to by było/będzie pierwsze wejścia w grupę dzieci, pierwsze w ogóle w życiu. Społecznie jest otwarta, czasem bardziej niż znajome mi dzieci, które chodzą do przedszkola, ale czy to przełoży się na interakcje między dziećmi, nie wiem, nie sądzę.
          Zresztą prawdopodobnie i przyszły rok to by był tok indywidualny, zerówka czy 1 klasa w domu?
          Sama nie wiem.
    • lipiec_2007 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 14:17
      no coz, my juz siedzimy w pociagu do pierwszej klasy i chyba w biegu wyskakiwac nie bedziemy:)

      zreszta nie mamy specjalnie wyjscia. w tej chwili moj syn jest w przedszkolnej zerowce. wiekszosc jego kolegow i kolezanek idzie do szkoly, bo nie ma sensu powtarzac kolejnego roku zerowkowego. za miesiac zaczynaja sie egzaminy/ testy (czy jak to tam zwal) i rekrutacja do 1-szych klas szkoly. jak sie nie dostaniemy, to bedziemy sie martwic:)
      • e-gosiak Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 14:48
        A moja córka idzie do 1-szej klasy. Nie widzę powodu by miała 2 razy uczyć się tego samego. Przecież w zerówce to jest teraz zgodnie z reformą (choć w przedszkolu).
        Wole uniknąć podwójnego rocznika i nie chodzi tu najbardziej o podstawówkę, chociaż o to też, ale o późniejsze szczeble edukacji.
    • metanira Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 14:47
      My chcemy wysłać Konrada do I klasy w tym roku. Natomiast większość dzieci z jego grupy ma zostać w zerówce, a że nie wiadomo, czy będą 6-latki w naszym przedszkolu od września, to ich rodzice poruszają niebo i ziemię, piszą do UM, żeby im zagwarantować tę zerówkę w przedszkolu.
      Zgadzam się w pełni z ostatnim akapitem postu Olci - też się boję, co będzie się działo od września przyszłego roku i tego chcę uniknąć.
      A co do parcia na zapisywanie obecnych 5-latków drugi raz do zerówki... Najbardziej irytuje mnie gadanie o skracaniu dzieciństwa :/ Że się nie nadaje emocjonalnie, że ma problemy logopedyczne itp. - całkowicie rozumiem i to są dla mnie argumenty. Ale tego o zabieraniu dzieciństwa nie uważam za argument. Też nigdy nie patrzyłam na pójście do szkoły w kategorii końca dzieciństwa.
      • pabia_a Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 15:46
        młody rozpocznie naukę w zerówce szkolnej i pójdzie jako 7 latek do pierwszej klasy:)
        natomiast znaczna część rodziców z przedszkolnej grupy deklaruje chęć wysłania dzieci do 1 klasy, myślę jednak że dla mojego dziecka to jeszcze za wcześnie
        • kogosia Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 16:09

      • ankas4 oj metanira nie wiesz co Cię czeka... 16.01.13, 17:52
        I piszę to na poważnie... mojej przyjacióki córka ( swoją droga bardzo bystra i jedna z najlepszych w grupie) poszła własnie rok wczesniej... i mozna w pełni wysłanie dziecka do pierwszej klasy rok wczesniej nazwać skróceniem dziecienstwa , bo:
        w szkole musisz być ZAWSZE na konkretną godzinę
        - jak dziecko jest chore choćby kilka dni to robią się takie straszne zaległości, ze potem kolejny tydzien siedzisz z dzieckiem po skzole do wieczora i nadrabiasz.
        - dziecko MUSI przyswajać materiał, Pani leci dalej, nie będzie się oglądała ,ze jakieś dziecko ma kłopot z zapamiętaniem jakiejś literki.
        - dziecko konczy zajęcia po kilku godzinach nauki , nie ma jak w przedszkolu zorganizowanego/zagospodarowanego czasu srednio 8 godzin....

        ehh, zresztą sama zobaczysz jak będziesz zaganiać Konradka do lekcji ,kiedy on bedzie sie chciał bawić, i wiadomo ,ze taka sama sytuacja byłaby jakby miał 7 lat i zaczynał pierwsza klase, ale własnie przez to ,ze wysllesz go jako 6 latka zabierzesz mu kolokwialnie mówiąc ten rok wolnosci jaką daje przedszkole , a jaką zabiera szkoła.


        • badowimo do ankas:) 16.01.13, 18:09
          jeśli ktoś pracuje codziennie od..do...to maluch zawsze w przedszkolu będzie raniutko o tej samej wczesnoporannej porze:)
          poza tym, dzieci mają lekcje, a po lekacjach czas na zabawę w świetlicy. Poza tym jak dziecko choruje, to czy 6 czy 7 letnie Pani nie będzie czekać na nie z materiałem, leci dalej i nic się nie zmieni. Ja nawet Gabrysi w ferie daje jakieś książkowe zadania, żeby nie wypadła z rytmu ( syndrom chińskiej matki). Ostatnia rzecz:jeśli dziecko będzie zorganizowane i nauczone porządku to czy 6 czy 7 letnie będzie zaganiane do lekcji podobnie.
          Kurcze wiem co piszę, bo Gabrysia ma 7 lat, jest w 2 klasie i jest jeszcze mocno niewybawiona, ale jednocześnie jak dajemy jej wolne z zadaniami w piątek, to potrafi przed snem upomnieć się o zadania, bo przecież nie odrabiała. Gdzieś rytm dnia ma wpojony, dla mnie bez różnicy czy to się dzieje dziś czy dokładnie rok temu.
          • ankas4 Re: do ankas:) 16.01.13, 19:14
            Oczywiscie ,ze sie z Tobą całkowicie zgadzam ale wlasnie o to mi chodzi ,ze bez róznicy czy dziecko 6 letnie czy 7 letnie to i tak w wiekszosci przypadków dziecko nie chce siedzieć przy lekcjach i jest ostry bunt, a uczyć się juz trzeba , bo wlasnie Pani nie patrzy czy dziecko było chore , zdrowe ma umieć i koniec kropka, ale własnie to jest dla mnie argument ,ze jak jest mozliwosc to lepiej dla dziecka dac mu jeszcze ten rok luzu, bo przecież tak czy siak bedzie musiał kiedyś wpaść w tryby edukacji:) , wiesz to jest tak... jakby szef powiedział Ci ,ze za taką samą pensję mozesz zacząc dodatkowe obowiązki już ...albo za rok...to co wybralabyś??? :) bo ja dodatkowe obowiązki za rok,,wiadomo ,ze i tak muszę coś zrobić, ale skoro świat sie nie zawali , to wolę zrobić to pózniej i takie mam też załozenie dla mojego dziecka;) jesli moze niech teraz siedzi w przedszkolu, bawi się, nie stresuje wstawaniem do szkoly, nie stresuje mnie i siebie ,ze jak jets chore , to z dnia na dzien robią mu sie co raz większe zaległosci:)
            Oczywiscie ja nikogo nie przekonuje, to tylko wyłożenie mojego zdania:))))
            • ankas4 Re: do ankas:) 16.01.13, 19:16
              oczywiscie coraz:) wybaczcie byka;)
        • metanira Re: oj metanira nie wiesz co Cię czeka... 16.01.13, 20:51
          Tak szczerze, to w ogóle nie wiem, o czym piszecie, Ankas i niektóre zwolenniczki "dłuższego dzieciństwa".
          Chodzenie do szkoły na konkretną godzinę to jest jakiś dramat? Konrad zawsze chodzi na 8.00, bo ja pracuję od 8.00, to jest normalne i nie ma zmiłuj. O zgrozo, raz w tygodniu nawet wcześniej, na 7.30, bo jest religia.
          Obowiązki szkolne? Każdy ma jakieś obowiązki, duży czy mały, szkolne lub nie, mały szkolne też będzie mieć wcześniej czy później. Niektóre z Was wolą później, ja w zasadzie też, ale doszłam do wniosku, że w tym konkretnym przypadku lepiej będzie wcześniej. Kiedy widzę, jak Konrad nudzi się popołudniami w domu (nie zawsze, ale bywa), jak infantylnie zachowuje się w towarzystwie kolegów z przedszkola, kiedy go odbieram, jakie głupoty wszyscy wygadują, to zaczynam mieć powyżej uszu tego przedszkola i nie chcę, żeby musiał tam chodzić dłużej, niż to absolutnie koniecznie.
          Jakie siedzenie z dzieckiem godzinami nad lekcjami? Ze mną nikt nigdy nie siedział, z M też nie. Jasne, trzeba dzieciaka przypilnować, ale bez przesady. Jesteście pewne, że tak jest już w pierwszej klasie? Od nikogo nie słyszałam takich opinii o szkole, jak tutaj, wręcz przeciwnie - mam dużo sygnałów, że poziom nauczania jest bardzo niski, zwłaszcza w klasach 1-3.
          Odnoszę wrażenie, że w oczach wielu z Was szkoła to samo zło i oby jak najpóźniej. A ja tak nie uważam. Wiedza i nauka zawsze były (i są) dla mnie najwyższą wartością. Co więcej, martwi mnie obniżanie wymagań szkolnych i boję się, że będę sama musiała uczyć Konrada, bo szkoła nie sprosta.
          A w ogóle to wydaje mi się, że swoimi opowieściami, jak to strasznie i źle jest 6-latkom w I klasie, chcecie mnie (i inne, które myślą tak samo) odwieść od mojej decyzji.
          Ta decyzja wiele mnie kosztowała, nie podjęłam jej ot tak, w minutkę. Brałam pod uwagę wiele czynników, choćby to, która szkoła, gdzie (ze względu na przeprowadzkę, mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości) i czy uzależniać się od pomocy mamy jeszcze na kilka lat (szkoła blisko niej). A co jeśli nie będzie grupy dla 6-latków w naszym przedszkolu i nie przyjmą mi go do zerówki szkolnej? Musiałabym posłać Konrada do przypadkowej szkoły.
          "Sajgon" w przyszłym roku, to dla mnie bałagan. Liczne klasy aż tak bardzo mnie nie przerażają (też jestem z wyżu '75), ale nauka na dwie zmiany już tak. I mieszane klasy 7- i 6-latków - boję się, że 6-latki będą ten żenujący poziom jeszcze obniżały.
          Nie wiem, czy robię dobrze. Ankas i inne dziewczyny, i te posyłające do I klasy już, i te co jeszcze nie - też tego nie wiecie. Wszystkie chcemy dobrze dla naszych dzieci, a jak będzie - czas pokaże.
          Chcę, żeby Konrad się uczył. Żeby lubił zdobywać wiedzę, żeby to nie był dla niego mus, przykry obowiązek, a, póki co widzę, że to lubi, interesuje się. Nie chcę tego zmarnować, nie chcę, żeby nudził się kolejny rok w zerówce, żeby, nie daj Boże, się cofał. Wolę leciutko popchnąć go do przodu.
          Uszanujcie moją decyzję i nie przekonujcie mnie już ;)
          • ankas4 Re: oj metanira nie wiesz co Cię czeka... 16.01.13, 21:07
            Metanira wybacz jeśli Cię uraziłam, nie było to absolutnie moim celem , ani tym bardziej przekonywanie Cię aby synka nie wysyłac do pierwszej klasy jako 6 latka, kazda z nas opisała jedynie swoje wrażenia/obawy i spostrzeżenia... , no niestety ja mam tylko negatywne, i oczywiscie zgadzam się z Tobą całkowicie , zresztą napisałam to poniżej również- ,że kazde dziecko będzie musiało przejśc hartowanie szkolne, bo tak juz jest, ale ( też to napisałam ponizej) jesli mogę mojemu dziecku zaoferować jeszcze jeden rok luzu to ja się na to decyduję> pozytywne jest to dla Was, ze Ty od wrzesnia 2014 bedziesz miala juz luz, a my dopiero bedziemy zaczynały ' walkę"

            a co do siedzenia przy lekcjach, no moze u Ciebie bedzie inaczej, ale w 99% jest tak ,ze rodzice siedzą z dzieckiem przy lekcjach calymi popoludniami niestety:(, bo trzeba umieć i kropka... niesttey. Ja również nie pamiętam kompletnie ,żebym musiala siedzieć sama, a tym bardziej z rodzicami przy swoich lekcjach w podstawówce, dlatego też otwierałam oczy ze zdumienia, jak gadałam z załamaną przyjaciółką , która opowiadala ile muszą zasuwać z córką ,aby ta trzymała poziom klasy i to naprawdę mądra i bystra dziewczynka była.

            Powiem Ci jedno, wydaje mi sie ,ze mozesz sobie ułatwić zadanie jesli nauczyć Konrada czytać i wstępnie pisać do rozpoczęcia 1 klasy, macie jeszcze troszkę czasu, więc możecie spróbować.
            • fassollka Re: oj metanira nie wiesz co Cię czeka... 16.01.13, 21:39
              czytanie tak, warto ćwiczyć, pisanie nie - tu wystarczy porządny trening małej motoryki i rozluźnianie dłoni/nadgarstka. Jeśli dziecko chce niech ćwiczy oczywiście, ale nie odbierajmy radości przynoszenia ze szkoły czegoś "nowego".
              Tu nie chodzi o przekabacanie kogoś, tak myślę. Począwszy od tego, co najważniejsze - że każde dziecko jest inne, przez to, że w różnych regionach Polski, ba! nawet dzielnicach jednego miasta są inne warunku dla dzieci sześcioletnich a skończywszy na naszych troskach i obawach KAŻDA SYTUACJA JEST INNA. Podejmujemy teraz jedną z ważniejszych dla nas i naszych dzieci decyzji, każda z nas jest tym przejęta.

              Nie wiem, jak to będzie w szkole, ale póki co nie mam zamiaru pomagać Brunkowi. Moja mama nigdy nam nie pomagała, ale ZAWSZE wieczorem sprawdzała nasze tornistry, czy wszystko spakowałyśmy i odrobiłyśmy. Czasem coś podpowiadała, często nie. JAK DBASZ TAK MASZ jak mówi mój przyjaciel. Mi będzie może przykro, jak Brunek przyniesie jakąś gorszą ocenę, albo nie odrobi zadania, ale to JEGO zadanie i on, w pierwszej kolejności, musi o nie zadbać. Tak jest i teraz - są zadania z religii i od logopedy. Parę razy się młody wstydu najadł, to i teraz o zadaniach pamięta.
              Ale... jak w podpisie do postów Alcei - to moje zdanie na dziś. Nie twierdzę, że się nie zmieni.
      • badowimo Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 17:55
        dokładnie tak, nie wiem co rozumiecie pod hasłem sajgon za rok, bo mnie np. przerażają popołudniowe zmiany w szkole spowodowane koniecznością tworzenia kolejnych klas...i to jest dla mnie jak najbardziej argument za posłaniem dziecka do szkoły jako 6 latkę.
        Poza tym już to pisałam, starsza poszła jako 6 latek, do klasy gdzie wszystkie dzieci były 6 letnie.
        Nie będę teraz tworzyć sztucznych różnic wieku między nimi.
        Z klasą starszej córki jedyny problem jaki był i czym różnili się od 7 latków pierwszoklasistów to mniejsze zdyscyplinowanie, poziom wyrówanali bardzo szybko, są najbardziej udzielającą się klasą w konkurasch szkolnych, pani wg. mnie odwaliła kawał dobrej roboty. Teraz idą wcześniej do Komunii, niczym nie różnią się od tych co zaczęli naukę jako 7 latkowie. Może niektóre z nich są niższe:) Czytają same lektury, trzaskają tabliczkę mnożenia..
        A przy okazji wymieniają się lalkami czy wpisami w pamiętnikach na przerwach lub świetlicy, popołudniami robią zadania, często i 2 godziny ale znosimy to dzielnie. Reszta czasu na zabawę, nie sądzę żeby kiedyś Gabrysia wypomniała nam, że jej dzieciństwo odebraliśmy. Zabawy ma aż nadto, przez to, że trzeba robić zadania mniej się ją wietrzy, ale krakowski smog mnie skutcznie usprawiedliwia:)
        Mówi, że tęskni za przedszkolem ale nigdy by tam nie wróciła...:) Szkoła jest the best, Pani jest rewelacyjna i koleżanki znane z przedszkola.
        Jagoda pisze ( po swojemu- drukowanymi, z odbiciem lustrzanym) ale pisze, czyta pojedyncze rzeczy. Myśle, że do września będzie alfabet cały znała. My jej nie uczyliśmy niczego, wsystko co wie to od siostry bo sama dopytuje albo sama z siebie, myslę że w przedszkolu też uczą ale my o tym nie wiemy. Nigdy bym nie wpadła na to, żeby dziecko teraz czegoś uczyć ( czyt. pisania czy czytania). Dla mnie to jakieś sztuczne, na wszystko przyjdzie czas.
        Znam osobiście kilkoro dzieci, które umiały czytać i pisać w wieku 5 lat i co z tego, jak wszystkiego się bały, krępowała je odpowiedź na banalne pytanie czy nie umiały się bawić w grupie. Takim dzieciom w związku z powyższym rok by się przydał i specjalne wskazania dla nauczyciela jak pracować..
        Nasza młoda emocjonalnie jest super, niczego się nie boi, nie wstydzi, o wszystko potrafi zapytać, mówi głośno, średnio wyraźnie ( chodzimy do logopedy), jednak można ją zrozumieć. Myślę, że spokojnie sobie poradzi. Poza tym zna każdy zakątek szkoły do której pójdzie, zna Panie ze świeticy. Będzie dobrze.
        Jestem przekonana, że na pewno dzieci nie krzywdzimy:)
        ps. żadna z Was wcześniej nie poszła do szkoły??? Ja znam wiele takich osób, żyją, pracują na stanowiskach, nie wspominają tego jako traumy.
        • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 19:22
          Ale przeciez nikt nie pisze ,ze to jest jakaś trauma dla dziecka, ja w sumie myślę, ze to większa trauma dla rodziców;) , bo naprawdę wszyscy dokładnie rodzice ,ktorych dzieci poszly wczesniej do szkoly przez pierwszy rok byli załamani, pozniej jak juz dziecko załapie np czytanie to jest super, ale początki są straszne, samo zmuszenie dziecka , które nie ma ochoty na siedzenie nad ksiązkami w domu jest juz masakrą dla rodzica, nie sądze aby dzieci przez to były jakoś tam naznaczone, bo...kazdy musi to przejsc;) jedyne co faktycznie przyznaję , ze nie zazdroszcze rodzicom pierwszego roku szkoły 2013 ale.... zazdroszcze im już 2014:)), bo my sie dopiero zaczniemy męczyć, choć moim zdaniem , nie az tak strasznie jak rodzice terazniejszych 6 latków którzy pojdą teraz do szkoly, bo zwyczajnie nasze dzieci będą więcej umiały zaczynając 1 klase jako 7 latki chocby z prostego powodu , ze powtórzą częsciowo materiał w kolejnym przedszkolnym roku:)
          • aga_junior Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 19:36
            Do tych wszystkich argumentów przeciw mnie jeszcze przeraza 12 -latek jako gimnazjalista :-/
            Maciuś idzie sobie powoli do zerówki starym rytmem. Z jego przedszkolnej grupy dwoje dzieci idzie do pierwszej klasy.
            • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 19:52
              No to jest argument o jakim nie pomyslalam, a naprawdę gimnazjum w takiej formie jak teraz... to najlepiej trafić tam jak się ma...ze 20 lat ,zeby umieć się bronić... wiec faktycznie z tej perspektywy 12 letni gimnazjalista to jest przerażające.
              • badowimo Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 20:09
                są gimnazja i gimnazja...:)
                • aga_junior Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 10:58
                  badowimo napisała:

                  > są gimnazja i gimnazja...:)

                  Oczywiście, ze tak :)
                  jak dziecko a dziecko :)

                  dlatego tak bardzo się cieszę, że mam w tym temacie wybór i mogę go dokonać :)
    • monikaj21 Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 20:44
      Olcia, ja się dziwię, że jesteś zaskoczona - czy sądzisz, że opis Twojego dziecka pasuje do większości? Sama wiesz, że nie. Myślę, że rodzice mający jakieś wątpliwości co do swojego dziecka sądzą, że mniej niebezpieczne jest dla niego, że się ponudzi w zerówce niż że nie da rady z pierwszej klasie.
      Ja sama sądzę, że ta decyzja w przypadku większości dzieci jest prawie jak rzut monetą - kompletnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak to się skończy, co więcej dowiemy się tylko o plusach i minusach decyzji, którą podejmiemy, a nigdy nie będziemy wiedzieć czy była ona lepsza czy gorsza od tego drugiego rozwiązania.
      Nasza Mania poszła do 1 klasy jako 6 latka - nie widzimy aby cokolwiek straciła, z czymś sobie nie radziła, weszła w szkołę 'jak w masło'. No ale to Mania, jak to powtarza jej pani: Marzeniem każdego nauczyciela jest mieć całą klasę takich Maryś :)
      No i tu dochodzimy do Jaśka - jestem przekonana, że posiadanie całej klasy takich Jaśków nie jest marzeniam żadnego nauczyciela ;) W związku z tym mamy nie lada dylemat, bo chcemy dla niego jak najlepiej i z jednej strony chcielibyśmy aby poszedł do 1 klasy (bo tłok w skumulowanym roczniku, bo on bardzo chce, bo czyta i pisze lepiej niż Mania w jego wieku, nie wspominając o liczeniu, mnożeniu, itp) a z drugiej mamy nadzieję, że przez roku może trochę dojrzeje (bo leniwy, słabo się motywuje, słabo radzi sobie z porażką, ma bardzo przeciętną motorykę małą i koordynację ruchową). Gdyby mógł dojrzewać w przedszkolu to byśmy go tam zostawili, ale nasza szkolna zerówka to taka raczej przechowalnia niestety. No i tak się bujamy z decyzją...
      A na podstawie doświadczeń z Manią chcę Wam podać jeszcze jeden argument za 1 klasą, który tu chyba nie padł - klasy 6 latków sa naprawdę dobre, nie tylko u nas w szkole wypadają lepiej w testach niż równoległe klasy 7 latków. Do takich klas jednak idą dzieci, co do których rodzice mają mniejsze wątpliwości, które nie mają poważnych problemów z nauką więc klimat do nauki też jest trochę lepszy bo pani nie musi poświęcać tyle czasu na wyrównywanie poziomu, raczej ciągnie do góry.
      Życzę wszystkim dobrych decyzji :)
    • fassollka Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 21:00
      Brunek zostaje w przedszkolu. Jego mała motoryka i niedojrzałość społeczna potrzebują tego jednego roku więcej. W dodatku u nas w szkole nie ma oddziałów zerowych.
      U nas w szkole nie ma klas dzieci sześcioletnich, Bruno pójdzie do mieszanej i integracyjnej.
      Nie boję się wyżu. Raz, że czuję, że obowiązek szkolny kolejny raz zostanie przesunięty, dwa, że nie mam pojęcia, jak będzie wyglądała edukacja i rekrutacja na studia za 10 lat (i czy będzie chciał studiować w Pl), więc czego tu się bać.
      Chcę mu natomiast dać szansę spokojnej nauki z miejscem na odnalezienie i pielęgnację swojej pasji. Chcę też dla niego szansy na równy udział w konkursach i olimpiadach. Chcę by jak najwięcej czasu spędzał na świeżym powietrzu (przy szkole nie ma placu zabaw).
      Gdyby przy szkole były oddziały zerowe - zdecydowałabym się na taki. W obecnej sytuacji najlepszym wyjściem wydaje mi się pozostawienie go rok jeszcze w przedszkolu.
    • zalasso Re: Co jest z tą zerówką? 16.01.13, 22:02
      Mój do szkoły. Bo: liczy (dodaje, odejmuje, mnoży i dzieli), pisze i czyta. Kocha uczyć się i nawykły jest do obowiązków.
      Po rozmowach z psychologiem i dyrektorką przedszkola- wniosek wspólny- bez sensu go trzymać w przedszkolu.
      • e-ness Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 08:48
        My zdecydowanie wolimy, aby Karola poszła do szkoły jako 7 latka, a od września zerówka szkolna, aby poznawała koleżanki i miejsce.
        Bardzo dużo rozmawialismy z psychologiem i dyrektorem szkoły do której chcemy ją posłać, i są zgodni, 6 latki w 80 % nie nadają sie do pierwszej klasy.
        Co z tego ze pisze, czyta, jest zdyscyplinowany i w pierwszym roku radzi sobie całkiem fajnie, skoro 2-3 klasa okazuję sie załamaniem, bo dziecko zamiast sie uczyc chce sie bawić, bo nie miało takiej okazji jako 6 latek.
        Wpędzono go w obowiązki za które jest juz oceniane, a jeśli nie radzi sobie z nimi z róznych powodów, zniecheca sie.
        Zgadzam sie w przedszkolu też sa obowiązki, codziennie wstawanie o tej samej godzinie, i kazda choroba [owoduje, ze pojawiają sie jakieś zaległości w "nauce" ale nie oszukujmy sie to nie jest to samo:(
        • monikaj21 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 09:08
          Bardzo dużo rozmawialismy z psychologiem i dyrektorem szkoły do której chcemy j
          > ą posłać, i są zgodni, 6 latki w 80 % nie nadają sie do pierwszej klasy.

          Ja nie jestem wielką zwolenniczką posyłania dzieci do szkoły jako 6 latków, wolałabym, żeby było po staremu ale jak słysze taką propagandę to nóż mi się w kieszeni otwiera. Ciekawa skąd oni wzięli te dane. O traumach szkolnych 6 latków czytam tylko na forach, mimo, że znam wiele dzieci, które poszły wcześniej do szkoły. Jeśli w jakiejś szkole 80% dzieci ma problemy z powodu pójścia do 1 klasy to znaczy, że problem jest ze szkołą i nauczycielami a nie z dziećmi. W naszej (mocno nieidealnej) szkole kolejne roczniki wcześniejszych uczniów świetnie sobie radzą, rzeczywiście na pocżatku 1 klasy nauczyciele mają trudniej bo dzieci młodsze ale już 2 i 3 klasa ich zdaniem nie różni się od dzieci rok starszych (poza tym, że te młodsze mają średnio lepsze wyniki w nauce, więcej przeczytanych książek w bibliotece, etc).
          • leluchow1 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 09:45

            Mój Mateusz poszedł jako 6 latek. Bałam się własnie tego sajgonu przy połączeniu roczników bo wczesniej to rocznik 2005 miał byc rocznikiem ostatnim z wyborem. Szkoła malutka, oddzielnie klasy 0-3, dywany, zabawki- wszytstko na swoim miejscu przewidzianym przez reforme, ale niestety pojmowanie pań z długoletnim stażem owej reformy .... Dzieci w klasie mieszanej były bardzo róznre jedne czytały płynnie , inne jak mój Mateusz czytały tak sobie a jeszcze inne nie znaly w ogóle liter. Praca z taka klasą była bardzo trudna ale i nauczyciele mentalnie nie dostosowali sie do reformy. Ten własnie nawał lekcji, godzinne slęczenie nad kaligrafią, czytankami itp mojego Mateusza zniechęciło do szkoły na amen. Pod koniec pierwszej klasy nad zadaniem domowym działy się sceny dantejskie. I mimo ze intelektualnie zrobiłby je w 20 minut, młody wył 2 h a dopiero potem odrabiał. Zabraliśmy Mateusza z tej szkoły ( o powodach pisałam już keidyś) i teraz choć ma kupe obowiązków zupełnie inaczej emocjonalnie sobie radzi niż rok temu. Emocjonalnie Mateusz przez ten rok zaliczył5 epokę. Daleka jestem od tego zabierania dzieciństwa - dla mnei to bzdura. Ale własnie emocje 6 a 7 latka są dla mnie decydujące. W szkole do której ma isc Piotruś jest naprawde ciężka praca, patrząc po materiale jaki ma Mateusz widze jak wiele robią rzeczy które wykraczaja poza podstawę. I mimo, że jestem 100 % pewna ze to jest najlepsza szkoła dla moich dzieci , mimoze Pani w zerówce twierdzi ze Piotr jest jedynym dzieckiem które ona widzi w I klasie - Piotr idzie do szkoły jako 7 latek.
            lbyf.lilypie.com/lZfhp2.png[/img][/url]
            lbyf.lilypie.com/ZaKep1.png[/img][/url]
            lmtf.lilypie.com/s4wmp2.png[/img][/url]
            Co dzień budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam... :-)
            • ankas4 leluchow zgadzam się w 100% 17.01.13, 10:47
              WłAŚNIE tak to opisują wszyscy znajomi rodzice, ze to nawet nie chodziło o to ,ze dziecko nie umiało zrobić zadania domowego ,ale ze proces psychiczny był nie do zniesienia, znajoma mama tez mi opowiada, ze dziecko jak mialy siadac do lekcji , to niby ok, nastepnie wpadało w placz ,ktory konczył sie wymiotami . Nie wiem tez dlaczego to jest tak jakos dziwacznie skonstrułowane, ze niby dzieci mają sie nauczyć czytac i pisać w szkole , a jednak dziecko ,które nie umie pisac i czytać nie ma szans na normalne , bezstresowe nauczenie się, bo tak sie goni z materiałem...
          • e-ness Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 11:44
            Ale widzisz, znów poruszasz tu kwestie "osiągnięć" naukowych, i sama mówisz, ze początki są trudne bo dziec młodszy, ale pózniej jego wiedza jest większa niz dzieci o rok starszych na tym samym poziomie nauczania.
            Dla mnie i dla wielu rodziców i nauczycieli jest to jasne, ze te dzieci wiecej czasu potrzebuje na naukę i nie dla tego ze nie potrafią ale dlatego ze mają problemy z koncentracja, a co z tym idzie rodzice wiecej czasu spedzają z dziećmi w domu na nauce, ograniczając czs na swobodną zabawe. Stąd ponieką te lepsze wyniki, dzieci zostają "zaprogramowane" na prace po szkole.
            Ja nie pisałam o traumach przedszkolnych, ale o ogólnym spojrzeniu na "problem" 6 latków w przedszkolu. Mamy znajomą w ME i ona sama przyznałą( po rozmowach na różnych szczeblach) ze ta całą reforma to była wielka pomyłka, ale niestety nie można się z niej wycofać bo poszły na to pieniądze unijne, z których trzeba sie rozliczyć.
            Reforma nie trwa od roku, więc pewne obserwacje i wnioski mozna już wysnuć.
            Skoro to jest takie wspaniałe to czemu rodzice nagminne nie posyłali swoich dzieci w wieku 6 lat do szkoły, tylko zostawiali je na 2 lata w przedszkolu czy zerówce szkolnej?
            Tak znam juz dorosłe osoby które poszły wcześniej do szkoły, ale jest to garstka i raczej nie widzą pozytywów z tego faktu, ze rodzice podjęli taką decyzję.
            • monikaj21 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 12:06
              E-ness, trudne początki miała pani (zresztą do dziś klasa jest raczej ekscentryczna :), rzeczywiście to była kwestia koncentracji - wiadomo, że dzieci 6 letnie mają w tej kwestii trudniej, ten rok to dużo, ale jeśli na tej podstawie ktoś miałby wypowiadać opinię czy dziecko nadaje się do szkoły to nie, to nie nadawałoby się 80% 6 latków i 50 % 7 latków. Przy czym i jedni i drudzy po 2 - 3 miesiącach po prostu wdrażają się w ten rytm i tej koncentracji się uczą.
              Rodzice raczej spędzali z dziećmi na nauce tyle samo czasu co z dziećmi 7 letnimi, które poszły do 1 klasy (czyli od 'prawie wcale' do 2 godziny dziennie - w zależności od dziecka) - to tak na podstawie prywatnej sondy.
              Pewnie, że lepiej by było, żeby dzieci szły do szkoły dawnym rytmem, ale nie wiem po co takie biadolenie (nauczycieli głównie) o dramacie 6 latka posłanego do szkoły. Jeśli za rok wszystkie 6 latki będą tam musiały pójść to znaczy, że co - skazujemy następne pokolenia na dramat i porażkę? Może po prostu lepiej by było spróbować ułatwiać start tym dzieciom (mówię o szkołach) zamiast namawiać wszystkich na 'za rok', a za rok co będzie 'to się zobaczy'...
    • spodnica_w_kratke Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 09:32
      ja się mocno skłaniam do wysłania Hanki do szkoły. I tak musi zmienic otoczenie, przedszkole nie ma zerówki. W zasadzie żadne w naszym mieście. Czyli i tak -formalnie- idzie do szkoły.
      Dwa- nie rozumiem, dlaczego w pkolu gonia teraz z literkami, cyframi, piszą i rysuja na potęgę, a w zerówce tego nie ma-pdobno, żeby wyrównywac poziom z tymi dziećmi, które do pkola nie chodziły. W moim pojęciu to cofanie w rozwoju. Po to ma sie teraz uczyć ( i tak juz zna literki od jakiegoś roku), żeby potem nic z tym nie robic, rok po prostu pauzowac? a w 1.klasie znowu zasuwac? nie rozumiem.
      to juz wolę, żeby sie uczyła dalej. Systematycznie i do przodu.
      Ale i tak podstawa to pani- zarówno ta w zeróce, jak i w 1. klasie. Jak będzie zołzowata to ani zerówka nie osłodzi zmiany miesjca (tej fizycznie, zmiany budynku), ani 1. klasa nie bedzie fajna.
      No i ostateczna decyzję uzależniam od: pani, i tego czy będzie klasa dla 6latków. Bo uważam, ze mieszanie 6latków z 7latkami to nie jest dobre. I dla jednych, i dla drugich.
      Nie mam natomiast problemu z tzw. zabieraniem dzieciństwa- obecne zerówki mi sie nie podobaja, te przyszkolne, a na taka jestesmy skazani. Jakby była w pkolu, to bym się nawet nie zastanawiała. Ale skoro i tak zmiana musi nastąpic, to -o ile pani będzie ok, i klasa dla 6latków- wybiorę szkołe.
    • olcia.kaktus Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 09:40
      Rozumiem, że nie większość mam "zerówkowych" nie przejmuje się tłokiem i ilością klas pierwszych, a myślicie, jaka będzie konkurencja np przy wyborze dobrych liceów i studiów?
      Też jestem z wyżu demograficznego - '76 - do liceum miałam 5 osób na miejsce (no cóż wybrałam sobie wówczas najlepsze w Polsce, a jak), na studia też jakoś podobnie.
      To był dopiero stres. Pamiętam roczniki, gdy wychodziłam już z liceum i było znacznie mniej chętnych. Cóż, mnie się udało, jak każda mama jestem przekonana, że młoda też będzie super uczniem i pokona wszelkie trudności. Ale tego stresu związanego z nawałem wyżu demograficznego choć odrobinę uniknę.
      Z drugiej strony nie rozumiem jednej rzeczy - program klas pierwszych w tym i przyszłym roku będą takie same. Dlaczego w przyszłym roku 6-cio latki nie będą miały problemów o których piszecie względem naszych dzieci? 2008 to rok cyborgów, a 2007 to rok mięczaków?
      przecież program uwzględnia to, że 6-cio latki będą pierwszakami.
      Poza tym mam głębokie przekonanie, że to, jakie są nasze dzieci, w ogromnym stopniu zależy od tego, jak je jako rodzice poprowadzimy. Jeśli dziecko ma od początku powtarzane, ale też ma potwierdzane w działaniach, że da sobie radę, jest "twardzielem" i jest super, ma w sobie przekonanie, że takie jest. Wydaje mi się, że jakbym się "roztkliwiała" to ona też by zaczęła wątpić w to, że da radę. Oczywiście wszystko jest w zakresie możliwości dziecka, a ja oczywiście pomagam i wspieram, daję też prawo do gorszych dni, czasu, gdy nie musi "przeć przed siebie".
      Pewnie jakbym powtarzała "ty jesteś taka delikatna, wrażliwa, pewnie nie dasz rady" to chyba taka by była.
      Wydaje mi się też, że źle by się czuła, jakby wiedząc, że może iść do szkoły do pierwszej klasy albo zerówki, poszłaby do zerówki. Nastawienie ma pozytywne, chce tego więc "do przodu". Do takich ludzi świat należy.
      • leluchow1 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 09:51

        Olcia ale tu nie chodzi o bycie mięczakiem. Ale podam ci przykąłd mojego Piotra dla którego każde niepowodzenie to sygnał do kroku do tyłu. On nawet nie chce sprobować nauczyć sie rzezcy które sparawiają mu trudnośc. Wole wiec przez ten rok popracowac nad taka jego postawą niż "użerać się" tak jak z Mateuszem. I co więcej oni w zerówce nie uczą się ani literek ani cyferek. A panie w I klasie jak jedna twierdzą ze to bardzo wazne zeby dzieci na poczatku I klasy znały choc obraz graficzny liter. No wiec gdzie tu kurcze jakiś sens?
        • olcia.kaktus Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 10:06
          jeśli chodzi o literki, cyferki, kaligrafię i prace domowe, to czytając Wasze wypowiedzi postanowiłam przyłożyć się do tego, żeby Martę na to przygotować, żeby szkoła nie była szokiem. Literek uczą się w przedszkolu i właściwie już potrafi napisać wszystko z wyjątkiem wyrazów z "rz" i "drz", czasem "szcz" oraz oczywiście prawidłowej ortografii. Od jakiegoś czasu jest to nasza zabawa - albo dodawanie i odejmowanie w zakresie do 100 lub mnożenie w zakresie do 20. Literowanie wyrazów to specjalność zabawy z tatą.
          Wczoraj z nią rozmawiałam i opowiadałam o tym, że szkoła będzie inna niż przedszkole, że będą też prace domowe. Sama zaproponowała, że w takim razie od jutra ona poprosi pracę domową którą będzie odrabiała. Dlatego chcąc połączyć 2 w 1 będę przygotowywać zadania z motoryki ręki - szukam takich arkuszy w necie.
          Przejdę się też do księgarni przejrzeć podręczniki do klas pierwszych, żeby zobaczyć zakres wiedzy, trochę młodą przygotować. Będzie się pewniej czuła, jak w szkole pojawią się tematy o których choć trochę wie.
          • zurawina100 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 10:25
            A ja się zastanawiam co Wasze dzieci będą robiły w klasach I- III, skoro teraz w programie III kl jest dodawanie i odejmowanie w zakresie do 100, mnożenie i dzielenie, a część lipowych już teraz to umie.
            Ja moją córkę posyłam do I klasy w wieku 7 lat, nie umie pisać, ani czytać. Syn poszedł w wieku 6 lat do szkoły również bez tych umiejętności .
            • monikaj21 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 10:34
              Moja Mania najbardziej lubi robić w szkole to co już umie :)
              • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 10:57
                Teoria teorią a praktyka praktyką, niestety ale to co się mowi ma się nijak do tego czego się pod cichu wymaga od dzieci w 1 klasie, niestety , ale przedszkolanki niby nie mogą uczyć pisać i czytać, ale za to Panie w szkole , w 1 klasie są bardzo bardzo niezadowolone, ze dziecko nie zna jeszcze liter i nie umie czytać, oczywiscie NIKT nie powie tego wprost, mówi sie ladne słowka, ze ucza sie czytac i pisać w szkole dopiero, ale... w praktyce uczy sie w rytmie dzieci ,ktore juz mają opanowane podstawy czytania i pisania, a dzieci ,które dopiero mają sie zmaiar nauczyć pisac i czytac w szkole musza pracować w domu drugie tyle co na lekcjach, co jak zauwazyli doswiadczeni rodzice jest cięzkim przezyciem i dla rodziców i dla dziecka!

                Co do wypowiedzi Olci- to nie chodzi o męczaków i twardzieli, to chodzi o to,ze dziecko będzie miał prędzej czy pozniej załamkę w 1 klasie, niestety ale taka jest prawda, chyba, ze dziecko ma zrealizowany program 1 klasy z rodzicami rok wczesniej w domu:) co jest oczywiscie bezsensem, ale wlasnie o to chodzi przynajmniej mi, ze jesli Tymek ma mieć załamkę, to niech ją ma jak bedzie rok starszy, bo rok to duzo w emocjach dziecka, wiec mysle ,ze łatwiej jest 7 latkowi przezyć stres i natłok obowiązków niż 6 latkowi ,który mentalnie ( choć być moze np test wczesno szkolny zaliczył na szóstkę!)jest na poziomie dziecka przedszkolnego ,które chce się bawić , a nie uczyć.
                • ridibunda Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 11:00
                  "ale przedszkolanki niby nie mogą uczyć pisać i czytać," - bzdura, przewijająca się jak mantra po forach dla rodziców - oczywiście, że mogą.
                  • zurawina100 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 11:05
                    ridibunda napisała:

                    > "ale przedszkolanki niby nie mogą uczyć pisać i czytać," - bzdura, przewijając
                    > a się jak mantra po forach dla rodziców - oczywiście, że mogą.


                    nie tylko na forach, nauczycielki przedszkola i dyrektor, do którego uczęszcza moja córka na każdym zebraniu to powtarzają i nie chcą słuchać rodziców, którzy chcieliby inaczej. Odsyłają do kuratorium, które to potwierdzi. Mówią, że mogą ćwiczyć z dziećmi znaki literopodobne i szlaczki.
                    • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 11:18
                      Oczywiscie , ze tak, zadna bzdura, sprawdz sobie w kuratorium, niestety ale przez ten przepis zrobiły sie 'tajne komplety' w niektorych przedszkolach... bo przedszkolanki obawiają się uczyć dzieci jawnie pisać i czytać.
                      • ridibunda Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 11:22
                        Ja nie muszę sprawdzać, ja wiem.
                        Kuratorium tu nie ma nic do gadania, jedynym dokumentem obowiązującym jest podstawa programowa i wytyczne opracowane przez MEN.
                        • magdalenka79k Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 13:05
                          Na ostatnim zebraniu u mojego syna w zerówce(szkolnej zerówce) nauczycielka powiedziała że nie mogą uczyć dzieci literek ale ona robi to cichaczem ponieważ wie, że w szkole nie ma czasu na naukę literek, po prostu dzieci, które nie będa znały literek czy w wieku 6 czy 7 sobie nie poradzą w szkole. Ponadto powiedziała, że ona nie widzi naszych 5-latków w szkole( z wyjątkiem2-3 dzieci), tzn owszem są bardzo zdolne, bystry i samodzielne no ale motoryka mała i emocjonalnie nie do szkoły...ja osobiście nie widziałabym nic w złego w szkole 6 latków gdyby no właśnie szkoła była na to przygotowana ale nie jest i serio nie sadze by jakakolwiek szkoła w Polsce była, ale owszem na pewno zawsze spośród 20 dzieciaków jakies 2-3 jednostki mają taki charakter i takie zdolności, że do szkoły nawet takiej się nadają, nie ma co tutaj się przekonywać nawzajem co jest lepsze...Co do przeludnienia w klasach to w naszej szkole juz teraz chodzi się na 2 zmiany a co będzie potem no chyba na 3 zmiany to nie zrobią, co...?
                          --
                          • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 14:13
                            Jest dokładnie tak jak piszesz, oczywiscie Pani przedszkolanka może napisac sama program na cały rok i złozyć go w kuratorium i jesli bedzie zaakceptowany to moze go wdrożyć...ale NIKT tego nie robi, bo przedszkolanki mówią i ,ze ledwo co i tak ogarniają ten program ,który jest czyli obowiązujący wszystkich nauczających, a takie samodzielne napisane programu to jest jakby rozszerzenie programowe i kuratorium bardzo szczegółowo wtedy wzięłoby pod kontrolę taką przedszkolankę i jej program...a wiadomo,ze nikt nie lubi być pod lupą... i kolo sie zamyka, a nauczycielki w 1 klasie po cichu wymagają znajomosci pisania i czytania... ale wszystko jest robione w białych rękawiczkach, bo oczywiscie uczy sie dzieci w 1 klasie czytać i pisać ale robi sie to tak szybko ,ze naprawdę dzieci,które nie mają o tym pojęcia lub małe są bez szans, muszą nadrabiac w domu z rodzicami... nie wiem co z dziecmi ,których rodzice mają w nosie swoje dzieci... albo nie potrafią im pomóc... wtedy dziecko juz od klasy 1 ma problemy, , a to zniechęca je do dalszej nauki, a to w pozniejszym okresie obfituje tym ,ze dziecko nie jest nauczone uczyć się ( bo w pierwszych latach nauki radośc z nauki odebrana jest!) i dl;atego nie ma postępów w wyższych klasach.. wierzcie mi , moj maz jest nauczycielem , wiem co piszę, jak dziecko nie jest nauczone uczyć się, i zniechęci się je skutecznie ( nie mówię ,ze specjalnie , ale wlasnie przez to ,ze czuje sie najgorsze w klasie , bo nie zna liter, a Pani leci z materiałem, a nastepnie wracam do domu i zamiast odrobić lekcje w godzinę , to musi ślęczyć nad podręcznikami i cwiczeniami 3 godziny) do nauki, kiedy dziecko nie czuje ,ze nauka to dobra zabawa, oczywiscie i praca ale PRZYJEMNOSC a nie przymus... to jest jeden wielki KLOPS! I DLATEGO własnie jestem taką przeciwniczką tej reformy....
                        • fassollka oczywiście, że BZDURA 17.01.13, 14:53
                          jak mówi komentarz do podstawy programowej (UWAGA - programów nauczania jest mnóstwo, nie jeden dla wszystkich ankas, istnieje też możliwość ich modyfikacji z której korzysta, na moje oko, ok 5% nauczycieli, podstawa natomiast jest jedna):
                          „...na poziomie nauczania przedszkolnego można uczyć dzieci czytania, ponieważ programy autorskie mają rozszerzać to, co jest zalecane w podstawie programowej. Nie może się to jednak odbywać kosztem wykształcenia gotowości dzieci do nauki czytania w połączeniu z nauką pisania".
                          I tu jest mnóstwo miejsca na modyfikowane programy i programy autorskie, które wcale (nie piszcie proszę takich straszaków) nie mają kuratorium, czy MENu na karku jeśli tylko dzieci w pełni realizują podstawę.
                          Jak dzieci zdolne to można je nawet biomechaniki uczyć, byle były gotowe, na wszystkich z pięciu badanych polach, do podjęcia nauki w szkole.
                          • ankas4 fassolka przecztaj co znaczy autorski program 17.01.13, 15:32
                            Moj ostatni wpis chyba o tym mowi.. autorskiego programu nikt nie bedzie pisał ani nikt nie bedzie realizował, to są takie srutu-tutu... ale znajdz mi przedszkole ,ktore napisalo i realizuje autorski program z uwglednieniem nauki czytania i pisania... zwyczajnie istnieje taka mozliwosc ,ale to jest powiazane z napisaniem programu, wdrozeniem go i rozliczeniem z kuratorium nikt tego nie zrobi i nie robi!
                            • ankas4 i nawet moze miec przedszkole kuratorium na glowie 17.01.13, 15:34

                              czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,12699017,W_przedszkolach_nie_wolno_uczyc__Organizuje_sie_tajne.html
                              fragment:"Zgodnie z podstawą programową przedszkole ma kształtować gotowość do nauki czytania i pisania. - A nie uczyć czytania i pisania - podkreśla Anna Wietrzyk, rzecznik śląskiego kuratora oświaty.

                              "- Dochodzą do nas sygnały, że w najstarszych grupach się uczy i takie placówki powinny być skontrolowane, czy się stosują do rozporządzenia - podkreśla Anna Gamalczyk, dyr. częstochowskiej delegatury kuratorium."



                              "Nie inaczej myślą rodzice. - Przychodzą do nas z zapytaniem, czemu nie uczymy pisać, więc odpowiadamy, że w przedszkolu dziecko ma się bawić - słyszymy w jednej z placówek na Północy. - Jasno to określa rozporządzenie."

                              Cały tekst: czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,12699017,W_przedszkolach_nie_wolno_uczyc__Organizuje_sie_tajne.html#ixzz2IEWWT9Oa
                              • fassollka Re: i nawet moze miec przedszkole kuratorium na g 17.01.13, 17:14
                                i jeszcze jedno - programy nauczania edukacji wczesnoszkolnej, w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych, nie mają numerów dopuszczenia MEN. Znaczy to tyle, że nauczyciel przedszkola może sobie napisać jaki tylko mu się program podoba (na przykład cały rok zatytułować "Smoki, jaszczuru i my"), byleby tylko realizował podstawę programową i był zaakceptowany przed dyrektora placówki (jedyna osoba weryfikująca program i akceptująca go do realizacji w swojej placówce).
                                Przy wprowadzaniu reformy rząd, owszem, przyjął stanowisko poniekąd zakazujące nauki czytania i pisania. Bardzo szybko się jednak z tego wycofał.
                                Praca w wydawnictwach przemaglowała mnie z przepisów, niesamowite jest to, ile nauczycieli ich nie zna, lub... nie chce znać.
                            • fassollka Re: fassolka przecztaj co znaczy autorski program 17.01.13, 16:13
                              Bruna przedszkole (publiczne) realizuje autorski program i uczą dzieci czytać, nie uczą jednak pisać, ćwiczą małą motorykę.

                              Są nauczyciele, którzy to robią ankas. Poważnie. Znam takich, z krwi i kości, nie tylko na poziomie przedszkola. Trochę wiary w ciało pedagogiczne...
                              Wydaje mi się również, że na przykład przedszkole Julka, syna Burdzi, realizuje autorki lub modyfikowany program.
                              • zurawina100 Re: fassolka przecztaj co znaczy autorski program 17.01.13, 17:24
                                Córki przedszkole realizuje autorski program dotyczący UE, jej grupa uczy się wszystkiego co jest związane z Niemcami:) Niestety, przed czytaniam i pisaniem bronią się jak mogą, a szlaczki robią "od czasu do czasu" jak się pani na zebraniu wyraziła.
                              • ankas4 Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 17:37
                                Sprawdziłam, jest tak jak napisałam wczesniej...czyli,ze oczywiscie mozna przyjać autorski program i tutaj sie zgadzamy jednak bardzo malo przedszkoli sie na niego decyduje, tak więc jest jak mówimy że jest ZAKAZ uczenia dzieci pisania i czytania w 99% przedszkoli w Polsce, masz tutaj jeszczse kilka odnosników:

                                niezalezna.pl/16989-tajne-nauczanie-w-przedszkolach
                                I proszę Ciię nie wmawiaj mi rzeczy ,których nie ma! ten odsetek przedszkoli ,ktoremu sie chce realizować program zupelnie nie zalatwia sprawy i szczesciarz ten co ma dziecko w takim przedszkolu, wiekszosc z nas ma program z kuratorium ,ktorego trzeba przestrzegać i kropka.
                                • zurawina100 dokładnie tak, ankas 17.01.13, 17:47

                                • fassollka Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 17:51
                                  Ankas, nie ma KURATORYJNYCH programów. Piszą je zwykli (a raczej niezwykli) nauczyciele, jest ich na pęczki, oferują je min. wydawnictwa edukacyjne, MEN organizuje konkursy i nagradza najlepsze (ale nie zajmuje się ich DOPUSZCZANIEM).
                                  Tu rozporządzenie o programach nauczania: www.men.gov.pl/images/stories/DPN/rozporzadzenie_podreczniki.pdf
                                  Wszystko, co piszę możesz weryfikować, niczego nie mam intencji nikomu wmawiać. Moja wiedza poparta jest wykształceniem, wieloletnim doświadczeniem i całkiem niezłą, regularnie weryfikowaną znajomością przepisów oraz realiów. Chętnie też dowiaduję się nowych rzeczy, w tym przy okazji takich dyskusji. Na co dzień mam kontakt z nauczycielami przeróżnych przedszkoli, dyrektorami, rodzicami. Myślę, że "czuję" sprawę z kilku różnych stron.
                                • fassollka Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 17:54
                                  i jeszcze - kwestionuję wyłącznie inf dot przepisów, opinię na temat puszczenia Brunka wyraziłam niżej, Twoje odczucia też rozumiem i wiem, że ogrom rodziców ma takie stanowisko. To dwie różne sprawy: fakty i opinie.
                                  • fassollka Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 17:58
                                    oj nie potrafię skończyć - przytocz mi proszę ankas przepis/paragraf dotyczący zakazu nauki pisania, może dowiem się więcej. Ale przepis lub komentarz do ustawy, nie artykuł, czy opinie na forum/inne podobne.
                                    Dzięki!
                                    • alcea3 Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 18:16
                                      Ale fajna dyskusja:)

                                      Wielokrotrnie słyszałąm/czytałam na temat zakazu literek, nie mam pojęcia jak to jest naprawdę, jednak w "moim" przedszkolu literek sie uczą. Malwa ćwiczy w domu.
                                      Paie nie robią tego z uporem maniaka, dzieci po prostu chcą, a ona nie chce tych chęci zatrzymywać.
                                    • ankas4 Bedziesz sie z kuratorium sprzeczała? 17.01.13, 18:19
                                      fragment:"Zgodnie z podstawą programową przedszkole ma kształtować gotowość do nauki czytania i pisania. - A nie uczyć czytania i pisania - podkreśla Anna Wietrzyk, rzecznik śląskiego kuratora oświaty.

                                      w ZASAdzie to jeszcze tylko usystematyzujmy fakty, zgadzamy się tzn ja z Tobą fasolko,że mozna uczyć dzieci pisania i czytania w szkole JESLI napisze sie specjalny program ,ktory zgłosi sie do kuratorium i kuratorium je zaakceptuje...
                                      i TERAZ ja mowię Ci ,ze z 10 % przedszkoli w Polsce realizuje autorski program nauczania, a reszta idzie tymi wytycznymi -programem ,które narzuca minister oswiaty , a które kontroluje kuratorium, czyli ,ze nie mozna uczyć dzieci w przedszkolu pisać i czytać.

                                      Przeciez jasno napisaly Ci dziewczyny na górze, ze u nich na zebraniach w przedszkolach dyrektorzy i przedszkolanki stawiają sprawę jasno: nie mozna uczyć dzieci pisac i czytać!

                                      Więc w zasadzie co Ty chcesz powiedzieć? ,ze oni wszyscy niepotrzebnie obawiają sie kuratora>? .ze mogą jednak nauczać dzieci pisac i czytać????





                                      • fassollka Re: Bedziesz sie z kuratorium sprzeczała? 17.01.13, 18:31
                                        jeśli dobrze rozumiem to, co piszesz, to mylisz dwa pojęcia - podstawa programowa (taka sama dla wszystkich objętych roczną edukacją przedszkolną) i program nauczania, który akceptuje JEDYNIE dyrektor placówki, nie ma takich kuratoryjnych ani "odgórnych", jest ich mnóstwo do wyboru, każdy nauczyciel może je modyfikować i każdy też może napisać swój własny.
                                      • fassollka Re: Bedziesz sie z kuratorium sprzeczała? 17.01.13, 18:41
                                        fragment:"Zgodnie z podstawą programową przedszkole ma kształtować gotowość do nauki czytania i pisania. - A nie uczyć czytania i pisania" - podkreśla Anna Wietrzyk, rzecznik śląskiego kuratora oświaty.
                                        Oczywiście, że się zgadzam. Gdzie tu zakaz?
                                        Uczyć czytania i pisania można nawet i bez autorskiego programu nauczania. Jeśli podczas pół godziny dzieci mają się zaznajomić z nazwą miejscowości, w której mieszkają i nazwą ulicy, na której jest przedszkole i po 20 minutach ta dam! wszystkie pięknie to utrwaliły, powtórzyły i przećwiczyły to potem możesz im powiedzieć, że Katowice mają cztery sylaby i są na literę K, tak samo jak Karliczka, czyli nazwa ulicy, na której znajduje się przedszkole. I potem to napisać na tablicy a każdy dzieciak może wykreślić K palcem w powietrzu. To JEST nauka czytania i pisania, całkowicie "legalna" i przedstawiona po zrealizowaniu podstawy programowej.
                                        • ankas4 teraz to juz glupoty piszesz 17.01.13, 18:49
                                          Wiesz co fasolka ...daj spokoj , konczę dyskusję,bo Ty łapiesz sie argumentów beznadziejnych jak dla mnie, to tak jakbym ja Ci powiedziała ,ze Pani w przedszkolu u Tymka przeliterowała im nazwę miasta w jakim mieszkają i dzięki temu uczą się czytać i ze w taki sposob mozna ominąć zakaz, bo przecież uczyć mozna się zawsze... no proszę Cię... mowimy przecież nie o sztuczkach ,kiedy dziecko uczy sie czytać , tylko o konkretnej nauce czytania, gdzie jest odpowiedni program , gdzie jest zamysł, gdzie są ksiązki ... to o czym Ty piszesz , to jaki przyklad dałaś to raczej jest nauka zapamiętywania a nie czytania... nie ucz mnie jak uczyć ...bo jestem nauczycielką z wykształcenia... wrrr nie chciałam tego pisać...
                                          • fassollka Re: teraz to juz glupoty piszesz 17.01.13, 19:51
                                            syn koleżanki nauczył się liter raczkując z nianią (poważnie) pomiędzy zaparkowanymi pod domem samochodami, syn koleżanki, która była u mnie prze chwilą uczy się czytać metodą odimienną, Brunek wymazuje litery pisakiem na płytkach w łazience i palcem na tacy posypanej mąką... jak dla mnie tu i zamysł i konkrety są.
                                            Pani w przedszkolu Bruna głoskuje, nie literuje (dwie różnie czynności), większość dzieci radzi z tym sobie rewelacyjnie.
                                            Metoda, o której mówiłam uczy kojarzenia dźwięku, grafiki, grafomotoryki w kontekście, czyli moim zdaniem najlepiej, jak to możliwe.
                                • ankas4 Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 18:06
                                  I jeszcze musze to napisac, przepraszam fasolka mam nadzieje, ze sie nie obrazisz, ale przez takich rodziców jak Ty , którzy wmawiają ,ze krowa jest koniem nie da się już nic zmienić z tą beznadziejną reformą, bo grupa takich rodziców , którzy mają szczęscie realizowac program autorski, który realizuje 10% przedszkoli w Polsce - krzyczą, ze przecież mozna uczyć dzieci w przedszkolu czytania i pisania i dzieci są przez to przygotowane do rozpoczęcia 1 klasy , co jest totalną bzdurą- te 10% w skali calej Polski , to jest nic! zamiast solidarnie stanąć w obronie naszych dzieci i zdrowego rozsądku - to Ty i inni rodzice z tych 10% zamazują prawdziwy obraz sytuacji... ufff sorry, ale ta reforma mnie irytuje zwyczajnie...
                                  • fassollka Re: fassolka kompletnie nie masz racji! 17.01.13, 18:28
                                    dlaczego miałabym się obrażać, szkoda mi na to wieczoru :-)
                                    Jeszcze raz Ankas proszę - przytocz mi ten przepis, tę krowę :-) właśnie, ja naprawdę się chętnie czegoś nauczę/dowiem.

                                    Dyskusja toczy się i tutaj i w mediach globalnie, ale brakuje lokalnej inicjatywy, moim zdaniem. Mam wrażenie, że liczymy na rząd, że to ureguluje, a nie do końca egzekwujemy nasze prawa (często nie jesteśmy ich świadomi, nierzadko po prostu to niełatwe) rozmawiając z nauczycielami. Statystycznie (choć ze statystyką różnie bywa) większość rodziców jest zbuntowana i przeciwna ogólnemu pojęciu o edukacji, ale czy Ci rodzicie lokalnie coś działają, zabierają głos na zebraniach, rozmawiają z dyrekcją? Czy może częściej dyskutują, jak tu na forum, ale pozostają bierni, ew. podpisują się jedynie pod apelami RatujMaluchy?

                                    My się Ankas nie musimy zgadzać, ba - sama przyznałam, że mój osobisty syn nie jest na szkołę gotowy. Zakwestionowałam Twoją znajomość przepisów dot. edukacji, ale i tu mogę się mylić i kolejny raz chcę napisać, że chętnie się czegoś nowego dowiem.
                                    • ankas4 proszę nowa podstawa programowa 17.01.13, 18:37
                                      Czytałam ta podstawę , ale nie umiem odszukać z linkiem , choć sie postaram , jeszcze wieczorem, a teraz proszę z innego forum:

                                      "Nowa podstawa programowa wychowania przedszkolnego zawiera obszary działalności edukacyjnej przedszkola, dla których określone są kompetencje, którymi powinny charakteryzować się dzieci pod koniec wychowania przedszkolnego. W podstawie programowej zostały określone następujące obszary:
                                      14. Kształtowanie gotowości do nauki czytania i pisania
                                      Kształtowanie gotowości to jest nic innego jak dzielenie na sylaby i głoski, oraz wiele innych rzeczy. Np opowiadnie obrazka, wypowiedzi ustne zrozumiale wmiarę zbudowane w sensie logicznym i gramatycznym, nabywanie sprawności manualnych np - puzzle.

                                      Dlatego nauczycie w klasie pierwszej w myśl nowej podstawy ma prawo wymagać by dzieci głoskowały i sylabizowały.
                                      Nie muszą znać liter, ale próbować pisać szlaczki literopodobne."
                                      • ridibunda Nie masz racji Ankas4, nie znasz się kompletnie a 17.01.13, 19:17
                                        się upierasz przy swoim i żadne racjonalne argumenty do ciebie nie trafiają.
                                        Nauczyciel może dowolnie rozszerzać podstawę programową modyfikując program. wiem, nie muszę sprawdzać, sama to robię, praktycznie wszyscy znani mi nauczyciele też i to jest na pewno zgodne z prawem i dozwolone. Jak najbardziej można w rozszerzeniu podstawy założyć naukę literek w zerówce.
                                        Nie na wszystkim znasz się najlepiej i nie zawsze Twoje musi być na wierzchu:)
                                        Pozdrawiam i kończę dyskusje, tyle razy się na ten temat już wypowiadałam, że mi się już nie chce w kółko o tym samym pisać.
                                        Miłego wieczoru wszystkim.
                                        • ankas4 Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 20:01
                                          Po pierwsze nie wiem czemu Ty jesteś taka złośliwa/?
                                          i w sumie czemu robisz jakieś wycieczki personalne o tym czy ja się znam na wszystkim najlepiej czy nie? co to ma do rzeczy w tej calej dyskusji? Nigdy tak nie uważałam, zwyczajnie przedstawiamy swoje argumenty, a ja jestem pewna swojego zdania, więc trudno abym zgadzała się z innym, a Ty jesteś mało kulturalna używając takich argumentów niestety... a to już jest przykre.

                                          A odpowiadając... oczywiscie ,ze przedszkolanka moze a nawet powinna rozszerzać program , oczywiscie ,ze moze wprowadzić elementy takie jak literki , ale to NIE JEST nauka czytania i pisania... w takim aspekcie aby dziecko ,ktore rozpoczyna szkołę podstawowa umiało ucząc się tylko w przedszkolu czytać i pisać... każda przedszkolanka ,która nie zgłosiła inne programu nauczania ,ktore zaakceptowało kuratorium zwyczajnie postępuje wbrew prawu, i ja nie jestem temu przeciwna, ja jestem ZA, ale w wiekszosci przedszkoli przedszkolanki nie realizują programu nauki czytania i pisania czego efektem byłaby umiejętność czytania i pisania ,kiedy dziecko zaczyna pierwszą klasę. Ja już nie umiem tego w prostszy sposob napisać,
                                          Konczę dyskusje , choć była bardzo wciągająca, az do Twojego ' mistrzowskiego' wpisu . gratuluję , mozesz by zadowolona dziś z siebie... szkoda tylko ,ze to zadowolenie wynika z wyzłośliwiania sie na innych...
                                          • fassollka Re: Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 20:16
                                            Ankas, kolejny raz - program nauczania akceptuje dyrektor placówki, nie kuratorium. W razie kontroli kuratorium w tej placówce dyrektor musi wykazać, że ten program realizuje podstawę programową. A jak to robi, i czy realizuje coś więcej jest decyzją nauczyciela, zweryfikowaną i zaakceptowaną przez dyrekcję.
                                            Nauczyciel uczący pisania i czytania, nawet w zeszytach i książkach, po tym, jak zrealizuje podstawę programową NIE ŁAMIE PRAWA.

                                            Inny, prosty przykład - w podstawie programowej nauczania języka angielskiego w klasie 6 nie ma czasy Present Perfect. Podręczniki dzielą się na te, które ten czas obejmują i te, które go nie uczą. Na olimpiadach i konkursach czas ten się pojawia. Nauczyciel wprowadzający czas Present Perfect łamie prawo?. W wypadku gdy zrealizowana jest podstawa - ABSOLUTNIE NIE.
                                            • ankas4 Re: Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 20:36
                                              Tylko problem jest taki, ze nikt przez pol roku nie zrealizuje podstawy programowej aby pozniej na własną odpowiedzialność w ramach kotroli wykazać ,ze zaczął uczyć dzieci pisania i czytania , bo wszystko inne już z podstawy programowej potrafią i mają zrealizowane. jesli to jest takie proste wyjasnij mi dlaczego większość przedszkoli odmawia rodzicom ,kiedy Ci proszą aby zacząć uczyć dzieci pisać i czytać, oraz czemu wtedy pada argument, ze będą kłopoty z kuratorium oraz czemu znane mi ( oczywiscie nie powiem jakie) przedszkola we wro oficjalnie nie uczą czytac i pisać a nie oficjalnie ( umowa po cichaczu i to w mega stresie między rodzicami i przedszkolanką) uczą choć troszkę czytania i pisania , aby własnie pozniej dzieci nie miały traumy w 1 klasie...

                                              Kompletnie to co piszesz nie przekłada się na to co się dzieje w przedszkolach i co mówią dyrektorzy placówek i przedszkolanki, a jutro jak znajdę czas sama zadzwonię do kuratorium zapytać jak to wygląda w praktyce./
                                              • fassollka Re: Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 20:47
                                                nie dzwoń Ankas, napisz - mają ustawowy obowiązek odpowiedzieć Ci, nie pamiętam tylko w jakim czasie.

                                                Nie uczą, bo nie muszą. Albo nie chcą. Albo nie wiedzą, że mogą.
                                              • fassollka Re: Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 21:28
                                                ... no i nie uczą czasami też dlatego, że rozmowy wyglądają tak właśnie, jak ta nasza, a na konferencjach/szkoleniach pojawiają się wciąż te same pytania.
                                                Ja staram się kompetentnie jak tylko potrafię rozwiać wszelkie wątpliwości, a przedszkolanki/dyrekcja swoje.
                                                Ty masz przynajmniej zacięcie, by to, co piszę zweryfikować. Nie wszyscy je mają.
                                          • ridibunda Re: Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 20:41
                                            Przepraszam, jeśli odebrałaś moje wypowiedzi jako złośliwości - nie miałam takiego zamiaru.
                                            Po prostu zaperzasz się, bronisz swoich racji jak tylko się da logicznie i nie dopuścisz do siebie myśli, że tej racji nie masz - mówią Ci to osoby powiązane zawodowo z poruszanym tematem, w tym Fassolka, która już praktycznie dokładnie tym się zajmuje - działając w wydawnictwie musi znać wszystkie przepisy w te i we wte.
                                            Przepraszam jeszcze raz, że mogłaś poczuć się urażona, ale poczytaj swoje posty i pomyśl, czy nie mam czasem aby troszeczkę racji.
                                            I teraz to już definitywnie kończę wypowiedzi w tym wątku i w ogóle na temat reformy.
                                            Dobranoc.

                                            • ridibunda Re: Czemu Ty jesteś taka złośliwa? 17.01.13, 20:42
                                              Słowo logicznie miało być w innym miejscu, ale mniejsza z tym:)
                                            • ankas4 oks , nie chce się kłócić, szkoda życia:) 17.01.13, 21:56
                                              Dobra i ja przepraszam za ton w niektórych wypowiedziach, tez nie chciałam nikogo obrazić, ale ja naprawdę myślę.że mam rację, no chyba,że wszystkie przedszkolanki w 99% postępują wbrew prawu i jednak NIE uczą czytania i pisania choć powinny... ale ale ja to sobie sprawdzę i jak bedzie racja po Waszej stronie padnę na kolana i się przyznam do błędu... a następnie rozpocznę III wojnę światową w przedszkolu aby Pani uczyła dzieci czytac i pisać...:) dam Wam znać, jutro napiszę i zadzwonię też jak mi się uda czasowo wyrobić:)

                                              Pozdrawiam
                                              • fassollka Re: oks , nie chce się kłócić, szkoda życia:) 17.01.13, 22:01
                                                Ankas, zarówno te, które nie uczą czytania i pisania, jak i te, które po zrealizowaniu podstawy jednak uczą postępują zgodnie z prawem.
                                                Nie ma możliwości zmuszenia przedszkolanek do uczenia czytania i pisania, one nie muszą tego robić. Jest to ich dobra wola i chęć, ew. nakaz dyrekcji.
                                      • badowimo Re: proszę nowa podstawa programowa 17.01.13, 19:32
                                        odpowiem z autopsji, sylabizowanie i głoskowanie jest przez cała pierwszą klasę, na początku drugiej powtarzaja:)
                    • ridibunda Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 11:20
                      To co piszesz, jest przerażające. Nawet rządzący nie umieją czytać ze zrozumieniem, analizować informacji i wyciągać wniosków. W związku z tym stan polskiej oświaty jest przerażający i ja zapewne puszczę córkę jako sześciolatkę po to, aby jak najwcześniej skończyła z tym absurdem zwanym edukacją po polsku.
                      Dobrze, że ja trafiam na przyjazne przedszkola, normalne szkoły i fajnych nauczycieli.
                      • ankas4 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 13:02

                        czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,12699017,W_przedszkolach_nie_wolno_uczyc__Organizuje_sie_tajne.html
                        fragment:"Zgodnie z podstawą programową przedszkole ma kształtować gotowość do nauki czytania i pisania. - A nie uczyć czytania i pisania - podkreśla Anna Wietrzyk, rzecznik śląskiego kuratora oświaty.

                        "- Dochodzą do nas sygnały, że w najstarszych grupach się uczy i takie placówki powinny być skontrolowane, czy się stosują do rozporządzenia - podkreśla Anna Gamalczyk, dyr. częstochowskiej delegatury kuratorium."



                        "Nie inaczej myślą rodzice. - Przychodzą do nas z zapytaniem, czemu nie uczymy pisać, więc odpowiadamy, że w przedszkolu dziecko ma się bawić - słyszymy w jednej z placówek na Północy. - Jasno to określa rozporządzenie."

                        Cały tekst: czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,12699017,W_przedszkolach_nie_wolno_uczyc__Organizuje_sie_tajne.html#ixzz2IEWWT9Oa





                        • malea1 Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 14:49
                          Trochę Wam zazdroszczę, że większość z Was ma tak mocno wyrobioną opinię na ten temat. Ja mam duży problem z podjęciem decyzji. Na początku roku szkolnego byłam skłonna posłać Antka do pierwszej klasy, ale teraz, kiedy czasu jest coraz mniej, wydaje mi się, że on nie jest dojrzały emocjonalnie. Jemu tylko zabawa w głowie. I dopóki nauka jest w formie zabawy, to fajnie przysłania wiedzę. Za to zadania w kasiążkach to męczarnia.

                          W sumie to ogarnęło mnie przerażenie po przeczytaniu tych postów: 5 latki potrafią mnożyć i dzielić?
                        • ankas4 Masz tutaj gazetę prawną i wszystko jasne... 17.01.13, 18:24
                          www.wykop.pl/ramka/278141/zakaz-nauki-w-przedszkolach-i-zerowkach/
            • leluchow1 Re: Co będa robiły? 18.01.13, 11:10
              Tak dla przykładu klasa II SP , w programie jest wysłuchanie ewentualnie przeczytanie 1 rozdzaiłu Dzieci z Bullerbyn. Klasa mojego syna musiała przeczytac całą ponad 200 stronicową książkę.
      • e-ness Re: Co jest z tą zerówką? 17.01.13, 18:34
        Olcia ja bym sie bałą tak uparcie wpierać mojemu dziecku, ze "gnanie do przody" "wychodzenie przed szereg" bycie "twardzielem" jest super i tylko do takich ludzi świat należy.Dla mnie to pierwszy krok do dziecięcej a póżniej już dorosłej nerwicy i depresji!Dziecko w wieku naszych lipcowych bardzo emocjonalnie przeżywa nawet najmniejsza porażkę, a co jeśli nie spełni ( według siebie) oczekiwań mamusi, miałam być przecież twardzielem.

        Jestem takim dzieckiem i jescze teraz odbija mi sie ta rządza sukcesu moich rodziców, godziny spędzone na terapi i rozmowach. Układanie sobie życia na nowo i budowanie własnych wartości.
        Nie ja dziękuję, dziecko wspieram, pomagam mu,okazuje uczucia i jego uczucia akceptuje, ale szczura nie bedę z niego robić.

        Niestety konfrontacja z "dorsłym" swiatem bywa bardzo brutalna i bolesna. Więc zapewnianie dziecka, ze jest o to w tym wszystkich chodzi aby być ciągle z przodu jest nawet nieuczciwe w stosunku do niego. Wole żeby moje dzieci były pozytywnie zaskoczone, niż mega rozcZarowane i zniechęcone do dalszej pracy i wcale nie muszą byc najlepsze, mają być szczęsliwe i nie żyć pod presją ,rówieśników, otoczenia. Przedszkole daje im wiele mozliwości śa bardzo wysoko oceniani przez swoich wychowawców, ale to tylko przedszkole.... co bedzie dalej zobaczymy.



        • olcia.kaktus Re: Co jest z tą zerówką? 18.01.13, 09:15
          e-ness - wszystko jest sprawą charakteru dziecka. Jakbym widziała, że ona nie ma w sobie chęci bycia na czele, wyrywania się i własnej inicjatywy, to bym inaczej ją motywowała. To, co robię jest dostosowane do jej charakteru i tego, co do tej pory robiła.
          Prawdopodobnie ma to po mamusi ;)
          Dużo czasu spędzam, by jej tłumaczyć, żeby nie martwiła się, jak coś się nie uda, tylko próbowała dalej. Działa i daje jej dużo satysfakcji, widzę to. Wszystkie ważne decyzje ustalamy wspólnie i ona ma poczucie, że dzieje się to razem z nią, a nie za plecami. Pytam, czy chce, czy da radę.
          Młoda ma dużo własnej inicjatywy, dlatego ją wspieram. tak było choćby z tymi pracami domowymi. Wczoraj było bardzo fajnie, pisała literki i szlaczki razem ze mną. Nie za długo, żeby się przyzwyczaić i nie zniechęcić, pytał, czy dziś znów będziemy robić pracę domową.
          • cui A ja - Wyrodna Matka - przyznaję się... 18.01.13, 09:40
            ... że nie wysyłam Mikołaja do szkoły, bo przedszkole najnormalniej w świecie jest dla mnie mega wygodne, o!

            Co prawda schodzenie się dzieci jest u nas do godziny ósmej, ale zostawiając go w przedszkolu:
            - nie będę musiała robić mu kanapek do szkoły - bo ma całodniowe wyżywienie w przedszkolu,
            - nie będę musiała pakować mu plecaka,
            - nie będę musiała odrabiać z nim lekcji,
            - nie będę musiała gnać z wywieszonym jęzorem, żeby odebrać go ze świetlicy,
            - nie będę musiała zmieniać swojego dotychczasowego trybu życia - wszystko po staremu.

            Oczywiście to tylko odroczenie, na rok, ale dla mnie to dużo :)

            Poza tym nadal nie wiem czy wybrać małą kameralną wiejską szkołę czy szkołę w Krakowie. No i - na sam koniec - oceniam, że Mikołaj nie do końca jest przygotowany - tak na pierwszą klasę jak i szkolną zerówkę (choć pięknie liczy i literuje).
            • monikaj21 Re: A ja - Wyrodna Matka - przyznaję się... 18.01.13, 09:58
              Cui, jak te Twoje argumenty do mnie przemawiają :) Ja to taka leniwa jestem... :)

              U nas w szkole zerówka i 1 klasy 6 latków mają całodzienne wyżywienie, w tym roku Mania poszła do 2 klasy i jakoś trudno mi było się przyzwyczaić do wymyślenia i kupienia Mańce stosunkowo niezłego śniadania. Ale już chyba wpadłam w rytm bo już rytm nie myślę tylko jakoś tak z automatu kupuję. Co prawda dziś np nie było rano w domu szynki (usprawiedliwiam się - wczoraj wróciła z pracy przed 23 :) i zapakowałam jej kanapkę z żółtym serem - mam nadzieję, że mnie nie wyklnie bo ona lubi do szkoły z szynką.

              A tak swoją droga zazdroszczę tym co mogą zostawić dzieci w przedszkolu...
              • e-ness Re: A ja - Wyrodna Matka - przyznaję się... 18.01.13, 10:50
                Ja też z miłą chęcia zostawiłabym KArole w przedszkolu, ale w jej grupie z 25 os zostanie 4-8 , wiec dla mnie to mija się z celem, bo jak pózniej wpadnie do znów licznej grupy bedzi ejje zdecydowanie trudniej. Tym bardziej nad tym ubolewam bo mały też tam chodzi.
          • e-ness Re: Co jest z tą zerówką? 18.01.13, 10:42
            Podejmowanie ważnych decyzji, no ja Cie przepraszam ale jaką ma miec dziecko świadomośc co dla niego bedzie lepsze czy zerówka czy pierwsza klasa. Przeciez ono sugeryje sie tym co ty mu powiesz, to jakiś absurd. To jest tylko 5-6 latek!
            • olcia.kaktus Re: Co jest z tą zerówką? 18.01.13, 10:57
              Ależ oczywiście, że ostatecznie my decydujemy. Ale ona jest z nami podczas rozmowy i nie narzucamy jej naszego wyboru "bo my tak postanowiliśmy", tylko rozmawiamy, bierzemy pod uwagę jej obawy i zdanie, co częściowo wpływa na naszą decyzję. Ewentualnie staramy się rozwiać jej obawy. Marta jest pełnoprawnym członkiem rodziny, który ma swoje zdanie, obawy, strachy, radości i preferencje.
              Z drugiej strony jeśli młoda ma poczucie, że decyzja jest częściowo także jej, to zapewne jest jej łatwiej później, jeśli wie, że jest tak jak chciała (oczywiście w uzgodnieniu z nami). Tylko w ten sposób wg mnie można zbudować jej zaufanie oraz odpowiedzialność.
              • ankas4 Informacja z kuratorium!!!!!!!! 18.01.13, 11:08
                WIĘC zadzwoniłam i Pani powiedziała tak: ze w programie przedszkolnym nie ma podstawy programowej ,która mówiłaby o nauce czytania i pisania przedszkolaka , Pani przedszkolanka więc może , ale tylko na indywidualnych zajęciach uczyć nauki i pisania ( w pojęciu uczenia całkowitego czyli ksiązka/cwiczenia i ciągły cykl nauki)


                I pozamiatane, nie wiem skąd fasolka miałaś informacje ,ze nauka pisania i czytania jest ogólnie dopuszczona w przedszkolach.
                • zurawina100 Re: Informacja z kuratorium!!!!!!!! 18.01.13, 11:37
                  I dokładnie tak samo mówi dyrektor przedszkola mojej córki.
                  • ankas4 Re: Informacja z kuratorium!!!!!!!! 18.01.13, 12:10
                    I jeszcze dodam, ze Pani powiedziala rowniez, ze naukę czytania i pisania moze rozpocząc dziecko ,ktore ma przerobiony program przedszkolny i wyjawia zainteresowania/uzdolnienia aby uczyć sie czegoś poza programem, a... nie jest mozliwe aby Pani przedszkolanka przerobiła cały program,który jest zaplanowany na cały rok w duzo krótszym czasie i aby wszystkie dzieci w grupie byly na równym wybitnym poziomie opanowania podstawowego materiału. Dlatego wlasnie nie ma nauki czytania i pisania w przedszkolu.
                  • magda7717 Re: Informacja z kuratorium!!!!!!!! 18.01.13, 12:28
                    Hmm przesledziłam wątek i zupełnie nie wiem skąd takie emocje. Jak dla mnie Ulka podaje rzetelne informacje poparte faktami. Czy dane przedszkole uczestniczy w programie autorskim to tak naprawde moim zdaniem chęc nauczyciela przedszkolnego.
                    Szkoda ankas zachodu. Mam wrazenie ,ze dyskuska bardzo ciekawa i edukująca przerodziła sie w akcje kto wie lepiej. Ulka pokazała ( zreszta WOW ) znajomosc tematu- odczucia , odniesienia moga byc rózne.
                    Ja swoja Mlodą pewnie bede dawac do przedszkola, zna literki ale nie naciskam na czytanie. choc czyta calkiem składnie. literuje na ulicy duze reklamy czym mnie zaskakuje.
                    Społecznie super , manualnie fajnie czy sobie poradzi?? nie wiem? bede jeszcze sie wdiziala na spotkaniu z psychologiem - zobaczymy.
                    w jej przedszkolu ucza sie sylabizowac, uczą literek ''pisanych'' nie drukowanych wiec fajnie.
                    Podgladam czasem program , bo nam na to pozwalają.
                    Dbają o dzieci. Kazdy rodzic mysle swiadomie podejmuje krok o edukacji swojego dziecka.
                    ..mam znajomych ktorzy puscili swoje dzieciaki wczesniej- wszyscy zadowoleni! serio.
                    Różne szkoły , rózne maluchy rozni rodzice.
                    nie zamierzam sleczec nad lekcjami z Blanką. Sama sie musi ogarnąc w obowiązach. Nie musi byc najlepsza. Ma byc sobą ma rozwijać to co lubi i w czym jest dobra. Ma swietna pamiec o czym sygnalizuje mi pedagog - zamierzam ja puscic na zajecia doskonalące pamiec. a obowiazkowosci czlowiek uczy sie cale zycie. dajmy dzieciakom szanse.
                    Nikt nie rodzi sie alfą i omegą... NIKT


                    https://www.abcslubu.pl/suwaczki/2007_06_16_110_3.png
                • fassollka Re: Informacja z kuratorium!!!!!!!! 18.01.13, 12:11
                  to program w podstawie, czy podstawa w programie? Już nie mam siły wyjaśniać.
                  Ja nie muszę mieć racji, nic mi po niej.
                  Dla mnie najważniejsze jest, że moje dziecko uczy się pięknie czytać, pisać i liczyć.
                  Zawodowo ważne jest też dla mnie to, że każdy przedszkolak uczący się z podręczników WSiP również pozna wszystkie literki, ich zapis graficzny, małą motorykę do ich łączenia, nauczy się sylabizować a jeśli będzie miał chęć i ochotę nauczy się również czytania pełnych wyrazów i wyrażeń.
                  Tak samo jak Ty masz prawo wymagać o nauczycielki, by Twojego zdolnego syna absorbowała dodatkowymi zajęciami (to się nazywa indywidualizacja), chociaż to wcale nie musi oznaczać nauki literek, tak samo rodzic dziecka, którego nadgorliwa pani uczy czytania wszystkich "jak leci" ma prawo żądać, by takich czynności zaprzestała, bo niezrealizowana podstawa programowa uniemożliwia takiemu uczniowi przyswajanie treści dodatkowych.

                  Jeśli byłabyś przedszkolanką zapewne nie przekonałabym Cię, że jak najbardziej możesz uczyć czytania/pisania, głównie dlatego, że Ty nie chcesz dać się przekonać. Z punktu widzenia nauczycielki jest to też mnóstwo dodatkowej pracy, bo jak się obie zgodziłyśmy, wydrukuje zapewne gotowy program nauczania, rodzice (zapewne) nie kupią za kolejną stówkę dodatkowych książek a na kopiowanie (zapewne) nie ma po prostu kasy.

                  A w przedszkolu Bruna (podkreślam - zwykłym, państwowym, "biednym" przedszkolu) uczą się pisać już dzieci trzyletnie, małymi krokami - na początku ćwiczą pisanie swojego imienia i nie ma zmiłuj :-) każda praca musi być własnoręcznie podpisana.
                • fassollka Re: Informacja z kuratorium!!!!!!!! 18.01.13, 12:19
                  I dowcip mi się jeszcze przypomniał:
                  Jak partner może błyskawicznie zakończyć kłótnię z partnerką?
                  Powiedzieć jej: "masz rację".

                  Zależy Ci na racji? czy na tym, żeby wykorzystać wiedzę i doświadczenie innych po to, by przekonać nauczycielki syna, że wprowadzenie liter, dalej czytania, dalej pisania uczniom, którzy są na to gotowi jest jak najbardziej ok?
                  Pytaj Ankas, czytaj, dociekaj. Pewnie i my dzięki temu się czegoś nauczymy (jak się podzielisz). Tylko może skondensuj całe siły na tym, na czym Ci naprawdę zależy.
                  • ankas4 Ula ale to są info oficjalne! 18.01.13, 12:58
                    Ja nie rozumiem teraz o co Ci chodzi, przeciez nikt nikomu na siłę nic nie udowodnił, powiedziałam,ze sprawdze bezpośrednio u źródla i zrobiłam to, stanowisko jest jednoznaczne, nie mozna uczyć dzieci pisania i czytania w przedszkolu i oczywiscie wszystko zalezy od przedszkolanki i jej chęci i ja chciałabym mieć taką przedszkolankę ,która uczy Tymona , ale nie mam... a prawo jest po stronie przedszkolanki, co ja mam zrobić? isci kłocić sie z nią ,ze ma objąć indywidualnym nauczeniem pisania i czytania moje dziecko skoro Pani ( kiedys to pisałam) ma pretensje ,ze Tymon nie znał dni tygodnia? więc teoretycznie nie spełnia wyrobienia normy programowej, więc przez to nie moze być objęty programem indywidualnego nauczania i tak jest z resztą Jego grupy,,,

                    Jest to proste do zrozumienia, nie mozna uczyc pisac i czytać w przedszkolu, a jakich przedszkolanka uzyje sztuczek aby przemycić takie nauczanie dla calej grupy to juz jest sprawa chęci i mozliwosci przedszkolanki, ale nie ma takiego definicyjnego nauczania pisania i czytania, nie ma i kropka, bo taka nauka wiąże się z podręcznikami , zeszytami ćwiczeń oraz utrwalaniem wiedzy a na koniec potwierdzeniem tej wiedzy w praktycznych umiejętnosciach , tego nie ma NIESTETY w przedszkolu i prawnie jest zabronione, nad czym UBOLEWAM, bo sama musze z Pawłem Tymona nauczyć czytac i pisać. więc błagam nie pisz mi ,ze chce coś udowodnić , bo ja oczywiscie chciałabym udowodnić ale PANI w przedszkolu aby zacżęła uczyć dzieci efektywnie pisac i czytać aby po skonczeniu zerówki to umiały, ale nie ma prawa po mojej stronie zwyczajnie, i nie mam co bić piany , bo kuratorium juz okresliło jasno , ze nie mozna.
                    • ankas4 Re: Ula ale to są info oficjalne! 18.01.13, 13:02
                      I jeszcze dodam, ze gdybym uzyskała jednoznaczną odpowiedz, ze " tak mozna uczyć dzieci pisania i czytania ( a nie tylko jako indywidualne przypadki) to zaraz wyegzekwowałabym to w przedszkolu i padła ' na kolana" przed Wami,ze sie myliłam i fakty są inne... tak wiec i w moim interesie , a raczej mojego dziecka było , aby dowiedziec sie innych informacji.
                      • ankas4 Dziewczyny mam pomysł- materiały do czytania i pis 18.01.13, 18:01
                        Dziewczyny, widać ,ze na przedszkole nie ma co liczyć i pomyślałam, że może w tym wątku lub w osobnym przyszpilonym ( jak myslicie co lepiej?) zbierzemy różnego rodzaju linki ,odnośniki do materiałów, które moga nam pomóc w nauce pisania i czytania ? sama mam kilka źródeł z których drukuję literki do pisania dla Tymka, my staramy się codziennie ćwiczyć jedną literę- 15 minut dziennie, więc dziecko się nie zniechęca a juz widać efekty, co myslicie o tym pomyśle?
                        • smolineczka Re: Dziewczyny mam pomysł- materiały do czytania 18.01.13, 19:10
                          ankas. cała Wasza rodzina jest rodziną ludzi inteligentnych, wykształconych, na poziomie, i skoro już poświęcasz kwadrans dziennie na naukę Tymka, to skąd masz obawy, że będzie gorszy od innych uczniów, obojętnie, zresztą, czy w zerówce czy w pierwszej klasie? może nie jest chłopcem przebojowym, może miał pecha z tymi dniami tygodnia, może przedszkolanka z jakiegoś powodu nie darzy Ciebie lub synka sympatią, albo akurat miał zły dzień, lub Tymek czegoś nie umiał, ale jak już kiedyś pisałyśmy, zawsze będą jakieś drobne porażki. co do nauki pisania i czytania, nie wątpię, że się nauczy jeszcze przed 1 września. inna sprawa, czy nauczyciele w szkole będą fachowi, sprawiedliwi, mądrzy i nie zabiją w dziecku chęci. trochę się zgadzam z Olcią, która wraz z mężem uczy Martusię przebojowości, bo literki, czytanie, pisanie same w sobie są fajne i "nie gryzą" - w odróżnieniu od ludzi, a jak dzieci w szkołach potrafią być okrutne i jak nie tendencyjni często są nauczycieli, to wiadomo...
                          • ankas4 Re: Dziewczyny mam pomysł- materiały do czytania 18.01.13, 19:54
                            Nie nie, to nieporozumienie:) ja nie myślę,że Tymek sobie nie będzie radził w szkole, ale wiem, ze żeby nie wiem jak inteligentne dziecko ( nasze jest przeciętne:)) to jeśli rozpoczynając 1 klasę nie będzie umiał choć trochę czytac i pisać, to będzie nie dosyć ,że przeżywał mega stres , to na dodatek będzie musiał zasuwać całą 1 klasę , aby dopiero nauczyć się tego pisania i czytania, a przecież będzie jeszcze matematyka i inne ... teraz nie ma nic do nauki, a te 15 minut dziennie sprawia mu przyjemność i małym kosztem mamy zamiar nauczyć go czytać i pisać zanim rozpocznie 1 klasę, nie zapomnę jak przyjacióka opowiadała mi ,że jej córka wróciła ze szkoly i powiedziała ,ze juz nigdy tam nie wróci, okazało się,że prawie wszystkie dzieci już umiały pisac i czytać , tylko ona nie, bo koleżanka nie pomyślała o tym wcześniej, prawie wszystkie dzieci ładnie czytały juz wyrazy ,a ona jedna nie umiała ich złozyć w całość, na rozmowie z nauczycielką - nauczycielka powiedziała ( zresztą bardzo dobrze sie zachowała) ,że ona pomaga ich córce, że córka siedzi w 1 ławce, że ogólnie nikt się z niej nie śmieje... ale sama świadomosc tego dziecka, ze ona jako jedyna nie umie czytać a wszyscy inni tak ,i że inni mają do ćwiczenia inne rzeczy niż ona, no bo logiczne ,ze Pani nie bedzie przez jedno czy dwoje dzieci zadawała ćwiczenia A czy B skoro te dzieci umieją juz znacznie więcej- więc to wszystko powodowało taki mega stres , ze to dziecko miało mega uraz do szkoly, teraz jest juz w 2 klasie i jest super, wyrownała poziom klasy w sumie juz pod koniec 1 klasy, ale ile ją to kosztowalo nerwów i stresu to jej, ooo i dlatego jeśli moje dziecko latwo się uczy , to je chcemy nauczyć tego czytania i pisania, nie wiem w jakim stopniu, ale jest z tego co czytam masa dzieci naszych juz forumowych ,ktore juz teraz pięknie czytają. Poza tym uważam ,ze kuratorium się bardzo bardzo pomyliło , bo jestem przekonana ,ze nasze dzieci mogłyby się uczyć pisania i czytania własnie w przedszkolu , tak aby zaczynając 1 klasę posiadać te umiejętności, bo własnie tez myslę, ze to ,ze dane dziecko nie umie tych nieszczęsnych dni tygodnia o których wspomniałaś - nic nie znaczy i ,ze z powodzeniem mogłby uczyć się więcej w tych przedszkolach. Ale tak jak napisała fasolka wszystko zalezy od przedszkola i od Pań.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka