olcia.kaktus
16.01.13, 11:58
jestem zaskoczona jak masowo rodzice dzieci z przedszkola mojej Marty posyłają swoje dzieci do zerówki. Jak na razie zlokalizowałam 3 dzieci które pójdą w przyszłym roku do szkoły. Skąd takie przerażenie? Może to ja jakaś lewa jestem? Co prawda ja zawsze miałam w głowie (głównie w stosunku do siebie) parcie do przodu i łamanie wszelkich zasad i obaw, może dzięki temu jestem w tym miejscu, gdzie jestem, ale nie powiem, żeby mi to na złe wyszło. Tak samo widzę po młodej, prze do przodu, nie ma zahamować ani obaw, że nie da rady. Trochę "treningu" też daje efekt, czyli popłacze sobie, a potem wstaje twardziel i dalej próbuje.
Nie nastawiam jej na wyścig szczurów, ale nie widzę potrzeby "dawania sobie czasu". W sumie nigdy się ani nad sobą ani nad młodą nie roztkliwiałam. Ale jestem takim wyjątkiem? Czemu wszyscy tak boją się tej szkoły? Czy szkoła tak naprawdę zabiera dzieciństwo? Jakoś nie mam takiego wrażenia ani swojego wspomnienia w tym zakresie.
Ja natomiast boję się przyszłego roku gdy wszystkie spóźnione 7 latki i obowiązkowe 6 latki trafią do pierwszych klas. Tego sajgonu się boję, bo nie wierzę, że szkolnictwo znajdzie na to od ręki rozwiązanie.