Dodaj do ulubionych

mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej

22.01.13, 18:39
Zadzwoniłam dzisiaj do wybranej przez nas szkoły (przez przypadek jest to nasza szkoła rejonowa), żeby zapytać, kiedy jest nabór do I klasy. Zapytałam panią sekretarkę o coś na co nie potrafiła mi odpowiedzieć i połączyła mnie z panią dyrektor. I tu całkowite zaskoczenie: pani dyrektor powiedziała, że niekoniecznie przyjmie Konrada do I klasy. Uzasadniła to tak, że ma w tej chwili 47 sześciolatków w dwóch klasach "0" i jeśli ilość dzieci w klasach I od września przekroczy 24-25 osób, to Konrada nie przyjmie.
Szczęka mi opadła.
Po pierwsze myślałam, że teraz kiedy jest niż demograficzny i szkoły mają mało uczniów, każde dziecko jest na wagę złota; w swojej naiwności myślałam, że będą mi wdzięczni, że chcę posłać Konrada akurat do nich ;)
Po drugie - co zrobią w przyszłym roku, kiedy będą MUSIELI przyjąć wszystkie chętne 6- i 7-latki z rejonu, jeśli już teraz jeden sześciolatek jest problemem?
Po trzecie - byłam pewna (i nadal jestem), że szkoła rejonowa musi przyjąć w tym roku dzieci 7- i 6-letnie, przecież takie było założenie MENu, kiedy przesuwali o 2 lata wejście w życie reformy - że przez te dwa lata część rodziców pośle swoje 6-latki do szkoły odciążając rocznik przymusowo podwójny.
Poszłam do dyrektorki przedszkola zapytać o opinię o dojrzałości szkolnej i dowiedziałam się, że zgodnie z ustawą przedszkole ma obowiązek sporządzić taką opinię na koniec kwietnia. Ręce mi opadły - w kwietniu to będzie już po naborze i w przedszkolu i w szkole, a w Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej zapisano nas na badanie dojrzałości szkolnej na 2 kwietnia. Co z tego, że ja uważam, że Konrad nadaje się do szkoły? Nie jestem pedagogiem (mam tylko przygotowanie pedagogiczne do nauczania chemii), jestem matką, mogę być nieobiektywna. A co jeśli zapiszę Konrada do szkoły, nie zapisując do zerówki i w kwietniu dostanę opinię, że się nie nadaje? Cudownie to wszystko jest zorganizowane, tak spójnie :/
Póki co napisałam do Ministerstwa z pytaniem, czy dyrektor może odmówić przycięcia 6-latka z rejonu do I klasy od września - dyrektorka przedszkola uważa, że nie może.
Obserwuj wątek
    • solaris31 Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 22.01.13, 19:01
      moim zdaniem jeśli szkoła prowadzi oddziały dla 6-latków, musi przyjąc dziecko z rejonu - ale do 1 klasy. jeśli szkoła nie miałaby takich oddziałów, zadaniem gminy/miasta jest znalezienie takiemu dziecku szkoły z klasami dla 6-latków.

      od roku 2014 wszystkie szkoły będa musiały przyjąć wszystkie dzieci 6 i 7 letnie do klasy 1.

      jeśli chodzi o przepisy przedszkolne - rejonizacji nie ma.

      po mojemu więc Konrad będzie musiał być przyjęty do 1 klasy, bo jest z rejonu i szkoła nie może odmówić. a jeśli dzieci będzie za dużo, to dyrektroka nie przyjmie dziecka spoza rejonu.

      natomiast jak chodzi o kwestię gotowości szkolnej - nie mam pojęcia, jak to jest w przepisach. ale nie jestem też pewna, czy masz obowiązek przekładać taką opinię w szkole. a nawet jeśli, to nie jestem pewna, czy taka opinia jest w jakikolwiek sposób wiążąca, czy jest tylko forma informacji.

      wg mnie - raczej to drugie. ale pewna nie jestem.
      • ridibunda Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 22.01.13, 19:44
        Jeżeli jest to Wasza szkoła rejonowa, to pani dyrektor musi przyjąć Konrada do pierwszej klasy, niezależnie czy ma 6 czy 7 lat - ma obowiązek szkolny, może iść do pierwszej klasy i niech nie opowiada głupot i Cię nie straszy, że nie musi. Po to są te rejony, właśnie aby była pewność, że dziecko gdzieś będzie chodzić do szkoły.
        Opinię z PPP o gotowości szkolnej musiały do tamtego roku przedstawiać dzieci, które chciały iść do pierwszej klasy, a nie były wcześniej objęte wychowaniem przedszkolnym. W tym roku nie ma takiej możliwości ,bo wszystkie pięciolatki mają obowiązek szkolny, i taka opinia jest tylko i wyłącznie dla Ciebie jako informacja, nie musisz niczego w szkole przedstawiać.

        • ridibunda Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 22.01.13, 19:50
          A jeśli się wahasz i nie jesteś pewna, czy nadaje się do 1 klasy, czy nie, to go po prostu zapisz i tu i tu i zrezygnujesz po otrzymaniu opinii z jednego z miejsc. Wiem, że to nie jest całkiem w porządku ,ale ja w zeszłym roku chciałam być fer, zapisałam małą tylko do nierejonowej zerówki szkolnej i niewiele brakowało. ,aby nie dostała się ani do swojego byłego przedszkola, ani do tej zerówki. Tylko dzięki dobrej woli pań dyrektor obu placówek, naszej determinacji i uporze nie osiwiałam wtedy całkowicie i dostała się do tej zerówki. Wyleczyło mnie to z nadmiernej empatii, tym bardziej że inni nie mieli wcale skrupułów tego rodzaju.
        • monikaj21 Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 22.01.13, 20:46
          Dyrektorka na pewno musi przyjąć Konrada, ale pytanie czy musi do 1 klasy? U nas 2 lata temu powstawały 2 klasy pierwsze 6 latków i 1 zerówka. Więc info na zebraniu było takie, że jak się skończy miejsce w zerówce to p.dyrektor nie będzie mogła przyjąć dziecka, ale wtedy zaprasza do 1 klasy. Rok temu odwrotnie - 2 zerówki i 1 pierwsza, z założeniem, że jak nie będzie miejsca w 1 klasie dziecko oczywiście zostanie przyjęte, ale do zerówki.
          • ridibunda Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 22.01.13, 20:51
            Musi do 1 klasy, bo sześciolatek ma prawo pójść do 1 klasy i nikt nie może mu tego zabronić w rejonowej szkole.
            Jeśli dzieci jest za dużo ,nie ma tłumaczenia brakiem miejsc - dzieli się dzieci i tworzy kolejna klasę. W teorii, a w praktyce uczą się lub będą się uczyć w ponad 30 osobowych klasach.
    • fassollka Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 22.01.13, 21:07
      Ustawa o systemie oświaty (stan na 22.01.2013) mówi tak:
      Art. 16.
      1. Na wniosek rodziców naukę w szkole podstawowej może także rozpocząć dziecko, które przed dniem 1 września kończy 6 lat, jeżeli wykazuje psychofizyczną dojrzałość do podjęcia nauki szkolnej.

      2. Decyzję o wcześniejszym przyjęciu dziecka do szkoły podstawowej podejmuje dyrektor szkoły po zasięgnięciu opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Dziecko, które zostało wcześniej przyjęte do szkoły podstawowej, jest zwolnione z obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3.

      3. W przypadkach uzasadnionych ważnymi przyczynami rozpoczęcie spełniania przez dziecko obowiązku szkolnego może być odroczone, nie dłużej jednak niż o jeden rok.

      4. Decyzję w sprawie odroczenia obowiązku szkolnego podejmuje dyrektor publicznej szkoły podstawowej, w obwodzie której dziecko mieszka, po zasięgnięciu opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej.

      Czyli decyzję podejmuje dyrektor placówki na podstawie opinii PPP oraz organizacji placówki (na przykład miasto lub inny organ zarządzający daje kasę tylko na dwa oddziały i ani jednego więcej, pierwszeństwo mają siedmiolatki, potem zapewne te z zarąbistą opinią PPP lub "po znajomości". Jeśli dyrektor nie wywalczy pieniędzy na kolejny oddział, to go nie otworzy).
      Mi również wydaje się to niedorzeczne. Dopytam jutro o szczegóły.
      • fassollka zapomniałam 22.01.13, 21:11
        pisząc o pierwszeństwie miałam na myśli dzieci z rejonu, te pierwszeństwo mają absolutne. Nie wiem tylko co się dzieje w sytuacji, gdy po przyjęciu wszystkich dzieci siedmioletnich z rejonu zostaje jeszcze kilka miejsc - przyjmuje się siedmiolatki spoza rejonu, czy rejonowe sześciolatki, czy może nierejonowe sześciolatki "z jakichś tam ważnych względów". Koniec końców... dyrektor ma władzę :-(
        • e-gosiak no chyba jednak musi przyjąć? 23.01.13, 07:23
          Zgodnie z informacjami pod tym linkiem - pod koniec tekstu - dyrektor ma obowiązek przyjąć dziecko.

          natablicy.pl/prezydent-podpisal-nowelizacje-ustawy-oswiatowej-6-latki-pojda-do-szkoly-w-2014-roku,artykul.html?material_id=4f34c5199a22dda353000000
      • ridibunda Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 09:06
        Ja cię kręcę., Ula, wygląda na to że znowu mamy jakieś nowości! Rzeczywiście z tej aktualnej na wczoraj ustawy wynika, że dyrektor nie musi przyjąć sześciolatka., ba, wynika więcej - że dziecko urodzone po 1 września 2007 nie może iść do pierwszej klasy. Osobiście zna,m dzieci z października i listopada młodszego rocznika uczące się w drugich i pierwszych klasach...
        Metaniro, z tej ustawy wynika na zdrowy rozum, że rzeczywiście dyrektorka ma prawo nie przyjąć Konrada. To jest po prostu chore. Ja już za niczym nie nadążam:)
        Do kuratorium nie dzwoń, oni tam i tak nic nie wiedzą:) Sama nie wiem, kto mógłby pomóc w interpretacji tej ustawy, widziałam komentarze do ustawy oświatowej ,ale to jest grubaśna książka.
        Ula, Ty jesteś bardzo kompetentna, dowiedz się może o szczegóły, ciekawa jestem jak to jest interpretowane.
    • metanira Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 08:51
      Widzicie, właśnie to jest najgorsze, że znowu na dwoje babka wróżyła - mimo całej Waszej wiedzy i niewątpliwych kompetencji (wierzę Uli, nie mam powodów nie wierzyć ridibundzie) zdania znowu są podzielone. Albo dyrektor decyduje albo musi przyjąć. Ręce opadają. Zaczekam na odpowiedź z ministerstwa i w zależności od niej pójdę żądać albo prosić;) Jeśli dyrektorka wprowadziła mnie w błąd, to albo jest niekompetentna albo liczy, że ja odpuszczę przy pierwszej odmowie, ale jeszcze mnie nie zna. Jak już postanowiłam, to nie odpuszczę.
      Ula, ten fragment ustawy, który wkleiłaś kojarzy mi się z tym co obowiązywało dawniej - że jeśli chciało się wcześniej wysłać dziecko do szkoły, to potrzebne były opinia z PPP i co tylko, a ostatecznie decydował dyrektor. Teraz miało być inaczej właśnie z powodu reformy za pasem, żeby odciążyć podwójny rocznik.
      A, zadzwonię sobie jeszcze do kuratorium ;-)
      • e-gosiak Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 09:01
        Czekam na info - co powie kuratorium- bo ja tez zamierzam wysłać córkę do I klasy i prawdę mówiąc jestem przekonana ze MUSI zostać przyjęta.
    • olcia.kaktus Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 09:47
      Ja mam dosyć tego wszystkiego, histerii matek, które "ratują dzieciom dzieciństwo", odcinam się od przedszkola (wczoraj specjalnie na zebranie wysłałam męża, żeby nie poddawać się dalej tej zbiorowej nagonce).
      Szkoła też mnie przeraża brakiem organizacji, więc posyłam młodą do szkoły prywatnej.
      Wczoraj byliśmy z mężem, oglądaliśmy 3 pobliskie, jedną wybraliśmy. Będą rozmowy kwalifikacyjne (raczej obserwacja zachowania w grupie przez psychologa), a tego się nie obawiam. Wg mnie lepiej posłać młodą do 18-sto osobowej klasy I niż do 35 osobowej zerówki i potem równie licznej I klasy.
      Prywatna szkoła gwarantuje dobrze zorganizowane zajęcia pozalekcyjne w czasie do godziny 17-18 (nie przechowalnie świetlicową), w tym taniec, basen, 5x w tygodniu angielski, plus 3x inny, kółka zainteresowań, przestrzeń, nowoczesność, 3 posiłki dziennie na miejscu, wielka hala sportowa na miejscu. Odrabianie prac domowych w szkole pod opieką nauczycieli. Bez problemów typu "niestety". Jak to przeliczyłam, ile by kosztowało mnie wożenie i płacenie dodatkowo za to, co mam w ramach czesnego, wychodzi na to samo.
      Koniec, kropka, nie rozmawiam dalej na ten temat, nie czytam. Polska edukacja jest do dupy, ale histeryczne matki są jeszcze gorsze.
      Sorki, jeśli kogoś uraziłam, nie miałam na myśli nikogo konkretnego, raczej chodzi i o ogólną atmosferę szczególnie u mnie w przedszkolu i mediach.
      • lipiec_2007 Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 10:41
        Olcia,

        ja tez zdecydowalam sie na prywatna szkole juz dawno temu. boje sie jednak tego, ze moje dziecko musi konkurowac o miejsce w szkole ze starszymi od siebie o rok dziecmi. jesli sie nie dostaniemy, to chyba przesiedzimy rok w domu, taki nam balagan zafundowano....:)
        • olcia.kaktus Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 10:55
          Kasiu, u nas w okolicy jest wspaniała szkoła prywatna, do której w pierwszej kolejności chciałam posłać Martę, ale oni w ogóle nie przyjmują 6-latków. Bo nie mają obowiązku, jako szkoła prywatna mogą podjąć taką decyzję. Tamta szkoła bardzo wysoko jest w rankingach i słyszałam, opinię, że ta decyzja wynika ze strachu przed zaniżeniem poziomu. Czyli trochę wyścig szczurów, którego na etapie podstawówki chcę uniknąć. A że zdecydowałam już o 1 klasie dla Marty to wybraliśmy inną, też fajną.
      • e-gosiak nowelizacja ustawy 23.01.13, 10:42
        Ustawa z dnia 27 stycznia 2012 r. zmieniająca ustawę o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw

        Dostęp do tekstu jest w internecie - wyraźnie wskazuje ze po nowelizacji w przypadku naszych sześciolatków nie mają zastosowania przepisy z Art.16 , pkt 1 i 2 - a więc to nie dyrekcja decyduje - tylko rodzić.
      • agatka_1979 Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 11:08
        Znam szkołę państwową, integracyjną, gdzie jest mnóstwo zajęć dodatkowych w szerokim spektrum, zarówno sportowych na sali gimnastycznej i basenie, językowe, plastyczne, komputerowe, wyrównawcze i rozwijające dla dzieci zdolnych, dzieci mają możliwość i odrabiają zadanie domowe pod okiem nauczyciela w szkole.
        Ale widać, że potrzebują też trochę swobodnej i luźnej zabawy po lekcjach wg własnych zainteresowań.
        • olcia.kaktus Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 11:26
          ja nie wątpię w to, że są takie szkoły podstawowe, tylko kurcze, dlaczego nie w mojej okolicy (nie będę wbijać się w korki warszawskie)
          Oczywiście nie zamierzam młodej zawalić zajęciami dodatkowymi, raczej chciałabym by miała możliwość spróbowania różnych fajnych rzeczy i potem sobie wybrać.
      • e-ness Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 11:48
        Olcia ale takie szkoły, w dzisiejszych czasach nie powstają z myśla o dzieciach tylko o rodzicach, którzy pochłonięci praca, szukaja przechowalni dla swoich dzieci, a zeby wyeliminować wyrzuty sumienia ( jeśli takowe mają), wybierają te gdzie jest najwięcej zajęć. Myśłą jaka to wspanała szkoła ze tyle dzieciom oferuje.
        Potem chwalą sie przed znajomymi, ze moje dziecko chodzi na takie i takie zajęcia i tak i tak sie rozwija.
        Dla mnie to mydlenie oczu, zrzucanie obowiązku wychowania na nauczycieli, bo jeśli dziecko siedzi 8-18 w szkole to jaką ono może mieć realcje z rodzicem. gdzie czas na swobodna zabawe "bez animacji", gdzie mozliwośc rozwijania swojej wyobrażni, twórczości na polu innym niz zajecia dodatkowe, kółka.



        W Warszawie jest cał masa fajnie zorganizowanych szkół państwowych z dodatkowymi zajęciami pozalekcyjnymi, wycieczki raz w miesiący teatr i wszystko za darmo.Rodzice i dzieci sa zachwyceni i poziomem i organizacja. co nie zmiania faktu ze w niektórych palcówkach nawet nie ma spełnionych podstawowych warunków , aby 6 latek mógł miec szanse na odnalezienie sie w nowej sytuacji.
        • olcia.kaktus Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 14:51
          e-ness - wskaż mi taką w Wawrze, proszę (poproszę, jeszcze w promieniu do 10 km, bo Wawer jest wielki).
          Jeśli chodzi o poziom nauki - porównałam wyniki testów szkół podstawowych z 2011. Chyba to miarodajne.
          Z drugiej strony - tak, szukam miejsca, gdzie uspokoję wyrzuty sumienia, w związku z tym, że oboje z mężem pracujemy zarobkowo do 16-17 stej i nie możemy się wcześniej zająć dzieckiem - masz inaczej? to jesteś w innym szczęśliwym położeniu.
          Wolę mieć pewność, niż szczęście, że mi się taka podstawówka państwowa trafi.
          • lipiec_2007 Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 15:15
            e-ness, nie rozumiem skad u ciebie taki poglad na temat szkol prywatnych. ile takich widzialas lub sprawdzilas? ja nie szukam przechowalni dla swojego dziecka. szukam przede wszystkim dobrej szkoly w miejscu zamieszkania. i tak sie akurat zlozylo, ze sa to szkoly prywatne lub spoleczne.

            a zajecia dodatkowe to akurat zupelnie inny temat. skoro szkoly podstawowe tez maja taka bogata oferte zajec za darmo, o czym piszesz, to po co sie czepiac zajec dodatkowych w szkolach prywatnych?
            • e-ness Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 16:37
              U mnie ten pogląd dotyczy nie tylko szkól, ale i przedszkoli prywatnych:) i o zgrozo moje dzieci chodzą do prywatnego przedszkola i szkoła też będzie prywatna, jeśli sie dostaną:) ale wybrałam taką szkołę gdzie bardzo szanuje sie "prywatny" czas dziecka, czas dla rodziny i przyjaciół z podwórka.
              Nasz wybór wiązał się przede wszystkim z wysokim poziomem nauczania, wartościami jakie przekazuje szkoła, a także lokalizacją.
              Dla mnie szkołą musi byc blisko, tak aby moje dziecko za 3-4 lata mogło samo do niej powędrować, aby stawało sie samodzielne, bo strasznie mnie bawi fakt, ze rodzice sa szoferami swoich dzieci nastoletnich:)
              widzę co się dzieje w naszym przedszkolu i słyszę co mówią rodzice.
              Dzieci często odbierane są nawet po 18 ( po zamknięciu) a rodzice sami oświadczają ze wybrali taką a nie inna szkole bo mogą dziecko odebrać przed 18. Dyrektor przedszkola często powtarza fakt, ze dzieci po weekendzie wracają zestresowane, moczą sie, trudniej do nich trafić, ale co się dziwić.
              Dziecku, aby prawidłowo się rozwijało nie jest potrzebna cała masa zajęć tylko rodzina i czas z nia spędzony.

              Zajęcia dodatkowe różnią się tym często w tych dwóch placówkach, ze w państwowych dziecko chodzi na to co lubi i czym się interesuje, a w prywatnych na wszystko bo rodzice za nie zapłacili, aby dziecku zapchać czas.

              Moje dzieci za najfajniejszy czas spędzony w przedszkolu, uważają ten na samodzielna zabawę i bardzo byłam szczęśliwa, ze zlikwidowali im zajecia dodatkowe po obiedzie właśnie na rzecz swobodnej zabawy.

              Olciu, co do szkół w Wawrze nie wypowiem sie bo to nie moja dzielnica, ale jeśli masz ochotę na państwową edukacje Marty na Ursynowie czy Mokotowie służę rada:) i nawet łezka w oku mi sie nie zakręci , jesli Karola nie dostanie sie do prywatnej szkoły, bo mam równie dobra alternatywę państwową:)

              Lipiec, fajnie ze twój wybór szkoły oparty był na poziomie nauczania i jej organizacji, ale jak dla wielu rodziców jest to sprawa drugorzędna, liczy sie przede wszystkim od do otwarcia placówki.

              Bardzo mi sie spodobało to co napisała badowimo:)

              cyt,

              "Co do szkół prywatnych: nie odnoszę się do tego tematu tak entuzjastycznie, wolę z dzieckiem sama przysiąść przy książkach, żeby mieć wiedzę gdzie trzeba podciągnąc ( bo to moje dziecko i też chcę mieć udział w jego edukacji), na zajęcia dodatkowe też 1 czy 2 x w tyg możemy dowieżć, korona nam nie spadnie a i z dzieckiem pobędę. Oragnizując dziecku dzień na maxa, po to żeby mieć z nim kontakt tylko przy kolacji, kąpieli i wspólnym czytaniu to po co mi dziecko??
              Poza tym nie ukrywam, że kwestia finansowa też jest istotna i o ile przy jednym dziecku można jakoś to zorganiozwać to przy dwójce czy trójce nie bardzo.
              Ale oczywiście, każdy wybiera wg siebie:)

              ps. nie jestem też za tym, żeby za żadne skarby nie pomagac dziecku przy zadaniach domowych. Przekonacie się same, że nie wszystkie dzieci będą takie chetne do pracy. U nas już na początku roku była rada od wychowawcy, żeby dzieciom pomóc w ten spoosób, żeby nauczyć je nowego rytmu dnia, w którym znajdzie się odrabianle lekcji, na początku z rodzicem, zawsze w tym samym miejscu, tak jak sie uczyło dziecka np samodzielnego zasypiania. Powoli, małymi kroczkami, najpierw z rodzicem, potem pomału się oddalać a nie załozyć sobie, że nie będę nigdy w życiu z dzieckiem siedzieć bo to jego sprawka... Mnie rodzice pomagali, ja pomagam dziecku i nie widzę w tym nic demobilizującego..."


              Życzę słusznych wyborów, oby zaowocowały w przyszłości:)
              • lipiec_2007 Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 23.01.13, 21:08
                E-ness,

                Uprzedzam, ze pytanie nie jest zaczepne:) czym objawia sie to poszanowanie prywatnego czasu dzieci w szkole, która wybraliscie? Moze pomysł da sie przeszczepic do innych placówek:)

                No i chyba muszę coś napisać w obronie tych nieszczesnych zajęć dodatkowych i rodziców:) te zajęcia to chyba znak czasu. Myśle, ze gros rodziców nie ma innego wyboru. Przeciętnie pracuje sie w godzinach 9-17 lub 18 plus czas dojazdu w korkach. No chyba, ze pracuje sie w budżetówce, albo ma sie wolny zawód. Znakomita cześć siły roboczej w wawie jest przyjezdna i nie ma zaplecza rodzinnego, czyli babć i cioc, na które można liczyć awaryjnie. Jaka maja alternatywę? Fajne zajęcia wydają sie być trafione w punkt. Być moze mam inne doświadczenia, znam innych rodziców niż ty, stad mój inny punkt widzenia. w szkole, do której "pretendujemy" podobno zajęcia są tak fajne, ze dzieciaki narzekają, ze wiele zajęć pokrywa sie czasowo i muszą z części rezygnować:)
              • olcia.kaktus Re: mam już dosyć kwestii szkolno-zerówkowej 24.01.13, 10:27
                E-ness, odnośnie zajęć dodatkowych - w ramach czesnego mam taki wybór, że w głowie się kręci, a wybrać chcę kilka. Do tego plan jest taki, że młoda sobie ma pochodzić gdzie chce po trochu, a potem powie, co się jej podoba. Dlatego wolę tą opcję. Raczej nie sądzę, bym miała taką opcję poza szkołą.
                Ja bardzo zwracam uwagę na ogólny szacunek do dziecka i jej potrzeb, także tych związanych ze swobodą ale i obowiązkami.
                Ta szkoła, wobec której się skłaniam jest sprawdzona przez ostatnie 3 lata przez kilka znajomych, więc nie opieram się tylko na marketingu.
                Podstawówka ta najbliższa, to dla mnie ruletka. A na dziecku nie chcę eksperymentować.
    • metanira dzwoniłam 23.01.13, 11:45
      Pani w Kuratorium powiedziała mi, że dyrektor musi przyjąć 6-latka z rejonu do I klasy. Ale ponieważ czasem gmina czy miasto proponuje inne rozwiązania, więc kazała mi zadzwonić jeszcze do Urzędu Miasta do Wydziału Edukacji i się upewnić.
      W Urzędzie pani była bardzo zaskoczona tym co powiedziała mi dyrektorka szkoły. Dowiedziałam się, co następuje:
      - 6-latek na wniosek rodzica musi zostać przyjęty do I klasy w szkole rejonowej na równi z 7-latkami z rejonu, co więcej – ma pierwszeństwo przed 7-latkami spoza rejonu;
      - jeżeli w tej szkole są dwie grupy „0”, w których jest 47 6-latków, czyli potencjalnie dwie klasy I od września, to jeżeli są wśród nich dzieci spoza rejonu, to ich rodzice w momencie przyjmowania powinni zostać uprzedzeni, że jeżeli będzie dużo dzieci z rejonu chętnych do I klasy od września, to ich dzieci mogą nie zostać przyjęte; dzieci spoza rejonu mogą zostać przyjęte pod warunkiem, że nie pogorszy to warunków dzieciom z rejonu;
      - to rodzic decyduje, czy dziecko pójdzie do I klasy czy do „0” w szkole – dyrektor nie ma prawa mu tego narzucić;
      - dyrektor nie może uzależniać przyjęcia 6-latka do I klasy od opinii o dojrzałości szkolnej z PPP czy przedszkola, opinia jest tylko dla rodziców i nie musimy jej nikomu udostępniać;
      - w naszym mieście od kilku lat zachęca się rodziców do posyłania 6-latków do szkoły, każde dziecko jest w szkole pożądane.
      Na koniec pani podziękowała mi za zaufanie do naszych szkół :P
      Dla mnie wszystko jest jasne – niebawem zapukam do drzwi gabinetu pani dyrektor w celu odbycia rozmowy prosto w oczy (a nie przez telefon). Nie chce mi się wierzyć, że można być tak niekompetentnym za dyrektorskim stanowisku. Ciągle myślę, że może źle mnie zrozumiała albo czegoś nie dosłyszała albo nie rozmawiałam z główną dyrektorką, ale z vice. Znam nazwisko dyrektorki, ale nie przedstawiła się odbierając telefon. Jeśli się nie mylę dyrektorką jest pani, która pracuje w tej szkole od ok. 30 lat, uczyła mnie na początku podstawówki, więc nie powinna być niedoświadczona. A jeżeli próbowała mnie celowo wprowadzić w błąd, licząc na moją niewiedzę, bo chciała się mnie (i mojego dziecka) pozbyć (może ma jakąś wizję szkoły i 6-latki w I klasie nie pasują jej do niej?), to się przeliczyła. Pani z Urzędu poradziła mi (co zresztą i tak zamierzałam zrobić), żebym poszła do niej osobiście i wyjaśniła tę sprawę, bo mam prawo domagać się przyjęcia Konrada do I klasy, a dyrekcja nie może mi odmówić, bo Konrad jest z rejonu.
      A do PPP i tak pójdziemy, dla mojej wiedzy, spokoju i czystego sumienia, bo to przecież o Konrada chodzi, a nie o moje ambicje, czy wizje dyrektora jakieś tam szkoły.
      • monikaj21 Re: dzwoniłam 23.01.13, 12:08
        Metanira, absolutnie nie neguję Twojej decyzji, ale taka refleksja - ja akuat bym się 200 razy zastanowiła czy wysłać dziecko do szkoły, która ma negatywny stosunek do 6latków w 1 klasie (no wiem, że tego nie wiesz na pewno, to tylko przypuszczenia). A do mieszanej klasy to już szczególnie.
        • graculka podpowiedzcie 23.01.13, 12:45
          Dziewczyny podajcie namiary na te fajne podstawówki w Warszawie prywatne i państwowe, bo tak jak kiedyś pisałam grozi nam przeprowadzka do stolicy a jakbyście jeszcze napisały o jakiś przedszkolach to byłabym wdzięczna :). Mąż pracuje przy ul Kasprzaka więc pewnie w tym rejonie będziemy szukać mieszkania i edukacji dla dzieci.
        • metanira Monika 24.01.13, 11:16
          Masz rację, wybadam jakie jest nastawienie tej dyrektorki do 6-latków w I klasie, jeśli będzie negatywne, poszukam innej szkoły. Poza tym w tej szkole na 100% nie będzie osobnej klasy dla 6-latków, bo w dwóch klasach "0" jest w tej chwili jeden 5-latek :/ Blisko mojej mamy jest jeszcze jedna szkoła, zadzwonię i dowiem się jak tam jest z klasami dla 6-latków.
      • badowimo Re: dzwoniłam 23.01.13, 12:44
        Myślę, że P. Dyrektor źle coś zrozumiała. Wszystko Co przed chwilą usłyszałaś przezz telefon jest prawdą.
        Moje 6 letnie dziecko ( 2 lata temu) zostało przyjęte do szkoły spoza rejonu, bez żadnych opinii PPP etc. Zaświadczenie o spełnieniu 1 rocznego przygotowania przedszkolnego zostało przesłane z Przedszkola do Szkoły, bez mojego udziału po wczśniejszym internetowo wypełnionym kwestinariuszu dot. zapisu dziecka do danej szkoły- przez rodziców. Ujmujesz w nim 3 wybrane przez Ciebie szkoły ( nie wiem czy jeden wzór kwestionariusza obejmuje całą Polskę czy różni się w zależności od miasta) nie musi w tych 3 znajdować się rejonówka. I tak, jeśli są miejsca w tej, którą preferujecie najbardziej, to otrzymujesz zwrotna informację, że dziecko jest przyjete i koniec kropka. Następnie wykonujesz telefon do rejonówki, bądż informujesz w inny sposób, że dziecko nie będzie tam uczęszczać.

        Dalej, jeśli chodzi o opinię PPP, nie wiem na ile ona jest wiarygodna i czy się wyrobisz w czasie przed rekrutacją. Na wizytę u specjalisty czeka się ok miesiaca ( Kraków), to jest jeden, następnie kolejny ( musi być wizyta u psychologa i pedagoga) a potem ok. miesiąca czekasz na opinię. Następnie, należy uważać co się z tą opinią robi, bo jeżeli się ją dla ciekawości pokaże wychowawcy a będą wskazania do dodatkowej pracy, wychowawca ma obowiązek wszcząć procedurę polegajacą na założeniu Karty Indywidualnych Potrzeb i w ślad za tym rusza dodatkowa machina na rzecz "dobra" dziecka ( zajęcia wyrównawcze, indywidualne etc).
        Gdyby się okazało, że coś podczas badań wyjdzie nie tak, zdenerwujesz się i wtedy co dalej, jak już będzie po rekrutacji. Raczej wątpię, żeby spokojnie do przedszkola przyjęli z powrotem. Dziecko 6letnie przyjmowane jest do Szkoły Podstawowej z założeniem, że poradzić sobie musi!
        Ja się będę kierowała głównie opinią rodziców z poprzednich lat na temat wychowawców przejmujacych we wrześniu 1 klasy. Uważam/wiem, bo przerobiłam:) że materiał jest banalny a to czy dziecko przyjmie szkołę chętnie zależy głównie od pani, reszta sie ułozy.

        Co do szkół prywatnych: nie odnoszę się do tego tematu tak entuzjastycznie, wolę z dzieckiem sama przysiąść przy książkach, żeby mieć wiedzę gdzie trzeba podciągnąc ( bo to moje dziecko i też chcę mieć udział w jego edukacji), na zajęcia dodatkowe też 1 czy 2 x w tyg możemy dowieżć, korona nam nie spadnie a i z dzieckiem pobędę. Oragnizując dziecku dzień na maxa, po to żeby mieć z nim kontakt tylko przy kolacji, kąpieli i wspólnym czytaniu to po co mi dziecko??
        Poza tym nie ukrywam, że kwestia finansowa też jest istotna i o ile przy jednym dziecku można jakoś to zorganiozwać to przy dwójce czy trójce nie bardzo.
        Ale oczywiście, każdy wybiera wg siebie:)

        ps. nie jestem też za tym, żeby za żadne skarby nie pomagac dziecku przy zadaniach domowych. Przekonacie się same, że nie wszystkie dzieci będą takie chetne do pracy. U nas już na początku roku była rada od wychowawcy, żeby dzieciom pomóc w ten spoosób, żeby nauczyć je nowego rytmu dnia, w którym znajdzie się odrabianle lekcji, na początku z rodzicem, zawsze w tym samym miejscu, tak jak sie uczyło dziecka np samodzielnego zasypiania. Powoli, małymi kroczkami, najpierw z rodzicem, potem pomału się oddalać a nie załozyć sobie, że nie będę nigdy w życiu z dzieckiem siedzieć bo to jego sprawka... Mnie rodzice pomagali, ja pomagam dziecku i nie widzę w tym nic demobilizującego...
        • metanira Re: dzwoniłam 23.01.13, 19:24
          Ja już wiem, że się nie wyrobię z badaniami w PPP przed końcem rekrutacji, bo spotkanie z paniami pedagog i psycholog mamy 2 kwietnia. Ale chcę je zrobić. Ja uważam, że Konrad nadaje się do szkoły, wiem, że to trochę dziwnie brzmi, ale mam nadzieję, że opinia z PPP potwierdzi, że podjęłam dobrą decyzję ;) Poza tym chętnie popatrzę, jak ktoś z pedagogicznym i psychologicznym przygotowaniem przygląda się mojemu dziecku i jak je ocenia ;)

          Z tego co wiem, w naszym mieście nie ma jakiegoś centralnego systemu zapisywania dzieci do szkół - po prostu muszę iść do wybranej szkoły i go zapisać.
      • fassollka Re: dzwoniłam 23.01.13, 13:50
        Edyta, a do której szkoły posyłasz Konrada? Ja mam Sosnowiec pod sobą, niezależnie mogę z dyr rozmawiać. Myślę, że mi nie będzie tak chętna ściemniać :-)
        • metanira Re: dzwoniłam 23.01.13, 19:27
          Ula, gdybyś mogła jakoś sprytnie podpytać p. dyrektor, co sądzi o 6-latkach w I klasie byłabym wdzięczna ;) Resztę załatwię sama, w piątek się tam wybieram osobiście, chciałam jutro, ale mamy wizytę u lekarza, a że jestem bez samochodu, to nie wyrobię się i tu i tam.
          • ridibunda Re: dzwoniłam 23.01.13, 20:19
            Pani z kuratorium powiedziała Ci to samo, co ja, ale sęk w tym ,że w świetle obowiązującej teraz ustawy zacytowanej przez Ulę to nieprawda. Ja nie mam siły grzebać po necie i po znajomych z wykładnią prawną, może Ula się czegoś oficjalnego dowie - jak to teraz właściwie jest.
            • e-gosiak a co z nowelizacją o której pisałam wczesniej . .. 23.01.13, 20:22
              art 16 pkt 1 i 2 juz nie obowiazuje
              • ridibunda Re: a co z nowelizacją o której pisałam wczesniej 23.01.13, 20:33
                Ale nowelizacja linkowana przez Ciebie jest z lutego 2012, a Ula podała tekst obowiązujący na 22.01.2013.
                Ja nie wiem ,nie mam siły tego rozkminiać.
                W każdym bądź razie mój pierwszy wpis w tym wątku opierał się właśnie na znalezionej przez Ciebie nowelizacji. Być może, weszło coś nowego po cichu i są inne wytyczne.
            • metanira Re: dzwoniłam 23.01.13, 20:40
              e-gosiak ma rację, widziałam na własne oczy ten zapis, to jest ustawa z 27 stycznia 2012 roku, uchyla te dwa punkty, które cytowała Ula, a w zamian jest zapis, że w latach szkolnych 2012/13 i 2013/14 6-latki zostają objęte obowiązkiem szkolnym na wniosek rodziców.
              • ridibunda Re: dzwoniłam 23.01.13, 20:48
                No właśnie, ja mam cały czas przed oczami taki obraz prawny, jak piszecie. Jeśli tak jest, to wszystko, co mówiła pani w Kuratorium i co pisałam wcześniej jest prawdą. W tym roku nie interesowałam się kwestią prawną pójścia sześciolatków do szkoły, bo właśnie wcześniej wiedziałam to wszystko, co pisałyście i żadne nowe rozporządzenia i ustawy nie wchodziły w życie - no ale mogło mi coś umknąć.
                Ale raczej jednak sprawa się wyjaśnia, nic nowego nie było i dyrektorka nagadała Ci głupot.
                • solaris31 Re: dzwoniłam 23.01.13, 22:54
                  ech, dziewczynki - niepotrzebnie się licytujecie.

                  cytujecie ustawę, a tzw USO / czyli ustawa o systemie oświaty/ to jedynie wierzchołek. każda ustawa ma przepisy wykonawcze, bez nich jest zwyczajnie niewykonalna i martwa.

                  rzadko w necie na bezpłatnych stronach pokazują się jednolte teksty z komentarzem. zwykle są to suche teksty, nie zawsze zgodne ze stanem faktycznym / i co z tego, że ktoś pisze, że stan na 21 stycznia 2013? /. trzeba uważać na te przepisy w necie, i jeśli szukac, to na stronach BIP.

                  a w temacie - dobrze mówiłam ;) rejon musi przyjąć 6-latka jeśli ma oddziały dla 6-latków. a opninia o gotowości szkolnej jest jedynie informacją, i z tego co wiem, rodzic nie ma obwowiązku jej pokazywac, a szkoła żądać. od opinii nie zalezy przyjęcie dziecka do szkoły.

                  a jeśli chodzi o szkoły prywatne - super, że część z Was mieszka w wypasionych miejscach z wypasionymi szkołami. nie kazdy ma to szczęscie, więc nie wpędzajcie nas, matek dzieci w placówkach publicznych w poczucie winy. nie zawsze placówka prywatna jest lepsza. klimat szkoły czy przedszkola tworzą pracujący w nich ludzie, a nie nazwa "niepubliczny " ;)

                  ja swoją 6-latkę zostawię w przedszkolu - tak, żeby chronić jej dzieciństwo i jeszcze przez rok trzymać z daleka od szkoły. moge być oszołomem, ale proszę bardzo ;) - pracuję w szkole i widzę, jaka jest różnica między dzieckiem młodszym i starszym o ten zaledwie - powinnam jednak napisać - aż - rok. szkoły w moim miescie nie są przygotowane, i swojej córki do ławki w wieku lat 6 nie posadzę. nie i koniec.
                  • ridibunda Re: dzwoniłam 23.01.13, 23:09
                    Nie wiem, czy to do mnie, ale ja się nie licytuję, ja się zastanawiam.
                    Właśnie dobrze piszesz, ja też to wcześniej pisałam - potrzebny tu jest komentarz i wykładania prawna kogoś kto się zna i śledzi te przepisy - ja się zatrzymałam na etapie takim jak pani w kuratorium, miejmy nadzieję że to jest ten obowiązujący trend.
                    Co do posyłania dzieci lub nie, zabierania im dzieciństwa i szkół lepszych i gorszych już się na tym forum nie wypowiadam, więc ta część dyskusji mnie nie dotyczy:)
                    Pozdrawiam, dobranoc.
                    • solaris31 Re: dzwoniłam 23.01.13, 23:19
                      nie, nie - nie konkretnie do Ciebie ;) tak mi forumowe drzewko ułozyło ;)

                • ankas4 Re: dzwoniłam 23.01.13, 23:07
                  Wspolczuje akcji, ale wspolczuje Ci juz jesli wywalczysz miejsce dla synka z dyrektorką, niestety ja zadarłam w słusznej sprawie z przedszkolanką ( miałam rację w 100%) i baba jest mściwa do tej pory co odbija sie na dziecku niestety, ale jest to trudne do udowodnienia podobnie jak mobbing... wiec lepiej zalatwić sprawę polubownie dla dobra Konradka.
                  • solaris31 Re: dzwoniłam 23.01.13, 23:21
                    niestety ja zadarłam w słusznej sprawie z przedszkolanką ( miałam rac
                    > ję w 100%)

                    to dokładnie tak, jak ja.

                    i mam gigantyczny dylemat, gdzie posłac Emilkę w przyszłym roku. opcji jest kilka :

                    - do tego samego przedszkola - ale słynna pani zapewne wróci po urlopie i będzie mi dalej dziecko niszczyć,

                    - do tego samego przedszkola z wymogiem, aby pani pracowała w innej grupie i nie zbliżała się do mojej córki - problem w tym, że juz sama obecność tej kobiety może na młodą źle wpłynąć
                    - do innego przedszkola - przerzuce dziecko jak worek kartofli na rok, a za rok znowu przerzucę bo młoda pójdzie do szkoły.

                    do szkoły nie dam, bo nie ma szkolnej zerówki, i musiałabym dać do 1 klasy - a nie chcę.

                    i co tu robić?
                    • uczula Re: dzwoniłam 24.01.13, 11:36
                      Michalek zostaje jeszcze rok w przedszkolu, chociaz nM chcialby go do szkoly juz wyslac :(
                      ale do szkoly to pojdzie spolecznej (prywatna z dofinansowaniem)
                      oplata okolo500 zl/ miesiac.
                      wiec w okolicach przedszkola (troche drozej bo my za przedszkole placimy okolo 300zl za msc)
                      wiec jeszcze ujdzie.
                      zalety tej szkoly :
                      klasy sa 12 osobowe, sa 2 klasy pierwsze, czasem trzy i maja podzial : osobno 6 latki osobno 7 latki.
                      to dlamnie podstawowa zaleta.
                      mam nadzieje, ze sie uda :)
                      pierwsza rozmowe juz przebylismy, przed nami rozmowa z dzieckiem.
                      • 27agnes72 Re: dzwoniłam 24.01.13, 12:10
                        A my jeszcze daleko w polu. Staś na pewno zostaje drugi rok w zerówce. Jest leworęczny, ma problem z czynnościami manualnymi, jest roztrzepany i emocjonalnie reaguje czasami bardzo dziwnie. Ten rok Mu się przyda. Jeżeli miałby obowiązek iść do pierwszej klasy to posłałabym go i po prostu pomogła na tyle na ile potrafię bez zbędnych komentarzy. Do pierwszej klasy u nas były zapisy wstępne w kwietniu 2012 roku. Jest tylko jedno przedszkole i jedna szkoła podstawowa więc u nas problem rejonizacji odpada i zastanawiam się jak sobie szkoła poradzi w przyszłym roku....Trochę Wam zazdroszczę tych szkół prywatnych chociaż mnie na nie nie stać ;-
                        I to nie jest moje jakieś uwielbienie dla tego co prywatne. Po prostu uważam, że każde dziecko powinno mieć w szkole:
                        - małe klasy
                        - posiłki
                        - odrobione częściowo lekcje
                        - język na przyzwoitym poziomie
                        - dużo ruchu, sportu, powietrza
                        - opiekę świetlicową po lekcjach a nie przechowalnię
                        Bo czy tego chcemy czy nie chcemy to jesteśmy RODZICAMI PRACUJĄCYMI ;-(
                        i wcale nie chcę spędzać z dzieckiem czasu tylko przy kąpaniu i kolacji ale ktoś musi zorganizować mojemu dziecku większą część dnia bo sama nie dam rady!
                        Ostatnio rozmawiałam z kobietą, która posyła dziecko do tak fajnie zorganizowanej szkoły i odbiera je o 16 godz. Dziecko jest ZADOWOLONE a ona nie ma wyrzutów sumienia że zostawiła tam dziecko o pajdzie chleba i nie ma czasu wyjść z nim na spacer, basen czy plac zabaw... Po powrocie do domu są tylko ze sobą a nie biegają po dodatkowych zajęciach i kółkach...
    • metanira wrrr... ciąg dalszy tej... farsy? 05.02.13, 17:13
      Właśnie trzymam w ręce pisemko z naszej szkoły rejonowej:
      "Dyrekcja (...) uprzejmie zawiadamia o konieczności zapisania Państwa dziecka do klasy 0 w roku szkolnym 2013/2014."
      No żesz, chyba mnie zaraz trafi. Jakiej KONIECZNOŚCI?! Konieczność to była w bieżącym roku szkolnym, a teraz to ja co najwyżej MOGĘ zapisać Konrada do ich klasy 0. Albo do I klasy. Albo zostawić go w domu na rok, jeśli będę miała takie życzenie, bo obowiązkowe przygotowanie przedszkolne właśnie odbywa.
      Dlaczego szanowna dyrekcja robi rodzicom wodę z mózgu?

      Nie byłam jeszcze osobiście w tej szkole, bo Konrad jest drugi tydzień chory, ja zawalona robotą i bardzo mi tam nie po drodze. Ale pojutrze pójdę na pewno.
      I korci mnie, żeby w Urzędzie w Wydziale Edukacji pokazać tę karteczkę ;)
      Czyli pani dyrektor nie zrozumiała mnie źle przez telefon - ona naprawdę chce 6-latki pchać do swojej zerówki, a nie do I klasy :/
      • metanira byłam w szkole 07.02.13, 17:39
        Wygląda na to, że to nie z główną dyrektorką rozmawiałam 2 tygodnie temu przez telefon - tak jak przypuszczałam.
        Okazało się, że wcale nie są niechętni 6-latkom w I klasie, w tym roku szkolnym mają 2 I klasy 7-latków i jedną 6-latków i w przyszłym roku tez tak chcą, pod warunkiem, że zbierze się odpowiednia ilość dzieci (to jasne). Dla mnie sytuacja idealna, właśnie tego chciałam - żeby Konrad znalazł się w klasie z samymi 6-latkami. Dlaczego ta kobieta, z którą rozmawiałam przez telefon od razu mi tego nie powiedziała? Powiedziała mi za to, że nie będzie I klasy złożonej z samych 6-latków (!). Dyrektorka powiedziała, że od 4 lat namawiają rodziców, żeby posyłali 6-latki do I klasy (ale bronią się rękami i nogami), a to się zgadza z tym co usłyszałam w urzędzie i od koleżanki, której syn jest u nich w zerówce.
        Od opinii z PPP nie uzależniają przyjęcia 6-latka do I klasy, ale chcą, żeby ją sporządzać dla dobra dziecka, żeby nie posłać do szkoły dziecka emocjonalnie na to nie gotowego.
        Co do tego, że może nie przyjąć Konrada do I klasy, jeśli będzie dużo 7-latków z rejonu i nie będzie klasy dla 6-latków, to dyrektorka twierdzi, że tak może - nie chciało mi się już z tym dyskutować, bo gdyby mi zależało to walczyłabym o to i tak, a nie jestem pewna, czy chcę żeby Konrad był jedynym 6-latkiem w klasie 7-latków. Powiedziałam jej, że nie szkoła będzie decydować, czy mój syn znajdzie się w zerówce czy w I klasie i że najwyżej zapiszę go wtedy do innej szkoły.
        A w ogóle to jak tylko weszłam, to dyrektorka zapytała, czy jestem byłą uczennicą, czym, nie ukrywam, nieco mnie rozbroiła. Jak oni to robią? Jakim cudem poznają swoich uczniów po ponad 20 latach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka