Dodaj do ulubionych

hartowanie piersi ...?

18.03.07, 08:11
witam dziewczyny! mam pytanie odnośnie hartowania piersi, dokładniej-
brodawek. Jest to moja pierwsza ciąża, mam zamiar karmić i moja przyszła
teściowa (lekarz- pediatra) doradziła mi abym już zaczęła hartować brodawki
zimną wodą z dodatkiem soli kuchennej. Czy któraś z Was też używała tego
sposobu? Ma to zapobiec późniejszemu pękaniu brodawek podczas karmienia.
Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • azbestowestringi Re: hartowanie piersi ...? 18.03.07, 08:47
      w anglii "hartowanie" brodawek uwazane jest za sredniowieczna i barbazynska
      metode. tutaj wychodzi sie z zalozenia, ze brodawka jest idealna sama w sobie a
      jesli popeka podczas karmienia to znaczy, ze dziecko zle zassalo. (jestem to
      sobie w stanie wyobrazic na przykladzie zlego podcisnienia w dojarce u
      krow :DDD bo czesto lecze takie przypadki )
      przed pierwsza ciaza brodawek nie hartowalam, karmilam na zadanie i ani razu
      brodawki mi nie popekaly. ale przez pierwsze trzy dni po urodzeniu mialam
      konsultacje z pielegniarka laktacyjna, ktora pokazywala jak przystawiac
      dziecko, zeby nie zrobilo nam krzywdy :) - to mniej drastyczna a zdecydowanie
      bardziej skuteczna metoda na zapobieganie popekanym brodawkom :)
    • lucy_cu Re: hartowanie piersi ...? 18.03.07, 10:13
      Ja się tu chętnie wypowiem, jako alma mater, co to dzieci swoje karmiła łącznie
      lat nie mniej, nie więcej, tylko 7.
      Hartowanie to stara szkoła sprzed ...-dziestu lat, rzecz, która sie absolutnie
      nie sprawdziła. Na dodatek dręczenie brodawek może być niebezpieczne, jeśli
      akurat macica jest wrażliwa na tego typu stymulację.
      Klucz do sukcesu to prawidłowe przystawianie dziecka. Oprócz tego, zwłaszcza w
      początkowym okresie laktacji, dobrze byłoby nie dopuszczać do sytuacji, kiedy
      dziecko przysypia przez dwie godziny z sutkiem w buzi i rozmacerowuje go na
      amen.
    • e-millie Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 10:59
      cześć daisy :)
      ja również nie hartowałam piersi, karmiłam i wszystko było w porządku -
      rzeczywiście ukłony dla pielęgniarki laktacyjnej z inflanckiej, która świetnie
      pokazała, jak przystawiać dziecko, jak karmić i radzić sobie w razie
      ewentualnego nawału. ponadto masowanie brodawek może wywoływać skurcze macicy,
      co w efekcie może skończyć się wcześniejszym porodem, więc szczególnie w ciążach
      z podniesionym ryzykiem, to chyba zdecydowanie nie najlepsza metoda i nie warta
      ryzyka.
      pozdrowienia :)))
      e-millie
      • daisy233 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 13:16
        kochane dziewczyny!!! bardzo Wam dziękuję za Wasze wypowiedzi. Przyznam, że
        nieźle się wystraszyłam i cieszę się, że zadałam to pytanie, zanim zaczęłam
        robić te masaże. Nigdy bym sobie nie darowała, gdyby cokolwiek się stało.
        Pozdrawiam
        • blanka0 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 14:33
          nie znam sie totalnie na hartowaniu piersi ani karmieniu ale wlasnie ogladalam
          program na TVN Style o hartowaniu piersi, i niestety potwierdziło sie ze
          masowanie brodawek gąbką czy rękawica frotte to barbarzyństwo. Polecali ale nie
          na długo specjalne nakładki na piersi oraz maśc najzwyklejsza lanoline- no ale
          to juz po porodzie
          uff czy karmienie piersi to naprawde tak trudna sprawa, chyba sie postaram o
          jakies adresy poradni laktacyjnych bo baaaaaaaardzo bym chciala małą karmic
          piersią a boje sie ze sie zraże i tyle z tego bedzie .
          • falka32 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 15:05
            Dzizas krajst, kto polecał nakładki do karmienia? Czy oni oszaleli? Połowa
            problemów z karmieniem jest przez te durne nakładki, które w niektórych
            szpitalach polecają profilaktycznie. Można je używać, jeżeli naprawdę, ale
            naprawdę masz już cycki pogryzione, ale nie "na wszelki wypadek", bo potem nawet
            dobry doradca laktacyjny cię z tego nie wyprowadzi (albo z dużym trudem) i
            karmienie piersią się skończy, zanim się zacznie na dobre.

            Nie, karmienie piersią nie jest trudne. Jest jedną z najłatwiejszych rzeczy na
            świecie, pod warunkiem, że się za bardzo nad nim nie cuduje i nie majstruje przy
            nim oraz opanuje prostą technikę przystawiania dziecka.
            • laminja Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 15:47
              Podstaw karmienia piersią uczyła prowadząca :D Mówila, że hartowanie gąbką jest be. Dobre jest
              hartowanie brodawek palcami - czyli de facto stymulowanie ich mogące wywołać poród (ale o tym nic
              Pani nie powiedziała). Mówila, że ważne jest odpowiednie przystawienie dziecka. Nakładki natomiast
              mogą prowadzić do zaniku laktacji - bo dziecko płycej łapie pierś, trudniej mu ssać i zasypia, przez co
              częściej jest głodne :)

              Szoda, że temat został potrakotwany tak ogólnie. I że nie wypowiadał się żaden specjalista od laktacji -
              a tych mamy w Warszawie wielu. Nie powiedziano też nic o tym co zrobić jeśli ból przy kramieniu jest
              nie do zniesienia i do tego z brodawek leci krew (widziałam takie obrazki). A przecież są na to sposoby
              :)
                • laminja Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 16:12
                  pozcytaj na Wygodnych i Wyładowanych oraz w Klubie Matek Wyrodnych wątki Bluebebe - to nasz świeżo
                  upieczona doradczyni laktacyjna - myślę, że tam znajdziesz wiele ciekawych informacji.
                • falka32 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 16:15
                  Czyli pani prowadząca nie promowała karmienia przez nakładki, ale za to
                  stymulowanie ich palcami, czyli to samo, co mi polecał lekarz tydzień po
                  terminie porodu, jak marudziłam, ze już chcę urodzić? I to samo, po czym miałam
                  takie skurcze, że mało z krzesła nie spadałam po każdym? No to super pani
                  prowadząca ma pomysły.

                  Blanka, po prostu trzeba nauczyć się prawidłowo przystawiać dziecko (wtedy nie
                  masakruje brodawek) a jeżeli i tak je podrażni - co się może zdarzyć na
                  początku, to jest kilka metod na ich doprowadzenie do używalności, m.in.
                  wietrzenie, smarowanie własnym pokarmem, smarowanie maściami łagodzącymi
                  (Bepanthen itp) lu lanoliną, nic wymyślnego.
                  • falka32 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 16:34
                    TAk w ogóle to moim zdaniem, każda pierwszy_raz_planująca_karmić, bez względu na
                    to czy podchodzi optymistycznie, czy pesymistycznie, powinna PRZED porodem
                    spotkać się eksternistycznie z wybranym doradcą laktacyjnym. Takim, którego
                    podejście nam odpowiada. A jeżeli nie odpowiada - to iść do innego. Bo po
                    porodzie jest się skazanym już tylko na indoktrynację i często sprzeczne ze sobą
                    i bzdurne rady, pouczenia, pogróżki i filozofie personelu danego szpitala, w
                    którym często nawet salowa uważa za stosowne nam udzielać rad. Wtedy jest za
                    późno na uczenie się karmienia, bo wystarczą dwie głupie baby na dyżurze, żeby
                    nam nabić głowę głupotami, jeżeli same nie wiemy, co chcemy robić. A w szpitalu
                    wybrać sobie jedną osobę, która pokaże nam w praktyce pierwsze przystawienie
                    dziecka i potem sprawdzi, czy dobrze je przystawiamy. albo zaprosić od razu
                    swojego doradcę do szpitala, jeżeli na miejscu nie ma nikogo godnego zaufania.
                    Ale przytogować się PRZED porodem, a nie liczyć na to, że w szpitalu "nas nauczą".
    • delfina7 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 16:24
      Z Mateuszem doprowadziłam moje brodawki do okropnego stanu. Po dwóch dobach w
      nocy miał taki silny odruch ssania ,a że matak ambitna i chciał zaspokoic
      potrzebę dzidziusia, ssał całą noc . Wynik : matak wogle nie spała w nocy juz
      druga dobę i rany na brodawkach takie , że jak przystawiałm to sikałm z bólu.
      Więc teraz mam nadzieje uniknąć tego.
      A rany wietrzyłam tzn latałam po sali obnazona i smarowałam bethantenem. Po
      trzech dniach było prawie ok.
    • sani14 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 16:47
      żadnego hartowania!!! karmienie piersią to trudna sztuka (sama się o tym
      przekonałam) a hartowanie nie zapobiegnie błędom które powodują pękanie
      brodawek... ja w pierwszej ciąży przeczytałam chyba wszystko co znalazłam o
      karmieniu i myślałam że nie będę miała problemów... tyle że np nigdzie nie było
      napisane że nie jesteś w stanie sama zobaczyć czy maleństwo prawidłowo
      przystawiłaś bo buźkę zasłania ci jego nosek... potem młodego wzieli na lampy a
      mi kazali odciągać pokarm tą wstrętną dojarką (trudno to nazwać laktatorem) ale
      położne zapomniały powiedzieć że można regulować siłę ssania i innym matkom
      taka jak była ustawiona odpowiadała a dla mnie była za duża i trach... zamiast
      mleka poleciała krew... ale na szczęście znalazła się położna która była w
      stanie mi pomóc i jakoś udało mi się karmić ale byłam bliska przejścia na
      butelkę...
      jedno jest pewne - trzeba pytać i prosić o pomoc bo pielęgniarki same z siebie
      mogą nie mieć chęci do pomocy która nam się należy
      no i już wiem że do torby do szpitala spakuję Bepanthen (chyba tak to się pisze)
      • falka32 Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 17:25
        tyle że np nigdzie nie było
        >
        > napisane że nie jesteś w stanie sama zobaczyć czy maleństwo prawidłowo
        > przystawiłaś bo buźkę zasłania ci jego nosek...

        Oj, a mi nie zasłaniał :)
        Poza tym jest jeszcze kilka innych wskazówek, po których rozpoznajesz, czy
        dziecko dobrze i odpowiednio głęboko zassało i one też są w książkach, na
        ilustracjach albo wytłumaczy ci to obrazowo doradca laktacyjny. To po pierwsze
        czujesz: czy dziecko złapało dużo czy mało. Na pewno czujesz ból miętolonej
        brodawki :DDDDD a to znaczy, że trzeba nasadzić dziecko od nowa. Jeżeli jesteś
        już w trakcie albo po nawale mlecznym, to słyszysz, czy dziecko łyka (na
        początku jaki jest te kilka kropli, to nie słychać, no trudno). Trzeba się
        nauczyć w momencie nasadzania buzi dziecka na brodawkę wywijania mu palcem warg
        na zwenątrz (na początku, potem już samo umie) i nauczyć się jakim chwytem
        wsadzić mu do paszczy jak najwięcej i jak spowodować, żeby otworzyło paszczę na
        odpowiednią szerokość. No i oczywiście też nauczyć się w jaki sposób wyciągnąć
        mu brodawkę z buzi, jeżeli źle chwyci ale mocno trzyma i nie puszcza :DDDD To
        wszystko są rzeczy, które pod okiem doświadczonej osoby opanujesz w 15 minut a
        przećwiczysz do perfekcji w jedno popołudnie. Pod jednym warunkiem: że dostajesz
        właściwe rady, nikt nie drze na ciebie japy i że nie jesteś nastawiona "o boże
        jakie to jest trudne i na pewno się nie uda". To nie jest trudniejsze, niż
        opanowanie programatora pralki.
        • sani14 Re: hartowanie piersi ...? 23.03.07, 09:13
          tyle że ja byłam po cc i leżałam więc nie miałam możliwości układania ani
          siebie ani dziecka:-( byłam zmęczona i szczęśliwa że mały urodził się zdrowy
          (bo ja podjęli decyzję o cc to nie było nawet wiadomo czy urodzi się jeszcze
          żywy...), był środek nocy ale na szczęście był ze mną mąż i pomógł mi
          przystawić maleństwo (nie wyobrażam sobie rodzenia bez kogoś bliskiego przy
          sobie)
          położna przyszła chyba po 2 godzinach...
    • bluebebe Re: hartowanie piersi ...? 19.03.07, 22:10
      witam się, bo drugie dziecko swoje urodzę też pewnie w lipcu
      I przechodzę do rzeczy.
      Według najświeższej wiedzy jaką mam zaszczyt posiadać, a jest to wiedza zdobyta
      na szkoleniu "Problemy w laktacji" organizowanym dla doradców laktacyjnych
      przez Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią, działający przy Instytucie
      Matki i Dziecka w Warszawie, a wiedza ta przekazywana jest przez lekarzy
      ginekologów, pediatrów i innych specjalizacji pracujących w dużej mierze w
      oparciu o wiedze z WHO oraz Amerykańskiej Akademii Pediatrii NIE zaleca się
      hartowania brodawek przed porodem, gdyż ma się to nijak do ewentualnych
      uszkodzeń brodawek, któe powstają najszęściej wskutek nieprawidłowego karmienia
      (przystawiania dziecka).
        • annak07 i wywoluje wytwarzanie sie oksytocyny, 21.03.07, 14:32
          ktora podawana jest w celu przyspieszenia porodu. I dlatego tez, w pierwszej
          ciazy dostalam swoisty "opier.." od ginekolog i poloznej ze szkoly rodzenia. I
          nie pamietaj juz, ktora z tych Pan powiedziala mi, ze jak tak bardzo chce
          urodzic w 7,8 miesiacu to prosze bardzo (!) a na domiar zlego zaproponowala
          poczytanie statystyk przedwczesnych porodow z lat 70... gdzie owo hartowanie
          bylo topowym zabiegiem pielegnacyjnym kobiet w ciazy.
          Karmiac pierwsze dziecko plakalam, smarowalam masciami (nic nie dawalo) i
          kapturki sylikonowe uratowaly mi zycie. Przykladalam do piersi z popekana
          brodawka na czas karmienia, powtarzalam to kilka dni aby brodawka sie zagoila.
          pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka