blanka0 16.04.07, 14:22 jestem fanka czerwonego wytrawnego winka ostanią lampkę wypilam chyba tuz przed testem a mam taka ochoteeeeeee potem karmienie i tez posucha Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ajila32 Re: czerwone winko 16.04.07, 14:28 a ja sobie nie odmawiam - raz na miesiąc winko albo i piwko - oczywiście 3/4 lampki maksymalnie; moje kuzynki też tak sobie "popijały" po troszeńku i każda rodziła zdrowego chłopa około 4,5 kilo. mój mąż jak pije sobie czasem piwko to mu podkradam zwykle parę łyczków. Kawy - byle nie mocnej - też sobie nie odmawiam. jak chcesz to pij - moim zdaniem nie ma co wariowac - byle nie przesadzić- dzisiaj wieczorm nalej sobie lampeczkę:) Odpowiedz Link
annullka Re: czerwone winko 16.04.07, 14:29 ja tez bardzo lubie winko, tyle tylko, że lubie półsłodkie i jak jest okazja, to nie odmawiam sobie, pare małych łyczków nie zaszkodzi, więc jezeli masz taka ochotę to lec do sklepu po swoje ulubione Odpowiedz Link
e-millie Re: czerwone winko 16.04.07, 14:30 ja też bardzo lubię czerwone wino i pijam od czasu do czasu jeden kieliszek bez najmniejszych wyrzutów sumienia. piję czasami z mężem wieczorem, czasami w restauracji do kolacji, czasami na przyjęciach lub imprezach, chyba w miarę systematycznie, ale jeden kieliszek :) jadam też czasami sery pleśniowe, surowe mięso (uwielbiam carpaccio), bardzo ostre potrawy... staram się żyć możliwie normalnie, pamiętając, że jestem w ciąży, ale też nie zapominając, jak wiele wyrzeczeń żywieniowych czeka mnie w pierwszych tygodniach karmienia :))) Odpowiedz Link
ajila32 Re: surowe mięso? 16.04.07, 14:33 tutaj to ja bym się bardzo bała - tokspolazmoza; co do serów pleśniowych też nie jem - nigdy nie wiadomo czy nie dostała się jakaś toksyczna dla dziecka pleśń - tak mnie lekarz ostrzegał. no i jajka surowe też wykluczyłam. poza tym - wszystkiego co lubię po trochu Odpowiedz Link
e-millie Re: surowe mięso? 16.04.07, 15:48 prawdopodobieństwo zarażenia się tokso przez carpaccio w dobrej restauracji jest minimalne, prędzej złapię tą chorobę chodząc ze starszą córeczką na plac zabaw do parku i bawiąc się z nią w piaskownicy, do której pewnie niejeden kot nasikał (niestety), żeby zaszkodzić dziecku pleśniowym serem, musiałabym go chyba zjeść kilogram, a ja tego typu przysmaki raczej kosztuję w ilościach śladowych, głownie jako dodatek do sałatek, natomiast surowe jaja... no cóż, uwielbiam tiramisu. mój lekarz uważa, że wszystko z umiarem, a ja uwielbiam sobie dogadzać kulinarnie, więc z umiarem, ale jem swoje przysmaki systematycznie :) Odpowiedz Link
delfina7 Re: czerwone winko 16.04.07, 14:57 Ja pozwalam sobie na piwko od czasu do czasu . Odpowiedz Link
sylpal13 Re: czerwone winko 16.04.07, 15:00 Ja od czasu do czasu winko czerwone wytrawne rozrobione z wodą pół na pół (takie lubię), ale już po trzech, czterech łykach "wchodzi mi w nogi" męzuś mówi, ze zrobiłam się bardzo ekonomiczna, piwka też łyknę sobie od niego czasami, ale surowego mięsa bym nie tknęła. Odpowiedz Link
lucy_cu Re: czerwone winko 16.04.07, 15:16 Czerwone winko? Ależ można- lampka dziennie jest jak najbardziej dla ludzi. Sery pleśniowe też można- te u nas dostępne są robione z pasteryzowanego mleka, a więc bezpieczne. W ogóle wszystko można. Podobnie jak przy karmieniu- nie istnieje coś takiego jak "dieta karmiącej". Można, a nawet trzeba, jeść wszystko. Byle nie przeholować ilościowo (głównie w początkowym okresie) z potrawami wzdymającymi tudzież ciężkostrawnymi. I tyle. :-) Odpowiedz Link
e-millie Re: czerwone winko 16.04.07, 15:50 zgadzam się z Tobą w 100%. jeśli chodzi o dietę karmiącej mamy, to miałam na myśli głównie pyszne truskawki, których nie sposób zjeść jedną lub dwie i inne owoce sezonowe, które pojawią się właśnie, jak urodzimy nasze maleństwa :) Odpowiedz Link
aldi32 Re: czerwone winko 17.04.07, 10:50 :-) Dołączam się jako wielka fanka czerwonego wina. Ja też od czasu do czasu pijam do obiadu wino - oczywiście w małych ilościach. Ba! Dostałam takie zalecenie nawet od lekarza (a nawet 3-ch). - "Sobrifer nie pomaga na pani a ma pani słabe wyniki krwi. Proszę je podciągnąć. Proponuję wino do obiadu". No to co - lekarza nie będę słuchać?!;) To samo powiedział mi drugi lekarz i 3 ci(mój teść). Moja mama piła w ciąży lampkę koniaku - oczywiście nie dzień w dzień ale dość regularnie - na podwyższenie ciśnienia. Moja ciocia w ciąży podpijała winko domowej roboty 9aż ją ktoś przyuważył i była afera;)). Słyszałam też o przypadku kobiety, która nagle stwierdziła, że musi wypić wódkę. Poszła do monopolowego, kupiła "małpkę" i przed drzwiami wejściowymi łyknęła sobie;) To dopiero hard core! Co? Sądzę, że w malutkich dawkach wino nie zaszkodzi. Pozdr. Odpowiedz Link
pocholita Re: czerwone winko 19.04.07, 12:35 Dziewczyny! Uważajcie z tym alkoholem. Alkohol dla płodu to trucizna, której on nie jest w stanie wydalic tak jak organizm dorosłego człowieka. Ostatnie badania wykazały, że jest niezwykle szkodliwy właśnie w II i III trymestrze, kiedy rozwija się układ nerwowy, a nie tak jak sądzono kiedyś że w pierwszym. Badania na siedmiolatkach wykazały zmiany w układzie nerwowym już u dzieci, których matki deklarowały picie jednego kieliszka wina raz w tygodniu. Jak już musicie, to pijcie ale nie tak często. Odpowiedz Link