katx1
23.06.07, 05:44
Całą noc mi się coś wodnistego sączyło, a o 4 rano porządnie chlupneło,
czekam do 6 i dzwonię do lekarza, oczywiście torba nie spakowana i z apteki
nie wszystko kupione, mąż jedzie do pracy o 11 i wraca rano, moi rodzice na
urlopie, koleżanka do rodzenia zresztą też, na 11 umówiony facet od prania
dywanów, pokoik dziecięcy pusty wszystko wyniesione na okoliczność tego
prania, czyli kompletny proszek u mnie. Jeszcze piorę, prasuję ostatnie
rzeczy i wydaję dyspozycje.
Te wody ciągle się sączą a skurcze na razie leciutkie o matko co to będzie...
Aha to połowa 37 tygodnia, młody duży więc powinno być ok, ja jakaś głupia
chyba jestem bo coś się wcale nie denerwuję.
Chyba chaos panuje w tym co napisałam ale w końcu rodzić będę chyba dziś.
Życzcie powodzenia i trzymajcie kciuki, napiszę sms-a jak się coś wydarzy.