makikii
01.07.07, 14:53
30 czerwca o 1 w nocy zaczał mnie dziwnie boleć brzuch. Nie mogłam spać.
Wziełam kąpiel, obudziłam męża. Pomyślałam że chyba czas spakować torbę do
szpitala. Skurcze były bardzo krótkie ale co 3 minuty. O 3 byłam na
porodówce. Nawet nie wiem kiedy miałam 8 cm. O 4.37 po kilku bolesnych
parciach urodziłam syna. Jakież zdumienie - 4400!!! A z USG miał mieć
najwyżej 3,5 kg. Moje szczęście przyszło na świat i chwilkę później
zaświeciło słońce. Więc teraz SŁOŃCA mam dwa!
Życzę Wam równie krótkich porodów, wesołych anestezjologów i równie dobrej
opieki. Pozdrawiam.