dmgr
28.02.08, 14:00
Siedzenia w domu oczywiście. Kocham moje dzieci ponad wszystko ale jak wstaje
rano to aż mi się niedobrze robi jak pomyślę, że znowu to samo, znowu
siedzenie w domu, mały spacer może dwa jak pogoda dopisze, może kogoś spotkam
znajomego na osiedlu pogadam 5 min, może zadzwonię do mamy. Jestem typem
pracoholika, ciągnie mnie do ludzi i na prawdę mam dosyc. Aby wydostac się z
mojego osiedla musze jechac autobusem, wszyscy mieszkają w odległości co
najmniej jednej przesiadki i około 40-60 min jazdy a nie wiem czy dam radę z
dwójką, prawka nie mam chociaż samochód stoi przed blokiem. Kasy nie ma (może
chociaż na zakupy bym się przejechała), teściowa już w ogóle do mnie nie
zagląda bo jeździ codziennie do drugiej synowej (bo ona przecież nawet na
spacer nie wyjdzie sama z dziecmi tylko potrzebuje asysty - też ma dwoje).
Moja mama jak przyjewdzie raz na ruski rok to z moim bratem (5 lat), który
toczy wojny o wszystko z moją córką (3 lata) i jest takie kongo, że hej. Mąż
ciągle w pracy. Zaraz tu się uduszę. Dobrze, że chociaż z Wami można pogadac.