zabawki

11.04.08, 22:08
tak sobie oglądam watki o zabawkach i się zastanawiam czy tylko moje dziecko
nie ma tych wszystkich grających, piszczących, świecących cudów z mnóstwem
ruchomych elementów? wydaje mi się że to za duzo bodźców jak na takiego
malucha i zero miejsca dla wyobraźni, trochę też odstrasza mnie cena tych
zabawek ponad 100 zł < - bo co jeśli nie będzie się chciał bawić, trochę
szkoda tej kasy.
Zresztą ten mój mały ma dziwny gust jesli chodzi o zabawki - zachwalanym przez
dziewczyny konikiem sassy potrafił się zająć może z 10 minut natomiast 2
plastikowymi pojemniczkami po jogurcie i nakrętką od słoika potrafi się bawić
półdnia :)
Czy któryś maluch też jest taki mało wymagający? :)
teraz zamówiłam sorter z podstawowymi kształtami i bez dźwieków zobaczymy czy
to mu się spodoba :)
    • jasiek-2007 Re: zabawki 11.04.08, 22:18
      nie martw się mój też nie ma tych wszystkich firmowych i drogich
      jak już coś mu kupuję to z tych tańszych i bawi sie nie zadługo ma
      grający-jeżdzący-mrugający samochód i najciekawsze są kółka
      gania za balonem
      puszka po piwie jest najlepsza
      butelka plastikowa z resztkami napoju
      pudełko z chusteczkami
      albo pudełka po zabawkach ooooo to najlepsze dla mojego Jaśka
    • bubunia1 Re: zabawki 11.04.08, 22:23
      Ja mam takie cudo co nie wydaje dźwięków i nie świeci a tylko można przesuwać elementy - takie coś co przypomina auto. Dostała to w prezencie. Wczoraj to otworzyłam. 6-36m. I co? Nic. 5 minut i po zabawie... mi się właśnie wydaje że to nudne, nic się nie dzieje i nie ma co złapać w rękę. Jula też lubi zabawki-niezabawki ale ja jej nie uczę bawić się np. kuchennymi rzeczami. Pudełeczka różne ma, ale to żadna frajda..jak dla niej. A widziałam jak tamtą w innym wątku opisaną zabawką się bawiła...zobacz sama ;)
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bbc34b288dc6f3f1.html
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3d100c330abe9f84.html
      • moni_30 Re: zabawki 11.04.08, 22:37
        Ja żeby przewinąć mojego synka muszę zawsze znaleźć mu super "hiciora". A są to
        np. spinka do włosów, latarka, centymetr krawiecki, kawałek sznureczka, pudełko
        z Sudokremem, pampers, jeżyk do masażu, zegarek taty i wiele innych. I to są
        generalnie najlepsze zabawki dla mojego dziecka. A wszystkie inne bajerne
        zabawki typu szczeniaczek uczniaczek, garnuszek na klocuszek itd leżą w kącie i
        czekają na lepsze czasy:)

        • asuzi Re: zabawki 12.04.08, 18:33
          u nas hitem jest latarka i smycz od telefonu, albo smycz z moim
          identyfikatorem z pracy :),Jak ją karmię bawi się pudełkami do
          przechowywania żywności :)
        • yoopi1 Re: zabawki 12.04.08, 20:58
          To chyba zależy od dziecka bo moja Julia pięknie się bawi
          garnuszkiem na klocuszek - zdejmuje pokrywkę i próbuje ją z powtorem
          nałożyć, wysypuje klocki a potem je wkłada (jeszcze nie w otwory
          tylko górą), naciska na nos garnuszka i kiedy ten śpiewa ona tak
          cudnie nuci razem z nim. Potrafi przy tym garnku naprawdę długo
          siedzieć. Bawi się też prostymi rzeczami np. kubeczkami plastikowymi
          takimi do układania wieży (jeden na drugi) ale dziecko trzeba
          nauczyć się bawić daną zabawką. Jesli się mu kilka dni pokazuje co
          można z daną zabawką zrobić, jeśli sto razy naciskasz na guzik i
          pokazujesz że to powoduje coś np. włączenie muzyki to dziecko na
          pewno polubi zabawkę i zacznie się bawić i uczyć tym samy. Jesli nie
          bawię się z Julką tymi bardziej skomplikowanymi zabawkami to ona nie
          wie co z nimi zrobić i leżą nietknięte. Może to jest powód? W każdym
          razie u nas wszystkie te zabawki świetnie się sprawdzają.
    • o.matko Re: zabawki 12.04.08, 20:49
      U nas przyznam szczerze większość tych super zabawek leży w koszu. A hiciorami
      są: serwetki z drewnianych patyczków, małe plastikowe siteczko, centymetr
      krawiecki, termometr elektroniczny, pilot od telewizora, pudełeczko z
      chusteczkami itp.
      Tak sobie myślę , że te zabawki to chyba bardziej dla naszego dobrego
      samopoczucia niż dla dziecka :)
      • yoopi1 Re: zabawki 12.04.08, 21:03
        Naprawdę jestem zdziwiona, u nas im droższa zabawka tym bardziej
        Julia ją docenia i dłużej i częściej się bawi. Mogłabym zgadywać ile
        co kosztowało patrząc na to jak się czym bawi. Najlepiej bawi się
        dżunglą Fisher Price. Ma ją już 3 miesiące i bawi się nią codziennie
        bo do niedawna umiała tylko uruchomić zabawkę naciskając na guzik a
        teraz kiedy umie siedzieć zobaczyła ze może kule wrzucać w otwory i
        te kula spadają w dół - zabawka eksploatowana codziennie. Ale tata
        ciągle pokazuje jej jak jeszcze można się tym bawić. Myślę, że to
        jest klucz do sukcesu jednak - godziny spędzone na wspólnej zabawie.
        Dziecko pozostawione z taką zabawką nie wie co ma z tym zrobić, woli
        butelkę po wodzie po to proste - trzyma i wali tym gdzie popadnie a
        taka zabawka o jakiej piszę wymaga wysiłku umysłowego. Bez Waszej
        pomocy nic dziecko z taką zabawką nie zrobi, choćby kosztowała
        tysiące.
        • agusiajasia Re: zabawki 12.04.08, 21:15
          Zosia najbardziej lubi bawić sie kluczami taty i kolorowymi gazetami (te drugie
          są najlepsze do jedzenia).
          Oczywiście nic nie równa się z jeżdżącą kolejką starszego brata :) Pewnie jak
          Zosia wreszcie puści się w świat to będzie wesoło, bo będzie mu psuła szyki :)
          A tak poza tym to Zosia bawi się różnymi zabawkami. Tymi prostymi i tymi
          skomplikowanym. Wspomniany garnuszek też jest super :)
          • patrice7 Re: zabawki 12.04.08, 22:56
            niech to nie zabrzmi dziwnie ,ale Malwina praktycznie nie ma zabawek hehe.
            wszystkie kupione okazalo ,sie ze ja nie interesuje:)
            ma kilka grzechotek, pare "gumiakow"
            jakies maskotki

            a i tak rusza to czym bawic sie nie powinna :))

            uwazamm tak jak o.matko, ze te "wybajerzone" za bawki sa najczesciej dla
            zaspokojenia doroslych rodzicow
    • beetaa Re: zabawki 12.04.08, 23:20
      ja nie kupuje zadnych drogich swiecaco-grajacych zabawek, z
      zalozenia i przekonania, raz jedyny kupilam komorke fisher price i
      juz po zaplaceniu w kasie bardzo zalowalam, ale to byl wlasciwie
      prezent od babci ;) najfajniejszymi zabawkami dla naszego mlodego sa
      ciagle wszelkie opakowania, zakazane kabelki, sznureczki, foliowe
      torebki, kapcie mamy, drewniany stojak z wiszacymi zabawkami, ktory
      sie swietnie podnosi i przesuwa oraz wszelkie szmatki, sciereczki i
      kocyki, drewniane klocki, buteleczki, pudeleczka, wszelkie te
      rzeczy, ktorymi mozna halasowac, tluc o podloze i ladowac do
      buzki :)))
      ja sama jakos nie lubie tych kiczowatych zabawek swiecacych jak
      choinka i wydajacych koszmarne dzwieki i jak dlugo sie da oszczedze
      tego mojemu dziecku, a i tak najpozniej jak pojdzie do przedszkola
      pojdzie za tlumem i bedzie musial miec to co wszyscy, jak narazie
      wystarcza rzeczy proste, a jednak chyba bardziej wzbogacajace
      wyobraznie. Mlody ma duzo drewnianych zabawek, proste, znajome i
      nieprzebajerowane ksztalty i bawi sie nimi z zapalem, ale
      najwiekszym hitem zabawkowym okazala sie prosta grzechotka-kolko,
      ktora potrafi sie bawic dlugo do tej pory (moze cwiczy juz jazde
      samochodem? ;)
    • aurinko Re: zabawki 13.04.08, 08:12
      Maja ma kilka drogich zabawek, które dostała w prezencie, ale najczęściej się
      bawi zepsutą klawiaturą, butelkami po wodzie 0,5 l - nasypałam do nich po trochu
      kaszy, ryżu i soczewicy; ma ulubioną szmatkę z naszytymi różniastymi kolorowymi
      guzikami, fascynują ją najzwyklejsze rzeczy, opakowania po produktach
      spożywczych, skarpetki w szufladzie...a zabawki leżą w kącie.
      • yoopi1 Re: zabawki 13.04.08, 10:00
        Strasznie dziwne to co piszecie. Po pierwsze zabawki Fishera np.
        garnuszek nie wydaje żadnych kiczowatych dźwięków, uczy kształtów i
        liczb i śpiewa głosem kobiety bardzo melodyjną piosenkę. Zabawki te
        wymagają od dziecka wysiłku intelektualnego i dlatego łatwiej im
        bawić się butelką czy łyżką. Tak jak nam łatwiej czytać pierdoły niż
        ambitną ksiażkę. Zabawki te są z definicji edukacyjne i żeby dziecko
        się nimi zajęło trzeba z nim przy takiej zabawce posiedzieć,
        popracować, pokazywać. Jak dasz butelkę to masz spokój na
        kilkanaście minut bo młody wali nią i się bawi sam ale nie na tym to
        polega. Nad tymi zabawkami siedzi sztab ludzi, pedagogów i
        psychologów i te zabawki naprawdę swietnie rozwijaja dzieci.
        Oczywiście zdarzają się nieudane buble, ale generalnie są świetne.
        Nie trzeba wybierać tandetnych, świecących i robiących hałas. Można
        znaleźć mnóstwo ciekawych i rozwijających, które na długo zajmują
        dziecko. Ja zdecydowanie polecam.
        • patrice7 Re: zabawki 13.04.08, 10:14
          yoopi czyli twierzdisz ze drogie zabawki sa super ,bombowe, extra bo ucza
          ksztaltow itd , a zwykla bytelka czy inne przedmioty ksztaltow nbie ucza??:))
          • yoopi1 Re: zabawki 13.04.08, 10:23
            Przeczytaj moją wypowiedź to zobaczysz co twierdzę.
            Tam wszystko napisałam i albo nie zrozumiałaś albo jesteś złośliwa.
            Napisałam, że nie każda droga zabawka to kicz ale że dzieci idą na
            łątwiznę i nie bawią się same od siebie tymi zabawkami, które
            wymagają od nich wysiłku bo trzeba pomyśleć. Takimi zabawkami trzeba
            bawić się razem z dziećmi. Jak już załapią dopiero wtedy bawią się
            same. Czasami trwa to dość długo. Nasz garnuszek 2 tygodnie po
            zakupie był w totalnej niełaske. Dopiero długie wspólne zabawy
            spowodowały że mała zainteresowała się tą zabawką i teraz pięknie
            się patrzy jak próbuje wkładać klocki do garnka tak jak dzień
            wcześniej pokazywał to tata. O to mi chodziło by nie pisać innym
            mamom, że wszystkie takie zabawki są do bani i tylko butelka z
            grochem jest git.
            • patrice7 Re: zabawki 13.04.08, 10:33
              nie yoopi zle mnie zrozumialas, nie chcialam byc zlosliwa! no cos Ty1 :) jesli
              tak to odebralas to wybacz.

              chodzi mi tylko o to ze ja nie pisze ze drogie zabawki sa zle.
              owszem sa fajne i wogole, rozwijaja dziecko itd, ale moim zdaniem to samo dzieko
              zdobedzie bez nich.
              Nszym maluszkom teraz niewiele potzreeba.
              butelka z zawrtoscia w srodku to prawie taki klocek sensoryczny :))
              • yoopi1 Re: zabawki 13.04.08, 10:37
                To całe szczęście, bo tak to odebrałam :)

                Ale nie zgadzam się z tym, że naszym dzieciom tego nie trzeba. Teraz
                najwięcej, najchętniej i najszybciej się uczą. Nie muszą mieć tony
                tych zabawek ale jedna lub dwie na pewno są wskazane. Szkoda, że nie
                mogę Ci pokazać jak Julka się tym bawi. Na pewno bym Cię przekonała.
                • patrice7 Re: zabawki 13.04.08, 10:43
                  dawaj filmik :D

                  Zniecheca mnie tez cena tych zabawek. niestety do tanich nie naleza :)
                  • yoopi1 Re: zabawki 13.04.08, 10:48
                    Taaaa, maż by mnie zabił gdybym wkleiła filmik z dzieckiem na
                    forum :))) Ja też bym tego nie zrobiła. Ale może nakręce i na priv :)
                    • burdziaa Re: zabawki 13.04.08, 10:54
                      a mnie się podobaja zabawki Fisher Price, Chicoo, sassy...mam
                      słabosc do nich - moze dlatego,ze wiekszosc z nich są nieosiagalne
                      dla nas cenowo tak bardzo bym chciała ,zeby Julek je mial. Dostał
                      Chicco w prezencie, taki tornister grajacy i swiecący i wspaniale
                      się bawi ! A poza tym to tez butelki i puste opakowania, szczoteczka
                      do zebów, kartony i kosz do prania - dobrze jak dziecko ma wybór-
                      raz pobawi sie taka typowo edukacyjna a raz papierkiem- jest
                      równowaga :-)))
                      • yoopi1 Re: zabawki 13.04.08, 10:59
                        Dokładnie, zgadzam się w 100%. Nie lubię jak ktoś neguje coś
                        zupełnie. Takie mówienie że zabawki za 100zł są do niczego i dziecko
                        się nimi nie bawi przypomina takie tłumaczenie sobie beznadziejnej
                        egzystencji że "dobrze że mam malutkie mieszkanie bo w dużym
                        miałabym za dużo sprzątania" :)))) A drogi samochód pewnie by mi od
                        razu ukradli. Są drogie zabawki, które są super i są takie, które są
                        do doopy. A kartką papieru też może dziecko się bawić, byle to nie
                        była jedyna jego zabawka. A drogą zabawkę mogą kupić dziadkowie,
                        często pytają co trzeba dziecku bo sami nie wiedzą co kupić. Ja każę
                        dawać kasę, najczęściej dokładam i potem kupuję coś ladnego.
                        • aurinko Re: zabawki 14.04.08, 12:45
                          Yopii, ale są dzieci, które mimo tego, że się z nimi przy takich zabawkach
                          siedzi, uczy, pokazuje jak się bawić, jak działają - przez kilka tygodni nie
                          wykazują żadnego zainteresowania. Tego, że niektóre dzieci po prostu nie lubią
                          tego typu zabawek też nie powinno się negować.
                          • yoopi1 Re: zabawki 14.04.08, 16:22
                            Nie wierzę w to że nie lubię wszystkich zabawek. Może są źle dobrane
                            do jego/jej gustu, upodobań ale nie wierzę że nic ich nie interesuje
                            poza butelką z grochem, no nie wierzę i basta :))) Te dzieciaczki
                            wszystkie są takie mądre i ciekawe nowości, trzeba to wykorzystać.
                            Może mam trochę belfrowskie skrzywienie bo mam też pedagogiczne
                            wykształcenie. Może jestem edukacyjnym zbokiem :)))))))))))))))))
                            • aurinko Re: zabawki 14.04.08, 22:43
                              yoopi1 napisała:

                              > Nie wierzę w to że nie lubię wszystkich zabawek. Może są źle dobrane
                              > do jego/jej gustu, upodobań ale nie wierzę że nic ich nie interesuje
                              > poza butelką z grochem, no nie wierzę i basta :))) Te dzieciaczki
                              > wszystkie są takie mądre i ciekawe nowości, trzeba to wykorzystać.
                              > Może mam trochę belfrowskie skrzywienie bo mam też pedagogiczne
                              > wykształcenie. Może jestem edukacyjnym zbokiem :)))))))))))))))))

                              Yoopi, serio uważasz, że lepiej znasz moje dziecko niż ja?
                      • patrice7 Re: zabawki 13.04.08, 11:15
                        a pewnie ze na ukryte mozesz :))
    • lipiec_2007 Re: zabawki 13.04.08, 11:12
      Zgadzam sie z wami wszystkimi.

      z jednej strony zabawka wcale nie musi byc droga i wypasiona, zeby
      spelniala funkcje edukacyjna. podobno w przedszkolach montessori
      (pisze podobno, bo to inforrmacja od znajomego, ktore dziecko chodzi
      do takiego przedszkola) nie ma tradycyjnych zabawek, ale jakby
      minitury "doroslych" sprzetow dnia codziennego.

      zgadzam sie tez z yoopi, ze nie mozna isc zbytnio na latwizne i dla
      chwili swietego spokoju zarzucic dziecko zabawkami liczac, ze sie
      nimi samo zajmie. Nawet jesli ma to byc zwykla butelka, sznurek czy
      pudelko, to warto chociaz pol godziny dziennie pobawic sie z
      dzieckiem i pokazac mu, jakie w/w przedmioty maja mozliwosci. Bo
      takie zabawy pobudzaja wyobraznie nie tylko dziecka, ale i rodzicow.

      nie jestem jeszcze taka stara, by pamietac ile zastosowan moze miec
      zwykly patyk, czy pudelko.
    • atenette Re: zabawki 13.04.08, 11:48
      A ja mam duzo tego typu edukacyjnych zabawek i mala swietnie sie
      nimi bawi. Tak jak zostalo to juz wspomniane wcale nie jest to
      pojscie na latwizne, bo zabawa taka zabawka wymaga wysilku nie tylko
      ze strony dziecka, ale i rodzica. To wlasnie te wszystkie pudelka,
      butelki i papierki uzywam aby miec chwile spokoju i np. cos
      ugotowac, bo mala potrafi sie nimi sama zajac. Natomiast zabawki
      edukacyjne wymagaja juz abym siedziala z dzieckiem (przynajmniej na
      poczatku) i pokazala jak sie ta zabawka bawic.
      Prosty przyklad wyzszosci takiej zabawki - szybko uczy dziekco
      przyczynowosci tzn. nacisniesz przycisk uslyszysz melodyjke,
      wrzucisz pileczke w jeden otwor wyleci drugim. Niesamowite jest tez
      to odkrywanie przez dziecka nowych funkcji zabawki, ktora bawi sie
      juz jakis czas. Tak jak ktos juz wspomnial wyzej nad tymi zabawkami
      pracuje sztab ludzi co nie znaczy, ze zdarza sie mnostwo bubli,
      ktore "przygniataja" dziecko bodzcami i zniechecaja. Dlatego warto
      sprawdzac atesty i kupic jedna lepsza i drozsza zabawke niz kilka
      byle jakich.
      • f3f Re: zabawki 13.04.08, 12:54
        Tu nawet nie chodzi o cenę, tylko o ilość "atrakcji" w jednej zabawce.
        Zabawkami - zarówno tymi tak zwanymi edukacyjnymi jak i zwykłymi bawię się z
        dzieckiem ale do poznawania kształtów moim zdaniem w zupełności wystarczy coś
        takiego:
        www.allegro.pl/item340620066_fisher_price_pierwsze_klocki_malucha_edukacyjne.html
        a to natomiast jest koszmarek którego chcę oszczędzić mojemu dziecku:
        www.allegro.pl/item340127353_edukacyjny_domek_sorter_liczydlo_odglosy_zwierza.html
        a przecież obie zabawki mają za zadanie nauczyć tego samego.
        • atenette Re: zabawki 13.04.08, 15:42
          Oczywiscie, ze walory edukacyjne nie polegaja na ilosci swiatelek i
          dzwiekow i masz racje, ze obie ucza tego samego. Jezeli jednak
          mialabym znalezc tu jakas roznice, ktora wydaje mi sie dosyc
          istotna, to to, ze w zabawce grajacej dziecko jest dodatkowo
          nagradzane wykonana czynnoscia. W pierwszej zabawce wrzuca po prostu
          klocek, co uczy je oczywiscie ksztaltow i kolorow, w drugiej oprocz
          samej czynnosci wrzucenia i satysfacji z tego, ze wrzucilo sie
          dobrze dochodzi gratyfikacja :) w postaci np. szczekania pieska, co
          moim zdaniem dziecko bardzo cieszy i zacheca do dalszej zabawy.
          Mi sie ta druga zabawka podoba. Wbrew pozorom nie ma tam wcale
          nadmiaru bodzcow. Jest grajacy i nie grajacy sorter, pianinko (moja
          mala ma jedno pianinko i je uwielbia), i pare niegrajacych dodatkow.
          Dzwiek mozna rowniez wylaczyc. Ja bym cos takiego chetnie kupila :)
      • yoopi1 nareszcie ktoś mnie poparł ufff :))) 13.04.08, 20:47

    • lilka.k Grunt, to zachowana równowaga 13.04.08, 15:23
      Moje dzieci mają grające i świecące zabawki, nie dużo, ale są.
      I uważam, że też są potrzebne. Naciskają sobie guziki i tanczą..to chyba dobrze...wiedzą, ze jak cos wcisną to zawswieci i takie tam.
      Ale uwielbiają sie tez bawic zwykłym plastikowym cedzakiem i tez to jest dobre.
      • f3f Re: Grunt, to zachowana równowaga 13.04.08, 16:17
        Lilka masz rację, że grunt to równowaga.
        Osobiście uważam jednak że przyczynowości dziecko nauczy się tak samo dobrze
        uderzając butelką (elekt działania dźwięk uderzenia inny w zależności od tego
        czy wali w panele w dywan czy w szczebelki łóżeczka) jak naciskając przycisk
        (efekt działania muzyczka).
        My nie miałyśmy zabawek szumnie nazywanych teraz edukacyjnymi - a chyba nie
        narzekacie na swój intelekt?
        Dzieci które obecnie spotykam głównie bawią się komórkami i grami (TV, komp),
        wydaje mi się że nasze pokolenie częściej używało do zabawy wyobraźni, moim
        zdaniem taką możliwość i umiejętność daje prostsza zabawka z mniejszą ilością
        bodźców.
        A co do sztabów fachowców to owszem pracują nad zabawką ale jeszcze więcej
        fachowców pracuje nad tym jak ją sprzedać rodzicom ;) bo niestety coraz częściej
        wystarczy do byle g. dodać przymiotnik "edukacyjny" by podnieść cenę.
        • atenette Re: Grunt, to zachowana równowaga 13.04.08, 17:48
          W sumie zgadzam sie z Toba f2f we wszystkim co napisalas. Grunt to
          umiar i rownowaga. Zabawki grajace i swiecace sa fajne, ale nie
          mozna z nimi przesadzac.
          Zreszta jak tak sobie o tym teraz mysle, to sa one fajne na pewnym
          etapie. Pozniej jeszcze fajniejsze staja sie klocki, z ktorych mozna
          budowac co sie tylko zapragnie, lalki, ktorymi mozn sie bawic w dom
          (albo ludziki zrobione z kasztanow :)) oraz garnki, dzieki ktorym
          mozna udawac mame, albo zrobic z nich perskusje :).
          I oby tak bylo, ze staje sie to pozniej fajniejsze niz naciskanie
          guziczkow, bo o ile takie zabawki sprawdzaja sie kiedy dziecko ma
          pare miesiecy to sa do niczego pozniej kiedy powinna rozwijac sie
          wyobraznia, pomyslowosc itp.
          • agasar79 Re: Grunt, to zachowana równowaga 13.04.08, 18:20
            U nas od dawna jest hitem takie małe pianinko, na którym mała
            sobie "gra", taka zabawka w stylu "ruskiej baby" co się kołysze
            (tylko my mamy misia), Natalia ciągle ja trąca, żeby się kołysała i
            wydawała dżwięk, na szczęscie dżwięk nie jest denerwjący :) No i
            moja torebka, bo tam jest pełno zameczków i innych fajnych i
            ciekawych elementów ;) No i pojemniczki do przypraw, które lubi
            sobie wyciągac i oglądać :)
          • atenette Re: Grunt, to zachowana równowaga 13.04.08, 18:23
            Ojej mialo byc f3f, przepraszam :)
            • f3f atenette nie ma sprawy :)) nawet nie zauwazyłam :) 13.04.08, 20:46

              • atenette Re: atenette nie ma sprawy :)) nawet nie zauwazył 13.04.08, 21:28
                Nie zebym nie wiedziala, ze tam 3 mialo byc tylko jakos mi sie tak
                wcisnelo :)
    • qwoka Re: zabawki 14.04.08, 10:24
      wiecie co..fajnie ze sobie ten post przeczytałam:) Mnie zawsze
      denerwowały rózne grające zabawki i dlatego Maja ma ich bardzo mało
      (cena tez oczywiście robi swoje:) Widziałam tez ze niebardzo się
      nimi interesuje, co mnie utwierdzło w tym, że tego nie potrzebuje. U
      nas tez najlepiej sprawdzają się butelki, kabelki itp. bo potrafi
      się nimi zająć SAMA dłuzszą chwilę.. ale właśnie to chyba nie o to
      chodzi żeby mieć spokój:]
      I teraz mysle, że ja się chyba za mało z nią bawie tym wszystkim.
      Wydawało mi się ze skoro Maja nie kojarzy że jak pociągnie misia za
      szyje to zacznie grac, to widocznie jest za mała na tego typu
      zabawki. a przeciez pokazałam jej może z 5 razy że to tak działa
      wiec skąd ma wiedzieć:)
      Inna sprawa, że cięzko mi męza przekonać żeby coś Mai kupić, bo on
      uważa, że wszytskiego ma wystarczająco:D
      • yoopi1 Re: zabawki 14.04.08, 10:44
        Pięć razy to zdecydowanie za mało. Masz rację. Mój mąż po powrocie z
        pracy włazi z Julką do kojca i bawią się co najmniej godzinę. To
        jest ich wspólny czas. Uważam, że świetnie to robi bo następnego
        dnia kiedy ja zajmuję się małą widzę czego jej nauczył wieczorem.
        Robi ogromne postępy. I to nie jest jakieś uczenie na siłę. Oni
        naprawdę świetnie się bawią, Julka zanosi się od śmiechu więc jest
        zadowolona. Tymi zabawkami naprawdę trzeba się z dzieckiem bawić,
        inaczej nie ma sensu ich kupować.
      • yvonne79 Re: zabawki 14.04.08, 13:02
        Też dzisiaj dorwałam ten post i ku mojemu przerażeniu zdałam sobie sprawę z
        tego, że ja też zbyt mało czasu poświęcałam na pokazywaniu dziecku jak się bawić
        daną zabawką. Zawsze bawię się z Małą w różne zabawy, jednak nie pokazywałam
        uparcie jak powinna się bawić konkretną zabawką. Byłam zdziwiona, że te wszelkie
        edukacyjne tak jej nie podchodzą i myślałam, że jeszcze do nich "nie dorosła". A
        tu zonk, to ja dałam plamę a nie dziecko. Dzięki dziewczyny za ten wątek, teraz
        wiem, że muszę się bardziej postarać :) I powiem szczerze, że strasznie mi
        głupio, że sama na to nie wpadłam...
    • blanka0 Re: zabawki 14.04.08, 13:52
      moja na konika nawet nie spojrzała, bawimy sie nim z mężem:-)
      za to moja szczotka do włosów bije rekordy czasu , Lena bawi sie nią
      ponad h.
      • blanka0 POST JEST EXTRAAAAAAAAAAAAA 14.04.08, 14:01
        dziewczyny tez wiele zrozumialam czytając ten post,
        dziękiiiiiiiiii, szczotka do włosów idzie na swooje miejsce a konik
        na swoje :-)
    • lilka.k Re: zabawki 14.04.08, 16:25
      Naszym zawsze pokazywaliśmy jak działa nowa zabawka, bo najpierw sami się nią bawilismy. Uwielbiamy zabawki :). Jak nie kumali patrząc tylko, to brałam łapkę i naciskałam na coś. W mig załapywali.
      • yoopi1 Re: zabawki 14.04.08, 16:27
        My robimy identycznie :) Siadamy na podłodze i bawimy się a Julka
        patrzy i naśladuje. Uwielbiam te wspólne zabawy. A u Was podwójne
        szczęście :)
    • margaritka27 Re: zabawki 15.04.08, 09:52
      Zgadzam sie ze najlepsza jest rownowaga!
      Synek potrafi sie sam bawic zarowno zabawkami edukacyjnymi,zwyklymi
      jak i tymi zakazanymi(kable, listwy-oczywiscie nie pozwalam)
      przedmioty kuchenne tez wzbudzaja zainter.to normalne ale ja mu nie
      podtykam pod nos czym ma sie bawic(czy butelka czy zabawka
      wypasiona)
    • lucy_cu Re: zabawki 15.04.08, 10:04
      Ale wątek- super! Ależ oczywiście, że są dzieci, które takich
      zabawek nie lubią. Moje dzieci miały sporo fiszerprajsów i innych
      wypasów- prezenty od rodziny. Entuzjazm mocno umiarkowany,
      delikatnie mówiąc. Te zabawki są na pewno bezpieczne, na pewno
      bardzo trwałe, są estetyczne (choć akurat ja takiego wzornictwa nie
      lubię, ale ok, obiektywnie- są w porządku). Jednak akurat u nas się
      nie sprawdziły- u nas zawsze z wypasem wygrywała, obrazowo rzecz
      ujmując, dłubanina patykiem pod krzakiem. I to nieważne, czy my z
      mężem bawiliśmy się z dziećmi, czy bawiły się same- zawsze górą
      były "niezabawki". Butelka z grochem jest u nas lepszym sprzętem do
      zabawy niż grzechotka z bajerami. Być może patyk spod krzaka jest w
      swojej prostocie po prostu bardziej uniwersalny niż skomplikowana
      zabawka, nie wiem. Dzieci z drugiej strony i tak lubią używać
      zabawek niezgodnie z przeznaczeniem pierwotnym (czyli wózek dla
      lalek robi za cieżarówkę, a z pralki dla lalki super się strzela
      przykładowo)- więc nie wiem, skąd fenomen grochu i patyka. ;-P Może
      faktycznie dla moich dzieci te wypasione zabawki były zbyt kolorowe
      i "intensywne".
      Nie wierzę natomiast, że konik Sassy rozwija bardziej niż ta cała
      butelka z grochem, no, nie wierzę za diabła- to już jest, kurczę,
      marketing jak nic. ;-) Tak samo jednak ostrożnie podchodzę do
      stwierdzeń, że tylko patyk pod krzakiem rozwija wyobraźnię, a
      krzesełko-uczydełko hamuje kreatywność. Dziecko i tak sobie z tym
      krzesełkiem- uczydełkiem zrobi, co będzie chciało, hehe. Pewna
      jestem tylko jednego- że wcale nie musi go mieć, żeby wyjść na
      ludzi. ;-P
      Moje dzieci chodziły i chodzą właśnie do wyżej wspomnianego
      montessoriańskiego przedszkola- tam rzeczywiście nie ma zabawek
      sensu stricte. Tylko w piaskownicy jest standardowe "wyposażenie".
      Są materiały tego typu
      www.sklep.educarium.pl/educarium.php?
      section=1&kategoria=21&p=1 , pracuje się z nimi w odpowiedni sposób-
      niesamowita sprawa.
      Te pomoce montessoriańskie też są proste, nie epatują bogactwem
      kolorów, nic tam nie śpiewa i nie piszczy- za to możliwości pracy z
      nimi są ogromne. To już nie jest patyk spod krzaka co prawda, bo
      każdy z materiałów to przemyślana forma o konkretnym przeznaczeniu,
      ale jednak zupełnie inna bajka niż typowe przedszkolne zabawki.
      Pewnie z zabawkami jest jak ze wszystkim- co kto lubi. My akurat
      lubimy tak i nam z tym dobrze. Może moje dzieci są jakiesik
      nadwrażliwe albo cuś i fiszerprajsy to dla nich sport ekstremalny. ;-
      P
      • monikaj21 Re: zabawki 15.04.08, 10:42
        Ło matko, jak ja kocham takie zabawki - drewniane, kolorowe, piękne
        po prostu, ale te co mi się podobają są cholernie drogie :(
        Ja czytając ten wątek do jednego worka wrzucałam takie zabawki i
        różne grające i świecące edukacyjne (porządne) - to są moim zdaniem
        właśnie wypasione zabawki, do drugiego worka wrzuciłabym łyżki,
        pudełka i kubki. Moim zdaniem dziecko potrzebuje i takich, i takich
        zabawek i tak jak piszecie przede wszystkim k0ogoś kto pokaże jak
        się tym bawić.
        Powiem Wam jeszcze o skrajnym przypadku, który mi się przypomniał
        przy okazji tego wątku - córka mojej koleżanki z pracy (koleżanka
        jest psychologiem) była cudnym niemowlakiem który dwie godziny
        potrafił bawić się kubkami i kartkami siedząc pod stołem. I wszystko
        super ale ok roku dziecko zaczęło mieć jakby pewne zaprzestanie
        rozwoju (zastopowało się) i po różnych wizytach okazało się że nie
        ma w domu zabawek, które dawałyby dodatkowe bodźce, dostawała tych
        bodźców zbyt mało czy też ciągle te same. Równowaga musi być :)
        Ja jestem wielką fanką zabawek, niedługo będę musiała chyba nocować
        na balkonie bo mnie zabawki wypchną z domu :) - tym bardziej że dziś
        3 urodziny mojej córki i w oststnich dniach dużo zabawek nam
        przybyło :)
        • yoopi1 Re: zabawki 15.04.08, 10:53
          Ja też miałam w dzieciństwie mnóstwo zabawek, nie mieściły się w
          domu i to jest super sprawa bo naprawdę uszczęśliwia dziecko. Inne
          dzieci uwielbiały bawić się u mnie w domu.

          p.s.
          A Julka właśnie w tej chwili robi prasówkę, dorwała się do gazet
          taty i "czyta" sobie "Parkiet" i "Puls Biznesu". Tak więc potwierdza
          się teoria, że najważniejsza jest równowaga :)
    • ja-goda1 Re: zabawki 15.04.08, 10:54
      Myślę, że najzdrowiej nie popadać w skrajności. Filip ma zawsze do wyboru swoje
      zabawki, zabawki Mikołaja i to co sobie znajdzie w domu. I wszystkim bawi sie po
      trochu, najbardziej resorakami Mikołaja-po prostu naśladuje go. Dlatego wierzę,
      że można dziecko zainteresować zabawką pokazując jak z niej korzystać, ale nic
      na siłę. Wczoraj podałam mu całą szufladę takich różnych-różności w pokoju
      Mikołaja, wyrzucając przedtem drobne, niebezpieczne elementy. Wybrał sobie
      strzykawkę z nurofenu i wisiorek Spider-mana na sznurku. A dałabym głowę, ze
      wybierze coś bardziej kolorowego, bardziej nazwijmy to do jego wieku. Tak więc
      chyba pozostaje nam podsuwać różne-różności i dać naszym pociechom wolny wybór.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja