Dodaj do ulubionych

chusta a wozek-do chustomaniaczek

14.04.08, 09:06
dziewczyny ja caly czas zastanawiam sie nad wiazana (mam kolkowa) tylko tak sobie mysle ze nie bede miala gdzie jej uzywac :)
w kolowej nosilam mala w markecie,zeby nie wyciagac fotelika samochodowego.ale teraz jak juz urosla to czesto siedzi w koszyku :) na tym siedzonku dla dzieci.
tak sie zastanawiam czy nie boicie sie ze maluchy nie beda chcialy jezdzic w wozku??
w koncu wozek jest praktyczniejszy bo maluch moze w nim spac wygodnie,a do kosza mozna nawkladac mnostwo maneli a nie nosic ze soba :))))
dzieciaczki sa juz tak madre ze szybko wykorzystaja fakt ze w chuscie sa blisko mamy i nie beda pozniej chcialy jezdzic w wozku.

tak wiec siedze i mysle gdzie mialabym zakladac chuste;
jak jade do mamy??-lepszy wozek,zmieszcza sie zakupy i potrzebne rzeczy.
na spacerze -tak samo.
chyba nie mam po co kupowac :(((

a wy w jakich sytuacjach uzywacie chust??
i czy nie ma pozniej problemu z wozkiem??
a moze wolicie chuste od wozka?? tak wiec co robicie z potrzebnymi rzeczami dla malucha??
Obserwuj wątek
    • domatorka.amatorka Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 09:17
      no to u mnie to tak wygląda: jeśli potrzebuje wyskoczyć na mini zakupy to
      zgarniam Młodszego z podłogi i pakuje do chusty. Jeśli spacer ma być dłuższy to
      częściej jeżdżę wózkiem. Nie mamy samochodu,więc jeśli idę na większe zakupy to
      Młodszy jedzie w wózku ale kiedy wracam to zakupy do wózka Młodszy do chusty.
      Wszelkie występy i imprezy Starszaków w przedszkolu czy w szkole Młodszy zalicza
      w chuście. Poza tym kiedy jedziemy na jakieś rodzinne zloty a Młodszy staje się
      śpiący to w trakcie imprezy po prostu wkładam Go do chusty i idę na spacer żeby
      się zdrzemnął. Ja myślę,że na Twoją decyzję może mieć wpływ wiele czynników. Nas
      brak auta w zasadzie zmusił do zakupu chusty,bo inaczej nie dałabym rady niczego
      nie załatwić, zwłaszcza,że do pilnowania jest jeszcze rozbrykana 5-latka i
      zbuntowany 8-latek. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zamotane dziewczyny
      wiedziałam,że to jest to czego potrzebuje. Powodzenia w podjęciu decyzji.
      Pozdrawiam-Asia
    • olcia.kaktus Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 09:22
      Cześć!
      Ja jestem chustomaniaczką mejtajomaniaczką, moja młoda bardzo lubi być noszona,
      ale nie przeszkadza to jej w jeźdzeniu w wózku. W sumie nigdy nawet nie
      dyskutowała. Czasem daję jej do wyboru - pokazuję w jednej ręce chustę w drugiej
      MT i sobie wybiera i jest zadowolona z wyboru ;)
      Dla mnie praktyczny jest MT w domu, gdy wracam po pracy, wrzucam ją sobie na
      plecy i idę do kuchni gotować i mam małą przy sobie cały czas.
      Chustę zakładam do supermarketu - ja mam chopla na punkcie porywania dzieci,
      więc wolę ją mieć przy sobie. Poza tym chustę biorę zawsze, gdy jest ryzyko, że
      mi zaśnie.
      W chuście biorę młodą na spacer, pokazuję jej kwietki, dotyka gałązek itp.
      Dla mnie nie ma problemu z noszeniem zakupów, bo ja zawsze poruszam się samochodem.
      Podejrzewam, że długo nie będę miała lekkiej "parsolki", bo młodą zawsze noszę,
      a na długie spacery jeździ w emmaljundze, która jej pasuje. Teraz jedziemy do
      Krakowa, nawet nie myślę o braniu wózka, tylko chustę i wogóle się nie obawiam,
      że będzie coś nie tak, albo, że będzie mi niewygodnie.
      Ale wszystko to zależy od Twojego trybu życia, gdzie chodzisz, na ile
      potrzebujesz kosz w wózku oraz innych cech wózka. Musisz to sama ocenić.
      • bubunia1 Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 09:56
        olcia.kaktus napisała:

        > Dla mnie praktyczny jest MT w domu, gdy wracam po pracy, wrzucam ją sobie na
        > plecy i idę do kuchni gotować i mam małą przy sobie cały czas.

        Olcia nie obraź się /nie mam zamiaru cię urazić/ a ja tego nie rozumiem...po co dziecko na plecach? Rozumiem, że mała jest stęskniona /bo pracujesz/ ale czy taki kontakt to jest to?

        Ja nie jestem zwolenniczką chusty bo:
        1. po co obciążać kręgosłup
        2. niepraktyczna na spacerku jak przy okazji robię zakupy
        3. w domu to już wcale niepotrzebna - bo ja nie nosze Małej

        Ale rozumiem, że są dzieci, które może chcą być stale na rękach...no to może chusta wtedy się przyda..nie wiem...

        Poza tym myślę, że dla mam pracujących taka chusta ma inne znaczeni niż dla mam, które są z dziećmi w domu.

        To oczywiście moje zdanie i rozumiem, ze inne mamusie mogą mieć inne ;)

        Pozdrawiam
        • olcia.kaktus bubunia1 14.04.08, 10:28
          Dlatego biorę ją na plecy, bo chcę być przy niej ten czas, który jestem w domu -
          przychodzę około 17.30 - młoda idzie spać około 20
          Od 18 od 20 do 40 minut gotuje obiad ( w zależności od skomplikowania dania). To
          jest dużo czasu. A trzymanie dziecka w chuście czy mt w przodu podczas gotowania
          jest conajmniej nierozsądne, wrecz niebezpieczne. A kontakt z młodą mam właśnie
          świetny, gadamy coś do siebie, dotykamy sie, jest naprawdę ok, lepiej niż
          miałaby siedzieć w dużej odległości ode mnie.
          Poza tym - noszenie w chuście w moim przypadku nie obciąża kręgosłupa, nie czuje
          się po tym zmęczona, i bardzo fajnie się nam ogląda razem świat z takiej
          perspektywy. A mała wcale nie jest jakimś skrajnie "naręcznym"stworzeniem. Tak
          naprawdę odrobina noszenia w chuście jej wystarcza i pozostały czas bardzo
          ładnie się bawi sama nie wołając na rączki (z resztą dziewczyny, które były na
          Warszawskim spotkaniu to widziały)
        • blanka0 bubunia nie obraź się ale........ 14.04.08, 10:45
          czy Ty nie czujesz potrzeby noszenia, przytulania małej?
          a mała nie czuje potrzeby bycia noszoną?
          Pewnie czuje tylko mama nie nosi.
          A dlaczego nie nosi?
          no wlasnie wytłumacz mi to bo ja....
          czuje ogromną potrzebe bycia razem z moim dzieckiem wszędzie, nie
          potrzebuje tzw "wolnych chwil" bez dziecka, wiem ze moja mała czuje
          sie dużo lepiej jak jest ze mną, przy mnie lub przy tacie, i nie
          rozumiem dlaczego mialabym jej tego nie fundować?
          Ja podobnie jak olcia nosze małą, gadamy sobie, Ona mnie ciągnie za
          włosy, ja nie pozwalam, dotykamy się, gilamy i czujemy sie SUPER,
          jest to pewien etap zabawy, nie wyobrazam sobie malej ktora siedzi i
          bawi sie misiem.
          ja zupełnie nie rozumiem matek które nie noszą...........bo nie noszą
          • bubunia1 Re: blanka 14.04.08, 11:10
            A czy ja napisałam, ze Małej nie przytulam, nie noszę?
            Pewnie, że to robię ale noszenie dziecka na plecach do mnie nie przemawia, tak
            jak wyjście na spacer z dzieckiem przywiązanym do siebie...
            Mała jest wiercipiętą - na dworze musi wszystko widzieć, dotknąć i piszczeć z
            radości jak z daleka zobaczy psa ;) Na poziomie niższym niż ramiona mamy.
            a w domu jestem z nią non stop - i jak się bawimy razem i jak "bawi się misiem"
            - nie widzę w tym nic złego.
            Często mam wrażenie, że nic w domu nie robię jak tylko z nią jestem - i jestem z
            tego powodu szczęśliwa.
            A Jula lubi posiedzieć w kuchni w krzesełku i patrzeć kiedy ja się kręcę coś
            gotując i jest w 7 niebie jak może mnie gonić na czworaka ;)
            Poza tym napisałaś
            "nie rozumiem dlaczego mialabym jej tego nie fundować?"
            a ja wcale nie namawiam do tego by nie nosić dzieci w chustach.
            Opisałam tylko swoje zdanie i tyle. Wiem, że jest mania chust...ale mnie to nie
            dotyczy ;)

            Pozdrawiam
    • atenette Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 09:41
      Edzia ja na przyklad jestem bardzo zaskoczona tym boomen na chusty
      kiedy nasze dzieci zblizaja sie do pierwszego roku zycia :). Kiedys
      juz o tym pisalam i dziewczyny przekonywaly mnie, ze chusta jest
      niezastapiona, ale jakos mnie nie przekonaly :). Ja nosilam mala w
      chuscie przez pierwsze 3-4 miesiace wlasciwie bez przerwy. Miala
      miala kolki i to bylo jedyne co jej pomagalo. Nie chciala tez lezec
      w wozku, nie chciala spac nigdzie indziej jak w moich ramionach, a
      jak nie spala to i tak chciala byc na moich rekach. Tak wiec nosilam
      ja caly czas. Teraz nie wiem wlasciwie gdzie mialabym ja nosic.
      W domu woli raczkowac i zagladac gdzie sie da. Jak gotuje to lazi po
      kuchni i bawi sie garnkami. W sklepie wole wozek bo moge na nim
      powiesic torby i nie musze nic dzwigac. Na spacerze Emilka siedzi
      sobie wygodnie, a ja mam luz i nic nie musze dzwigac mojego malego
      ciezarku (prawie 10kg). Po ukonczeniu jej 4 miesiaca chuste ubralam
      tylko raz jak musialam jechac do centrum miasta metrem(mieszkam w
      Londynie), z dwoma przesiadkami, gdzie jest tysiace schodow i nie
      zawsze ktos chetny zeby pomoc.
    • lipiec_2007 Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 10:47
      Edzia! jesli nie jestes przekonana, ze wiazana chusta ci sie przyda,
      to nie kupuj. w koncu to niemaly wydatek.

      ja korzystam z chusty na ad hoc popoludniowe spacery. mieszkamy przy
      samym parku - przygotowanie wozka, a potem wyczyszczenie go z piachu
      zajeloby za duzo czasu. a tak myk! i w kilka sekund jestesmy na
      dworze.

      chusta przydaje sie tez nam na wsi, bo po lesie i wertepach
      umeczylibysmy sie oboje. czasami przydaje sie tez na zakupach, kiedy
      maly zaczyna marudzic i nudzic sie w wozku.
    • lucy_cu Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 10:53
      Edziulka, myślę, że to w dużej mierze zależy od trybu życia i
      własnego patentu na wychowanie dziecka.
      Ja wózka ostatno raz używałam...w sierpniu. Teraz w ogóle wózka nie
      mam. Nie, przepraszam, kłamię: mam piękną spacerówkę Knockin,
      wypasioną, z siedziskiem z korka, bawełnianą tapicerką i wełnianym
      śpiworem. Stoi na wsi u teściowej w szopie. Przywiozę ją- Tereska
      będzie w niej spać w ogrodzie. Ale na spacery będzie chusta.

      Patrząc czysto praktycznie- ja bym teraz zginęła bez chusty przy
      moim trybie życia. Nie dałabym rady tarabanić się z wózkiem po
      sklepach, autobusach, urzędach- codziennie jestem dużo "w trasie".
      Myślę, że moja Mała podróżuje w ciągu tygodnia więcej niż wiele
      forumowych dzieci w ciągu paru miesięcy.

      Poza tym- kwestia podejścia do wychowania. U mnie zawsze dziecko
      jest blisko. Robię to zupełnie instynktownie, nie lubię i nie umiem
      inaczej. Nawet jedzenie odbywa się na moich kolanach, nie w
      krzesełku. Sprzęty typu leżaczek czy wózek w moim ujęciu oddalają
      dziecko od rodzica. Ja nie twierdzę, że tak faktycznie jest- to
      tylko ja tak to widzę, taki hyś. ;-P
      Moje starsze dzieci były noszone na okrągło, na rękach, bo chust
      wtedy nie znałam. Były- patrząc z boku- hodowane jak maminsynki,
      przytulane, noszone, głaskane non- stop. Wyrastają na niezmiernie
      samodzielnych, niezależnych, pewnych siebie ludzi- to podobno tak
      jest: maksimum ciepła i bliskości we wczesnym dzieciństwie to
      niezależność i samodzielność w późniejszym życiu.
      Chusta jest dla mnie narzędziem ułatwiającym wychowywanie dziecka w
      tym właśnie duchu. Bez chusty tez się da wychowywać dziecko w ten
      sposób- ale szmata jest ogromnym ułatwieniem.

      Poza tym- chusta daje Malutkiej i mnie tyle radości! To jest
      fantastyczne, uczucie, nieść dziecko. :-) Uwielbiam nosić. Uwielbiam
      pokazywac Teresce świat z chustowej perspektywy. A Mała kocha
      chustę. :-)

      Tereska waży teraz 11 kg- ponieważ noszę regularnie i dużo, zupełnie
      nie odczuwam tego obciążenia. Każda chustonoszka tak ma- dobra
      chusta, dobrze zawiązana, ujmuje dziecku parę kilo. ;-)

      Podobno chustowe dzieci z racji ciągłej stymulacji (chusta rozwija
      motorykę- dziecko nie wisi w niej bezładnie) są sprawne fizycznie-
      kurczę, pani Prezes potrafi już stać bez trzymania kilkanaście
      sekund. Diabli wiedzą, czy dzięki chuście rzeczywiście- ale piszę
      tak na wypadek, gdyby komuś się wydawało, że chustowanie upośledza
      rozwój i moje dziecko, zachustowane kilka ładnych godzin dziennie,
      nie ma szans doskonalić się ruchowo. ;-)


      Aaa, a poza tym chusty używac można przez kilka lat- niedawno na
      wycieczce nieśliśmy na plecach naszą pięcioletnią Emilię, bo już jej
      w pewnym momencie nogi "padły". W chuście dużo wygodniej niż "na
      barana". :-)

      I jeszcze na koniec: kiedyś, sto lat temu, przy okazji przygotowań
      do egzaminu z psycholingwistyki (sic!),przeczytałam zdanie, które
      bardzo mi utkwiło w pamięci: że dziecko rodzi się
      kompletnie "niedonoszone" i wręcz powinno spędzić pierwszy rok życia
      noszone na ciele matki. Coś w tym jest- bardzo bardzo mi się to
      twierdzenie podoba. :-)

      Reasumując- dla mnie, podkreślam, dla mnie, bo wcale nie uważam, że
      każdy musi to lubić, chusta to coś fanastycznego. :-)
      • madi1977 Do Lucy 14.04.08, 11:03
        Zgadzam się z Tobą ale jak sobie poradzić kiedy ma się bliźniaki;)
        Więc u mnie leżaczki i wózek z obowiązku. Oczywiście chustuję ale
        najczęściej mojego trzylatka;)Straszny się z niego przytulas zrobił
        od kiedy na świecie są czorty:)
        • lilka.k Re: Do Lucy 14.04.08, 11:12
          też mam bliźniaki i nie mam mozliwości ich noszenia. Nie da się i juz, co nie znaczy, ze nie mam z nimi bliskiego kontaktu.
          Tarzanie się po podlodze i wchodzenie na rodziców tez zaliczam do przytulania.,
          • madi1977 Re: Do Lilka 14.04.08, 11:33
            Właśnie z bliźniakami trzeba sobie radzić w inny sposób;) Ale chustę
            też kupiłaś;)
            Oczywiście, że można w inny sposób okazywać sobie czułości niż tylko
            poprzez noszenie, szczególnie jak przez 10 godzin spędza się czas
            sam na sam z dwójką:)
            • lilka.k Re: Do Lilka 14.04.08, 11:37
              Kupilam, bo Antek na spacerach nie chce w wózku siedziec. Woli byc noszony. Po domu juz nie uzywam raczej.
              Z tym noszeniem dzieci kazdy robio jak uwaza. Ja nie wyobrzam sobie gotowania oboadu z dzieckiem na plecach na przyklad, wolę jak siedzi w krzeselku, patrzymy sie na siebie, gadamy, ja mu opowiadam co robie...i spiewam do neigo, lubię po prostu widziec reakcję dziecka.
              A jak jest z tyłu to nei wiem czy sie usmiecha czy powazny jest..
              • bubunia1 Re: Do Lilka 14.04.08, 11:45
                Nie wspominając o wielkiej radości jak się odwrócę z zaskoczenia z "akuku" ;))
                do Julci siedzącej w kuchni w krzesełku ;)
      • blanka0 Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 11:05
        lucy_cu strasznie mi się Twoj "wykład" podoba, i podpisuję się pod
        nim rękoma i nogami
        • burdziaa Lucy- ja sobie te piekne słowa wydrukuje .... 14.04.08, 11:47

      • atenette Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 16:07
        Lucy zgadzam sie z Toba wlasciwie w wiekszosci tego co napisalas i
        co zabawne sama przytaczalam dokladnie te same argumenty jak nosilam
        dziecko wlasciwie bez przerwy przez pierwsze miesiace zycia, ale...
        Mysle, ze troszeczke raniace jest to co piszesz dla dziewczyn, ktore
        chusty nie maja, lub z roznego powodu dziecka nosic nie moga, albo
        co gorsze z dzieckiem nie moga byc. Piszesz, ze jest to kwestia
        wychowania i ze u Ciebie dziecko zawsze jest blisko. Jak rozumiem
        to "blisko" znaczy blisko fizycznie, tak? Bo napewno sama bliskosc
        fizyczna nie gwarantuje bliskosci emocjonalnej i psychicznej. Wydaje
        mi sie, ze nie mozna przesadzac w zadna strone.
        Ja z coreczka zwiazana jestem ogromnie. Spedzam z nia caly dzien z
        przerwa na jej dzienne drzemki gdyz nawet w nocy spimy przytulone do
        siebie. Nie wyobrazam sobie zupelnie zostawic ja z kims obcym i
        wrocic do pracy i dzieku bogu nie musze tego robic. Przytulamy sie
        caly czas i biore ja na rece kiedy tylko ze chce. Nigdy przenigdy
        nie zostawilabym jej placzacej i uczyla np. w ten sposob zasypiania.
        Cycka ma na zadanie i wogole tesknie za nia i jej dotytkiem nawet
        jak spi. Bliscy mowia, ze sfiksowalam, a ja rowniez robie to
        instynktownie i uwazam, ze dziecku nalezy dac tyle milosci ile to
        mozliwe. Nie znaczy to jednak, ze musze ja caly czas nosic!
        Mala uwielbia wozek i nigdy nie protestuje jak w nim jest. Kiedy
        jest cos ciekawego co chcialabym malej pokazac to ja z wozka
        wyciagam. W parku jest przewaznie na moich rekach i z nich oglada
        kaczki i labedzie. Ale tak jak mowie - nie znaczy to, ze musi na
        moich rekach spedzac 24h!
        Co do sprawnosci fizycznej przytaczalam rowniez ten argument co Ty
        kiedy rodzina zarzucala mi, ze dziecko nie bedzie sie ruchowo w
        chuscie rozwijac. Nie jest to oczywiscie prawda i tak jak mowisz
        dziecko rozwija sie swietnie! Tak swietnie jak dziecko nie noszone w
        chuscie ;). Wszelkie badania udowadniaja (przykro mi, ze ich teraz
        nie przytocze, ale naczytalam sie sporo jak mala sie urodzila i ja
        nosilam, zeby miec argumenty dla bliskich), ze nie ma roznic w
        rozwoju ruchowym dzieci noszonych i nie noszonych. Rozwoj ruchowy
        zalezy bowiem w glownej mierze od sklonnosci genetycznych i
        ewentualnie malej naszej pomocy np. kladzenia dziecko na brzuszek.
        Dziecko noszone w chuscie, zwlaszcza w pozycji pionowej rowniez uczy
        sie trzymania sztywno glowki, wiec tu tez stymulujemy jego rozwoj.
        Zaznaczam, ze jestem ogromna zwolenniczka chust i ciesze sie, ze
        robi sie to takie popularne i coraz mniej slyszy sie glupot w
        stylu "nie nos ciagle dziecka, bo potem bedzie chcialo byc tylko na
        rekach i je rozpuscisz". Ale tak jak wszedzie wazny jest umiar.
        Mysle, ze jezeli ktos do teraz obyl sie bez chusty i jakos
        specjalnie mu jej nie brakowalo to zakup jej teraz nie jest jakas
        straszna koniecznoscia.
        • lucy_cu Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 15.04.08, 07:49
          Atenette, gdybyś uważnie przeczytała mój post, nie musiałabyś pisać
          swojego. ;-)
          Uściski dla Ciebie i Malutkiej :-)

          Zenon Witek Emilka
          Tereska
          • atenette Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 15.04.08, 10:10
            Eee tam Lucy... a ja liczylam na jakas ciekawa polemike :)) Buuu
            Rowniez pozdrawiam Wasza rodzinke :)
            • lucy_cu Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 15.04.08, 10:20
              Buuu, ale tu za cholerę nie ma jak polemizować, bo ja się z Tobą
              zgadzam, buu. ;-)
              Skoro dopadłam znowu "komputra", to jeszcze napiszę, że zawsze z
              wielką przyjemnością czytam Twoje wypowiedzi. I polemiki lubię
              tyż. :-)
              • atenette Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 15.04.08, 10:39
                I na wzajem :*
    • malenkie7 z chustą to my mamy jednak jakis problem... 14.04.08, 11:49
      Kupilam chuste z mysla o tym, zeby wychodzic z młodym i psem
      rownoczenie na spacer. W ogole myslalam ze jak zrobi sie cieplo, to
      bede z chusty czesto korzystac. Narazie zaliczylismy jeden chusciany
      wypad na spacer - owszem, pies sie wyszalal szczesliwy, ze pancia w
      koncu zabrala go na wybieganie siepo łące, ale ja sie umęczylam...
      bo w polowie drogi rozwiazal mi sie but i nie potrafilam z mlodym w
      chuscie go zwiazac. Poza tym pokonanlam niezbyt duzy dystans, a
      rozbolal mnie kregoslup. Czy Piotrek byl zadowolony w chuscie - no
      kurcze, chyba srednio, bo mial markotną minkę, no ale moze dlatego,
      ze juz wtedy zaczynal chororwac. Gdy pakowalam synka do chusty aby
      pochodzic po domu, to on dosyc szybko sie niecierpliwil.
      Poza tym wiązania nie sa dla mnie łatwe, a do tego nigdy nie jestem
      pewna czy dobrze chuste zawiazalam, czy material nie uwiera gdzies
      dziecka, i czy jest mu w ogole wygodnie?
      Widzialam, ze niektore z Was uzywają Mei Tai - mam do Was takie
      pytanie - czym MT rozni sie od nosidelka? Czy noszenie dziecka w MT
      jest zdrowe? Bo tak na pierwszy rzut oka chusty MT wygladają na
      bardziej przyjazne w użytkowaniu niz wiazane.
      Poza tym chusta wiazana to kawal materialu, a do omotania i
      zapakowania dziecka caly czas potrzebuje pomocy drugiej osoby...
      Czekam na jakies info z chustomanii, moze beda jakies warsztaty,
      chetnie bym sie na takowe wybrala.
      • olcia.kaktus Re: z chustą to my mamy jednak jakis problem... 14.04.08, 12:06
        ja noszę małą w MT również - różni się ono od standardowych nosideł przede wszystkim tym, że dziecko siedzi na pupie, z nóżkami na żabkę, tak jak w chuście, a nie wisi na kroczu. Generalnie MT jest porównywany do chusty. Dla mnie w niektórych warunkach jest lepszy MT, czasem chusta. oba "urządzenia" wiążę sama.

        Tu możesz zobaczyć młodą w MT
      • lucy_cu Re: z chustą to my mamy jednak jakis problem... 15.04.08, 08:08
        Warsztaty to dobry pomysł.
        O mt już Olcia napisała, co i jak. :-)
        Ja dodatkowo mogę polecić podaegi, też fajnie się nosi.
        Ewentualnie nosidło ergonomiczne- ale tu już by trzeba fachmanów
        popytać, ja nie w temacie.
        Nie zniechęcaj się na razie. :-)
    • lee_a Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 12:34
      a ja myślę, że kluczem do zadowolenia z chusty jest czas rozpoczęcia
      chustowania. Im później tym trudniej dla rodzica i dla dziecka. My
      zaczęłyśmy jak Ania miala 3 miesiące i przechodzila trudne chwile
      (wieczorne dwugodzinne marudzenia, problemy ze snem itp). Nosiłam w
      domu, na dworze w ogóle, bo to listopad był. Ania bardzo polubiła te
      nasze chustowe wieczorki i przytulanki. Teraz chusta służy nam na
      szybkie wypady do sklepu, na zakupy w hipermarkecie (jakos nie
      przemawia do mnie zostawienie dziecka w wozku i szukanie czegos na
      polkach - chyba tez mam fobię na punkcie porywania dzieci), na
      spacery jak mamy goscia bez wozka i pozyczamy nasz ;). No i
      oczywiscie kółkowa na szybkie przeniesienie z samochodu do domu czy
      na pocztę i z powrotem do auta. A teraz jeszcze czaję sie na poucha
      i kolejną wiązankę ;) ale to juz lekkie zboczenie.
      Wyobrazam sobie zycie bez chusty, ale co to zacycie? małokolorowe,
      bo BB slen Fruit Coctail to prawdziwa fontanna kolorów ;)
      A tak poważnie - gdybym nie miala chusty od pol roku to teraz bym
      jej nie kupila, bo Ania bardzo lubi spędzac czas na podlodze a dni
      marudne zdarzają się niezmiernie rzadko. Ale poniewaz mam to
      strasznie sie z tego cieszę i nie wyobrazam sobie zostac na
      bezchustowiu.
    • zumali Re: chusta a wozek-do chustomaniaczek 14.04.08, 18:05
      My uzywamy i chusty i wozka. Jak idziemy na spacer, wczasie ktorego
      lapie sie drzemka - wsadzam Mala do wozka, a jak sobie zasnie, to
      moge cos porobic kolo domu (wiosenne porzadki :)) i mam Ja na oku.
      Popoludniowy spacer przewazne jest w chuscie. Zabieramy wtedy ze
      soba psa i ... idziemy w pole, wiec wozek i tak nie dalby rady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka