Dodaj do ulubionych

Nauka samodzielnego zasypiania - koszmar!

06.05.08, 11:15
Mam juz dość nieprzespanych nocy i noszenia mojego synka, kołysania
oraz spania/czuwania z nim w naszym łózku, więc zawzięłam sie i uczę
go zasypiać samodzielnie w łóżeczku (juz nie pierwszy raz-bez
powodzenia).

Wydaje mi się,że postępuje zgodnie z tym co wyczytałam gdzie tylko
sie dało. Ale za cholerę mi to nie wychodzi! Dziś usypianie trwało
1h22min - płacz, wstawanie w łóżeczku, wyciąganie rąk, spazmy (...)
zasnął owszem ale wykończony, zasmarkany, szlochający z płaczu na
moich rękach (stałam i starałam sie nie kołysać). Dramat! Za żadne
skarby nie chciał położyć sie w łóżeczku - a o to przecież chodzi...
Doradźcie, może miałyście podobny problem.
Obserwuj wątek
    • chanastel Re: Nauka samodzielnego zasypiania - koszmar! 06.05.08, 11:20
      Ja też nie przetrwałam tej nauki z wychodzeniem i zostawianiem małej
      w łóżeczku. Ale potem odstawiłam wieczornego cyca i tośka zasypia
      najczęściej po zjedzeniu butli. Czasem już w trakcie a czasem tuż
      po, obraca się na bok i zasypia. Jak tylko próbuję umyć jej ząbki to
      się rozbudza więc martwię się trochę o jej dwa zębole co będzie od
      takiego zasypiania przy butli?
      • najaka Re: Nauka samodzielnego zasypiania - koszmar! 06.05.08, 11:31
        Ja nie wychodzę, tylko kłade do łożeczka śpiewam, głaskam, mówię
        szszszsz.

        Jeżeli chodzi o usypianie na noc, to też zasypia przy piersi, lub
        mąż usypia go głaskając, tyle tylko,że na naszym łóżku i on do tego
        się przyzwyczaja.

        A w nocy - albo ręce i kołysanie, ale najczęściej cycek - ale to bez
        sensu bo on nie je, tylko traktuje jak smoczka.
        Nie wiem czy to w ogóle jest możliwe, jeżeli do 10 mies. usypiało
        sie inaczej :/
        • patrice7 Re: Nauka samodzielnego zasypiania - koszmar! 06.05.08, 11:35
          aa i na twoje pytanie czy to jest mozliwe odpowiadam ze oczywiscie ze tak!
    • patrice7 kilka moich rad 06.05.08, 11:34
      Po 1 1,22 to jest calkiem dobry czas! :) ja zaczynajac "wysluchiwalam" nawet 3 h.

      po 2 PO CO NA REKACH? gdzie wyczytalas ze to sie robi na rekach? odloz do
      lozeczka i niech wstaje ,podchodz w regularnych odstepach czasu , poloz ,daj
      smoczka/przytulanke/pieluszke i wyjdz !
      bez bgadania ,bez lapania kontaktu wzrokowego.\\

      Sama napisalas ze uczysz dziecko nie pierwszy raz wiec radzilabym dobrze sie
      zastanowic czy naprawde tego chcesz i czy jestes w stanie to wytrzymac ( a latwo
      nie jest) zamiast robic dziecko w balona;)

      Bo Co z tego ze uczysz za chwile przestajesz i dziecko wie ze sie zlamiesz.

      Polecam "usnij wreszcie reaktywacja" ( chyba nawet gdzies mam w pdf)
      bo niestety ale jesli ktos nie nauczyl dziecka zasypianaia samodzielnego
      wczesniej teraz ma o wiele trudniej bo dziecko potrafi juz wstac w lozeczku i
      usypianie jego przypomina walke z wiatrakami.

      zycze powodzenia i konsekwencji.
      • andzia84 Re: kilka moich rad 06.05.08, 12:08
        zgadzam się z pati, moje dziecię zasypia pieknie samo ale ja zaczęłam uczyć jak
        miałao 3 miesiące, teraz będzie trudniej. teraz też czasem ma problemy z
        zasypianiem, jak jesteśmy w nowym miejscu lub coś takiego, jak wstaję w łóżczeku
        podchodzę kładę, bez złości, bez kontaktu wzrokowego, daje smoczka, przykrywam,
        daje pieluchę jako przytulankę i wychodzę i tak do skutku. jak już się zanosi to
        chwilę tzrymam za rączkę i sisiam ale uwaga czasem tylko pogarsza sprawę bo
        wymaga stania tak i pocieszania aż do momentu zaśnięcia, stosuje tylko przy
        ząbkowaniu lub jak coś boli
        • badowimo Re: kilka moich rad 06.05.08, 12:30
          u mnie tak jak u dziewczyn. Mloda umie sama zasnac w lozeczku, bo
          jej nigdy nie usypialam. Starszej tez. Znam przypadki, ze matki leza
          i pomagaja zasnac 6latkom, tak ze spoko Ty jestes w stosunku do nich
          na poczatku drogi. Poczytaj usnij wreszczcie i konsekwentnie stosuj
          rady tam podane, dokladnie z zegarkiem w reku.
          Ja nauczylam 2 dzieci w ten sposob zasypiac wiec da sie na pewno.
          Pieszcze i tule je w ciagu dnia, nie widze potrzeby telepania
          dzieckiem, kolysania i szumienia do ucha. Mna nikt nie poszturchuje
          jak usypiam ani nie spiewa. Zaspypiaja tak jak my w ciszy, przy
          zgaszonym swietle.
          Zycze powodzenia, konsekwencji w dzialaniu i zawzietosci...a uda sie
          na pewno.
          • najaka Re: kilka moich rad 06.05.08, 14:49
            Dziewczyny ale jak wytrzymać ten płacz???????????

            Właśnie przysnął przy piersi, położyłam do łóżeczka. Płacze.
            Wychodzę. Płacze. Wchodze, kłade, przykrywam - od razu wstaje.
            Wychodze. Płacze. I tak w kółko?

            Mam wrażenie, że sie rozbudził...
            • lilka.k Re: kilka moich rad 06.05.08, 15:38
              dlaczego by kładziecie dzieci jak one wstają?
              Ja nigdy tego nie robiłam i nie robie...odkładam do łozek i wychodzę.
              Niech sobie wstają, spiewają, fikołki robią, choc rzadko, bo jak sa zmeczeni to od razu spia.
              Zostaw to dziecko, niech sobie wstanie i troche pożali.
              Jak ty bys sie czula jakby cie ktos co chwile kładł w jednej pozycji?
              Zanim zasniesz tez musisz sie pokrecic.
              Jak wytrzymac placz? No jakos musisz dac rade jak sie zdecydowalas.
              I absolutnie nie zmieniaj planu, bo to jeszcze gorsze.
              Tak wyc to bedzie tylko przez kilka pierwszych razy i dziwne, gdyby nie wył, bo przeciez to jest dla neigo całkiem nowa sytuacja.
              Kiedy zobaczy, ze jestes obok, ale konsekwentnie nie bierzesz go, to zrozumie.
              inna sprawa, ze moje nie usną jak ja jestem obok, bo mysla, ze ja chce sie z nimi bawic, jak wychodze, to usypiaja.
              • lilka.k i jeszcze jedno.. 06.05.08, 16:05
                gdy dziecko wstaje a ty je odkładasz to ono sie buntuje, bo mu cos nakazujesz. Musisz tak umiejetnie to zrobic, zeby myslało, ze samo decyduje o sobie.
                Czyli tak jak jest u nas:
                są zmeczeni, wiec im ZAWSZE mowie to samo, ze idziemy spac, odkładam do łożeczka, pocaluje, sprawiam, ze mają dobry humor, choc padają juz na stojąco.
                Wtedy wychodzę i nie ruszam. Niech sobie jeszcze pomysli co chce robic przed snem, niech sie pobawi metką od ochraniacza, niech sciągnie sobie skarpete..wie wtedy, ze to ono panuje nad sytuacją.
                Czasem sobie pojęczą, bo akurat tak chcą.
                Jesli to ty mu cos nakazujesz, buntuje sie.
                W gruncie rzeczy tak narawde to ty ustalasz zasady odkładając go do lozka w porze drzemki.
    • ridibunda A ja się wyłamię i powiem Ci że 06.05.08, 20:47
      nie każde dziecko da się tak nauczyć. Każde jest inne, niektóre będą ślicznie
      chodzić spać same bez żadnej nauki, niektóre będą wyć 3h a potem będzie ok, a
      niektóre będą wyć 3h i potem dalej będzie koszmar. Mam w rodzinie przykład,
      siostrzenicę trzeba było usypiać do 3 roku, siostrzeniec zawsze szedł spać sam,
      wychowywane tak samo i przez tych same osoby. Dziś są już duzi, ona nie chodzi
      spać przed 12 i ma z tym problemy, on pada o 9-10 choćby się waliło i paliło.
      Taki charakter.
      Ja nawet nie próbuje uczyć mojej samodzielnego spania, nie chce mi się.
      Natomiast nie przerażaj sie opowieściami o usypianiu sześciolatków - ja mega
      rozpieszczonego dwulatka, kołysanego w tym wieku do snu w wózku(!) nauczyłam
      pięknie zasypiać samemu w 2 tygodnie bez jednej łzy i spazmu.
      Dlatego takie siłowe usypianie dla mnie jest straszne - po co tak stresować
      siebie i dziecko, poczekaj chwile, niedługo podrośnie i będzie mu można co nieco
      wytłumaczyć, teraz widocznie nie jest jeszcze gotowy. Wiem, ze to może męczyć,
      ale to tylko jeszcze może rok, a potem sie już do końca życia będziesz wysypiać:)
      Ta książka o samodzielnym usypianiu jest pisana o wszystkich, czyli o nikim. Nie
      każde dziecko da sie tą metodą nauczyć spania.
      Mamy piszące w tym wątku mają dzieci na które akurat metoda podziałała, na Twoje
      nie musi.
      Ale jeżeli koniecznie sie uprzesz, to musisz być konsekwentna - nie możesz sie
      złamać. Bo zamącisz dziecku w głowie. On w końcu zacznie usypiać sam, choć
      będzie chciał przytulania i bliskości - jak mu tego odmówisz, to mimo to ze
      spania nie zrezygnuje. Wiec musisz być twarda.
      A dla mnie jedne z najpiękniejszych chwil w moim (późnym:) macierzyństwie są
      właśnie te kiedy zasypia, wtulona we mnie, z noskiem w zgięciu mojego łokcia lub
      z głowa przytuloną do mojego policzka - bo ja albo usypiam na rekach albo sie z
      nią kładę. Około 2 lat chce żeby zaczęła jednak spać sama ze względów
      strategicznych - żebym mogla wyjść czasem wieczorem - i już żałuje, że tego
      wspólnego zasypiania nie będzie.
      Pozdrawiam i życze wytrwałości w dotrzymaniu podjętej decyzji.
      • lynettes przede wszystki rytuał 07.05.08, 09:50
        ja wprawdzie od urodzenia przyzwyczajałam córke do samodzielnego
        zasypiania i cieszę się z tego bo każdego wiczora jak jestem
        padnięta wiem, że dziecko pójdzie spokojnie samo spać i mam chwilę
        wolnego; według mnie ważne są rutyały, u nas zaczyna się to o 19
        butelką (już nie karmię, wcześniej był cyc), potem jest nocnik,
        kąpiel z tatą, kremowanie i ubieranie w piżamke przez mamę, buziak
        od taty i do łóżeczka, potem czytam jej bajke (czasem jest na
        odwórt, po ubraniu, tata kładzie i czyta bajke), potem włączamy
        pozytywke i wychodzimy i zwykle dziecko zasypia zanim skończy się
        melodyjka, czasami trzeba włączyc ją jeszcze raz ale sporadycznie;
        zapomniałam jeszcze powiedzieć, że podczas kąpieli puszczamy Muzykę
        Bobasa, mała juz wie co będzie się działo i cieszy się, że zaraz
        będzie mycie; u nas bardzo sie takie układ sprawdza, najdalej o 20
        dziecko śpi, wiem, że jak zaczynacie teraz to będzie trudno ale ja
        polecam ułożenie sobie stałęgo planu układania do snu; powodzenia!!!
    • najaka Re: Nauka samodzielnego zasypiania - koszmar! 07.05.08, 13:05
      Dzięki dziewczyny za wszystkie rady i wsparcie! Na razie idzie jak
      po grudzie, choć pierwsze malutkie sukcesy są.
      Po 1, macie racje, lepiej nie brać na ręce, bo to jeszcze gorzej,
      dziś już nawet rąk nie wyciągał :) !
      Po 2, jeżeli go kładę to leży - dopóki jestem w pokoju. Jak wychodzę
      od razu wstaje i płacze.
      Po 3, drzemka popołudniowa - usypianie - 45min, wieczór - zjadł
      cycka, sam odwrócił sie i zasnął, w nocy do karmienia wstał dopiero
      o 4.00 (ale to pewnie dlatego,że po całym dniu mordęgi był
      wykończony), dziś rano - 1,5h usypianie niestety...
      Aa i na dobicie go kłade i głaszczę po skroni, zasypia moment. Nie
      wiem,ale chyba taki wariant zasypiania zostanie, i tak sukces,że
      wszystko odbywa się w jego łóżeczku.

      Gdyby się Wam coś jeszcze nasunęło, chętnie posłucham :)
    • motylek1407 Re: Nauka samodzielnego zasypiania - koszmar! 07.05.08, 13:52
      Czasem mam wrazenie ze ktos nei bierze pod uwage roznych charakterow dzieci.
      Latwo pisac "Moje dziecko zasypia bez problemu" jesli to dziecko od poczatku
      spokojne i łagodne i co tam jeszcze. Znam takie. Moja Julka charakterna od
      poczatku, kiedys spala sama, potem sama zasypiala, potem po szpitalu juz nie.
      Teraz na rekach, czasem glaskana, a zcasem widac ze nie moze zasnac, cos ja
      wybudza, zeby, intensywnosc dnia, nei wiem. Nikt nei wie, bo nikt nie pamieta
      tego czasu - wszystko to tylko nasze przypuszczenia. Tak jak w szpitalu pani mi
      mowila ze "Jej to nei boli" A skad ta pani to wie?? Wiem ze kolysanie bujanie
      glaskanie, wszystko to to pętla na szyje, ale czasem nie idzie inaczej. Baby spi
      samo, jak julka budzi sie 2 razy w nocy a potem przychodzi skok rozwojowy i mamy
      wszystko od poczatku. Bujamy sie z zasypianiem, potrzeba bliskosci itd. I wkurza
      mnei jak ktos pisze ze jemu sie udalo i nei rozumie czemu innym nie. Sa dzieci i
      dzieci, jednym idzie to latwiej a innym nie i co wtedy? Kiedy julka budzi sie w
      nocy, wezme na rece i po 5 min zasypia. jesli nei wezme mam noc z glowy bo
      doprowadzam dziecko do wielkiego placzu. Jestem tylko czlowiekiem, matka. Moze
      jest metoda dla takich tez? Znam dzieci ktore spaly z rodzicami do 1 roku zycia,
      znam takie ktore usypialy w lozku rodzicow a potem przenoszone do lozeczka spaly
      same.I zyja i spia same i zasypiaja i nie ma problemu. Kto powiedzial ze trzeba
      nauczyc dziecko samo zasypiac?? To chyba kazdy umie, a ze kazdy wiek ma swoje
      prawa i potrzeby to chyba musi byc i miejsce na przytulenei bliskosc, czytanie
      ksiazek do snu, glaskanie i tulenie. Wiecie o czym mysle sobie wieczorem? Klade
      sie spac i wtulam sie w męza cala soba....Uwielbiam to. Uwielbiam tak zasypiac.
      Czemu mam nie dac tego dziecku jesli tego wlasnei potrzebuje??? Sama moge, ono
      nie???
      • motylek1407 ridibunda 07.05.08, 13:54
        dziekuje za to co napisalas :)
        • f3f ridibunda i motylek1407 - zgadzam się z Wami 07.05.08, 16:01
          Dzieci są różne - mają różny temperament, różne potrzeby, różne strachy. Jedno
          nauczy się łatwo i szybko samo zasypiać inne będzie w spazmach godzinami miotało
          się po łóżeczku aż padnie wyczerpane - efekt ten sam dziecko samo zasnęło - ale
          czy to o to chodzi?
          Przykłądów na róznice jest wiele np.:
          - jedzenie jedno dziecie zjada całą zupkę w 10 minut (brawo Maja :) inne
          • f3f Re: ridibunda i motylek1407 - zgadzam się z Wami 07.05.08, 16:06
            za szybko enter...

            Dzieci są różne - mają różny temperament, różne potrzeby, różne strachy. Jedno
            nauczy się łatwo i szybko samo zasypiać inne będzie w spazmach godzinami miotało
            się po łóżeczku aż padnie wyczerpane - efekt ten sam dziecko samo zasnęło - ale
            czy to o to chodzi?
            Przykłądów na róznice jest wiele np.:
            - jedzenie jedno dziecie zjada całą zupkę w 10 minut (brawo Maja :) inne od
            początku odmawia jedzenia - cokolwiek by nie dostało
            - kąpiel - jedno dziecko boi się wody ( np mój mały - już jako noworodek nie
            lubił kapieli - z czasem trosze się do nich przekonał ale nigdy nie lubił
            chlapania - i co miałam płaczące niemowlę polewać prysznicem żeby się złamało i
            polubiło wodę?)
            - spacery - jedno dziecko przesypia cały spacer inne ma "alergie na wózek" i jak
            tylko w nim wyląduje to wrzeszczy
            takie różnice można mnożyć.
            A wracając do problemu autorki wątku - to jeśli zechcesz spróbować nauki
            samodzielnego zasypiania to tak jak pisały dziewczyny najważniejsza jest
            konsekwencja -ale ja jakbym przez kilka dni nie widziała poprawy to bym
            poczekała z tą nauką jeszcze trochę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka