lilka.k
18.05.08, 10:54
Wczoraj Antek tak wymiotował, ze po 3 razie (raz za razem dosłownie) mąż zadzwonił do naszego lekarza i ten kazał mu przyjechać do szpitala na Bujwida do Wrocławia.
Ja zostalam z Frankiem, bo jemu nic nie było.
Zrobili mu natychmiast gazometrię i pobrali krew. Wyniki od ręki. Wszystko w normie.
Przyjechał ok. 23, mały poszedł spać a ja się połozyłam u nich w pokoju na podlodze i spałam jak zając czuwając.
Noc spokojna, obudził się tylko o 5 głodny, dałam mu letnie mleko, bo takie zalecenie lekarza i ok.
A rano za to Franek wszystko zwymiotował. Antek jeszcze miał rozwolenienie rano, wiec bylam pewna, ze ma grypę żołądkową.
Ale od 7 rano spokój, dałam suchara i słodką herbatę.
Teraz zasnęli.
Rany, jak on się przestraszył tych wymiotów.
Pati, od razu pomyslalam o Malwinie, ze tez tak zwymiotowała. Ale chyba tylko raz, nie?
Powiedzieli, ze nie będzie poprawy, to od razu mamy przyjechać na oddział i chyba wtedy będziemy musieli zostać w szpitalu.
Tylko nie, to. Modlę się, by wszystko było ok.