ciakaciak
02.06.08, 15:49
Kiedy byłyśmy dziś na spacerze, podbiegł do nas piesek bez kagańca,
sięgający mi do połowy uda i zaczął obwąchiwać Tosi nóżkę. Zamarłam,
ale jego mała właścicielka "uspokoiła" mnie: niech się pani nie boi,
on jest bardzo łagodny. Jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł. No chyba,
że go ktoś drażnił.
To jest jakaś plaga. Powinno się karać mandatami ludzi, którzy
wyprowadzają psy bez kagańców. Nie ma łagodnych psów. Nigdy nie
wiadomo, co sprowokuje psa do ataku. Sama zostałam dwa razy
ugryziona, kiedy byłam dzieckiem, choć nie drażniłam, nie
prowokowałam, nawet nie próbowałam się bawić, ani głaskać. Po prostu
przechodziłam.