metanira
01.08.08, 10:35
Nie śmiejcie się, ale ja boję się ciem. Panicznie. Takich dużych jak motyle.
Uważam, że są obrzydliwe i chociaż wiem, że nic mi nie zrobią, ten strach jest
silniejszy ode mnie. Wstydzę się tego, ale jeśli jestem w jednym pomieszczeniu
z ćmą, to reaguję histerycznie i, jak to określił mój M, zachowuję się jak
idiotka. Niedawno wleciała mi do kuchni ćma, wrzasnęłam, choć była noc i mały
spał, i zanim M przyszedł łaskawie ją złapać, ja siedziałam skulona w kącie, z
zasłoniętymi oczami (żeby nie widzieć jak na mnie leci) i płakałam. Czy to już
fobia? Pamiętam, że kiedyś się ich nie bałam, ale jak miałam chyba 6 lat,
jedna znienacka mnie przestraszyła i tak mi zostało. Mąż na mnie krzyczy i
wygląda na to, że większe znaczenie ma dla niego, co sobie znajomi o mnie
pomyślą, jeśli zobaczą mnie w takiej sytuacji, niż to, co ja wtedy czuję :( A
ja jestem przerażona i nijak nie mogę nad tym zapanować. On twierdzi, że ja
się "zastawiam" fobią i "folguję" sobie, cokolwiek by to miało znaczyć. Nie
rozumie, że można się tak czegoś irracjonalnie bać i nie móc nic z tym zrobić,
uważa, że wystarczy się powstrzymać i już.
A co Wy o tym sądzicie? Macie jakieś fobie?