a.zaborowska1
12.11.08, 11:25
Kurde ale czas leci...
on miał skończoe 18 lat a ja niespełna 16. W szkole średniej na
korytażu zapisał sobie długopisem mój adres na dzinsach i
przyjechał :-)) i tak się zaczęło :-))
potem skończył szkołę, poszedł do wojska, zaręczyliśmy się,
pobraliśmy. Przeprowadzilismy się do starego mieszkania po babci w
którym nic nie było. Nie mieliśmy wanny, lodówki, pralki. Na
wyposarzeniu były 3 łyżki i łyżeczki 6 szklanek, stara poduszka
pierzyna i 30-letnia wersalka. Kąpaliśmy się w balii na podłodze,
praliśmy w wiadrze, wieszaliśmy ciuchy na sznurku w pokoju i psuło
nam się mięso na obiady. Pamiętam nasze pierwsze święta, chodziliśmy
w pizamach popijalismy różne trudnki i ... :-)) było cudnie
spokojnie, nikt nas nie popędzał, nie musieliśmy się rozstawać żeby
wrócić do domu. Mieliśmy mnóstwo planów na przyszłość, mnóstwo
energii i dobrych myśli. Mimo upływającego czasu i ciężkich chwil
nadal jesteśmy razem, nasze życie wygląda innaczej mamy: lodówkę i
pralkę nawet jakis stary samochód :-)) jesteśmy połączeni jakąś
niewytłumaczalną pętlą.