Dodaj do ulubionych

Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku?

04.12.08, 13:23
Bo ja szczerze powiem, ze czytam te madre porady o wygotowywaniu miesa w oddzielnej wodzie, gotowaniu zupy przez kilka godzin etc. I zgadzam sie z Wami, moje dzielne Kuchareczki, ze to na pewno dobre i smaczne, ale... nie jestem w stanie sie zebrac, nie znosze sie bawic kilka godzin z jednym daniem, ciagle sie spiesze albo nie mam sily. Wiec konczy sie na tym, ze odlewam porcje dla Igi przed dodaniem kostki, a dla doroslych wrzucam, zeby zupa miala smak. Czy ktoras daje dziecku zupe z kostka? Przyznam sie, ze kilka razy mi sie zdarzylo...
Obserwuj wątek
    • maniulka_25 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 13:25
      Nie. My też nie jemy z kostką.
      • anula_82 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 13:29
        ja osobiscie nie daję, tez odlewam bez ale nawet my czesto nie
        uzywamy kostek rosołowych, jednak jak gdzies jestesmy i jest pora
        obiadu a wiem ze ten ktos gotuje z takimi przyprawami to sie nie
        przejmuje ze zje z tym czymś :))
        ja nie popadam w paranoję ze moje dziecko MUSI jesc wszystko z
        pierwszej półki.
        w domu jednak mu nie daję - ups powtórzylam sie :))
    • atenette Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 13:39
      Nawet jak dla nas gotuje to nie dodaje kostki, za to dodaje duzo
      ziol i zupka rowniez jest bardzo smaczna :)
    • zabka11 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 13:48
      Nigdy nie daję i nie dam, ani dorosłym, ani tym bardziej dzieciom.
      Od kiedy jestem na swojej kuchni;), czyli od 5 lat, w moim domu
      NIGDY, nie było i nie bedzie takich ulepszaczy (kostki, maggi,
      gotowe sosy i zupki, wegety, mieszanki gotowych przypraw z
      glutaminianem sodu, itp. itd) i basta:):):)
      Lubię mieć świadomość, co jem i jak to mi służy, a te dodatki nijak
      sie mają do naszego zdrowia i prawidłowego rozwoju dzieci. Więc,
      szczerze.... wolałabym na wodzie zupe ugotować, np. bez mięsa, niż
      dodać to paskudztwo!
      PS: moim jedynym niezdrowym zboczeniem jest pasztet!! wiem, że to
      paskudztwo i sama piekę wędliny, ale pasztetu mi sie nie chce robiż,
      i jak widzę taki zapiekany....mniam;)
      • patrice7 ja Cie pociesze:)) 04.12.08, 13:53
        Generalnie Burdzia zasadzila we mnie ziarno zdrowego gotowania i duzo rzeczy
        odrzucilam,ale czasami jak gotuje zupe ,gotuje i gotuje i dalej smakuje
        wodniscie wrzucam kostke i juz.
        Nie robie z tego dramatu.
        Wszystko dla ludzi o ile w zdrowych ilosciach.
        Malwina je ze mna takie zupy pozniej.
    • chmurcia4 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 13:51
      a ja dodaję - często gotuję bez kostek i dodatków typu VEGETA, ale
      są dni, kiedy nie mam pomysłu lub nie mam czasu to dodaję
      kostkę/vegetę lub do zwykłego rosołu z kurczaka dodaję zupę z
      proszku i jakoś się tym nie przejmuję (bo przecież kura, którą
      kupuję w sklepie też nie jest w 100% "czysta", bo wiem czym się dziś
      je karmi)
      • kamamama2 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 13:55
        to prawda, nigdy nie wiemy "co mięso jadło". Ja nie demonizuję, ale
        nie używam w ogóle - od kiedy mój jeszcze mąż się wyprowadził -
        kostek, veget itp, doprawiam ziołami, a wygotowanie mięska to
        przecież żaden problem, mieszać go nie trzeba, robi się samo
        • curly2 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 14:09
          ja dokładnie tak jak patrice - staram się gotować bez, ale czasem
          wreszcie się poddaję:)
          • edzia.79 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 14:27
            nie jemy z kostka (kiedys sie zdarzalo,od kiedy mamy Ole nie wrzucam).
            ale ugotowanie zupy nie zajmuje mi pol dnia,tylko okolo godziny,moze i krocej.
            gotuje na udku z kurczaka i pozniej mieso z niego dodaje do zupy.
            nareszcie mam pewnosc ze danie jest w pelni wartosciowe bo zawsze mialam z tym problem.
            • edzia.79 Re: jeszcze dodam 04.12.08, 14:29
              ze mimo ze na kostce nie gotuje ale dodaje gotowe przyprawy typu kucharek,ziarenka smaku i taki tam
              Ola je wszystko nie tylko jedzenie z wyzszej polki jak ktoras wczesniej napisala
              • madziszka Re: jeszcze dodam 04.12.08, 14:42
                wyczytałam tu na forum, że są kostki ekologiczne. I takie zakupiłam w
                ekologicznym, czym sie różnią?...pojęcia nie mam, ale fajnie mieć swiadomość że
                jest zdrowiej. Takie kupuje i dodaje.
                www.zdrowazywnosc.com.pl/index.php?products=product&prod_id=197
              • zabka11 Re: edzia.79 04.12.08, 16:24
                edzia.79 napisała:

                > ze mimo że na kostce nie gotuje ale dodaje gotowe przyprawy typu
                kucharek,ziarenka smaku i taki tam<

                Chciałam Ci tylko powiedzieć, że kostka smaku, a ziarenka smaku czy
                kucharek to jedno gówno (przepraszam za dosłowność), tylko dodatki
                smakowe inne, więc generalnie jeden czort co do tej zupy wrzucasz, i
                tak jest, wg. mojego podejścia niezdrowa.
                I popropszę się nie gniewać;), każdego sprawa co, komu gotuje i
                daje. Po prostu jak przeczytałam Twoje posty, to odrazu rzuciło mi
                sie na oczy, że drugi post, jest zaprzeczeniem pierwszego, ot tyle:)
                Pozdrawiam:)
                • lilka.k Re: edzia.79 04.12.08, 16:47
                  zgadzam sie, i w kostce i w ziarenkach smaku jest ten glutaminian sodu. jeden
                  czort ;)
                  Ja juz nie gotuje jakk kiedys, BUrdzia sprawiła, że więcej ziół używam i dobrze
                  mi z tym, choc naprawde czasem w zupie czegos mi brakuje, ale to tylko moje
                  kupki smakowe się tak przyzwyczaiły. Teraz odzwyczajam.

                  Oglądalam kiedys program: "jestes tym co jesz" i ta babka powiedziała, ze
                  jakbysmy karton sobie posypali glutaminianem sodu to by nam smakował.

                  Zuza, moja mama tez gotuje na kostce i tez chlopcy i my zjemy rosół u niej i nie
                  odmawiam ;)
                • edzia.79 Re:zabka 04.12.08, 23:23
                  moze nie jasno sie wyrazilam ale chodzilo mi o to ze zupy gotuje na miesie a nie na kostce i to jest dla mnie wazne,zeby w zupie bylo mieso.
                  nie mam nacisku na zdrowa zywnosc;nigdy nie gotowalam na butekowej wodzie,nie kupowala ekologicznych warzyw,gdy nie mam kasy nie kupuje najlepszych szynek czy tym podobne.
                  wiec kucharek nie jest dla mnie straszny :)
                  • zabka11 Re: edzia.79 05.12.08, 07:34
                    edzia.79 napisała:

                    > moze nie jasno sie wyrazilam ale chodzilo mi o to ze zupy gotuje
                    na miesie a ni
                    > e na kostce i to jest dla mnie wazne,zeby w zupie bylo mieso.

                    Teraz to mnie pewnie zlinczujesz, ale muszę;): czy na mięsie czy na
                    warzywach, czy dodasz jajko, to nie ma znaczenia, dzięki temu zupa
                    jest zdrowa i pożywna, ale....dodając tych "ulepszaczy" niszczysz tą
                    dobroć, którą chciałaś stworzyć w tej zupie, własnie np. poprzez
                    dodanie mięsa. Napisałaś, że mięso dla ciebie w zupie ważne, ok, ale
                    to nie samo mięso tworzy zupę?!
                    > nie mam nacisku na zdrowa zywnosc;nigdy nie gotowalam na butekowej
                    wodzie,nie k
                    > upowala ekologicznych warzyw,gdy nie mam kasy nie kupuje
                    najlepszych szynek czy
                    > tym podobne.

                    Kupowanie drogich wędlin nie daje Ci żadnej gwarancji, że nie sa
                    szprycowane, bo są, tylko może mniej, ale są!!!! Dlatego dobrym, ba,
                    najlepszym i wcale nie droższym sposobem, jest pieczenie samemu
                    schabu, boczku, karczku czy szynki. A jak hcesz ekonomiczniej, to
                    można zmielić tą surową szynkę, i zrobić taką pieczeń, np. za
                    jajkiem gotowanym całym w środku (robisz tak jak na mielone kotlety,
                    tylko w całości pieczesz).

                    a co do ekologicznych warzyw, ja tez nie kupuje bo mnie nie stać.
                    Mam trochę z ogródka, że co druga zupa wychodzi na ogródkowych, ale
                    jak nie mam robie na kupnych. I właśnie WIEM, że one są również
                    szprycowane, żeby marcheweczka był sliczna, duża i od linijki, i nie
                    mam na to WPŁYWU:(, DLATEGO, dodatkowo nie dodaje już tych
                    ulepszczay, bo mam na to WPŁYW!!!
                    > wiec kucharek nie jest dla mnie straszny :)

                    A powinien być dla Ciebie straszny, i reszta tych dodatków, bo one
                    nie dają szansy młodym organizmom, na normalny rozwój, ALE MAMY
                    WYBÓR!!

                    I jeszcze jedno: zdrowe odżywianie, nie równa się drogiemu jedzeniu,
                    tylko ŚWIADOMEMU jedzeniu:0)
                    Przepraszam, że tak się na Tobie uwiesiłam, ale naprawdę wierze, że
                    nie masz mi tego za złe i rozumiesz, że to ważne, co jemy i co
                    dajemy jeść dzieciom. I nie chodzi tu o przesadę, ale o dobry umiar.
                    Kucharek w zupie czy sosie, nie dodaje, ŻADNEJ, wartości dodanej tej
                    potrawie, wręcz ją "uszkadza", a więcej ziół i innych przypraw, może
                    zdziałać cuda:) Spróbuj;)
                    Pozdrawiam serdecznie:)
    • dziunia27 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 15:14
      ja czasami dodaje, jak mi cos niewyjdzie, dla lepszego smaku:)
      i młoda tez je
    • lipiec_2007 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 16:00
      ja nie dodaje.

      mojej mamie zdarza sie uzyc "dopalacza" do rosolu. a czesto
      stolujemy sie u niej.
    • lee_a Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 19:13
      ja czasem dla nas dodaję, dla Ani nigdy.
      • beetaa Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 19:39
        zupy gotuje dosyc rzadko, ale wtedy dodaje lyzeczke albo
        dwie "ekologicznego" bulionu warzywnego, bez polepszaczy smaku,
        warzywne gotuje najczesciej na masle i wtedy nie potrzebuje juz
        zadnych dodatkow. mam szczescie, ze moj m jest niezupowy, bo ja
        poprostu nie lubie tych calych ceregieli z gotowaniem wywaru
        miesnego, czy warzywnego.
    • olcia.kaktus Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 20:28
      ja gotuję zupy w domu i na wielki gar dorzucam jedną kostkę rosołową, czasem
      dwie (na 4 litry). Generalnie gotuje na mięsie, warzywach itp. Ale czasem zupie
      czegoś brakuje mimo przypraw.
      Podobnie z drugimi daniami, zdarza mi się zrobić coś w stylu "knorr", ale zawsze
      w tym są warzywa, mięsko, ziemniaki albo ryż czy makaron. I daję trochę małej z
      tego też.
      • zorkaa Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 20:41
        odczyłam się dodawać kucharka czy innych ziarenek dzięki tymkowi. z
        tym że ja nie gotuję zupek na mięsie, same warzywa, przyprawy.
        • olus-ia80 Zero 04.12.08, 21:15
          Kupuje warzywa suszone które pachną jak vegeta -tylko bez tych ''polepszaczy''.
          Daje bardzo dużo przypraw do mięsa , ale są to przyprawy typu paptka słodka,
          cury, czosnek , bazylia , tymianek , lubczyk.
          I tych przypraw sypię dużo , od pewnego czasu zawsze sprawdzam czy nie ma
          sztucznych dodatków.
          Ale u mamy konsumuje co mi da i nie robię z tego aż takiego halo
          • burdziaa Re: Zero 04.12.08, 22:23
            Ja nie dodaje ale to juz chyba wszyscy tu na forum wiedzą :)
            Uwazam,ze pierwsze posiłki determinują poźniejsze preferencje.
            Przyzwyczajanie dziecka do potraw nadmiernie słonych ( m.in. z
            glutaminianem )czy słodkich sprawi,ze dziecko bedzie potem domagało
            sie tych smaków. Wczesniejsze nawyki stają sie często
            przyzwyczajeniami na całe życie.
            A propos "ekologicznych" kostek rosołowych- tych podanych w linku ja
            bym nie uzyła, patrzcie ze maja ekstrakt drożdzy w składzie- ale to
            juz moje preferencje.
    • michalina_79 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 04.12.08, 23:00
      kostek nie używam, wcześniej sypałam wegetę, ale ostatnio jej nie używam, dodaję
      zioła, sól i pieprz, nie smakuje tak fajnie jak z wegetą ale to może
      przyzwyczajenie do tamtego smaku, gotuję łagodne jedzonko, ale jak jestem w
      gościach t nie wybrzydzam jem to co mi podadzą:)
    • chmurcia4 Re: Jeszcze o kostce ros.- ktoras daje dziecku? 05.12.08, 08:54
      CYTUJĘ >>>>zgadzam sie, i w kostce i w ziarenkach smaku jest ten
      glutaminian sodu. jeden czort

      DZIEWCZYNY we wszystkim, nawet w tej "zdrowej kostce" jest sporo
      miecia, bo przecież nie pokroją mięsa z marchewką i nie zapakują do
      porcjowanych kostek ;)) a tak na poważnie ja sama sprawdzam jak
      kupuję i ostatnio był specjalny program o tym, że GLUTAMINIAN SODU
      jest prawie wszędzie. Mam znajomego ze studiów, który pracował
      w "VEGECIE" i po tym jak się napatrzył, to do końca życia by nic nie
      jadł. Z kolei moi rodzice prowadzili kiedyś "drobiowy interes" i też
      widziałam co się daje kurczakom w ramach żywności ekologicznej.

      tak więc - jak któraś wcześniej napisała - dać można, ale z umiarem
      (podabnie jak kiedyś w wątku z DANONKAMI)
      • burdziaa Chmurcia 05.12.08, 09:08
        zgadzam sie z Toba jesli chodzi o jakosc "ekologicznych'produktów-
        nalezy bacznie czytac skład, niestety producent producentowi nie
        równy i tez posród eko znajdują się oszukaństwa. Zwracac uwage na
        certyfikaty i sposób hodowli. Ja wiem,ze naprawde czyste farmy
        istnieja, szczesliwe kury które znosze prawdziwe jaja, itp:)
        • a.zaborowska1 Ja daję do zupy dla nas 05.12.08, 09:13
          pół łyżeczki warzywka na garnek.M łodemu wcześniej odlewam lub
          gotuję osobno. Natomiast jeśli zje czasami coś od nas (a paszcze
          generalnie wszędzie wsadzi) to nie panikuję. Myslę, że w rozsądnych
          ilościach wszystko dozwolone.
          Kawę piję codziennie a tez nie zdrowa :-)
          Człowiek nie może tak sobie wszystkiego odmawiać :-)
          a zupy uwielbiam :-)
        • patrice7 Re: Chmurcia 05.12.08, 09:15
          zabka11 napisała: Dlatego dobrym, ba,
          najlepszym i wcale nie droższym sposobem, jest pieczenie samemu
          schabu, boczku, karczku czy szynki.

          Ha! i tu się myslisz ,bo pieczenie własnych ,smacznych(mniam) wedlin jest drozsze!
          w sklepie kupna kupisz (srednio) za ok 20 zł.
          Zeby zrobic wedlinę musisz kupic ok 1,5 kg miesa(18 zł za kg)= 27zł , doliczasz
          prąd za 2 h pieczenia i wychopdzi Ci ok (mniej wiecej ,musze kiedys dokladniej
          zwazyc:) 1 kg miesa.

          Wcale nie jest taniej.Zdrowiej tak ,ale nie taniej
          • lipiec_2007 Re: Chmurcia 05.12.08, 09:47
            a mnie sie jednak wydaje, ze wcale nie wyjdzie taniej w sklepie. w
            kupnych wedlinach zawsze bedziesz miala mniej "miesa w miesie". moj
            wujek (pracuje w masarni) opowiadal mi jak uzyskuje sie kilogramowa
            szyneczke z pol kilograma miesa.
            • patrice7 Re: Chmurcia 05.12.08, 09:51
              Zgadza sie ,ale mówimy o kg miesa ktore mozna pokroic i polozyc na chleb.
              Wiec ceny za kg sa nierowne.

              To tak jak porownywac marchew bio od zwyklej wiadomo ,ktora leosza ,ale kupujemy
              taniej
            • burdziaa co do objętosci wedlin 05.12.08, 09:55
              powszechnie wiadomo co sie do nich dodaje, przerózne wypełniacze,
              błonniki, mączki , wode etc- wiec oszukuje się oko. Jakosc niestety
              nie idzie w parze z objętoscia i wygladem. Ja sama kiedy mam mało
              mięska a niezapowiedzianych gosci to dorzucam do klopsików wiecej
              dodatków, wiec 50/50 wychodzi.
    • leluchow1 Nie daję. 05.12.08, 09:57
      Dorośli też nie jedzą. Mam jarzynkę ze sklepu eko bez soli i innych glutaminianów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka