zabka11
20.12.08, 18:10
...wspólnym czasem spędzonym z rodziną, możliwością wyspania się,
zjedzenia czegoś dobrego, rozmowy oraz patrzenia na radość dzieci
rozpakowujących prezenty.
Ale Święta, nie mają dla mnie wymiaru duchowego, ponieważ nie wierzę
w Boga. I muszę przyznać, że z roku na rok, a zwłaszcza w tym roku,
nareszcie pozbyłam się złudzeń i wątpliwości, co do faktu jak
powinnam spedzać Święta, bo wypada, przed rodziną, a jak naprawdę je
spędzę. Trochę to pogmatwane, ale moja droga z Bogiem zaczęła się
rozchodzić już kilka lat temu, ale dopiero niedawno, głośno i
wyraźnie powiedziałam sobie i innym: NiE WIERZę w Boga. A w tym
roku, dojrzałam, by te Świeta spędzić w zgodzie z własnymi
przekonaniami. I to nie znaczy, że nie usiądę do stołu wigilijnego,
ale usiądę tam, z całkiem innych, ale wcale nie gorszych, powodów
niż osoby wierzące. Będe po prostu spędzać czas z rodziną, zjem
wspólny posiłek, porozmawiam, ale...nie bedę sie modlić, ani nawet
udawać że to robię, nie będę śpiewać kolęd i nie podzielę się
opłatkiem. Ponieważ w to nie wierzę. Do kościoła nie chodzę już
dawno, zresztą jeszcze szybciej rozstałam się z fałszywym kościołem
(przyp.autora), niż z samym Bogiem. Moje dzieci nie są ochrzczone,
tzn. Gosia jest, z wody, w szpitalu, bo zagrożone było jej życie, a
mną jeszcze wtedy targały wątpliwości, Janek, to już świadoma
decyzja.
Kompletnie nie ma na mnie wpływu świąteczna gorączka zakupowa, nie
działają na mnie reklamy, choinki (ładne światełka) i inne "gadżety"
tak charakterystyczne dla tego czasu. Powiem tak: jestem wolna i
szczęśliwa.
Ot, takie moje przemyślenia, ale piszę też dlatego, bo jestem
ciekawa, jak osoby takie jak ja, nie wierzące, radzą sobie z
tym "wszędobylskim" świątecznym zgiełkiem. Wszak żyjemy w katolickim
kraju i chcąc nie chcąc, Święta są/bedą co roku i ja to szanuję. Ale
podobnie szanuję mnichów, zielonoświątkowców, muzułmanów i
wszystkich innych, wierzących "inaczej" oraz szanuje ich prawo do
świętowania.
Ale proszę i moje prawo do wyboru, szanować, nie zmuszać mnie i nie
narzucać świętowania na siłę - bo tego nie zniosę i to moje hasło
przewodnie, w tym roku.
Chętnie poczytam też posty osób dla których Święta Bożego
Narodzenia, to najważniejszy i bardzo uduchowiony czas.
Zapraszam do dyskusji:)
Pozdrawiam