Dodaj do ulubionych

Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie.....

20.12.08, 18:10
...wspólnym czasem spędzonym z rodziną, możliwością wyspania się,
zjedzenia czegoś dobrego, rozmowy oraz patrzenia na radość dzieci
rozpakowujących prezenty.
Ale Święta, nie mają dla mnie wymiaru duchowego, ponieważ nie wierzę
w Boga. I muszę przyznać, że z roku na rok, a zwłaszcza w tym roku,
nareszcie pozbyłam się złudzeń i wątpliwości, co do faktu jak
powinnam spedzać Święta, bo wypada, przed rodziną, a jak naprawdę je
spędzę. Trochę to pogmatwane, ale moja droga z Bogiem zaczęła się
rozchodzić już kilka lat temu, ale dopiero niedawno, głośno i
wyraźnie powiedziałam sobie i innym: NiE WIERZę w Boga. A w tym
roku, dojrzałam, by te Świeta spędzić w zgodzie z własnymi
przekonaniami. I to nie znaczy, że nie usiądę do stołu wigilijnego,
ale usiądę tam, z całkiem innych, ale wcale nie gorszych, powodów
niż osoby wierzące. Będe po prostu spędzać czas z rodziną, zjem
wspólny posiłek, porozmawiam, ale...nie bedę sie modlić, ani nawet
udawać że to robię, nie będę śpiewać kolęd i nie podzielę się
opłatkiem. Ponieważ w to nie wierzę. Do kościoła nie chodzę już
dawno, zresztą jeszcze szybciej rozstałam się z fałszywym kościołem
(przyp.autora), niż z samym Bogiem. Moje dzieci nie są ochrzczone,
tzn. Gosia jest, z wody, w szpitalu, bo zagrożone było jej życie, a
mną jeszcze wtedy targały wątpliwości, Janek, to już świadoma
decyzja.
Kompletnie nie ma na mnie wpływu świąteczna gorączka zakupowa, nie
działają na mnie reklamy, choinki (ładne światełka) i inne "gadżety"
tak charakterystyczne dla tego czasu. Powiem tak: jestem wolna i
szczęśliwa.

Ot, takie moje przemyślenia, ale piszę też dlatego, bo jestem
ciekawa, jak osoby takie jak ja, nie wierzące, radzą sobie z
tym "wszędobylskim" świątecznym zgiełkiem. Wszak żyjemy w katolickim
kraju i chcąc nie chcąc, Święta są/bedą co roku i ja to szanuję. Ale
podobnie szanuję mnichów, zielonoświątkowców, muzułmanów i
wszystkich innych, wierzących "inaczej" oraz szanuje ich prawo do
świętowania.
Ale proszę i moje prawo do wyboru, szanować, nie zmuszać mnie i nie
narzucać świętowania na siłę - bo tego nie zniosę i to moje hasło
przewodnie, w tym roku.

Chętnie poczytam też posty osób dla których Święta Bożego
Narodzenia, to najważniejszy i bardzo uduchowiony czas.
Zapraszam do dyskusji:)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • blanka0 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 18:17
      hmmm nie wiedzialam ze masz az takie przekonania
      gratuluje odwagi
      serio
      • a090707 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 18:26
        Gratuluje pewnosci siebie i szczerosci. Ja tez nie wierze, ale jakos to ciagne,
        chyba ze wzgledu na rodzine...
        ps. Od pierwszego Twojego postu na tym forum jakos tak wyczulam/wyczytalam, ze
        jestes fajna babka z ciekawym podejsciem do zycia i juz Cie lubie- za caloksztalt :)
        • a.zaborowska1 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 18:51
          Jeśli chodzi o podejście do religii zapamiętałam cię pod tym
          względem :-) i powiem ci że ...ja jestem w takiej "niewiadomej"
          pozycji czyli waham się. Nie chcę tu opisywać po raz kolejny
          dlaczego. Ja do wiary podchodzę jakoś innaczej i nawet sama tego nie
          rozumiem. Czyli jestem "zła" na Boga nie umiem tolerować jego
          działań z jednej strony a drugiej nie mogłabym nieochrzcić małego
          czy nie wysłac Andżeli do komunni. Miałabym wyrzuty sumienia.
          Nie pochodzę z rodziny bardzo pobożnych. Święta rodzinne wspominam
          nie miło. Aura świąteczna była zabita przez rygorystyczne sprzątanie
          i beznadziejnych gości gdzie od stołu wyganiano dzieci. Nie było
          równiez magicznego otwierania prezentów i śpiewania kolend. Ale mimo
          tego "ten Bóg" jakos we mnie zagościł i msza była pewnego rodzaju
          przeżyciem.
          Niestety ja również nie wychowam dzieci w tej atmosferze przeżywania
          świąt. Różnica tylko w tym, że staram się aby dzień świąteczny nie
          był tylko spotkaniem alkocholowym przy suto zastawionym stole. Jest
          to czas wolny od pracy w którym możemy pobyć razem i spotkac sie z
          rodziną.
          Mi brakuje własnie takiej twojej pozycji w której mogłabym określić
          w co "w kogo" wierzę czy "nie wierzę" Wydaje mi się że takim ludziom
          jest łatwiej w życiu. Nie zyja w takim bałaganie jak 'ja'
          Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do takiego stanu jak ty, który napewno
          daje poczucie wolności. Niezależnie od tego w którą stronę się
          odwrócę.
          Pozdrawiam
          • zabka11 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 19:10
            a.zaborowska1 napisała:

            > ...ja jestem w takiej "niewiadomej" pozycji czyli waham się.<
            No własnie ja w takiej pozycji, byłam od lat, więc w końcu się za to
            wzięłam. Męczyło mnie to, ponieważ nie wiedziałam, jak mam sie
            zachowywać, np. przy stole świątecznym. Niby sie modlę, śpiewam, ale
            jaskoś źle mi z tym było, jakoś nie było to w zgodzie ze mną.

            Nie chcę tu opisywać po raz kolejny
            > dlaczego. Ja do wiary podchodzę jakoś innaczej i nawet sama tego
            nie
            > Święta rodzinne wspominam nie miło. <
            U mnie świeta, to były wieczne kłótnie, ucieczki z domu, moje bo
            miałam dość awantur, i szukanie mnie po nocach przez policję.
            Przynajmniej wtedy starzy sie jednoczyli:(

            Ale nie to mnie odwróciło od Boga, ja starałam sie uwierzyć, i
            poczyniłam kroki, wg mnie odpowiednie, aby naprawdę dać sobie i Bogu
            szansę na istnienie w moim życiu, ale po prostu ...nie wierzę.



            > Mi brakuje własnie takiej twojej pozycji w której mogłabym
            określić
            > w co "w kogo" wierzę czy "nie wierzę" Wydaje mi się że takim
            ludziom
            > jest łatwiej w życiu. Nie zyja w takim bałaganie jak 'ja'

            To prawda, jest łatwiej, i konkretniej. Jestem sprecyzowana pod tym
            względem, nie mam już wątpliwości, żadnych wyrzutów sumienia, które
            były, oj były, i nareszcie czuję się wolna.
            Cały proces oswajania sie z prawdą, przed samą sobą, trwał kilka
            lat. Wiele przemyśleń, dyskusji z m, bo on właśnie "nie
            sprecyzowany" i zrozumienia samej siebie.



            > Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do takiego stanu jak ty, który
            napewno
            > daje poczucie wolności. Niezależnie od tego w którą stronę się
            > odwrócę.

            Życze powodzenia, i niezależnie w którą stronę pójdziesz, zgoda z
            samym sobą to klucz do wewnętrznego spokoju.
            Pozdrawiam:)
    • ulkadabrowska Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 18:45
      My z całą nasza rodziną jesteśmy bardzo bardzo blisko, spotykamy się często na
      wspólnych obiadach/kolacjach/innych okazjach, więc nie to spotkanie jest dla nas
      w Bożym Narodzeniu najważniejsze.

      Nie jesteśmy wielkiej wiary, ale nawet stojąc w ogonku kolejki wierzących zawsze
      staramy się realizować Boże Przykazania i jakoś próbować Pana Boga na czele
      naszych priorytetów postawić.

      Będę tłumaczyła Brunowi i innym moim dzieciom, że Święta Bożego Narodzenia to
      urodziny Jezuska i jak to na urodzinach: idziemy do jego domu (Kościoła),
      świętujemy przy uroczystym posiłku i są tez prezenty (wyjątkowo dla wszystkich).
      A że Pan Jezus, Pan Bóg jest dla nas bardzo ważny to jego urodziny świętujemy
      jeszcze bardziej uroczyście.
      • magda7717 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 19:25
        ja kocham swieta ale ten czar wlasnie swiatelek , choinek prezentow bycia razem.
        swieta kojarza mi sie pieknie cieplo i rodzinnie
        ale jestem po rozwodzie... i do kosciola nie chodze...bo jakos nie mam potrzeby
        ale wierze wierze na swoj sobie sposob
        • metanira Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 11:45
          Ja też lubię święta za ten czar...
          Ale rodzinne kojarzą mi się źle (ojciec alkoholik, fochy, robienie
          łaski o każdy drobiazg, brak pomocy przy sprzątaniu z jego strony,
          zaharowana mama, a "tatuś" i tak nas potem zostawiał i wychodził).
          Bardzo chciałabym, aby święta w mojej rodzinie były inne, ale na
          razie jakoś nie potrafię stworzyć "własnych" świąt. Mama i siostra M
          na drugim końcu Polski, teść za granicą, jesteśmy niejako skazani na
          wigilię u moich rodziców, bo są blisko i przecież nie zostawię mamy
          samej, skoro mieszkam 20 minut pieszo od niej. Ale nie cieszy nas ta
          perspektywa. Moja mama bardzo się stara, ale ojciec samą swoją
          obecnością wszystko psuje (za dużo krzywdy nam wyrządził), wprowadza
          nerwową atmosferę. W sumie ta wigilia jest mało odświętna,
          przypomina zwykły obiad niedzielny, M mi to wypomina, mnie jest
          przykro ze względu na moją mamę :( Tak szczerze to nie lubię świąt.
          Lubię ich atmosferę, wygląd miasta, kupowanie prezentów,
          przystrojony dom. Ale w pełnym ich przeżyciu przeszkadza mi
          świadomość, że zawsze ktoś będzie miał pretensje, będzie
          niezadowolony. M ma pretensje, że nie pojechaliśmy do jego mamy, mój
          ojciec miałby pretensje, gdybyśmy pojechali (w nosie mam jego
          zdanie, ale wyżyłby się na mamie, a tego chciałabym jej oszczędzić),
          teściowa ma pretensje, że się wcześniej nie określiliśmy odnośnie
          świąt i w chyba ramach protestu jedzie do swoich rodziców, a dziadki
          M też w ramach jakiejś demonstracji załatwili sobie pięciodniowy
          świąteczny wyjazd do jakiegoś ośrodka w górach i M ma pretensje, że
          z nikim ze swojej rodziny w święta się nie spotka.
          Wiecie co? Tak szczerze, to chyba najlepsze święta spędziłam 2 lata
          temu w szpitalu (na podtrzymaniu ciąży). To był okropny czas,
          martwiliśmy się o Małego, ale przynajmniej nikt nie miał do nikogo
          pretensji o jakieś tam nie spełnione oczekiwania.
          Straszne to wszystko. I nie wiem co zrobić, żeby to zmienić ;(
          Jeśli zaś chodzi o religijne przeżycie, to też mam problem. Ja
          jestem z tych nieokreślonych. Więrzę w Boga, ale do kościoła nie
          chodzę, skłaniam się bardziej ku panteizmowi, wierzę w jakąś siłę
          sprawczą, że ktoś nad nami czuwa, ale uświadamiam sobie to
          najczęściej, kiedy patrzę na piękno przyrody.
          Ogólnie święta to dla mnie ciężki czas, mimo że mam męża, którego
          kocham i wspaniałego synka.
    • azbestowestringi Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 19:28
      my tez nie wierzymy i swieta spedzimy jak kazdy dlugi weekend. z wyjatkiem
      choinki i prezentow dla dzieci. a tak, to bedziemy sie byczyc i cieszyc z tego,
      ze jest kilka dni wolnego. swieta w polskim wykonaniu sa dosyc trudne, bo
      tradycja jest przezarta religia i czasami czlowiek zaczyna sie gubic, czy to
      jeszcze tradycja, czy juz religijne podejscie do sprawy.
      • zuzaze_78 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 20:39
        Zabka, trafilas akurat w moje refleksje na ten temat :) Kwestia mojej wiary - czyli niewiary skrystalizowala sie jakis czas temu i mysle, ze tak juz zostanie. Przeszlam przez kilka etapow, przez chwile bylam bardzo zaangazowana religijnie, w tej chwili najblizsze mi jest widzenie wiary (jako takiej, niezaleznie od konkretnej wyznawanej religii) od strony antropologii kultury. Niezwykle silna potrzeba kultu, czczenia Boga/bostwa (w zaleznosci od strony swiata i kultury) i znaczenia wszystkich rytualow, symboli oraz przenikania tych spraw w sfery zycia codziennego, do tradycji, fascynuje mnie, ale tylko i wylacznie od tej "naukowej" strony.
        Nie chcialam chrzcic Igi, ale zdaje sobie sprawe, jak mocno jako Polacy jestesmy, mimo wszystko, osadzeni w katolicyzmie. W mojej rodzinie niby nie ma prawdziwie wierzacych i praktykujacych (oprocz jednego dziadka), ale zaraz slyszalam: ja wiem, ja tez nie wierze, ale ochrzcic nie zaszkodzi. Chrzescijanstwo jest w nas od dziecinstwa, od pokolen wdrukowane, mysle, ze nawet w tych, ktorzy nie maja w sobie jakiejs szczegolnie silnej wiary, duzo jest zabobonnosci, moze nawet takiej nieuswiadomionej. Dlatego tak trudno jest calkiem jednoznacznie sie okreslic jako osoba niewierzaca. Mysle, ze ja tez mam z tym do pewnego stopnia problem, to moze razic wierzacych - np. zdecydowalismy sie na slub koscielny, bo cywilny wydawal nam sie zbyt urzedowy i pozbawiony odpowiedniego ceremonialu. Ale nie mialo to dla nas znaczenia w znaczeniu Sakramentu...
        Jesli chodzi o Swieta, podobnie jak i z innymi elementami pochodzacymi z religii - wybieram te, ktore maja dla mnie urok. Wiec choinka, prezenty, kolacja wigilijna, koledy - bo sa piekne. Dla mnie to wszystko wylacznie kwestie estetyczne, nie duchowe.
        Wiem, ze nie wychowam dzieci w wierze, moge opowiadac o religii tylko tak, jak sama ja widze - ze ludzie potrzebuja wierzyc, bo to porzadkuje im swiatopoglad, daje poczucie bezpieczenstwa, ze wiare innych trzeba szanowac, ze jest wiele wyznan i religii, ze warto cos o nich wiedziec, ze rytualy sa w zyciu potrzebne etc.
        No i juz sie zastanawiam, jak to bedzie potem - mamy z mezem rozbiezne zdania w kwestii posylania dziecka na religie - ja oczywiscie jestem przeciw... To tez ciekawy temat, biorac pod uwage polskie realia, (nie)tolerancje innosci itd.
        • zabka11 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 21:22
          zuzaze_78 napisała:

          > Nie chcialam chrzcic Igi, ale zdaje sobie sprawe, jak mocno jako
          Polacy jestesm
          > y, mimo wszystko, osadzeni w katolicyzmie. W mojej rodzinie niby
          nie ma prawdzi
          > wie wierzacych i praktykujacych (oprocz jednego dziadka), ale
          zaraz slyszalam:
          > ja wiem, ja tez nie wierze, ale ochrzcic nie zaszkodzi.
          Chrzescijanstwo jest w
          > nas od dziecinstwa, od pokolen wdrukowane,

          Zuza bardzo ładnie napisałaś tego posta, taki poukładny i
          zrozumiały, ale właśnie, jeżeli chodzi o chrzest, to sie nie
          zgadzam. Jest to jeden z naważniejszych , katolickich obrzędów, i
          nie wyobrażam sobie ochrzcić moje dzieci, i deklarować wychowywanie
          ich w wierze katolickiej, oddać je Bogu, w którego nie wierzę??? To
          dla mnie strasznie fałszywe, bez obrazy oczywiście:)


          > roblem, to moze razic wierzacych - np. zdecydowalismy sie na slub
          koscielny, b
          > o cywilny wydawal nam sie zbyt urzedowy i pozbawiony odpowiedniego
          ceremonialu.
          > Ale nie mialo to dla nas znaczenia w znaczeniu Sakramentu...

          Ja też brałam ślub kościelny, ale byłam wtedy mało sprecyzowana, pod
          względem wiary w Boga i pod naciskiem mocno wierzącej rodziny mojego
          m i własnego pragnienia białej sukni i wesela:)

          > Jesli chodzi o Swieta, podobnie jak i z innymi elementami
          pochodzacymi z religi
          > i - wybieram te, ktore maja dla mnie urok. Wiec choinka, prezenty,
          kolacja wigi
          > lijna, koledy - bo sa piekne. Dla mnie to wszystko wylacznie
          kwestie estetyczne
          > , nie duchowe.

          No właśnie, ja już mam dość tego wybierania, choinka na TAK, bo
          ładna, ale opłatek na NIE, prezenty na TAK,bo miłe, ale modlenie na
          NIE. Jak dla mnie za duży galimatias, ale....z tymi prezentami, to
          właśnie nie tak łatwo, bo o ile, ja ich nie potrzebuję, to moja
          Gosia, jak dziecko, kocha je znajdować pod choinką. Teściowie są
          wierzący, igilia jest u nich, będzie 2 dzieci, 6-7 lat i mały Janek.
          Więc prezenty będą:)

          > Wiem, ze nie wychowam dzieci w wierze, moge opowiadac o religii
          tylko tak, jak
          > sama ja widze - ze ludzie potrzebuja wierzyc, bo to porzadkuje im
          swiatopoglad,
          > daje poczucie bezpieczenstwa, ze wiare innych trzeba szanowac, ze
          jest wiele w
          > yznan i religii, ze warto cos o nich wiedziec, ze rytualy sa w
          zyciu potrzebne

          Moja Gosia chodzi na religie w przedszkolu, właśnie z w.w powodów,
          ale chodziłaby równiez na zajęcia z innych wiar, gdyby takowe były.

          > No i juz sie zastanawiam, jak to bedzie potem - mamy z mezem
          rozbiezne zdania w
          > kwestii posylania dziecka na religie - ja oczywiscie jestem
          przeciw... To tez
          > ciekawy temat, biorac pod uwage polskie realia, (nie)tolerancje
          innosci itd.
          >
          Dla mnie temat nietolerancji nie istnieje, choć ona jest,
          oczywiście. Chodzi mi o to, żę gdy się z nią spotykam, mówie/robię
          swoje. Nikogo na siłę nie przekonam, szanuje to, ale mam prawo do
          swoich przekonań i to prawo, równiez szanuję i uczę szacunku.
          Nauczę tego córci, a poza tym nie oszukujmy sie, statystyki, które
          mówią, że 98% polskiego społeczeństwa to katolicy są grubą przesadą.
          Pozdrawiam
      • 27agnes72 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 20:48
        A my wierzymy w Boga i jest to dla nas bardzo trudny czas.Właśnie ze
        względu na ten zgiełk.W każdej reklamie wszyscy zadowoleni,
        uśmiechnięci, wystrojeni w posprzątanym mieszkanku.A przecież nie
        zawsze tak jest.Przykre zdarzenia i problemy nie wygasają na czas
        Świąt chociaż lżej się je znosi.Czasami mam ochotę uciec w góry (ale
        mnie nie stać) albo wyjechać z rodziną do jakiegoś zacisznego
        miejsca gdzie Bóg będzie najważniejszy.I nie mam zupełnie ochoty z
        nikim się spotykać i całe Święta zerkać na zegarek! To że jestem
        wierząca daje mi dużo radości ale nie widzę sensu godzenia się z
        kimś tylko dlatego że są Świeta- atmosferę między ludźmi buduje się
        cały rok i ludzi kocha się cały rok.I może za mało kocham tych co
        przypominają sobie o Bogu raz w roku....A nasza tradycja jest tak
        bogata że starczy też dla tych co nie wierzą ;-)))
    • malenkie7 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 21:32
      dla mie swieta to czas, kiedy moge spotkac sie z rodziną i znajomymi
      z rodzinnych stron (bo zawsze swieta spedzamy u rodziców), kiedy
      moge najesc sie do syta bardzo smacznych potraw (uwielbiam
      wigilijne, bezmiesne potrawy), kiedy moge odpocząc od codziennosci i
      troche poleniuchowac z dala od warszawy, ogladajac po raz nie wiem
      który "Samych swoich"..
      podobnie jak zabka - swiadomie podjelam z mezem decyzje o tym, ze
      Piotrus nie jest ochrzczony, nie chodzimy do kosciola i nie chcemy
      miec zbyt wiele wspolnego z polskim katolicyzmem. ale... - to ze nie
      wierzę w Boga, i nie nalezę do polskiej spolecznosci katolickiej nie
      oznacza, ze nie wierze w Jezusa. Wierzę że byl, nauczał i był
      fantastycznym gosciem (nie wierze w zmartwychwstanie, co jest chyba
      podstawa wiary...). dlatego wigilia ma jednak dla mnie duchowy
      wymiar. bo to swietowanie narodzin Jezusa. koledy lubie ze wgledu na
      melodie, ale przyznam szczerze, ze gdy slysze kolede w ładnym
      wykonaniu, to mam ciarki i moge się nawet wzruszyc. poza tym czasem
      spiewam jakąs kolede Piotrkowi gdy nie moze zasnąc...
      uwielbiam swiateczne dekoracje, nie przeszkadza mi wszedobylski
      swiateczny marketing, no moze jak juz slysze po raz enty w ciągu
      dnia Last Christmas zespołu Wham, to potrafie sie zirytowac. marze o
      spedzeniu swiat w gorach, w snieznej scenerii, w jakiejs urokliwej
      chatce, w dzien na stoku, wieczorem przy kominku popijając grzane
      wino... ale moja mama mogłaby tego nie przezyc;)
    • smolineczka Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 21:58
      jestem niewierząca, pochodzę z niewierzącej rodziny, co akurat w moim
      przypadku nie powinno dziwić, bo urodziłam się w Kijowie, w czasach
      radzieckich, kiedy na Ukrainie wierzących było mało. pamiętam, jak w
      wieku dwunastu-czternastu lat chodziłyśmy z najlepszą koleżanką do
      pięknej świątyni św. Włodzimierza, to było wielkie przeżycie, ale
      raczej przeżycie estetyczne. w ogóle, wszystkie symbole
      chrześcijańskie poznawałam najpierw od strony sztuki - z malarstwa,
      książek i filmów, potem uczyłam się wartości chrześciańskich, które
      tak naprawdę są wartościami moralnymi. jako dorosła osoba zaczęłam
      rozumieć co to jest wiara, ale nigdy nie zostałam osobą praktykującą.
      kiedyś źle się czułam w atmosferze Świąt, bo wydawało mi się, że mnie
      to nie dotyczy, a jednak wraz z innymi muszę spełniać pewne rytuały.
      w pracy nie lubiłam przedświątecznego okresu, wspólnej Wigilii,
      dzielenia się opłatkiem, uważałam, że skoro jestem osobą niewierzącą,
      to uczestniczenie w tym byłoby przejawem braku szacunku do katolików.
      teraz chyba zmieniam podejście do tych spraw, lubię i obchodzę Święta
      razem ze wszystkimi. chciałam ochrzcić córkę, bo uważam, że skoro
      urodziła się w katolickim kraju, to powinnam dać jej szansę wyboru,
      mimo że sama jestem niewierząca. niestety okazało się to jest
      bardziej skomplikowane, niż myślałam. przykro mi, że od jakiegoś
      czasu nie obchodzę Świąt w szerokim kręgu rodzinnym, bo siostra
      mieszka w Kijowie, rodzice - w Bostonie, a teściowa - niedaleko Morza
      Czarnego... kiedyś zawsze jeździłam do domu, albo ktoś z rodziny
      przyjeżdżał do mnie do Krakowa, a ostatnio jesteśmy we trójkę - ja,
      mąż i dziecko, albo u przyjaciół. staram się nie zapominać o
      chrześciajańskiej tradycji, mimo że rzadko chodzę do kościoła, a
      zakupy, prezenty, choinka, kolędy i świąteczny stół potrafią
      przynieść wyłącznie radość, oczywiście, jeśli do wszystkiego podejść
      z umiarem
      • mynia0 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 20.12.08, 22:27
        ja jestem wierząca i praktykująca, ale nie nawiedzona :D

        świeta mają więc dla mnie podwójny wymiar, ten zewnętrzny i ten
        drugi, który nie każda z Was obchodzi ;) ale tak głównie jest to
        dla mnie czas spokoju, takiego wyciszenia, zwolnienia tempa...
        większy wymiar duchowy mają dl amnie święta wielkanocne, ale te są
        naprawde magiczne, kolorowe, po prostu piękne ;)

        i muszę Wam powiedzieć, że bardzo cenię ludzi, którzy nie wierzą,
        ale nie poddają się jednocześnie trendowi, modzie, rodzinie i tak
        dalej, że chrzczą dzieci bo tak trzeba, bo tak wypada, bo co ludzie
        powiedzą. wyobrażam sobie, że jest to trudne. szacun dla Was, moje
        drogie ;) no i dzięki, że nie robicie cyrku z czegoś, co jest Wam
        nie po drodze ;)
        • matizka Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 01:07
          Ja też jestem wierząca i musze przyznać, że w poście zabki zabolała
          mnie sugestia, że ta cała przedświąteczna gorączka zakupowa - czy
          dla mnie istny obłęd ma coś wspólnego z wiarą. Moim zdaniem to jest
          właśnie to co odciąga od Boga najbardziej - ludzie zamiat pójśc na
          mszę, rekolekcje itp pielgrzymują do supermarketów. w jakimś stopniu
          też w tym uczestniczę i to mi te święta coraz bardziej 'obrzydza'.

          Chociaz ja lubiac zawsze atmosferę świąt Bożego narodzenia, więcej
          duchowych przeżyć miałam na Wielkanoc - te święta zawsze polegały na
          byciu z rodziną, a te drugie na byciu w kościele
          • olcia.kaktus Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 14:22
            ale to właśnie ludzie tak bardzo "przejmujący" się świętami, a takimi są właśnie
            wierzący tak pędzą, by zdążyć na ten jeden konkretny dzień. A reszta, dla
            których ten symbol nie jest taki silny, nie "spinają" się tak strasznie i
            kolokwialnie mówiąc "olewają" ten zgiełk.
    • kurdkowa Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 13:32
      Wierzę w Boga, do kościoła jednak chodze rzadko...Święta uwielbiam i
      zarówno cały ten zgiełk z nimi zwiazany oraz fakt przezywania ich w
      sposób duchowy- uwielbiam patrzec na moją rodzinę siedzącą przy
      wspólnym stole, na usmiechniete buzie dzieci otwierających
      prezenty...uwielbiam ten świateczny zamęt;)
    • olcia.kaktus Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 14:32
      Moja rodzina od samego jej początku (mam na myśli mnie, męża plus mała) jesteśmy
      zdeklarowanymi ateistami. Szanujemy wszystkich równo - muzułmanin, buddystów, i
      innych innowierców, w zależności jakimi są ludźmi, a nie jakiego boga deklarują.
      Święta obchodzimy, w tym roku po raz pierwszy mamy nawet choinkę - ale nie mają
      dla nas wymiaru religijnego, nie "odradzamy" się na pasterce. Obchodzimy je ze
      względu na tradycję spotykania się z rodziną, na pewne miłe rzeczy, które w tym
      czasie mają miejsce. Życzymy innym wszystkiego najlepszego, ale nie ma to
      żadnego podtekstu religijnego - i bez tego można życzyć szczęścia i zdrowia.
      W sumie, gdyby nie taki termin "narzucony" przez święta, to pewnie w takim
      komplecie z rodziną byśmy się nie spotkali przez wiele lat. A tak widzimy się
      dwa razy i roku i to jest miłe.
      Choinka jest ładna - dla mnie to po prostu tradycja, tak jak spotykanie się.
      I nie zależy mi tak strasznie, żeby wysprzątać mieszkanie, albo żeby ugotować 13
      dań, bo wigilię spędzam gdzieś indziej i jakoś nie czuje przymusu, by w domu to
      powtarzać. Prezenty kupuję, ale za zwyczaj przez allegro i w listopadzie, więc
      w grudniu omijam zgiełk sklepowy.
      A święta podobnie jak dla ciebie, są miłym spotkaniem, radością dzieci, fajnym
      czasem i tyle, nic więcej nie potrzebuję.
    • atenette Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 20:57
      Wkoncu mam chwile zeby napisac :). Wychowalam sie w rodzinie, gdzie
      tata jest ateista, a mama nie chodzi do kosciola odkad pamietam,
      choc twierdzi, ze wierzy. Cale moje dziecinstwo opiekowaly sie mna
      jednak mocno wierzace babcie, ktore spelnily swietnie swoja role w
      przekazaniu mi wiary polegajacej na strachy przed wszystkowidzacym i
      wszystkowiedzacym Bogiem. Tak wiec cale dziecinstwo regularnie
      chodzilam do kosciola. Szyko jednak, kiedy tylko moglam juz sama o
      tym decydowac przestalam chodzic do kosciola i z roku na rok
      zaczelam sie coraz bardziej od niego odsuwac.
      W chwili obecnej nie chce miec nic do czynienia z instytucja KK i
      moge okreslic siebie raczej jako agnostyka. Nie jestem w stanie
      powiedziec, ze nie wierze, bo: 1. nie pozwala mi na to ten
      zakorzeniony w dziecinstwie strach przed Bogiem 2. chce wierzyc, ze
      Bog istnieje i istnieje cos poza tym marnym, krotkim zyciem. Nie
      jestem katoliczka, bo odrzucam glowny dogmat katolicyzmu o trojcy
      swietej. Juz blizej mi w tej kwestii chyba do judaizmu.
      Zazdroszcze ludziom takiem mocnej wiary w Boga, bo takim ludziom
      zyje sie latwiej, wiadomo o co chodzi, nie musze tlumaczyc.
      No a co do swiat - jedno jest pewne - uwielbiam Swieta Bozego
      Narodzenia! Jednakze od wielu lat obchodze je raczej jako tradycje
      swiecka niz religijna. Choinka - jak wiadomo pochodzi z poganskiej
      tradycji ludowej, wiec de facto nie ma z religia katolicka nic
      wspolnego. Dla mnie rowniez jest ona po prostu zwyczajem. Spotkanie
      rodziny w wigilie traktuje jako kolejny zwyczaj, choc czesc mojej
      rodziny (w tym maz) jest wierzaca i zapewne dla nich ma to glebszy
      wymiar. Dzielenie sie oplatkiem ma dla mnie dokladnie taki wymiar
      jaki znalazlam przypadkowo w wikipedi hehe "Opłatek wigilijny jest
      symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości.
      Dzielenie się nim na początku wieczerzy wigilijnej wyraża chęć bycia
      razem, bo przecież ludzie skłóceni nie zasiadają do wspólnego
      stołu".
      Swieta oprocz zwyczaju maja dla mnie charatker duchowy w tym sensie,
      ze sa takie cieple, pelne milosci, przyjazni i ciepla rodzinnego.
      Pozwalaja na chwile zatrzymac sie w tym szalonym pedzie i pomyslec
      nad swoim zyciem, nad innymi ludzmi, nad przemijajacym rokiem i
      wlasna duchowoscia.
      • mynia0 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 21:41
        ludziom wierzącym nie zyje się łatwiej, możesz mi wierzyć ;) z tym,
        że mówię o takich naprawde wierzących i chcących żyć zgodnie z
        zasadami swojej wiary, jakakolwiek by ona nie była ;) jest bardzo,
        bardzo trudno, możesz mi wierzyć. i to nie jest tak, że ja nie
        szukam, nie błądzę, nie zastanawiam się, bo wiem wszystko.. wręcz
        przeciwnie... wiara to coś żywego, nie wystarczy wzrastać, to za
        mało. ciągła praca nad sobą jest bardzo trudna.
        • atenette Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 21.12.08, 22:39
          Chodzilo mi o to, ze latwiej jest kiedy wierzy sie, ze jest tam cos
          jeszcze, ze smierc to nie koniec naszego istnienia, ze jest ktos, do
          kogo sie mozesz zawsze zwrocic, pomodlic, ze jak ktos odchodzi to
          odchodzi do lepszego itd. A ze wierzacy tez maja watpliwosci,
          szukaja, bladza - to normalne. Nawet ksieza maja chwile watpliwosci,
          bo na tym polega zywa wiara. A praca nad soba dotyczy moim zdaniem
          nie tylko wierzacych, bo Ci niewierzacy rowniez ciezko nad soba
          pracuja aby zyc wg. swoich zasad, kodeksu moralnego, etyki.
    • kalinka-pl Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 07:48
      Tak mi się przykro zrobiło jak przeczytałam Twojego posta.
      Oczywiście szanuję Twoją decyzję i skoro dobrze się z nią czujesz i
      jesteś szczęśliwa to ok, Twoje życie, Twoja sprawa. Ale nie mogę
      oprzeć się wrażeniu i przekonaniu że podejmując taka decyzję tracisz
      coś bardzo ważnego i odbierasz coś swoim dzieciom. Nie dajesz im
      szansy poznania Boga. No ale to Twój świadomy wybór.
      Nie mogę Ci życzyć ciepła w święta, bo Twoje święta nie mają
      refleksji. Błogosławieństwa Bożego też nie mogę Ci życzyć, bo nie ma
      ono dla Ciebie żadnej wartości.
      Może więc smacznego jedzenia i dobrego odpoczynku - to tak dla
      Ciebie, a z serca szczerego życzę Ci żebyś odnalazła Boga na nowo.
      • olcia.kaktus Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 10:05
        nic bardziej błędnego, że święta dla ludzi niewierzących nie mają w sobie
        refleksji. Z Twojego postu wynika postrzeganie ludzi nie wierzących jako
        pustych, nie zastanawiających się nad głębszym sensem życia, dążących tylko do
        materialności. Niestety to ty tkwisz w błędzie tak oceniając innych.
        Sama byłam wychowana w domu katolickim, ganiano mnie do kościoła, katecheci,
        księża i zakonnice na religii wciskali mi różny kit pod przestrogą, że jak nie,
        to pójdę do piekła. To były jakieś totalne bzdury, powtarzane regularnie w wielu
        miejscach, oglądałam ciągle ich zakłamanie i to ogólnie dość mocno burzyło mój
        światopogląd. Tego chcę oszczędzić dziecku, chce je nauczyć samodzielnej oceny
        bez presji "piekła", bez narzucania dogmatów, pozostawić to jego ocenie i
        zdrowemu rozsądkowi.
        Co odbieram dzieciom? nic im nie odbieram, wręcz przeciwnie, pozwalam poszerzyć
        horyzonty, poznać wiele religii i dać wolny wybór, gdy dorosną.
      • atenette Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 10:45
        Przepraszam ale nie moge skomentowac Twojego katolicyzmu - nie
        zyczysz komus ciepla bo jest niewierzacy? Wysnuwasz wniosek, ze
        skoro ktos jest niewierzacy to nie ma glebszych przemyslen i
        refleksji? Nie zyczysz blogoslawienstwa bozego, bo ktos nie wierzy?
        Przeciez dla Ciebie ma ono ogromne znaczenie i jako katoliczka
        powinnas to zyczyc wszystkim ludziom, niezaleznie od wyznania, nawet
        swoim wrogom.
        • zabka11 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 11:11
          atenette napisała:

          > Przepraszam ale nie moge skomentowac Twojego katolicyzmu - nie
          > zyczysz komus ciepla bo jest niewierzacy? Wysnuwasz wniosek, ze
          > skoro ktos jest niewierzacy to nie ma glebszych przemyslen i
          > refleksji? Nie zyczysz blogoslawienstwa bozego, bo ktos nie
          wierzy?
          > Przeciez dla Ciebie ma ono ogromne znaczenie i jako katoliczka
          > powinnas to zyczyc wszystkim ludziom, niezaleznie od wyznania,
          nawet
          > swoim wrogom.

          Powiem tak, ja jako niewierząca, życzę ludziom Wesołych Świąt,
          ciepła, zdrowia i radości, spełnienia marzeń, oraz czego sobie tylko
          życzą, bo to dla nich życzenia. Życzę im jako człowiek, tak po
          prostu, a oni odbieraja to na swoich falach.
          Jeżeli kalinko Bóg istnieje, wg Ciebie, to dlaczego mi nie życzysz
          jego błogosławieństwa? byc może ono na mnie spłynie i mnie nawróci??

          Właśnie, przepraszam, tej hipokryzji nie znoszę. Z jednej
          strony " miłuj bliźniego swego jak siebie samego", a z drugiej
          jesteś be, bo przecież nie wierzysz i do kościoła nie chodzisz. I
          życzenia Ci się też nie należą, a jeżeli już to jakieś inne. A to
          tylko jeden przykład niesprawiedliwych osądów, osób "mocno
          wierzących" :( Między innymi dlatego nie wierzę. Bo religie tworzą
          podziały i nienawiść, zamykają serca dla innych...ehhhh.
          Pozdrawiam
      • zabka11 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 11:01
        kalinka-pl napisała:

        > Tak mi się przykro zrobiło jak przeczytałam Twojego posta.
        > Oczywiście szanuję Twoją decyzję i skoro dobrze się z nią czujesz
        i
        > jesteś szczęśliwa to ok, Twoje życie, Twoja sprawa. Ale nie mogę
        > oprzeć się wrażeniu i przekonaniu że podejmując taka decyzję
        tracisz
        > coś bardzo ważnego i odbierasz coś swoim dzieciom. Nie dajesz im
        > szansy poznania Boga.

        Nie, kochana to nie tak. Ja nie wierzę w Boga, w żadnego Boga, z
        żadnej religi, ponieważ takie są moje poglądy. Dla mnie to bajka, że
        coś tam istnieje i nami kieruje i dzięki temu łatwiej nam bedzie
        umierać, jestem realistką!!!(przyp. autora).

        Ale to nie znaczy, że odbieram dzieciom możliwość poznania Boga
        (jeżeli jest). Tylko kochana którego Boga? Każda religia ma swojego
        i każda twierdzi, że jej jest jedyny. Jakim prawem mam postawić
        katolickiego Boga nad Allahem?

        Tylko dlatego, że moje dzieci urodziły sie w katolickim kraju, mam
        im już od urodzenia (chrzest) narzucać w co mają wierzyć. Jezus
        ponoć przyjął chrzest w wieku 33lat, więc miał wybór, tak? więc ja i
        moje dzieci też będą go miały.

        Pisałam juz powyżej, moja córcia chodzi na religie, i żałuje, że nie
        ma zajęć z innych religi, bo tez by chodziła. Wie, że babcia Jadzia
        wierzy w Boga i wie, że jak ma jakieś pytania to może iśc z nimi do
        babci. Nie zamykam jej na katolickiego Boga, ale wie, że są na
        świecie narody, które wierzą w innego Boga, też dla nich jedynego.

        Ucze ją tolerancji, ucze jak byc dobrym, pomocnym, uczę, że trzeba
        szanować życie, ludzi, uczę ją wartości, o których teoretycznie mówi
        każda wiara, i to czy wierzę czy nie wcale mi nie przeszkadza. Wręcz
        przeciwnie, mam wrażenie, że jestem bardziej otwarta na świat.

        > Nie mogę Ci życzyć ciepła w święta, bo Twoje święta nie mają
        > refleksji.
        Wręcz przeciwnie, ten czas również jest dla mnie czasem refleksji,
        podsumowań, stąd wziął sie właśnie mój wątek:)
        Dziekuję i również życzę wszystkiego dobrego.
        Pozdrawiam
        • kalinka-pl Re: Źle mnie zrozumiałyście 22.12.08, 13:32
          Pisząc o nie życzeniu ciepłych świąt i o braku refleksji nie miałam
          na myśli tego, że osoby niewierzące są puste. Ale chodziło mi o
          takie ciepło które czuję stojąć przy żłobku, o refleksję religijną.
          Jeżeli nie wierzycie to poprostu w tych kategoriach chyba świąt nie
          rozpatrujecie, no bo po co. To samo tyczy się błogosławieństwa. Po
          co mam Wam tego życzyć jeśli te życzenia nie mają dla Was znaczenia
          i sensu. To tak jakby mi ktoś życzył lotu w kosmos którego wcale nie
          pragnę, wręcz nie chcę. Po co komu takie życzenia?
          Ale życzę spokoju i odpoczynku, radości ze spotkania z rodziną jak
          najbardziej, ale nie w wymiarze katolickim, tylko czysto ludzkim,
          tak samo jak życzę udanej zabawy na Sylwestra.

          Ja wierzę w Boga, że jest i nie umię myśleć tak jak Wy bo dla mnie
          święta to przede wszystkim narodziny Jezusa. Nie umię wyobrazic
          sobie świąt bez tego. I nie wyobrażam sobie i nie chciałabym żeby mi
          ktoś to odebrał czy nie dał. Tak zostałam wychowana, wierząc w Boga
          MIŁOSIERNEGO, a nie takiego który karze za nieobecnośc w kościele.
          Ale absolutnie nie potępiam Was. Napisałam, że każdy dokonuje sam
          wyboru i to prywatna sprawa każdego człowieka.
          I dobrze wiem, że jest taka sama ilość modlących się pod figurą, a
          diabła mających za skórą co niewierzących dobrych ludzi. Sama
          przynależność do religii z nikogo nie czyni dobrego człowieka.
          Mimo to wierzyć w Boga jest cudownie, daje mi to siłę i radość i
          przykro mi, że nie macie tego uczucia w sobie bo to jest piękne.
          Tylko dlatego mi przykro.
          I naprawdę nie mam nic do niewierzących ludzi, szanuję taką Waszą
          decyzję jeśli jesteście szczęśliwe.
    • maniulka_25 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 11:31
      U mnie to wygląda tak...
      Julkę ochrzciłam dopiero w rocznicę urodzin czyli 27.07.08.
      Przez rok zastanawiałam się czy i po co mam ją ochrzcić. I doszłam do następujących wniosków. Mieszkam w Polsce, czuję się Polką, chrześcijanką i daleko mi do innych kręgów kulturowych (np. bardzo daleko mi do arabów, czy żydów). Nie jestem praktykującą katoliczką, ślub mam cywilny, kolędy nie przyjmuję, nie chodzę do kościoła... Ale w Boga chyba wierzę, a może chcę wierzyć. Na pewno wierzę w niesamowitą moc mojego Dziadka, który czuwa nade mną i często mi pomaga. Rzadko go o coś proszę, muszę mieć wtedy tzw nóż na gardle. Ale zawsze mi pomaga i przysyła mi rozwiązanie :-) Nigdy nie zapomnę jak miałam 18 urodziny... Dostałam od mojego Dziadka karton dobrych papierosów, Wyborową a Babcia ugotowała mi mój ulubiony gulasz z kaszą gryczaną.
      Święta zawsze mi się kojarzą z rodziną, dziadkami, z moim psem (zmarł na moich rękach w sierpniu 2006) pilnującym prezentów pod choinką :-) Ale dopiero rok temu Święta nabrały dla mnie innego wymiaru. Moi rodzice pogodzili się że jestem "dorosłym dzieckiem", Julka zasłoniła swoją obecnością innych, nieporozumienia rodzinne zeszły na dalszy plan i nawet choinka tak mocno nie świeci jak moja Julka ! Jak pojawia się nowy człowiek wszystko się zmienia ale przede wszystkim święta są lepsze. Ja zaczęłam rozumieć że mój tata już młodszy nie będzie, że już ktoś zajął moje miejsce, że rodzice odwalili kawał ciężkiej roboty - wychowując mnie i dbając o mnie przez tyle lat. A nie byłam lekkim dzieckiem.
      Święta to przede wszystkim tradycja, choinka, rodzina i jedzenie... Najbardziej lubię obdarowywać innych prezentami. Lubię też barszcz i czekanie na pierwszą gwiazdkę. Ale religijna na pewno nie jestem. Drugie dziecko też ochrzczę z tych samych względów. Ale np. na religię w przedszkolu się nie zgodzę - uważam że mieszanie w głowie aż tak małym dzieciom jest niedobre. Każdy powinien sam dojrzeć do Boga i znaleźć go. Ja znalazłam ale nie w kościele.
    • ja-goda1 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 12:07
      Jestem wierząca i praktykująca. Wychowałam sie w bardzo wierzącej rodzinie,
      podobnie mój mąż, więc jasne było, że dzieci będziemy wychowywać w wierze
      katolickiej. I to nie tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ja po
      prostu wierzę. Dla mnie święta mają podwójny wymiar, ważna jest ta cała otoczka,
      choinka, prezenty, pyszne potrawy i spotkania rodzinne. Ale przede wszystkim
      spowiedź, opowiadanie dzieciom na czyją cześć obchodzimy te święta i świąteczne
      msze św. w kościele.
      Szanuję Twój wybór i bardzo mi sie podoba to że nie zamierzasz udawać, bo i po
      co to komu, takie świętowanie narodzin Boga, w którego sie nie wierzy.
      Wesołych Świąt
      • mynia0 ;) 22.12.08, 12:32
        Bóg jest jeden, dziewczynki, jeden - wszystko jedno, jak Go
        nazwiemy, wszystko jedno, jak czcimy :) każda z wielkich religii
        monoteistycznych robi to na swój sposób. i to tyle ;)
        • zabka11 Re: ;) 22.12.08, 13:14
          Skłaniam sie również ku temu stwierdzeniu, że gdyby był?!, to jeden,
          to tylko ludzie tworząc różne religie (czyt. podziały), podzielili
          sobie tego Boga na kilku Bogów i nazwali po swojemu.

          Jednak ja generalnie! nie wierzę, w jakąkolwiek "istotę", żyjącą
          gdzieś tam na górze czy na dole, czy z boku i kierującą naszym
          życiem, mającą jakiś wpływ na nasze życie, świat, już nie wspomnę o
          niebie, piekle i Sądzie Ostatecznym. Ludzie wierzą, ale sami kierują
          swoim życiem, a dzięki tej wierze są takcy jacy są, dobrzy, źli,
          różni itp.itd, ale gadanie typu "Bóg tak chciał", to moim zdaniem
          zwalnianie się z odpowiedzialniości za swoje życie.

          Ja staram sie robić wszystko co możliwe, w danej kwestii, a jak mi
          się nie uda, to sobie zarzucam winę, a nie jakiemuś Bogu. No chyba,
          że coś zdarzy sie niezależnie odemnie, nie mam na to wpływu, wtedy
          stwierdzenie "Los, natura, czas...tak chciał" lub "tak miało być"
          jest bliższe moim przekonaniom.
          Pozdrawiam
    • anula_82 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 13:34
      sorry ale człowiek nie wierzący w NIC (jak to wspomnialas) to jakby
      pusta istota, KAŻDY w coś lub kogoś wierzy....
      • anula_82 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 13:39
        pusta w sensie bez duszy, nadziei...
        • olcia.kaktus Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 14:08
          na jakiej podstawie tak twierdzisz? odbierasz mi moje wnętrze, moje nadzieje,
          moje refleksje, moje życie duchowe, skoro nie mam duszy...Określasz mnie jako
          pustą duchowo...
          W czym osoba wierząca jest lepsza? w tym, że ma nadzieję, że po śmierci będzie
          coś jeszcze przeżywała, na wędrówkę duszy?
          Ja nie wierzę w żadnego boga, a mam nadzieje, radości, refleksje, przeżywam
          głęboko moje życie i staram się być jak najlepszym człowiekiem (w
          przeciwieństwie do wielu znanych mi wierzących), pracuję dla szczęścia mojej
          rodziny, zdaję sobie sprawę z przewrotności losu i nieuniknionej śmierci.
          Takie twierdzenia są dość charakterystyczne dla dużej grupy katolików, i
          niestety w dość mocny sposób ograniczają im spojrzenie na innych, czego niestety
          jesteś przykładem.
          • anula_82 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 14:33
            chodziło mi raczej o to, że każdy wierzy w coś/kogoś...niekoniecznie
            Boga, w jakiejkolwiek postaci i niezależnie od wyznawanej religii.
            Nie chciałam urazić Twojego wnętrza, napisałam ogólnikowo, iż kazdy
            człowiek MA WIARĘ w cos/kogoś...
            wiekszośc z niewierzących w Boga (żadnego) po utracie np swojego
            dziecka wierzy ze jest ono wśród aniołków.
            osoba wierząca (cały czas mówimy tu o jednym Bogu Stworzycielu) w
            niczym nie jest lepsza od niewierzącej.
        • zabka11 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 14:49
          anula_82 napisała:

          > pusta w sensie bez duszy, nadziei...

          Ja wierzę, tylko nie w Boga, ale nie o tym post, więc nie piszę. Ale
          jak juz zapytałaś, to : wierzę w miłość, wierzę w dobroć, wierzę w
          ludzi, wierzę, że każdy z nas ma jakąś misję, choćby malutką do
          spełnienia, i tylko musi w to sam uwierzyć. Wierzę w siłę naszego
          umysłu, bo dzięki odpowiedniemu nastawieniu, możemy "góry przenosić"

          I podobnie jak wierzący w Boga, mam wiele wątpliwości, bo miłość nie
          zawsze wystarcza, choć powinna, dobroć nie zawsze przyciąga dobroć,
          choć powinna, ludzie nie zawsze sa ludźmi, a często są "potworami" ,
          a niektórzy żyją tak, jakby ich misją była szkoda i tragedia innych:(

          Podobnie osoby wierzące, nie potrafią się niekiedy pogodzić z
          wieloma "decyzjami bożymi".
          Ale nadzieja, którą mam w sobie i wiara w lepsze jutro, daje mi
          siłę, tak wielką, jaką osobą wierzącym, daje Bóg.

          Pozdrawiam
      • badowimo Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 14:21
        hmm...bardzo nie chcialam brac udzialu w tej dyskusji bo mam
        odmienne poglady i te przedstawiane przez Was nie dotra do mnie
        chocby nie wiem co sie dzialo:)
        Ale w koncu napisze co mysle.
        Moj maz ma podobna opinie do Waszych ( niewierzacych) nie raz z tego
        co wygaduje mi sie smiac chce ale slucham go uwaznie.
        Znam meza troche i wiem, ze jego odwrocenie sie od Boga ma glebsza
        podstawe ktora lezy w tym co zafundowali mu rodzice jako dziecku,
        matka alkoholiczka, ojciec walczacy z nalogiem zony bezskutecznie, w
        koncu zwiazal sie z 14 lat mlodsza rozwodka, zglupial przy niej do
        reszty i przestal sie interesowac swoimi dziecmi, wnukami. Moje
        dzieci go nie znaja, ja go tez nie chce znac. Wtlokl mezowi do
        glowy, ze Bog jakby istnial to nie pozwolilby na to zeby ich zycie
        jako rodziny tak sie posypalo...a maz wygodnie w to uwierzyl
        dorabiajac kolejne teorie podobne zreszta do Waszych:)
        Wiara katolicka to bardzo wymagajaca wiara i pisanie, ze sie wierzy
        a niepraktukuje to brednie. Jak ktos wierzy naprawde to powinien
        znac 10 przykazan i sposrod nich jedno mowiace o czci dnia swietego.
        To jest niedziela i swieta, wtedy katolik powinien smigac do
        kosciola a nie siedziec i filozofowac:D
        Ten supermodny model buntu przeciw Kosciolowi jest niczym innm jak
        zwyklym hedonizmem i snobizmem. Nie wiem czy znacie poglady Szymona
        Holowni, on o Kosciele i wierze katolickiej potrafi powiedziec jak
        nikt inny.
        Oczywiscie wiara to jedno a ksieza to drugie. Mnie tez ciezko
        przelknac doniesiena nt tego co niektorzy z nich wyczyniaja ale
        staram sie w to az tak nie zaglebiac bo mam mase innych problemsow:)
        Tez sie kiedys oddalilam na maxa od Kosciola troche z lenistwa, ale
        wrocilam jak znalazlam sie w ktoryms momencie swojego zycia na koncu
        swiata samiutka jak palec, posiadajaca tylko prace jako sprzataczka
        i szkole jezykowa. Ten moment nauczyl mnie pokory do swiata, do
        siebie, wtedy mialam dosc czasu zeby przemyslec wiele i zastanowic
        sie nad swoja duchowa strona.
        Nie wyobrazam sobie nie wierzyc w nic, wybrazacie sobie syt, w
        ktorej Wasze dziecko choruje nieuleczalnie czego nikoomu nie zycze
        rzecz jasna, placzecie nad nim w szpitalu i co?? Realistycznie tak
        jak teraz wyglosicie mowe, ze coz...takie jest zycie, raz wesole raz
        smutne, medycyna zawiodla a teraz nastepuje jego koniec, koniec
        zycia??? Czy jak postepuje agnostyk w takiej sytuacji, czy do
        dziecka w kraju katolickim w takiej syt posyla sie ksiedza?? Co
        macie wtedy w glowie zamiast modlitwy??
        Jak wyglada postawa niewierzacej osoby wobec okolicznosci
        pogrzebowch rodzica katolika?? Nie uczestniczycie w ceremonii bo to
        jakis wybryk katolicki??
        Nie gniwajcie sie, ale wg mnie swieta BOZEGO NARODZENIA jak sama
        nazwa wskazuje sa zarezerwowane tylko dla wierzacych w Narodzenie i
        Zmartwychwstanie:) Dla mnie wybieranie sobie z tradycji Kosciola
        Katolickiego tego co fajne, kolorowe i przyjemne jest po prostu
        slabe....
        Moj maz wielce zbuntowany przeciw Kosciolowi zlozyl przysiege
        malzenska przed Bogiem choc prosilam go, zeby tego nie robil skoro
        takie sa jego przekonania, moglam tylko ja jako wierzaca jemu
        przysiac milosc ale jakos sie nie odwazyl...
        Nie mial nic przeciw ochrzczeniu dzieci i teraz chodzi z nami do
        Kosciola, obchodzi Swieta, modli sie wieczorem z mloda, czyta jej
        Biblie a w polowie stycznia ma zagrac diabla na jaselkach
        przedszkolnych, hehe:)
        Dla mnie jego wycofanie sie z Kosciola jak juz pisalam wiaze sie z
        buntem zwiazanym z tym co rodzice mu zafundowali w dziecnstwie. Moja
        rodzina katolicka od pokolen, nie sklocona, kochajaca sie jest dla
        niego wzorem do nasladowania.
        Tyle na dzis, ide sie pakowac bo wyjezdzamy jutro. Jestesmy juz po
        spowiedzi a prezenty mamy symboliczne. Zadnycj odjazdow z kupowaniem
        w pazdz i listopadzie. Poszlam w piatek kupila kilka drobiazgow nie
        dorabiajac ideologii do maloznaczacych rzeczy.
        Nie sprzatalam tez jakos szczegolnie bo jak niektore z Was wiedza
        raczej na codzien mam posprzatane. Dla mnie Swieta to rodzina, czas
        z nia spedzony, uroczystosci w Kosciele, wspolne wieczory, "zarcie"
        i ten caly zamet jest gdzies na szarym koncu. A dzieci nie czekaja
        na prezenty tylko na spotkanie z dziadkami, ciocia i na spiewanie
        koled. Moja 3 ltaka zna prawie wszystkie:)
        pozdrawiam
        • olcia.kaktus Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 14:49
          jesteś kolejną osobą bardzo "zacietrzewioną" w swej wierze. Najbardziej obawiam
          się osób bardzo mocno trzymających się dogmatów stworzonych przez ludzi, bez
          otwarcia na innych, także inne wiary. Skąd wiesz, że akurat ty masz rację? Wiara
          muzułmańska jest liczniejsza. Wierzysz, że masz rację? a ja w to nie wierzę i
          tylko TYM jednym jedynym się różnimy.
          Przy śmierci/chorobie osób bliskich, gdy "los tak chce" (w twojej wersji
          zrzucasz to na boga), nie modle się, tylko jestem przy tej osobie, myślę o niej.
          Nie liczę na żadną opatrzność, która coś odwróci, tylko staram się działać,
          zapewnić opiekę, pomoc fachową. Jeśli to jest bezskuteczne - ja godzę się z
          losem, ty z bogiem. Żyjemy dokładnie na tym samym świecie, podlegamy dokładnie
          tym samym prawom, tylko ty je inaczej nazywasz. Ani nie jestem traktowana gorzej
          ani lepiej przez los - dlaczego, mimo, że nie wierzę?
          Każdy z nas ma inne przeżycia, inne doświadczenia, gdybyś urodziła się w Iranie,
          nie byłabyś tak mocno zdeklarowana, bo w tej wierze byś się nie wychowała.
          Nie porównuj innych do przeżyć swojego męża, bo on miał akurat zupełnie inne,
          niż ja i dziewczyny, które mają poglądy podobne do moich, nie znasz ich podstaw,
          nie wiesz, z czego wynikają, nie oceniaj
          Jeśli chodzi o święta - czy ubierasz choinkę? to przecież pogański zwyczaj. Dla
          mnie 25-26,12 to nie Boże Narodzenie, ale święta, które de facto są podobnie jak
          dla ciebie spotkaniem z rodziną, czasem z nią spędzonym.
          Ty sobie nie wyobrażasz nie wierzyć w nic. Ja nie jestem osobą nie wierzącą w
          nic - ja wierzę w rodzinę, w świat, przyrodę, fizykę, w miłość, w radość, w
          dobro. To możesz sobie wyobrazić?
        • a.zaborowska1 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 15:12
          badowimo napisała:

          > Nie wyobrazam sobie nie wierzyc w nic, wybrazacie sobie syt, w
          > ktorej Wasze dziecko choruje nieuleczalnie czego nikoomu nie zycze
          > rzecz jasna, placzecie nad nim w szpitalu i co?? Realistycznie tak
          > jak teraz wyglosicie mowe, ze coz...takie jest zycie, raz wesole
          raz
          > smutne, medycyna zawiodla a teraz nastepuje jego koniec, koniec
          > zycia??? Czy jak postepuje agnostyk w takiej sytuacji, czy do
          > dziecka w kraju katolickim w takiej syt posyla sie ksiedza?? Co
          > macie wtedy w glowie zamiast modlitwy??
          > Jak wyglada postawa niewierzacej osoby wobec okolicznosci
          > pogrzebowch rodzica katolika?? Nie uczestniczycie w ceremonii bo
          to
          > jakis wybryk katolicki??

          Ja wiedziałam, że ten wątek obruci się w tym kierunku :-) No i nie
          omieszkam odpowiedzieć ci na twoje pytania.
          Wiesz co wtedy myślisz??? Modlisz się tak mocno, że brak tchu w
          płucach, jesteś wstanie oddać życie za to dziecko, nie myslisz
          racjonalnie, nie zastanawiasz się nad konsekwencjami życia chorego
          dziecka i nie chcesz aby Bóg cię przytulał pomógł przez to przejść.
          Chcesz swoje dziecko zpowrotem TU i TERAZ !!!
          Gdy już jest koniec pogrzeb jest dpoełnieniem tylko tego co się
          stało. Za dzieci nie trzeba się modlić jeśli już to za siebie żeby
          nie zwariować. Mi ksiądz odmówił mszy św pogrzebowej ze względu na
          katolickie procedury. Pogrzeb trwał 5 min. nie podszedł nic nie
          powedział. wygłosił suchą modlitwe i odszedł.

          ...ale po jakimś czasie sobie pomyślałam, że każdy ma jakiś krzyż. W
          zyciu są własnie złe i dobre chwile... pełna nadziei zaczęłam z
          powrotem na mszy stawać z przodu kościoła a nie z
          tyłu. "Wyszykowałam" córkę do kominni w każdym tego słowa znaczeniu.
          Zaangażowałam się w modlitwe, poszłam do spowiedzi, przyjełam
          komunnie. W głowie miałam mnóstwo nadziei i dobrych myśli na lepsze
          jutro i co dostałam znowu kopa. Praktycznie na moich rękach bliska
          mi osoba traci swoje drugie dziecko. Bardzo wierząca, wychowywana z
          zakonnicami, kochająca Swojego Boga ponad wszystko. I znowu te sam
          scenariusz. W takich sytuacjach modlisz się tak mocno, że mogłoby ci
          wypaść serce. Jestes wstanie krzyczeć aby Bóg cię przytulił i pomóg.
          I znowu nic.
          I nie zamierzam się już więcej modlić bo i tak stanie się to co ma
          się stać. Ja nie twierdzę, że Bóg nie istnieje i napewno nie jest
          supermarketem, że można sobie wziąść i kupic co się chce. Ale
          przypomiając sobie treść bibli i analizując życie Chrystusa myslę,
          że jesli jest wina to i kara, jeśli jest kara to musi i być nagroda.
          A dla kobiet w takich sytuacjach nie ma nagrody. Czuje się odrzucona
          mimo iż się starałam zrozumieć i odłożyć ból na bok. jesli się kogoś
          kocha trzeba go przytulić a nie od razu na wstępie skopać.
          Każdy mój stan "niewiary" zawsze burzy moja starsza córka, która
          mówi wyraźnie że np. w trakcie swojej operacji była w niebie miała
          skrzydła razem z Adą modliły się a potem bawiły. Albo kiedyś mi
          powiedziała, że bóg jej kazał przekazać, żebym nie płakał bo jeszczę
          będę miała syna (i mam) jesli Bóg istnieje powinien okazać troche
          więcej miłości ludziom którzy go kochają. Nie mi bo ja to jestem
          wiecznie z nim pokłucona innym, którzy w niego wierzą i jest dla
          nich częścia zycia. Boli mnie strasznie gdy widzę jak cierpią i
          powoli wariują. W tym samym czasie inna osoba krzywdzi innych,
          zabija, kłamie i kradnie i ciągle ma wygodnie i dobrze w życiu. Tego
          nigdy nie pojmę, nie chcę takiej wiary.
          • kalinka-pl Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 18:36
            Dziewczyny, myslę, że nie po to jest ten wątek żeby rozdrapywać rany
            i wyrzucać sobie "zacietrzewienie" bo zacietrzewieni są zarówno
            katolicy jak i osoby niewierzące. Może i mój pierwszy wpis nie był
            jasny, mam nadzieję, że w drugim wytłumaczyłam o co mi chodziło.
            Prawda jest taka, że w obliczu krzywdy, zwłaszcza bólu z powodu
            utraty najbliższej osoby czy dziecka, człowiek ma prawo zwątpić lub
            przestać wierzyć. Ja też kiedyś płakałam i przez łzy przeklinałam
            Boga, bardzo tego żałuję, bo życie pokazało mi że nie umię bez niego
            żyć, ale potrafię zrozumieć, że nie każdy tak potrafi. I nie każdy
            potrzebuje takiego Boga, który "zawodzi". Oczywiście dla wierzących
            śmierć nie jest końcem życia, ale wiem jak ciężko jest przetrzymać
            ten ból i wiem jak wielkie może być to cierpienie. Większe niż wiara.
            Badowimo faktycznie jasno i surowo przestrzega reguł narzuconych -
            wytyczonych przez religię, niektórzy jej zazdroszczą inni nie
            rozumieją. Ale tak już jest, każdy ma inne zdanie, każdy czegoś
            innego doświadczył i każdy inaczej postrzega wiarę i Boga. Czy jest
            to naprawdę takie złe? Nie wiem, według mnie nie.

            Ja miałam to szczęście, że pokazano mi Boga miłosiernego, takiego
            dobrego ojca, który wybacza. Moja wiara jest wiarą radosną. Dążę do
            wartości zawartych w 10 przykazaniach, staram się być dobrym
            człowiekiem i żyć zgodnie z zasadami wiary. Ale nie przestrzegam
            zasad kościoła tak kategorycznie jak badowimo, dla której na pewno
            jestem osobą niewierzącą, bo wybieram sobie to co mi się podoba i
            nie jestem skłonna do wyrzeczeń (typu antykoncepcja).
            Taka wiara dodaje mi skrzydeł, taką wiarę mi przekazano i taką wiarę
            chcę przekazać moim dzieciom. I w takiej wierze chcę żyć. Nigdy nikt
            nie zmuszał mnie do chodzenia do kościoła, do modlenia się i ja też
            nigdy zmuszać nikogo nie będę. Może to wygodne, być takim katolikiem
            na pół gwizdka, pewnie można mnie za to skrytykować, ale dla mnie
            wiara ma wzmacniać a nie dołować.

            Jeśli ktoś wybiera drogę bez Boga, to nic mi do tego. Ale wiem, że w
            życiu łatwiej jest mieć coś w co się wierzy, co daje nadzieję. Dla
            mnie jest to Bóg.

            Ps: Nie chcę znowu być źle odebrana, nikogo nie atakuję, ani nie
            krytykuję, pisząc badowimo mam na myśli tez innych ludzi, którzy są
            tak mocno wierni wierze i kościołowi.




        • atenette Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 22.12.08, 19:44
          Skoro tak stawiasz sprawe to musze odpowiedziec :). Nie oceniaj
          innych niewierzacych na podstawie tego co robi Twoj maz. Nikt tu nie
          napisal, ze jest wierzacy, ale niepraktykujacy, bo cos takiego wg
          mnie nie isnieje i to jest wlasnie zwykle lenistwo. Ja nie
          odrzucilam wiary katolickiej z powodu jakichkolwiek problemow
          zyciowych. Wystarczylo mi przesledzenie historii kosiola, zeby w
          niego zwiatpic. Tak jak napisalam wyrzej nie wierze w glowny dogmat
          trojcy swietej, co jest chyba podstawa wiary katolickiej. Wierze
          natomiast, ze jest jakas sila wyzsza, obojetne czy nazwiemy ja
          Bogiem, Allahem, losem czy przeznaczeniem. Lubie natomiast czytac
          biblie, a raczej stary testament i chetnie go kiedys poczytam corce.
          Poczytam jej takze o innych religiach, a ona wybierze sobie to co
          uzna za sluszne.

          > Nie wyobrazam sobie nie wierzyc w nic, wybrazacie sobie syt, w
          > ktorej Wasze dziecko choruje nieuleczalnie czego nikoomu nie zycze
          > rzecz jasna, placzecie nad nim w szpitalu i co?? Realistycznie tak
          > jak teraz wyglosicie mowe, ze coz...takie jest zycie, raz wesole
          raz
          > smutne, medycyna zawiodla a teraz nastepuje jego koniec, koniec
          > zycia??? Czy jak postepuje agnostyk w takiej sytuacji, czy do
          > dziecka w kraju katolickim w takiej syt posyla sie ksiedza?? Co
          > macie wtedy w glowie zamiast modlitwy??

          A co Ty robisz zrobilabys w takiej sytuacji? Ja poruszylabym niebo i
          ziemie, zeby pomoc swojemu dziecku i bylabym zla jak cholera na tego
          mojego boga, ze zeslal na moje dziecko takie cierpienia (hehe, tak
          jak mowilam blizej mi do judaizmu).

        • f3f Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 23.12.08, 15:14
          Ogromne uogólnienie - niewierzacy to nie są ci co mieli złe dzieciństwo...
          Ja miałam wspaniałe dzieciństwo, mam dobrych i kochających rodziców i nie wierzę w Boga. Wierzę natomiast w miłość, dobroć i ewolucje ;)
          Co do wyłączności świąt dla chrześcijan to co z poganami (od którcyh pochodzi większość świat i obrzadkół chześcijańskich) czy im nie przysługiwała wyłączność?
        • wandzia136 Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 17.01.09, 20:21
          Droga Badowimo przez przypadek przeczytalam twoja wypowiedz na temat
          wiary.Niestety smiem twierdzic ze twoja wiara nie do konca jest taka
          prawdziwa.Piszesz z jadem o rodzinie twojego meza,czy to nie wiara
          kaze wybaczac czy w bibli nie stoi napisane Nie sadzie bowiem sami
          bedziecie sadzeni.Niestety trocisz troszke hipokryzja(wszystko co
          twoje to cacy,a co nie twoje to be).Niestety twoja wiara nie do
          konca jest taka jak powinna byc,ale to wlasnie potwierdza ze z twoja
          wiara nie do konca jest wszystko ok.Pozdrawiam.(moze biblie poczytaj
          dokladniej)
          • olcia.kaktus wandzia136 17.01.09, 20:28
            no największym jadem zajechało z twojego postu wandzia136 . Wygrzebać coś sprzed
            ponad miesiąca i wypomnieć komuś, to jest naprawdę zgryźliwość i maksymalna
            jadowitość.
            • wandzia136 Re: wandzia136 20.01.09, 00:36
              Droga Olciu wypowiedz byla z 22 12 wiec miesiac jeszcze nie minal,a
              poza tym nie wypominam tylko uwazam ze osoby ktore naprawde sa
              dobrymi katolikami i za takich sie uwazaja powinny raczej kierowac
              sie zasada 10 przykazan i czerpac nauki z biblii ktora tak namietnie
              czytaja.Pozdrawiam
            • wandzia136 Re: wandzia136 20.01.09, 00:39
              Droga Olciu czy swoja droga nie dziwne ze uzytkownik skasowal swoja
              wypowiedz??? No ale to wlasnie ta wiara pewnikiem kazala tak zrobic.
    • f3f Re: Nie WIERZĘ, więc Święta są dla mnie..... 23.12.08, 14:56
      właściwie to mogę się pod tym podpisać:
      "...wspólnym czasem spędzonym z rodziną, możliwością wyspania się,
      zjedzenia czegoś dobrego, rozmowy oraz patrzenia na radość dzieci
      rozpakowujących prezenty."

      Na naszej ateistycznej wigilii będzie w tym roku 10 dorosłych osób w tym 2 wierzące. My dzielimy się opłatkiem podczas składania życzeń - uważam to za element tradycji, tak jak choinkę, barszcz, prezenty.
      Zwłaszcza, że większość ( a może nawet wszystkie?) symbole Bożego Narodzenia mają swoje źródło w wierzeniach pogańskich.
      • pysiulek_79 Święta dla wszystkich!!! 23.12.08, 15:07
        Bo czemu nie? Moja rodzina jest wierząca ale mój tata pochodził z
        atistycznej rodziny, gdzie zawsze Boże Narodzenie obchodzono. Dla
        niewierzących piękna tradycja, dla wierzących radość i nadzieja
        jakie niesie Narodzenie Boga, dla wszystkich radośc ze spotkania z
        najbliższymi, czas na odpoczynek, na chwilkę zatrzymania w
        odświętnym nastroju, dobre jedzenie, spanie i cokolwiek sobie
        wymarzycie. I takich świąt życzę wszystkim Katolikom, Wierzącym,
        Niewierzącym, Ateistom, Agnostykom i Wyznawcą Wszlkich Innych Bostw
        i Religii, pozdrawiam ciepło
        • zabka11 Re: Święta dla wszystkich!!! 23.12.08, 17:02
          :)
          Myślę, że to odpowiednie i bardzo trafne podsumowanie tego wątku, bo
          Święta są faktycznie dla wszystkich, i grunt to przeżywać je w
          zgodzie z innymi, ale przede wszystkim w zgodzie z samym sobą. I tak
          też uczynię i tego WAM również życzę.
          Dziękuję i pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka