Dodaj do ulubionych

głęboki oddech PZPR

01.12.10, 16:14
horowy napisał: "Stanisław Werczyński w latach 1965-1966 był przewodniczącm Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej, a w latach 1967-1971 naczelnikiem Miejskiej Rady Narodowej. (z tego co mi się wydaje to chyba "papa" obecnego burmistrza).

a zarzuca sie Panu Orychowi że za nim stoi były członek PZPR. I co z tego? Przy tym co widzimy powyżej to mały pikuś. Przynajmniej jego przodkowie mają czystą kartę. I co za obłuda. Mając dziadka komucha i to z górnej półki bo byle komu nie dawali władzy pozwalać wytykać Orychowi że ma takich protektorów. Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. Znowu wspólnota strzeliła sobie samobója. Brawo!
Obserwuj wątek
    • jerzykrajewski7 Ojciec czy dziadek 01.12.10, 16:53
      Stanisław Werczyński to ojciec czy dziadek Janusza Werczyńskiego?

      Chociaż fakty spróbujmy ustalić.

      Ktoś wie coś dokładniejszego na ten temat?

      Pozdrawiam

      Jerzy Krajewski

      • j.w.orlowski Re: Ojciec czy dziadek 01.12.10, 17:44
        Dziadek
        • zenhorst_major Re: Ojciec czy dziadek 01.12.10, 17:53
          Śwagier :-)
        • jerzykrajewski7 A kim był ojciec Janusza Werczyńskieg? A teść? 01.12.10, 20:55

          A kim był ojciec Janusza Werczyńskiego?

          Nie interesowałem się tym, gdy byłem jego konkurentem w 2002 r.

          Konkurowałem z Januszem Werczyńskim, a nie jego ojcem.

          Skoro jedna zwolennicy Janusza Werczyńskiego bez przedstawienia jakichkolwiek dowodów zaatakowali Tadeusza Skłodowskiego za to, co robił w PRL, może warto zainteresować się również przeszłością Janusza Werczyńskiego i jego ojca.

          Dziadek naczelnikiem w PRL, to kim mógł być jego ojciec?

          Zastanawiają mnie bowiem rozległe stosunki Janusza Werczyńskiego w powiatowym układzie władzy.

          Mógł je wypracować sam.

          Ale mógł też pomóc mu ojciec.

          Ktoś z tego forum wie, czym zajmował się i zajmuje ojciec Janusza Werczyńskiego?

          Słyszałem też, że jego teść jest mocno ustosunkowany?

          Ktoś wie coś na ten temat?

          Nie drążyłem wcześniej tego tematu.

          Ale może warto.

          Pozdrawiam

          Jerzy Krajewski

    • rafxxww Re: głęboki oddech PZPR 01.12.10, 18:09
      Jestem absolutnym przeciwnikiem ponownego wyboru J. Werczyńskiego na burmistrza, ale wyciąganie tego typu informacji jest po prostu nie fair. Jakie to ma znaczenie kim był ojciec czy dziadek pana J.Werczyńskiego? Jaki był wpływ na to w osobie naszego burmistrza? To jest cios poniżej pasa, więc proponuję zakończyć tą dyskusję na tym etapie.
      • tomt3 nie róbmy "dziadka z PZPR" 01.12.10, 18:31
        Wszystko zaczęło się od jakiegoś bzdurnego wyciągania życiorysu p.Skłodowskiego, który nie ma żadnych powiązań rodzinnych z p.Orychem. I koło się potoczyło. też jestem przeciwny takim zagrywkom, faktycznie skończmy tę dyskusję, i nie róbmy tym razem "dziadka z PZPR".
        • paralaksa7 Re: nie róbmy "dziadka z PZPR" 01.12.10, 20:14
          Czy wam się w głowach pomieszało - krajewscy, orłowscy i pozostali nie wybrani? Wyborcy Was odrzucili i na tym koniec. Nie wracajcie do starych czasów, bo to nikogo nie interesuje. Dziadek Werczyńskiego miał prawo być w PZPR, bo takie były czasy. Rozliczamy burmistrza za jego czyny współczesne lub ich brak, a nie za przeszłość jego dziadka.
          Jacka Orycha wybierzemy na nowego burmistrza, dlatego że ma świeży umysł i serce do pracy, a nie dlatego, że jego przodkowie mają czyte życiorysy.
          • izabela-1982-pl kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 20:24
            Przecież Pan O. nie pochodzi z Marek. Prawda jest taka, że nic tak naprawde nie wiemy o przodkach Pana O.. Kim byli, co robili? Jedna wielka zagadka.
            • paralaksa7 Re: kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 20:29
              i nie chcemy wiedzieć!
              • soviet46 Re: kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 20:39
                to znaczy kto ?
            • tomt3 Re: kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 21:00
              Jeżeli nic nie wiesz o przodkach p.Orycha,a to Ciebie interesuje, to swoją ciekawość możesz zaspokoić wysyłając zapytanie poprzez formularz kontaktowy na stronie www.burmistrzmarek.pl/
              • kini99 Re: kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 21:46
                pytanie po cholere, czy nadajemy tutaj tytul dziadka roku...... z tym dajmy se spokoj...
                • tomt3 Re: kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 22:57
                  Skoro Izabeli tak zależy na tej wiedzy to ma podany link, niech zapyta. Ale z tym tytułem dziadka roku to mnie rozśmieszyłeś. Można by też rozważać kandydaturę na bajarza roku...ale to kiedy indziej, choć mam już faworyta.
                  • badboy1001 Re: kim byli przodkowie Pana O? 01.12.10, 23:32
                    Z pewnością Krajewskiego:-)
                    • tomt3 Re: kim byli przodkowie Pana O? 02.12.10, 09:25
                      Skąd masz taką wiedzę kogo mam na myśli? Pisałem coś na ten temat? Jeżeli wyrażasz swoją pewność w tym temacie, to znaczy że prawdopodobnie wszystkie Twoje posty są tak samo wiarygodne jak powyższy, więc lepiej żebyś został tylko czytelnikiem tego forum, albo w ogóle na niego nie wchodził, żeby nie kusiło coś równie głupiego napisać.
                      • badboy1001 Re: kim byli przodkowie Pana O? 02.12.10, 09:46
                        Kolego, w tej gorączce przepychanek przedwyborczych, zapomniałeś o uśmiechu...

                        Mój "typ" wziął się właśnie z treści postów na tym forum. Gdzie nie zajrzę Krajewski.
                        Literat, fantasta o kwiecistym języku. Nic tylko niespełniony dziennikarz śledczy i bajarz :-)

                        A wracając do meritum tego wątku:
                        Podobnie jak rafxxww i paralaksa7 jestem przeciw szukaniu brudów w rodzinach kandydatów i ich popleczników. To Oni sami podlegają naszej ocenie i na ich osobach ta dyskusja kończyć się powinna.
                        • jerzykrajewski7 Nigdy nie byłem dziennikarzem śledczym 02.12.10, 10:28

                          Nigdy nie byłem dziennikarzem śledczym.

                          Zajmowałem się i zajmuję sprawami gospodarczymi.

                          W "Businessman Magazine" w 1998 r. napisałem kilka dużych artykułów o przedsiębiorcach, którzy odnieśli sukcesy, m.in. o Ryszardzie Krauze, Janie Kulczyku i Aleksandrze Gudzowatym. Nie były one dla nich miłe, choć nie prowadziłem śledztw przeciw nim.

                          Jan Kulczyk był tak zaniepokojony tym, co napisałem, że osobiście pojawił się w redakcji "Businessman Magazine", by zobaczyć, co ma być o nim wydrukowane na kolumnach tego miesięcznika.

                          Choć zdarzało mi się trafiać na afery i przestępców, m.in. opublikowałem w 1990 r. artykuł w "Gazecie Bankowej" o oszustwie, jakiego w początkach kariery dopuścił się Aleksander Gawronik, który wówczas starał się o licencję na bank.

                          Na korytarzu w Narodowym Banku Polskim Gawronik zagroził mi, że jeżeli nie przestanę zajmować się sprawą oszustwa, to on publicznie ogłosi, że chciałem od niego 10 tysięcy dolarów za milczenie w tej sprawie, a świadkiem mojego szantażu miał być jego pracownik, który z nim był na korytarzu w NBP.

                          Po artykule w "Gazecie Bankowej" Gawronik nie dostał zgody na utworzenie banku.

                          Potem wyszły inne jego przestępstwa. Zeznawałem na procesie przeciw niemu. W rezultacie Aleksander Gawronik trafił na kilka lat do więzienia.

                          Nie jestem bajarzem.

                          Opisuję fakty, staram się wiernie relacjonować to, co mówią mi inni ludzie, oddzielam komentarze od informacji.

                          Gdy to możliwe, starami się dotrzeć do dokumentów.

                          Gdy widzę, że dziennikarskie metody są nieskuteczne, oddaję sprawę do prokuratury.

                          Tak postąpiłem, słysząc w 2002 r. o tym, co dzieje się w Markach.

                          Pozdrawiam

                          Jerzy Krajewski

                          • solferino2 Re: Nigdy nie byłem dziennikarzem śledczym 02.12.10, 10:44
                            ot i gwiazda dziennikarstwa:

                            Okazało się, że osoby, które przekazały mi informacje, okazały się mało wiarygodne.

                            Błędem było, że je opublikowałem, bez przedstawienia stanowiska drugiej strony.

                            Choć nie były to artykuły prasowe, tylko teksty doniesień do prokuratury.

                            Jak się okazało, nie można publikować tekstów doniesień do prokuratury bez przedstawienia stanowiska drugiej strony.

                            Przeprosiłem za ten błąd.

                            Przeprosiny zostały przyjęte.

                            W sądzie zawarłem ugodę z Januszem Warczyńskim.

                            Tamta sprawa jest zamknięta.

                            Od tamtej pory go nie atakowałem.

                            "Faraon" to tylko drobna złośliwość.

                            Mnie po prostu śmieszy.

                            Pozdrawiam

                            Jerzy Krajewski
                            • jerzykrajewski7 To były materiały wyborcze 02.12.10, 11:22
                              Te doniesienia do prokuratury zostały opublikowane jako materiały wyborcze, jako kopie dokumentów.

                              Nie miały statusu artykułu dziennikarskiego.

                              Nie wyobrażam sobie, by w artykule dziennikarskim nie podać stanowiska drugiej strony.

                              Choć w komentarzu jest to dopuszczalne.

                              Dlatego na naszych stronach internetowych zawsze podaję w takiej sytuacji tytuł:

                              "Nasz komentarz".

                              Jeszcze inny status ma dyskusja na tym forum.

                              To jest zwykła "pyskówka".

                              Jak widać, bawi mnie ta pyskówka, skoro biorę w niej udział.

                              Pozdrawiam

                              Jerzy Krajewski
                        • klemenko Stanisław Werczyński 02.12.10, 11:06
                          Nie wyciąganie brudów, tylko analizowanie wypowiedzi na forum plus powszechnie dostępnych informacji.
                          "rafxxww 01.12.10, 08:31: Co mnie jakiś pan Skłodowski obchodzi. Ja jego na burmistrza nie wybieram. Nie jest on dla mnie żadnym guru. Dla ścisłości nie należę i nie należałem do żadnej partii, stowarzyszenia, nigdy nie byłem radnym i nie kandydowałem.
                          Jestem zwykłym mieszkańcem Marek i jednocześnie wyborcą, który płaci tutaj podatki, moje dzieci uczęszczają do mareckich szkół i jedyne na czym mi zależy to zmiana na lepsze i wyjście z obecnego marazmu. Zmiana tematu z bieżących bolączek na historie pana Skłodowskiego, zresztą zupelnie mi nie znanego, z czasów PRL to mnie g... obchodzi. Równie dobrze moglibyśmy wyciągać historię dziadka pana burmistrza, wieloletniego naczelnika (naczelnikiem jak wiadomo zostawało się z nadania partyjnego PZPR). Takie komentarze to brudne chwyty poniżej pasa i nie ma moim zdaniem to żadnego wpływu na to kim jest i co robi dzisiaj pan J.Werczyński. Skupmy się na tym co zostało zrobione przez ostatnie 15 lat (niemal nic) i co się będzie działo przez następne 4 lata. Zmieńmy w końcu nasze Marki."


                          Po drugie: Jerzy Krajewski i k-skorpion zbyt wybiórczo „cytują” moją wypowiedź, która dotyczyła uroków demokracji jako takiej a nie miała na celu wyciągania „brudów z życiorysu”.
                          Ja sam miałem dziadka, który był w latach pięćdziesiątych Przewodniczącym Gminnej Rady Narodowej gdzieś w Polsce Ludowej.
    • msp1 Re: głęboki oddech PZPR 07.12.10, 14:09
      Trochę się spóźniłem na tę dyskusję , ale wtrącę swoje trzy grosze. Mowa o osobach pana Werczyńskiego, pana Orycha i pana Skłodowskiego. Zostawmy w spokoju ich przodków. Faktem jest, że w życiorysie Werczyńskiego nie nie ma przynależności do PZPR, o sympatiach politycznych Orycha nie wiele wiemy, pewnie czysty. Popierający Orycha, pan Skłodowski w Markach mieszka, według swoich słów, od 1976 roku. Znamy go jako członka tej przewodniczki narodu, z jej też rekomendacji dyrektorował jednej z mareckich szkół, a także dzięki niej został mareckim inspektorem oświaty.
      Zapytam, tak przy okazji pana Krajewskiego - ponieważ drąży genealogię - kim był jego ojciec i teść?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka