Co za dzień dzisiaj miałam! Dopiero co znalazłam fajną nowiutką ofertę pracy, która może na chwilę by mi odpowiadała. Jeśli chodzi o kwalifikacje to mam wszystkie aż w nadmiarze (co of course sukcesu nie gwarantuje ale nie wstyd aplikować). Ale mam tez wątpliwości czy wysyłać aplikację bo potem głupio będzie się wycofać. Spytałam Tarota czy to byłby dobry pomysł:
1. Szanse na tę pracę - As Mieczy
2. Co jest przeciw - Giermek Buław
3. Co jest za - Rycerz Monet
4. Wynik jeśli wyślę aplikację - Kapłan
i jakie będzie moje zadowolenie (satysfakcja) z tej pracy - 2 Buław.
As Mieczy w zasadzie mói ok, wyśłij jak się zdecydujesz. Mam te wszystkie kwalifikacje, których chcą więc w dokumentacji jest ok. Praca byłaby rzetelna (firma państwowa, ustalony czas bo do końca roku i ja nie chcę nic na stałe na razie), pewna i stabilna. Przeciw - no właśnie, a mnie gna jednak gdzie indziej, jakieś nowe wyzwania, najlepiej za granicę. Ta praca jest z pogranicza - czyli głównie w kraju, z obcokrajowcami. Może i będą wyjazdy ale raczej krótkie. Wynik - Kapłan - teoretycznie byłaby tu jakaś rozmowa z pracodawcą w stylu staw się i pogadamy. Bardziej zastanawia mnie ta moja satysfakcja w 2 Buław - bo to trochę tak jakbym się skazała na pogranicze - nie mogę wyjechać za granicę, ale jestem na styku. Mam globus w łapce ale stoję za murem i do końca roku jestem delikatnie mówiąc udupiona w kraju.
2 Buław
Przypomina mi to lizanie cukierka przez papierek.
Z przełożenia wypadły mi Głupiec, 3 Buław, 5 Kielichów - czyli nowa praca jest ale te plany na wyjazd to pójdą w odstawkę.
Oczywiście deadline jest za miesiąc więc nie muszę się szybko decydować a ten rozkład to pod wpływem impulsu. Musiałabym chyba się pogodzić z tym, że znowu się jakiś czas sama zniewolę. A po co ja przechodziłam na emeryturę? Żeby decydować gdzie i jak chcę dalej pracować. Bo mnie ten Paź Buław gna gdzie indziej