Dodaj do ulubionych

Premier samobójcą?

15.08.07, 01:34

Jarosław Kaczyński rozbił koalicję, która była jego wiernym narzędziem do
trzymania Sejmu w szachu; może ciut niezręcznym narzędziem, ale lepszego nie
było i nie ma. Przy okazji zadarł z wiernym mu i potężnym Radiem Maryja; i nie
zapobiegł głośnej kompromitacji stworzonych przez siebie i wiernych mu
policyjnych służb specjalnych. Następnie sam zaproponował możliwie szybkie
wybory, w których jego porażka jest bardzo prawdopodobna. Rozum mu odjęło, czy
co?

Wszyscy się więc cieszymy, planujemy sprzątanie po PiSie, likwidację wynaturzeń,
naprawę zaszłości... i nawet nie szukamy wyjaśnienia DLACZEGO on tak nagle
poddał się na wszystkich frontach. Uchodzi naszej uwadze jeszcze to, że on
wcale nie jest poddany a my, wykształciuchy, po raz kolejny dzielimy skórę na
niedźwiedziu. A to dlatego, że bierzemy wypowiedziane słowa za dobrą monetę i
widzimy tylko polityczne metody wychodzenia Partii z opresji. Gdyby Kaczyński
odszedł, to wszystko, co skonstruował przez ostatnie dwa lata, nie tylko nie
miałoby z jego punktu widzenia żadnego sensu, ale zwaliłoby mu się bardzo
boleśnie na łeb. Jego policja polityczna zajęłaby się intensywnie prowokacjami
przeciwko jego osobistym aparatczykom. A tu przecież i bez prowokacji
nazbierało się tego tyle, że można by długo nie wyjrzeć z mamra. Więc Kaczyński
absolutnie nie może oddać władzy. I zapewne nie myśli o jej oddaniu.

Na razie jest tak. Władzę sprawuje Kaczyński bez przeszkadzajek z Sejmu i z
partii koalicyjnych
Obserwuj wątek
    • sclavus Re: Premier samobójcą? 15.08.07, 09:59
      ... obyś nie miał racji!
      Z drugiej zaś, czołgi dzisiejszej defilady, mogą jutro z Warszawy
      nie wyjechać... - jeszcze!
      :|
      • stefan4 Re: Premier samobójcą? 15.08.07, 11:01
        sclavus:
        > Z drugiej zaś, czołgi dzisiejszej defilady, mogą jutro z Warszawy
        > nie wyjechać... - jeszcze!

        Nie, na to jeszcze jest za wcześnie.

        Po pierwsze jeszcze moga się udać metody pokojowe: działania służb specjalnych,
        cudy nad urną itp. Nikt nie robi zamachu stanu dla sportu, jeśli może inaczej.

        Po drugie jeszcze nie wszystko jest przygotowane, coś byśmy o tym słyszeli i
        byłoby więcej napiecia w powietrzu. Nie da sie zrobić stanu wojennego tak, żeby
        nikt niczego nie wyczuwał z wyjątkiem kilkudziesięciu tysięcy zamachowców.
        Raczej więc rozsiewa się hiobowe wieści, żeby informacje w nich utonęły; oraz
        wykonuje się akcje odwracające uwagę (w grudniu 1981
        • sclavus Re: Premier samobójcą? 15.08.07, 11:50
          stefan4 napisał:

          > sclavus:
          > > Z drugiej zaś, czołgi dzisiejszej defilady, mogą jutro z
          Warszawy
          > > nie wyjechać... - jeszcze!
          >
          > Nie, na to jeszcze jest za wcześnie.
          > Po pierwsze jeszcze moga się udać metody pokojowe: działania służb
          specjalnych, cudy nad urną itp. Nikt nie robi zamachu stanu dla
          sportu, jeśli może inaczej.
          > Po drugie jeszcze nie wszystko jest przygotowane, coś byśmy o tym
          słyszeli i byłoby więcej napiecia w powietrzu. Nie da sie zrobić
          stanu wojennego tak, żeby nikt niczego nie wyczuwał z wyjątkiem
          kilkudziesięciu tysięcy zamachowców.
          > Raczej więc rozsiewa się hiobowe wieści, żeby informacje w nich
          utonęły; oraz wykonuje się akcje odwracające uwagę (w grudniu 1981 --
          np. atak na szkołę pożarnictwa).
          > Po trzecie czołgi wyjadą, bo nie są potrzebne do selektywnego
          wyaresztowania polityków. Tu nie ma na razie sytuacji z 1981
          (społeczeństwo przeciwko Partii i Rządowi) tylko taka bardziej z
          Białorusi kilkanaście lat temu (duża część klasy politycznej
          przeciwko Partii i Rządowi przy względnej obojętności
          > społeczeństwa). Wobec tego stosowane środki też będą inne.
          > A swoja drogą to mnie również niepokoi ten sołdacki jubel. Wraca
          obrzędowość PRL-owska. Ma zrobić na ludziach wrażenie, że Partia i
          Rząd są silne i jak już wyślą wojsko na ulice dla ,znormalizowania'
          sytuacji, to mamy się mu nie pętać przed lufami z jakimiś tam
          strajkami czy demonstracjami. Jakoś nie widzę innego celu wydawania
          kasy na to widowisko.
          >
          > - Stefan
          >

          href="www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.h
          tml"
          target="_blank">www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjn
          e.html</a>


          Wiesz...?
          Ja o stanie wojennym z grudnia 81, dowiedziałem się 13.12 o godz.
          00:15... kiedy drzwi były już wywalone... a i to nieprawda bo,
          że "stan wojenny", to załapałem, kiedy mnie przewieziono - rano - do
          obozu... :)
          A przecież, siedziałem w samym środku informacji.... ;)
          • paczula8 Coz za piekna martyrologiczna historia ... 16.08.07, 11:00
            > Ja o stanie wojennym z grudnia 81, dowiedziałem się 13.12 o godz.
            > 00:15... kiedy drzwi były już wywalone... a i to nieprawda bo,
            > że "stan wojenny", to załapałem, kiedy mnie przewieziono - rano -
            do
            > obozu... :)

            Sclavusie byles opozycjonista?:) Sadzac z pogladow gloszonych przez
            Ciebie (lewicowych, proeuropejskich, antykoscielnych) oraz sympatii
            do Kwasniewskiego i jego kumpli z SLD byles przedstawicielem tzw.
            lewicowej opozycji laickiej ... a ja juz od dawna chcialam spotkac
            kogos takiego, zeby zadac mu pytanie: o co walczyliscie w 80 roku?
            odpowiesz?
            • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 16.08.07, 12:50
              paczula8 napisała:

              > > Ja o stanie wojennym z grudnia 81, dowiedziałem się 13.12 o
              godz.
              > > 00:15... kiedy drzwi były już wywalone... a i to nieprawda bo,
              > > że "stan wojenny", to załapałem, kiedy mnie przewieziono - rano -

              > do
              > > obozu... :)
              >
              > Sclavusie byles opozycjonista?:) Sadzac z pogladow gloszonych
              przez
              > Ciebie (lewicowych, proeuropejskich, antykoscielnych) oraz
              sympatii
              > do Kwasniewskiego i jego kumpli z SLD byles przedstawicielem tzw.
              > lewicowej opozycji laickiej ... a ja juz od dawna chcialam spotkac
              > kogos takiego, zeby zadac mu pytanie: o co walczyliscie w 80 roku?
              > odpowiesz?
              >

              Dziecko drogie... :)
              Czy ty naprawdę uważasz, że w opozycji do komunizmu mogą być tylko
              narodowi katolicy ???Wyobraź sobie, że jestem z przekonania ateistą
              od dobrych czterdziestu lat... niewierzącym od ponad
              pięćdziesięciu...
              Z przekonania (i z tradycji rodzinnej) "zrewidowanym
              piłsudczykiem" ...
              Nie mam nic wspólnego z Kwaśniewskim, z popieraniem SLD, itp...
              W stanie na dzisiaj - nie ma takiej partii, którą gotów byłbym
              poprzeć choć wiem jaką poparłbym...
              Dlatego - wybacz - śmieszy mnie nieco twoje posługiwanie
              się "jedynymi prawdami"... schematami myślowymi... paczulo :))
              • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 16.08.07, 13:01
                > Dziecko drogie... :)
                > Czy ty naprawdę uważasz, że w opozycji do komunizmu mogą być tylko
                > narodowi katolicy ???

                Kochany tatusiu!;)
                Czyzbym napisala cos takiego? gdzie? pokaz paluszkiem :)

                ... i nie rozumiem dlczego nie odpowiedziales na moje pytanie, masz
                z tym jakis problem?:)
                • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 16.08.07, 13:22
                  paczula8 napisała:

                  > > Dziecko drogie... :)
                  > > Czy ty naprawdę uważasz, że w opozycji do komunizmu mogą być
                  tylko
                  > > narodowi katolicy ???
                  >
                  > Kochany tatusiu!;)
                  > Czyzbym napisala cos takiego? gdzie? pokaz paluszkiem :)
                  >
                  > ... i nie rozumiem dlczego nie odpowiedziales na moje pytanie,
                  masz
                  > z tym jakis problem?:)
                  >

                  Jakoś sobie nie przypominam, żebym miał paczulę za dziecko moje... :)
                  ...
                  Czy brak ci odpowiedzi o co walczyłem ?
                  Czyż to nie wynika z tego co napisałem?
                  Skoro ci mało, to napiszę kobylastymi literkami: O DEMOKRACJĘ - i
                  nie jako "laicka lewica"... przy czym nie miałem żadnych pretensji
                  do bycia politykiem - obserwatorem jeno i opisywaczem.... jeśli już
                  tak bardzo chcesz wiedzieć... ;)
                  A ty ? Ile miałaś wtedy latek ??
                  • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 17.08.07, 00:17
                    > Czy brak ci odpowiedzi o co walczyłem ?
                    > Czyż to nie wynika z tego co napisałem?
                    > Skoro ci mało, to napiszę kobylastymi literkami: O DEMOKRACJĘ - i

                    Czyli dokladnie o co? Samo slowo demokracja to dla mnie za malo (nie
                    rzuca mnie na kolana:)), juz Roza Lukemburg odkryla, ze 'nie ma
                    prawdziwej demokracji bez socjalizmu', walczyles o socjalizm?

                    > nie jako "laicka lewica"... przy czym nie miałem żadnych pretensji
                    > do bycia politykiem - obserwatorem jeno i opisywaczem....

                    wiec za co wlasciwie Cie internowano?

                    > A ty ? Ile miałaś wtedy latek ??

                    a dlaczego pytasz?:) chcesz sie ze mna licytowac kto ma wieksze
                    zaslugi w obalaniu komuny?
                    • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 21.08.07, 12:27
                      paczula8 napisała:

                      > > Czy brak ci odpowiedzi o co walczyłem ?
                      > > Czyż to nie wynika z tego co napisałem?
                      > > Skoro ci mało, to napiszę kobylastymi literkami: O DEMOKRACJĘ -
                      i
                      >
                      > Czyli dokladnie o co?

                      Sclavusie, czyzbyś miał problem z odpowiedzią na moje pytanie?
                      właściwie powinnam sie była tego spodziewć ... :)
                      • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 21.08.07, 13:08
                        paczula8 napisała:

                        > paczula8 napisała:
                        >
                        > > > Czy brak ci odpowiedzi o co walczyłem ?
                        > > > Czyż to nie wynika z tego co napisałem?
                        > > > Skoro ci mało, to napiszę kobylastymi literkami: O DEMOKRACJĘ -

                        > i
                        > >
                        > > Czyli dokladnie o co?
                        >
                        > Sclavusie, czyzbyś miał problem z odpowiedzią na moje pytanie?
                        > właściwie powinnam sie była tego spodziewć ... :)
                        >
                        >
                        >

                        To się nazywa upierdliwość....
                        Pewnikiem staje się teza, że nie znasz "tamtych" czasów z
                        autopsji... z opowiadań jedynie a może nawet z propagandy
                        Solidarności, co to walczyła z komunizmem....
                        Powiem ci na to, że 10 milionów członków tej Solidarności miało
                        głęboko w doopie walkę z komunizmem.... chciało przyzwoicie
                        zarabiać, wyjeżdżać na wczasy zakładowe i na kontrakty zagraniczne,
                        chciało, żeby ceny nie rosło skokowo co rok 0 15% i tym podobne....
                        W sumie, chcieli socjalizmu z ludzką twarzą....
                        Wierchuszka tejże Solidarności dzieliła skórę na niedźwiedziu - to
                        znaczy, chcieli (co najmniej) udziału we władzy... - w jakikolwiek
                        sposób i nie informowali o tym do końca dziesięcio milionowej rzeszy
                        członków....
                        Nie byłem ani wysoko, ani nisko w strukturach związku... byłem
                        szefem biura informacji i prasy na poziomie miasta... 200.000
                        wszakże, w strukturze trzymilionowej bo na Śląsku...
                        Wiedziałem dużo, dużo więcej niż jedni i dużo mniej wszakże, niż
                        drudzy... a jednak dużo, gdyż (zgadzam się z tą opinią) mówiono o
                        mnie: "to jest bardzo inteligentny facet....
                        Zdawałem sobie sprawę z konfiguracji geopolitycznej na tyle, że
                        obalenie komunistycznej władzy, wyjście ze struktur UW i Comecomu,
                        byłoby dla Polski zabójcze: w 80 i 81 roku, co najwyżej powtórka
                        Budapesztu a w bardziej sprzyjających okolicznościach, powtórka
                        Pragi..
                        Mimo to rozpowszechniałem pogląd o niewydolności socjalizmu zarówno
                        w sferze społecznej jak i gospodarczej (byłem w strukturach, nie
                        tylko związkowych)...
                        Wykazywałem zło autorytaryzmu i przeciwstawiałem mu demokrację...
                        Twierdziłem też, że na stworzenie demokratycznych struktur jest
                        jednak za wcześnie i warunków na to jeszcze nie ma (1980/81)...
                        Dowodziłem również, że strajk generalny będzie głupotą polityczną i
                        nie będzie miał nic wspólnego ze związkiem (ciągle 1980/81), choć
                        przyznam się tutaj, że gdyby taka decyzja zapadła, zrobiłbym
                        wszystko, żeby przekonać do niej wszystkich i ją wykonać.... Potem
                        nastąpiła noc....
                        ...
                        Czy jesteś zadowolona z odpowiedzi ???
                        I moje pytanie: czy przestaniesz się bawić w cyniczną paczulę i
                        zadawać przygłupawe pytania, typu "o co walczyłeś" ??
                        ...
                        PeeS - stawiam przed tobą, następującą tezę: w Polsce lat 1944 -
                        1989, nigdy nie było komunizmu.... albo nie wiesz, co to jest
                        komunizm....
                        :))
                        • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 21.08.07, 13:52
                          > Czy jesteś zadowolona z odpowiedzi ???

                          Sclavusie ... jeszcze kilka lat temu byłbys moim idolem:)

                          Całość jeszcze sobie przemyslę i odpowiem w wolnej chwili.
                          aaa i niczego nie obiecuje ... ;)
                          • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 21.08.07, 15:41
                            paczula8 napisała:

                            > > Czy jesteś zadowolona z odpowiedzi ???
                            >
                            > Sclavusie ... jeszcze kilka lat temu byłbys moim idolem:)
                            >
                            > Całość jeszcze sobie przemyslę i odpowiem w wolnej chwili.
                            > aaa i niczego nie obiecuje ... ;)
                            >
                            >

                            Łechczesz...
                            Ale i tak, wolałbym czuć pod stopą kawałek pokładu i kupę, kupę
                            szmat nad głową... :)
                            • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 21.08.07, 19:13
                              sclavus napisał:

                              > paczula8 napisała:
                              >
                              > > > Czy jesteś zadowolona z odpowiedzi ???
                              > >
                              > > Sclavusie ... jeszcze kilka lat temu byłbys moim idolem:)
                              > >
                              > > Całość jeszcze sobie przemyslę i odpowiem w wolnej chwili.
                              > > aaa i niczego nie obiecuje ... ;)
                              > >
                              > >
                              >
                              > Łechczesz...

                              e tam łechcę ... jeszcze kilka lat temu Michnik tez był moim
                              idolem ... :)

                              > Ale i tak, wolałbym czuć pod stopą kawałek pokładu i kupę, kupę
                              > szmat nad głową... :)

                              zupełnie jak bym slyszała mojego męża :))

                              BTW czytałes to ?
                              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4417136.html
                              jakiś koszmar.
                              • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 21.08.07, 20:03
                                paczula8 napisała:

                                > >
                                > Czy jesteś zadowolona z odpowiedzi ???
                                >
                                > Sclavusie ... jeszcze kilka lat temu byłbys moim idolem:)
                                >
                                > Całość jeszcze sobie przemyslę i odpowiem w wolnej chwili.
                                > aaa i niczego nie obiecuje ... ;)
                                >
                                > Łechczesz...
                                >
                                > e tam łechcę ... jeszcze kilka lat temu Michnik tez był moim
                                > idolem ... :)
                                >
                                > > Ale i tak, wolałbym czuć pod stopą kawałek pokładu i kupę, kupę
                                > > szmat nad głową... :)
                                >
                                > zupełnie jak bym slyszała mojego męża :))
                                > BTW czytałes to ?
                                href="wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4417136.html"
                                target="_blank">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4417136.html<
                                > jakiś koszmar.

                                Sporo się poszlajałem po Mazurach, ale czegoś takiego nie
                                miałem... :)
                                Na morzu natomiast.... :)
                                To już jednak całkiem inna historia i całkiem inne pływanie... ;)
                                • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 22.08.07, 20:01
                                  > Sporo się poszlajałem po Mazurach, ale czegoś takiego nie
                                  > miałem... :)
                                  > Na morzu natomiast.... :)
                                  > To już jednak całkiem inna historia i całkiem inne pływanie... ;)

                                  rok temu przeżyłam ósemke na oceanie, więc sie nie chwal ;)

                                  wiatru sie nie boję, fali sie boję, takiej niespodziewanej ...
                                  • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 10:34
                                    paczula8 napisała:

                                    > > Sporo się poszlajałem po Mazurach, ale czegoś takiego nie
                                    > > miałem... :)
                                    > > Na morzu natomiast.... :)
                                    > > To już jednak całkiem inna historia i całkiem inne pływanie... ;)
                                    >
                                    > rok temu przeżyłam ósemke na oceanie, więc sie nie chwal ;)
                                    >
                                    > wiatru sie nie boję, fali sie boję, takiej niespodziewanej ...
                                    >

                                    :))
                                    • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 11:28
                                      sclavus napisał:

                                      > paczula8 napisała:
                                      >
                                      > > > Sporo się poszlajałem po Mazurach, ale czegoś takiego nie
                                      > > > miałem... :)
                                      > > > Na morzu natomiast.... :)
                                      > > > To już jednak całkiem inna historia i całkiem inne
                                      pływanie... ;)
                                      > >
                                      > > rok temu przeżyłam ósemke na oceanie, więc sie nie chwal ;)
                                      > >
                                      > > wiatru sie nie boję, fali sie boję, takiej niespodziewanej ...
                                      > >
                                      >
                                      > :))


                                      Co sie cieszysz?:) nie ma z czego ... było koszmarnie, fala zmywała
                                      pokład, połowa załogi rzygała, a ja obiecywałam sobie, ze to ostatni
                                      raz ... ale potem wiatr ustał, wyszło słońce i pojawiły sie one
                                      img254.imageshack.us/img254/1413/delfiny4es0.jpg
                                      ... kolejny rejs we wrześniu:)))


                                      BTW no! teraz Stefan ma rzeczywiście podstawy do jęków ... ;)
                                      • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 12:21
                                        paczula8 napisała:

                                        > sclavus napisał:
                                        >
                                        > > paczula8 napisała:
                                        > >
                                        > > > > Sporo się poszlajałem po Mazurach, ale czegoś takiego nie
                                        > > > > miałem... :)
                                        > > > > Na morzu natomiast.... :)
                                        > > > > To już jednak całkiem inna historia i całkiem inne
                                        > pływanie... ;)
                                        > > >
                                        > > > rok temu przeżyłam ósemke na oceanie, więc sie nie chwal ;)
                                        > > >
                                        > > > wiatru sie nie boję, fali sie boję, takiej
                                        niespodziewanej ...
                                        > > >
                                        > >
                                        > > :))
                                        >
                                        >
                                        > Co sie cieszysz?:) nie ma z czego ... było koszmarnie, fala
                                        zmywała
                                        > pokład, połowa załogi rzygała, a ja obiecywałam sobie, ze to
                                        ostatni
                                        > raz ... ale potem wiatr ustał, wyszło słońce i pojawiły sie one
                                        > img254.imageshack.us/img254/1413/delfiny4es0.jpg
                                        > ... kolejny rejs we wrześniu:)))
                                        >
                                        >
                                        > BTW no! teraz Stefan ma rzeczywiście podstawy do jęków ... ;)
                                        >

                                        Cieszę się.... boć między nami żeglarzami... (jestem jeszcze ze
                                        starej trzebieskiej szkoły) :)
                                        Na oceanie nigdy nie byłem.... trudno bywać na oceanie, kiedy miało
                                        się kłopoty nawet z "zezwoleniem na pływania morskie)
                                        Na Bałtyku, też jednak potrafi zawiać.... Co mi dało największe
                                        przeżycie, to październikowy sztorm 8 - 9, ze szkwałami do 11...
                                        I też cała załoga (10) była zarzygana, włącznie z kapitanem a to ja
                                        musiałem doprowadzić jacht do portu... "robiłem za pierwszego"...
                                        Po tym rejsie, w opinii, kapitan napisał mi: "nadaje się do egzaminu
                                        na kapitana" ale... cofnięto mi zezwolenie na pływania morskie na
                                        zawsze.... to był październik 1981... :)
                                        Dzisiaj... jeno dusza żeglarska i ... ech!
                                        • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 13:51
                                          > Dzisiaj... jeno dusza żeglarska i ... ech!

                                          Dzisiaj ... co stoi na przeszkodzie, zebyś dzisiaj pływal?
                                          Chcesz, dam Ci znać jak bedziemy kompletowali kolejną załogę
                                          (doświadczony, nie rzyga, może jeszcze gotować potrafisz?;))

                                          I bez obawy, na łódce nie prowadzimy zadnych rozmów o polityce :)
                                          ale za to w porcie - kiedy zgodnie z rytuałem dziękujemy za
                                          szczęsliwe ocalenie - ooo wtedy może zdarzyc sie wszystko ... ;D
                                          • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 14:14
                                            paczula8 napisała:

                                            > > Dzisiaj... jeno dusza żeglarska i ... ech!
                                            >
                                            > Dzisiaj ... co stoi na przeszkodzie, zebyś dzisiaj pływal?
                                            > Chcesz, dam Ci znać jak bedziemy kompletowali kolejną załogę
                                            > (doświadczony, nie rzyga, może jeszcze gotować potrafisz?;))
                                            >
                                            > I bez obawy, na łódce nie prowadzimy zadnych rozmów o polityce :)
                                            > ale za to w porcie - kiedy zgodnie z rytuałem dziękujemy za
                                            > szczęsliwe ocalenie - ooo wtedy może zdarzyc sie wszystko ... ;D

                                            Widzę, że nadszedł czas na przyznanie się.... ;)
                                            (myślałem, że pewne wnioski nasuną się same)
                                            Od prawie 25 lat nie ma mnie w kraju nad Wisłą... początki
                                            emigracyjnego życia nie były wesołe... miałem "duże" nadzieje w
                                            załapaniu się w yachtingu... Potem przyszły dzieci i nie potrafiłem
                                            zostawić żony i dzieci w domu bo "ja idę w morze"... :)
                                            Czas mijał i mijał... i coraz bardziej zasłaniał bezbrzeża mórz mgłą
                                            wspomnień - i tak zostało: shanties, szklaneczka whisky, łezka i ...
                                            te przecudowne wspomnienia :))
                                            • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 22:01

                                              > Widzę, że nadszedł czas na przyznanie się.... ;)
                                              > (myślałem, że pewne wnioski nasuną się same)
                                              > Od prawie 25 lat nie ma mnie w kraju nad Wisłą

                                              nooo to wiele wyjaśnia jeśli chodzi o ocene sytuacji w kraju;) ale
                                              nie wyjaśnia dlaczego nie pływasz... w dzisiejszych czasach
                                              odległości nie są przeszkodą ... :)

                                              > ... początki
                                              > emigracyjnego życia nie były wesołe... miałem "duże" nadzieje w
                                              > załapaniu się w yachtingu... Potem przyszły dzieci i nie
                                              potrafiłem
                                              > zostawić żony i dzieci w domu bo "ja idę w morze"... :)
                                              > Czas mijał i mijał... i coraz bardziej zasłaniał bezbrzeża mórz
                                              mgłą
                                              > wspomnień - i tak zostało: shanties, szklaneczka whisky, łezka
                                              i ...
                                              > te przecudowne wspomnienia :))

                                              Wiesz co, z ta szklaneczka whisky, łezką i wspomnieniami wydajesz mi
                                              sie jakiś taki bardziej ludzki;)))
                                              • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 23.08.07, 22:13
                                                Specjalnie dla Ciebie zdjęcie (nie, zeby Cie draznić, zachęcić
                                                raczej:)), jezioro Śniardwy tego roku ...

                                                img407.imageshack.us/img407/3130/lipiec2007dp8.jpg
                                                zobacz jak pięknie ... :)
                                                • paczula8 aaaa i chciałam jeszcze spytać, 23.08.07, 22:21
                                                  co to jest ta trzebieska szkoła, bo nie wiem?
                                                  • sclavus Re: aaaa i chciałam jeszcze spytać, 24.08.07, 11:02
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > co to jest ta trzebieska szkoła, bo nie wiem?

                                                    W Polsce były dwa liczące się Ośrodki Żeglarskie (szkolenia):
                                                    Trzebież i Gdynia - ja jestem wyszkolony w Trzebieży i wszystkie
                                                    rejsy morskie miałem z Trzebieży (między innymi II-gi I-szy oficer
                                                    na Zewie Morza)
                                                    Znowu łezka ale..., tym razem przez ciebie.... mogłaś się nie
                                                    dopytywać o Trzebież
                                                    PeeS - prawdopodobnie już tego Ośrodka nie ma od lat a wszystkie
                                                    yachty zostały rozsprzedane (Zew zatonął)
                                                  • paczula8 Re: aaaa i chciałam jeszcze spytać, 24.08.07, 13:15
                                                    sclavus napisał:

                                                    > paczula8 napisała:
                                                    >
                                                    > > co to jest ta trzebieska szkoła, bo nie wiem?
                                                    >
                                                    > W Polsce były dwa liczące się Ośrodki Żeglarskie (szkolenia):
                                                    > Trzebież i Gdynia - ja jestem wyszkolony w Trzebieży i wszystkie
                                                    > rejsy morskie miałem z Trzebieży (między innymi II-gi I-szy oficer
                                                    > na Zewie Morza)
                                                    > Znowu łezka ale..., tym razem przez ciebie....

                                                    Nie smuć się ...
                                                    chcesz, zaśpiewam Ci piosenkę ... :)

                                                    Kto mnie weźmie na łódkę,
                                                    Kto mnie weźmie na rejs,
                                                    Staż żeglarski mam krótki,
                                                    Lecz wiem, co grane jest.
                                                    Kto mnie weźmie na łódkę,
                                                    Kto mnie weźmie na wodę,
                                                    Chociaż staż mój jest krótki,
                                                    To ja chętnie pomogę... ;)

                                                    > PeeS - prawdopodobnie już tego Ośrodka nie ma od lat a wszystkie
                                                    > yachty zostały rozsprzedane

                                                    Rozsprzedane to za dużo powiedziane, podejrzewam, ze przeszły w
                                                    prywatne ręce za psie pieniądze ...

                                                    > (Zew zatonął)

                                                    To on?
                                                    www.zaglowce.ow.pl/polskie/zew_morza/
                                                    piękny, gdyby nie zatonął obejrzałabym go pewnie w Szczecinie na
                                                    zlocie największych żaglowców świata.

                                                    Swoja droga ciekawą date sobie wybrał na zatonięcie ...

                                                  • sclavus Re: aaaa i chciałam jeszcze spytać, 24.08.07, 13:24
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > >
                                                    > > > co to jest ta trzebieska szkoła, bo nie wiem?
                                                    > >
                                                    > > W Polsce były dwa liczące się Ośrodki Żeglarskie (szkolenia):
                                                    > > Trzebież i Gdynia - ja jestem wyszkolony w Trzebieży i wszystkie
                                                    > > rejsy morskie miałem z Trzebieży (między innymi II-gi I-szy
                                                    oficer
                                                    > > na Zewie Morza)
                                                    > > Znowu łezka ale..., tym razem przez ciebie....
                                                    >
                                                    > Nie smuć się ...
                                                    > chcesz, zaśpiewam Ci piosenkę ... :)
                                                    >
                                                    > Kto mnie weźmie na łódkę,
                                                    > Kto mnie weźmie na rejs,
                                                    > Staż żeglarski mam krótki,
                                                    > Lecz wiem, co grane jest.
                                                    > Kto mnie weźmie na łódkę,
                                                    > Kto mnie weźmie na wodę,
                                                    > Chociaż staż mój jest krótki,
                                                    > To ja chętnie pomogę... ;)
                                                    >
                                                    > > PeeS - prawdopodobnie już tego Ośrodka nie ma od lat a wszystkie
                                                    > > yachty zostały rozsprzedane

                                                    > Rozsprzedane to za dużo powiedziane, podejrzewam, ze przeszły w
                                                    > prywatne ręce za psie pieniądze ...
                                                    >
                                                    > > (Zew zatonął)
                                                    >
                                                    > To on?
                                                    > www.zaglowce.ow.pl/polskie/zew_morza/
                                                    > piękny, gdyby nie zatonął obejrzałabym go pewnie w Szczecinie na
                                                    > zlocie największych żaglowców świata.
                                                    >
                                                    > Swoja droga ciekawą date sobie wybrał na zatonięcie ...
                                                    >

                                                    On, paczulo, on....
                                                    Czy ty aby nie działasz perwersyjnie na moje kanały oczne ??
                                                    Z premedytacją ??
                                                    :))
                                                    PeeS - chcesz zdjęcie z niego... na morzu... ?
                                                    PeeS2 - one już były warte... tylko psie pieniądze... Jedyna "Bajka"
                                                    była nowa (wtedy!) - reszta łatana i łatana... w dużej mierze
                                                    społecznie...
                                                  • paczula8 Re: aaaa i chciałam jeszcze spytać, 25.08.07, 13:27
                                                    > On, paczulo, on....
                                                    > Czy ty aby nie działasz perwersyjnie na moje kanały oczne ??
                                                    > Z premedytacją ??
                                                    > :))

                                                    To co napisałes potwierdza tylko, że męzczyżni są wzrokowcami ...
                                                    bez premedytacji, choc kazdemu wg potrzeb ...;D


                                                    > PeeS - chcesz zdjęcie z niego... na morzu... ?

                                                    no pewnie, że chcę ... z niego i na nim ... :))
                                                  • sclavus Re: aaaa i chciałam jeszcze spytać, 25.08.07, 13:39
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > > On, paczulo, on....
                                                    > > Czy ty aby nie działasz perwersyjnie na moje kanały oczne ??
                                                    > > Z premedytacją ??
                                                    > > :))
                                                    >
                                                    > To co napisałes potwierdza tylko, że męzczyżni są wzrokowcami ...
                                                    > bez premedytacji, choc kazdemu wg potrzeb ...;D
                                                    >
                                                    >
                                                    > > PeeS - chcesz zdjęcie z niego... na morzu... ?
                                                    >
                                                    > no pewnie, że chcę ... z niego i na nim ... :))

                                                    Hehe... czarująca jesteś...
                                                    Na zdjęciu ze Śniardw.... nawet twojej stópki nie ma ;)
                                                    ...
                                                    Jakby jednak na to nie spoglądać, wszystko trochę potrwa... Dzięki
                                                    technice (posuwającej się ostro do przodu), będę mógł znumeryzować
                                                    wszystkie slajdy a jest tego, ponad 1500... Aparat pozwalający to
                                                    robić jest nabytkiem świeżym, więc....
                                                    Cieprliwości... :)
                                                  • paczula8 Re: aaaa i chciałam jeszcze spytać, 25.08.07, 13:44
                                                    > Cieprliwości... :)


                                                    Cierpliwość nie jest moja mocna stroną, ale bedę walczyć ...;))
                                                • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 24.08.07, 10:57
                                                  paczula8 napisała:

                                                  > Specjalnie dla Ciebie zdjęcie (nie, zeby Cie draznić, zachęcić
                                                  > raczej:)), jezioro Śniardwy tego roku ...
                                                  >
                                                  > img407.imageshack.us/img407/3130/lipiec2007dp8.jpg

                                                  > zobacz jak pięknie ... :)

                                                  buuu... ;)
                                                  Zajrzałem do mojej książeczki żeglarskiej... (wiesz co to jest?)
                                                  Wyszło mi... 2660 km po Mazurach... Z Bełdan na Roś - zawsze przez
                                                  Śniardwy...
                                                  • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 24.08.07, 12:52
                                                    > buuu... ;)
                                                    > Zajrzałem do mojej książeczki żeglarskiej... (wiesz co to jest?)


                                                    jakiś bestseller ani chybi;)))


                                                    > Wyszło mi... 2660 km po Mazurach... Z Bełdan na Roś - zawsze przez
                                                    > Śniardwy...

                                                    miałeś jakieś ulubione miejsca, port? Ja bardzo lubie Sztynort ...
                                                    może ze względu na pałac i historie z nim związaną...
                                                  • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 24.08.07, 13:38
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > > buuu... ;)
                                                    > > Zajrzałem do mojej książeczki żeglarskiej... (wiesz co to jest?)
                                                    >
                                                    >
                                                    > jakiś bestseller ani chybi;)))
                                                    >
                                                    Nie wiem, czy dzisiaj jest to praktykowane, więc byc może "biały
                                                    kruk"... - Francuzi się mocno dziwili widząc ową "ksiązeczkę
                                                    żeglarską"... "cós| takiego, miewali jedynie marynarze zawodowi...

                                                    > > Wyszło mi... 2660 km po Mazurach... Z Bełdan na Roś - zawsze
                                                    przez
                                                    > > Śniardwy...

                                                    > miałeś jakieś ulubione miejsca, port? Ja bardzo lubie Sztynort ...
                                                    > może ze względu na pałac i historie z nim związaną...

                                                    Uwielbiałem wpływać głęboko w Roś... - cisza, spokój i żadnego
                                                    tłoku...
                                                    Dla ciszy i spokoju, wpływałem głęboko, do samego końca Nidzkiego...
                                                    tylko tam nie było tłoku... :)
                                                    Najprzyjemniejsze chwile - na różnych bindugach Bełdan... :)
                                                    Najpaskudniejszy moment, kiedy odcięli mi calutkie olinowanie
                                                    ruchome, w Węgorzewie... ;)
                                                    Połowę rejsów miałem na łódkach z Rynu, na DeZetach..., ale nic nie
                                                    mogę o Rynie powiedzieć - NIC!
                                                    Skrzyżowaniem moim, były Mikołajki...
                                                    Jedyny "biały szkwał" - na Niegocinie, jednak nie o takiej sile jak
                                                    ten ostatni....
                                                    Najdziwniejsze zdarzenie: widok dna na Śniardwach, przy dość
                                                    wysokiej, sztormowej już fali... Niesamowite wrażenie: płyniesz a tu
                                                    nagle... dno się przed tobą otwiera... ;))
                                                  • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 25.08.07, 13:50
                                                    sclavus napisał:

                                                    > paczula8 napisała:
                                                    >
                                                    > > > buuu... ;)
                                                    > > > Zajrzałem do mojej książeczki żeglarskiej... (wiesz co to
                                                    jest?)
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > jakiś bestseller ani chybi;)))
                                                    > >
                                                    > Nie wiem, czy dzisiaj jest to praktykowane, więc byc może "biały
                                                    > kruk"... - Francuzi się mocno dziwili widząc ową "ksiązeczkę
                                                    > żeglarską"... "cós| takiego, miewali jedynie marynarze zawodowi...

                                                    Jak juz wcześniej wspomniałam jest, nazywa sie to Sportowa
                                                    Książeczka Żeglarska, z wpisanym nr patentu, stopniami i rejsami
                                                    morskimi. Choc powiem szczerze ... nie przypominam sobie, żeby na
                                                    polskich wodach śródlądowych, ktokolwiek o KŻ pytał.

                                                    > Uwielbiałem wpływać głęboko w Roś... - cisza, spokój i żadnego
                                                    > tłoku...
                                                    > Dla ciszy i spokoju, wpływałem głęboko, do samego końca
                                                    Nidzkiego...
                                                    > tylko tam nie było tłoku... :)
                                                    > Najprzyjemniejsze chwile - na różnych bindugach Bełdan... :)
                                                    > Najpaskudniejszy moment, kiedy odcięli mi calutkie olinowanie
                                                    > ruchome, w Węgorzewie... ;)
                                                    > Połowę rejsów miałem na łódkach z Rynu, na DeZetach..., ale nic
                                                    nie
                                                    > mogę o Rynie powiedzieć - NIC!
                                                    > Skrzyżowaniem moim, były Mikołajki...
                                                    > Jedyny "biały szkwał" - na Niegocinie, jednak nie o takiej sile
                                                    jak
                                                    > ten ostatni....
                                                    > Najdziwniejsze zdarzenie: widok dna na Śniardwach, przy dość
                                                    > wysokiej, sztormowej już fali... Niesamowite wrażenie: płyniesz a
                                                    tu
                                                    > nagle... dno się przed tobą otwiera... ;))


                                                    To ładne:)
                                                  • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 27.08.07, 13:19
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > > Nie wiem, czy dzisiaj jest to praktykowane, więc byc może "biały
                                                    > > kruk"... - Francuzi się mocno dziwili widząc ową "ksiązeczkę
                                                    > > żeglarską"... "cós takiego, miewali jedynie marynarze
                                                    zawodowi...
                                                    >
                                                    > Jak juz wcześniej wspomniałam jest, nazywa sie to Sportowa
                                                    > Książeczka Żeglarska, z wpisanym nr patentu, stopniami i rejsami
                                                    > morskimi. Choc powiem szczerze ... nie przypominam sobie, żeby na
                                                    > polskich wodach śródlądowych, ktokolwiek o KŻ pytał.
                                                    >
                                                    > > Uwielbiałem wpływać głęboko w Roś... - cisza, spokój i żadnego
                                                    > > tłoku... Dla ciszy i spokoju, wpływałem głęboko, do samego
                                                    końca Nidzkiego... tylko tam nie było tłoku... :)
                                                    > > Najprzyjemniejsze chwile - na różnych bindugach Bełdan... :)
                                                    > > Najpaskudniejszy moment, kiedy odcięli mi calutkie olinowanie
                                                    > > ruchome, w Węgorzewie... ;)
                                                    > > Połowę rejsów miałem na łódkach z Rynu, na DeZetach..., ale nic
                                                    > nie mogę o Rynie powiedzieć - NIC!
                                                    > > Skrzyżowaniem moim, były Mikołajki...
                                                    > > Jedyny "biały szkwał" - na Niegocinie, jednak nie o takiej sile
                                                    > jak ten ostatni....
                                                    > > Najdziwniejsze zdarzenie: widok dna na Śniardwach, przy dość
                                                    > > wysokiej, sztormowej już fali... Niesamowite wrażenie: płyniesz
                                                    a tu nagle... dno się przed tobą otwiera... ;))
                                                    >
                                                    >
                                                    > To ładne:)

                                                    ... kiedyś, miałem się za poetę... kiedyś :)
                                              • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 24.08.07, 10:53
                                                paczula8 napisała:

                                                >
                                                > nooo to wiele wyjaśnia jeśli chodzi o ocene sytuacji w kraju;)

                                                Nigdy nie straciłem kontaktu z tym, co się w kraju dzieje... :)

                                                > ale nie wyjaśnia dlaczego nie pływasz... w dzisiejszych czasach
                                                > odległości nie są przeszkodą ... :)

                                                Właśnie poniżej... - jedynym problemem z czarterem yachtu, jest
                                                odpowiednia suma pieniędzy... mnie nie interesowało bycie załogą...
                                                ja chciałem być... "pierwszym po bogu" :)
                                                >
                                                > > ... początki
                                                > > emigracyjnego życia nie były wesołe... miałem "duże" nadzieje w
                                                > > załapaniu się w yachtingu... Potem przyszły dzieci i nie
                                                > potrafiłem
                                                > > zostawić żony i dzieci w domu bo "ja idę w morze"... :)
                                                > > Czas mijał i mijał... i coraz bardziej zasłaniał bezbrzeża mórz
                                                > mgłą
                                                > > wspomnień - i tak zostało: shanties, szklaneczka whisky, łezka
                                                > i ...
                                                > > te przecudowne wspomnienia :))
                                                >
                                                > Wiesz co, z ta szklaneczka whisky, łezką i wspomnieniami wydajesz
                                                mi
                                                > sie jakiś taki bardziej ludzki;)))


                                                Zawsze taki byłem... :)
                                                • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 24.08.07, 12:54
                                                  > > ale nie wyjaśnia dlaczego nie pływasz... w dzisiejszych czasach
                                                  > > odległości nie są przeszkodą ... :)
                                                  >
                                                  > Właśnie poniżej... - jedynym problemem z czarterem yachtu, jest
                                                  > odpowiednia suma pieniędzy... mnie nie interesowało bycie
                                                  załogą...
                                                  > ja chciałem być... "pierwszym po bogu" :)

                                                  :))


                                                  > > Wiesz co, z ta szklaneczka whisky, łezką i wspomnieniami
                                                  wydajesz
                                                  > mi
                                                  > > sie jakiś taki bardziej ludzki;)))
                                                  >
                                                  >
                                                  > Zawsze taki byłem... :)


                                                  to znaczy, że dobrze sie maskujesz ...:)
                                                  • sclavus Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 24.08.07, 13:43
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > > > ale nie wyjaśnia dlaczego nie pływasz... w dzisiejszych
                                                    czasach
                                                    > > > odległości nie są przeszkodą ... :)
                                                    > >
                                                    > > Właśnie poniżej... - jedynym problemem z czarterem yachtu, jest
                                                    > > odpowiednia suma pieniędzy... mnie nie interesowało bycie
                                                    > załogą...
                                                    > > ja chciałem być... "pierwszym po bogu" :)
                                                    >
                                                    > :))
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Wiesz co, z ta szklaneczka whisky, łezką i wspomnieniami
                                                    > wydajesz
                                                    > > mi
                                                    > > > sie jakiś taki bardziej ludzki;)))
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Zawsze taki byłem... :)
                                                    >
                                                    >
                                                    > to znaczy, że dobrze sie maskujesz ...:)

                                                    Wiesz... nie mam obok kompa lustra, żeby to sprawdzić... :)
                                                    Co fakt, to to, ze mam taką paskudną cechę charakteru, że... "co w
                                                    sercu, to na języku", choć często-gęsto, powinienem się w ten język
                                                    ugryźć...
                                                    Jeżeli znajdujesz mnie takiego, czy innego - znaczy się, były
                                                    powody... że się nieco mylisz, wskazuje fakt, że mam za sobą całkiem
                                                    niezły leadership... :)
                                                    Może wirtualnie jestem taki, jak to widzisz....
                                                  • paczula8 Re: Coz za piekna martyrologiczna historia ... 25.08.07, 14:04

                                                    > > to znaczy, że dobrze sie maskujesz ...:)
                                                    >
                                                    > Wiesz... nie mam obok kompa lustra, żeby to sprawdzić... :)
                                                    > Co fakt, to to, ze mam taką paskudną cechę charakteru, że... "co w
                                                    > sercu, to na języku", choć często-gęsto, powinienem się w ten
                                                    > język ugryźć...

                                                    akurat ta cecha mi nie przeszkadza, wolę kiedy ktos na bieżąco mówi
                                                    co mu na sercu leży, niż pielegnuje urazy ... brrrr

                                                    poza tym nie uważam, zeby to była paskudna cecha:)
                                                    nie pamiętam juz w której ksiązce Remarque'a została wypowiedziana
                                                    myśl "takt jest milczacym układem, mającym na celu przymykanie oczu
                                                    na cudze wady zamiast podkreslania ich. Jest to zatem nedzny i
                                                    zgniły kompromis" ... z którą gotowa jestem się zgodzic :)


                                                    > Może wirtualnie jestem taki, jak to widzisz....

                                                    ... widziałam ;)
                                                • paczula8 Sclavusie, ja tylko na moment, 24.08.07, 18:27
                                                  jedna kwestia nie daje mi spokoju ...:)

                                                  Oboje dobrze wiemy, jakie zasady panują na łodzi, tu nie ma mowy o
                                                  żadnej demokracji, jest ustalona hierarchia ważności i koniec ...
                                                  dla mnie te zasady zgodne sa z naturalnym porzadkiem świata,
                                                  akceptuje je w pełni ... ale Ty przeciez jesteś demokratą, nie
                                                  przeszkadza Ci brak demokracji na łodzi?

                                                  ... to w nawiązaniu do słów,

                                                  > mnie nie interesowało bycie załogą...
                                                  > ja chciałem być... "pierwszym po bogu" :)

                                                  które to słowa, jak zapewne zauważyłes, wzbudziły u mnie
                                                  niekwestionowany entuzjazm/podziw/zachwyt/echhh... ;D


                                                  teraz musze kończyć, ale c.d.n.


                                                  aaa ksionżeczki rzeglarskie som jak najbardziej :)

                                                  • sclavus Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 24.08.07, 19:12
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > jedna kwestia nie daje mi spokoju ...:)
                                                    >
                                                    > Oboje dobrze wiemy, jakie zasady panują na łodzi, tu nie ma mowy o
                                                    > żadnej demokracji, jest ustalona hierarchia ważności i koniec ...
                                                    > dla mnie te zasady zgodne sa z naturalnym porzadkiem świata,
                                                    > akceptuje je w pełni ... ale Ty przeciez jesteś demokratą, nie
                                                    > przeszkadza Ci brak demokracji na łodzi?
                                                    >
                                                    > ... to w nawiązaniu do słów,
                                                    >
                                                    > > mnie nie interesowało bycie załogą...
                                                    > > ja chciałem być... "pierwszym po bogu" :)
                                                    >
                                                    > które to słowa, jak zapewne zauważyłes, wzbudziły u mnie
                                                    > niekwestionowany entuzjazm/podziw/zachwyt/echhh... ;D
                                                    >
                                                    >
                                                    > teraz musze kończyć, ale c.d.n.
                                                    >
                                                    >
                                                    > aaa ksionżeczki rzeglarskie som jak najbardziej :)
                                                    >

                                                    No widzisz... ;) to tylko potwierdza, że jestem ze starej, dobrej
                                                    szkoły...
                                                    Od wieków już, utradycyjniło się, że jest jeden najważniejszy na
                                                    łodzi a cała reszta jest od czarnej roboty... a jak się kpomu nie
                                                    podobało, to pod kilem go przeciągano (tej metody, już od dość dawna
                                                    się nie stosuje) :)
                                                    Po Mazurach zrobiłem tylko jeden rejs jako załoga... wszystkie inne -
                                                    jako skipper...
                                                    Na morzu - niestety, państwo ustaliło tak a nie inaczej i trza było
                                                    piąć się do góry według planu :))
                                                    A poważniej, zawsze interesowało mnie dowodzenie/kierowanie bardziej
                                                    niż wypełnianie...
                                                    Stąd, jeśli napisałem, że "chciałem być pierwszym po bogu", to
                                                    znaczyło, że biorę łódkę jako skipper...
                                                    Wyrażę tu - przy okazji - moje zdziwienie przeogromne, jakie się
                                                    satło moim udziałem, kiedy się załapałem, że tu nie ma żadnych
                                                    stopni, licencji, patentów...
                                                    Tu się kupuje łódkę, ubezpiecza i jak się nie jest głupim, to robi
                                                    się pięciodniowy staż nawigacyjny (słynne Glenan) i się płynie... i
                                                    jak się nie jest głupolem, to najpierw w pasie przybrzeżnym....
                                                  • paczula8 Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 25.08.07, 13:40

                                                    >
                                                    > No widzisz... ;) to tylko potwierdza, że jestem ze starej, dobrej
                                                    > szkoły...
                                                    > Od wieków już, utradycyjniło się, że jest jeden najważniejszy na
                                                    > łodzi a cała reszta jest od czarnej roboty... a jak się kpomu nie
                                                    > podobało, to pod kilem go przeciągano (tej metody, już od dość
                                                    dawna
                                                    > się nie stosuje) :)

                                                    Tak, takie zasady obowiązywały przez wieki ... i chociaż pod kilem
                                                    sie nie przeciaga, jakos nie wyobrażam sobie, żeby na statku
                                                    wprowadzono zasadę "róbta co chceta" lub wybierano kapitana w
                                                    demokratycznych wyborach .... a Ty wyobrażasz sobie taka sytuację?

                                                    > Wyrażę tu - przy okazji - moje zdziwienie przeogromne, jakie się
                                                    > satło moim udziałem, kiedy się załapałem, że tu nie ma żadnych
                                                    > stopni, licencji, patentów...
                                                    > Tu się kupuje łódkę, ubezpiecza i jak się nie jest głupim, to robi
                                                    > się pięciodniowy staż nawigacyjny (słynne Glenan) i się płynie...
                                                    i
                                                    > jak się nie jest głupolem, to najpierw w pasie przybrzeżnym....

                                                    To nie jest głupie, zmusza ludzi do wzięcia odpowiedzialności we
                                                    własne ręce.
                                                    Bo tak naprawdę co daje zwykły kurs żeglarski? - złudzenie, że się
                                                    jest żeglarzem:) Dopiero wypływane godziny i zdobyte w ten sposób
                                                    doświadczenie sie liczą.
                                                    I pisze to ja, prosta szot-woman świadoma swojej niewiedzy (choć
                                                    funkcje II oficera tez mialam okazję pełnić;))
                                                  • sclavus Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 27.08.07, 13:28
                                                    paczula8 napisała:

                                                    >
                                                    > >
                                                    > > No widzisz... ;) to tylko potwierdza, że jestem ze starej,
                                                    dobrej
                                                    > > szkoły...
                                                    > > Od wieków już, utradycyjniło się, że jest jeden najważniejszy na
                                                    > > łodzi a cała reszta jest od czarnej roboty... a jak się kpomu
                                                    nie
                                                    > > podobało, to pod kilem go przeciągano (tej metody, już od dość
                                                    > dawna
                                                    > > się nie stosuje) :)
                                                    >
                                                    > Tak, takie zasady obowiązywały przez wieki ... i chociaż pod kilem
                                                    > sie nie przeciaga, jakos nie wyobrażam sobie, żeby na statku
                                                    > wprowadzono zasadę "róbta co chceta" lub wybierano kapitana w
                                                    > demokratycznych wyborach .... a Ty wyobrażasz sobie taka sytuację?
                                                    >
                                                    > > Wyrażę tu - przy okazji - moje zdziwienie przeogromne, jakie się
                                                    > > satło moim udziałem, kiedy się załapałem, że tu nie ma żadnych
                                                    > > stopni, licencji, patentów...
                                                    > > Tu się kupuje łódkę, ubezpiecza i jak się nie jest głupim, to
                                                    robi
                                                    > > się pięciodniowy staż nawigacyjny (słynne Glenan) i się
                                                    płynie...
                                                    > i
                                                    > > jak się nie jest głupolem, to najpierw w pasie przybrzeżnym....
                                                    >
                                                    > To nie jest głupie, zmusza ludzi do wzięcia odpowiedzialności we
                                                    > własne ręce.
                                                    > Bo tak naprawdę co daje zwykły kurs żeglarski? - złudzenie, że się
                                                    > jest żeglarzem:) Dopiero wypływane godziny i zdobyte w ten sposób
                                                    > doświadczenie sie liczą.
                                                    > I pisze to ja, prosta szot-woman świadoma swojej niewiedzy (choć
                                                    > funkcje II oficera tez mialam okazję pełnić;))

                                                    Masz sto procent racji... Praktyka!!!
                                                    Ale... PRLowski system - pięciostopniowy - to była paranoja....
                                                    Przecie wiem z autopsji :)
                                                  • paczula8 Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 28.08.07, 16:11

                                                    > > Tak, takie zasady obowiązywały przez wieki ... i chociaż pod
                                                    kilem
                                                    > > sie nie przeciaga, jakos nie wyobrażam sobie, żeby na statku
                                                    > > wprowadzono zasadę "róbta co chceta" lub wybierano kapitana w
                                                    > > demokratycznych wyborach .... a Ty wyobrażasz sobie taka
                                                    sytuację?


                                                    a do tego też mógłbys sie ustosunkować? proszę ... :)
                                                  • sclavus Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 28.08.07, 17:19
                                                    paczula8 napisała:

                                                    >
                                                    > > > Tak, takie zasady obowiązywały przez wieki ... i chociaż pod
                                                    > kilem
                                                    > > > sie nie przeciaga, jakos nie wyobrażam sobie, żeby na statku
                                                    > > > wprowadzono zasadę "róbta co chceta" lub wybierano kapitana w
                                                    > > > demokratycznych wyborach .... a Ty wyobrażasz sobie taka
                                                    > sytuację?
                                                    >
                                                    >
                                                    > a do tego też mógłbys sie ustosunkować? proszę ... :)

                                                    Mogę!
                                                    Otóż, wybieranie kapitana w głosowaniu, uważam za szczyt
                                                    głupoty... :) La plus grande des conneries...
                                                    Wyobrażasz sobie, że kapitanem zostaje niedouczony majtek ???
                                                    Ponoć - jak słyszałem - najgorsze z rejsów były te, które za załogę
                                                    miały samych kapitanów.... i pomimo, że tylko jeden z nich był tym
                                                    oficjalnym, rejs zamieniał się w piekiełko
                                                  • paczula8 Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 28.08.07, 17:32


                                                    > > > > Tak, takie zasady obowiązywały przez wieki ... i chociaż pod
                                                    > > kilem
                                                    > > > > sie nie przeciaga, jakos nie wyobrażam sobie, żeby na statku
                                                    > > > > wprowadzono zasadę "róbta co chceta" lub wybierano kapitana w
                                                    >
                                                    > > > > demokratycznych wyborach .... a Ty wyobrażasz sobie taka
                                                    > > sytuację?
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > a do tego też mógłbys sie ustosunkować? proszę ... :)
                                                    >
                                                    > Mogę!
                                                    > Otóż, wybieranie kapitana w głosowaniu, uważam za szczyt
                                                    > głupoty... :) La plus grande des conneries...
                                                    > Wyobrażasz sobie, że kapitanem zostaje niedouczony majtek ???
                                                    > Ponoć - jak słyszałem - najgorsze z rejsów były te, które za
                                                    załogę
                                                    > miały samych kapitanów.... i pomimo, że tylko jeden z nich był tym
                                                    > oficjalnym, rejs zamieniał się w piekiełko


                                                    Pełna zgoda Sclavusie:) ... gdybyś to teraz przełozył na sposób
                                                    zarządzania państwem ... mówilibyscie z Korwinem jednym głosem :))
                                                  • sclavus Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 29.08.07, 13:03
                                                    paczula8 napisała:

                                                    > > Mogę!
                                                    > > Otóż, wybieranie kapitana w głosowaniu, uważam za szczyt
                                                    > > głupoty... :) La plus grande des conneries...
                                                    > > Wyobrażasz sobie, że kapitanem zostaje niedouczony majtek ???
                                                    > > Ponoć - jak słyszałem - najgorsze z rejsów były te, które za
                                                    > załogę
                                                    > > miały samych kapitanów.... i pomimo, że tylko jeden z nich był
                                                    tym
                                                    > > oficjalnym, rejs zamieniał się w piekiełko
                                                    >
                                                    >
                                                    > Pełna zgoda Sclavusie:) ... gdybyś to teraz przełozył na sposób
                                                    > zarządzania państwem ... mówilibyscie z Korwinem jednym głosem :))

                                                    żartować raczysz... :)
                                                  • paczula8 Re: Sclavusie, ja tylko na moment, 31.08.07, 17:09
                                                    sclavus napisał:

                                                    > paczula8 napisała:
                                                    >
                                                    > > > Mogę!
                                                    > > > Otóż, wybieranie kapitana w głosowaniu, uważam za szczyt
                                                    > > > głupoty... :) La plus grande des conneries...
                                                    > > > Wyobrażasz sobie, że kapitanem zostaje niedouczony majtek ???
                                                    > > > Ponoć - jak słyszałem - najgorsze z rejsów były te, które za
                                                    > > załogę
                                                    > > > miały samych kapitanów.... i pomimo, że tylko jeden z nich był
                                                    > tym
                                                    > > > oficjalnym, rejs zamieniał się w piekiełko
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Pełna zgoda Sclavusie:) ... gdybyś to teraz przełozył na sposób
                                                    > > zarządzania państwem ... mówilibyscie z Korwinem jednym
                                                    głosem :))
                                                    >
                                                    > żartować raczysz... :)

                                                    Tym razem nie żartuję. Róznica polega tylko na tym, że statek
                                                    (załoga statku) ma jasno wytyczony cel, który musi osiagnąc w
                                                    okrelonym czasie, zaś demokratycznie zarządzane państwo może
                                                    dryfowac i dryfować ...


                                                    :)
                        • paczula8 Pora zmierzyć sie z Twoja tezą ... :) 27.08.07, 10:12
                          > PeeS - stawiam przed tobą, następującą tezę: w Polsce lat 1944 -
                          > 1989, nigdy nie było komunizmu.... albo nie wiesz, co to jest
                          > komunizm....
                          > :))

                          co jest o tyle łatwe, że wystarczy, iż powołam sie na Twoje słowa (w
                          swoim poście o walce z komunizmem piszesz co najmniej trzy razy), o
                          choćby te:
                          > Zdawałem sobie sprawę z konfiguracji geopolitycznej na tyle, że
                          > obalenie komunistycznej władzy, wyjście ze struktur UW i Comecomu,
                          > byłoby dla Polski zabójcze:


                          I jeszcze jedna uwaga ...

                          > Powiem ci na to, że 10 milionów członków tej Solidarności miało
                          > głęboko w doopie walkę z komunizmem.... chciało przyzwoicie
                          > zarabiać, wyjeżdżać na wczasy zakładowe i na kontrakty
                          zagraniczne,
                          > chciało, żeby ceny nie rosło skokowo co rok 0 15% i tym
                          > podobne....

                          gdyby rzeczywiście było tak jak tu piszesz, to wystarczyłoby, żeby
                          ci ludzie zapisali się do partii => mieli by to wszystko i jeszcze
                          więcej bez narażania zdrowia i zycia ...

                          miłego dnia, Sclavusie:)
                          • sclavus Re: Pora zmierzyć sie z Twoja tezą ... :) 27.08.07, 12:11
                            paczula8 napisała:

                            > > PeeS - stawiam przed tobą, następującą tezę: w Polsce lat 1944 -
                            > > 1989, nigdy nie było komunizmu.... albo nie wiesz, co to jest
                            > > komunizm....
                            > > :))
                            >
                            > co jest o tyle łatwe, że wystarczy, iż powołam sie na Twoje słowa
                            (w
                            > swoim poście o walce z komunizmem piszesz co najmniej trzy razy),
                            o
                            > choćby te:
                            > > Zdawałem sobie sprawę z konfiguracji geopolitycznej na tyle, że
                            > > obalenie komunistycznej władzy, wyjście ze struktur UW i
                            Comecomu,
                            > > byłoby dla Polski zabójcze:
                            >
                            >
                            > I jeszcze jedna uwaga ...
                            >
                            > > Powiem ci na to, że 10 milionów członków tej Solidarności miało
                            > > głęboko w doopie walkę z komunizmem.... chciało przyzwoicie
                            > > zarabiać, wyjeżdżać na wczasy zakładowe i na kontrakty
                            > zagraniczne,
                            > > chciało, żeby ceny nie rosło skokowo co rok 0 15% i tym
                            > > podobne....
                            >
                            > gdyby rzeczywiście było tak jak tu piszesz, to wystarczyłoby, żeby
                            > ci ludzie zapisali się do partii => mieli by to wszystko i jeszcze
                            > więcej bez narażania zdrowia i zycia ...
                            >
                            > miłego dnia, Sclavusie:)

                            Dzięki... :))
                            "Komunizm", jeśli już się o nim mówi w kontekście Polski, jest
                            jak "szmatka do wycierania kurzu"... taki skrót myślowy....
                            Jeżeli mówię/piszę coś "na poważnie", na pewno nie używam słowa
                            komunizm... nie łap mnie zatem za słówka :) - proszę...
                            Co do teorii, że "zapisywaliby się do partii", masz w dużym stopniu
                            rację ale...., z jednej strony, bardzo wielu było tego typu
                            oportunistów, a z drugiej zaś, sama partia nie chciała wpisywac na
                            listy wszystkich, którzy tego chcieli...
                            W skali kraju, musiały być tego setki tysięcy - znam przypadki
                            ludzi, którzy zaczynali być kandydatami i ich okresy kandydackie
                            trwały parę lat bo sami się n ie upomnieli o legitymację właściwą....
                            To nie były przypadki odosobnione... :)
                            • paczula8 Re: Pora zmierzyć sie z Twoja tezą ... :) 28.08.07, 16:07
                              > Co do teorii, że "zapisywaliby się do partii", masz w dużym
                              stopniu
                              > rację ale...., z jednej strony, bardzo wielu było tego typu
                              > oportunistów, a z drugiej zaś, sama partia nie chciała wpisywac na
                              > listy wszystkich, którzy tego chcieli...

                              noo, troche mi rozjaśniłeś:) ... teraz zaczynam rozumiec skad wzieła
                              sie tak zwana 'opozycja wewnatrzsystemowa', czyli tzw. lewicowa
                              opozycja laicka ...
                              • sclavus Re: Pora zmierzyć sie z Twoja tezą ... :) 28.08.07, 17:15
                                paczula8 napisała:

                                > > Co do teorii, że "zapisywaliby się do partii", masz w dużym
                                > stopniu
                                > > rację ale...., z jednej strony, bardzo wielu było tego typu
                                > > oportunistów, a z drugiej zaś, sama partia nie chciała wpisywac
                                na
                                > > listy wszystkich, którzy tego chcieli...
                                >
                                > noo, troche mi rozjaśniłeś:) ... teraz zaczynam rozumiec skad
                                wzieła
                                > sie tak zwana 'opozycja wewnatrzsystemowa', czyli tzw. lewicowa
                                > opozycja laicka ...

                                Ha
                                Do tej pory byłem przekonany, że "lewicowa opozycja laicka",
                                wywodziła się głównie z byłych członków partii... a ty mi to burzysz
                                swoim "zrozumieniem teraz"
                                Widzisz, dla mnie jest to nawet zrozumiałe: programowo, partia
                                głosiła równość i sprawiedliwość społeczną... wielu młodych dło się
                                nabrać na szczytne ideały i kiedy realność okazywała się
                                nieprzystająca do haseł, przechodziła do opozycji...
                                Jedni chcieli to zmieniać wewnątrz partii inni poza partią...
                                Jest to proces całkiem naturalny i normalny... wyrzucanie komuś, że
                                miał jakieś ideały przed sobą i w sercu, normalnym już nie jest...
                                Nie uważasz ???
                                Jeden z moich bywszych przyjaciół wstąpił do partii z pobudek
                                oportunistycznych... młody, zdolny inżynier, zarabiający połowę tego
                                co robotnik... Rzucił legitymacją 14/12/81 ....
                                Mój osobisty dyrektor, bezpartyjny, 14/12/81 poszedł na komendę
                                milicji upomnieć się o mnie - zrugano go jak gówniarza i zalecono mu
                                trzymać się z daleka ode mnie i takich jak ja.... Do partii wstąpił
                                parę miesięcy później...
                                Spróbujesz to jakoś wytłumaczyć ??
                                • paczula8 Re: Pora zmierzyć sie z Twoja tezą ... :) 28.08.07, 17:44
                                  > Ha
                                  > Do tej pory byłem przekonany, że "lewicowa opozycja laicka",
                                  > wywodziła się głównie z byłych członków partii... a ty mi to
                                  burzysz
                                  > swoim "zrozumieniem teraz"
                                  > Widzisz, dla mnie jest to nawet zrozumiałe: programowo, partia
                                  > głosiła równość i sprawiedliwość społeczną... wielu młodych dło
                                  się
                                  > nabrać na szczytne ideały i kiedy realność okazywała się
                                  > nieprzystająca do haseł, przechodziła do opozycji...
                                  > Jedni chcieli to zmieniać wewnątrz partii inni poza partią...
                                  > Jest to proces całkiem naturalny i normalny... wyrzucanie komuś,
                                  że
                                  > miał jakieś ideały przed sobą i w sercu, normalnym już nie jest...
                                  > Nie uważasz ???

                                  Nigdy nie czyniłam nikomu wyrzutów z powodu przynalezności do
                                  partii, jakiejkolwiek ... wręcz przeciwnie, dla mnie jest to
                                  swiadectwo, ze dana osoba nie ogranicza sie tylko do narzekania ...
                                  fajnie jest miec ideały i wierzyć ...


                                  > Jeden z moich bywszych przyjaciół wstąpił do partii z pobudek
                                  > oportunistycznych... młody, zdolny inżynier, zarabiający połowę
                                  tego
                                  > co robotnik... Rzucił legitymacją 14/12/81 ....
                                  > Mój osobisty dyrektor, bezpartyjny, 14/12/81 poszedł na komendę
                                  > milicji upomnieć się o mnie - zrugano go jak gówniarza i zalecono
                                  mu
                                  > trzymać się z daleka ode mnie i takich jak ja.... Do partii
                                  wstąpił
                                  > parę miesięcy później...
                                  > Spróbujesz to jakoś wytłumaczyć ??

                                  Nie, nie podejmuję sie, za mało danych ...
                • sclavus dodam jeszcze... 16.08.07, 13:25
                  Tak! Byłem przeciwny wszelakiemu mieszaniu się kościoła do
                  polityki... i odsyłałem kościół do kruchty....
                  A wszystkim, którzy podkreślali swój "katolicyzm", mówiłem krótko:
                  gówno mnie to obchodzi!! - Twoja prywatna sprawa....
                  • paczula8 Re: dodam jeszcze... 16.08.07, 23:58
                    sclavus napisał:

                    > Tak! Byłem przeciwny wszelakiemu mieszaniu się kościoła do
                    > polityki... i odsyłałem kościół do kruchty....

                    w latach 80-tych ? Jakos nie bardzo chce mi sie wierzyc ... z mojej
                    wiedzy wynika, ze w tym okresie opozycja (laicka rowniez) nie tylko
                    nie odsylala Kociola do kruchty, ale sama do tej kruchty
                    przychodzila po wsparcie i pomoc...
                • sclavus i jeszcze dodam 16.08.07, 13:28
                  Jeśli piszesz (a zakładam, że wiesz co piszesz), że jestem "laicki,
                  lewicowy, proeuropejski", to zdajesz sobie sprawę (a zakładam, że
                  zdajesz), że na przeciwległym biegunie są katonarodowcy...
                  Zwykła logika... chyba, że używasz skrótów myślowych... :)
                  • stefan4 Re: i jeszcze dodam 16.08.07, 14:11
                    Sclavusie, znowu dałeś się podpuścić / wyprowadzić z równowagi (niepotrzebne
                    skreślić) Paczuli.

                    Szkoda czasu i klawiatury na kierowanie argumentacji racjonalnej do osoby,
                    której zawód / misja / hobby (niepotrzebne skreślić) uniemożliwiają wczytanie
                    się w tą argumentację. Ty piszesz z głębi trzewi o sprawach trudnych i
                    bolesnych
                    • sclavus Re: i jeszcze dodam 16.08.07, 14:53
                      stefan4 napisał:

                      > Sclavusie, znowu dałeś się podpuścić / wyprowadzić z równowagi
                      (niepotrzebne
                      > skreślić) Paczuli.
                      >
                      > Szkoda czasu i klawiatury na kierowanie argumentacji racjonalnej
                      do osoby,
                      > której zawód / misja / hobby (niepotrzebne skreślić)
                      uniemożliwiają wczytanie
                      > się w tą argumentację. Ty piszesz z głębi trzewi o sprawach
                      trudnych i
                      > bolesnych
                      • paczula8 Re: i jeszcze dodam 16.08.07, 15:03
                        no toscie sobie pogadali ... odpowiem krotko, bo czasu mam malo ...
                        ani ten watek, ani to forum nie jest poswiecone mojej osobie, pomimo
                        tego Stefan uparcie pisze posty na moj temat ...
                        Stefanie, nie dosc, ze jestes trolem, to jeszcze jeczacym!

                        Sclavusie, Tobie odpowiem wieczorem,
                        do milego ... mam nadzieje, Demokrato:)
                      • paczula8 Re: i jeszcze dodam 17.08.07, 00:27
                        > Może masz rację... tym bardziej, że odpowiadałem tobie a nie
                        > paczuli, która to paczula wpadła w nasze międzysłowie...

                        ... napisal ten, ktory nigdy nie wpada:)

                        paczula (z głębi trzewi:))
                  • paczula8 Re: i jeszcze dodam 16.08.07, 23:52
                    sclavus napisał:

                    > Jeśli piszesz (a zakładam, że wiesz co piszesz), że
                    > jestem "laicki, lewicowy, proeuropejski",

                    nie pisze, ze JESTES, tylko, ze Twoje poglady sa lewiocoee, laickie,
                    proeuropejskie ... czujesz roznice?

                    > to zdajesz sobie sprawę (a zakładam, że
                    > zdajesz), że na przeciwległym biegunie są katonarodowcy...

                    owszem sa, i co w zwiazku z tym?
          • stefan4 Re: Premier samobójcą? 16.08.07, 15:48
            sclavus:
            > Ja o stanie wojennym z grudnia 81, dowiedziałem się 13.12 o godz.
            > 00:15... kiedy drzwi były już wywalone... a i to nieprawda bo,
            > że "stan wojenny", to załapałem, kiedy mnie przewieziono - rano -
            > do obozu... :)
            > A przecież, siedziałem w samym środku informacji.... ;)

            O stanie wojennym (w ogóle o prawnej możliwości czegoś takiego) wszyscy
            dowiedzieliśmy się dopiero po fakcie. Ale napięcie i niepokój narastały co
            najmniej przez całą jesień 1981, nie mogłeś tego nie czuć.

            Teraz panuje pewne podniecenie wśród ludzi interesujących się polityką, ale to
            dotyczy tylko ich a nie całego narodu i ma charakter raczej radosnego
            oczekiwania na poprawę niż niepokoju o przyszłość (moim zdaniem niesłusznie, bo
            są powody do poważnego niepokoju).

            A więc albo Partia i Rząd są jeszcze dalekie od zakończenia przygotowań do stanu
            wojennego, albo to, co planują, to nie jest stan wojenny.

            Zresztą, jak widać, ten agresywny złom opuścił już Warszawę...

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
            • paczula8 Re: Premier samobójcą? 16.08.07, 23:46
              > A więc albo Partia i Rząd są jeszcze dalekie od zakończenia
              przygotowań do stanu
              > wojennego, albo to, co planują, to nie jest stan wojenny.

              podpowiem Ci ... planuja wybory ...:)


              > Zresztą, jak widać, ten agresywny złom opuścił już Warszawę...

              juz? jaka szkoda ... ;)
    • hummer Patrząc na paradę Kim Ir Sena w W-wa wieszczę 15.08.07, 11:49
      Mały zamach majowy a la Piłsudski.

      Przystawki będąc w rządzie za dużo wiedziały. Tak pełna konspira.

      Coś mi mówi, że znowu poleje się polska krew po to by PC w końcu przestało istnieć.

      Jarek raz zdobytej władzy nie odda po dobroci. Wyborów nie będzie. Będzie TRWAM
      i DUSZĘ.
    • castorp Re: Premier samobójcą? 29.08.07, 11:58
      Kaczuchy rulez!!! i śmieję się z was do rozpuku i z Ciebie też,
      szanowny Stefanie. Kaczory grają wam wszystkim na nosie, paskudne
      wykształciuchy, i bardzo dobrze. Nikt po 89 r. nie ograł was
      politycznie jak oni. Majstersztyk, a dla Tuska i jego PO
      kompromitacja i blamaż. No może jeszcze solą w oku był dla was przez
      pewien czas Wałęsa, ale i jego z czasem skaptowaliście i
      zneutralizowaliście. Facet był umoczony w poprzedniej epoce (Bolek),
      więc się przestraszył, dużego oporu nie stawiał, skruszał z biegiem
      lat i dołączył do towarzystwa spod znaku cyrkla.
      A Kaczory... cóż wkurzyli mnie parę razy: a to postępowaniem wobec
      Marka Jurka (jeden z nielicznych posłów godnych szacunku) i brakiem
      woli zmian w konstytucji, a to zorganizowaniem w pałacu (na pewno za
      zgodą męża) przez prezydentową-„czarownicę” tego żenującego sabatu z
      udziałem Jarug-Nowackich, Śród i innego femino-socjalliberalnego
      paskudztwa, którego nie chciałem oglądać w telewizorni przynajmniej
      w tym czasie, jak rządzi prawica. Wkurzyli mnie też nie podjęciem
      działań przeciwko członkom Sądu Najwyższego i WSA, obsadzonym przez
      uwolsko-eseldowską koalicję strachu po tym, jak osobistości te w
      skandaliczny sposób utrąciły ustawę lustracyjną i
      jak „zalegalizowały” prezydenturę warszawską Gronkiewiczowej (każdy
      kto się choć trochę na prawie wyznaje i potrafi literalnie czytać
      przepisy, wie, iż ta pudrowana paniusia w utraciła mandat do
      sprawowania funkcji prezydenta stolicy). Ale mimo tych
      niedoskonałości Kaczyńskich podziwiam ich i czasem nawet lubię, bo
      sprawia mi mnóstwo frajdy, jak robią wam koło pióra i grają
      ewidentnie na nosie. Przynajmniej za ich kadencji jeden z tych
      prominentnych komuchów, trzepiących kasę i robiący afery dzięki
      kapitalizmowi politycznemu, ustanowionemu wskutek okrągłostołowego
      kompromisu, skończył tak jak powinni skończyć wszystkie skorumpowane
      komuchy i aferałowie, tj. z kulką w głowie (liczy się efekt, nie
      okoliczności). Mam na myśli tu nie świętej pamięci Blidę.
      Dlatego też uwazam, iż dla was wszystkich warchołów politycznych,
      podjudzaczy i prowokatorów Kaczucvhy powinny zgotować Berezę
      Kartuską. I na zakończenie napisze, iż masz co do jednego rację,
      drogi Stefanku, iż Kaczyński nie jest bliski oddania władzy. I
      chwała Bogu. Wybory jak się odbędą, to i tak wygra je PiS, a nie
      skundlona koalicja strachu PO-SLD..
      • paczula8 świetny tekst:) 29.08.07, 12:19
        przygotuj sie na zmasowany atak.

        pozdrawiam:)
        paczula
        • taziuta Re: świetny tekst:) 29.08.07, 12:44
          paczula8 napisała:

          > przygotuj sie na zmasowany atak.
          >
          > pozdrawiam:)
          > paczula

          Czemu spodziewasz się ataku?
          To wolne forum, tu wolno pisać bzdury...
          Na szczęście nie ma obowiązku na nie odpowiadać! :-)
        • sclavus Re: świetny tekst:) 29.08.07, 13:01
          paczula8 napisała:

          > przygotuj sie na zmasowany atak.
          >
          > pozdrawiam:)
          > paczula

          Paczulo... zsamucasz mnie, pisząc, że ten castorpa, to świetny
          tekst ... :|
          Chyba, że kpisz - to gratuluję kpiny...
          :)
          • castorp Re: świetny tekst:) 29.08.07, 13:35
            To jest człowiek, któremu narobiono na głowę, na domiar złego lubił
            jak mu tak robiono. A teraz jak mu ktoś chce wytrzeć czystą
            chusteczką oczy, krzyczy i protestuje, że mu śmierdzi i że mu się
            krzywda dzieje.
            • sclavus Re: świetny tekst:) 29.08.07, 16:36
              castorp napisał:

              > To jest człowiek, któremu narobiono na głowę, na domiar złego
              lubił
              > jak mu tak robiono. A teraz jak mu ktoś chce wytrzeć czystą
              > chusteczką oczy, krzyczy i protestuje, że mu śmierdzi i że mu się
              > krzywda dzieje.

              Więc niechże ta twoja radość pozostanie niezmącona niczym, aż do...
              usranej śmierci - do końca...
              czyli początku wieczności.... :|
              • castorp Re: świetny tekst:) 30.08.07, 08:57
                Psy niewierne, ateistyczne badziewie ludzkie i inne śmiecie
                liberalno-laickie (czyli krótko mówiąc śmiertelni wrogowie naszego
                Santa Eclesia Romana Catholica) gówno wiedzą o wieczności i
                generalnie o eschatologii, więc tego tematu w ogóle nie powinni
                poruszać w celu ubarwienia swych mętnych wywodów. To jakby ze ślepym
                od urodzenia chciało się w dyskusje wdawach o odcieniach błękitu
                nieba.
                Moja radość pozostaje niezmącona i buja jak drzewo oliwne radując
                się waszym rychłym końcem, podłoty liberalne.
                • sclavus Re: świetny tekst:) 30.08.07, 09:16
                  castorp napisał:

                  > Psy niewierne, ateistyczne badziewie ludzkie i inne śmiecie
                  > liberalno-laickie (czyli krótko mówiąc śmiertelni wrogowie naszego
                  > Santa Eclesia Romana Catholica) gówno wiedzą o wieczności i
                  > generalnie o eschatologii, więc tego tematu w ogóle nie powinni
                  > poruszać w celu ubarwienia swych mętnych wywodów. To jakby ze
                  ślepym
                  > od urodzenia chciało się w dyskusje wdawach o odcieniach błękitu
                  > nieba.
                  > Moja radość pozostaje niezmącona i buja jak drzewo oliwne radując
                  > się waszym rychłym końcem, podłoty liberalne.
                  >

                  Czyżby aż do tak dużego stopnia, udzieliła ci się... Paranoja i
                  Spchizofrenia ??
                  Wiesz, że to niewyleczalne ??
                  • castorp Re: świetny tekst:) 30.08.07, 10:00
                    Jeszcze zapomniałeś dodać z waszego arsenału bełkotliwych epitetów
                    GW określona w rodzaju oszołom, chory z nienawiści, ciemnogród itp.
                    itd. A tak to wykazujesz się ubóstwem językowym.
                    • sclavus Re: świetny tekst:) 30.08.07, 10:48
                      castorp napisał:

                      > Jeszcze zapomniałeś dodać z waszego arsenału bełkotliwych epitetów
                      > GW określona w rodzaju oszołom, chory z nienawiści, ciemnogród
                      itp.
                      > itd. A tak to wykazujesz się ubóstwem językowym.

                      Za to ty nie - masz jezyk, wręcz opuchnięty... - od inwektyw
                      ... i całkiem niezły zasób ich masz... Przecie to zaledwie początek -
                      czwarty, czy piąty post...
                      Rozumiem, że ciąg dalszy (ubogacony) nastąpi... :|
                      • castorp Re: świetny tekst:) 30.08.07, 10:57
                        Mylisz się, popierdówko eseldowsko-peowska, z mojej strony ze
                        względu na mą wrodzoną delikatność i uprzejmość oraz dobre
                        wychowanie to tylko eufemizmy. Gdybym był dosadny to... lepiej nie
                        mówić.
                        • sclavus Re: świetny tekst:) 30.08.07, 12:47
                          castorp napisał:

                          > Mylisz się, popierdówko eseldowsko-peowska, z mojej strony ze
                          > względu na mą wrodzoną delikatność i uprzejmość oraz dobre
                          > wychowanie to tylko eufemizmy. Gdybym był dosadny to... lepiej nie
                          > mówić.

                          EOT...
                          EOT & EOD... biedny człowieku (mówić o tobie "człowiek", to jest
                          dopiero eufemizm.... osobiście, skłaniam się ku temu, że jest
                          to... "daleko idący skrót myślowy")
                          • castorp Re: świetny tekst:) 30.08.07, 14:16
                            Ty niestety być może stanowisz potwierdzenie nazistowskiej teorii o
                            istnieniu tzw. podludzi, może nie w sensie biologicznym, ale
                            mentalnym i psychospołecznym, choć ja osobiście nie byłbym skłonny
                            tak twierdzić ze 100% pewnością, już raczej określiłbym cię jako
                            wzorcowy przykład homo sovieticus, czyli odgałęzienie boczne homo
                            sapiens, które wyłoniło się w efekcie wynaturzeń o podłożu społeczno-
                            psychicznym, powstałych wskutek inżynierii społecznej stosowanej
                            przez określone ośrodki od okresu oświecenia (w sposób
                            niezawoalowany od czasów tzw. „wielkiej” rewolucji Francuskiej),
                            szeroko na gruncie kultury i wychowania, a zwłaszcza propagandy i
                            edukacji państwowej. W twoim konkretnym przypadku stałeś się
                            historyczną ofiarą, bezwolnym przedmiotem tych psychomanipulacji w
                            okresie komunizmu.
                            Przykładowe cechy tego gatunku:
                            - głęboko ukorzeniony wojujący ateizm
                            - nihilizm i hedonizm o podłożu patogennym z niekontrolowanymi
                            skłonnościami do onanizmu
                            - relatywizm moralny i cynizm podszyty obłudą
                            - zaburzona percepcja - selektywne kryteria ocenne silnie motywowane
                            ideologiczne, uniemożliwiające właściwe odróżnianie dobra od zła
                            - wąskie horyzonty myślowe i widoczne luki we wszechstronnym
                            wykształceniu mimo posiadanych często formalnych tytułów i stopni
                            naukowych
                            - inercja w przyjmowaniu niewygodnej prawdy, zaprzeczanie i wyparcie
                            rzeczywistości,
                            - uleganie propagandzie ośrodków sterujących bez mechanizmu
                            krytycznej autoweryfikacji
                            - wpojona jałowości i powierzchowność ideologiczna
                            - ubogie życie duchowe ograniczone często do dłubania w nosie w
                            czasie projekcie ulubionych seriali telewizyjnych (np. Magda M),
                            - silna potrzeba uznania we własnym środowisku, serwilizm, lizusostwo
                            - wybitna zdolności do intrygowania (to jedyna cecha nad którą ów
                            gatunek homo sovieticus góruje nad homo sapiens)
                            - wyrażanie kosmopolityzmu i otwarcie na pseudoidee społeczne o
                            charakterze rozkładowym, dezintegracyjnym, rewolucyjnym,
                            - sympatyzowanie z pacyfizmem i antyglobializmem
                            - patologiczna niechęć do sprawdzonych instytucji społecznych
                            wywodzących się z przeszłości, tradycji,
                            - kwestionowanie właściwych społecznie autorytetów

                            Z tych powodów uznaje cię za ułomnego, a przez to godnego
                            ubolewania. To jedyne odczucia, którymi rasa ludzka kierując się
                            pobudkami humanitarnymi i generalnie humanizmem powinna obdarzać
                            tego typu osobniki.
                            • marcmu swienty tekst :(( 05.09.07, 15:25
                              castorp napisał:
                              > Z tych powodów uznaje cię za ułomnego, a przez to godnego
                              > ubolewania. To jedyne odczucia, którymi rasa ludzka kierując się
                              > pobudkami humanitarnymi i generalnie humanizmem powinna obdarzać
                              > tego typu osobniki.

                              Wspanialy postulat sformulowales do RASY LUDZKIEJ. Nie wiem, gdzie
                              wiecej nauk pobierales - z ideologii faszystowskiej czy z wykladow u
                              Rydzyka ... A moze juz jestes tam jakims profesorem ??? Ty i
                              humanizm, hue hue ... Nie peknij z zadufania w siebie .... ((((
                              • magdolot Re: swienty tekst :(( 06.09.07, 02:41
                                Taki barokokowy wykształciuch... Sądząc po stylu - ok 17 lat. Gdzie
                                mu do profesorów, on się dopiero szkoli w tej, no, retoryce.
                                Szlagworty w błyskotkach rozmywa. Niewytrawny jest, przesładza a
                                romantyzuje.
                                Wyobcowany jak młody Werter wśród moherowych babć, kalek po Romanach
                                i niedobitków od Kurasia, wiecznie z łapkami na kołderce na kimś
                                odreagować musi. Inaczej te krasnoludki go zarypią wszak. W drobny
                                mak.

                                Urońcie łezkę, koledzy, bo młodość to straszna rzecz, a świat jest
                                wielki i groźny. Tuwima o mezaliansie oszczędźmy pacholęciu.

                                Ogólnie rzecz biorąc, mógłby się udać na pewną górę pacholęcie ten,
                                i potrenować równomierne oddychanie. Bo może pęc. Bo może pęc i
                                Nowego-Lepszego-Świata nie dożyć...
                                • castorp Re: swienty tekst :(( 06.09.07, 15:31
                                  Tak to jest, gdy płazy próbują wznieść się i udawać orły.
                                  Sensu... nie wymagam przecież. Zbyt wygórowany byłoby to. Ale niech
                                  to chociaż będzie dowcipne lub dowciapne. Chyba na warsztatach
                                  gejowskich nie wykładają retoryki, stąd też takie mierne wasze
                                  polemiki.

                                  I jeszcze jedno... demokracja jest, czyż nie (he, he!), wrzucacie
                                  karteczki, frajerzy, i wybieracie kaczki A z nimi moherowe babcie i
                                  moc jest. Oni rulez i jest super! Choćby z tego wzgledu, iż was,
                                  mdłe tłuki i liberalne miglance, wkurw...ą na maksa. Za to im cześć
                                  i chwała. Za to ich można polubić.
                                  A co może lepsze są te, jak im tam, kwasowykształciuchy, mdłotuski,
                                  wieprzokalisze, szachrajoszehtyny, bolkowałęsy, feminośrody,
                                  jarugolewy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka