Dodaj do ulubionych

NIKISZOWIEC

    • madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 19:02
      DZISIAJ O 19:00 PROGRAM III NIKISZ

      Dzisiaj o godzinie 18:55 Program III Telewizji Polskiej ma wyświetlić film o
      Nikiszowcu, ten sam film można będzie zobaczyć w niedzielę o godzinie 20:00 w
      Kościele Świętej Anny w Nikiszowcu.
      Mnie zostaje Anna, bo nie dojadę na 19.00 do Nikiszowca
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 19:53
      ABY PIĘKNIE BYŁO WOKÓŁ NAS - KONKURS ROZSTRZYGNIETY
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 19:58
      Jörn Zillmann, wnuk architekta, który współtworzył Nikiszowiec, odwiedził
      Katowice. - Dla mnie to szok! Wy mojego dziadka podziwiacie, a w Niemczech
      jest kompletnie nieznany - mówi zaskoczony potomek Emila Zillmanna.
      Przez wiele lat myślano, że Emil i Georg Zillmannowie byli braćmi. Dopiero
      niedawno pracownicy Muzeum Historii Katowic ustalili ponad wszelką wątpliwość,
      że to kuzyni. Emil, urodzony w 1870 r., był o rok starszy od Georga. Obaj
      urodzili się w Międzyrzeczu, w dzisiejszym województwie lubuskim. Ich ojcowie
      utrzymywali się z pracy na roli. Stamtąd kuzyni wyjechali na studia do
      Królewskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Charlottenburgu pod Berlinem.
      Zaprojektowali kilka willi w Berlinie, a potem przyjechali na Górny Śląsk.

      Lista obiektów, które stworzyli, jest imponująca: Powiatowy Dom Inwalidów w
      Rokitnicy, elektrociepłownia Szombierki, budynki kopalń Gliwice i Rozbark,
      Szpital Hutniczy w Roździeniu, budynki mieszkalne dla górników z kopalni
      Kleofas w Załężu czy wybudowany na potrzeby policji gmach dzisiejszego IPN-u
      przy ul. Kilińskiego w Katowicach. Zaś największymi i najwspanialszymi ich
      projektami były osiedla Giszowiec i Nikiszowiec.
      Jörn Zillmann, choć wiedział, że jego dziadek był architektem, jeszcze do
      niedawna nie zdawał sobie sprawy z rozmachu jego dokonań. - O tym, że tyle
      tutaj wybudowali, nie mówiło się w naszej rodzinie. Przez wiele lat Niemcy
      zachodnie dzieliła od Polski żelazna kurtyna - mówi wnuk architekta. - Dopiero
      kilka lat temu ze zwykłej ciekawości wystukałem nazwisko dziadka w
      internetowej wyszukiwarce. Wyskoczyła mi strona Muzeum Historii Katowic.
      Nawiązałem z nim kontakt i dwa lata temu pierwszy raz przyjechałem do Katowic.
      Ta wizyta jest kolejną, bo 20 czerwca jest rocznica urodzin mojego dziadka -
      mówi Jörn Zillmann.

      Na kilkudniową wycieczkę do Polski zabrał ze sobą całą rodzinę: żonę, córkę i
      syna z żoną. Z rodzinnego domu w Berlinie przyjechali do Katowic autem w
      czwartek. Zatrzymali się w hotelowych apartamentach w Nikiszowcu. Po śląskiej
      kolacji w giszowieckiej restauracji cały piątek poświęcili na zwiedzanie
      obiektów zaprojektowanych przez przodka. Pojechali do Gliwic, Rokitnicy,
      Szombierek. - Wszyscy dowiadujemy się o Emilu nowych rzeczy. Jego budowle
      podziwiamy jednak jako laicy. Oprócz dziadka i wujka Georga nikt w rodzinie
      nie był architektem! Ani wcześniej, ani teraz. Mój tata był księgowym, jego
      brat inżynierem, siostra przedszkolanką, a kolejna siostra projektowała
      ubrania. Ja sam zajmowałem się ekonomią. Moje dzieci też z architekturą nie
      mają nic wspólnego, ale może talent przodków odrodzi się w kolejnym pokoleniu?
      - zastanawia się Jörn Zillmann.

      Zaskoczyła go popularność rodowego nazwiska na Górnym Śląsku. Śmieje się, że
      musi się nauczyć udzielania wywiadów. - Żałuję, że tak mało wiem o dziadku.
      Umarł przed moim urodzeniem. Wiem, że przed śmiercią bardzo ciężko chorował,
      prawdopodobnie na raka. Zostało mi po nim trochę zdjęć, listów, które pisał do
      babci, i mnóstwo książek o architekturze - mówi wnuk, który wraz z rodziną
      wciąż mieszka w willi zaprojektowanej przez genialnego dziadka. - Muszę mieć
      czas, żeby to wszystko sobie przyswoić. Niedawno odwiedzili mnie angielscy
      studenci, których interesował projekt miasta ogrodu, jaki dziadek zrobił w
      Giszowcu. Powoli dociera do mnie, jak bardzo jego projekty były interesujące.
      Zaczynam być z niego dumny, a już zwłaszcza z Nikiszowca. Po tylu latach
      osiedle stoi praktycznie niezmienione. Podoba mi się to, że projektanci
      myśleli o przyszłych mieszkańcach. Choć to mieli być zwykli górnicy, jak na
      tamte czasy mieli zapewnione wszelkie możliwe wygody - mówi Jörn Zillmann.
      Czego mu brakuje w dzisiejszym Nikiszowcu? - Zachwyciły mnie obrazy Grupy
      Janowskiej. W dzielnicy powinno być miejsce, w którym można by kupić ich
      albumy, pocztówki i plakaty z reprodukcjami - uważa.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 20:34
      Katowiccy policjanci zatrzymali dwie osoby podejrzane o kradzież sześciu obrazów
      wartych około 150.000 zł. Mundurowi odzyskali trzy dzieła wycenione na 85.000
      zł, które złodzieje zdążyli już sprzedać. Za kradzież i paserstwo sprzątaczce
      pracującej w jednej z katowickich fundacji, skąd skradziono obrazy, oraz jej
      przyjacielowi może teraz grozić do 5 lat więzienia. Na razie objęci zostali
      policyjnym dozorem i poręczeniem majątkowym. Policjanci szukają pozostałych
      płócien.

      Od czasu zgłoszonej kradzieży policjanci złamujący się przestępczością przeciwko
      mieniu poszukiwali złodziei i skradzionych obrazów. Pod koniec stycznia wpadli
      na ich trop. Obrazy wypłynęły w jednej z galerii, zajmujących się skupem i
      sprzedażą dzieł sztuki. Nieznany wówczas mężczyzna sprzedał je tam po 1000
      złotych za sztukę. Wartość odzyskanych przez funkcjonariuszy obrazów oszacowano
      na 85.000 zł. Śledczy zajmujący się sprawą ustalili, że w kradzież może być
      zamieszana pracująca w fundacji 63-letnia sprzątaczka i jej 69-letni przyjaciel,
      który sprzedał obrazy. Oboje wczoraj nad ranem zostali zatrzymani w swoim
      katowickim mieszkaniu. Prokurator objął ich dozorem policyjnym oraz dodatkowo
      zastosował wobec mężczyzny 500-złotowe poręczenie majątkowe. Za kradzież i
      paserstwo może im teraz grozić do 5 lat wiezienia.

      Stróże prawa w dalszym ciągu poszukują pozostałych trzech obrazów. Ustalają
      również, czy kobieta może mieć związek z innymi kradzieżami, jakie zdarzyły się
      w fundacji.

      Za "Aktualnościami"
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 01:14
      Urząd marszałkowski przeznaczył też 180 tys. zł na dofinansowanie Industriady.
      Każda organizacja zajmująca się obiektem biorącym udział w święcie mogła
      zgłosić się do konkursu. Sześć z nich, m.in. Elektrociepłownia Szombierki i
      Stowarzyszenie Kopalni Sztuki w Zabrzu, otrzymało pieniądze na przygotowanie
      własnych atrakcji. Niestety, nie ma wśród nich Nikiszowca. Powód? - Nikt nie
      złożył wniosku o dofinansowanie! Trudno mi powiedzieć dlaczego, tym bardziej
      że członkowie stowarzyszenia Razem dla Nikiszowca bardzo się tym interesowali.
      Wiem, że był gotowy scenariusz całego wydarzenia. Niestety, nic z tego nie
      wyszło - rozkłada ręce Hajduga.
      Wiadomo, że Nikiszowiec mógł dostać aż 50 tys. zł. Drugie tyle obiecał dołożyć
      urząd miejski. - Ubolewamy, że ta dotacja przepadła. Pieniądze przekażemy na
      wsparcie innej imprezy w dzielnicy - odpustu św. Anny. Wszystko było dopinane
      na ostatni guzik, ale ostatecznie wniosek nie został złożony. Podobno w
      stowarzyszeniu pojawił się jakiś problem - dodaje Marcin Stańczyk z biura
      promocji Katowic.
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 01:15
      Nikiszowiec przez kłótnie stracił 100 tysięcy złotych
      Anna Malinowska
      2010-05-07, ostatnia aktualizacja 2010-05-07 13:19

      Aż 100 tys. zł mógł dostać Nikiszowiec na organizację wielkiego święta w
      dzielnicy. Miał tu przyjechać teatr Korez ze swoim Cholonkiem, miała być
      inscenizacja śląskiego wesela, mnóstwo gier, zabaw i koncertów. Niestety, nic
      z tego, bo stowarzyszenie Razem dla Nikiszowca pokłóciło się i nie stanęło do
      konkursu o pieniądze
      Urząd marszałkowski 12 czerwca postanowił zorganizować Industriadę, czyli
      Święto Szlaku Zabytków Techniki. W 20 obiektach odbędą się m.in. koncerty,
      przedstawienia, happeningi i projekcje filmów. Wydarzenia zostaną poprzedzone
      kampanią reklamową za 2 mln zł. - Imprezy zaplanowano nie tylko w zabytkach,
      które już znajdują się na szlaku, lecz także w tych, które do niego aspirują.
      Chcemy pokazać, że można je wykorzystać na różne sposoby, że z powodzeniem
      mogą też funkcjonować w innej roli - mówi Adam Hajduga, zastępca dyrektora
      wydziału promocji urzędu.

      Urząd marszałkowski przeznaczył też 180 tys. zł na dofinansowanie Industriady.
      Każda organizacja zajmująca się obiektem biorącym udział w święcie mogła
      zgłosić się do konkursu. Sześć z nich, m.in. Elektrociepłownia Szombierki i
      Stowarzyszenie Kopalni Sztuki w Zabrzu, otrzymało pieniądze na przygotowanie
      własnych atrakcji. Niestety, nie ma wśród nich Nikiszowca. Powód? - Nikt nie
      złożył wniosku o dofinansowanie! Trudno mi powiedzieć dlaczego, tym bardziej
      że członkowie stowarzyszenia Razem dla Nikiszowca bardzo się tym interesowali.
      Wiem, że był gotowy scenariusz całego wydarzenia. Niestety, nic z tego nie
      wyszło - rozkłada ręce Hajduga.
      Wiadomo, że Nikiszowiec mógł dostać aż 50 tys. zł. Drugie tyle obiecał dołożyć
      urząd miejski. - Ubolewamy, że ta dotacja przepadła. Pieniądze przekażemy na
      wsparcie innej imprezy w dzielnicy - odpustu św. Anny. Wszystko było dopinane
      na ostatni guzik, ale ostatecznie wniosek nie został złożony. Podobno w
      stowarzyszeniu pojawił się jakiś problem - dodaje Marcin Stańczyk z biura
      promocji Katowic.

      Industriada w Nikiszowcu miała się zacząć już 11 czerwca, kiedy to teatr Korez
      miał wystawić swojego Cholonka. Na drugi dzień planowano gry, zabawy,
      warsztaty i koncerty Marcina Wyrostka oraz śląskich bluesmanów. Po ulicach
      mieli przechadzać się statyści w śląskich strojach, zaplanowano inscenizację
      śląskiego wesela, a gołębiarze zamierzali wypuścić 500 ptaków. Na święto
      chcieli przyjechać sprzedawcy wędlin, serów i małych browarów. - Ten termin
      zarezerwowaliśmy rok temu, by mogli wystąpić wszyscy aktorzy. Występ w
      Nikiszowcu to była dla nas supersprawa. Nagle dostałem telefon, że wszystko
      jest nieaktualne - dziwi się Mirosław Neinert, szef teatru.

      Nieoficjalnie mówi się o tym, że członkowie stowarzyszenia Razem dla
      Nikiszowca po prostu się pokłócili. Kiedy jedni chcieli zrobić imprezę z
      rozmachem, inni pytali: "A co będziemy z tego mieli?". Elżbieta Zacher, prezes
      stowarzyszenia, uważa, że to nie jest sprzyjający czas na organizację takiej
      imprezy. - Rynek jest remontowany, więc gdzie to wszystko zrobić? Uliczki są
      ciasne, nie moglibyśmy zapewnić ludziom bezpieczeństwa. Poza tym to bardzo
      duży projekt, a jego rozliczenie wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Teraz
      rozliczamy mniejszą inwestycję, jaką były ścieżki rowerowe, i mamy naprawdę
      dużo pracy - mówi Zacher.

      Zupełnie innego zdania jest Ewa Gryt, która należy do stowarzyszenia. - Święto
      miało się odbyć na skrzyżowaniu ulic św. Anny i Czechowa. Miejsca jest sporo i
      pomyśleliśmy, że nie trzeba organizować go na Rynku. Był pomysł, żeby część
      imprez zrobić w podwórkach. To miało wyglądać trochę inaczej niż dotychczasowe
      jarmarki i odpusty. Święto będzie mocno reklamowane w mediach, więc szkoda, że
      nie udało się zdobyć pieniędzy. Następna taka okazja będzie dopiero za rok -
      martwi się Gryt.

      Waldemar Jan z Centrum Aktywności Lokalnej mówi, że w stowarzyszeniu ścierają
      się dwie frakcje. - Jedni nie boją się wyzwań, chcą, by Nikiszowiec był
      atrakcyjny dla turystów, a drudzy traktują go głównie jak miejsca swojego
      zamieszkania. Bardzo trudno pogodzić oba stanowiska. W ciągu dwóch lat w
      dzielnicy udało się dużo zrobić, a zazwyczaj po okresie euforii energia spada.
      Udał się jarmark albo odpust, ale to nie znaczy, że organizacja dużej imprezy
      nie przerośnie mieszkańców - mówi Jan
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 14:11
      13.12.10, 14:31
      Polski reportaż o Zillmanach na polskiej i niemieckiej antenie

      Reportaż o niezwykłym spotkaniu z Polską potomka wybitnych niemieckich architektów, którzy w okresie międzywojennym zaprojektowali wiele unikalnych obiektów na Śląsku, zostanie wyemitowany w niemal tym samym czasie w polskim i niemieckim radiu.
      Reportaż "Spotkanie w Czarnym Ogrodzie" przygotowały dziennikarki Polskiego Radia Katowice, Anna Sekudewicz i Anna Dudzińska. Jak mówią, przez lata nikt w Polsce nie potrafił odnaleźć potomków słynnych na Śląsku niemieckich kuzynów - architektów Emila i Georga Zillmanów. Historycy sądzili, że umarli oni bezpotomnie po II wojnie światowej. W końcu udało się to za pośrednictwem internetu historyczce z katowickiego Muzeum Historii Katowic, Joannie Tofilskiej.
      Lista obiektów, które zaprojektowali na Śląsku Zillmanowie, jest imponująca. To m.in. Elektrociepłownia Szombierki, uchodząca za światowej klasy zabytek przemysłowy, w której odbywają się współcześnie spektakle baletowe; budynki dawnej kopalni "Gliwice", w których dziś działa Centrum Edukacji i Biznesu, zabudowania dawnej huty cynku Uthemann w Szopienicach, Powiatowy Dom Inwalidów w Rokitnicy i wiele innych.
      Najwspanialszymi ich projektami są jednak katowickie osiedla: Giszowiec i Nikiszowiec. To pierwsze jest najstarszym miastem-ogrodem w granicach obecnej Polski. Do idei miasta-ogrodu Katowice nawiązują w swoich staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r. Drugie robotnicze osiedle - Nikiszowiec - również niezwykle funkcjonalnie zaprojektowane, znane m.in. z filmów Kazimierza Kutza, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Katowic. Tytuł reportażu nawiązuje do głośnej książki Małgorzaty Szejnert pt. "Czarny ogród", poświęconej tym dwóm katowickim dzielnicom.

      Znani w Polsce Zillmanowie byli zupełnie nieznani w Niemczech. Nawet wnuk Emila - Joern Zillmann - nie znał artystycznych osiągnięć swojego dziadka do dnia, kiedy znalazł w sieci zagadkową notatkę poszukującej go bezskutecznie Joanny Tofilskiej z Muzeum Historii Katowic.

      "Tak zaczęło się symboliczne spotkanie Joerna z Polską, Katowicami, ale też z historią własnej rodziny, które - naszym zdaniem - zmieniło jego życie. Wcześniej nic nie wiedział o dziadku, zupełnie nie interesował się Polską. Kiedy zaczął zgłębiać rodzinną historię i przyjechał na Śląsk, był zszokowany rozmachem działania swoich przodków, trwałością ich dzieł, ale także świetnym stanem, w jakim są dzisiaj" - powiedziała Anna Dudzińska.
      Reportaż zostanie wyemitowany w Polskim Radiu Katowice w czwartek po godz. 14.00. Niemiecka wersja radiowego dokumentu będzie nadana w prestiżowym programie kulturalnym Rundfunk Berlin-Brandenburg, czyli niemieckim radiu publicznym, w sobotę o godz. 9.00.

      Źródło: PAP

      więcej

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8793666,Polski_reportaz_o_Zillmanach_na_polskiej_i_niemieckiej.html
      --
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 14:18
      U NOS JEST GRYFNIE
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 15:45
      IDĄ LEPSZE DNI DLA NIKISZOWCA
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 15:50
      O AUTORZE:

      Kamil Myszkowski fotografią otworkową – czyli tradycyjną fotografią bezobiektywową – zajmuje się od ponad dwóch lat. Często widywany z kilkoma puszkami, które pełnią funkcję aparatu, jednak swoje zdjęcia robił również pudełkami oraz starymi aparatami analogowymi przerobionymi na camera obscura. Uczestnik kilku wystaw fotograficznych. Jego prace wisiały między innymi w Galerii Miejskiej BWA w Bydgoszczy, Miejskim Domu Kultury „Kazimierz” w Sosnowcu, Spółdzielczym Domu Kultury „Odeon” w Czeladzi, a także Klubach Muzycznych, oraz Sosnowieckim Centrum Informacji Miejskiej.Ze swoimi puszkami był gościem Audycji „Konik” Studenckiego Studia Radiowego „Egida”. Kilkakrotnie jego fotografiami interesowały się lokalne telewizje i prasa.Jest członkiem i współzałożycielem Grupy Fotograficznej „Poza Kadrem” działającej przy Miejskim Domu Kultury „Kazimierz” w Sosnowcu. Swoimi zdjęciami ilustrował między innymi ostatnie dzieło Arkadiusza R. Skowrona – „ChmurnoRYJność w synonimie hipnozy”.
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 15:53
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/VJpIIGBeH09UsbMTCB.jpg
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 16:18
      GZM WE FRANCJI O TERENACH ZIELONYCH I PODMIEJSKICH
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 16:27
      MOJA WIZJA NIKISZA WCALE NIE SENNA
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 16:54
      150 DZIENNIKARZY Z 30 KRAJÓW ODWIEDZI ŚLĄSK
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 17:13
      Stara kostka wróci na Nikiszowiec. Ale nie na rynek
      Anna Malinowska
      2010-06-16, ostatnia aktualizacja 2010-06-16 22:21

      - Nie ma naszej zgody na to, by ten materiał został wykorzystany w innej
      dzielnicy Katowic - zapowiada Ryszarda Rajnich-Walawender z biura
      Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków
      Konserwatora Zabytków

      To reakcja służb na niedawne słowa Piotra Handwerkera, szefa Miejskiego
      Zarządu Ulic i Mostów. W zeszłym tygodniu w rozmowie z nami nie wykluczył on,
      że nikiszowiecka kostka może posłużyć do wzmocnienia przystanków autobusowych
      w mieście. Stało się tak ostatnio w Kostuchnie. Dwa przystanki wybrukowano
      starą kostką ściągniętą z centrum Katowic. W bazie MZUiM składowana jest
      również kostka ściągnięta z nikiszowieckiego Rynku. Trwa obecnie modernizacja
      tego miejsca. Robotnicy, kładąc nowe rury kanalizacyjne i gazowe, spod asfaltu
      wydobyli stuletni bruk.
      Handwerker podkreślał wówczas, że stara kostka jest idealnym budulcem dla
      przystanków autobusowych. Z takim stanowiskiem nie zgodzili się ani historycy
      sztuki, ani nasi czytelnicy. Barbara Klajmon, wojewódzka konserwator zabytków
      zastrzegła, że stara kostka jest materiałem bardzo trudnym do ponownego
      wykorzystania. Rajnich-Walawender zaprosiła nas w środę na spotkanie, by
      rozwiać w sprawie kostki wszelkie wątpliwości. - Rynek w Nikiszowcu zostanie
      wyłożony kostką granitową. Pod asfaltem w kostce były znaczne ubytki. W
      niektórych miejscach zastępowały ją pochodzące z lat 50. wieloboczne trylinki.
      Dlatego też, nie można zrekonstruować podłoża Rynku w jego pierwotnej postaci.
      Oczywiście można by się o to pokusić, ale brakujące miejsca trzeba by było
      jakoś łatać. Rynek z takim łatkami po prostu nie wyglądałby estetycznie.
      Dlatego dla kostki znaleźliśmy już w dzielnicy inne przeznaczenie - podkreśla
      Rajnich-Walawender. Z planów, które pokazuje wynika, że kostka będzie
      wykorzystana w nikiszowieckich podwórkach. Pod oknami ma ciągnąć się pas
      zieleni, za nim pas dla pieszych właśnie wyłożony starym brukiem. Tam, gdzie
      kiedyś stały chlewiki mają być parkingi, a sam środek podwórka również wypełni
      zieleń. Kostką zostanie wybrukowana również przestrzeń w samych wejściach do
      podwórka. Starego materiału nie starczy na wszystkie takie miejsca w
      dzielnicy. Niektóre podwórka będą wybrukowane kostką granitową. - Kostka
      została zdeponowana i policzona. Jakiekolwiek inne jej wykorzystanie byłoby
      bezprawiem - mówi Rajnich-Walawender. Urzędnicy Wojewódzkiego Konserwatora
      Zabytków zapewniają, że w sprawie wystosują jeszcze list do prezydenta miasta.
      - Przypomnimy, że kostka z Nikiszowca w całości musi wrócić do swojej
      dzielnicy - dodają.
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 17:20
      FRANCUZ NAMALOWAŁ NIKISZOWIEC
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 18:25
      Synek z Nikiszu dzioło dali
      A dziołszce dzisiej wszystko wali....
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 18:27
      CZEGO TO DZIENNIKARZE NIE WYMYŚLĄ
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 18:33
      Stara pralnia i magiel na Nikiszowcu za rok zamienią się w multimedialne muzeum.

      Nikiszowiec został zbudowany na początku XX wieku jako rodzaj zamkniętego
      miasteczka, z kościołem, sklepami, pocztą czy restauracją, a także maglem i
      pralnią, bo w mieszkaniach nie było łazienek, tylko ubikacje na półpiętrach.
      Kobiety przynosiły pranie, wkładały do pralnic, potem gotowały, suszyły w
      elektrycznych suszarniach i maglowały, a po kilku godzinach wychodziły z czystą,
      wyprasowaną bielizną do domu. Tam też mieściły się łaźnie dla kobiet i dzieci,
      bo górnicy mieli swoje na kopalni. W latach 90. magiel przestał działać, a
      wystawy i spotkania urządzało w nim Stowarzyszenie Miłośników Janowa, Nikiszowca
      i Giszowca. Z czasem budynek popadał jednak w ruinę, wreszcie w 2000 roku miasto
      kupiło go od kopalni Wieczorek i oddało w użyczenie Muzeum Historii Katowic,
      które od wielu lat przygotowywało się do jego remontu. Będzie to możliwe dopiero
      teraz, dzięki 3 mln zł. środków unijnych. Milion dopłaci miasto.

      Jadwiga Lipońska - Sajdak, dyrektor Muzeum Historii Katowic, ma już wszystko w
      głowie. Przewidziane są trzy elementy stałe. - Pierwszy to mieszkanie
      nikiszowieckie, do którego mamy już przygotowane eksponaty, w tej chwili
      trzymane w magazynach - mówi. Drugim będzie fragment ekspozycji z uratowanych
      elementów pralni, magla i suszarń. W stałej ekspozycji ma być też malarstwo
      Grupy Janowskiej. A spotkaniom, wykładom i koncertom będzie służyła sala
      imprezowa. Na piętrze z kolei, w dużej hali, będą wystawy czasowe.
      Muzeum ma być nowoczesne i dostępne dla każdego, także dla osób
      niepełnosprawnych. Sprzęt multimedialny pozwoli np. na wyświetlanie filmów i
      informacji, czy pokazywanie zdjęć.

      - Jeżeli dostaniemy dość etatów, chcemy, by był przewodnik, który nie tylko
      pokaże foldery, czy książki, ale też prowadzi turystów po osiedlu. Siłą rzeczy
      ludzie będą nas pytać, co jeszcze ciekawego można zwiedzić - dodaje dyrektor
      Lipońska - Sajdak. Liczy na to, że już pod koniec przyszłego roku będzie można
      zobaczyć pierwsze ekspozycje.
      Wioleta Niziołek - Echo Miasta

      20.08.2009
      --
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 18:42
      NIKISZOWIEC ZAPRASZA DO KINA
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 22:00
      nNIE TYLKO NIKISZOWIEC MA BYĆ POMNIKIEM HISTORII
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 22:04
      Katowickie osiedle Nikiszowiec Pomnikiem Historii

      PAP 2011-01-20, ostatnia aktualizacja 2011-01-20 16:20

      Katowickie zabytkowe osiedle Nikiszowiec, uważane za perłę architektury budownictwa społecznego początku dwudziestego wieku, zostało uznane Pomnikiem Historii.
      Jak poinformowało w czwartek w komunikacie ministerstwo kultury, rozporządzenie w tej sprawie - dotyczące, obok Nikiszowca, także Kanału Elbląskiego - prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał 14 stycznia. W najbliższych tygodniach rozporządzenie ma zostać opublikowane w Dzienniku Ustaw.
      Nikiszowiec jest uważany za główną turystyczną atrakcję Katowic - to najbardziej malownicze, najlepiej zachowane i zamieszkane do dziś osiedle robotnicze z początku ub. wieku. Składa się z dziewięciu w większości zamkniętych pierścieniowo bloków różnej wielkości, z elewacjami pokrytymi charakterystyczną czerwoną cegłą. Wewnątrz każdego bloku znajduje się dziedziniec.
      Nikiszowiec zbudowała w latach 1908-1919 spółka górnicza Georg von Giesche's Erben jako niezwykle funkcjonalne osiedle robotnicze przy kopalni Giesche. Projektantami byli twórcy sąsiedniego, pomyślanego jako miasto-ogród Giszowca, Emil i Georg Zillmanowie. W Nikiszowcu zaprojektowali gęstą, dwupiętrową zabudowę o ściśle miejskim charakterze.
      Osiedle zostało wpisane do rejestru zabytków w 1978 r. Starania o pozyskanie dla niego miana Pomnika Historii rozpoczęły się w 2008 r. - wniosek w tej sprawie przesłał wówczas do Generalnego Konserwatora Zabytków prezydent Katowic. Starania wspierały regionalne media oraz społecznicy. Jeden z regionalnych tytułów prasowych na początku grudnia ub. roku dołączył do swego wydania świąteczną kartkę z prośbą - po polsku i śląsku - do prezydenta, by nie zwlekał z decyzją.
      Od kilku lat trwają starania na rzecz zwiększenia atrakcyjności turystycznej Nikiszowca oraz ożywienia aktywności lokalnej jego mieszkańców . Od lipca 2007 r. działa tam punkt informacji turystycznej, do odnowionego budynku osiedlowej pralni wprowadził się oddział Muzeum Historii Katowic, niedawno przeprowadzono kontrowersyjny dla niektórych historyków i entuzjastów remont części ulic i chodników.
      W dzielnicy działa Program Centrum Aktywności Lokalnej w Nikiszowcu, koordynowany przez pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Katowicach. W ramach programu organizowane są m.in. pikniki i jarmarki lokalne. Opracowywany jest też Zintegrowany Program Rewitalizacji Nikiszowca.
      Nikiszowiec był scenerią wielu filmów, m.in. Kazimierza Kutza, znalazł się też na wybitej na zamówienie miasta pamiątkowej monecie o nominale 10 balkanów. Nazwa monety nawiązuje do bezpłatnej kolejki wąskotorowej "Balkan Express", która od początków XX wieku aż do 1977 roku woziła ludzi z Giszowca i Nikiszowca do Szopienic. Osiedle jest też obecnie jednym ze sztandarowych produktów Szlaku Zabytków Techniki Woj. Śląskiego.
      Pomniki Historii ustanawiane są od 1994 r. - to jedna z czterech form ochrony zabytków wymienionych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Miano to prezydent RP nadaje na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zabytkom nieruchomym o szczególnym znaczeniu dla polskiej kultury.
      Obecnie lista Pomników Historii liczy 41 pozycji. W woj. śląskim są nimi jeszcze pauliński klasztor na Jasnej Górze oraz podziemia zabytkowej kopalni rud srebronośnych oraz sztolni "Czarnego Pstrąga" w Tarnowskich Górach. O tytuł -pomagający w ubieganiu się o środki na utrzymanie i renowację - ubiegają się m.in. zabytkowa kopalnia węgla kamiennego Guido oraz Skansen Królowa Luiza w Zabrzu.

      Źródło: PAP

      Więcej... wyborcza.pl/1,91446,8979707,Katowickie_osiedle_Nikiszowiec_Pomnikiem_Historii.html#ixzz1Bh1Eef6V
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 22:07
      teledysk do nowej piosenki "Pokaż mi niebo", promującej ich drugi
      album, który ma się ukazać w czerwcu.

      - Cieszę się niezmiernie, że mogliśmy coś zrobić u siebie, bo
      przecież jesteśmy z Katowic. Nikiszowiec ma w sobie niesamowity
      klimat - mówił Piotr Kupicha.

      W klipie gościnnie wziął udział aktor Andrzej Grabowski. Wcielił się
      w rolę ojca zbuntowanego nastolatka. - W tym obrazie chcemy pokazać
      zachowanie młodej osoby, która jest na rozdrożu. Zaś ojciec próbuje
      wpłynąć na syna - zdradza lider Feela. Oprócz Nikiszowca zaplanowano
      też zdjęcia na lotnisku Muchowiec. Dzisiaj mają się zakończyć prace
      nad teledyskiem.

      Ola Szatan - POLSKA Dziennik Zachodni
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 22:16
      https://bi.gazeta.pl/im/9/6653/z6653639N.jpg
    • madohora Re: NIKISZOWIEC 27.08.17, 22:21
      CONRADO YANEZ MIESZKA W JANOWIE

      Zdobywca drugiego miejsca w programie "Must Be The Music", Filipińczyk Conrado Yanez, wciąż mieszka w Katowicach z rodziną: żoną Magdą i dwójką dzieci. Koncertuje w całej Polsce i nagrywa piosenki z zespołem Outline - pisze Damian Hudzik

      więcej

      www.dziennikzachodni.pl/artykul/681393,conrado-yanez-z-must-be-the-music-w-katowicach-12-tys-km-od,1,2,id,t,sm,sg.html#galeria-material

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka