madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:00 Sikornik (296 m) – zachodni szczyt dwuwierzchołkowego wzgórza we wschodniej części Pasma Sowińca w Krakowie. Szczyt wschodni to Góra św. Bronisławy (ok. 308 m). Znajduje się na nim Kopiec Kościuszki Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:01 Pod względem geograficznym Pasmo Sowińca przynależy do Pomostu Krakowskiego w obrębie makroregionu Bramy Krakowskiej Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:03 Od lat 20. do 50. XX wieku funkcjonowały tutaj skocznie narciarskie. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:16 Strzelnica to zbudowane z twardych wapieni skalistych dwie niewysokie ściany. Początkowo wspinano się na nich z asekuracją górną. W 2018 roku zostały przygotowane do wspinaczki skalnej przez fundację WSPINKA dzięki finansowemu wsparciu Rady Miasta i dwóch firm: FRABE i STATE STREET. Skały oczyszczono do wspinaczki, zamontowano na nich stałe punkty asekuracyjne, tablicę informacyjną z dwoma skałoplanami, ławeczkę i wykonano ziemne schodki. W 2019 roku na skałach jest 28 dróg wspinaczkowych o trudności od III do VI.2 w skali polskiej. Wszystkie drogi mają zamontowane stałe punkty asekuracyjne w postaci ringów (r) i stanowisk zjazdowych (stz). Są też dwa projekty. Nad ostatnim murem skalnym Strzelnicy znajduje się Nyża nad Strzelnicą Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:18 Nazwa pochodzi od błogosławionej Bronisławy, która życie zakonne spędzała początkowo w położonym u stóp tego wzniesienia Klasztorze św. Augustyna i św. Jana Chrzciciela w Krakowie, a później w pustelni na zboczu wzniesienia, w której zmarła. Po jej śmierci wzniesieniu nadano nazwę Góra św. Bronisławy Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 18.03.23, 20:30 KRAKÓW. MUZEUM CZARTORYSKICH BĘDZIE OTWARTE W CZERWCU - www.msn.com.pl - 18.03.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 28.03.23, 22:26 Swoszowice, Osiedle Uzdrowisko Swoszowice – część miasta Krakowa oraz jednostka pomocnicza niższego rzędu wchodząca w skład Dzielnicy X Swoszowice. Obecnie jest jedynym w mieście prawnie wydzielonym osiedlem (nie powoduje to jednak żadnych skutków prawnych oraz nie funkcjonuje w świadomości mieszkańców). W Swoszowicach znajduje się jedno z najstarszych polskich uzdrowisk. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 29.03.23, 21:39 Pierwsze wzmianki o Swoszowicach pochodzą z Kodeksu Tynieckiego z 12 marca 1362 r. Pierwszym właścicielem był Wojciech de Swoszow (pochodzący ze stanu rycerskiego). W 1422 r. odkryto bogate złoża siarki wtedy też założono pierwsze kopalnie. (Obecnie siarkę wydobywa się tylko do celów leczniczych). Po obecności kopalni zostało jednak wiele pamiątek jak hałdy czy liczne nazwy ulic: Borowinowa, Szybisko czy Siarczanogórska. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 29.03.23, 21:40 Do 1954 roku istniała zbiorowa gmina Swoszowice. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 29.03.23, 21:46 Dnia 26 września 2006 r. obszar Swoszowic stał się pierwszą i jak dotąd jedyną w Krakowie jednostką pomocniczą niższego rzędu funkcjonującą w ramach dzielnicy. Ta jednostka pomocnicza niższego rzędu w ramach Dzielnicy X Swoszowice nosi nazwę Osiedle Uzdrowisko Swoszowice. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 12.04.23, 16:54 PISANKI, BURSZTYNY, KOŻUCHY CZYLI OSTATNI DZIEŃ JARMARKU W KRAKOWIE - Gazeta Krakowska - 12.04.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:20 Na Górze św. Bronisławy znajduje się stanowisko archeologiczne, na którym znaleziono wykopaliska różnych faz kulturowych m.in. kultury mustiersko-lewaluaskiej, kultury wschodniomikockiej a także obozowiska kultury szeleckiej i oryniackiej. Znaleziono także liczne kości zwierząt, w tym 86 pochodzących do wymarłych mamutów. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:23 Obecnie w Zamku na obu poziomach działa od 30 lat restauracja "U ZIYADA". Zamek sąsiaduje z nieco starszą Willą Baszta – półokrągłą budowlą w kształcie baszty, wzniesioną pod koniec lat 20. XX wieku, jako dom własny, przez Adolfa Szyszko-Bohusza, a zainspirowaną prawdopodobnie rotundą św. Feliksa i Adaukta Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:25 Prawdopodobnie w połowie 1941 roku rozpoczęto pracę nad projektem obecnego zamku, który datowany jest na 1 października 1941 roku. Budowla nazywana była Schloss Wartenberg (z niem. Schloss – zamek, Wartenberg – góra-strażnica, obserwatorium). Wszystko wskazuje na to, że Wächter nie zamierzał być uczciwy nawet wobec III Rzeszy i swoją rezydencję urządzał z przepychem pod pretekstem budowy sanatorium. Projekty tej budowli, stylizowanej na nadreńskie zamki z okresu romantyzmu, zmuszony był sporządzić i podpisać osobiście profesor Szyszko-Bohusz. Istnieją dwa projekty; na pierwszym zamek jest niższy, co zapewnia dominującą pozycję willi, drugi odpowiada dzisiejszemu wyglądowi założenia. Oprócz polskiego, na projekcie widnieją nazwiska dwóch austriackich architektów: Richarda Pfoba i Hansa Petermaira. Obok samego zamku zaprojektowano i wybudowano kilka innych obiektów istniejących do dzisiaj – wartownię przy bramie wjazdowej i budynek garażowo-wartowniczy. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:26 Pod koniec wojny mieścił się tutaj szpital, a po jej zakończeniu rodzina Bohuszów starała się o odzyskanie nieruchomości, ale bezskutecznie Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:28 Zamek był siedzibą dwóch instytucji Uniwersytetu Jagiellońskiego, tj. Instytutu Europeistyki i Centrum Badań Holocaustu Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:30 Willa Baszta zwana także Odyniec lub Zameczek – zabytkowy budynek znajdujący się w zachodniej części Krakowa, w Dzielnicy VII Zwierzyniec przy ul. Jodłowej 13a, w Przegorzałach. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:31 Jest to oryginalna budowla, półrotunda, w kształcie nawiązująca do średniowiecznej baszty i utrzymana w tradycji romantycznego historyzmu. Nad portalem willi znajdują się dwa kartusze z herbami. Po lewej stronie znajduje się herb Szyszko-Bohusza Odyniec (stąd jedna z nazw willi), a po prawej herb Korab. Dom posiadał basen i ogród. Poniżej, przy drodze dojazdowej znajdują się garaże a przy wjeździe do posiadłości, u podnóża wzniesienia znajduje się, zachowana do dzisiaj, stylowa stróżówka. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:32 W 1940 zajęli ją Niemcy i wprowadził się do niej szef dystryktu krakowskiego Generalnego Gubernatorstwa dr Otto von Wächter. Obok willi w latach 1942–1943 zbudowano okazały gmach zwany obecnie Zamkiem w Przegorzałach lub Belwederem (pierwotnie nazwa „Belweder” odnosiła się do willi[2]), a przez Niemców nazywany Schloss Wartenberg (Zamek Strażnica). Budynek, którego budowy nie ukończono, miał być przeznaczony na luksusowe sanatorium dla lotników Luftwaffe, pod koniec wojny mieścił się tutaj szpital. Niemcy nie zdążyli zrealizować planów budowy kolejki linowej do Zameczku. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:34 Poniżej tych budowli, na stromym wschodnim zboczu znajduje się rezerwat przyrody Skałki Przegorzalskie. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:56 Sieć ścieżek spacerowych liczy ok. 40 km długości, część z nich jest oznakowana. Infrastrukturę turystyczną uzupełniają parkingi i obiekty gastronomiczne. W 1917 roku teren lasu został zakupiony przez Kasę Oszczędności Miasta Krakowa i przekazany miastu z przeznaczeniem na park ludowy. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:57 W Lesie Wolskim występują 32 gatunki drzew. Dominują siedliskowe typy lasu wyżynnego i mieszanego wyżynnego zajmujące odpowiednio 61% i 39% obszaru. Skład gatunkowy drzewostanu jest zbliżony do naturalnego, dzięki czemu ma wysokie wartości krajobrazowe. Drzewostany z dominującym dębem, bukiem i brzozą zajmują około 89% obszaru. Są to lasy brzozowo-dębowe, brzozowo-dębowo-bukowe, dębowe wielogatunkowe, lite buczyny, buczyny wielogatunkowe i brzeziny wielogatunkowe. Miejscowe gospodarstwo leśne odpowiada za utrzymanie trwałości drzewostanu poprzez zabiegi hodowlane takie jak cięcia pielęgnacyjne, inicjowanie odnowień czy cięcia sanitarne. Leśnicy dążą do zachowania drzew starych, dziuplowatych i zasiedlonych przez ptaki. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 16:59 W Lesie Wolskim znajduje się kilka niewielkich jaskiń i schronisk. W skałach parowu Zielony Dół znajdują się Jaskinia w Lesie Wolskim, Jaskinia w Zielonym Dole i Schronisko w Zielonym Dole. W Kawalerskich Skałach znajduje się Szczelina przed Gajówką, a w niewielkich skałach na zachód od Kawalerskich Skał Szczelina pod Gajówką. Na Srebrnej Górze jest Kawerna Bielany i Schronisko pod wsią Bielany[5]. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:35 Przekupki te nazywano w Krakowie po prostu babami. Baby jako się rzekło, przebierały się tego dnia wymyślnie, strojąc się na wielkie damy. W miejsce atłasów, tiulów i jedwabiów używały jednak siermiężnych worów, zamiast koronek - słomy a zamiast starannie układanych loków - wplatały sobie we włosy wióry. Po zbiórce, baby ustawiały się w szyk bojowy i ruszały do Krakowa, w stronę bramy szewskiej. Ów podniosły marsz miał może niewiele wspólnego z zasadami musztry, ale było co oglądać. Na czele niesiono wielką słomianą kukłę, wyobrażającą mężczyznę, zwaną combrem. Za tą kukłą kroczyła ta z przekupek, która w danym roku sprawowała funkcję marszałka. W pierwszej połowie XIX w. urząd ten aż pięć razy z rzędu przypadł nieznanej z imienia i nazwiska, ale znanej z przezwiska, niejakiej Mądrej Marynie. Dopiero za Marszałkiem w spódnicy kroczyła reszta. Trzeba jeszcze dodać, że całe to babskie towarzystwo miało już nieźle "w czubie", choć godziny były raczej przedpołudniowe. Na krakowski rynek pochód docierał około południa, biorąc w posiadanie miasto i jego obywateli. Kraków zamieniał się w Rzeczpospolitą Babską. Niewiasty rozbiegały się po rynku i po okolicznych ulicach ścigając mężczyzn. Młodzi chłopcy, szczególnie ci, którzy w mięsopust nie zdołali znaleźć sobie żony, byli przykuwani do olbrzymiej kłody drewna, którą ku uciesze gawiedzi musieli włóczyć po rynku. Dla ozdoby wieszano im na szyi wieniec z suchych grochowin. Starsi, stateczni i żonaci, byli otaczani, zaczepiani (combrzeni jak mawiano), zmuszani do szalonych pląsów i brani do niewoli. Aby się wykupić musieli, obok niezliczonej ilości całusów, złożyć okup w brzęczącej monecie. Znany ze skąpstwa, którą to cechę skąpi zwą oszczędnością, żyjący w XVIII w. profesor krakowskiej akademii Jacek Przybylski, tańczył któregoś roku kilka godzin. W końcu padł. Baby nie popuściły i zacny profesor musiał dać okup. Ogólnie rzecz biorąc bawiono się znakomicie. Jeszcze w XIX w. zdarzało się tak, że krąg tańczących na rynku stawał się tak wielki, że trzymając się za ręce otaczano cały gmach Sukiennic. Dziś aż trudno sobie to wyobrazić. Kulminacyjny moment wydarzenia następował wtedy, gdy na dany przez marszałka (marszałkową) znak, baby rzucały się na kukłę combra i w mgnieniu oka rozszarpywały go na strzępy. Nie oznaczało to końca imprezy, która czasem przeciągała się do środy popielcowej. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:38 Na mocy przywileju lokacyjnego, nadanego miastu w czerwcu 1257 r. najważniejszą osobą w mieście stawał się wójt. Był on reprezentantem w mieście władzy książęcej, łącznikiem pomiędzy nim a krakowską społecznością. Posiadał szerokie uprawnienia sądownicze, a przywileje ekonomiczne, które otrzymał, stawiały go wysoko ponad wszystkimi obywatelami. Już jednak przed 1264 r. pojawia się rada miasta, organ ówczesnego samorządu miejskiego. Jej uprawnienia i pozycja są zrazu znikome. Począwszy od XIV w. rola rady systematycznie wzrasta. Historycy są na ogół zgodni, że proces wzmacniania rady miasta kosztem pozycji wójta, był skutkiem tzw. buntu wójta Alberta przeciw władzy króla Władysława Łokietka (1311). Król dostrzegł w porę, że potęga krakowskiego wójta może zagrozić nawet jego panowaniu i zaczął ograniczać jego uprawnienia. Rada miasta, w Krakowie złożona przede wszystkim z przedstawicieli bogatego kupiectwa, zręcznie wykorzystała tę okoliczność. Miasto pod jej kierunkiem zdobywa w ciągu XIV i XV w. szereg cennych przywilejów. Jednocześnie wewnątrz organizmu miejskiego rada osiąga pozycję hegemona, zachowując jednocześnie lojalność względem króla. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:39 Pecunia non olet - pieniądz nie śmierdzi, twierdzą wtajemniczeni, a że szczęścia nie daje... Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:43 Jarmarki odgrywały szczególną rolę w życiu dawnych miast. Przede wszystkim określały i wyznaczały rytm działalności handlowej, wpływając na całokształt miejskiej gospodarki. Rola jarmarków nie ograniczała się jednak tylko do ekonomii. Czas jarmarków to czas spotkań ludzi różnych kultur i różnych języków. Spotkania te stanowiły swoisty tygiel, w którym mieszały się rozmaite wątki i wartości. To właśnie wtedy przyjezdni poznawali miejscowe tradycje i obrzędy, wzbogacając miejscową tkankę o własne obyczaje. Spotkania te miały także funkcje społeczne. Wypełniające się przyjezdnymi zajazdy i karczmy dawały zarobek właścicielom, którzy z kolei zatrudniali na ten czas rozmaitych parobków i „dziewki kuchenne”. W okresie jarmarku zmieniało się też prawo w mieście. Zawieszano surowe przepisy ograniczające prawa handlowe „gościa” czyli kupca z innego miasta. Surowsze natomiast stawało się prawo karne, stojące na straży bezpieczeństwa wielotysięcznych tłumów. Siła oddziaływania jarmarków była tak duża, że w wielu miastach do dnia dzisiejszego pozostały tego ślady w postaci festiwali sztuki, festynów ludowych, kiermaszy, które wpisane są w kalendarzu pod datą gdzie dawniej umiejscowione były lokalne jarmarki. Kraków należy do takich miast. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:50 Śladem dawnych jarmarków jest najprawdopodobniej tradycja niezwykłego krakowskiego czerwca. To właśnie wtedy odbywają się w mieście liczne imprezy kulturalne (Lajkonik, Wianki, intronizacja Króla Kurkowego). Być może dawne jarmarki wiążą się także z mającą XIII-to wieczne korzenie procesją na Skałkę, która w kolejnych wiekach przechodziła przez Kraków tłumnie wypełniony jarmarcznymi gośćmi. Dzisiaj tradycje dawnych jarmarków przypomina nowa tradycja. Od 1994 r. odbywają się na płycie rynku Targi Bożonarodzeniowe, impreza o charakterze handlowym i kulturalnym jednocześnie. Charakterystyczna scenografia i przedświąteczny nastrój, sprawiły, że impreza ta cieszy się rosnącą popularnością krakowian. Być może jest to znak, że warto wskrzesić także inne krakowskie jarmarki. Zwłaszcza ten czerwcowy, który połączeniu z imieninami miasta w dniu 5 czerwca może stać się wspaniałym wydarzeniem łączącym tradycje ze współczesnością. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:51 Bardzo prędko wykształcił się pewien scenariusz tej zabawy, często zresztą traktowany dość dowolnie. Trwała ona zawsze trzy dni. Już do piątku krakowianie podziwiali ciągnące z miasteczka akademickiego barwne korowody studentów, poprzebieranych zrazu byle inaczej niż na codzień, następnie coraz wymyślniej. Zdarzały się także stroje mniej wymyślne ale...hm. Któregoś roku po ulicach paradował student ubrany w worek z przeźroczystej folii i tyle. Obok niego elegancko przebrany kolega informował przechodniów, że jest agentem estradowym pierwszej polskiej gołej d.... Śmieszne? Może nie, ale w tych dniach wiele studentom uchodziło na sucho. Już w późnych latach siedemdziesiątych, po Krakowie chodził bean przebrany za rakietę, na której widniał napis Persching. Była to aluzja do prasowej i telewizyjnej nagonki propagandowej przeciw amerykańskim zbrojeniom. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:54 Jeszcze w latach trzydziestych XIX w., w swej pracy Lud i jego zwyczaje, Łukasz Gołębiowski informował, że w Krakowie można spotkać ludzi odzianych w ...Sukmanę granatową z wypustką karmazynową, przy tem zielony pas i czapkę kształtniejszą w zimie barankiem obszytą... . Ich najistotniejszym atrybutem był tęgi kij, często wymyślnie rzeźbiony snycerską robotą, nabijany krzemieniami. Kij często bywał zwieńczony rogiem wołu, w którym ukryty mógł być dla obrony mały sztylet. Ludzi tych zwano Kijakami. Kij był bronią, był też swoistym identyfikatorem. Narzędziu temu każdy właściciel nadawał jakąś indywidualną cechę, dzięki czemu spełniało ono rolę gmerka - znaku własnościowego dawnych rzemieślników. Kijacy zamieszkiwali podkrakowskie wsie na prawym brzegu Wisły, byli jednak częstymi gośćmi w Krakowie, na Kazimierzu i na wawelskim dworze. Z ich dziejami związane są dawne legendy i tradycje, które zanikły dopiero po II wojnie światowej. Skąd się wzięli? Czym się zajmowali? Kim byli? Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:55 Niestety któregoś razu Lascyk wybrał się z wyrobami mięsnymi do Krakowa, licząc na to, że je sprzeda na rynku. Straż miejska zatrzymała go u bram, a że nie był członkiem cechu rzeźników, zabrała mu mięso a jego wyrzucono precz. Zasmuciło to ochmistrza, który nie zamierzał zrezygnować z zaopatrywania dworu w wędliny Lascyka. Posłał tedy do niego wiadomość, aby ten obmyślił sposób na dostarczenie towaru na Wawel. Lascyk myślał, myślał... i wymyślił. Wyciął w lesie długie kije, wydrążył ich środki i ...nadział kiełbasami. Następnie bez przeszkód dotarł na Wawel. Gdy wyciągał swój towar z kijów, zobaczył go sam król, który docenił spryt rzeźnika i nadał wszystkim mieszkańcom Piasków prawo do przywożenia mięsa do Krakowa. Stąd rzeźników tych miano nazwać Kijakami. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 16:58 Popielcowy zwyczaj wieszania jelit lub drewienek za plecami tych, co zapust na ożenek nie użyli. Obyczaj ten kockiem zwany (...) jest prawie powszechny (...). Na przedmieściach Krakowa Rybakach i Zwierzyńcu żacy poprzebierani za dziadów i baby ciągną po drogach kloc na łańcuchu, przymuszając każdą dziewczynę urąganiem i szamotaniem, aby im pomóc pomogła. Okup tylko uwalnia od tego zaprzęgu. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:20 W Muzeum Narodowym w Krakowie przechowywany jest obraz zmarłego za młodu malarza Hipolita Lipińskiego zatytułowany Obchód Środy Popielcowej na Rynku Krakowskim. Obraz o niezwykle dynamicznym wyrazie, charakterystycznym dla twórczości Hipolita Lipińskiego, ukazuje kłębiący się na płycie rynku tłum wyrostków, dziewczyn, statecznych mieszczan. Jedni w ucieczce, drudzy w pogoni, jedni usiłują dopiąć swego i ozdobić upatrzoną postać swoim klockiem, drudzy nerwowo usiłują tego uniknąć. Jedno nie ulega wątpliwości. Wszyscy bawią się wspaniale. Płótno to powstało ok. 1875 r., tradycja klocka musiała więc być jeszcze wtedy żywa. Niedługo później jednak zaginęła. Skąd się wzięła? Dlaczego zaginęła? Tego niestety nie wiemy. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:25 I oto któregoś czerwcowego wieczora 1287 r., czambuł tatarski, zupełnie nie zauważony przez miejskich strażników, zbliżał się do murów miejskich. Aby nie narażać się na walkę w nocy, Tatarzy postanowili rozbić swój obóz w nadwiślańskich zaroślach nieopodal podmiejskiej wsi zwanej Zwierzyniec. Po chwili znużeni podróżą usnęli śniąc o bogactwach, które mieli zamiar zdobyć następnego dnia w Krakowie. Ich obecność w porę jednak zauważyli włóczkowie, których osada znajdowała się nieopodal na wiślanej piaszczystej łasze. Kim byli włóczkowie? Byli to rzeczni - wiślańscy żeglarze. Ich nazwę wywodzi się od tego, że galary płynące po Wiśle bądź spławiali w dół rzeki, bądź ciągnęli - włóczyli w górę, ku jej źródłom. Przyzwyczajeni do ciężkiej pracy nie ulękli się Tatarów. Uzbrojeni w ciężkie wiosła wpadli na śpiących wojowników azjatyckich, którzy w krótkim czasie ponieśli druzgoczącą klęskę. I wtedy włóczkom zaświtał w głowie dowcip. Ktoś powie - ciężki dowcip. Poprzebierali się w tatarskie stroje, twarze umazali sadzą z ogniska, dosiedli zdobycznych koni i wpadli niczym tajfun do Krakowa. Trudno doprawdy wyobrazić sobie przerażenie jakie wywołali swym przybyciem. Po chwili paniki i popłochu włóczkowie zdjęli jednak swe stroje i opowiedzieli o wydarzeniach mijającej nocy. Mieszczanie byli uratowani i uradowani. Rada miasta wydała na cześć włóczków wspaniałą ucztę, a gdy już beczki po znakomitym piwie świdnickim świeciły pustkami, burmistrz Krakowa ogłosił, że na pamiątkę tego wydarzenia raz do roku do miasta będzie wjeżdżał srogi chan tatarski na czele orszaku podkrakowskich włóczków. I tak też się dzieje zawsze w octavę Bożego Ciała, czyli osiem dni po tym święcie. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:27 Po drugie historycy zwracają uwagę na fakt, że obchód Lajkonika - zwanego wówczas konikiem, jest notowany w źródłach dopiero w 1738 r. Wprawdzie już z 1700 r. posiadamy wiadomość o włóczkach, którzy koncertowali na dziedzińcu ss. Norbertanek, ale o samym koniku nie ma mowy. Czy można więc domniemywać, że źródła milczały na ten temat przez blisko czterysta lat ? Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:28 po pierwsze wątek tatarski w krakowskich legendach jest niezwykle silny. Jest więc na pewno śladem głębokich doświadczeń historycznych, w których swój udział mogli mieć i włóczkowie. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:30 Pozostawmy te dywagacje uczonym. Dodajmy jeszcze tylko, że są wśród nich i tacy, którzy obrzęd Lajkonika wywodzą z czasów przedchrześcijańskich, nawiązujących do świąt przełomu wiosenno/letniego, lub do świętych koni Światowida, które miały być czczone w pogańskiej świątyni - Gontynie, na dzisiejszym Zwierzyńcu. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:32 Ciekawostką jest fakt, że melodia tego marszu ten do złudzenia przypomina Marsz Sobieskiego grany podczas triumfalnego powrotu króla Jana spod pól wiedeńskich w 1683 r. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:35 I wreszcie na koniec wypada zapytać skąd ta dziwna nazwa - Lajkonik. Konik zgoda ale czemu laj. Otóż wg. jednej wersji to laj to zniekształcone lej. Konik bowiem, jak przystało na groźnego tatarzyna uderza - czyli leje - napotkanych przechodniów swą buławą. Rzadki to przypadek, ale uderzeni nie obrażają się, a pominięci chętnie nadstawiają karki i głowy. Tradycja mówi, że uderzenie to przynosi szczęście. Inni mawiają, że laj pochodzi od zachęty - Hulaj koniku, hulaj. Tak czy inaczej, jeżeli ktoś szuka szczęścia a nie znalazł, zapraszamy do Krakowa. Osiem dni po święcie Bożego Ciała, za cenę jednego sińca na ramieniu, można zapewnić sobie szczęście, przynajmniej na najbliższy rok. Tylko nie wolno zapomnieć o haraczu !!! Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:37 W Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie zachowały się dwa takie kodeksy. Pierwszy, wspaniale iluminowany Kodeks Baltazara Behema z 1505 r. (na zdjęciach), drugi, znacznie skromniejszy, kodeks Michała Piątkowskiego z początku XVII w. Trzeci kodeks, Zygmunta Zaleskiego, z końca XVII w. przechowywany jest w Archiwum Państwowym w Krakowie. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:39 Z dziejami krakowskiego Bractwa Kurkowego łączy się piękna tradycja krakowska - strzelanie o tytuł króla kurkowego oraz jego uroczysta intronizacja. Wszystko odbywa się zgodnie z dawno ustalonym scenariuszem. Najpierw, w miesiącach wiosennych bracia kurkowi na swych zebraniach typują kandydatów do tej najwyższej godności. Królem nie może być byle kto. Musi to być brat o długim stażu, cieszący się nienaganną opinią oraz... na tyle zamożny, aby po swym ewentualnym ingresie podjąć na uczcie dostojne gremium brackie. Kiedy lista kandydatów jest już zamknięta można przystąpić do ostatecznej rozgrywki. O tym kto zostanie królem decyduje celne oko. Kandydaci zbierają się na strzelnicy (od 1966 r. jest to strzelnica 6 Brygady Desantowo Szturmowej im. gen. S. Sosabowskiego) i strzelają do drewnianego kura. Królem zostaje ten kto strąci celnym strzałem ostatni szczątek ptaka. Ci którzy zajmują drugie i trzecie miejsce zostają marszałkami bractwa. Nie koniec na tym. W czerwcu, zwykle w drugiej połowie ale stała data nie jest ustalona, odbywa się uroczysta intronizacja ptasiego króla. Najpierw bracia kurkowi wyruszają z Celestatu w stronę rynku. W pochodzie uczestniczą także członkowie bractw kurkowych z innych miast, zaproszeni goście, przedstawiciele władz miejskich i wojewódzkich. Krakowscy bracia kurkowi wyróżniają się strojem wzorowanym na dawnym stroju szlacheckim. Składają się na nie barwne kontusze narzucone na żupany przewiązane długimi szerokimi pasami, czapka z czaplim piórem, wysokie buty a często także szabla przy pasie. Ustępujący z tronu król kurkowy kroczy dumnie z srebrnym kurem zawieszonym na łańcuchu u szyi, za nim marszałkowie z ozdobnymi laskami. Pochód kroczy w rytm marszu granego przez towarzyszącą mu orkiestrę. Właściwa uroczystość odbywa się na estradzie pod wieżą ratuszową. Stara ekipa (król z marszałkami) zdaje swe godności nowej. Król przejmujący swe rządy ogłasza swój przydomek (np. Śmiały, Czujny itp) i zawiesza na swej szyi srebrnego kura. Następnie składa wiązankę kwiatów na płycie upamiętniającej przysięgę Tadeusza Kościuszki 24.III 1794 r. oraz pod pomnikiem Adama Mickiewicza. I wreszcie na koniec w Celestacie braci kurkowi oraz goście posilają się tradycyjnie miodem i piernikiem. Ostatnim akcentem tej uroczystości jest uczta wydawana przez nowego króla. Odbywa się ona w jednej z renomowanych restauracji krakowskich w terminie ustalonym przez nowego króla. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:42 Wśród pojęć o charakterze specjalistycznym lub naukowym słów takich spotykamy jeszcze więcej: nacjonalizm, koniunkcja, wariacja, pasja, amant itd. Z języka łacińskiego wzięła się też nazwa dawnej tradycji, dziś żywej jedynie na wsi podkrakowskiej. Nazwa Pucheroki pochodzi od słowa puer co oznacza chłopca. W tym wypadku chodzi o chłopców, którzy pobierali nauki na krakowskiej Akademii. Życie codzienne żaków w Krakowie do łatwych nie należało. Obowiązywała bardzo ścisła dyscyplina, warunki mieszkania w bursach były surowe, wręcz spartańskie, nauka trwała od świtu do zmierzchu. Trudności te, dla ludzi średniowiecza, przyzwyczajonych do niewygód, zimna i głodu, nie stanowiły przeszkody największej. Dla wielu przeszkodę taką stanowiły wysokie koszta nauki. Jeżeli rodzina nie była nazbyt bogata, lub nie udało się znaleźć dobrodzieja, który zgodził się finansować naukę syna (córki niestety drogę do wykształcenia miały w dawnych czasach zamkniętą), studia na akademii były niezwykle trudne, wymagające często wielu wyrzeczeń. Nic też dziwnego, że ubodzy żacy radzili sobie z trudem, uciekając się często do chodzenia po prośbie. Widok żaka chodzącego od drzwi do drzwi z cynowym garnuszkiem lub glinianą miską nie dziwił nikogo. Litościwe gospodynie o miękkim matczynym sercu często wspomagały chłopaków miską polewki, łyżką gotowanego grochu lub kawałkiem kołacza. O ile żebry były w zasadzie zakazane, o tyle chodzenie studentów po prośbie stało się wręcz ich prawnym przywilejem. Na bazie tego zrodziła się tradycja, którą po raz pierwszy spotykamy w źródłach w XVI w. Otóż w okolicy świąt Wielkiej Nocy, kiedy to jak wiadomo stoły mieszczan uginały się od dobrego jedzenia, żacy wzmagali swą aktywność. Gromadzili się w grupy, przebierali się dziwacznie i wędrowali do kościołów gdzie recytując przygotowane wcześniej wierszyki i składając świąteczne życzenia oczekiwali na datki. Z czasem tradycja ta związała się z jednym tylko dniem - z kwietną niedzielą, czyli niedzielą palmową. W XVII w. Wacław Potocki napisał dwuwiersz poświęcony temu obyczajowi: Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:45 A jo pucherocek wylozem na pniocek Z pniocka do dołecka zabiłem robocka A z tego robocka mlyko i owiecka Owiecki zbłądziły mnie tu zaprosiły Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:48 rękawka miała upamiętniać stypę, jaka odbyła się przed wiekami po usypaniu kopca. z tą myślą przybywali co roku krakowianie na odpust pod pobliski kościół św. benedykta na wzgórzu lasoty. tradycje pogańskie przeplatały się z chrześcijaństwem, ulegały też zmianie zwyczaje i upodobania uczestników rękawki. z racji swojego terminu wiąże się ono z, obchodzonym szczególnie uroczyście wśród słowian, świętem wiosny. wokół mogiły rozrzucano ubogim resztki święconego, rozdawano jałmużnę. sprzedawano na straganach słodycze i przeróżne drobiazgi, w tym głównie zabawki. odbywały się gry, zabawy i zawody zręcznościowe. rozstawiano karuzele. w latach 1815-1846 istniejąca między austrią a wolnym miastem krakowem granica - która przebiegała wzdłuż koryta wisły i oddzielała kraków od austriackiego podgórza - utrudniała mieszkańcom krakowa przybycie na festyn. swobodny ruch mógł odbywać się tylko w godzinach od 14 do 19. w dużej mierze właśnie na skutek administracyjnych rozporządzeń rękawka coraz bardziej przesuwała się pod kościół św. benedykta. po formalnym włączeniu naszego miasta w 1846 r. do monarchii habsburgów wybudowano wokół kopca kraka fort wojskowy, co przypieczętowało obecną lokalizację festynu. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 25.04.23, 17:55 W swej książce Nie od razu Kraków zbudowano Karol Estreicher jun. wspominając lata dzieciństwa, zamieścił taki oto, pełen emocji i zachwytu opis: (...) Budynek to był, który wysokością wypełniał ramy drzwi. Jej kolory rzucały się najpierw w oczy, potem dopiero kształt. Najpierw biły od niej barwy, potem dopiero architektura budynku zdumiewała: czerwień, zieleń, fiolety, niebieskie i żółte tony, czerń i minia, brązy, srebro i złoto składały się na tę orgię barw jak ogień żywą i jak ogień przyciągającą. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 17:36 Zanim powstał współczesny ogród, istniał na Wawelu zwierzyniec. Trzymano w nim m.in. małpy, wielbłądy, lwy, lamparty i wiele gryzoni. Kiedy Zygmunt III Waza przeniósł królewską siedzibę z Krakowa do Warszawy, zwierzyniec podupadł. W XVIII i XIX wieku powstawały zwierzyńce w różnych miejscach Krakowa, np. w Parku Krakowskim. Działacze Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyrodniczego im. Mikołaja Kopernika – inż. Wincenty Wober, dyrektor Kazimierz Maślankiewicz, Leon Holcer i dr Karol Łukaszewicz wpadli na pomysł, aby ogród zoologiczny umieścić w Lesie Wolskim, w pobliżu klasztoru Kamedułów na Bielanach. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 17:38 Obecnie zoo w Krakowie posiada 260 gatunków – około 1500 sztuk zwierząt. Powierzchnia ogrodu wynosi prawie 17 ha. Krakowski zwierzyniec odwiedza rocznie ponad 300 tys. osób. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 17:40 Antoni Koziarz (1929-1966) ? (1966-1975) Józef Skotnicki (1975–2020) Teresa Grega (od 2020) Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 17:45 Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – zabytkowy kościół rzymskokatolicki wraz z eremem oo. kamedułów znajdujący się w Krakowie przy al. Konarowej 1, na Bielanach. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków nieco inaczej 17.10.22, 17:47 Zakonników w to miejsce sprowadził i osadził w 1603 marszałek wielki koronny Mikołaj z Podhajec Wolski kameduli są zakonem monastycznym pustelników żyjących według wyznaczonych przez siebie surowych zasad opartych na regule św. Benedykta. Odpowiedz Link