Dodaj do ulubionych

Kraków nieco inaczej

    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 18:56
      Kościół św. Michała – gotycki kościół, wznoszący się od średniowiecza na wzgórzu wawelskim w Krakowie, zburzony w latach 1803–1804.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 19:01
      W 1355 kościół został przebudowany w stylu gotyckim za sprawą Kazimierza Wielkiego. Jan Długosz wspomina, że zastąpiono wówczas świątynią murowaną budowlę drewnianą, możliwe jest więc, że romański murowany kościół uległ wcześniej destrukcji. Kościół gotycki był zbudowany z cegły, składał się z nawy i zakończonego wielobocznie prezbiterium. Sklepienie nawy było oparte na jednym, centralnym słupie. Do kościoła przylegały przybudówki, w których zapewne mieściły się zakrystia oraz mieszkania dla kanoników.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 19:08
      Powszechnie powtarzają to uczeni, że Stawianie dlatego mieliby stać na niskim stopniu oświaty i oglądy, albowiem nie przytaczają o nich wiele źródła greckie lub rzymskie. Zdania zaś skąpe Cezara mówią tylko o Sławianach, jakby w stanie przejściowego rozwoju podstawowego, chociaż ważne są one dla wzmianki o nich w okolicach Renu. I Cezar i Tacyt wspominać się zdają wiele więcej o Germanach i z powodu tego zachodzi tu, u źródła wiadomości dziejowych, wiele pomię- szania. Przedewszystkiem zauważyć się godzi, że w dziejach najczęściej i najwięcej pisze się o tych narodach, które są najruchliwsze, najniebezpieczniejsze, które dają się we znaki bronią i prze biegłością. Jak w życiu potocznem tak i na rynku świata ci hałaśliwi i zaopatrzeni w pięści, wycho dzą o wiele lepiej jak cisi i pracowici, łagodni a pokój lubiący. Nie stanowi to bezwartości tych ostatnich, lecz staje się obrazem, jak niewłaściwemu drogami kroczy sam sąd ludzki. Tak i co do Sła- wian najdawniejszych od krain nadreńskich aż po Dniepr, od ziemi szwajcarskiej, od Dałmacji aż po morze sławiańskie czyli wenedyjskie, jako Bałtyk (morze Białe), — panują wyobrażenia wśród nauki ogólnej dlatego niesłuszne, gdyż brak nam dziejów pisanych mieczem krwawym. Sławianie miłowali pokój, pracę, ziemię i niebo swoje, — żyli w zgodzie i miłości wiele wieków, aż fale uderzające od sąsiadów wrogich, budziły ich ze stanu szczęśliwości. Mieli swoje dzieje własne, lecz żyły one tylko w uściech ludu, kapła nów, bohatyrów i pieśniarzy, razem z gędźbą, śpie wem. Arystoteles (około 330 r. przed Chryst.) mówi, że u Sławian był zwyczaj wyśpiewywania nawet praw swoich, dla ogłaszania ich na zewnątrz, dla uszanowania ich siły przez piękno sztuki. *) Jeszcze Helmold wspomina o sławiańskich szcze pach nadłabskich, które miały starców swoich, * wygłaszających dzieje narodu z pamięci. Żył naród siłą podania swojego, dzierżył się rolgacenie narodu pracą i urodzajnością gleby, ścią gało od dawna łakomych dla grabieży i wreszcie, ze Sławianie ustępować musieli wśród walk śmier telnych i po opieraniu się przemocy jedynie wsku tek chytrości wrogów, której zgoła nie znali. Nie potrzeba na razie dowodów silniejszych na wykazanie światu, jak potężnie oparci byli Sławianie o ziemie dalekie, aż poza Ren sięgające, nad tę prawdę, że po tylu wiekach i po takich wysileniach się nieprzyjacielskich, cała prawie Europa środkowa mówi nazwiskami rzek, gór, wsi i miast, o duchu czysto sławiańskim. Poprzemaczała je siła języka obcego wprost stra sznie, a mimo to żyją one jeszcze i świadczą 0 sile ducha Sławian, którzy musieli być u szczytu rozwoju swojego, kiedy wpływem swoim własnym nazwali mową swoją miejscowości ziemi tak prze ogromnie rozległej. I to właśnie służy za pomnik duchowy jeden z najtrwalszych dla przewagi oświaty 1 ogłady Sławian w czasach najpierwotniejszych, kiedy po nich nie znalazła się już siła dla przy tłumienia nazw — chyba w czasach ostatnich! Więc to nie Celtowie tu byli-to nie sztuka celtycka rozsianą była aż po wybrzeże Bretanji. To byli Sławianie i to była sztuka staro-sła- wianska. Skoro nazwy ziemi i wody przetrwały po sławiańsku, widocznie, że i duch pomników sztuki był taki sam, to znaczy: sławiański. Gdy wiele, bardzo wiele pochłonęła już nie pamięć ludzka, dziejowa, gdy więcej jeszcze z umysłu poniszczono i zgładzono prawda sama w godności swojej a wielkości, wydobywa się z głębi pomroków i oto stają przed nami wyko paliska, odkrycia, badania i ślady pradawności.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 19:12
      W mowie naszej słowo: kaplica jest oczy wiście w związku z kapłanem, który był wyo brażeniem w ogóle dawnej osoby duchownej odno śnie do wiary pogańskiej. Gloger nasz poszedł za Klugem i za nim tłómaczy powstanie kaplicy w rzekomo od „cappa", co ma oznaczać płaszcz. C a p e 11 a tymczasem zgoła nie pochodzi od „cappa lecz właśnie od kaplicy, a tego nie mógł odgadnąć żaden uczony obcy, nie znający języka naszego. W mowie naszej najstarszym wyrazem to kapliczka jako ołtarzyk, w leśnictwie i w bartnictwie dotychczas odnoszący się do nacię cia sosny lub jodły u dołu w odziomku.. Nazwa owa pochodzi niezawodnie z czasów bałwochwal czych, kiedy w tern miejscu objawiał się znak kapłana jako ofiarnika wiary dawnej. Zatem kaplica nie przyszła do nas dopiero z Czech, jak chce Karłowicz, bo była samoistnie u nas wykształconą i postawić można pytanie, dlaczego W Polsce nicby nie mogło powstać bez wpływu obcego ?
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 19:18
      Usprawiedliwienia z góry koła kaplicy, me potrzeba gonić ani za sztuką z dalekich krań ców zachodu, ani za sztuką ściśle wschodnią gdyż koło jako takie tkwi zasadniczo w pier wiastkach czysto sławiańskich. Już dawno uczeni uznali to za pewnik, że wsie sławiańskie w Niemczech n. p. do dziś dnia wyróżniają się założeniem okol nem. (Otte H. powiada: „Wo sich dagegen kreisfórmige Stras- senziige finden, muss stets auf slawische Grundlage des Plans geschlossen werden... str. 252). Kamieniami „w koło“ otaczano urny nasze a należy to do rysu wybitnego sztuki popielnico wej, staro-lechickiej. Z kamieni granitowych ukła dano kręgi pojedyncze lub podwójne, jakie prze zwano najniewłaściwiej zabytkami sztuki celtyckiej. Odkrywa się powoli lecz bardzo wyraziście obraz całej sztuki dotychczas celtycką zwanej, jako dziedzictwo przynależne sztuce staro-sławiańskiej, która przecie panować musiała tak samo wszech władnie po ziemiach nadreńskich i Francji pół nocnej, gdzie nazwy miejscowości dotychczas tchną mową sławiańską. Nazwy osad aż po Skaldę w Belgji w jedną stronę, aż po Dniepr z drugiej strony, są związane lub były zjednoczone z taką przeważnie osobliwością osad naszych. Co więcej nawet wsie jawnie z niemiecka brzmiące jak Ochsenfeld i Kónigsdorf mają w założeniu kształt podkowy, co świadczy, iż przed powsta niem nazwań niemieckich kwitło tam życie sła wiańskie silne nadzwyczaj. *) Nazwiska z polska brzmiące aż po H ani bór (czyli Hambork) prze konują każdego, jak daleko Sławianie z ziemią zrośli i jak byli wspaniale urządzeni i zabudowani, kiedy po tylu ruinach ślady ich osobliwości gwałtownie w oczy biją.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 19:25
      W obec tego nic nas już nie zadziwia, dla czego nagle za Konstantyna W. spotykamy się z zabytkami dośrodkowymi. Wiemy, że Konstanty W. jako Sławianin czyli lliryjczyk, po ogłoszeniu religji nowej, zaczął budować rozliczne kościoły większe i mniej sze. Równocze śnie z epoką jego pojawiają się ku zdumieniu nasze mu budowle małe „w okół“ sta wiane. Wielka ich ilość niezmierna każe wyrokować o rozpowszech- Rzut poziomy kaplicy czterownękowej nieniu myśli drOga na Wawelu. nawyknienia już dobrze przygotowanego i to właśnie służy za powód do przypuszczenia, iż nie wynikły one bynajmniej nagle z budownictwa kościelnego, chrześcijańskiego, lecz przeciwnie, wprowadzono je tam i zastosowano jako rzecz dobrze się nadającą do celów wiary nowej. Cała przytem sztuka sklepienna w Rzymie, w Rawennie i w Medjolanie, wrzekomo uprawiana rękami Etru sków a krzewiona pychą Rzymian, to nie jest niczem innem, jak tylko wynikiem spożytkowania zdobyczy sławiańskich z Włoch północnych 19 i z Wenecji. Miasto to ostatnie założyli Weneci, Stawianie, rozsiedleni tutaj od okolic Dunaju, od stron Alpejskich — połączeni ze Sławianami poza- karpackimi. Panteon rzymski musi być dziełem Sławian, albowiem nie da się on wytłumaczyć zgoła rozwojem sztuki greckiej i naśladownictwem sztuki rzymskiej. Rzymianin słynął tylko z pod bojów, z zaborów, z namiętności pychy i próżności. Taki duch nie mógł zdobyć się na rozwój wła snego piękna i sztuki. Gdy wreszcie potem cesarz Justynjan, jako również Stawianiu, z rodu Wpraw da, krzewił na wschodzie w Carogrodzie budownictwo także kopulaste, to wtedy już najpotężniej odezwały się pierwiastki założeń kolistych, wychodzące z koła kaplic staro - sławiańskich. Tak powstały założenia dośrodkowe w epoce >taro-chrześcijańskiej i tak wyłoniły się budowle bizantyńskie. Są one bądź-co-bądź przeszczepie niem utworu kształtowego z północy Europy, lub z północy Włoch sławiańskich, przed Etruskami. W tern miejscu niepodobna nie nawiązać się do tych wywodów, któreśmy już wyłuszczyli u pracy ostatniej. *) Przypominamy raz jesz cze grobowiec Ś-tej Konstancji (S. Costanza) ' v Rzymie, zupełnie w kole wzniesiony — a nadto rzut poziomy świątyni w Noce ra, ze silnem *) Wiązania polskie: Dr J. S. Zubrzycki, Lwów 1916 <40 rysunków uwydatnieniem wszystkich osi głównych i prze kątniowych, co stanowczo zbliża dzieło do pomy słu wedle poczucia sławiańskiego Podtrzymujemy w tym względzie z całą mocą przekonania nasze tam wypowiedziane i z niemi razem przybliżamy się tutaj do rozpatrywań dalszych.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 19:32
      Jeżeli co przemawia najdosadniej za pocho dzeniem zabytku na Wawelu o wiele wcześniejszem jak wiek IX. to właśnie układ murów, z kołem w związku będących. Jestto ustrój t. zw. czterownękowy (tetrakoncha), jaki bez przesady wytłó- maczyć można tylko znamieniem sztuki sławiańskiej. z czci Światowida wynikającej. Pierwiastkiem zna miennym dla rzeźby i dla budownictwa przy świątni- cach boga tego. czwórka występowała zawsze i wszędzie. Skoro wiara w niego sięgała aż nad Zbrucz i tu w świątyni przechowywała bóstwo, którego zabytek ocalał dla czasów naszych, zaby tek pełen pierwotności i samodzielności, zabytek jeden z najciekawszych na ziemi i zabytek najlepiej nas pouczający o duchu czasów bardzo odległych — to nie tylko nasuwa się pytanie. lecz budzi się pew ność niemal, że mury odkopane były wynikiem wiary w Światowid a. Przypuszczenie to poprzeć można bardzo śmiało uwagą, że Kraków posia dać musiał wiele gątyn czyli kątyn, które celo wały niezawodnie znakomitością sztuki. W związku z świątnicami głównemi bywały kaplice — a zatem i ta kaplica, jaką omawiamy.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:18
      Kościół św. Wojciecha – rzymskokatolicki kościół rektoralny znajdujący się na Rynku Głównym w Krakowie. Pierwotnie romański, w XVII i XVIII wieku przebudowany w stylu barokowym.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:20
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/41/Church_of_St._Adalbert_%28view_from_S%29%2C_2_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/276px-Church_of_St._Adalbert_%28view_from_S%29%2C_2_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:25
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a7/Kosciol_na_Ostrowiu_Lednickim.JPG/360px-Kosciol_na_Ostrowiu_Lednickim.JPG
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:43
      Jednym z najsilniejszych pomników, przema wiających za wpływem Sławian na pewien rozwój Rzymian, to cześć Janusa, która jest nieodłącznie związaną ze Światowidem naszym. Stawiano posągi czterotwarzowe w Rzymie na moście i budowano bramy, otwierające się lukami sklepionymi ku czte- rym stronom świata. Znajomy jest nam wszystkim miedzioryt stary, który uzmysławia dokładnie zgodność dzieła takiego, w Rzymie wzniesionego,, z budownictwem pięknem całej Słowiańszczyzny, gdzie cześć w obec sił świata kazała przede- wszystkiem wielbić w sztuce cztery strony nieba, cztery pory roku. cztery żywioły i cztery stany wieku ludzkiego, życia człowieka. Czem był ten rycerz święty na północy Europy, Światowidem nazwany, po rycersku wyposażony w miecz, konia białego, siodło i uzdy piękne tern był na południu Europy bóg Janusz, od którego pochodzi rzymski Janus.*) Temu Januszowi stawiano i na ziemiach italskich kaplice okrągłe, które później wszystkie przerabiano na grobowce i na chrzcielnice. Tent ■da się wytłómaczyć wielka ilość budowli okręż nych w czasach Konstantyna W. nagle się poja wiających, jak grobowiec Konstancji, jak chrzciel nica w Nocera i t. d. Śmiało zawyrokować można, iż budowle owe małe nie mogły wyjść wcale ze sztuki rzymskiej, która stosunkowo najmniej tro szczyła się o dzieła świątyniowe, lecz że są one pozostałością narodów i szczepów staro-sławiań- skich najodleglejszej starożytności, kiedy to przed Pelazgami od stron greckich przybywały tu lub żyły oddawna gałęzie trackie, Traczów, tych Sła- wian najstarszych w ogóle w Europie.*) Uczonym polskim, którzy są przejęci skrom nością przesadzoną w ocenianiu rzeczy własnych wydaje się to niemożliwością, aby w ogóle szczep sławiański mógł co posiadać i mógł na innych działać. Widać, jak sądy w nauce podlegają cza sowi, a nie prawdzie. Na tle stosunków’ dzisiej szych, wśród których ludy silniejsze przytłumiły wszędzie żywioły sławiańskie, sądzić chcemy o czasach pra-dawnych. Szczep staro-sławiański. przed wojnami z Rzymem był narodem najwię kszym w Europie. Mało o nim wiemy, bo pro wadził życie ciche i nader spokojne, a dzieje ludów to dzieje tylko wojen i wzajemnych napadów. Gdy Stawianie w zasadzie na nikogo nie napadali. zatem zapisy dziejowa nie miały co o nich głosić. Grecy i Rzymianie zwali Sławian barbarzyńcami, bo ich zrozumieć nie mogli, bo ich mowa nie dawała się ująć brzmieniem ani Greków' ani Rzy mian. Długi czas znali Sławian tylko jako niewol ników. Tymczasem niewolnicy ci mieli ojczyznę swoją bogatą w przemysł domowy na polach rozmaitych, mieli ziemie urodzajne jak nikt w Euro pie i na świecie, mieli sw^oje stroje, muzykę i mieli budownictw'0 piękne, które zaszczepiali, gdzie tylko im pracować kazano.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:49
      Kapliczka św. Wojciecha w Modlnicy – kapliczka znajdująca się w Modlnicy w powiecie krakowskim.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:54
      KAPLICA ŚWIĘTEGO WOJCIECHA W MODLNICY
      • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 21:58
        W dziewięć lat później Dr. K. Lind ogłosił w wydawnictwie tern samem, w roku 1S67 (ro cznik XII.) pracę pod tytułem: „Uber Rundbau- ten mit besonderer Beriicksichtung der Dreikó- nigs-Capelle zu Tulin in Nieder Ósterreich' 1 . Do wiadujemy się stąd. że w uściech ludu budowle owe zwane są jako pogańskie a zatem dowód niezawodny, iż przypuszczenie nasze powyżej wypowiedziane, jest oparte na prawdzie dziejowej, bardzo odległej. Występują one w Globnitz (Gło- bnice) w Austrji, w Styrji, w Karyntji, na Wę grzech i w Czechach, a wszędzie możnaby do patrzeć się w tych miejscowościach brzmienia nazw sławiańskich ( 11 . p. Maria Zell oznacza pewnie Mar ja Ocala, Tulln pewnie Tulili. Pulkau pewnie Pługów i t. d.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:08
      Rozglądając się w tym przedmiocie trudno nie nawiązać się do zabytków' sztuki bardzo spo krewnionych a dalej występujących. W dziele fran- cuskiem*) znajdujemy rysunki i opis kaplicy w Biel la w' północnych Włoszech, cokolw'iek na północ od Medjolanu ku zachodow'i. Budowda owa ma kształt podobny do kaplicy Wawelskiej, tylko cztery wnęki przypierają tam, zamiast do kola, do kwadratu. Nazwa miejscowości przypo mina bezwątpienia brzmie nie sławiańskie, bo to pewnie Biała, a budy nek ten bardzo dziwny W rzędzie innych („fort interessants“) wiąże się z kaplicami niesłychanie starodawnemi. Jak rzut odnośny (rys. 11 obok) rzecz objaśnia, jestto kwa drat z czteroma wnękami, które dochodzą skle pieniami swemi i daszkami tylko do połowy wy sokości dzieła — po wyżej bowiem pa nuje wieżyca grania sta od wnętrza ko pułą zwieńczona, na kryta daszkiem ostro- słupkowym (rys. 12 obok). Zbliżoną nieco jest do niej kaplica we Francji, w miejsco wości Kerkeville, która to nazwa najwidoczniej przypomina Kraka. Kraków, jak tych Krakowów pełno jest w północnej Europie. Największe wszakże zdumienie budzi kaplica Świętokrzyska w Montmajour, gdyż „le plan de la chapelle Sainte-Croix de Mont majour est absolunient semblable a celui du bap- tistere de Biella“ (str. 172 j. w.). Rzecz ta prze chodziła zmiany i powiększenia w okresie sztuki romańskiej — jednak podstawa twórcza dzieła, jak każdy to przyzna, wychodzi z układu pierwo tnego, który się wiąże z kaplicą Wawelską. Viollet-le-Duc twierdzi, że dzieło to przypomina budowle Syrji północnej*). Rok 1019 podany u Viollet-le - Duca za czas budowy jest wedle zdania naszego czasem przebudowy. Uwagi tego uczonego, pełne podziwu i zaga dek dla zabytku, służą nam do wyjaśnienia wartości, której nie mógł on znać nie mając pojęcia o sztuce na szej. Zastanawia się nad kształtem i rozmiarami dzie ła, nie może rozwiązać ta jemnicy, dlaczego niema tu okien i przychodzi do wniosku, że to kaplica gro- Rys. u. Rzut poziomy kaplicy bowa. Tak. rzeczy wiście — koło Mont Louis. _ , • , grobowiec to przemieniony na kaplicę klasztorną, lecz pochodzenie jej sięgać musi czasów przeddziejowych kiedy i tutaj Słanocnej Europie. Największe wszakże zdumienie budzi kaplica Świętokrzyska w Montmajour, gdyż „le plan de la chapelle Sainte-Croix de Mont majour est absolunient semblable a celui du bap- tistere de Biella“ (str. 172 j. w.). Rzecz ta prze chodziła zmiany i powiększenia w okresie sztuki romańskiej — jednak podstawa twórcza dzieła, jak każdy to przyzna, wychodzi z układu pierwo tnego, który się wiąże z kaplicą Wawelską. Viollet-le-Duc twierdzi, że dzieło to przypomina budowle Syrji północnej*). Rok 1019 podany u Viollet-le - Duca za czas budowy jest wedle zdania naszego czasem przebudowy.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:18
      Wracając po wędrówce naszej przez kraje rozmaite do Krakowa, musimy zaznaczyć celo wość poglądów w tern miejscu wypowiedzianych. Chodzi nam przedewszystkiem o udowodnienie zasadne, iż sztuka u nas w Polsce bynajmninie była w ramach niedołęstwa lub w kolebce, jak to się rozpowszechniło na tle nauki polskiej czasów ostatnich. Kraków cały musiał być do brze zabudowanym w okresie bajecznym, a kiedy Krak panował, wtedy Wawel był nietvlko po rządnie i dobrze, pięknie i mocno obwarowa nym, ale nadto miał już swoją sztukę budo wnictwa pięknego, sztukę własną, tak na polu świeckiem jak i na polu świątyń. Nic wspanialej nie popiera zdania tego, jak pomnik sztuki odkryty na Wawelu w r. 1917 . Wykazaliśmy, ile można było na razie to usku- , tecznić, jak dale- ,kich czasów i da lekich krajów się gała sztuka bu dowania w kole, lub w kwadracie, nawet w trójkącie dla wytworzenia budowli małych, należących bez- wątpieniado wiary pogańskiej i Sła- wian pierwotnych. Wynika z tego nieomylnie, że szczątki murów o założeniu czte- rownękowem na Wawelu nie mają żadnego związku ze sztuką chrześcijańską, przeciwnie wynikł układ ich z ducha wiary pogańskiej, staro- lechickiej.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:23
      Zgadza się to wszystko najwierniej z poda niem dochowanem, iż kościół na Skałce stanął na miejscu kątyny pogańskiej, zatem budowla okrągła z kamienia białego była skarbcem i kaplicą gro bowcową na Skałce taką samą, jaką była ta właśnie kaplica czterownękowa. obecnie od kopana, na Wawelu. Droga to pamiątka z czasów omierzchłych a klechdami oświetlonych. Szczęśliwi czuć się możemy, iż w pośród zagłady tylu pamiątek wiel kości narodu naszego, ta cudem z ręki Opatrzno ści ocalała dla nas, abyśmy snadno przypatrzyli się temu w co nie mogliśmy wierzyć długo
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:30
      N iniejsza rozprawa o Wawelu śred niowiecznym jest dalszym ciągiem obu poprzednich («Rotunda św. Feliksa i Adaukta*, oraz «Z historji romań skiego Wawelu*), w których częściowo poruszyłem kwestję wyglądu budowli świeckich na Wawelu w epoce romań skiej i gotyckiej. W niniejszej rozpra wie te rekonstrukcje częściowe zebra łem w jedną całość i na tle dotychcza sowych — prawdopodobnie ostatecz nych — wyników badań wschodniej części wzgórza odtworzyłem zamek wawelski w epoce średniowiecza w możliwie dokładnej szacie. Rezul taty odbiegają dość daleko od po wszechnie do dzisiaj za pewnik ucho dzących opracowań Wawelu z tej epoki, a w szczególności od przypu szczeń Dra Stanisława Tomko wieża w dziele «Wawel». Monografja ta, to owoc długoletnich, sumiennych stu- djów materjału historycznego, ale dla wskrzeszenia opisu budowli, która w ciągu wieku zmieniła zupełnie swą pierwotną postać, nie mogła być wy starczającą. Tutaj sprawdza się po nownie konieczny postulat współpracy historyka sztuki z architektem. Nic w tern dziwnego. Do studjów nad tak daleką epoką nie wystarczą same tylko przypuszczenia lub analogje. Materjał faktyczny, pochodzący z wykopalisk i badań, prawie całkowicie niewyzy- skany przez dotychczasowych badaczów wzgórza wawelskiego, stał się podstawą niniejszej pracy, podstawą dającą dużo punktów zaczepnych do ustalenia wy glądu zamku w tak nawet odległych czasach, jak epoka romańska, nie mó wiąc już o gotyckiej, którą odtworzyć możemy z wielką dokładnością, przy najmniej w rzutach poziomych. Wstępem do właściwych badań nad pierwotnym wyglądem zamku przed jego przebudową na pałac renesanso wy z natury rzeczy byłoby zbadanie pierwotnego wyglądu wzgórza wawel skiego, pomiary wysokości skały, po krytej kożuchem późniejszych nasy pów, wytworzonym przez liczne prze budowy, burzenia i przesuwania mu rów z nieodłącznemi przytem niwela cjami powierzchni wzgórza. Ze wzmia nek kronikarskich wiemy, że przebu dowa gotyckiego zamku Kazimierza Wielkiego na renesansowy pałac Zyg munta I-go równoznaczną była z po większeniem powierzchni tej części wzgórza przez nasyp od strony południowej. Wiemy również o równocze- snem podniesieniu powierzchni po dwórca zamkowego o blisko 2 metry ponad poziom gotyckiego podwórca. Podobne zmiany, coraz bardziej zama zujące pierwotny wygląd skały, po wstawać mogły i wcześniej, w epoce romańskiej lub gotyckiej. Przeprowa dzone w ciągu różnych badań, przeko pów i robót, związanych z restauracją murów zamkowych, wykopy i wierce nia gruntu aż do skały rodzimej, po zwalają nam odtworzyć zupełnie do kładny obraz pierwotnej orografji Wa welu, uprzytomnić sobie zarówno naj wyższy punkt skały wawelskiej, jak i wszystkie jej spadki — pomijając oczywiście jakieś przypadkowe i nie znaczne wzniesienia lub zagłębienia o charakterze lokalnym. Nie znaczy to oczywiście, by w epoce naprzykład wczesno-romańskiej powierzchnia tej gołej skały była identyczna z po wierzchnią góry wawelskiej. Nieza wodnie pokrywała skałę dość równo mierna powłoka glinki lub iłu, powsta łego z rozkładu wierzchnicy skalnej. Na ostrych spadkach skały, a więc na północnym lub wschodnim stoku wzgórza, warstwa ta była nieznaczna lub nawet żadna, natomiast na łagod nym stoku południowym i na po wierzchni prawie poziomej wierz chołka góry warstwa mogła dosięgać grubości półmetrowej lub nawet więk szej. Uwzględniając nawet tą popraw kę, fig. 1, z oznaczonemi na niej war- stwicami skały, daje zupełnie dokładny wygląd skały wawelskiej w tej części wzgórza, gdzie stanęły najstarsze na Wawelu murowane budowle. P. dr. S. Tomkowicz, omawiając ten temat («Wawel» str. 37), twierdzi, że «grunt wznosił się (od obecnej kate dry) jeszcze wyżej ku Kurzej Stopie, gdzie zapewne osiągał swój punkt kul- minacyjnys. Jak widać z fig. 1, naj wyższy punkt skały znajduje się po między obecną bramą wjazdową na podwórzec arkadowy, a pozostałościa mi po romańskiej bazylice na północ od tej bramy położonej, tuż przy po- łudniowem zakończeniu jej transeptu. Bez większej pomyłki stwierdzić mo żemy, że ta bazylika, którą uważamy za pierwotną katedrę wawelską, sta nęła na najwyższym punkcie wzgórza wawelskiego. Skała, która tutaj wznosi się na wysokość 229 metrów nad ocea nem, spada od tego punktu na wszyst kie strony — łagodnie na zachód, po łudnie i wschód, ostro na północ. Gdy w odległości 38 metrów od tego szczytu skały, przy budynku rotundy wysokość skały wynosi jeszcze 225.70 metr, nad poziom oceanu, w tejże odległości w kierunku dzisiejszej Kurzej Stopki 227.60 metrów nad oceanem, to ku północy w tejże odległości skala spada na poziom aż 221 metrów nad ocea nem. Z tego wynika, że przestrzeń w trójkącie pomiędzy t. zw. pierwszą katedra, rotundą, a okolicą Kurzej Stopki była we wschodniej części wzgórza najbardziej zbliżoną do po ziomu i w pierwszym rzędzie nada wała się na wzniesienie jakichś zabu dowań obronnych. W rzeczywistości jednak ośrodek fortyfikacyjny na Wa welu leżał dalej ku wschodowi. Tutaj, w okolicy dzisiejszej Kurzej Stopki, już na spadku wzgórza, a nie na jej najwyższej części, znalazły się reszty romańskich murów obronnych póź niejszych już, aniżeli niury bazyliki lub rotundy. Czy znaczy to, że pierwotny zamek drewniany, który przed budową
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:38
      Fortyfikacja Konrada Mazowiec kiego nie była trwałą. Była to zapewne palisada i rów przed nią. Mniej więcej w środku przestrzeni pomiędzy bazy liką a rotundą znajdowała się na dro dze wiodącej ku bramie romańskiego zameczku — brama wjazdowa do powiększonego obszaru obronnego. Wszystko to zniszczonem zostało już w roku następnym, 1242: «Castrum in Cracovia, quod idem Cunradus erexe- rat, funditus est disjectum» *). Ale po mysł był trafny. Na rozrzuconych pa lisadach Konrada Mazowieckiego po- wstaje mocny inur z kamienia łama nego wapiennego, typowy mur obronny z przełomu XIII na XIV wiek, z epoki Wacława Czeskiego lub Wła dysława Łokietka (fig. 6). Mur ten w cał kowitym swym zarysie, a częściowo w całej swej wysokości, zachował się do dzisiaj. Brama wjazdowa do podwórca zamkowego jest dzisiaj środkową, drugą zkolei, bramą wjazdową sieni zamkowej z tą różnicą, że gotyckie obramienie zastąpił łuk renesansowy, obsadzony w XVI wieku. Część muru południowa, pomiędzy tą bramą a ro tundą, w całości zachowana do końca XVIII wieku, obecnie istnieje tylko w fundamentach. Część północna, po między bramą, a bazyliką, zachowała się w całej prawie wysokości z tą tylko zmianą, że w czasach już znacznie póź niejszych, prawdopodobnie w XVI wieku, umieszczono w tym murze sze reg otworów okiennych, należących do izb sklepionych parteru zachod niego skrzydła zamku. Tuż przy bra mie, na południe od niej, a więc po prawej stronie dla wchodzącego, znaj dował się duży wyskok muru masyw nego (a więc nie wieży), mającego jed nak wyraźnie zadanie obronne. Przy puszczać należy, że występ ten służyć miał do flankowej obrony bramy i po dobnie jak cały mur górą ukorono wany był szeregiem strzelnic, blan kami lub nawet hurdycjami. Mur, o ile chodzi o technikę murarską, iden tyczny jest z murami obronnemi Kra kowa. Typowy sposób murowania z dzikiego kamienia, szychtowanego co łokieć przez wyrównanie takiej kilkudziesięciocentymetrowej warstwy, jest identyczny ze sposobem murowa nia, jaki widzimy w murze obronnym przy bramie Florjańskiej. Jest to tech nika wczesno gotycka, dlatego też prze suwamy datę powstania tego muru na koniec XIII wieku lub początek XIV, w czasy Wacława Czeskiego lub Wła dysława Łokietka. Podobną technikę spotykamy na zamku jeszcze raz w innym miejscu, w obrębie pierwotnego zameczka koło Kurzej Stopki. Stołp tego zameczka okazał się w początku XIII wieku zbyt ciasny i niedostateczny dla potrzeb mieszkalnych. Cztery lub pięć izb po łożonych jedna nad drugą, połączo nych stromemi schodami wewnętrz- Fig. 7. Profile okien wczesno-gotyckich w wieży Lo- kietkowej i w Grodzie. nemi, może wystarczało nawet dla ce lów mieszkalnych, lecz nie mogło wy starczyć dla celów reprezentacyjnych nawet w owych skromnych i surowych czasach. W rezultacie więc dobudo wano do stołpu od północnego za chodu nową, większą nieco wieżę mie szkalną, o wymiarach 12.70X13 metra, wysokości nieco większej, niż pierwszy stołp, a wiec sięgającej wysokości 19 metrów nad poziom terenu. Wnętrze tej wieży kwadratowej podzielono na sze reg izb drewnianemi stropami.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:46
      Zamek wyższy czyli rezydencje królewską, za Kazi mierza Wielkiego składał się z następu jących części (fig. 10): 1) Skrzydło północno-zachodnie na lewo od bramy wjazdowej, wzdłuż muru obronnego. Skrzydło to, dwu piętrowe, składało się z szeregu sal mieszkalnych na I i II piętrze i skła dów na parterze. W obręb murów tego skrzydła na gruzach dawnej bazyliki romańskiej, weszła gotycka, nowa ka plica królewska, kwadratowa, z wy- dlużonem ku wschodowi prezbiterjum. Wzniesienie jej na murach kwadrato wego przecięcia się nawy środkowej z transeptem bazyliki, wówczas już zaewne jako kościół niefunkcjonują- ce J’ jest jednym z dowodów dążenia kióla budowniczego do podtrzymania zamierają ce j tradycji. Pokoje mie- s f alne I piętra tego skrzydła łączyły się z wnętrzem kaplicy za pomocą ja- legoś chórku lub oratorjum. Wnętrze ap icy o sklepieniu wsparłem na slu- P'j’ °i °g ato profilowanej tęczy, o woc i o uiach od strony zachodniej, sądząc z resztek kamieniarki bogato profilowanych, polichromowane póź niej za Władysława Jagiełły, szczupłe było i niezbyt bogate, jak na kaplicę królewską. Było to raczej małe orato- rjnm związane z jedną z licznych ofi cyn zamkowych: zamek bowiem skła dał się z wielu dość luźnie ze sobą związanych domów i wież mieszkal nych tak typowych w układzie zamków, których zespól nie powstał jako organizm jednolity i pomysł jednego architekta, lecz zrastał się z biegiem lat z różnorodnych części składowych. Tuż obok tej kaplicy zamkowej, na wschód od jej prezbiterjum, stała 2) druga część składowa zamku, ro dzaj prawie kwadratowej niskiej wieży mieszkalnej, o dwóch kondygnacjach, podzielonych drewnianemi stropami. Tutaj to, na piętrze, musiała mieścić się owa sala, o której czytamy we wzmiance u Długosza pod r. 1431: «in praesentia Wladislai regis praelatoum et baronum in ca stro Cracoviense in stu- ba magna murata reci- piente fenestris domos canonicorum» odbyła się dysputa. Budynek ten luźno stojący, two rzył jakby wieżę przy murze obronnym, zbu dowanym na gruzach budynku romańskiego, od oficyny, zawierają cej kaplicę zamkową, na wschód aż do wieży mieszkalnej Łokietko- wej. Ten gruby mur obronny, zbudowany niezawodnie za Kazi mierza Wielkiego, two rzący linję obronną od północy, od strony wja zdu na zamek, jako uzupełnienie obronnej swej siły otrzymał rów nolegle w odległości 4—5 metrów zbudo wany drugi, niższy i wątlejszy murek, ja ko przedłużenie muru ków, których zespól nie powstał jako organizm jednolity i pomysł jednego architekta, lecz zrastał się z biegiem lat z różnorodnych części składowych. Tuż obok tej kaplicy zamkowej, na wschód od jej prezbiterjum, stała 2) druga część składowa zamku, ro dzaj prawie kwadratowej niskiej wieży mieszkalnej, o dwóch kondygnacjach, podzielonych drewnianemi stropami. Tutaj to, na piętrze, musiała mieścić się owa sala, o której czytamy we wzmiance u Długosza pod r. 1431: «in praesentia Wladislai regis praelato- obronnego romańskie go zamku przy Kurzej Stopce. 3) Wieża Łokietkowa nie zmieniła swej szaty zewnętrznej. Wewnątrz na tomiast miejsce skromnych stropów belkowych zajęły piękne sklepienia dwóch izb, zbudowanych jedna nad drugą (fig. 11—13): na parterze, wspar ta na jednym slupie — ulubiony to mo tyw ówczesny — sklepienie z czterech pól krzyżowego sklepienia nakryło przestrzeń pięknej sali mieszkalnej, zaopatrzonej w kominek o kamiennej kapie. Miejsce jednego okna od strony północnej zajęły dwa nowe okna z weczkami w grubości murów. Za miast okna od wschodu, wybudowano wspartą na dwóch kroksztynach la trynę (fig. 14). Ponad tą salą znalazła się druga, jeszcze wspanialsza. Jeszcze bogatsze sklepienie wachlarzowe, spły wające na 12 wsporników przyścien nych, wsparte na 12-bocznym słupie, stojącym w pośrodku sali, sięgało pier wotnie aż do szczytu wieży, czyli że sala ta miała 9.40 metrów wysokości przy wymiarach 10X10.15 metrów: musiała to być sala o charakterze recepcyjnym. Z całej dekoracji jej wnętrza pozostała tylko dolna część słupa i reszty wspor ników sklepiennych (fig. 15). W dolnej jej części w XVI wieku zbudowano no wą niższą salę t. zw. Alchemję o skle pieniu renesansowem, wspartem na pozostałości gotyckiego słupa. Górna część, podniesiona w XVI wieku do obecnej wysokości tworzy nową salę Fig. 13. Sala Kazimierzowska w wieży Łokietkowej. * Fig. 14. Latryna w wieży Łokietkowej. II piętra, t. zw. salę pod ptakami. Po wyższy opis koryguje mylne twierdze nie p. S. Tomkowicza («Wawel», str. 78), jakoby sklepienie «Alchemji» było barokowe a nad «Alchemją» była je szcze jedna sala gotycka. 4) W związku z upiększoną przez Kazimierza Wielkiego wieżą Łokiet- kową pozostał w stanie nienaruszonym dawny stołp romańskiego zamku: nie naruszone pozostało też zapewne za chodnie skrzydło romańskiego zamku. Natomiast z gruntu na nowo wznie sioną została 5) dalsza część zamku, lukiem ku południowemu wschodowi wysunięte skrzydło mieszkalne pomiędzy stołpem a basztą Lubranką. Dotychczasową granicą zamku w tej stronie była linja obronna pomiędzy stołpem a rotundą, prowadzona na krawędzi wzgórza. Obecnie Kazimierz ielki powiększa obręb zamku przez przesunięcie jego granicy ku połud niowi, przez wybudowanie nowego muru obronnego, podobnego do muru północnego, od stolpu na południe do wieży Duńskiej, stamtąd zaś na za chód — do Lubranki. Całą przestrzeń Fig. 15. Wspornik dawnego sklepienia w sali t. zw. «Alchemja». w ten sposób na nowo do zamku w łą czona przeznaczono na zbudowanie nowego skrzydła mieszkalnego, za wierającego mieszkanie królewskie. Fig. 10 przedstawia nam to skrzydło z zaznaczeniem kolorem czarnym za chowanych do dzisiaj partji murów średniowiecznych, kreskowaniem zaś rekonstrukcji nieistniejących partji. Na południe od murów dawnego za meczku romańskiego, widzimy więc przedewszystkiem trzy izby pomniej sze, może o przeznaczeniu gospodar- czem. W izbie czwartej znajduje się zachowana w całości do dzisiaj stu dnia średniowiecza, głębokości 40- metrow'ej, wykuta w T skale. Dno studni sięga poziomu 189 metrów nad ocea nem, czyli o kilkanaście metrów po niżej średniego poziomu Wisły. Obok dwie duże izby mieściły kuchnie kró lewskie. W murze pomiędzy niemi znajduje się jeszcze dawny kanał ku chen królewskich, w głębokości 6.57 metrów od powierzchni obecnego po dwórca. O tym to kanale pisze konty nuator Rocznika Świętokrzyskiego pod r. 1521: pars et aedificium castri Cra- coviensis versus ortum solis ex fundo denuo construitur, atque extra anti quum murum castri versus claustrum Bernardinorum extenditur. Ubi inven- tum est cannale vetustarum coquina rum ex fundo altitudinis cubitorum duodecim* *). Kanał ten, czy właściwie zlew na zużytą wodę, w kształcie ka miennej rynny szerokości 26 cm, wy sokości 18 cm, zamurowanej w grubo ści fundamentowych murów (fig. 16), w wyżej podanej głębokości 6.55 m. czyli 12 łokci, znalazł się rzeczywiście przy przekopywaniu piwnic zamkowvch w 1917 r. Mury przyległego skrzvdła zburzono w r. 1521, aby kontynuować budowę wschodniego skrzvdla rene sansowego pałacu. Uczyniono to po wybudowaniu w r. 1517 nowych ku- *) MP. H. III, 99-100, 105. O kanale tym wspomina p. S. Tomko- wicz («Wawel», str. 32) w te słowa: «w r. 1521 ...znaleziono w ziemi stary kanał kuchni kró lewskiej, mający wysokości łokci 12. Może byl to raczej kryty korytarz wycieczki#. Su pozycja ta powstała wskutek biednego prze tłumaczenia słów «ex fundo altitudinis# przez «wysokość», zamiast «glębokości>>
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 20.02.23, 22:54
      Zamek gotycki przed całkowitą i gruntowną swą przebudową w XVI wieku, niewiele już się zmienił po śmierci Kazimierza Wielkiego. Nie liczne te zmiany dotyczyły prawie wy łącznie najstarszej części zamku — stolpa romańskiego (fig. 21). Wyniosła, o niezbyt grubych i tech nicznie niezbyt doskonałych murach wieża, zbudowane w dodatku na spad ku góry, a więc nierównomiernie osia dająca, pękała od góry ku dołowi w wielkie, pionowe rysy. Cały stołp przechylał się coraz bardziej ku popożyczony z Malborga. W zachodnim narożniku tego zamku widzimy bo wiem wieżę, połączoną z zasadniczym prostokątem górnego zamku przej ściem długości 50 metrów, zbudowa- nem w kierunku przekątniowym ze wschodu na zachód. Przeznaczenie tej wieży tłumaczą bardzo różnie. Nie mieccy historycy uważają budowę tą za t. zw. Danske lub Danziger z prze znaczeniem wyłącznie na latrynę za łogi. Sądząc z planów zamku, służyć ona mogła nietylko do tego celu, lecz również do flankowej obrony dwóch boków zamku. Może w większej je szcze mierze zadaniem jej było umo żliwić bezpośredni i bezpieczny dostęp do przestrzeni między obu murami obwodowe mi. Nie bez znaczenia poza- tem zapewne była też chęć umożliwie nia sobie łatwego i bezpiecznego dostę pu do wody. To ostatnie mogło mieć znaczenie i na Wawelu. Prócz studni, mieszczącej się w zabudowaniach zam kowych, wykutej w skale, nie dającej dostatecznej ilości wody do potrzeb gospodarczych, mogła być z łatwością urządzona studnia w wieży, stojącej prawie u stóp zamkowej góry, na sa mym brzegu Rudawki. Czy nareszcie we wieży tej, zwróconej wprost ku miastu, nie mógł być umieszczony wy lot podziemnego kurytarza, łączącego zamek z miastem? Są to pytania nie rozstrzygnięte. Czy nie mamy tu na reszcie do czynienia z latryną? Nie jest to prawdopodobnem. Nie sądzimy, by tych kilka sal, mieszczących się w obu wieżach mieszkalnych, zaopatrzonych zresztą w zwykłe latryny, wymagało ponadto aż tak rozbudowanych dan- skerów. Jedno jest pewnem: wieżę i większą część kurytarza, łączącego ją ze zamkiem, zburzono w XVI wieku. Część kurytarza zachowano, stawiając na gotyckiem podmurowaniu belwede- rek renesansowy o dwóch pokoikach, nazywany dziś popularnie Kurzą Stop ką. W «Wawelu» na str. 72—73 znaj dujemy opis i wnioski co do tego bu dyneczku: «Pierwotne przeznaczenie tego małego budynku nie jest znanem. Może była to baszta lub rodzaj wyku sza fortyfikacyjnego. Pawilonik ten mimo oszpeceń wygląda dziś jeszcze bardzo malowniczo i ma cechy śred niowieczne. Dawniej miał może okna średniowieczne, dziś są obramienia wczesnobarokowe. Kiedy ten budynek został wzniesiony? Mury pozwalają myśleć o początku XV, jeżeli nie końcu XIV wieku». Mury podmurowania są rzeczywiście gotyckie; lecz to, co wy murowano na nich wzamian pierwot nego kurytarzyka straży, łączącego wieżę Łokietkową z wieżą — nazwij- my ją tak — wodną —, to w całości jest dziełem XVI wieku i nigdy nie miało okien gotyckich, jak również niema okien wczesnobarokowych (!). Obramienia okien są wczesnorenesan- sowe. Dekoracja wewnętrzna (obra mienia drzwiowe) pochodzą już z koń ca XVI wieku (fig. 23—24). Szukając analogji do Kurzej Stopki w jej pierwotnym stanie, nie sposób pominąć tak ciekawego zabytku archi tektury wojennej z XIV i XV wieku, jakim jest zamek Vajda-Hunyad w Sie dmiogrodzie, gniazdo obronne Hunya- dich. Właściwe jądro obronne tego zamku posiada dobudowane od połud niowej strony długie ramię obronnego chodnika na podobnej substrukcji ar kadowej, jaką widzimy w Kurzej Stop ce. Chodnik ten, połączony z murami zamku krótkim mostem zwodzonym, prowadzi do wieży o słowiańskiej nazwie <Nebojsza>>, której zadaniem była obrona flankowa bramy wjazdowej do zaniku i wciągnięcie w obręb zewnętrz nych fortyfikacyj zamkowych całego przyległego terenu wzgórza św. Piotra, dominującego nad zamkiem, a więc zadanie podobne do tego, jakie speł niać miała nasza Kurza Stopka w swej pierwotnej postaci. Ciekawą również jest analogja w usytuowaniu owej «Ne- bojszy* i naszej Kurzej Stopki’ do re prezentacyjnej części zamku Iłunya- dich i naszego pawilonu gotyckiego na Wawelu. Prawdopodobnie nie połud nie Francji, lecz Węgry są tym tere nem, z którego czerpaliśmy motywy rchitektoniczne zarówno w średnio wieczu, jak i później w dobie rene sansu. Kto wie, czy zagadkowa nazwa Kurzej Stopy nie znalazłaby również tutaj swego wytłumaczenia. Nazwa Kurzej Stopki wywodzi się z nazwy <Gallipes> — Noga Kura czyli Kurza Stopa, jako pars pro toto: Ku rzą Stopą zwano bowiem całą większą część zamku, która stanęła na gruzach stołpu, a może po nim zatrzymała w spadku tą nazwę. Przebudowana we wnątrz z gruntu w XVI wieku, gotycka budowla wystawiona na miejscu ro mańskiego stołpa, zachowała z pewne- mi nieznacznemi zmianami swój wyad zewnetrznv. Zmiany dotyczą głównie górnej partji murów. Należy tu w myśli odrzucić nadbudowę z cza sów Zygmunta II I-go — tych kilka po koików mieszkalnych II piętra zamku, których w zamku renesansowym nie było, oraz altanę. Natomiast należy wyobrazić sobie wysoki dach i bogato ozdobione pinaklami i żabkami zakoń czenia czterech przypór fasadowych. Architektura w ogólnem założeniu przypominałaby fasady kruchty przy kościele św. Katarzyny na Kaźmierzu., Te same motywy laskowań czysto de koracyjnych spotykamy zresztą i bli żej — na samym Wawelu — na fa sadach frontowych kaplic przy kate drze, św. Krzyża i kr. Zofji; mimo wszelkich pozorów zwykłej linearnej dekoracji gotyckiej, brak tym fasadom gotyckiej logiki. Laski przypadkowo spotykają się z oknami, tu i owdzie roz rzucono bogatsze pasy maswerku, ni- czem nieusprawiedliwione. Całość robi wrażenie architektury zaczerpniętej z drugiej ręki, powierzchownie naśla dowanej. Śladów budowlanej działalności XV wieku na Wawelu pozatein znaj- dziemy więcej. Do tej epoki zaliczyć należy wykończenie całego muru obronnego wraz z wieżami dookoła wzdłuż krawędzi wzgórza ustawionego. Zaczęty w końcu XI\ wieku, wykoń czony już w XV, jak świadczą liczne późnogotyckie obramienia okien, za chowane w baszcie Sandomierskiej, mur ten, od baszty Łubianki poprzez mniejsze wieże Szlachecką, Tęczyńską i Kobiecą dobiegał do baszty Sandomierskiej, stąd zawracał ku północy do wieży Złodziejskiej, stamtąd zaś wzdłuż północnej krawędzi wzgórza do wieży obok katedry, przerobionej w XVI w. na dzwonnicę Zygmuntowską, i dalej aż do wieży Łokietkowej. W stanie takim zastała zamek epoka renesansu. Pierw sze kroki renesansu na Wawelu były powściągliwe: skrzydło zachodnie, wol no stojące, na północ od bramy wjaz dowej położone, przebudowano wpraw dzie z gruntu, wprowadzając nowy po dział na pietra i podnosząc wysokość budynku. Na zewnątrz jednak ta dzialalność niewiele zmieniła w ogólnym układzie średniowiecznego zamku: je den z domów, wchodzących w skład zamku, otrzymał bogato dekorowane okna i wykusz. Sprawa jednak zasad niczo się zmieniła w jakie dziesięć lat później. Powstaje pomysł powiększe nia tego skrzydła przez dobudowę do niego partji wzdłuż północnego muru obronnego. W tej nowej dobudowie to nie wolno dotychczas stojący piętrowy dom 5 na fig. 10, a następnie i wieża Ło- kietkowa. Na dwa tempa powstają krużganki: najprzód od bramy do na rożnika połudn.-wschodniego tego do mu, potem do końca północnego skrzy dła podwórca. Wątpić nie można, że już z chwilą rozpoczęcia budowy kruż ganków istniał pomysł zabudowania w czworobok podwórca arkadowego. Kontynuowano ten pomysł ku połud niowi, na gruzach średniowiecznych kuchen królewskich, potem ku zacho dowi na gruzach dawnego mieszkalnego skrzydła. Czwarty bok nie doczekał się wykonania. Zamknięto tu sobie drogę nowym budynkiem kuchen królew skich. Miejsce nieregularnego średnio wiecznego podwórca zajął pałacowy, przemyślany w szczegółach, możliwie symetryczny renesansowy podwórzec wawelski. Ale to już należy do odręb nego rozdziału historji zamku, do dzie jów jego w epoce odrodzenia.

      Dzisiejsze żródła - Wawel przedhistoryczny - 1918
      Wawel Średniowieczny - 1932
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 21.02.23, 13:58
      Bazylika św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika – kompleks sakralny, kościół oraz klasztor paulinów, znajdujący się w Krakowie przy ulicy Skałecznej 15. Nazywany jest potocznie Skałką lub kościołem Na Skałce.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 21.02.23, 14:02
      Z kościołem na Skałce związana jest historia zmagania się dwóch potęg: świeckiej – króla Bolesława Szczodrego i kościelnej – biskupa krakowskiego Stanisława. W wyniku konfliktu z królem biskup, podając za przekazem Galla Anonima, został skazany w 1079 na obcięcie członków za zdradę, której się dopuścił i zmarł. Dokonać to się miało na Wzgórzu Wawelskim. Według alternatywnej wersji, pozostawionej przez Wincentego Kadłubka, król rozkazał swoim sługom zabicie biskupa w kościele na Skałce w czasie odprawiania przez niego mszy, a gdy ci nie chcieli, sam własnoręcznie zamordował przyszłego świętego. Wersja ta jednak ze względu na moralizatorski charakter kroniki Kadłubka, a także to, że również był biskupem jest mało wiarygodna.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 21.02.23, 14:05
      XI wiek – ustanowiono kanonicznie biskupstwo krakowskie, szóstym z rzędu biskupem został Stanisław ze Szczepanowa. Do katedry przeniesiono szczątki biskupa.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 21.02.23, 14:09
      1655 – kościół został oblężony przez Szwedów.
    • madohora Re: Kraków nieco inaczej 21.02.23, 14:24
      21 czerwca 1787 – król Stanisław August Poniatowski wracając z podróży do Kaniowa odbył procesję z Wawelu na Skałkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka