madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:26 poprawek, nie były trwałe, niejednokrotnie po dziesięciu już latach trzeba je było burzyć i stawiać na nowo.x) Obok domu stała stajnia (stabulum)2) i inne bu dynki, jak szopa (testudo),3) stodoła, wozownia (holo- dium),4) piwnica (celarium).5) W tyle domu znajdowała się cluaca seusecretum6) i często skład drzewa. ’) 7Przed domem stała figura jakiegoś świętego, może św. Flo- rjana. W 1523 r. zapisano ...statua, que stetit circa cam- matafn...8) W 1392 r. przed bramą Sławkowską stał krzyż ...crucifixus.9) Domy nie miały numerów, więc podobnie jak place i jatki przybierały nazwy od właścicieli i zatrzymywały je nawet po ich śmierci. I tak na ulicy Długiej w 1463 r. spotykamydomdrewniany«Byernathowsky»zwany,10*) inny dom, będący własnością zmarłego już Niklosa, rajcy starego, «Niklossowsky» zwano. u) W 1503 r. stoi na ulicy Długiej dom «Trambonośsowsky»,12) w 1509 r. dom «Carkoszczinsky».13) Jeśli chodzi o place, to tylko dwa z licznych noszą nazwę: jeden ...area «Czyampczin- skye»,14) drugi area «Gabrielowskye».16) Ten ostatni plac był własnością wikarjuszów kościoła św. Florjana. Na rynku w 1502 r. spotykamy dom «Lorinczowsky» Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:31 Ile w tym czasie mogło być domów na Klepaczu, trudno obliczyć. Wiemy tylko, że przed najazdem Ka rola Gustawa w 1655 r. Kleparz posiadał 113 «osiadłości». W 1659 r. urząd grodzki krakowski dokonał re wizji młynów i gruntów przy Krakowie, naokoło ((zde zelowanych)): ((Klepacza wielką dezolacją urząd widział, bo mieszkańców wszystkich niema, tylko 15-tu, z któ rych jedni w szopach nad piwnicami, drudzy w budkach mieszkają, a 6-ciu, z tych 15-tu pobudowali się jako mogli... A przedtem, jako pokazali Kleparzanie urzędowi osiadłości bywało 113-ście». *) Na Klepaczu duża część własności należała do obcej jurysdykcji. W lustracji 1569 r. mieszczanie kleparscy skarżą się, że wielki nierząd dzieje się w mieście ze strony różnych jurysdykcyj, którym podlega wiele domów na Klepaczu.2) Zwłaszcza niechętnie musiał spoglądać Kle parz na wszelkie domy i place, leżące w mieście, a sta nowiące własność kościołów kleparskich. Dobra bowiem kościelne zwolnione były od podatków. W Krakowie już w 1358 r. postanowiono, że mie szczanom nie wolno zapisywać nieruchomości na rzecz kościoła, tylko gotówkę.3) Widocznie i Kleparz u siebie wprowadził to postanowienie, ponieważ często spotyka my zarządzenia, że dany dom należy sprzedać, a do piero pieniądze, otrzymane ze sprzedaży, dać «pro fa- brica eccl. s. Florian i».4) Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:39 ćwiczenia wojenne i obchody różnych uroczystości pu blicznych. x) Ńa części Błoń, poczynając od kościoła św. Wa lentego wzdłuż Krowodrzy i ku Łobzowowi, w 1587 r. urządzono stanowiska wojenne, «szańce»zwane.) *2Szańce te jednak, chociaż na mniejszej przestrzeni, były już przed 1587 r., a w tym roku wzmocnił je na nowo Za mojski i sam w nich dowodził przeciwko wojsku Maksy- miljana.3) Na Błoniach, za kościołem św. Walentego, stała strażnica «custodia»,4) w której, obok innych, pełnili straż i mieszczanie kleparscy, o czem świadczyłaby wzmianka z 1540 r., z której dowiadujemy się, że bur mistrz i rajcy miasta Klepacza zwalniają na dwa lata Jana miecznika, «a custodia civitatis».5) Pozatem mie szczanie kleparscy bronili zapewne w razie potrzeby wojennej baszt od północnej strony Krakowa. Wpraw dzie nie mamy o tern żadnej pozytywnej wiadomości, trudno jednak przypuścić, by Kleparzanie nie bronili tych murów, w których w razie niebezpieczeństwa sami znajdowali schronienie. Zresztą, jak niżej (str. 161) zo baczymy, niektórzy rzemieślnicy kleparscy, np. powroź- nicy, przez dłuższy czas nie mieli odrębnego cechu, lecz stanowili stowarzyszenie wspólnie z rzemieślnikami kra kowskimi i tu zapewne w Krakowie wyznaczano im pewne baszty na mucach miejskich do obrony. Zkolei przechodzę do szczegółowego opisu ko ściołów, cmentarzy, szkoły, szpitali kleparskich, do ich historji i topograf] i. Do najdawniejszych kościołów na Kleparzu należy Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 22:25 Nr 41.„Dom Jana Matejki” – kamienica ta została zbudowana w XVI w. i po niewielkich zmianach i nadbudowach II i III piętra na przełomie XVII i XVIII w. oraz w XIX w. dotrwała do naszych czasów. W 1794 r. stała się własnością krakowskiej rodziny Rossbergów, z której pochodziła matka Jana Matejki – Joanna Karolina. Tu urodził się, żył, tworzył i umarł polski malarz historyczny Jan Matejko. Gdy został właścicielem tej kamienicy, zaprojektował wspólnie z architektem Tomaszem Prylińskim w 1872 r. nową fasadę domu. 2 września 1880 r. cesarz Franciszek Józef odwiedził Jana Matejkę w jego tutejszej pracowni. Cesarzowi towarzyszyli namiestnik Andrzej Potocki i prezydent Krakowa Mikołaj Zyblikiewicz. Wizytę tę sportretował na akwareli Juliusz Kossak. Po śmierci Matejki, przyjaciele mistrza wykupili kamienicę i urządzili w niej muzeum pamiątek po artyście. W roku 1904 stało się oddziałem Muzeum Narodowego. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:34 Nr 42. Kamienica „Pod Białym Orłem” – obecnie mieści się tu „Hotel Polski”. Kamienica ta należała na początku do Macieja Kossowicza, który wydzierżawił ją w 1825 r. Franciszkowi Staniszewskiemu z przeznaczeniem na oberżę. Staniszewski wkrótce kamienicę zakupił i urządził w niej wzorowy zajazd. W XIX w. zajazd został rozbudowany wzdłuż murów w stronę ulicy św. Jana i zmienił nazwę na „Hotel Polski”. W kamienicy tej 5 lutego 1879 został aresztowany Ludwik Waryński, twórca pierwszej polskiej partii rewolucyjnej „Proletariat”. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:50 Kamienica Bełzińska (znana także jako Kamienica Bełzowska, Kamienica Cyprianowska, Kamienica Pod Jelonkiem, Kamienica Witoszyńskich) – zabytkowa kamienica znajdująca się w Krakowie, w dzielnicy I przy ulicy Floriańskiej 45, na Starym Mieście. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 07:27 Na początku XX w. w lokalu powstał kabaret literacki Zielony Balonik, a w latach 1960–1991 funkcjonował kabaret literacko-artystyczny Jama Michalika. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 07:34 W sobotę, dnia 7 bm. odbędzie się hałaśliwe otwarcie pierwszego krakowskiego kabaretu artystów, w szlachetnym winie ochrzczonego imieniem „Zielony Balonik” (w Jamie Michalika, Cukiernia Lwowska przy ulicy Floryańskiej 45). Początek po godzinie 10 i ½. Wstąp bezpłatny za zaproszeniami. Zaproszeni goście będą weseli i krzykliwi, namiętnie oklaskujący wszystko i wszystkich. Tualeta bezwzględnie obowiązująca: na tasiemce do guzika uwiązany CAPTIF, nad głową w wysokości 35 cm bujający „zielony balonik”. Wszystkie inne części garderoby zbyteczne. Nieposiadanie tego lekkomyślnego emblematu „członka gapia” w kabarecie, może narazić najgodniejszą cześci osobę zaproszoną na nonszalancję i ceremonialne wylanie za wrota jamy „Zielonego Balonika”. Komitet nie przyjmuje obowiązku płacenia rachunków za wysuszone napoje. Poetom nie daje się zaliczek. W czasie „numerów" należy wrzeszczeć, a na wezwanie poskramiacza-dyrektora klaskać z pasją godną „Zielonego Balonika”. Improwizatorzy zechcą przed lub w czasie wieczoru objawić życzenie Kierownikowi (J. A. Kisielewski), iż ich ogarnął szał twórczy i humorystyczny, że chcą pokazać ludowi swoją nagą duszę, a natychmiast stanie się zadość ich nieskromnej żądzy. Śmierć szczurom i białoskórnikom! — „Zielony Balonik” Zielony Balonik, Zaproszenie (1904) Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:24 Kabaret funkcjonował w małej salce ze sklepieniami ulokowanej za cukiernią. Sala mogła pomieścić 120 osób. Wystrój zaprojektował malarz Henryk Szczygliński – wkomponował w proste sprzęty kilkanaście żelaznych latarni i namalował girlandy z jarzębiny. Występy były uwieczniane przez tworzone spontanicznie karykatury. Oblicza te powstawały wprost na ścianach lub na przypadkowych kartkach papieru. Tego typu karykatury tworzył w cukierni także Stanisław Wyspiański. Wyspiański złożył też cukiernikowi propozycję, że pomaluje cały lokal, za symbolicznym wynagrodzeniem, które miało pokryć tylko koszt farb. Michalik odmówił, obawiając się, że lokal nie będzie przyciągał gości, ale będzie przedmiotem drwin. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:28 Popularność, jaką zaczął zdobywać lokal, skłoniła Michalika w 1910 roku do jego rozbudowy. Nowa większa sala została zaprojektowana na miejscu wyburzonej oficyny i łączyła lokal z przebudowaną oficyną po wschodniej części podwórka, gdzie utworzono małą salkę w przedłużeniu sali głównej, tzw. „górkę”. Także po wschodniej stronie utworzono kuchnię. Pracę podjęli artyści: projekt przebudowy opracował architekt Franciszek Mączyński, a autorem koncepcji wykończenia wnętrz był Karol Frycz. W konsekwencji wnętrze otrzymało oryginalny wystrój. Odrzwia uzyskały grube, beczkowate węgary i esowate nadproża. Wstawiono ciężkie, skórzane kanapy obudowane drewnem. Ściany zdobiły kolorowe litografie, rysunki i malowidła. W małych okienkach pojawiły się witraże. Tadeusz Dobrowolski określił wnętrze jako „wypadkową secesji, modern style, kościoła i jakby wielkoruskiego teremu” Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:31 Bardzo cicho i bez rozgłosu stracił Kraków jedne ze swych, bodaj największych osobliwości – Jama Michalikowa. Jama zbankrutowała i od jakiegoś czasu jest zamknięta [...] wszystko będzie ze ścian teraz pięknie zdrapane. W swoistym otoczeniu miały jakieś znaczenie, wyrwane ze swego środowiska niewiele komu powiedzą. Teofil Trzciński, „Dziennik Poznański” (78:1935 nr 149 s. 2) Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:36 W latach 50. lokal wydzierżawiła PSS „Społem” (lub Krakowskie Zakłady Gastronomiczne „Kawiarnie”), natomiast budynek pozostał własnością prywatną. W 1956 roku przeprowadzono remont, który miał doprowadzić go do stanu jak najbardziej zbliżonego do tego, jaki był w czasach jego świetności. Powstały bar kawowy, przedsionek, pomieszczenie gospodarcze. Utworzono szatnię. Przeprowadzono akcję skupywania rozproszonych karykatur, obrazów i laleczek z szopki. Nadzór nad pracami sprawował prof. Marian Słoniewski. Przeciwny tak pieczołowitym pracom był Karol Frycz, który żalił się w wywiadzie udzielonym Janowi Wiktorowi: „Boć przecież dekoracja wnętrza Jamy, to była improwizacja. [...] Nie wiedziałem, że czasy się zmieniły gruntownie. Powiedzieli mi odnawiacze, że obecnie trzeba podchodzić nowocześnie, badać, przygotowywać dokumentację. Długo tłumaczyli mi, że naukowo, że historycznie. Rozłożyłem ręce...” Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:40 W 1992 roku nowy właściciel przeprowadził remont lokalu. Uratowano i odrestaurowano zniszczone polichromie. Przywrócono występy aktorskie i kabaretowe. W kawiarni organizowano wystawy i wieczory poetyckie (swoje wiersze recytowali tutaj także nobliści) i wystawy[21]. Powstały tu zdjęcia do wielu filmów fabularnych oraz reportaży telewizyjnych. W lokalu kręcono zdjęcia do filmu Edwarda Kłosińskiego i Andrzeja Wajdy „Z biegiem lat, z biegiem dni…” oraz serial telewizji japońskiej o Feliksie Jasieńskim „Manggha”. W 2014 roku Prezydent Miasta Krakowa wyróżnił właściciela Tytułem Mecenasa Kultury Krakowa 2014. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:47 Specyfiką spotkań kabaretowych Zielonego Balonika było połączenie słowa i rysunku – wiele programów konstruowano, kojarząc świadomie prezentację satyrycznych grafik i pisanych do nich tekstów. Rysunki powstawały w pierwszej kolejności, a teksty były nimi inspirowane, stanowiąc słowny komentarz. Grafiki tworzone były w większości przez karykaturzystów współpracujących z czasopismem „Liberum Veto”. Rysunki te służyły również do zdobienia ścian lokalu. Główny litograf tego grona, Aureliusz „Zenon” Pruszyński, wydał w 1930 r. broszurę-przewodnik po Jamie pt. Jama Michalika. Lokal Zielonego Balonika[6]. Publikacja zawiera inwentarz lokalu wraz z informacjami dotyczącymi sensu i genezy większości obrazów i rysunków. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:51 Mimo ataków krytyki na łamach prasy (zgorszenie, unikanie konfrontacji z zaborcą w repertuarze, autocenzura) popularność Zielonego Balonika była ogromna – odczuwano bowiem wielką potrzebę tego typu rozrywki. Dowodzi tego masowe zakładanie nowych kabaretów: Figlików (Kraków) czy kabaretu Momus (Warszawa, 1909 r.), których inicjatorem był Arnold Szyfman, a także setek innych kabaretów zakładanych na prowincji, które jednak niewiele miały wspólnego z ideą Zielonego Balonika. Zjawisko to jest łudząco podobne do mody na kabarety we Francji po sukcesie paryskiego Chat Noir. I tam, i na ziemiach polskich wszystkie naśladownicze instytucje nie prezentowały swoim programem wysokiego poziomu, a ich komercyjny charakter był sprzeczny z intencjami założycieli Zielonego Balonika. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:58 Jama Michalika – kabaret literacko-artystyczny działający w Krakowie w latach 1960−1990, w kawiarni „Jama Michalika” przy ul. Floriańskiej 45, nawiązujący do tradycji kabaretu Zielony Balonik. Pomysłodawcami, założycielami i autorami byli prozaik i scenarzysta Tadeusz Kwiatkowski, dziennikarz i satyryk Bruno Miecugow oraz dziennikarz radiowy Jacek Stwora. Twórcy kabaretu zdecydowali się na formę satyry politycznej i zachowanie formuły szopki, czyli podkładania nowych tekstów pod znane i popularne melodie, Kabaret opierał się na słowie i aluzjach. Współtwórcą programów kabaretowych i ich stałym wykonawcą był akompaniator Lesław Lic Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:04 Kabaret cieszył się ogromnym powodzeniem i niektóre programy miały kilkaset przedstawień, co jest swoistym rekordem w tej dziedzinie rozrywki artystycznej. W kwietniu 1990 kabaret zaprezentował pożegnalne przedstawienie pt. Odnowa od nowa. Kabaret Jama Michalika pozostawał wierny programowi kabaretu literacko-politycznego adresowanego głównie do inteligencji; wyróżnikiem Jamy Michalika była zasada komponowania programów wokół jednego tematu i dbałość o wysoki poziom wykonawczy Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:13 właściciela. Występy kabaretu wydawały mu się profanacją lokalu. Boy scharakte‑ ryzował Michalika w następujący sposób: „[…] Michalik był najzupełniej wyzu‑ ty z poczucia humoru; wszystko brał na poważnie. […] Nikogo nie karmił, niko‑ mu nie kredytował. […] Michalik był ra‑ chunkowy i ostrożny aż do pedantyzmu. Po pierwszym sezonie Balonika, kiedy zauważył, że wkradły się w obrót drobne propozycje kredytowe kilku osób, roze‑ słał tym swoim najlepszym gościom, ku‑ rom, które mu niosły złote jajka, wezwania płatnicze przez adwokata”2 . Trudno jest stwierdzić, który z przeciwstawnych opi‑ sów osoby Michalika jest bliższy prawdy. Należy jednak pamiętać, iż Michalik, by nie zbankrutować, musiał pilnować swe‑ go interesu. Fakt ten zapewne nie zawsze był dla bawiących tam artystów oczywisty. Wystrój Początkowo lokal składał się z dwóch sal. W jednej sprzedawano ciastka, a w dru‑ giej zasiadała cyganeria. Dominantę tej przestrzeni stanowił duży, okrągły stół, usytuowany na wprost wejścia. W kawiar‑ ni unosił się papierosowy dym i tliły się umieszczone pod sufitem gazowe lampy. W tym miejscu w 1904 roku powstał zbiór karykatur aktorów pt. Teka Melpomeny autorstwa m.in. Kazimierza Sichulskie‑ go, Karola Frycza i Witolda Wojtkiewicza. Jak napisał w swych wspomnieniach Jan Skotnicki3 , artyści ciągle zamalowy‑ wali marmurowe stoliki, a pracownicy kawiarni nie byli ich w stanie dobrze do‑ czyścić. Aby ratować swoje marmury, Mi‑ chalik zaopatrzył Jamę w papier, kredki, tusze, akwarele. Zaczęto więc ozdabiać kawiarnię. W 1910 roku rozpoczęła się przebudowa architektoniczna sali według projektu uznanego architekta Franciszka Mączyńskiego. Jej wnętrze (meble, witra‑ że, drzwi, kominek i kandelabry) zapro‑ jektował Karol Frycz. Według relacji Boya Michalik miał się ponoć pewnego razu zwierzyć Karolo‑ wi Fryczowi, że zanim Zielony Balonik pojawił się w jego murach, do cukierni przychodził co dzień Stanisław Wyspiań‑ ski. Pewnego razu nawet zaproponował Michalikowi, że jeśli ten zwróci mu za farby, on pomaluje mu wnętrze. Micha‑ lik się wówczas nie zgodził; sądził, że bę‑ dzie to niestosowne. Wyznał Fryczowi, że po latach żałuje. Pociechą niechaj będzie dowcip Żeleńskiego, który stwierdził, że Wyspiański, owszem, z chęcią by przy‑ ozdobił Jamę – „inna rzecz, że urządziłby ją w stylu Bolesława Śmiałego”4. Zielony Balonik W 1905 roku w Jamie Michalika zrodził się jeden z pierwszych polskich kabare‑ tów – Zielony Balonik. Inicjatorem tego pomysłu miał być Jan August Kisielewski. Oprócz niego wśród inicjatorów wymie‑ nia się: Teofila Trzcińskiego, Stanisława Sierosławskiego, Karola Frycza, Stanisława Rzeckiego, Witolda Noskowskiego, Stani‑ sława Kuczborskiego, Zenona Pruszkow‑ skiego. Z czasem dołączyli do nich Rudolf Starzewski, Konrad Rakowski, Ludwik Puget, Kazimierz Sichulski, Edward Lesz‑ czyński, Feliks Jasieński, a także – od trze‑ ciego programu – Tadeusz Boy-Żeleński. Z kolei Jan Skotnicki przypisuje pomysł powstania kabaretu sobie, Kisielewskie‑ mu i Stanisławowi Kuczborskiemu. Jako twórców kabaretu Grzymała-Siedlecki wymienił też: Kazimierza Żelechowskiego Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:23 Ulica Floriańska Kamienica nr 1 - "Pod Murzyny" „Kamienica narożnie stojąca, naprzeciwko kościoła N.P.Maryi wchodząc w ulicę św. Floryana” jak ją nazywano, ma dwa fronty, jeden o dwóch oknach od ulicy Floryańskiej, drugi na południe, na kościół P. Maryi. Do r. 1803 ta strona południowa kamienicy wychodziła na cmentarz kościelny, który szerokością z tej strony dochodził do połowy dzisiejszej drogi jezdnej, zanim zniesiono zwyczaj grzebania zmarłych mieszczan krakowskich około kościołów parafialnych. Niewielkie przejście około tej kamienicy a cmentarzem nazywało się „przeczniczą” i z tej strony na „przeczniczę” było wyjście z kamienicy przez małą furtkę. Wejście główne było zawsze od ulicy Floryańskiej. Od XVI wieku była tutaj w sklepie narożnym apteka zwana „Sub aethiopibus”, co po polsku tłumaczono „pod Ethyopy” a najczęściej „Pod Murzyny”. Godło apteczne przedstawiało dwóch stojących murzynów i umieszczone było tak w samej aptece, jak również wywieszone przed apteką, zapewne na narożniku kamienicy. W spisie inwentarza apteki z r. 1604 tu się znajdującej, wymieniono „dwa murzyny stojące i drzewiany kociołek”. Było to więc godło tej apteki a od niego przeszła nazwa na całą kamienicę. Zamiast powszechnego wówczas sposobu oznaczania domów i kamienic nazwą właściciela, kamienica ta najczęściej nazywaną bywa „pod Murzyny” lub „pod Murzynami”. Godło to: dwa murzyny stojące widzimy dzisiaj jeszcze na narożniku kamienicy między oknami pierwszego piętra. Rzeźby murzynów naturalnej wielkości pochodzą z wieku XVII. Kamienica ta dziś trzechpiętrowa, była do końca XVII wieku jednopiętrową. Z końcem XVII wieku wystawiono na niej drugie piętro, a w połowie XIX trzecie. W r. 1509 nabył ją od Barbary Kokornakowej Jan Sopia (Sapieha). W połowie XVI w. Przechodzi w posiadanie mieszczan krakowskich. Przed r. 1571 była własnością Wincentego Nicza, gwarka, mieszczanina krakowskiego stąd „Niczowska” zwana. Przy podziale w r. 1571 po śmierci Nicza, otrzymała każda z jego pięciu córek tj. Urszula, Regina, Barbara, Jadwiga i Anna po 1/5 części. Najstarsza Anna była zamężna za aptekarzem Szymonem Jodłowskim, który tu już w roku 1552 miał aptekę. Po jego śmierci około r. 1570 aptekę objęła sama pani „Szymonowa” zatrudniając u siebie prowizorów w r. 1577 Hieronima a w r. 1578 Jarosza. W r. 1592 „Szymonowa aptekarka” była już sama właścicielką kamienicy, która potem wraz z apteką przeszła na własność córki Barbary, żony Michała Brenera, rajcy miasta Zamościa. W XVII wieku nazywano także kamienicę tę: „niegdy Szymonowej aptekarki”. Apteka była też tu nadal, bo wykazy domów z tego czasu podają nazwiska aptekarzy, którzy tu mieszkali: w r. 1607 Stanisław, w latach 1628 – 1640 Grygier (Grzegorz) Mstowski, ten był zarazem „dziesiętnikiem” wybierającym podatki z tej połaci ulicy Floryańskiej, w latach 1676 – 1699 Jacek Kwapiński. W r. 1607 częśc kamienicy „Szymonowej aptekarki” należała do Stanisława Picusa Zawadzkiego „doktora w lekarstwach”. Należała do niego część pierwszego piętra i jakiś plac, który kazał zagrodzić. Był on synem Dra. med. Stanisława Picus Zawadzkiego profesora i prokanclerza Uniwersytetu Jagiellońskiego, bogatego o wpływowego rajcy krakowskiego, który umarł we wsi Nawarzycach 12 grudnia 1600 r, schroniwszy się tu w r. 1599 przed panującą w Krakowie zarazą. Majątek swój, który składał się z kamienicy w przecznicy ul. Św. Jana i Sławkowskiej, drugiej kamienicy na ulicy Brackiej i wsi Modlnicy pod Krakowem zapisał żonie i sześciorgu dzieciom. Najstarszy z nich Stanisław – o którym mówimy – otrzymał także bibliotekę po ojcu. W r. 1623 sprzedał Zawadzki kamienicę Adamowi z Zakliczyna Jordanowi. Ten odsprzedał zaraz część Maciejowi Wężykowi Widawskiemu. W r. 1634 należy jedna część tejże kamienicy do Katarzyny, córki aptekarza Stanisława Noskowskiego. Kamienica „pod Murzyny” miała w drugiej połowie XVII wieku kilku wspólnych właścicieli. Ta „wspólność” wywoływała – jak to zwykle bywa – częste spory: o wolne przejście, o zniesienie murów itp. W r. 1655 wymieniani są jako właściciele: Grzegorz (Grygier) Kwapiński aptekarz i Jan Słostowski cyrulik. W następnym roku 1656, ten ostatni właściciel uskarża się, że G. Kwapiński „wymurował aptekę” która była dotąd „drewnianą” przyczem pomknął muru dalej ku piwnicy i w murze apteki okno na ulicę wyłamał. W r. 1669 obok Jana Słostowskiego był współwłaścicielem Laurenty Wojdokowicz. Obaj zgodzili się zamurować „wrota” z odrzwiami kamiennymi, które były w murze „ku cmentarzowi N.P.Maryi” tj. od przecznicy poniważ nie miały „gruntu”, wskutek czego porysowały się wraz z murem. W r. 1676 jest już drugim właścicielem Jacek Kwapiński aptekarz, zapewne syn Grzegorza Kwapińskiego. Ten miał część frontową kamienicy od ul. Floryańskiej tj. dwie komnaty na I piętrze, aptekę na dole i piwnicę pod nią. Słostowskiego część była od tyłu i od cmentarza. W tym roku Kwapiński uskarżał się, że pod jego oknem od ul Floryańskiej jest rysa w murze, wskutek tego, ze Słostowski wprawił tam „hak” na półtora łokcia długi czyli drąg żelazny, co na nim miednice wiszą jako znak cyrulickiego zawodu Słostowskiego. Słostowski umarł przed r. 1694 bo w tym roku mamy wiadomość o pani Słostowskiej, pozostałej wdowy, jako właścicielki części kamienicy „pod Murzyny” również w r. 1702. Z końcem XVII wieku umarł drugi współwłaściciel Jacek Kwapiński, bo już 3 stycznia 1700 r. wiertelnicy krakowscy szacują część kamienicy „ na instancyą Chrystyny Kwapińskiej wdowy i panów sukcessorów nieboszczyka p. Jacentego Kwapińskiego aptekarza”. Z tego oszacowania dowiadujemy się, że Jacek Kwapiński na swojej części „niedawno pobudował” drugie piętro a „uważając rozsądnie, że i positio loci samejże kamienicy poblisku Rynku zostaje i narożnia będąc widok wszystkim (jej) mieszkańcom dodaje i same mieszkania I-go i II-go piętra mając niemal każde komnaty, kuchnie, przy niektórych i schowania się znajdują” itp. wiertelnicy orzekli, że z tych ubikacyj i apteki na dole „lekko biorąc” czynszu rocznego 300 złp. Fruktyfikować się może; wartość zaś całej tej części oszacowali na 4200 złp. Po Słostowskich i Kwapińskich przeszła kamienica „pod Murzyny” na własność Wawrzyńca Piotra Nowickiego, kupca krakowskiego. Po jego śmierci zrobiono urzędową rewizję, która oznaczyła wartość tej kamienicy na 17 000 złp. „zważając na nieregularność pokojów, znaczne ruiny w murach tylnych, szczupłość podwórza i dezolacyą w materyałach drewnianych”. W XVIII wieku kamienica chyliła się do upadku. Za zmianą właścicieli odbywały się też rewizye przez wiertelników krakowskich dokonywane „ruin kamienicy „pod Murzyny”. Ruiną była też następnie w posiadaniu Franciszka Humańskiego cyrulika i po jego śmierci gdy w r. 1711 przeszła w 2/3 częściach Humańskiej (Omańskiej) „cyruliczki wdowy”. W 2 lata potem w r. 1713 nowy właściciel Ignacy Hebanowski, drukarz, musiał podciągać filarami w piwnicach, naprawiać ściany od strony cmentarza porysowane, sklepienie w sieni i w sklepie, gdzie była apteka. Ignacy Hebanowski miał tu swoją drukarnię w latach 1713 – 1718, po nim prowadziła ją wdowa przez jeden rok. Wraz z drukarnią przeszła następnie kamienica na własność drukarza krakowskiego Jakóba Matyaszkiewicza. Drukarnię i kamienicę po Matyaszkiewiczu objął Dominik Siarkowski typograf, który mieszkał tu już w r. 1741. Drukarnia po Siarkowskim przeszła w ręce drugiego Ignacego Hebanowskiego, który mieszkał tu już od r. 1752. W spisie za r. 1758 właścicielem kamienicy był Józef Nowicki , kupiec krakowski. W rodzinie Nowickich pozostała do końca XVIII wieku. W 1792 roku nastąpił podział kamienicy „pod Murzyny” między czterech synów Wawrzyńca Nowickiego, kupca i mieszczanina krakowskiego Ignacego, Antoniego, Jana i Stanisława. W początkach XIX wieku był własnością Wojciecha i Feliksy ze Schwartzów Przybylskich, którzy nabyli ją od Katarzyny z Gadomskich Borowskiej. W r. 1821 29 sierpnia wybuch pożar, który objął kamienicę „pod Murzyny” a także sąsiadujący z nią następny budynek. Za ostatniego właściciela Tadeusza Siedleckiego n Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:29 Jedna z kamienic przy Floriańskiej Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:30 Kamienica nr 5 - Wonzamowska, Eichlerowska Wykaz w r. 1607 podaje, że kamienica ta jest własnością Marcina Kownackiego, kuśnierza, jednak już w dwa lata później tj. w r. 1609 oznaczona jest jako własność Jana Jelenia a raczej wdowy, p. Jeleniowej, która w niej mieszkała. Kamienica ta jednak nazywana bywa „Kownackiego”, w której również jakiś Piotr Zygarmistrz wino szynkował (1612). Nazwa kamienicy „Kownackiego” ustaje kiedy przeszła pod koniec drugiego dziesiątka XVII wieku w posiadanie Stanisława Hipolita, rajcy krakowskiego, z zawodu postrzygacza sukna. Następnie długi czas była w posiadaniu rodziny mieszczańskiej Furmankowiczów, skąd później „Furmakowiczowska” zwana. W latach 1694 – 1697 była własnością „pani Joanellej” czyli Dziewanellej (Giovanelli) i jej męża. W r. 1698 należała już do Stanisława Chwaliboga podstolego grodu krakowskiego, późniejszego kasztelana sądeckiego. Kamienica ta, dwupię623 roku zostawiając żonę trowa, była ruiną prawie w chwili, gdy ją Chwalibóg obejmował. Następnie w r. 1723 miał ją pan chorąży krakowski stanisław z Łętowa Łętowski. Po Łętowskim przeszła kamienica w posiadanie Siedleckiego, którego znamy jako właściciela od r. 1758. Po jego śmierci należała do wdowy p. Siedleckiej, od której w r. 1760 kupiła ją „Szlachetna Kongregacya Kupiecka”. Po Kongregacyi kupieckiej właścicielami byli od roku 1795 Tomasz Wagner i Walenty Groblewski, którzy sprzedali ją w r. 1797 Franciszkowi Niedzielskiemu. Jego spadkobiercy wystawili kamienice na licytację w r. 1834 i tam nabył ją Wojciech Kowalski. Po 19 dniach odkupił ją syn dawniejszego właściciela Antoni Niedzielski dr. med. lekarz sztabowy wojska polskiego w latach 1829 – 1832. Zmarł w 1852 roku i kamienica przeszła w ręce Jana Launera, kupca towarami żelaznymi, który początkowo, za czasów Rzpltej krakowskiej sprzedawał je w kramach drewnianych od strony kościoła N.P.Maryi. Pozostała do dziś w tej rodzinie, a po nabyciu drugiej sąsiedniej kamienicy „pod Matką Boską” połączono ją razem, zamieniając jej sień na sklep. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:39 Kamienica nr 11 - „Pod Aniołkiem” Kamienica ta przedstawia typ mieszczańskiego domu o dwóch oknach frontowych i rozkładzie. W głównym zrębie pozostała niezmienioną prawie od pierwszej połowy XIX wieku, zakończona attyką równą. Attyka, która zasłania od frontu dach, ma trzy otwory, w środku większy i dwa po bokach mniejsze na wypuszczenie przez nie rynien deszczowych. W XVI wieku należała do mieszczańskiej rodziny Pernusów. W pierwszej połowie XVII wieku zwała się „Janiczego” od jej właściciela Gabryela Janiciusa, doktora medycyny, lekarza JKról. Mości. W jego posiadaniu była już w 1607 r. a w r. 1627 nazywana jest „nieboszczyka dr.Janiczego – pani Janiciej doktorowej – matka w niej gospodaruje ”. Do sukcesorów dr. Janiciego należała jeszcze w r. 1628 poczem przeszła na własność Grygiera Roykowicza (1637 - 1670). Następnie należała do rodziny Jugowiczów (1676 – 1683) i stąd zwana „Jugowiczowska”. W XVIII wieku (1704) była własnością Andrzeja Łukowica, mieszczanina i kupca krakowskiego, ale już w r. 1723 jest w posiadaniu Klamińskiego, ławnika krakowskiego. Żona jego, Katarzyna, sprzedała ją w r. 1730 Janowi Henrykowi Klugowi kupcowi krakowskiemu. Rewizyja urzędowa przy tej sposobności spisana podaje miedzy innymi te szczegóły: Kamienica Klamińskiego była już wówczas trzechpiętrową, miała facyatę z frontu i z tyłu dobrą, wrota wjezdne, w nich drzwi z zamkiem klamczastym i ślepym kluczem, odrzwia cyrklaste kamienne, nad drzwiami żelazną kratę i kwaterę ze szybami. Nowy właściciel kamienicy kazał ją w 1731 roku naprawić w murach i robotach stolarskich, ciesielskich, ślusarskich, zaciągając nowe stragarze alias belki, siostrzon, dając studnie kamienną i pokrywając dach gontami. Kamienica „Klugowska” pozostawała w tej rodzinie kupieckiej prawie do końca XVIII wieku. W r. 1824 była własnością Fryderyka Lauff, a w r. 1835 należała w połowie do Józefa Binkowskiego a w drugiej do małoletnich sukcesorów Wiktoryi Binkowskiej. W tymze roku, w grudniu, wystawiono ją na licytacyę w sumie szacunkowej 12.000 złp, na zaspokojenie wierzytelności 3.000 złp. winnej Wojciechowi Kowalskiemu, magistrowi chirurgii, właścicielowi kamienicy sąsiedniej nr. 13. Według urzędowego spisu z 4 sierpnia 1835 r. była ona trzechpietrowa na froncie i dwupiętrowa na indermachu, w sieni głównej podłoga z tarcic, powała na stragarzach, około ściany rynsztok w sieni. Po 20 schodach wchodziło się na I piętro, na którym jeden pokój frontowy i jeden tylny, to samo ułożenie na II i III piętrze. Indermach murowany, dwupiętrowy o jednej piwnicy, budynek frontowy miał piwnice trzy. W r. 1936 kupili ją od Kaspra i Anieli Piątkowskich, Fabian i Anastazya Kobrzyńscy, potem Fryderyk Gronnemajer szklarz i jego krewni Świądrowscy. Do charakterystycznych szczegółów tej kamienicy należy dodać niewielką rzeźbę nagiego putta, stojącego w niszy a trzymającego tarczę bez herbu. Umieszczony jest w ścianie między oknami pierwszego piętra. Od tego putta kamienica zowie się „Pod Aniołkiem”. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:45 Kamienica przy Floriańskiej Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:47 Kamienica nr 18 - "Pod koniem" Kamienica oznaczona nr 18 powstała z połączenia dwóch kamienic. Połączenie to nastąpiło dopiero w r. 1834-1836. Przedtem były dwie odrębne kamienice mające osobnych właścicieli. Jedna kamienica przylegająca do nr 16 (tj. od strony rynku) należała do typu kamienic dwuokiennych z bramą wchodowa przy murze kamienicy nr 16. Tę kamienicę oznaczamy przy opisie dawnym jej numerem 506. Druga kamienica, to jest część dzisiejszej od strony kamienicy nr 20 miała przed złączeniem trzy okna frontowe (na I p.) i bramę wchodową przy murze kamienicy nr 20. Była to kamienica oznaczona nr 507. Zaczynamy opis kamienicy nr 506. W połowie XVI wieku (1564) należała do Pawła Krzywokolskiego, rajcy krakowskiego a po nim (1593) do Szymona Łuzińskiego także rajcy krakowskiego, który ożenił się z wdową po Krzywokolskim Martą. Jej własnością było 2/3 kamienicy a jedna trzecia część należała do Reginy, żony Stanisława Konopnickiego, kuśnierza krakowskiego w spadku po stryju swoim Pawle Krzywokolskim. W r. 1602 dnia 11 października kupił na własność tę kamieniczkę Marcin Raysiak pasamonik i pisarz prowentów miejskich, nabywając 2/3 części od Krzysztofa Łasiczki, mydlarza krakowskiego i żony jego Doroty a stryjenki zmarłej Marty Łuzińskiej a 1/3 od wspomnianej Reginy Konopnickiej. Marcin Raysiak jest właścicielem jeszcze w r. 1633. Bezpośrednim właścicielem kamienicy „Rayzikowskiej” po Marcinie Rayziku był kupiec krakowski Jerzy Węgrzynowicz już w r. 1637. Wykaz czynszów z r. 1666 nazywa kamienicę Radzikowską alias Bractwa Miłosierdzia. W r. 1689 kamienica „Bractwa Miłosierdzia” jest zapisaną jako należącą do „kasztelana wołyńskiego”. Na początku XVIII wieku należy do: PP Pisarskich (1714) a w r. 1723 do „p. Pisarzowej koronnej”. Następnie (już w r. 1734) jest własnością Potockiego, starosty krasnostawskiego aż do 1755 roku. Po Potockim przechodzi do rąk niejakiego Dytrycha, rękawicarza krakowskiego. Około r. 1788 należy do rodziny Rutkowskich aż do czasu nabycia jej w r. 1833 przez Stanisława Westfalewicza. Opis zabudowania m. Krakowa z r. 1791 wymienia właścicielem Karola Rutkowskiego, kupca, w r. 1817 posiada ją Walenty Rutkowski, a w r. 1818 Ignacy i Karolina Rutkowscy, którzy w tym roku przeprowadzają naprawę obu murów granicznych, a w r. 1822 znoszą drzwi sklepowe od ulicy, zamieniając je na okno z futryną. W r. 1833 jest kamienica własnością Stanisława Westfalewicza (Westwalewicz) wraz z sąsiednią kamienicą nr 507. Do kamienicy nr 507 zdołaliśmy zebrać znacznie więcej wiadomości, niż do jej sąsiadki z lewej strony. W miejscu gdzie się wznosi: był w r. 1419 dom zwany „Ikusz”, który w wieku XVI-tym zwał się „pod koniem”. Właścicielem w drugiej połowie XVI wieku (1564) był mieszczanin krakowski Wawrzyniec piwowar, a w r. 1577 należy już do Stanisława Gostkowicza, kowala. Godło domu „pod koniem” pochodzi oczywiście z czasów posiadania go przez kowala Gostkowicza. Na początku XVII wieku (1603) kamienica ‘pod koniem’ należy w jednej części do Sebastyana Miskowicza a w drugiej do Stanisława Menerta jurysty; nazywaną bywa ta kamienica „Gostkowską” od nazwiska poprzedniego jej właściciela a następnie kamienicą „Menertowską”, od czasu kiedy (w r. 1607) wyłącznym jej właścicielem buł Stanisław Menert i żona Zofia. Wówczas była ona już dwupiętrową. W r. 1616 wykaz czynszów dopisuje uwagę, że Stanisław Menert wino szynkuje, a w kamienicy mieszka zięć jego – aptekarz. Rewizye wiertelników potwierdzają, że w tej kamienicy była apteka. Miał ja jednak syn; Stanisław Menert (młodszy) aptekarz, który w r. 1639, już po śmierci (przed r. 1633) ojca wnosi żałobę przed wiertelnikami krakowskimi, że wybito mu dziurę niemała w aptece przez to, że oknem z ulicy pod apteką rzucają drzewo do piwnicy p. doktorowej. Była to żona Jana Jurkowskiego doktora medycyny i zapewne siostra aptekarza Menerta. Rewizya z r. 1633 wymienia bowiem właścicielem tej kamienicy Jana Jurkowskiego, doktora medycyny. Jakim był doktorem nie wiemy, lecz St. Menert młodszy przedstawia wiertelnikom krak., że p. Jurkowski „na ganku sól tłucze, którą p. doktorowa na mieście przedaje”. Kamienica „Menertowska” należała w r. 1656 do Jacka Kruczkiewicza, kuśnierza krak. Rewizya z r. 1658 wymienia właścicielem Wincentego Stelmachowicza, kusnierza krak., który w następnych latach miał sąsiednią kamienicę nr 20. Po Stelmachowiczu właścicielem był Jan Rychliński, również kuśnierz. Od początku XVIII-go wieku należy do „p. Białego” a w r. 1734 do „p. Dembieńskiego” obersztlejtnanta, aż do połowy tegoż wieku. W r. 1751 należy już do Józefa Stayzona, krawca krak., który nazywa ją kamienicą swą dziedziczną, położoną między kamienicami „wojewodziny wołyńskiej” a Fózefa Feistmantla rajcy krakowskiego. Rewizya urzędowa z tego roku z dnia 16 grudnia wykazuje, że przeprowadzono w kamienicy nie dawno jej restauracyą dając przeważnie odrzwia drewniane i ściany pruskie w izbach. Po Stayzonie była kamienica „Menertowska” własnością (1771 r.) Zieleńskiego, w r. 1788 p. Baumowej a w r. 1790 Jana Godfryda Zeylera, który w r. 1791 wykazuje w swojej kamienicy siedmiu lokatorów. Następnie właścicielem jej jest Jan May, księgarz i drukarz, a później redaktor „Gazety Krakowskiej”, który około roku 1793 kupił drukarnię po Stanisławie Stachowiczu, ojcu malarza Michała Stachowicza, znajdującą się w tej kamienicy. Lokal drukarni mieścił się na I piętrze w oficynie, na parterze oficyny była sklepiona wieka stajnia, w której właściciel trzymał cztery krowy a jeszcze pomieścić w niej mógł cztery konie, jak to w r. 1821 raportuje wójt Gminy IV-tej Wydziałowi Policyi Senatu Rządzącego. Po śmierci Jana Maya, kamienica przeszła do rąk Tekli z Mayów Kolankowskiej, lecz już w r. 1833 dnia 9 lutego wystawiona została w cenie szacunkowej 18.000 złp. na licytacyę. Na licytacyi nabył tę kamienicę, właściciel sąsiedniej kamienicy (od południa) nr 506 Stanisław Westfalewicz, który przystąpił naprzód do przeróbki oficyny (kamienicy 507). Dół jej stanowiły dwie sklepione beczkowo ubikacye, które jak wiemy zmienione były na oborę czy stajnię, za czasów Jana Maya. Na pierwsze piętro wchodziło się z ganku od strony kamienicy nr 506. Okna pierwszego piętra nie były w pionie z oknami i drzwiami (prostokątnemi) dołu. Westfalewicz przeprowadza w r. 1833 przesunięcie okien dolnych do linii pionowej z oknami pierwszego piętra, wskutek czego trzeba było przemurować filary (mur) od fundamentu. Połączenie kamienic zaczął Westfalewicz od pokrycia wspólnym dachem obu oficyn (tj. kamienic 506 i 507) przyczem rozebrał część muru granicznego. Kamienice frontowe złączono w r. 1834 wg. planów budowniczego Hercoka. Na linii połączenia kamienic wykonano trójpolowe okno, którego część trzecia po lewej ręce stanowi tzw. okno ślepe. Takiem było ono na parterze, na piętrze pierwszym i drugim. Piętro trzecie, nadbudowane w całości nowo, ma okno środkowe trójdzielne pełne. Przebudowę kamienicy wykonano w latach 1834 – 1836. W posiadaniu Stanisława Westfalewicza była kamienica jeszcze w r. 1858. W r. 1857 należy do Florentyny ze Szwarców Wodakowej, a po jej śmierci (1888) do jej dzieci Emila, Magdaleny, Olgi i Matyldy Wodaków, od połowy 1894 r. do Jana Chachlowskiego, rzeźnika i żony jego Antoniny ze Świątków a następnie do Wincentego Sataleckiego, majstra masarskiego i żony jego Karoliny. Ten właściciel rozpoczął w r. 1895 przebudowę w kamienicy głównie w oficynie i piwnicach na urządzenie i rozszerzenie zakładu masarskiego, który pod jego kierunkiem i pracą stał się w tym czasie pierwszorzędnym warsztatem co do dobroci wyrobów i czystości w sklepie. Roboty przebudowy prowadził budowniczy krakowski Aleksander Biborski. Fasada frontowa pozostała ta sama, którą kamienica otrzymała w latach 1834 – 1836. Dół jej tylko został przerobiony i zasłonięty drewnianą „wystawą sklepową’ . W następnych latach przeprowadzano w urządzeniu technicznem masarni różne przeróbki i ulepszenia, które wprowadzał Wincenty Satalecki. Skończyły się one z chwilą śmierci właściciela Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:50 Kamienica nr 23 Należała do typowych kamienic krakowskich i mimo znacznej przebudowy zachowała w planie dawniejszy układ. W drugiej połowie XVI wieku należała do spadkobierców Pernusów, rodziny patrycyuszowskiej krakowskiej zażywającej poważnego znaczenia w mieście w XVI i XVII w. Tym spadkobiercą był Melchior Pernus, doktor medycyny, syn Henryka Pernusa w Bernie, który na mocy osobnego układu po ojcu Henryku oddał „dom na ulicy Floryańskiej” leżący miedzy domem kanonika „Copiecz” a domem spadkobierców zmarłego Walentego stolarza braciom swym Kasprowi i Baltazarowi. Po Pernusach był właścicielem w końcu XVI wieku Andrzej Netinger a w 1604 wdowa po nim Magdalena. W 1611 roku nastąpił podział kamienicy na ojcowską i matczyną na żądanie potomków Netingera. Tak podzielona kamienica miała właścicieli spadkobierców Netingera, w r. 1616 Piotra Łabusza, w r. 1623 Stanisława Kunickiego, garncarza ożenionego z Anną Netingerówną. W połowie XVII wieku należy do Bilskiego (1640), następnie do Gołuchowskiego (1657), potem do Jana Stanisława z Lipia Lipskiego h. Drużyna, starosty sandeckiego, perejesławskiego i czchowskiego, który umarł z końcem września 1682 roku. W roku 1683 wymieniony jest właścicielem Stanisław Morsztyn, chorąży zatorski, później kasztelan zawichojski. Kamienica nazwana od tych dziedziców „Morsztynowska” i zaliczana do kamienic szlacheckich jest w ich rękach do czwartego dziesiątka XVIII stulecia, poczem przechodzi w ręce mieszczańskie Rogera, siodlarza krakowskiego (1741)a w drugiej połowie tegoż stulecia należy do Salingera, kupca krakowskiego a po jego śmierci do żony Salingerowej, od nich zwana „Saligierską, Saligerowską”. W połowie XIX wieku należy do Franciszka Wojdy, krawca i w tej rodzinie przez długi czas pozostawała. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 11:44 Kamienica nr 28 Kamienica oznaczona nr 28 powstała w części swojej od ulicy Floryańskiej położonej z połączenia trzech dawnych domów. Nadto do korpusu dzisiejszej kamienicy należy czwarta kamienica frontem i wejściem zwrócona w ulicę św. Marka nr 18, a dawniej zwana przecznicą ulicy św. Jana. Z pierwotnych trzech realności dzisiejszej kamienicy, jedna realność była na miejscu, gdzie dzisiaj na rogu ulicy Floryańskiej i św. Marka wznosi się parterowy budynek z żelaza i betonu i z wielkiemi kratą opatrzonemi ścianami szklannemi, w którym mieści się filia „akcyjnego” Tow. Bankowego i kantorów wymiany „Merkur”, na kamienicę zaś przyległą od ulicy Floryańskiej (nr 28) złożyły się dwie dawniejsze kamienice. Kamienicą nr 18 na ul. Św. Marka nie zajmujemy się teraz. Zapisujemy tylko, że w r. 1694 należała do kasztelana wiślickiego Jakuba Rojowskiego i zarządzana była przez Anglikowicza, jubilera i mieszczanina krakowskiego. Pan kasztelan wislicki miał w tym roku „urazę” do Anglikowicza, że chociaż tenże miał klucze do wszystkich sal i obowiązany był z czynszów ja naprawiać, przecież przez niedbalstwo sprowadził jej ruinę. Przy tej kamienicy p. kasztelana, należącej w końcu XVIII-go wieku do Stockiego, burgrabi krakowskiego, był już w XVI-tym wieku „domek drzewiany” narożny na ulicy Floryańskiej „gdzie z dawna kowali kołodzieje albo stelmachy”. W ten sposób określa rewizya z r. 1598 dom, na miejscu którego dzisiaj jest kantor „Merkur”. „Domem” tzn. budynkiem z drzewa wystawionym, pozostał on aż w drugi dziesiątek lat XVIII-go wieku i zawsze w rękach rzemieślników krakowskich. W r. 1564 był własnością Sebastyana stelmach, następnie w r. 1593 należy do Tomasza Wesołowskiego, ślusarza. Po jego śmierci jest własnością małoletniego syna Stanisława Wesołowskiego, w imieniu którego jego opiekunowie Jakub Toruńczyk i Wojciech Mogilański, ślusarze, przeprowadzają w r. 1603 dnia 11 sierpnia „szacunek placu i niektórych ruin”, a jest tego placu na dłuż z przodku aż do tylnej ściany 60 łokci, a na szerz tak z przodku jak i z tyłu półośmnasta; ten plac krom budynku na nim oszacowano na 275 złp. Budynek na tym placu był stary, który poprawić się nie da, tylko nowy postawić. Nieletni Wesołowski nie był długo właścicielem tego placu, gdyż już w r. 1607 posiada go Jakub Toruńczyk, ślusarz krakowski. W r. 1628 należy do wdowy po Janie Ząbeckim, mydlarzu i jest jeszcze w r. 1637 w jej posiadaniu. W połowie XVII-go wieku (1652) należy do Jakuba Dubienica a w r. 1666 do Mikołaja Sadowicza stelmacha i kołodzieja, następnie do Michała Serhiejowicza (Serejowicz) rusznikarza krakowskiego, a w r. 1699 do Michała Serejowicza ślusarza krakowskiego zapewne syna poprzedniego i pozostaje w jego posiadaniu aż do r. 1722, w którym to roku na miejsce tego domu drewnianego był już plac pusty, sprzedany Wojciechowi i Barbarze z Nielepców Szembekom. W ten sposób dom drewniany narożny, który przez dwa wieki w ulicy Floryańskiej rozbrzmiewał głosem kowadeł ślusarskich, zgrzytem pilników rusznikarskich lub roztaczał zapach topionego łoju do mydlarskiego kunsztu – w każdym razie był „ku pożytkowi i wygodzie” mieszkańców ulicy Floryańskiej przeszedł w ręce szlacheckie: właścicieli kamienicy sąsiedniej. Przeszedł lecz nie zlał się z nią, pozostał bowiem po nim pusty plac, na którym „sąsiednie państwo” założyło ogródek ku swojej przyjemności i ozdobie ulicy. Zanim do niego wrócimy, podajmy historyę dwóch sąsiednich kamienic, które złożyły się w r. 1750 na jedną kamienicę magnacką. – Protoplastów swoich miały te kamienice również w kole mieszczan i rzemieślników krakowskich. Pierwsza, przylegająca do „domu drzewianego” narożnego, należała w połowie XVI-go wieku (1544) do Marcina Gierczyckiego piekarza, który także karczmarstwem się trudnił. W rodzinie Gierczyckich pozostawała do drugiego dziesiątka XVII-go wieku. Po Gierczyckich przeszła kamienica w posiadanie innej rodziny mieszczańskiej – Majeranowskich. W ich rękach była przez cały wiek, naprzód (1628) Andrzeja Majeranowskiego, stelmacha, następnie (1656) Jana Majeranowskiego, karczmarza, potem sukcesorów, do których w r. 1674-1700 należała także druga przyległa kamienica zwana „Derdzińska”. Ta druga kamienica należała w połowie XVI-go wieku do Wojciecha Parzychmiela, piwowara, a w r. 1577 do Macieja Dyrdy (Dirda, Derda) piekarza krakowskiego. „Derdzińska” kamienica pozostawała w posiadaniu rodziny Dyrdów do połowy XVII-go wieku, potem (już w r. 1632) Jana Mojeckiego, pisarza miejskiego, a następnie w r. 1656 jest własnością Jakuba Czaykowica, złotnika krakowskiego a w r. 1674 przechodzi do rąk Majeranowskich, właścicieli poprzedniej kamienicy „z dawna Gierczycka zwanej”. Do Majeranowskich należała do początku XVIII-go wieku a potem (1706) do Stanisława Lenczowskiego, ożenionego z Maryanną Majeranowską. Obie poprzednio wymienione kamienice przechodzą w r. 1721 do rodziny magnackiej Szembeków, na mocy kontraktu kupna i sprzedaży z dnia 18 lutego tegoż roku. W roku następnym (1722) ci sami Szembekowie nabyli plac pusty „Sierhiejewiczowskie” zwany. Obie kamienice, które nabył Szembek były w bardzo złym stanie. Około r. 1730 zaczął Szembek restauracyę i przerabianie dwóch kamienic na jedną. Wiertelnicy krakowscy odbyli w r. 1730 dnia 19 kwietnia na żądanie „Piotra Wojciecha na Słupowie Szembeka” – już wtenczas kasztelana oswięcimskiego – rewizyę ruin kamienicy jego dawniej Majeranowska wedle placu pustego „Sierhiejewiczowskie” zwanego i orzekli, że w mieszkaniach wszystkich jest ruina tak dalece, że „ani pował okrom w jednej izbie, ani tragarzów, ani drzwi, ani okien, ani pięter nie ma, lecz wszystkie pospadywały i tylko jest dachem nakryta, który trzeba jednak zrzucić a inszym ją podbić’. Zdemolowana jest w murach swoich ściennych, osobliwie od pustego placu i od przecznicy, idąc od ulicy św. Jana, potrzebuje zatem naprawy od fundamentów, którą p. Szembek już zaczął i prowadzi. Wartość kamienicy wraz z nowymi reperacyami oszacowali wiertelnicy na 1200 złp. W r. 1750 należała kamienica „godnej pamięci Szembeka kasztelana oświęcimskiego” do Natalii ze Słupowa (Szembekówny) Morsztynowej, wdowy po kasztelanie wiślickim Janie Morsztynie, któremu kamienica ta przypadła w posagu za żoną Natalią, córką Wojciecha Piotra Szembeka. Kamienica kasztelanowej wiślickiej Natalii Morsztynowej w r. 1750 była już nieco zniszczoną i posiadała jedno piętro. Przeprowadzona w tymże roku na żądanie właścicielki rewizya oszacowała kamienicę na 16.500 złp. Około roku 1760 kamienica „Morsztynowska” jest własnością Teodora na Raciborsku Morsztyna, starosty skotnickiego, który w r. 1764 zamierzał w miejscu, gdzie przy tejże kamienicy znajduje się ogródek dalsze pokoje erygować czyli ogródek zabudować. Zamiar ten nie przyszedł do skutku ponieważ ogródek ten istniał dalej i dopiero w r. 1903 zabudowany został budynkiem parterowym. Być może, że starosta skotnicki kazał wybudować tylko drugie piętro na kamienicy już stojącej, a zaniechał rozszerzenia kamienicy ku przecznicy w miejsce ogródka. Po Teodorze Morsztynie przeszła kamienica jego w ręce Joachima Morsztyna, „orderów polskich kawalera”, który mocą kontraktów kupna i sprzedaży z dnia 30 listopada 1807 roku sprzedał za 10.000 złp. „kamienicę swoją dziedziczną nr 512” Stanisławowi Ossolińskiemu i Józefie z Morsztynów małżonkom, zięciowi i córką swym. Po Ossolińskich jest własnością (1817) Ignacego Wielogłowskiego a po jego śmierci należy do wdowy po nim Maryanny z Wielogłowskich Wielogłowskiej. W połowie XIX w. (1852) jest własnością Anastazji hr. Sołtykowej. Miała ta kamienica – jak prawie wszystkie kamienice – pokrycie dachu gontowe. Dach nad stajniami spalił się dnia 8 kwietnia 1852 r., pokryto je blachą, a w r. 1862 dach gontowy kamienicy zamieniono na pokrycie łupkiem kamiennym. W r. 1871 za właściciela dr Samelsona przerobiono dawny budynek stajenny na ubikacye mieszkalne, wystawiając na I-em piętrze w miejscu dawniejszych drewnianych wsypek na zboże murowane ściany. Po właścicielu Samelsonie powraca następ Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 11:49 Kamienica nr 33 Narożna frontem w ul. Floryańską a bokiem w przecznicę (dzisiaj ulica św. Marka) zwrócona, należała w drugiej połowie XVI W. do Jana Schillinga, pisarza. Mieszkał tu w r. 1391 Jakub Wysocki, karczmarz, który w końcu XVI wieku został jej właścicielem. Drogą spadku po Wysockim ma tę kamienicę już w r. 1607 Stanisław Biedrzeniec, również karczmarz, który wraz z Balcerem Mniszkiem był opiekunem dzieci po Wysockim. Kamienica ta miała wówczas ubikacye mieszkalne od przecznicy tylko do połowy, tj. do ryzalitu, dalsza jej dzisiejsza część ku ul. Szpitalnej (ostatnich pięć okien) była niezabudowaną, tylko murem otoczona, który to »mur poboczny na zadzi od przecznice« kazał Biedrzeniec wymurować wzwyż: że mu łażono w przecznice". W tyle bowiem kamienicy był browar; do niego to w r. 1612 sprawił Biedrzeniec rząp nowy i kadź nową, komnatę zaś na I-szem piętrze od kamienicy nr. 31 przeznaczył na zsypywanie zboża. Kamienica ta — jak i sąsiednie —była w niemałej ruinie, gruntowniejszych napraw w nich nie prowadzono, to też i p. Biedrzeniec w roku 1614 dał tylko facyatę kamienicy pobielić i drugie okno w sieni ku przecznicy wyłamać i naprawić dla lepszego widoku — i inne drobniejsze przeróbki. W r. 1616 jest już własnością Malchra Matyasowicza a po nim około r. 1622 Walentego Łąckiego karczmarza. Rewizya z r. 1622 d. 14 czerwca wykazuje również niedobry stan kamienicy: nad oknami dolnej izby rysy, także kamienie w oknach popadane, mur przy kuchni przed tą izbą porysowany, również w komnacie na 1-szem piętrze rysa, posadzka przed tą komnatą niedobra, także w drugiej komnacie, z której okna wychodzą w przecznicę, posadzka zła i rysa nie mała nad oknem itd. W posiadaniu Łąckiego była jeszcze w roku 1640, w tym roku mieszkał tu Krzysztof aptekarz — następnie przeszła na własność Balcera Hayzika (Haydzik), który w r. 1649 d. 10 maja kazał zrobić jej urzędową rewizyę, gdyż była porysowana a najbardziej na rogu. Oświadczył Hayzik, że „chce róg tej kamienicy utwierdzić filarem z obu stron. którym chce wyniść z obu stron na łokieć drogi pospolitej: w przecznicy od rynsztoku ku kamienicy mierząc jest łokci 7 placu wolnego. a w ulicy Floryańskiej od rynsztoka ku kamienicy jest łokci 6«. W kamienicy tej był wówczas na zadzi browar. W r. 1657 należała już do sukcessorów potem (1676) do Motczyńskiego (Mątczyńskiego v. Mamczyńskiego) rajcy i gwarka olkuskiego, po jego śmierci do synów jego panów Mączyńskich (1691), w których posiadaniu widzimy ją jeszcze w r. 1702. Wykaz czynszów z domów z tego roku wymienia, że mieszkali w tej kamienicy: Stanisław Chmielowski introligator i Karol Torbecki złotnik. Następnie przeszła na własność Aleksandra i Wiktoryi Gierczyckich oszacowana na 8.000 złp., a potem zięcia ich Welisa , którą to kamienicę otrzymał »ze wszystkiem sprzętem w cynie. miedzi, mosiądzu i stoikami skórzanymi złocistymi. krzesłami, obiciem, obrazami — w sumie 12.000 złp. Rewizya w r. 1710 dnia 13 września odbyta, wartość kamienicy — gdy już wszystkie sprzęty przez ustawiczne «stantibus calamitatibus w Krakowie podczas różnych rewolucyj, ruiny, poginęły - zmniejszyła się - "jako kamienica ta jest teraz zdezelowana i że w Krakowie kamienice in vili pretio zostają — na 6.000 złp. wtrącając 1.000 złp. widerkaufowego kapitału do Ogrojca przy kościele św. Barbary na cmentarzu kościoła Panny Maryi na tej kamienicy zapisanego". Po Welinach jest własnością (1723) Tokarskiego, potem jego sukcesorów. którzy w r. 1733 d. 6 maja przeprowadzili wydział na 2 części tak tej kamienicy z dawna Gierczycką zwanej, jak i drugiej "Ślęzakowiczowskiej". Podział ten przeprowadzono; »na instancyą Gabryela Bogdańskiego, subdelegata grodzkiego, sandeckiego, jako opiekuna panny Teresy Tokarskiej, tudzież panów Jakuba i Joanny Rotkiewiczów jeszcze nieletnich od niegdy p. Konstancyi z Łętowa 1° v. Andrzeja Tokarskiego 2° v. Franciszka Rotkiewicza małżonki wiano sobie przez tegoż niegdy Andrzeja Tokarskiego zapisane na wszystkich generaliter dobrach mającej, nie mniej Justyny Tokarskiej pana Stanisława Gostkowica małżonki a niegdy Andrzeja Tokarskiego i Reginy Bystrzyckiej w pierwszem jeszcze małżeństwie spłodzonej córki i JMci Księdza Ignacego teraz w zakonie Ludwika ordinis Praedicatorum i panny Salomei Tokarskich brała i siostry swoich rodzonych«. W połowie XVIII wieku (1752) była własnością Kwaczyńskiego (Kwacińskiego) kupca krak., następnie (1788) Wawrzyńca Nowickiego również kupca tutejszego. Na początku XIX w. należy do Błażeja Józefa Lipnickiego, właściciela kamienicy przylegającej od przecznicy i ul. Szpitalnej (nr. 28), stąd kamienica ta była i nazywała się »przechodnią«. Obie te kamienice po śmierci Lipnickiego przeszły na własność żony jego Teresy z Kubeckich Lipnickiej (już w r. 1841). Kamienica od ul.Floryańskiej przedstawiała znaczną ruinę wskutek złego dachu i zamakania przez to sufitów I-go i II-go piętra. Urzędowa rewizya z dnia 9 stycznia 1846 r. stwierdziła w kamienicy przy ul. Floryańskiej, że dół (parter) jest po większej części sklepiony. oprócz jednej stancyi z powalą. Pokoje frontowe od ul. Floryańskiej na I-szem piętrze, mające sufity gipsowe, nie okazują żadnego śladu dezolacyi, pokoje zaś tylne z sufitami płóciennymi mają sufity pozamakane. — Na piętrze II-em we wszystkich pokojach znajdują się sufity płócienne, w sieni zaś, kuchni i spiżami belki z powałami widocznemi. Sufity w pokojach są pozamakane i poobciągane. Oficyna tej kamienicy — jednopiętrowa, w murach, belkach i gankach była zdezolowaną. W tymże roku (1816) należą obie kamienice do Feliksa Lipnickiego syna poprzedniego właściciela. W r. 1850 nowy właściciel kamienicy tylko od ul. Floryańskiej (do połowy przecznicy kamienica od ul. Szpitalnej pozostała nadal w posiadaniu Lipnickich) Alojzy Nowicki otrzymuje pozwolenie od Rady m. Krakowa na przerobienie drzwi do sklepu (po lewej) do bramy zastosowanych, która się znajdowała w środku, wybicia drzwi do sklepu drugiego po drugiej stronie bramy w miejscu znajdującego się tamże okna. W tym roku miała już ta kamienica drzwi do sklepu po lewej stronie i okno sienne po prawej, które to drzwi i okno przemieniono w r. 1850 na wejścia sklepowe u góry półkolisto zakończone, zastosowując je do półkolistego kamiennego obramienia bramy. Oprócz tych zmian pozwolono właścicielowi na wyrestaurowanie kamienicy wewnątrz i urządzenia w niej drugiej bramy w miejscu okna od przecznicy. Kamienica ta, od frontu dwupiętrowa, miała już wtenczas w miejscu dawniejszego bocznego tylnego muru jednopiętrową przybudowę. Drugie piętro na tej przybudowie od przecznicy wystawił dopiero w roku 1878 jej właściciel Bogusław Bzowski. W roku 1884 zapisaną jest Gmina m. Krakowa —jako właścicielka tej kamienicy, potem Henryk i Sabina Fuglewiczowie, którzy w r. 1889 przeprowadzają przebudowę stajni na izby mieszkalne. Dzisiejszy właściciel pan Dr. Julian Gertler, adwokat krajowy i radca miasta Krakowa przemienił w r. 1906 sień frontową od ul. Floryańskiej na sklep, wejście zaś do lej kamienicy, które do roku 1906 było od ulicy Floryańskiej przeniósł w przecznicę tj. od dzisiejszej ulicy św. Marka. W nowej tej sieni umieszczony jest dawniejszy z XVIII w. pochodzący portal kamienny ze sieni frontowej. Będzie to jedną z cech naszego wieku przy przekształcaniu kamienic narożnych, ze wejście dawniejsze, zawsze znajdujące się na froncie kamienicy od ulicy głównej, zamienia się na sklepy, wejście zaś do kamienicy przerzuca się na boczną ulicę — dawniejszą t. zw. przecznice, w której prawie zawsze nie było wejść i sieni do domu, tylko okna z izb i tzw. sklepów. Oprócz tego wejścia do części tylnej kamienicy jest — do kamienicy frontowej drugie wejście z ul. św. Marka za drugiem oknem od narożnika ulicy Floryanskiej. Wąskie to wejście prowadzi do klatki schodowej, wywiedzionej aż ponad dach i z góry oświeconej. Kamienica ta ma jeszcze na zewnątrz w narożniku od Floryańskiej i św. Marka szkarpowe nachylenie, sięgające pod I-sze piętro. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 11:53 Kamienica nr 38 - Głowiańska Należała kamienica ta w połowie XVI-go wieku (1564) do Pawła Kijaka, karczmarza krakowskiego, w następnym dziesiątku (1577) do Tomasza Bożejowskiego, również karczmarza, potem do Wawrzyńca Kloczkowica (1590), z końcem zaś wieku (1593) do Sałacińskiego (Szalaciński). Sałaciński był jeszcze właścicielem w roku 1607, następnie Jan Kurek, rzeźnik krakowski. Wiertelnicy krakowscy oszacowali wartość kamienicy w r. 1620 na kwotę 3.200 złp. Następnie jest własnością Andrzeja Głowy, karczmarza krakowskiego (1607) i od niego nazywaną ją później „Głowińską”. W r. 1636 nabył ją Andrzej Wiey, karczmarz krakowski, następnie przechodzi kamienica do rąk Walentego Kaptowicza, karczmarza i żony jego Cecylii (1656), potem do Zgłobickich inaczej „Kalwaryczyńska albo „Kalwaryjska” zwana, a w r. 1674 jest własnością Kazimierza Janickiego, kotlarza krakowskiego. Janicki znać nie dorobił się ani na kotlarstwie, ani na kamienicy, bo wykaz czynszów z r. 1706 daje przy jego nazwisku objaśnienie: „pauper – ubóstwo”. Kamienica jego przeszła też niebawem w inne ręce tj. J. Złotnickiego (1709), wreszcie w trzecim dziesiątku XVIII-go wieku (1732) do Piotra Bianchi (Bianki) podczaszego liwskiego. Była ona już wówczas dwupiętrową lecz bardzo zniszczoną. Rewizya z r. 1750 odbyta na żądanie Piotra Bianchi i żony jego Salomei z Karskich opisuje ruinę teh kamienicy, że mur wspólny z kamienica nr 36 Adama hr. na Małachowicach Małachowskiego, jest nadwieszony i porysowany, facyata tylna nad oknami również porysowana i węgary kamienne potrzaskane, mur od kamienicy XX. Wikaryuszów kleparskich (nr 40) przegniły dołem, z przyczyny bagna w tyle ich kamienicy znajdującego się. W r. 1771 należy do p. Biankowej, podczaszyny liwskiej, wdowy po poprzednim właścicielu. W dziesięć lat później była już z powrotem w rękach mieszczan krakowskich, mianowicie Jana Kinasta, stelmacha i żony jego Barbary. Rewizya kamienicy przeprowadzona dnia 30 marca 1781 r. podaje, że była jednopiętrową i miała facyatę przez dół i piętro pierwsze „ażnad dachy” ciągnącą się, czyli z attyką, podszkarpowaną, gzemsy z dachówek odpadły. Wejście odrzwiami kamiennymi staremi w cyrkiel nad drzwiami, sień sklepiona, w niej komórka deskami opierzona z oknem w ulicę, sklep również sklepiony z oknem ze szybami prostemi w ołowiu i odrzwiami kamiennymi. Kamienica była wówczas bardzo zrujnowaną, rozkład typowy innych kamienic, miała w izbach odrzwia kamienne, powały ze stragarzami, niektóre siostrzanami powleczone. Indermachu nie było, tylko w podwórzu dwie izdebki drewniane. W posiadaniu Kinastów była jeszcze w r. 1791, następnie należała do Józefa Dorla (Derli) (1806). Właściciel ten nie zajmował się sam kamienicą, lecz ją wydzierżawiał. W roku 1810 dzierżawcą był Rozmanit a w r. 1816 Marcin Olechowski na lat 3 tj. do 1819 roku. Dzierżawcy nie troszczyli się o dobry stan kamienicy, toteż w r. 1816 stwierdzono, że belki sufitowe na pierwszem piętrze w dwóch pokojach frontowych zgniły i połowa sufitu w pierwszych pokojach zawaliła się, również i cały widermach z drzewa wystawiony był zdezelowany (1818). W r. 1823 nabył ją na licytacyi sądowej z a5.700 złp. jako kamienicę spustoszałą Tomasz Obrębski, który w r. 1827 zamierzał przystąpić do jej restauracyi, którą dopiero następny właściciel Wincenty Kalisiński (Kaliciński) w r. 1838-1840 przeprowadził. Tenże w r. 1851 przeprowadził jeszcze budowę altany dla oświetlenia schodów w kamienicy frontowej i restauracye drugiego piętra i położenie nowego dachu i odbudowanie drugiego piętra widermachu. W r.1878 należy kamienica do Karoliny Nowakowej, następnie do syna jej dr Gustawa Nowaka (1886) i współwłaścicieli, którzy w roku 1887 przerabiają klatkę schodową i fasadę frontową kamienicy. W r. 1901 jest właścicielem Emil Nowak, a w r. 1907 Józef Bialik, masarz i radca m. Krakowa (właściciel kamienicy nr 51 przy ul. Floryańskiej). Dzisiaj ma drzwi w bramie dwuskrzydłowe w półkolistych u góry odrzwiach, pochodzące z pierwszej połowy XIX-go wieku, drągiem drewnianym do zapierania i dwoma otworami do zasuwania bramy zaporą drewnianą. Sień tylko w przedniej części sklepiona, w dalszej (od podwórza) sufitowa, izba dolna o dwóch oknach na tył. Schody kamienne z żelazna kuta balustradą, nad schodami ładna sklepiona altana. Na te schody wychodzą okna zakratowane z przedpokojów mieszkań I-go i II-go piętra. W podwórzu oprócz oficyny są na murze od kamienicy nr 36 ganki oszklone, murowane na arkadach w dolnej części. Realność ta obejmuje 450 mkw Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:46 «ogrojec cmentarny)) i «kalwarja». Kalwarja była to rzeźba monumentalna, przedstawiająca P. Jezusa na gó rze Kalwarji.') Ogrojec niedawno dopiero odkryto w ko ściele św. Florjana, znaleziono bowiem tablicę, której jedna strona pokryta jest rzeźbą, przedstawiającą Chry stusa w OgrojcunaGórzeOliwnej.*2) Na tym cmentarzu, obok innych domów ducho wieństwa, znajdował się dom proboszczów. W murach tego domu krył się w 1383 r. Ziemowit mazowiecki, który miał zamiar porwać Jadwigę, przejeżdżającą do Krakowa na koronację, chcąc w ten sposób wraz z nią zdobyć sobie tron polski.3) Dom ten gościł u siebie króla Władysława Jagiełłę, który nieraz cały dzień przepę dzał u ówczesnego proboszcza Mikołaja Kurowskiego, a nawet kilka razy u niego nocował.4) W południowym narożniku cmentarza, od ulicy św. Walentego (dzisiejszej ul. św. Filipa), stała szkoła parafjalna florjańska czyli kleparska, wspomniana w źró dłach po raz pierwszy w 1422 r. W statutach Wojcie cha Jastrzębca, biskupa krakowskiego, wydanych dla prałatów, kanoników i wikarjuszy kolegjaty św. Flo rjana, czytamy ...dominus praepositus quatuor marcas pro rectore scholae dare debebit...5) Następne wzmianki o tej szkole posiadamy w 1427 i 1447 r.6) Szkoła ta po czątkowo była drewniana.7) W 1493 r. dopiero Grzegorz Deitarus z Lubrańca, podkanclerzy koronny, proboszcz tego kościoła, wzniósł nową szkołę, już w części murowaną. Od niego szkołę tę Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:51 patronem tegoż kościoła był Marek Mninowski z Toma szowic, z rodu Nowinów *) (pisanych też Minoskich herbu Nowina — rodu starodawnego w województwie krakowskiem, biorącego swą nazwę od wsi Minogi, której byli dziedzicami).2) Ponieważ prawo patronatu pozwala wnioskować o prawie własności, moźnaby więc przy puszczać, że jeden z członków rodu Nowinów był zało życielem owego kościoła św. Filipa i Jakóba. Może był nim Jakusz z Minogi, cytowany w aktach krakowskich w 1409 r.3) Jakusz miał trzech synów: Jana, Łukasza i Marka, dziedziców w Minodze, Nowej Wsi i Toma szowicach,4) i właśnie jeden z nich, Marek, ma w XV w. prawo patronatu nad wspomnianym kościołem. Widocz nie więc prawo to należało przedewszystkiem do dzie dziców wsi Tomaszowice, a co za tem idzie, prawo do prezentowania prebendarjuszy. W czasach Długosza pre- bendarjuszem kościoła św. Filipa i Jakóba był szlachcic Jakób, syn Goliana z Krowiczyna.5) W 1520 r. preben- darjuszem był jakiś Stanisław Słupski z Krakowa, któ remu dopiero, za zgodą braci Łazarza, Mikołaja i Mi chała Minoskich, kollatorów i patronów tegoż kościoła, wolno było odsprzedać a raczej tylko zamienić część ziemi, znajdującej się na cmentarzu przy tym ko ściele.6) Który z wspomnianych braci był dziedzicem wsi Tomaszowice, nie wiadomo. W każdym razie mógł nim być tylko albo Łazarz, albo Michał, bo Mikołaj My- nossky był dziedzicem z Minogi. Mieszkał on na Klepa- rzu i bardzo często spotykamy go przed sądem ławni czym, wyłożonym to jako jednego z polubownych sę dziów (1506), to znów jako opiekuna obywatelki kle Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:58 których na razie tylko kilku sprowadzono z Pragi i na dano im 20 grzywien rocznego dochodu z czynszów i ceł miasta Krakowa. Następnie wzięto się do budowy samego kościoła, wykończono jednakże tylko zakrystję i chór, gdzie, nie czekając nawet na zupełne ukończenie budowy, rozpoczęto nabożeństwa w języku słowiańskim.1) Już w 1392 r. wspomniana jest ...capella s. Crucis...2) W międzyczasie umarła królowa Jadwiga, a Jagiełło, porzuciwszy pierwotne zamiary, nie dokończył fundacji i nie zmurował obszerniejszego klasztoru. Benedyktyni więc nie mogli rozszerzyć swej działalności poza Kra ków, a nawet koło 1470 r. opuścili tę fundację. Jeszcze za życia Długosza dla braku zakonników słowiańskich zawiadował kościołem św. Krzyża świecki kapłan Je rzy Litwosz. Obrządek słowiański ustał więc w latach 1470—1480.3) Według Pruszcza ((kościół nie ze wszystkiem jeszcze skończonym będąc, wkrótce potem zgorzał i więcej jak przez półtora sta lat w ruderach swoich leżał. Potem łaskawych dobrodziejów jałmużny na tych rozwalinach kaplicę drewnianą wystawiły, którą w 1505 r. inkorpo- rowano do kościoła św. Florjana».4) Kiedy bowiem z końcem XV w. zajęto się ubez pieczeniem miasta Krakowa od strony Kleparza, zbu rzono niektóre domy, należące do kapituły i wikarju- szów kościoła św. Florjana, z których pobierali czynsze. Aleksander zaś, chcąc wynagrodzić te straty, ...in recom- pensationem deperditorum censuum de domibus tempores Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:39 Kaplica miała kapłana szpitalnego (rector capellae s. Yalentini), do którego należała «cura animarum». Był to według Wachholza posterunek ważny, gdyż w szpi talach znajdowała przytułek ludność, nazwana w uchwa łach synodalnych ((nieokrzesana i nieświadoma pierw szych zasad wiary)). *) Przedewszystkiem była to ludność ogromnie nieszczęśliwa i zadaniem kapłana szpitalnego było nieść jej pociechę. Wyraźnie źródła zaznaczają, że w tym właśnie celu wzniesiono ową kaplicę ...capelle, dy dis iar- denselben armen sichen czu troste gebaut i st...2) 0 kaplicy św. Walentego wspomina Długosz,3) a wizyta Radziwiłłowska z 1590 r. tak ją opisuje: ((Ka plica drewniana zewnątrz w pruski mur obciągnięta ty tułu św. Walentego męczennika ...sufit ma malowany, wyłożony deskami, ściany czyste, z oknami oszklonemi, szyby w całości. Wizerunek Ukrzyżowanego Zbawcy stoi w pośrodku, posadzka ceglana. Ma 3 wejścia drew- * niane, 3 ołtarze, a u ściany cyborjum». Ta sama wizyta donosi o szpitalu: Dom szpitalny św. Walentego ma jedną murowaną izbę poniżej mie szkania prepozyta, murowaną piwnicę na obszernym dziedzińcu. Ma też inne ((drewniane schronisko)), w któ- rem pozostaje 20 ubogich.4) W 1447 r. ordynacja Elgotha oddaje kaplicę św. Wa lentego nowo, bo w 1441 r. wzniesioną, «noviter erecta», i szpital kolegjacie św. Florjana. Dziekan kolegjaty miał być provisorem szpitala, a jeden z wikarjuszy miał mieć ((cura animarum».5) Szpital więc św. Walentego pozo Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:43 Latarnia kleparska jest jedyną gotycką latarnią zmarłych w Krakowie.') Co najpóźniej w XIV w. powstał na Kleparzu drugi szpital, będący szpitalem dla zapowietrzonych. Po czątkowo zwano go szpitalem św. Florjana, zapewne z powodu pobliża kolegjaty św. Florjana.2) Potwier dza to zapiska, jaką w 1512 r. znajdujemy w aktach ławników kleparskich ...aream exustam hospitalis s. Flo- riani...3) Obok 4ego szpitala miała stać kaplica pod wezwa niem ((Miłosierdzia Bożego®,4) o której nic bliższego nie wiemy, podobnie jak nie wiemy, kiedy i przez kogo sam szpital został wystawiony. Wybudowanie szpitala dla zapowietrzonych oka zało się z tego względu koniecznem, że w wiekach śred nich, prócz trądu, trapiły ludzi różne choroby zakaźne, nazywane ogólnie powietrzem lub morem. Choroby te dziesiątkowały ludność, nie znającą dzisiejszych sposo bów zapobiegania zakażeniom. Znano jednak znaczenie izolacji takich chorych, umieszczanych w osobnych nie jako ((domach izolacyjnych)), które nazywano szpitalami dla zapowietrzonych. 5) Szpital św. Florjana spłonął zapewne wraz z ka plicą w czasie owego pożaru w 1528 r. Ponownie ufundowany został wraz z kościołem pod wezwaniem św. Szymona i .ludy przez magistrat i po spólstwo Kleparza w 1574 r. w drewnianym domku, zwanym ((Swiątnickim® in platea vulgo na Szlaku dicta (mniej więcej gdzie dziś kościół Szarytek przy ul. War szawskiej). Fundację tę zatwierdził w 1575 r. biskup Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:49 wójtostwo w zastaw tylko, król bowiem mógł go wtedy każdej chwili odwołać. Miastu więc.musiało zależeć na tern, by wójtostwo wydzierżawić lub wykupić. Sposob ność ku temu nadarzyła się w 1404 r. W roku tym Jagiełło zastawia wójtostwo klepar- skie Michałowi Długiemu, zwanemu Michałem de Czirla, rajcy krakowskiemu, ze wszystkiemi dochodami tegoż wójtostwa, z łaźnią, ze schrottwagenem, z których to dochodów miał tak długo korzystać, dopóki król lub jego następcy nie wypłacą mu w całości dłużnej sumy 297 grzywien bez jednego wiardunka.x) Król widocznie nie był w możności wypłacić tak znacznej sumy, zastawił więc owemu Michałowi Dłu giemu wójtostwo w tym zapewne celu, aby go ułago dzić. Dochody zaś, płynące ze sprawowania tej godno ści, miały stanowić niejako procent od tej sumy grzy wien pożyczonych królowi. Był to dogodny moment dla wykupienia wójtostwa kleparskiego. Miasto Kleparz, rozwijające się coraz świet niej (por. wyżej str. 35—6) na skutek nieszczędzonych przez Jagiełłę przywilejów, z niechęcią musiało spoglą dać na swych dotychczasowych wójtów, którym interes miasta był obojętny. Nie pominęło więc nadarzającej się sposobności wzmocnienia swego stanowiska. Rajcy kleparscy spłacili dług królewski Michałowi Długiemu, wykupując w ten sposób dla miasta wójto stwo.2) Prócz tego rajcy zadośćuczynili Michałowi de Czirla za łaźnię i za schrottwagen, które to instytucje przestają być odtąd źródłem dochodów wójta, a stają się, o czem później mamy sposobność się przekonać, własnością miasta. Innemi słowy, dotychczasowe, czę Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:56 tylko gaił sądy i przewodniczył obradom, był niejako «głową tego sądu miejskiego)). Wójt sam bez gajenia sądu mógł sądzić drobne ja kieś sprawy kupna, sprzedaży, przyjmować skargi i roz strzygać je. Tak było w Krakowie, na Garbarach i in nych przedmieściach i do dziś zachowały się nam księgi wyłącznie tylko sądów wójtowskich, t. zw. advocatialia. I na Klepaczu wpisywano w osobne księgi drobne sprawy załatwiane przez wójta i wyroki wydawane przez niego. Świadczyłyby o tern wspomniane już w 1499 r. «acta domini advocati)).x) Same zaś księgi wójtowskie zacho wały się dopiero z późniejszych lat, z połowy XVI w.2) Sądy ławnicze odbywały się na ratuszu (nie zawsze jak niżej zobaczymy) zapewne w osobnej jakiejś izbie sądowej. Tu wydawano orzeczenie winy, a wójt ogłaszał wyrok i ściągał kary pieniężne. Sąd wojtowsko-ławniczy kompetentny był we wszyst kich wogóle sprawach tak spornych jak i niespornych, dzielił się zaś na cztery rodzaje sądów: I. łudicium bannitum expositum. H- « « « et legale. HI- < « opportunum lub necessarium. IV. « « particulare. Pierwszy był to zwyczajny sąd ławniczy, wyłożony, najczęściej sprawowany (10—12 razy w roku). Odbywał się zawsze we środy, tylko w razie, gdy taki sąd wyło żony przypadł na jakieś święto, odkładano go na inny dzień, a w aktach w ten sposób zaznaczano: np. iud. ban. exp. f. 4, ipso die s. Floriani, sed propter diem fe- stum translatum est in f. 5 et ibidem continuatum. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:04 iuris cum omnibus et singulis causis dispositum et con- tinuatum...’) Widzimy więc, że i ten sąd odbywał się zwykle we środy, jeżeli zaś przypadł na dzień świąteczny, przenoszono go na inny dzień. Drugi sąd «particulare» odbył się f. 4. post dominicam Letare (24 marca),2) trzeci wreszcie f. 4. in vigilia Ascensionis domini (19 maja).3) Sprawy, jakie widzimy przed tym sądem, niczem nie różnią się od spraw załatwianych przez inne sądy. A więc ugody np. w sprawie dzierżawy 3-ciej części domu, rezygnacje, rekognicje sprzedaże i kupna, zapisy. Sądu particulare nie zna Groicki ani Mecherzyński i wogóle nikt o takim sądzie miejskim nie wspo mina. Jak widzimy duża była rozmaitość sądów ławni czych na Klepaczu. W sądach tych zeznania świadków — recognitiones testium odbywały się pod przysięgą przez podniesienie palców. W 1500 r. czytamy... testes recogno- verunt in vim suorum iuramentorum digittis ipsorum ele- natis...4) Wszelkie zaś sprawy załatwiano w tych sądach ...secundum Iuris teuthonici formam et consuetudinem ci- vilem...5) Stanowisko zaś ławników w jakiejś sprawie zaznaczano formułką: «nostra sententia scabinali me dianie robur firmitatis decrevimus habere». 6) Od wyroku sądów zwyczajnych miejskich można się było odwołać do najwyższego sądu państwowego prawa magdeburskiego na zamku krakowskim, ustano wionego przez Kazimierza W. w 1356 r. Sąd ten skła dał się z wójta (advocatus provincial is) i 7-miu ławni ków. 7) Wójta mianował sam król, ławników wielko Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:09 gnificum Severinum Bonar Castellanum Biecensem, Ma- gnumque Castri Crac. procuratorem famati viri (6-ciu) in consules presidentes sunt electi et deputati®.4) W skład rady, prócz 6-ciu rajców zasiadających (consules moderni, residentes), wchodziło jeszcze rów nież 6-ciu t. zw. rajców starych, consules antiqui, t. j. rajców, których urzędowanie się skończyło, bo dokonano wyboru nowej rady. Ci rajcy ustępujący mieli jeszcze przez rok następny uzupełniać w ważniejszych sprawach nową radę (zwłaszcza w sprawach majątkowych miasta i gdy trzeba było nową ustawę przygotować celem uchwa lenia jej przez pospólstwo). Pierwszą wzmiankę o starych rajcach (consules an tiqui) posiadamy dopiero z 1465 r.2) Razem więc rada na Kleparzu liczyła 12-stu człon ków. Urząd rajców nie był dożywotni. Co roku ma miej sce elekcja, ale raz tylko w 1514 r. zaznaczono w księ gach termin wyboru nowej rady ...post electionem do- minorum consulum, que fuit celebrata f. 5. die s. Juliane 16 lutego).3) Wprawdzie wielkorządca rokrocznie naznacza raj ców, jednak nie mianuje nimi coraz to innych ludzi. Przeciwnie widzimy,4) że ci sami rajcy przez parę łat zrzędu wybierani są «in consules presidentes®. Bardzo prawdopodobnem jest przy tern, że wielkorządca liczył się z życzeniami miasta i na rajców urzędujących wy znaczał ludzi poleconych mu przez miasto, t. j. może przez radę ustępującą. Na czele rady miejskiej stał burmistrz (proconsul lub praeconsul). W księdze radzieckiej ani też w innych źródłach nie znajdujemy wiadomości o mianowaniu przez Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:13 rajca stary, dom swój na ulicy Długiej odstąpił wikarju- szom kościoła św. Florjana, ci ostatni musieli się posta rać o zatwierdzenie tego przez radę. *) Do urzędu i sądu rajców należały sprawy rzemieśl ników, np. chwytanie, więzienie i karanie nieprawnie wy kony wuj ących swe rzemiosło,2) spory między mistrzami i czeladzią, sprawy przeciw wójtowi i ławnikom. Czy między sądem radzieckim a ławniczym nie było jakich sporów o kompetencje, nie wiadomo. Z zapiski z 1506 r. wynikałoby, że rada postępowała dosyć lojal nie wobec ławy. Przed sądem ławniczym wójtowskim w tym roku stają Mikołaj Sklarsky, burmistrz, Albert Kapustha, rajca i Marcin Suloschowsky, wójt i zeznają, że Anna Philipowa veniens in pretorium ad ipsorum et aliorum dominorum consulum presentia oświadczyła, że Albert, powroźnik, zapłacił jej za plac, położony na rynku, zaco ona go kwituje.3) Widocznie zeznania tego rodzaju musiały iść przed sąd ławniczy i musiały być wpisane w księgi ławnicze. Dlaczego jednak nie odesłano samej Anny z tern zezna niem do sądu ławniczego trudno wytłumaczyć. Również musi dziwić obecność wójta przy tern zeznaniu. Jego wy stąpienie, jako zeznającego tern tylko moźnaby wytłu maczyć, że on sam, jak każdorazowy wójt kleparski, był rajcą starym. Również tylko przed sądem ławniczym rajcy mo gli sprzedać któryś z domów miejskich, lub nabyć jakiś dom dla miasta. W roli sprzedających widzimy rajców Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:18 rzemieślniczego «de populo mechanico», druga zaś po łowa z obywateli i kupców, to jednak na Kleparzu tego zarządzenia nie można było zastosować. Większość bo wiem mieszkańców Kleparza stanowili rzemieślnicy, kup ców zaś prawie że nie spotykamy. Przy wyborach do rady nie robiono jakichś wyróżnień, wszystkie zawody mogły tam być reprezentowane. Mówiliśmy juz, że wójt i ławnicy byli ludźmi w mie ście ogólnie poważanymi. Podobnie i rajcy. Rajcy o wiele częściej nawet niż ławnicy wchodzili w skład sądu po lubownego. Zwano ich wtedy «arbitri et amicabiles com- positores®.Jeśli któraś ze stron złamała ugodę, to rajcy, jako sędziowie, otrzymywali wtedy połowę z zastawu2) (pena inter ipsas partes vallata). Rajców wraz z burmi strzem widzimy także często, jako opiekunów i egzeku torów testamentów, jako opiekunów i plenipotentów są downie naznaczonych. Nie wszyscy rajcy dobrze pełnili swe obowiązki. W 1519 r. dwóch rajców Jan Wyancziorek kuśnierz i An drzej Warkmystrzs szewc zostali usunięci upropter quen- dam excessum de sede consulari» zapewne przez wielko rządcę zamku krakowskiego. Dopiero za wstawieniem się innych radnych do dawnej czci i godności zostali przywróceni.3) Tern samem więc uznano ich za godnych wykonywania swego rzemiosła i sprawowania urzędu publicznego. Obok rady i ławy występuje trzeci niejako stan miejski, pospólstwo — communitas.4) Na podstawie do Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:27 Prócz tych urzędników w 1540 r. występuje Marcus famulus iuratus ’) zapewne jakiś sługa do wykonywania zleceń i Valentinus actuarius iuratus2) może urzędnik opiekujący się aktami miejskiemi, a może tylko zwy kły pisarz. Piecze nad studniami, wodociągami, kanałami miał t zw. na Kleparzu «fontanicus»,3) tyle co w Krakowie pan wodny, rurmistrz. II. Przechodzę obecnie do skarbowości miasta Kle pacza, do jego finansów, dochodów i rozchodów. «Finanse» Klepacza były bardzo szczupłe. W przy wileju lokacyjnym z 1366 r. miasto nie dostaje jakiegoś majątku nieruchomego, nie otrzymuje żadnych gruntów, łanów, młynów, dochodów z kramów, jatek lub domów. Dostaje tylko wspólny użytek z mieszczanami krakow skimi tam in pascuis, quam etiam in aliis opportunis, jatki wszelkich rzemiosł, ale czynsz z tych jatek zastrzegł król dla siebie i dla swych następców. Miasto może szyn- kować piwo, miód i inne trunki i otrzymuje»rozwóz piwa, który zwie się Schrotowanye.4) I to wszystko. Nie ma więc Kleparz żadnych monopoli, przedsiębiorstw gmin nych. Miasto otrzymało wprawdzie szrot, ale w 1404 r. widzimy go w rękach wójta. Szrot ustanowił na Kleparzu wkrótce po jego loka cji (1367—8) Kazimierz W. na swoją korzyść, a ze szkodą Krakowa.6) Kraków bowiem w 1358 r. od tegoż króla otrzymał dwa szrotwageny i miał do nich wyłączne prawo.6) Tymczasem zdaje się król z niewiadomych po wodów jeden z tych szrotwagenów przeniósł na Kleparz. Może spodziewał się większych dochodów dla siebie, Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:31 Niewątpliwie i dwa następne podatki składali obywatele kleparscy, nie mamy jednak o tern żadnej pozytywnej wiadomości. Źródła bowiem kleparskie przeważnie w ten sposób notują: omnes exactiones tam Regales, quam ci- viles, ac alia tributa...1) Szos miejski dopiero koło 1430 r. stał się w Krakowie podatkiem stałym. Przedtem pobierano go tylko w razie potrzeby.2) Prawdopodobnie tak samo było na Kleparzu. Majątek gminny Kleparza stanowiły domy, place, ławy, owe scabella civilia, jatki mięsne miejskie, które zapewne częściowo przeszły na miasto drogą nadania królewskiego, częściowo drogą kupna. W 1506 r. mia sto sprzedaje swój dom miejski «Hwuthowsky» zwany, położony na rynku rzeźnikowi Andrzejowi Kokoszce.3) W 1513 r. nabywa miasto Kamionkę. Wogóle bardzo czę sto spotykamy wzmianki o domach miejskich.4) Jednak ile ich było, niepodobna określić. W 1528 r. dwaj rajcy Mikołaj Mikulecz i Andrzej powroźnik wysłani z ramienia całej rady miejskiej sprze dają przed sądem ławniczym plac miejski (aream civi- lem) położony obok innego placu miejskiego Janowi roz- tucharzowi z tern, że ów Jan corocznie będzie płacił 18 groszy czynszu ziemnego na św. Michał.5) Także i o jatkach mięsnych miejskich są wzmianki w źródłach kleparskich. W 1506 r. zapisano medietatem maccelli huius civitatis (Clep.).6) W 1502 i 1513 r. wspo mniane są jatki rajców kleparskich.7) Kleparz mógł mieć jeszcze inne drobniejsze dochody mianowicie z ius civile i z t. zw. «pecunia pastoralis». Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:38 w 1367 r. królewskie wozy z piwem ’) i daje Kleparza- nom pastwiska ku Mogile zabrane mieszczanom krakow skim, działa jednak tylko z ramienia króla, jako jego urzędnik. Wyraźnie to stwierdza memorjał z 1369 r. przy pisujący naruszenie przywilejów Krakowa i zmniejszenie mu dochodów wprost królowi «nobis sustulistis®, a nie Bodzancie.2) — Nie wynikało to również z jakiejś spe cjalnej sympatji króla lub wielkorządcy dla Kleparza, lecz jak tłumaczy Kierst choc^iło tu głównie o podnie sienie dochodów skarbu.3) Wielkorządca krakowski miał władzę zwierzchnią nad szeregiem miast. W liczbie ich był Kazimierz i Kleparz. Wielkorządca jak wiemy (str. 119—120) mianował rajców na Klepaczu prawdopodobnie kierując się przy tern przed stawieniami samego miasta. On mógł ich z godności usu nąć, jak się to stało w 1519 r.,4) a wszelkie skargi i za targi między rajcami szły przed jego sąd. Przed sąd wielkorządcy odbywający się na zamku krakowskim co dwa tygodnie w obecności pisarza szły także apelacje od sądu miejskiego radzieckiego. W 1539 r. Barbara Poznanczikowa nie przyjęła wyroku rajców, lecz od niego apelowała do wielkorządcy zamku krakow skiego, którym był w tym czasie Seweryn Bonar.5) Pozatem wielkorządca mógł więzić i karać rzemieśl ników, którzy nieprawnie wykonywali swe rzemiosło na Klepaczu, zwłaszcza zaś wtedy, gdy burmistrz i rajcy nie umieli się wywiązać ze swego zadania. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:49 zji z 1564 r. do młyna ’ kutlowskiego na rzece Rudawie przed bramą św. Mikołaja, poza murami miasta prze znaczono zdawna 13-stu piwowarów kleparskich, z trzech ulic Kleparza. W młynie tym mielono słody, żyto i psze nicę.1) W tym samym roku odłączono 19-stu piwowa rów z Kleparza z* ulicy Długiej i z jednej strony rynku od ulicy Długiej do młyna kamiennego z dębnym na rzece Rudawie do mielenia słodów.2) W lustracji z 1569 r. zaznaczono, że 70-ciu karcz marzy krakowskich i kleparskich ma mleć swoje słody znowu w młynie kutlowskim3) mającym na te słody trzy koła. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:56 prawa miejskiego, nie wiadomo. Przypuszczalnie nic różniła się wiele od procedury stosowanej w Kra kowie. *) Tam synowie obywateli zaraz po zgłoszeniu się, bez żadnych trudności i opłat, otrzymywali «ius civile)). Obcym do przyjęcia w poczet obywateli potrzeba było dokumentu, stwierdzającego: 1) ślubne pochodzenie, 2) do bre sprawowanie się, bona fama, conservatio, 3) pocho dzenie katolickie. Takie poświadczenie, zwane na Kle paczu «littera conservatoria» 2) (o czem tylko ubocznie się dowiadujemy), każdy obowiązany był przynieść z ostatniego miejsca pobytu. Jeżeli ktoś na razie nie miał tego zaświadczenia, to wystarczało t. zw. testimo nium vocale — ustne poświadczenie znanych w mieście osób. Dalszym warunkiem przyjęcia do prawa miej skiego było stałe zamieszkanie w mieście (bezżenny mu- siał się ożenić i w ciągu roku kupić dom) i złożenie taksy.3) Co do wysokości opłaty w tym czasie nie było żadnej ustawy. 0 prawo miejskie ubiegano się zaś dla tego, bo tylko mieszkańcy, posiadający «ius civile)) mogli korzystać z przywilejów i praw miejskich.4) Bardzo prawdopodobnem jest, że Kleparz nie robił wielkich trudności w przyjmowaniu do obywatelstwa, chyba tylko gdy chodziło o zabezpieczenie się przed na pływem żywiołów niepożądanych i o ile tylko nie działał tu jakiś nakaz z góry. Wiemy, że Kleparz od 1358 r. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 15:06 de Gariy cza, obywatel kleparski, kupuje dom na rynku kleparskim,x) w 1507 r. nabywa drugi na ulicy Długiej,2) w 1508 r. zapisuje dom na rynku położony swej żo nie,8) a wreszcie w 1515 r. sprzedaje go innemu szlach cicowi, nazwiskiem Noe, dotąd obywatelowi kazimier skiemu, a sam osiada na Kazimierzu.4) W późniejszych latach wśród mieszkańców Kle- parza widzimy także cudzoziemców. W 1539 r. starszym cechu szewców na Kleparzu jest jakiś Jakób Wioch,5) a w 1540 r. wspomniany jest Matias Włoch z Kleparza.6) W Krakowie i w całej Polsce najwięcej Włochów po jawia się w połowie XVI w. Włosi ci osiadali także na Kazimierzu, Kleparzu i w sąsiednich jurydykach. Począt kowo przybywali przedewszystkiem rzemieślnicy, a za nimi dopiero kupcy.7) Przy końcu XVI w. mieszkali na Kleparzu także i Szkoci.8) . W mieście do połowy XVI w. nie spotykamy Ży dów. O Żydach kleparskich nigdzie nie mamy żadnej wzmianki. Widocznie nie wolno im było tu mieszkać. Już jednak z końcem XVI w. i Żydzi osiedlają się na Kleparzu, w sklepach i domach prowadzą handel, sprze dając np. czerwone skóry.9) Kleparzanie mieli jednak z Żydami liczne zatargi. Już w 1420 r. wójt kleparski Mikołaj wtrąca do wię zienia Żyda Muskę z Krakowa i trzyma go w żelaznych Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 15:10 jących w pewnem rzemiośle. Cechy miały cele gospo darcze, ograniczały konkurencję pomiędzy rzemieślni kami, zakreślając granice produkcji i pracy. Spełniały funkcje społeczne, opiekując się chorymi, wdowami i sie rotami po swych towarzyszach, dalej funkcje sądowni cze. Każdy cech był to sąd polubowny I-szej instancji, załatwiający spory między rzemieślnikami.Pozatem cechy występują jako organizacja zbrojna. Na nich ciąży obowiązek obrony wałów i murów miasta. Każdy cech miał powierzoną sobie do obrony basztę. Na niej miał własną broń, t. zw. armatę cechową. Broń zaś sprawiano zeskładekczłonkówcechu.*2) Każdy cech łączył prócz tego węzeł religijny. Człon kowie cechu obowiązani byli do wspólnego udziału w na bożeństwach, procesjach, mszach żałobnych za towarzy szy. W XV w. cechy były raczej religij nenii bractwami i dlatego zwano je też «confraternitas», pracę zaś uwa żano za wykonywanie przykazania Bożego. Każdy cech miał swego patrona, w kościele osobny ołtarz lub ka plicę. 3) Wreszcie cechy miały jeszcze cele towarzyskie. Mistrzowie poszczególnych cechów gromadzili się we wspólnych gospodach cechowych, gdzie zabawiali się na wspólny koszt. Później swoje gospody mieli i cze ladnicy. 4) Najwcześniej, bo już w 1421 r., istniał na Klepaczu cech sukienników.5) Sukiennicy kleparscy, podobnie jak wogóle polscy, wyrabiali przeważnie sukna proste i grube. Wyrabiano jednak w ciągu XVI w. i lepsze gatunki Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 15:14 chowymi rzeźnikami, t. zw. przeszkodnikami czyli kija- kami, którzy roznosili i sprzedawali mięso po zaułkach i ulicach w mieście i po przedmieściach, prowadząc w ten sposób handel pokątny, nielegalny.x) Kijacy sta nowili poważną konkurencję dla rzeźników cechowych, bo, nieobciążeni wielkiemi podatkami, mogli wykony wać swą pracę po cenach o wiele tańszych.2) Współdziałanie trzech samoistnych cechów rzeźni czych miast Krakowa, Kazimierza i Kleparza objawiało się także we wspólnem układaniu przez starszych ce chowych przepisów, np. dla towarzyszów cechu rzeźni czego i innych statutów.3) Godłem cechu rzeźników krakowskich od połowy XIV w. była głowa wołu z rogami. To samo godło mieli rzeźnicy kleparscy. Widzimy je na ich pieczęci cecho wej z 1769 r. Nie było to jednak jedyne godło. Na wspomnianej pieczęci widzimy jeszcze pałkę drewnianą, umieszczoną między rogami wołu, kloc drewniany z wbi tym weń toporem rzeźnickim, jakieś narzędzie żelazne, zakończone od dołu i od góry kulą, dwa tasaki i dwa noże rzeźnicze na krzyż złożone i wreszcie stalkę do ostrzenia noży.4) Inni rzemieślnicy, złotnicy kleparscy, tworzyli wspólny cech ze złotnikami krakowskimi.5) Przywile jem, wydanym w 1507 r., Zygmunt I nakazał, by wszy scy złotnicy w Krakowie, Kazimierzu i Kleparzu, choćby mieli prawo miejskie i podlegali jurysdykcji tych miast, którzy tylko robią w zlocie i srebrze, i trudnią się rzeźbą na drogich kamieniach lub pieczęciach, mają przystąpić do cechu złotników krakowskich i poddać Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:17 AWARIA POCIĄGU DO KRAKOWA - www.katowice24.info - 13.05.2025 Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:31 Tak np. w 1539 r. zostają wydane wspólnie statnta cechów barchanników krakowskich, ka zimierskich i kleparskich, odnoszące się do czeladzi, za niedbującej swe obowiązki. Każdy cech posiadał swe ustawy. Jeśli chodzi o cechy kleparskie, to zachowały się nam z XV w. sta- tuta czeladzi sukienników i statuta tkaczy i barchanników kleparskich. Statuta czeladzi sukienników kleparskich zostały wydane w związku z następującem zajściem. W 1421 r. w sam dzień wielkanocny popiła się czeladź tkacka na ulicy św. Szczepana i blisko kościoła wyprawiała krzyki i chrzciła piwem może nowo wyzwolonego czeladnika.x) O tych wybrykach czeladzi kapelan doniósł radzie miej skiej, a rajcy krakowscy wystosowali list do cechu tkac kiego, wyrażając oburzenie na taką bezbożność i zgor szenie, «które szye... kaczersthwu przyblyza», nakazali mi strzom towarzyszów i czeladź w ryzach trzymać, wedle dawnego tegoż rzemiosła obyczaju, przyczem udzielili im nagany, że sami o tern zajściu nie donieśli. Rajcy oświadczyli również, że winowajcy pójdą do więzienia, aniektórzyzostalijużzmiastawygnani.i)2) Ta kara, hańbiąca cały cech tkacki, wywarła wielkie wrrażenie. W dzień więc św. Magdaleny zebrali się wszyscy towarzysze z Krakowa, Kazimierza i Kleparza, zaprosili na to zebranie mistrzów i tak ich prosili: «Mili mistrzowie my prosim was przebóg zachowajcie nasze rzęmiosło przy waszem, jako insze rzemiosła czynią, żeby też ludzie o nas trzymali, jako trzymają o inszych rzemiosłach. Tedy rzekłi mistrzowie: zjawcie nam pier wej rzecz; Czeladź przedłożyła uchwały, któremi sama Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:35 2 kamienie.1) Mistrz zaś, któryby się udał do wójta w jakiejkolwiek sprawie tyczącej rzemiosła, nie przed łożywszy jej wpierw cechowi, karany był kamieniem wosku.2) W wigilję świąt musiała się robota kończyć z nie szporami i dlatego w statutach tkaczy i barchanników zastrzeżono, że jeśliby spostrzeżono mistrza pracującego we wigilję święta przy zapalonej świecy, wtedy choćby to tylko czeladnik robił, a nie sam mistrz, zapłaci 1I2 ka mienia wosku, a starszy cechowy cały kamień.3) Mistrzowie i towarzysze mieli pewien własny ((ho nor)). Odnośnie do mistrzów np. statut tkaczy i barchan ników pod karą zakazywał, aby żaden mistrz ani żadna z pań majstrowych nie odnosiła roboty za jaką panią kupującą. ((Niech sobie sama trzyma sługę, coby za nią nosiła, a nie, to niech sobie sama niesie®.4) Tkacze i barchannicy kleparscy nie mogli sprzedać swego towaru, nie poddawszy go wprzód kontroli mi strzów lub starszych cechu. Jeżeli był dobry, zaopatry wano go znakiem cechowym, wyciśniętym w ołowiu (gmerk),5) jeśli zły, palono go. Barchannicy i tkacze na Kleparzu mieli wspólne godło rzemieślnicze, które poznajemy z pieczęci, wyciśniętej na akcie z 1564 r. Na tarczy umieszczone są dwa czesadła, pionowo usta wione, jedno zębami do góry, drugie zębami nadół, nad szczytem tarczy główka aniołka z rozłoźonemi skrzydełkami. Odpowiedz Link