Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice IX

    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:26
      poprawek,‎ ‎nie‎ ‎były‎ ‎trwałe,‎ ‎niejednokrotnie‎ ‎po‎ ‎dziesięciu już‎ ‎latach‎ ‎trzeba‎ ‎je‎ ‎było‎ ‎burzyć‎ ‎i‎ ‎stawiać‎ ‎na‎ ‎nowo.‎x‎) Obok‎ ‎domu‎ ‎stała‎ ‎stajnia‎ ‎(stabulum)‎2‎)‎ ‎i‎ ‎inne‎ ‎bu dynki,‎ ‎jak‎ ‎szopa‎ ‎(testudo),‎3‎)‎ ‎stodoła,‎ ‎wozownia‎ ‎(holo- dium),‎4‎)‎ ‎piwnica‎ ‎(celarium).‎5‎)‎ ‎W‎ ‎tyle‎ ‎domu‎ ‎znajdowała się‎ ‎cluaca‎ ‎ ‎ ‎ ‎seu‎secretum‎6‎)‎ ‎i‎ ‎często‎ ‎skład‎ ‎drzewa.‎ ‎’)‎ ‎7‎Przed domem‎ ‎stała‎ ‎figura‎ ‎jakiegoś‎ ‎świętego,‎ ‎może‎ ‎św.‎ ‎Flo- rjana.‎ ‎W‎ ‎1523‎ ‎r.‎ ‎zapisano‎ ‎...statua,‎ ‎que‎ ‎stetit‎ ‎circa‎ ‎cam- matafn...‎8‎)‎ ‎W‎ ‎1392‎ ‎r.‎ ‎przed‎ ‎bramą‎ ‎Sławkowską‎ ‎stał‎ ‎krzyż ...crucifixus.‎9‎) Domy‎ ‎nie‎ ‎miały‎ ‎numerów,‎ ‎więc‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎place i‎ ‎jatki‎ ‎przybierały‎ ‎nazwy‎ ‎od‎ ‎właścicieli‎ ‎i‎ ‎zatrzymywały je‎ ‎nawet‎ ‎po‎ ‎ich‎ ‎śmierci.‎ ‎I‎ ‎tak‎ ‎na‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej‎ ‎w‎ ‎1463‎ ‎r. ‎ ‎ ‎ ‎ ‎spotykamy‎dom‎drewniany‎«Byernathowsky»‎zwany,‎10‎*‎) inny‎ ‎dom,‎ ‎będący‎ ‎własnością‎ ‎zmarłego‎ ‎już‎ ‎Niklosa, rajcy‎ ‎starego,‎ ‎«Niklossowsky»‎ ‎zwano.‎ ‎u‎)‎ ‎W‎ ‎1503‎ ‎r.‎ ‎stoi na‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej‎ ‎dom‎ ‎«Trambonośsowsky»,‎12‎)‎ ‎w‎ ‎1509‎ ‎r. dom‎ ‎«Carkoszczinsky».‎13‎)‎ ‎Jeśli‎ ‎chodzi‎ ‎o‎ ‎place,‎ ‎to‎ ‎tylko dwa‎ ‎z‎ ‎licznych‎ ‎noszą‎ ‎nazwę:‎ ‎jeden‎ ‎...area‎ ‎«Czyampczin- skye»,‎14‎)‎ ‎drugi‎ ‎area‎ ‎«Gabrielowskye».‎16‎)‎ ‎Ten‎ ‎ostatni‎ ‎plac był‎ ‎własnością‎ ‎wikarjuszów‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Florjana. Na‎ ‎rynku‎ ‎w‎ ‎1502‎ ‎r.‎ ‎spotykamy‎ ‎dom‎ ‎«Lorinczowsky»
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:31
      Ile‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎mogło‎ ‎być‎ ‎domów‎ ‎na‎ ‎Klepaczu, trudno‎ ‎obliczyć.‎ ‎Wiemy‎ ‎tylko,‎ ‎że‎ ‎przed‎ ‎najazdem‎ ‎Ka rola‎ ‎Gustawa‎ ‎w‎ ‎1655‎ ‎r.‎ ‎Kleparz‎ ‎posiadał‎ ‎113‎ ‎«osiadłości». W‎ ‎1659‎ ‎r.‎ ‎urząd‎ ‎grodzki‎ ‎krakowski‎ ‎dokonał‎ ‎re wizji‎ ‎młynów‎ ‎i‎ ‎gruntów‎ ‎przy‎ ‎Krakowie,‎ ‎naokoło‎ ‎((zde zelowanych)):‎ ‎((Klepacza‎ ‎wielką‎ ‎dezolacją‎ ‎urząd‎ ‎widział, bo‎ ‎mieszkańców‎ ‎wszystkich‎ ‎niema,‎ ‎tylko‎ ‎15-tu,‎ ‎z‎ ‎któ rych‎ ‎jedni‎ ‎w‎ ‎szopach‎ ‎nad‎ ‎piwnicami,‎ ‎drudzy‎ ‎w‎ ‎budkach mieszkają,‎ ‎a‎ ‎6-ciu,‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎15-tu‎ ‎pobudowali‎ ‎się‎ ‎jako mogli...‎ ‎A‎ ‎przedtem,‎ ‎jako‎ ‎pokazali‎ ‎Kleparzanie‎ ‎urzędowi osiadłości‎ ‎bywało‎ ‎113-ście».‎ ‎*) Na‎ ‎Klepaczu‎ ‎duża‎ ‎część‎ ‎własności‎ ‎należała‎ ‎do‎ ‎obcej jurysdykcji.‎ ‎W‎ ‎lustracji‎ ‎1569‎ ‎r.‎ ‎mieszczanie‎ ‎kleparscy skarżą‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎wielki‎ ‎nierząd‎ ‎dzieje‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎mieście‎ ‎ze‎ ‎strony różnych‎ ‎jurysdykcyj,‎ ‎którym‎ ‎podlega‎ ‎wiele‎ ‎domów‎ ‎na Klepaczu.‎2‎)‎ ‎Zwłaszcza‎ ‎niechętnie‎ ‎musiał‎ ‎spoglądać‎ ‎Kle parz‎ ‎na‎ ‎wszelkie‎ ‎domy‎ ‎i‎ ‎place,‎ ‎leżące‎ ‎w‎ ‎mieście,‎ ‎a‎ ‎sta nowiące‎ ‎własność‎ ‎kościołów‎ ‎kleparskich.‎ ‎Dobra‎ ‎bowiem kościelne‎ ‎zwolnione‎ ‎były‎ ‎od‎ ‎podatków. W‎ ‎Krakowie‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎1358‎ ‎r.‎ ‎postanowiono,‎ ‎że‎ ‎mie szczanom‎ ‎nie‎ ‎wolno‎ ‎zapisywać‎ ‎nieruchomości‎ ‎na‎ ‎rzecz kościoła,‎ ‎tylko‎ ‎gotówkę.‎3‎)‎ ‎Widocznie‎ ‎i‎ ‎Kleparz‎ ‎u‎ ‎siebie wprowadził‎ ‎to‎ ‎postanowienie,‎ ‎ponieważ‎ ‎często‎ ‎spotyka my‎ ‎zarządzenia,‎ ‎że‎ ‎dany‎ ‎dom‎ ‎należy‎ ‎sprzedać,‎ ‎a‎ ‎do piero‎ ‎pieniądze,‎ ‎otrzymane‎ ‎ze‎ ‎sprzedaży,‎ ‎dać‎ ‎«pro‎ ‎fa- brica‎ ‎eccl.‎ ‎s.‎ ‎Florian‎ ‎i».‎4‎)
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:39
      ćwiczenia‎ ‎wojenne‎ ‎i‎ ‎obchody‎ ‎różnych‎ ‎uroczystości‎ ‎pu blicznych.‎ ‎x‎) Ńa‎ ‎części‎ ‎Błoń,‎ ‎poczynając‎ ‎od‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Wa lentego‎ ‎wzdłuż‎ ‎Krowodrzy‎ ‎i‎ ‎ku‎ ‎Łobzowowi,‎ ‎w‎ ‎1587‎ ‎r. urządzono‎ ‎stanowiska‎ ‎wojenne,‎ ‎ ‎ ‎«szańce»‎zwane.‎)‎ ‎*‎2‎Szańce te‎ ‎jednak,‎ ‎chociaż‎ ‎na‎ ‎mniejszej‎ ‎przestrzeni,‎ ‎były‎ ‎już przed‎ ‎1587‎ ‎r.,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎roku‎ ‎wzmocnił‎ ‎je‎ ‎na‎ ‎nowo‎ ‎Za mojski‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎w‎ ‎nich‎ ‎dowodził‎ ‎przeciwko‎ ‎wojsku‎ ‎Maksy- miljana.‎3‎) Na‎ ‎Błoniach,‎ ‎za‎ ‎kościołem‎ ‎św.‎ ‎Walentego,‎ ‎stała strażnica‎ ‎«custodia»,‎4‎)‎ ‎w‎ ‎której,‎ ‎obok‎ ‎innych,‎ ‎pełnili straż‎ ‎i‎ ‎mieszczanie‎ ‎kleparscy,‎ ‎o‎ ‎czem‎ ‎świadczyłaby wzmianka‎ ‎z‎ ‎1540‎ ‎r.,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎dowiadujemy‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎bur mistrz‎ ‎i‎ ‎rajcy‎ ‎miasta‎ ‎Klepacza‎ ‎zwalniają‎ ‎na‎ ‎dwa‎ ‎lata Jana‎ ‎miecznika,‎ ‎«a‎ ‎custodia‎ ‎civitatis».‎5‎)‎ ‎Pozatem‎ ‎mie szczanie‎ ‎kleparscy‎ ‎bronili‎ ‎zapewne‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎potrzeby wojennej‎ ‎baszt‎ ‎od‎ ‎północnej‎ ‎strony‎ ‎Krakowa.‎ ‎Wpraw dzie‎ ‎nie‎ ‎mamy‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎żadnej‎ ‎pozytywnej‎ ‎wiadomości, trudno‎ ‎jednak‎ ‎przypuścić,‎ ‎by‎ ‎Kleparzanie‎ ‎nie‎ ‎bronili tych‎ ‎murów,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎niebezpieczeństwa‎ ‎sami znajdowali‎ ‎schronienie.‎ ‎Zresztą,‎ ‎jak‎ ‎niżej‎ ‎(str.‎ ‎161)‎ ‎zo baczymy,‎ ‎niektórzy‎ ‎rzemieślnicy‎ ‎kleparscy,‎ ‎np.‎ ‎powroź- nicy,‎ ‎przez‎ ‎dłuższy‎ ‎czas‎ ‎nie‎ ‎mieli‎ ‎odrębnego‎ ‎cechu,‎ ‎lecz stanowili‎ ‎stowarzyszenie‎ ‎wspólnie‎ ‎z‎ ‎rzemieślnikami‎ ‎kra kowskimi‎ ‎i‎ ‎tu‎ ‎zapewne‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎wyznaczano‎ ‎im pewne‎ ‎baszty‎ ‎na‎ ‎mucach‎ ‎miejskich‎ ‎do‎ ‎obrony. Zkolei‎ ‎przechodzę‎ ‎do‎ ‎szczegółowego‎ ‎opisu‎ ‎ko ściołów,‎ ‎cmentarzy,‎ ‎szkoły,‎ ‎szpitali‎ ‎kleparskich,‎ ‎do‎ ‎ich historji‎ ‎i‎ ‎topograf]‎ ‎i. Do‎ ‎najdawniejszych‎ ‎kościołów‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎należy
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 22:25
        Nr 41.„Dom Jana Matejki” – kamienica ta została zbudowana w XVI w. i po niewielkich zmianach i nadbudowach II i III piętra na przełomie XVII i XVIII w. oraz w XIX w. dotrwała do naszych czasów. W 1794 r. stała się własnością krakowskiej rodziny Rossbergów, z której pochodziła matka Jana Matejki – Joanna Karolina. Tu urodził się, żył, tworzył i umarł polski malarz historyczny Jan Matejko. Gdy został właścicielem tej kamienicy, zaprojektował wspólnie z architektem Tomaszem Prylińskim w 1872 r. nową fasadę domu. 2 września 1880 r. cesarz Franciszek Józef odwiedził Jana Matejkę w jego tutejszej pracowni. Cesarzowi towarzyszyli namiestnik Andrzej Potocki i prezydent Krakowa Mikołaj Zyblikiewicz. Wizytę tę sportretował na akwareli Juliusz Kossak. Po śmierci Matejki, przyjaciele mistrza wykupili kamienicę i urządzili w niej muzeum pamiątek po artyście. W roku 1904 stało się oddziałem Muzeum Narodowego.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:31
        •••
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:34
          Nr 42. Kamienica „Pod Białym Orłem” – obecnie mieści się tu „Hotel Polski”. Kamienica ta należała na początku do Macieja Kossowicza, który wydzierżawił ją w 1825 r. Franciszkowi Staniszewskiemu z przeznaczeniem na oberżę. Staniszewski wkrótce kamienicę zakupił i urządził w niej wzorowy zajazd. W XIX w. zajazd został rozbudowany wzdłuż murów w stronę ulicy św. Jana i zmienił nazwę na „Hotel Polski”. W kamienicy tej 5 lutego 1879 został aresztowany Ludwik Waryński, twórca pierwszej polskiej partii rewolucyjnej „Proletariat”.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:37
            FLORIAŃSKA 42 NA MAPIE
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:46
        Dom pod Orłem
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 27.05.25, 23:50
        Kamienica Bełzińska (znana także jako Kamienica Bełzowska, Kamienica Cyprianowska, Kamienica Pod Jelonkiem, Kamienica Witoszyńskich) – zabytkowa kamienica znajdująca się w Krakowie, w dzielnicy I przy ulicy Floriańskiej 45, na Starym Mieście.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 07:27
        Na początku XX w. w lokalu powstał kabaret literacki Zielony Balonik, a w latach 1960–1991 funkcjonował kabaret literacko-artystyczny Jama Michalika.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 07:34
        W sobotę, dnia 7 bm. odbędzie się hałaśliwe otwarcie pierwszego krakowskiego kabaretu artystów, w szlachetnym winie ochrzczonego imieniem „Zielony Balonik” (w Jamie Michalika, Cukiernia Lwowska przy ulicy Floryańskiej 45). Początek po godzinie 10 i ½. Wstąp bezpłatny za zaproszeniami.
        Zaproszeni goście będą weseli i krzykliwi, namiętnie oklaskujący wszystko i wszystkich. Tualeta bezwzględnie obowiązująca: na ta­siemce do guzika uwiązany CAPTIF, nad głową w wysokości 35 cm bujający „zielony balonik”. Wszystkie inne części garderoby zbyteczne. Nieposiadanie tego lekkomyślnego emblematu „członka gapia” w kabarecie, może na­razić najgodniejszą cześci osobę zaproszoną na nonszalancję i ceremonialne wylanie za wrota jamy „Zielonego Balonika”.
        Komitet nie przyjmuje obowiązku płacenia rachunków za wysuszone napoje. Poetom nie daje się zaliczek.
        W czasie „numerów" należy wrzeszczeć, a na wezwanie poskramiacza-dyrektora klas­kać z pasją godną „Zielonego Balonika”.
        Improwizatorzy zechcą przed lub w czasie wieczoru objawić życzenie Kierownikowi (J. A. Kisielewski), iż ich ogarnął szał twór­czy i humorystyczny, że chcą pokazać ludowi swoją nagą duszę, a natychmiast stanie się zadość ich nieskromnej żądzy. Śmierć szczurom i białoskórnikom!
        — „Zielony Balonik”

        Zielony Balonik, Zaproszenie (1904)
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:24
          Kabaret funkcjonował w małej salce ze sklepieniami ulokowanej za cukiernią. Sala mogła pomieścić 120 osób. Wystrój zaprojektował malarz Henryk Szczygliński – wkomponował w proste sprzęty kilkanaście żelaznych latarni i namalował girlandy z jarzębiny. Występy były uwieczniane przez tworzone spontanicznie karykatury. Oblicza te powstawały wprost na ścianach lub na przypadkowych kartkach papieru. Tego typu karykatury tworzył w cukierni także Stanisław Wyspiański. Wyspiański złożył też cukiernikowi propozycję, że pomaluje cały lokal, za symbolicznym wynagrodzeniem, które miało pokryć tylko koszt farb. Michalik odmówił, obawiając się, że lokal nie będzie przyciągał gości, ale będzie przedmiotem drwin.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:28
        Popularność, jaką zaczął zdobywać lokal, skłoniła Michalika w 1910 roku do jego rozbudowy. Nowa większa sala została zaprojektowana na miejscu wyburzonej oficyny i łączyła lokal z przebudowaną oficyną po wschodniej części podwórka, gdzie utworzono małą salkę w przedłużeniu sali głównej, tzw. „górkę”. Także po wschodniej stronie utworzono kuchnię. Pracę podjęli artyści: projekt przebudowy opracował architekt Franciszek Mączyński, a autorem koncepcji wykończenia wnętrz był Karol Frycz. W konsekwencji wnętrze otrzymało oryginalny wystrój. Odrzwia uzyskały grube, beczkowate węgary i esowate nadproża. Wstawiono ciężkie, skórzane kanapy obudowane drewnem. Ściany zdobiły kolorowe litografie, rysunki i malowidła. W małych okienkach pojawiły się witraże. Tadeusz Dobrowolski określił wnętrze jako „wypadkową secesji, modern style, kościoła i jakby wielkoruskiego teremu”
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:31
        Bardzo cicho i bez rozgłosu stracił Kraków jedne ze swych, bodaj największych osobliwości – Jama Michalikowa. Jama zbankrutowała i od jakiegoś czasu jest zamknięta [...] wszystko będzie ze ścian teraz pięknie zdrapane. W swoistym otoczeniu miały jakieś znaczenie, wyrwane ze swego środowiska niewiele komu powiedzą.

        Teofil Trzciński, „Dziennik Poznański” (78:1935 nr 149 s. 2)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:36
        W latach 50. lokal wydzierżawiła PSS „Społem” (lub Krakowskie Zakłady Gastronomiczne „Kawiarnie”), natomiast budynek pozostał własnością prywatną. W 1956 roku przeprowadzono remont, który miał doprowadzić go do stanu jak najbardziej zbliżonego do tego, jaki był w czasach jego świetności. Powstały bar kawowy, przedsionek, pomieszczenie gospodarcze. Utworzono szatnię. Przeprowadzono akcję skupywania rozproszonych karykatur, obrazów i laleczek z szopki. Nadzór nad pracami sprawował prof. Marian Słoniewski. Przeciwny tak pieczołowitym pracom był Karol Frycz, który żalił się w wywiadzie udzielonym Janowi Wiktorowi: „Boć przecież dekoracja wnętrza Jamy, to była improwizacja. [...] Nie wiedziałem, że czasy się zmieniły gruntownie. Powiedzieli mi odnawiacze, że obecnie trzeba podchodzić nowocześnie, badać, przygotowywać dokumentację. Długo tłumaczyli mi, że naukowo, że historycznie. Rozłożyłem ręce...”
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:40
        W 1992 roku nowy właściciel przeprowadził remont lokalu. Uratowano i odrestaurowano zniszczone polichromie. Przywrócono występy aktorskie i kabaretowe. W kawiarni organizowano wystawy i wieczory poetyckie (swoje wiersze recytowali tutaj także nobliści) i wystawy[21]. Powstały tu zdjęcia do wielu filmów fabularnych oraz reportaży telewizyjnych. W lokalu kręcono zdjęcia do filmu Edwarda Kłosińskiego i Andrzeja Wajdy „Z biegiem lat, z biegiem dni…” oraz serial telewizji japońskiej o Feliksie Jasieńskim „Manggha”. W 2014 roku Prezydent Miasta Krakowa wyróżnił właściciela Tytułem Mecenasa Kultury Krakowa 2014.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:47
        Specyfiką spotkań kabaretowych Zielonego Balonika było połączenie słowa i rysunku – wiele programów konstruowano, kojarząc świadomie prezentację satyrycznych grafik i pisanych do nich tekstów. Rysunki powstawały w pierwszej kolejności, a teksty były nimi inspirowane, stanowiąc słowny komentarz. Grafiki tworzone były w większości przez karykaturzystów współpracujących z czasopismem „Liberum Veto”. Rysunki te służyły również do zdobienia ścian lokalu. Główny litograf tego grona, Aureliusz „Zenon” Pruszyński, wydał w 1930 r. broszurę-przewodnik po Jamie pt. Jama Michalika. Lokal Zielonego Balonika[6]. Publikacja zawiera inwentarz lokalu wraz z informacjami dotyczącymi sensu i genezy większości obrazów i rysunków.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:51
        Mimo ataków krytyki na łamach prasy (zgorszenie, unikanie konfrontacji z zaborcą w repertuarze, autocenzura) popularność Zielonego Balonika była ogromna – odczuwano bowiem wielką potrzebę tego typu rozrywki. Dowodzi tego masowe zakładanie nowych kabaretów: Figlików (Kraków) czy kabaretu Momus (Warszawa, 1909 r.), których inicjatorem był Arnold Szyfman, a także setek innych kabaretów zakładanych na prowincji, które jednak niewiele miały wspólnego z ideą Zielonego Balonika. Zjawisko to jest łudząco podobne do mody na kabarety we Francji po sukcesie paryskiego Chat Noir. I tam, i na ziemiach polskich wszystkie naśladownicze instytucje nie prezentowały swoim programem wysokiego poziomu, a ich komercyjny charakter był sprzeczny z intencjami założycieli Zielonego Balonika.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 09:58
        Jama Michalika – kabaret literacko-artystyczny działający w Krakowie w latach 1960−1990, w kawiarni „Jama Michalika” przy ul. Floriańskiej 45, nawiązujący do tradycji kabaretu Zielony Balonik. Pomysłodawcami, założycielami i autorami byli prozaik i scenarzysta Tadeusz Kwiatkowski, dziennikarz i satyryk Bruno Miecugow oraz dziennikarz radiowy Jacek Stwora. Twórcy kabaretu zdecydowali się na formę satyry politycznej i zachowanie formuły szopki, czyli podkładania nowych tekstów pod znane i popularne melodie, Kabaret opierał się na słowie i aluzjach. Współtwórcą programów kabaretowych i ich stałym wykonawcą był akompaniator Lesław Lic
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:04
        Kabaret cieszył się ogromnym powodzeniem i niektóre programy miały kilkaset przedstawień, co jest swoistym rekordem w tej dziedzinie rozrywki artystycznej. W kwietniu 1990 kabaret zaprezentował pożegnalne przedstawienie pt. Odnowa od nowa. Kabaret Jama Michalika pozostawał wierny programowi kabaretu literacko-politycznego adresowanego głównie do inteligencji; wyróżnikiem Jamy Michalika była zasada komponowania programów wokół jednego tematu i dbałość o wysoki poziom wykonawczy
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:13
        właściciela. Występy kabaretu wydawały
        mu się profanacją lokalu. Boy scharakte‑
        ryzował Michalika w następujący sposób:
        „[…] Michalik był najzupełniej wyzu‑
        ty z poczucia humoru; wszystko brał na
        poważnie. […] Nikogo nie karmił, niko‑
        mu nie kredytował. […] Michalik był ra‑
        chunkowy i ostrożny aż do pedantyzmu.
        Po pierwszym sezonie Balonika, kiedy
        zauważył, że wkradły się w obrót drobne
        propozycje kredytowe kilku osób, roze‑
        słał tym swoim najlepszym gościom, ku‑
        rom, które mu niosły złote jajka, wezwania
        płatnicze przez adwokata”2
        . Trudno jest
        stwierdzić, który z przeciwstawnych opi‑
        sów osoby Michalika jest bliższy prawdy.
        Należy jednak pamiętać, iż Michalik, by
        nie zbankrutować, musiał pilnować swe‑
        go interesu. Fakt ten zapewne nie zawsze
        był dla bawiących tam artystów oczywisty.
        Wystrój
        Początkowo lokal składał się z dwóch sal.
        W jednej sprzedawano ciastka, a w dru‑
        giej zasiadała cyganeria. Dominantę tej
        przestrzeni stanowił duży, okrągły stół,
        usytuowany na wprost wejścia. W kawiar‑
        ni unosił się papierosowy dym i tliły się
        umieszczone pod sufitem gazowe lampy.
        W tym miejscu w 1904 roku powstał zbiór
        karykatur aktorów pt. Teka Melpomeny
        autorstwa m.in. Kazimierza Sichulskie‑
        go, Karola Frycza i Witolda Wojtkiewicza.
        Jak napisał w swych wspomnieniach
        Jan Skotnicki3
        , artyści ciągle zamalowy‑
        wali marmurowe stoliki, a pracownicy
        kawiarni nie byli ich w stanie dobrze do‑
        czyścić. Aby ratować swoje marmury, Mi‑
        chalik zaopatrzył Jamę w papier, kredki,
        tusze, akwarele. Zaczęto więc ozdabiać
        kawiarnię. W 1910 roku rozpoczęła się
        przebudowa architektoniczna sali według
        projektu uznanego architekta Franciszka
        Mączyńskiego. Jej wnętrze (meble, witra‑
        że, drzwi, kominek i kandelabry) zapro‑
        jektował Karol Frycz.
        Według relacji Boya Michalik miał się
        ponoć pewnego razu zwierzyć Karolo‑
        wi Fryczowi, że zanim Zielony Balonik
        pojawił się w jego murach, do cukierni
        przychodził co dzień Stanisław Wyspiań‑
        ski. Pewnego razu nawet zaproponował
        Michalikowi, że jeśli ten zwróci mu za
        farby, on pomaluje mu wnętrze. Micha‑
        lik się wówczas nie zgodził; sądził, że bę‑
        dzie to niestosowne. Wyznał Fryczowi, że
        po latach żałuje. Pociechą niechaj będzie
        dowcip Żeleńskiego, który stwierdził, że
        Wyspiański, owszem, z chęcią by przy‑
        ozdobił Jamę – „inna rzecz, że urządziłby
        ją w stylu Bolesława Śmiałego”4.
        Zielony Balonik
        W 1905 roku w Jamie Michalika zrodził
        się jeden z pierwszych polskich kabare‑
        tów – Zielony Balonik. Inicjatorem tego
        pomysłu miał być Jan August Kisielewski.
        Oprócz niego wśród inicjatorów wymie‑
        nia się: Teofila Trzcińskiego, Stanisława
        Sierosławskiego, Karola Frycza, Stanisława
        Rzeckiego, Witolda Noskowskiego, Stani‑
        sława Kuczborskiego, Zenona Pruszkow‑
        skiego. Z czasem dołączyli do nich Rudolf
        Starzewski, Konrad Rakowski, Ludwik
        Puget, Kazimierz Sichulski, Edward Lesz‑
        czyński, Feliks Jasieński, a także – od trze‑
        ciego programu – Tadeusz Boy-Żeleński.
        Z kolei Jan Skotnicki przypisuje pomysł
        powstania kabaretu sobie, Kisielewskie‑
        mu i Stanisławowi Kuczborskiemu. Jako
        twórców kabaretu Grzymała-Siedlecki
        wymienił też: Kazimierza Żelechowskiego
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:21
        Brama Floriańska
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:23
          Ulica Floriańska

          Kamienica nr 1 - "Pod Murzyny"

          „Kamienica narożnie stojąca, naprzeciwko kościoła N.P.Maryi wchodząc w ulicę św. Floryana” jak ją nazywano, ma dwa fronty, jeden o dwóch oknach od ulicy Floryańskiej, drugi na południe, na kościół P. Maryi. Do r. 1803 ta strona południowa kamienicy wychodziła na cmentarz kościelny, który szerokością z tej strony dochodził do połowy dzisiejszej drogi jezdnej, zanim zniesiono zwyczaj grzebania zmarłych mieszczan krakowskich około kościołów parafialnych. Niewielkie przejście około tej kamienicy a cmentarzem nazywało się „przeczniczą” i z tej strony na „przeczniczę” było wyjście z kamienicy przez małą furtkę. Wejście główne było zawsze od ulicy Floryańskiej.
          Od XVI wieku była tutaj w sklepie narożnym apteka zwana „Sub aethiopibus”, co po polsku tłumaczono „pod Ethyopy” a najczęściej „Pod Murzyny”. Godło apteczne przedstawiało dwóch stojących murzynów i umieszczone było tak w samej aptece, jak również wywieszone przed apteką, zapewne na narożniku kamienicy.
          W spisie inwentarza apteki z r. 1604 tu się znajdującej, wymieniono „dwa murzyny stojące i drzewiany kociołek”. Było to więc godło tej apteki a od niego przeszła nazwa na całą kamienicę. Zamiast powszechnego wówczas sposobu oznaczania domów i kamienic nazwą właściciela, kamienica ta najczęściej nazywaną bywa „pod Murzyny” lub „pod Murzynami”. Godło to: dwa murzyny stojące widzimy dzisiaj jeszcze na narożniku kamienicy między oknami pierwszego piętra. Rzeźby murzynów naturalnej wielkości pochodzą z wieku XVII.
          Kamienica ta dziś trzechpiętrowa, była do końca XVII wieku jednopiętrową. Z końcem XVII wieku wystawiono na niej drugie piętro, a w połowie XIX trzecie. W r. 1509 nabył ją od Barbary Kokornakowej Jan Sopia (Sapieha). W połowie XVI w. Przechodzi w posiadanie mieszczan krakowskich. Przed r. 1571 była własnością Wincentego Nicza, gwarka, mieszczanina krakowskiego stąd „Niczowska” zwana. Przy podziale w r. 1571 po śmierci Nicza, otrzymała każda z jego pięciu córek tj. Urszula, Regina, Barbara, Jadwiga i Anna po 1/5 części. Najstarsza Anna była zamężna za aptekarzem Szymonem Jodłowskim, który tu już w roku 1552 miał aptekę. Po jego śmierci około r. 1570 aptekę objęła sama pani „Szymonowa” zatrudniając u siebie prowizorów w r. 1577 Hieronima a w r. 1578 Jarosza. W r. 1592 „Szymonowa aptekarka” była już sama właścicielką kamienicy, która potem wraz z apteką przeszła na własność córki Barbary, żony Michała Brenera, rajcy miasta Zamościa.
          W XVII wieku nazywano także kamienicę tę: „niegdy Szymonowej aptekarki”. Apteka była też tu nadal, bo wykazy domów z tego czasu podają nazwiska aptekarzy, którzy tu mieszkali: w r. 1607 Stanisław, w latach 1628 – 1640 Grygier (Grzegorz) Mstowski, ten był zarazem „dziesiętnikiem” wybierającym podatki z tej połaci ulicy Floryańskiej, w latach 1676 – 1699 Jacek Kwapiński.
          W r. 1607 częśc kamienicy „Szymonowej aptekarki” należała do Stanisława Picusa Zawadzkiego „doktora w lekarstwach”. Należała do niego część pierwszego piętra i jakiś plac, który kazał zagrodzić. Był on synem Dra. med. Stanisława Picus Zawadzkiego profesora i prokanclerza Uniwersytetu Jagiellońskiego, bogatego o wpływowego rajcy krakowskiego, który umarł we wsi Nawarzycach 12 grudnia 1600 r, schroniwszy się tu w r. 1599 przed panującą w Krakowie zarazą. Majątek swój, który składał się z kamienicy w przecznicy ul. Św. Jana i Sławkowskiej, drugiej kamienicy na ulicy Brackiej i wsi Modlnicy pod Krakowem zapisał żonie i sześciorgu dzieciom. Najstarszy z nich Stanisław – o którym mówimy – otrzymał także bibliotekę po ojcu.
          W r. 1623 sprzedał Zawadzki kamienicę Adamowi z Zakliczyna Jordanowi. Ten odsprzedał zaraz część Maciejowi Wężykowi Widawskiemu. W r. 1634 należy jedna część tejże kamienicy do Katarzyny, córki aptekarza Stanisława Noskowskiego.
          Kamienica „pod Murzyny” miała w drugiej połowie XVII wieku kilku wspólnych właścicieli. Ta „wspólność” wywoływała – jak to zwykle bywa – częste spory: o wolne przejście, o zniesienie murów itp.
          W r. 1655 wymieniani są jako właściciele: Grzegorz (Grygier) Kwapiński aptekarz i Jan Słostowski cyrulik. W następnym roku 1656, ten ostatni właściciel uskarża się, że G. Kwapiński „wymurował aptekę” która była dotąd „drewnianą” przyczem pomknął muru dalej ku piwnicy i w murze apteki okno na ulicę wyłamał. W r. 1669 obok Jana Słostowskiego był współwłaścicielem Laurenty Wojdokowicz. Obaj zgodzili się zamurować „wrota” z odrzwiami kamiennymi, które były w murze „ku cmentarzowi N.P.Maryi” tj. od przecznicy poniważ nie miały „gruntu”, wskutek czego porysowały się wraz z murem. W r. 1676 jest już drugim właścicielem Jacek Kwapiński aptekarz, zapewne syn Grzegorza Kwapińskiego. Ten miał część frontową kamienicy od ul. Floryańskiej tj. dwie komnaty na I piętrze, aptekę na dole i piwnicę pod nią. Słostowskiego część była od tyłu i od cmentarza. W tym roku Kwapiński uskarżał się, że pod jego oknem od ul Floryańskiej jest rysa w murze, wskutek tego, ze Słostowski wprawił tam „hak” na półtora łokcia długi czyli drąg żelazny, co na nim miednice wiszą jako znak cyrulickiego zawodu Słostowskiego.
          Słostowski umarł przed r. 1694 bo w tym roku mamy wiadomość o pani Słostowskiej, pozostałej wdowy, jako właścicielki części kamienicy „pod Murzyny” również w r. 1702.
          Z końcem XVII wieku umarł drugi współwłaściciel Jacek Kwapiński, bo już 3 stycznia 1700 r. wiertelnicy krakowscy szacują część kamienicy „ na instancyą Chrystyny Kwapińskiej wdowy i panów sukcessorów nieboszczyka p. Jacentego Kwapińskiego aptekarza”. Z tego oszacowania dowiadujemy się, że Jacek Kwapiński na swojej części „niedawno pobudował” drugie piętro a „uważając rozsądnie, że i positio loci samejże kamienicy poblisku Rynku zostaje i narożnia będąc widok wszystkim (jej) mieszkańcom dodaje i same mieszkania I-go i II-go piętra mając niemal każde komnaty, kuchnie, przy niektórych i schowania się znajdują” itp. wiertelnicy orzekli, że z tych ubikacyj i apteki na dole „lekko biorąc” czynszu rocznego 300 złp. Fruktyfikować się może; wartość zaś całej tej części oszacowali na 4200 złp.
          Po Słostowskich i Kwapińskich przeszła kamienica „pod Murzyny” na własność Wawrzyńca Piotra Nowickiego, kupca krakowskiego. Po jego śmierci zrobiono urzędową rewizję, która oznaczyła wartość tej kamienicy na 17 000 złp. „zważając na nieregularność pokojów, znaczne ruiny w murach tylnych, szczupłość podwórza i dezolacyą w materyałach drewnianych”.
          W XVIII wieku kamienica chyliła się do upadku. Za zmianą właścicieli odbywały się też rewizye przez wiertelników krakowskich dokonywane „ruin kamienicy „pod Murzyny”. Ruiną była też następnie w posiadaniu Franciszka Humańskiego cyrulika i po jego śmierci gdy w r. 1711 przeszła w 2/3 częściach Humańskiej (Omańskiej) „cyruliczki wdowy”. W 2 lata potem w r. 1713 nowy właściciel Ignacy Hebanowski, drukarz, musiał podciągać filarami w piwnicach, naprawiać ściany od strony cmentarza porysowane, sklepienie w sieni i w sklepie, gdzie była apteka. Ignacy Hebanowski miał tu swoją drukarnię w latach 1713 – 1718, po nim prowadziła ją wdowa przez jeden rok. Wraz z drukarnią przeszła następnie kamienica na własność drukarza krakowskiego Jakóba Matyaszkiewicza.
          Drukarnię i kamienicę po Matyaszkiewiczu objął Dominik Siarkowski typograf, który mieszkał tu już w r. 1741. Drukarnia po Siarkowskim przeszła w ręce drugiego Ignacego Hebanowskiego, który mieszkał tu już od r. 1752. W spisie za r. 1758 właścicielem kamienicy był Józef Nowicki , kupiec krakowski. W rodzinie Nowickich pozostała do końca XVIII wieku. W 1792 roku nastąpił podział kamienicy „pod Murzyny” między czterech synów Wawrzyńca Nowickiego, kupca i mieszczanina krakowskiego Ignacego, Antoniego, Jana i Stanisława.
          W początkach XIX wieku był własnością Wojciecha i Feliksy ze Schwartzów Przybylskich, którzy nabyli ją od Katarzyny z Gadomskich Borowskiej.
          W r. 1821 29 sierpnia wybuch pożar, który objął kamienicę „pod Murzyny” a także sąsiadujący z nią następny budynek.

          Za ostatniego właściciela Tadeusza Siedleckiego n
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:29
        Jedna z kamienic przy Floriańskiej
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:30
          Kamienica nr 5 - Wonzamowska, Eichlerowska

          Wykaz w r. 1607 podaje, że kamienica ta jest własnością Marcina Kownackiego, kuśnierza, jednak już w dwa lata później tj. w r. 1609 oznaczona jest jako własność Jana Jelenia a raczej wdowy, p. Jeleniowej, która w niej mieszkała. Kamienica ta jednak nazywana bywa „Kownackiego”, w której również jakiś Piotr Zygarmistrz wino szynkował (1612). Nazwa kamienicy „Kownackiego” ustaje kiedy przeszła pod koniec drugiego dziesiątka XVII wieku w posiadanie Stanisława Hipolita, rajcy krakowskiego, z zawodu postrzygacza sukna. Następnie długi czas była w posiadaniu rodziny mieszczańskiej Furmankowiczów, skąd później „Furmakowiczowska” zwana.
          W latach 1694 – 1697 była własnością „pani Joanellej” czyli Dziewanellej (Giovanelli) i jej męża. W r. 1698 należała już do Stanisława Chwaliboga podstolego grodu krakowskiego, późniejszego kasztelana sądeckiego. Kamienica ta, dwupię623 roku zostawiając żonę trowa, była ruiną prawie w chwili, gdy ją Chwalibóg obejmował. Następnie w r. 1723 miał ją pan chorąży krakowski stanisław z Łętowa Łętowski. Po Łętowskim przeszła kamienica w posiadanie Siedleckiego, którego znamy jako właściciela od r. 1758. Po jego śmierci należała do wdowy p. Siedleckiej, od której w r. 1760 kupiła ją „Szlachetna Kongregacya Kupiecka”. Po Kongregacyi kupieckiej właścicielami byli od roku 1795 Tomasz Wagner i Walenty Groblewski, którzy sprzedali ją w r. 1797 Franciszkowi Niedzielskiemu. Jego spadkobiercy wystawili kamienice na licytację w r. 1834 i tam nabył ją Wojciech Kowalski. Po 19 dniach odkupił ją syn dawniejszego właściciela Antoni Niedzielski dr. med. lekarz sztabowy wojska polskiego w latach 1829 – 1832. Zmarł w 1852 roku i kamienica przeszła w ręce Jana Launera, kupca towarami żelaznymi, który początkowo, za czasów Rzpltej krakowskiej sprzedawał je w kramach drewnianych od strony kościoła N.P.Maryi. Pozostała do dziś w tej rodzinie, a po nabyciu drugiej sąsiedniej kamienicy „pod Matką Boską” połączono ją razem, zamieniając jej sień na sklep.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:39

        Kamienica nr 11 - „Pod Aniołkiem”

        Kamienica ta przedstawia typ mieszczańskiego domu o dwóch oknach frontowych i rozkładzie. W głównym zrębie pozostała niezmienioną prawie od pierwszej połowy XIX wieku, zakończona attyką równą. Attyka, która zasłania od frontu dach, ma trzy otwory, w środku większy i dwa po bokach mniejsze na wypuszczenie przez nie rynien deszczowych.
        W XVI wieku należała do mieszczańskiej rodziny Pernusów. W pierwszej połowie XVII wieku zwała się „Janiczego” od jej właściciela Gabryela Janiciusa, doktora medycyny, lekarza JKról. Mości. W jego posiadaniu była już w 1607 r. a w r. 1627 nazywana jest „nieboszczyka dr.Janiczego – pani Janiciej doktorowej – matka w niej gospodaruje ”. Do sukcesorów dr. Janiciego należała jeszcze w r. 1628 poczem przeszła na własność Grygiera Roykowicza (1637 - 1670). Następnie należała do rodziny Jugowiczów (1676 – 1683) i stąd zwana „Jugowiczowska”.
        W XVIII wieku (1704) była własnością Andrzeja Łukowica, mieszczanina i kupca krakowskiego, ale już w r. 1723 jest w posiadaniu Klamińskiego, ławnika krakowskiego. Żona jego, Katarzyna, sprzedała ją w r. 1730 Janowi Henrykowi Klugowi kupcowi krakowskiemu. Rewizyja urzędowa przy tej sposobności spisana podaje miedzy innymi te szczegóły: Kamienica Klamińskiego była już wówczas trzechpiętrową, miała facyatę z frontu i z tyłu dobrą, wrota wjezdne, w nich drzwi z zamkiem klamczastym i ślepym kluczem, odrzwia cyrklaste kamienne, nad drzwiami żelazną kratę i kwaterę ze szybami. Nowy właściciel kamienicy kazał ją w 1731 roku naprawić w murach i robotach stolarskich, ciesielskich, ślusarskich, zaciągając nowe stragarze alias belki, siostrzon, dając studnie kamienną i pokrywając dach gontami. Kamienica „Klugowska” pozostawała w tej rodzinie kupieckiej prawie do końca XVIII wieku.
        W r. 1824 była własnością Fryderyka Lauff, a w r. 1835 należała w połowie do Józefa Binkowskiego a w drugiej do małoletnich sukcesorów Wiktoryi Binkowskiej. W tymze roku, w grudniu, wystawiono ją na licytacyę w sumie szacunkowej 12.000 złp, na zaspokojenie wierzytelności 3.000 złp. winnej Wojciechowi Kowalskiemu, magistrowi chirurgii, właścicielowi kamienicy sąsiedniej nr. 13.
        Według urzędowego spisu z 4 sierpnia 1835 r. była ona trzechpietrowa na froncie i dwupiętrowa na indermachu, w sieni głównej podłoga z tarcic, powała na stragarzach, około ściany rynsztok w sieni. Po 20 schodach wchodziło się na I piętro, na którym jeden pokój frontowy i jeden tylny, to samo ułożenie na II i III piętrze. Indermach murowany, dwupiętrowy o jednej piwnicy, budynek frontowy miał piwnice trzy.
        W r. 1936 kupili ją od Kaspra i Anieli Piątkowskich, Fabian i Anastazya Kobrzyńscy, potem Fryderyk Gronnemajer szklarz i jego krewni Świądrowscy.
        Do charakterystycznych szczegółów tej kamienicy należy dodać niewielką rzeźbę nagiego putta, stojącego w niszy a trzymającego tarczę bez herbu. Umieszczony jest w ścianie między oknami pierwszego piętra. Od tego putta kamienica zowie się „Pod Aniołkiem”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:45
        Kamienica przy Floriańskiej
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:47

        Kamienica nr 18 - "Pod koniem"

        Kamienica oznaczona nr 18 powstała z połączenia dwóch kamienic. Połączenie to nastąpiło dopiero w r. 1834-1836. Przedtem były dwie odrębne kamienice mające osobnych właścicieli. Jedna kamienica przylegająca do nr 16 (tj. od strony rynku) należała do typu kamienic dwuokiennych z bramą wchodowa przy murze kamienicy nr 16. Tę kamienicę oznaczamy przy opisie dawnym jej numerem 506.

        Druga kamienica, to jest część dzisiejszej od strony kamienicy nr 20 miała przed złączeniem trzy okna frontowe (na I p.) i bramę wchodową przy murze kamienicy nr 20. Była to kamienica oznaczona nr 507.

        Zaczynamy opis kamienicy nr 506. W połowie XVI wieku (1564) należała do Pawła Krzywokolskiego, rajcy krakowskiego a po nim (1593) do Szymona Łuzińskiego także rajcy krakowskiego, który ożenił się z wdową po Krzywokolskim Martą. Jej własnością było 2/3 kamienicy a jedna trzecia część należała do Reginy, żony Stanisława Konopnickiego, kuśnierza krakowskiego w spadku po stryju swoim Pawle Krzywokolskim. W r. 1602 dnia 11 października kupił na własność tę kamieniczkę Marcin Raysiak pasamonik i pisarz prowentów miejskich, nabywając 2/3 części od Krzysztofa Łasiczki, mydlarza krakowskiego i żony jego Doroty a stryjenki zmarłej Marty Łuzińskiej a 1/3 od wspomnianej Reginy Konopnickiej.

        Marcin Raysiak jest właścicielem jeszcze w r. 1633.

        Bezpośrednim właścicielem kamienicy „Rayzikowskiej” po Marcinie Rayziku był kupiec krakowski Jerzy Węgrzynowicz już w r. 1637. Wykaz czynszów z r. 1666 nazywa kamienicę Radzikowską alias Bractwa Miłosierdzia.

        W r. 1689 kamienica „Bractwa Miłosierdzia” jest zapisaną jako należącą do „kasztelana wołyńskiego”. Na początku XVIII wieku należy do: PP Pisarskich (1714) a w r. 1723 do „p. Pisarzowej koronnej”. Następnie (już w r. 1734) jest własnością Potockiego, starosty krasnostawskiego aż do 1755 roku. Po Potockim przechodzi do rąk niejakiego Dytrycha, rękawicarza krakowskiego. Około r. 1788 należy do rodziny Rutkowskich aż do czasu nabycia jej w r. 1833 przez Stanisława Westfalewicza. Opis zabudowania m. Krakowa z r. 1791 wymienia właścicielem Karola Rutkowskiego, kupca, w r. 1817 posiada ją Walenty Rutkowski, a w r. 1818 Ignacy i Karolina Rutkowscy, którzy w tym roku przeprowadzają naprawę obu murów granicznych, a w r. 1822 znoszą drzwi sklepowe od ulicy, zamieniając je na okno z futryną.

        W r. 1833 jest kamienica własnością Stanisława Westfalewicza (Westwalewicz) wraz z sąsiednią kamienicą nr 507.



        Do kamienicy nr 507 zdołaliśmy zebrać znacznie więcej wiadomości, niż do jej sąsiadki z lewej strony. W miejscu gdzie się wznosi: był w r. 1419 dom zwany „Ikusz”, który w wieku XVI-tym zwał się „pod koniem”. Właścicielem w drugiej połowie XVI wieku (1564) był mieszczanin krakowski Wawrzyniec piwowar, a w r. 1577 należy już do Stanisława Gostkowicza, kowala. Godło domu „pod koniem” pochodzi oczywiście z czasów posiadania go przez kowala Gostkowicza.

        Na początku XVII wieku (1603) kamienica ‘pod koniem’ należy w jednej części do Sebastyana Miskowicza a w drugiej do Stanisława Menerta jurysty; nazywaną bywa ta kamienica „Gostkowską” od nazwiska poprzedniego jej właściciela a następnie kamienicą „Menertowską”, od czasu kiedy (w r. 1607) wyłącznym jej właścicielem buł Stanisław Menert i żona Zofia. Wówczas była ona już dwupiętrową. W r. 1616 wykaz czynszów dopisuje uwagę, że Stanisław Menert wino szynkuje, a w kamienicy mieszka zięć jego – aptekarz. Rewizye wiertelników potwierdzają, że w tej kamienicy była apteka. Miał ja jednak syn; Stanisław Menert (młodszy) aptekarz, który w r. 1639, już po śmierci (przed r. 1633) ojca wnosi żałobę przed wiertelnikami krakowskimi, że wybito mu dziurę niemała w aptece przez to, że oknem z ulicy pod apteką rzucają drzewo do piwnicy p. doktorowej. Była to żona Jana Jurkowskiego doktora medycyny i zapewne siostra aptekarza Menerta. Rewizya z r. 1633 wymienia bowiem właścicielem tej kamienicy Jana Jurkowskiego, doktora medycyny. Jakim był doktorem nie wiemy, lecz St. Menert młodszy przedstawia wiertelnikom krak., że p. Jurkowski „na ganku sól tłucze, którą p. doktorowa na mieście przedaje”.

        Kamienica „Menertowska” należała w r. 1656 do Jacka Kruczkiewicza, kuśnierza krak. Rewizya z r. 1658 wymienia właścicielem Wincentego Stelmachowicza, kusnierza krak., który w następnych latach miał sąsiednią kamienicę nr 20. Po Stelmachowiczu właścicielem był Jan Rychliński, również kuśnierz.

        Od początku XVIII-go wieku należy do „p. Białego” a w r. 1734 do „p. Dembieńskiego” obersztlejtnanta, aż do połowy tegoż wieku.

        W r. 1751 należy już do Józefa Stayzona, krawca krak., który nazywa ją kamienicą swą dziedziczną, położoną między kamienicami „wojewodziny wołyńskiej” a Fózefa Feistmantla rajcy krakowskiego. Rewizya urzędowa z tego roku z dnia 16 grudnia wykazuje, że przeprowadzono w kamienicy nie dawno jej restauracyą dając przeważnie odrzwia drewniane i ściany pruskie w izbach.

        Po Stayzonie była kamienica „Menertowska” własnością (1771 r.) Zieleńskiego, w r. 1788 p. Baumowej a w r. 1790 Jana Godfryda Zeylera, który w r. 1791 wykazuje w swojej kamienicy siedmiu lokatorów. Następnie właścicielem jej jest Jan May, księgarz i drukarz, a później redaktor „Gazety Krakowskiej”, który około roku 1793 kupił drukarnię po Stanisławie Stachowiczu, ojcu malarza Michała Stachowicza, znajdującą się w tej kamienicy. Lokal drukarni mieścił się na I piętrze w oficynie, na parterze oficyny była sklepiona wieka stajnia, w której właściciel trzymał cztery krowy a jeszcze pomieścić w niej mógł cztery konie, jak to w r. 1821 raportuje wójt Gminy IV-tej Wydziałowi Policyi Senatu Rządzącego.

        Po śmierci Jana Maya, kamienica przeszła do rąk Tekli z Mayów Kolankowskiej, lecz już w r. 1833 dnia 9 lutego wystawiona została w cenie szacunkowej 18.000 złp. na licytacyę. Na licytacyi nabył tę kamienicę, właściciel sąsiedniej kamienicy (od południa) nr 506 Stanisław Westfalewicz, który przystąpił naprzód do przeróbki oficyny (kamienicy 507). Dół jej stanowiły dwie sklepione beczkowo ubikacye, które jak wiemy zmienione były na oborę czy stajnię, za czasów Jana Maya. Na pierwsze piętro wchodziło się z ganku od strony kamienicy nr 506. Okna pierwszego piętra nie były w pionie z oknami i drzwiami (prostokątnemi) dołu. Westfalewicz przeprowadza w r. 1833 przesunięcie okien dolnych do linii pionowej z oknami pierwszego piętra, wskutek czego trzeba było przemurować filary (mur) od fundamentu.

        Połączenie kamienic zaczął Westfalewicz od pokrycia wspólnym dachem obu oficyn (tj. kamienic 506 i 507) przyczem rozebrał część muru granicznego. Kamienice frontowe złączono w r. 1834 wg. planów budowniczego Hercoka. Na linii połączenia kamienic wykonano trójpolowe okno, którego część trzecia po lewej ręce stanowi tzw. okno ślepe. Takiem było ono na parterze, na piętrze pierwszym i drugim. Piętro trzecie, nadbudowane w całości nowo, ma okno środkowe trójdzielne pełne. Przebudowę kamienicy wykonano w latach 1834 – 1836. W posiadaniu Stanisława Westfalewicza była kamienica jeszcze w r. 1858.
        W r. 1857 należy do Florentyny ze Szwarców Wodakowej, a po jej śmierci (1888) do jej dzieci Emila, Magdaleny, Olgi i Matyldy Wodaków, od połowy 1894 r. do Jana Chachlowskiego, rzeźnika i żony jego Antoniny ze Świątków a następnie do Wincentego Sataleckiego, majstra masarskiego i żony jego Karoliny. Ten właściciel rozpoczął w r. 1895 przebudowę w kamienicy głównie w oficynie i piwnicach na urządzenie i rozszerzenie zakładu masarskiego, który pod jego kierunkiem i pracą stał się w tym czasie pierwszorzędnym warsztatem co do dobroci wyrobów i czystości w sklepie. Roboty przebudowy prowadził budowniczy krakowski Aleksander Biborski. Fasada frontowa pozostała ta sama, którą kamienica otrzymała w latach 1834 – 1836. Dół jej tylko został przerobiony i zasłonięty drewnianą „wystawą sklepową’ . W następnych latach przeprowadzano w urządzeniu technicznem masarni różne przeróbki i ulepszenia, które wprowadzał Wincenty Satalecki. Skończyły się one z chwilą śmierci właściciela
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 10:50
        Kamienica nr 23



        Należała do typowych kamienic krakowskich i mimo znacznej przebudowy zachowała w planie dawniejszy układ.
        W drugiej połowie XVI wieku należała do spadkobierców Pernusów, rodziny patrycyuszowskiej krakowskiej zażywającej poważnego znaczenia w mieście w XVI i XVII w. Tym spadkobiercą był Melchior Pernus, doktor medycyny, syn Henryka Pernusa w Bernie, który na mocy osobnego układu po ojcu Henryku oddał „dom na ulicy Floryańskiej” leżący miedzy domem kanonika „Copiecz” a domem spadkobierców zmarłego Walentego stolarza braciom swym Kasprowi i Baltazarowi.
        Po Pernusach był właścicielem w końcu XVI wieku Andrzej Netinger a w 1604 wdowa po nim Magdalena. W 1611 roku nastąpił podział kamienicy na ojcowską i matczyną na żądanie potomków Netingera. Tak podzielona kamienica miała właścicieli spadkobierców Netingera, w r. 1616 Piotra Łabusza, w r. 1623 Stanisława Kunickiego, garncarza ożenionego z Anną Netingerówną. W połowie XVII wieku należy do Bilskiego (1640), następnie do Gołuchowskiego (1657), potem do Jana Stanisława z Lipia Lipskiego h. Drużyna, starosty sandeckiego, perejesławskiego i czchowskiego, który umarł z końcem września 1682 roku. W roku 1683 wymieniony jest właścicielem Stanisław Morsztyn, chorąży zatorski, później kasztelan zawichojski. Kamienica nazwana od tych dziedziców „Morsztynowska” i zaliczana do kamienic szlacheckich jest w ich rękach do czwartego dziesiątka XVIII stulecia, poczem przechodzi w ręce mieszczańskie Rogera, siodlarza krakowskiego (1741)a w drugiej połowie tegoż stulecia należy do Salingera, kupca krakowskiego a po jego śmierci do żony Salingerowej, od nich zwana „Saligierską, Saligerowską”. W połowie XIX wieku należy do Franciszka Wojdy, krawca i w tej rodzinie przez długi czas pozostawała.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 11:44
        Kamienica nr 28

        Kamienica oznaczona nr 28 powstała w części swojej od ulicy Floryańskiej położonej z połączenia trzech dawnych domów. Nadto do korpusu dzisiejszej kamienicy należy czwarta kamienica frontem i wejściem zwrócona w ulicę św. Marka nr 18, a dawniej zwana przecznicą ulicy św. Jana. Z pierwotnych trzech realności dzisiejszej kamienicy, jedna realność była na miejscu, gdzie dzisiaj na rogu ulicy Floryańskiej i św. Marka wznosi się parterowy budynek z żelaza i betonu i z wielkiemi kratą opatrzonemi ścianami szklannemi, w którym mieści się filia „akcyjnego” Tow. Bankowego i kantorów wymiany „Merkur”, na kamienicę zaś przyległą od ulicy Floryańskiej (nr 28) złożyły się dwie dawniejsze kamienice.

        Kamienicą nr 18 na ul. Św. Marka nie zajmujemy się teraz. Zapisujemy tylko, że w r. 1694 należała do kasztelana wiślickiego Jakuba Rojowskiego i zarządzana była przez Anglikowicza, jubilera i mieszczanina krakowskiego. Pan kasztelan wislicki miał w tym roku „urazę” do Anglikowicza, że chociaż tenże miał klucze do wszystkich sal i obowiązany był z czynszów ja naprawiać, przecież przez niedbalstwo sprowadził jej ruinę.

        Przy tej kamienicy p. kasztelana, należącej w końcu XVIII-go wieku do Stockiego, burgrabi krakowskiego, był już w XVI-tym wieku „domek drzewiany” narożny na ulicy Floryańskiej „gdzie z dawna kowali kołodzieje albo stelmachy”. W ten sposób określa rewizya z r. 1598 dom, na miejscu którego dzisiaj jest kantor „Merkur”. „Domem” tzn. budynkiem z drzewa wystawionym, pozostał on aż w drugi dziesiątek lat XVIII-go wieku i zawsze w rękach rzemieślników krakowskich. W r. 1564 był własnością Sebastyana stelmach, następnie w r. 1593 należy do Tomasza Wesołowskiego, ślusarza. Po jego śmierci jest własnością małoletniego syna Stanisława Wesołowskiego, w imieniu którego jego opiekunowie Jakub Toruńczyk i Wojciech Mogilański, ślusarze, przeprowadzają w r. 1603 dnia 11 sierpnia „szacunek placu i niektórych ruin”, a jest tego placu na dłuż z przodku aż do tylnej ściany 60 łokci, a na szerz tak z przodku jak i z tyłu półośmnasta; ten plac krom budynku na nim oszacowano na 275 złp. Budynek na tym placu był stary, który poprawić się nie da, tylko nowy postawić.

        Nieletni Wesołowski nie był długo właścicielem tego placu, gdyż już w r. 1607 posiada go Jakub Toruńczyk, ślusarz krakowski. W r. 1628 należy do wdowy po Janie Ząbeckim, mydlarzu i jest jeszcze w r. 1637 w jej posiadaniu. W połowie XVII-go wieku (1652) należy do Jakuba Dubienica a w r. 1666 do Mikołaja Sadowicza stelmacha i kołodzieja, następnie do Michała Serhiejowicza (Serejowicz) rusznikarza krakowskiego, a w r. 1699 do Michała Serejowicza ślusarza krakowskiego zapewne syna poprzedniego i pozostaje w jego posiadaniu aż do r. 1722, w którym to roku na miejsce tego domu drewnianego był już plac pusty, sprzedany Wojciechowi i Barbarze z Nielepców Szembekom. W ten sposób dom drewniany narożny, który przez dwa wieki w ulicy Floryańskiej rozbrzmiewał głosem kowadeł ślusarskich, zgrzytem pilników rusznikarskich lub roztaczał zapach topionego łoju do mydlarskiego kunsztu – w każdym razie był „ku pożytkowi i wygodzie” mieszkańców ulicy Floryańskiej przeszedł w ręce szlacheckie: właścicieli kamienicy sąsiedniej. Przeszedł lecz nie zlał się z nią, pozostał bowiem po nim pusty plac, na którym „sąsiednie państwo” założyło ogródek ku swojej przyjemności i ozdobie ulicy.

        Zanim do niego wrócimy, podajmy historyę dwóch sąsiednich kamienic, które złożyły się w r. 1750 na jedną kamienicę magnacką. – Protoplastów swoich miały te kamienice również w kole mieszczan i rzemieślników krakowskich.

        Pierwsza, przylegająca do „domu drzewianego” narożnego, należała w połowie XVI-go wieku (1544) do Marcina Gierczyckiego piekarza, który także karczmarstwem się trudnił. W rodzinie Gierczyckich pozostawała do drugiego dziesiątka XVII-go wieku. Po Gierczyckich przeszła kamienica w posiadanie innej rodziny mieszczańskiej – Majeranowskich. W ich rękach była przez cały wiek, naprzód (1628) Andrzeja Majeranowskiego, stelmacha, następnie (1656) Jana Majeranowskiego, karczmarza, potem sukcesorów, do których w r. 1674-1700 należała także druga przyległa kamienica zwana „Derdzińska”.

        Ta druga kamienica należała w połowie XVI-go wieku do Wojciecha Parzychmiela, piwowara, a w r. 1577 do Macieja Dyrdy (Dirda, Derda) piekarza krakowskiego. „Derdzińska” kamienica pozostawała w posiadaniu rodziny Dyrdów do połowy XVII-go wieku, potem (już w r. 1632) Jana Mojeckiego, pisarza miejskiego, a następnie w r. 1656 jest własnością Jakuba Czaykowica, złotnika krakowskiego a w r. 1674 przechodzi do rąk Majeranowskich, właścicieli poprzedniej kamienicy „z dawna Gierczycka zwanej”. Do Majeranowskich należała do początku XVIII-go wieku a potem (1706) do Stanisława Lenczowskiego, ożenionego z Maryanną Majeranowską.

        Obie poprzednio wymienione kamienice przechodzą w r. 1721 do rodziny magnackiej Szembeków, na mocy kontraktu kupna i sprzedaży z dnia 18 lutego tegoż roku. W roku następnym (1722) ci sami Szembekowie nabyli plac pusty „Sierhiejewiczowskie” zwany.

        Obie kamienice, które nabył Szembek były w bardzo złym stanie. Około r. 1730 zaczął Szembek restauracyę i przerabianie dwóch kamienic na jedną. Wiertelnicy krakowscy odbyli w r. 1730 dnia 19 kwietnia na żądanie „Piotra Wojciecha na Słupowie Szembeka” – już wtenczas kasztelana oswięcimskiego – rewizyę ruin kamienicy jego dawniej Majeranowska wedle placu pustego „Sierhiejewiczowskie” zwanego i orzekli, że w mieszkaniach wszystkich jest ruina tak dalece, że „ani pował okrom w jednej izbie, ani tragarzów, ani drzwi, ani okien, ani pięter nie ma, lecz wszystkie pospadywały i tylko jest dachem nakryta, który trzeba jednak zrzucić a inszym ją podbić’. Zdemolowana jest w murach swoich ściennych, osobliwie od pustego placu i od przecznicy, idąc od ulicy św. Jana, potrzebuje zatem naprawy od fundamentów, którą p. Szembek już zaczął i prowadzi. Wartość kamienicy wraz z nowymi reperacyami oszacowali wiertelnicy na 1200 złp.

        W r. 1750 należała kamienica „godnej pamięci Szembeka kasztelana oświęcimskiego” do Natalii ze Słupowa (Szembekówny) Morsztynowej, wdowy po kasztelanie wiślickim Janie Morsztynie, któremu kamienica ta przypadła w posagu za żoną Natalią, córką Wojciecha Piotra Szembeka.

        Kamienica kasztelanowej wiślickiej Natalii Morsztynowej w r. 1750 była już nieco zniszczoną i posiadała jedno piętro. Przeprowadzona w tymże roku na żądanie właścicielki rewizya oszacowała kamienicę na 16.500 złp.

        Około roku 1760 kamienica „Morsztynowska” jest własnością Teodora na Raciborsku Morsztyna, starosty skotnickiego, który w r. 1764 zamierzał w miejscu, gdzie przy tejże kamienicy znajduje się ogródek dalsze pokoje erygować czyli ogródek zabudować. Zamiar ten nie przyszedł do skutku ponieważ ogródek ten istniał dalej i dopiero w r. 1903 zabudowany został budynkiem parterowym. Być może, że starosta skotnicki kazał wybudować tylko drugie piętro na kamienicy już stojącej, a zaniechał rozszerzenia kamienicy ku przecznicy w miejsce ogródka.

        Po Teodorze Morsztynie przeszła kamienica jego w ręce Joachima Morsztyna, „orderów polskich kawalera”, który mocą kontraktów kupna i sprzedaży z dnia 30 listopada 1807 roku sprzedał za 10.000 złp. „kamienicę swoją dziedziczną nr 512” Stanisławowi Ossolińskiemu i Józefie z Morsztynów małżonkom, zięciowi i córką swym.

        Po Ossolińskich jest własnością (1817) Ignacego Wielogłowskiego a po jego śmierci należy do wdowy po nim Maryanny z Wielogłowskich Wielogłowskiej.

        W połowie XIX w. (1852) jest własnością Anastazji hr. Sołtykowej. Miała ta kamienica – jak prawie wszystkie kamienice – pokrycie dachu gontowe. Dach nad stajniami spalił się dnia 8 kwietnia 1852 r., pokryto je blachą, a w r. 1862 dach gontowy kamienicy zamieniono na pokrycie łupkiem kamiennym. W r. 1871 za właściciela dr Samelsona przerobiono dawny budynek stajenny na ubikacye mieszkalne, wystawiając na I-em piętrze w miejscu dawniejszych drewnianych wsypek na zboże murowane ściany.

        Po właścicielu Samelsonie powraca następ
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 11:49
        Kamienica nr 33

        Narożna frontem w ul. Floryańską a bokiem w przecznicę (dzisiaj ulica św. Marka) zwrócona, należała w drugiej połowie XVI W. do Jana Schillinga, pisarza. Mieszkał tu w r. 1391 Jakub Wysocki, karczmarz, który w końcu XVI wieku został jej właścicielem. Drogą spadku po Wysockim ma tę kamienicę już w r. 1607 Stanisław Biedrzeniec, również karczmarz, który wraz z Balcerem Mniszkiem był opiekunem dzieci po Wysockim. Kamienica ta miała wówczas ubikacye mieszkalne od przecznicy tylko do połowy, tj. do ryzalitu, dalsza jej dzisiejsza część ku ul. Szpitalnej (ostatnich pięć okien) była niezabudowaną, tylko murem otoczona, który to »mur poboczny na zadzi od przecznice« kazał Biedrzeniec wymurować wzwyż: że mu łażono w przecznice". W tyle bowiem kamienicy był browar; do niego to w r. 1612 sprawił Biedrzeniec rząp nowy i kadź nową, komnatę zaś na I-szem piętrze od kamienicy nr. 31 przeznaczył na zsypywanie zboża. Kamienica ta — jak i sąsiednie —była w niemałej ruinie, gruntowniejszych napraw w nich nie prowadzono, to też i p. Biedrzeniec w roku 1614 dał tylko facyatę kamienicy pobielić i drugie okno w sieni ku przecznicy wyłamać i naprawić dla lepszego widoku — i inne drobniejsze przeróbki.

        W r. 1616 jest już własnością Malchra Matyasowicza a po nim około r. 1622 Walentego Łąckiego karczmarza. Rewizya z r. 1622 d. 14 czerwca wykazuje również niedobry stan kamienicy: nad oknami dolnej izby rysy, także kamienie w oknach popadane, mur przy kuchni przed tą izbą porysowany, również w komnacie na 1-szem piętrze rysa, posadzka przed tą komnatą niedobra, także w drugiej komnacie, z której okna wychodzą w przecznicę, posadzka zła i rysa nie mała nad oknem itd. W posiadaniu Łąckiego była jeszcze w roku 1640, w tym roku mieszkał tu Krzysztof aptekarz — następnie przeszła na własność Balcera Hayzika (Haydzik), który w r. 1649 d. 10 maja kazał zrobić jej urzędową rewizyę, gdyż była porysowana a najbardziej na rogu. Oświadczył Hayzik, że „chce róg tej kamienicy utwierdzić filarem z obu stron. którym chce wyniść z obu stron na łokieć drogi pospolitej: w przecznicy od rynsztoku ku kamienicy mierząc jest łokci 7 placu wolnego. a w ulicy Floryańskiej od rynsztoka ku kamienicy jest łokci 6«. W kamienicy tej był wówczas na zadzi browar. W r. 1657 należała już do sukcessorów potem (1676) do Motczyńskiego (Mątczyńskiego v. Mamczyńskiego) rajcy i gwarka olkuskiego, po jego śmierci do synów jego panów Mączyńskich (1691), w których posiadaniu widzimy ją jeszcze w r. 1702. Wykaz czynszów z domów z tego roku wymienia, że mieszkali w tej kamienicy: Stanisław Chmielowski introligator i Karol Torbecki złotnik. Następnie przeszła na własność Aleksandra i Wiktoryi Gierczyckich oszacowana na 8.000 złp., a potem zięcia ich Welisa , którą to kamienicę otrzymał »ze wszystkiem sprzętem w cynie. miedzi, mosiądzu i stoikami skórzanymi złocistymi. krzesłami, obiciem, obrazami — w sumie 12.000 złp.

        Rewizya w r. 1710 dnia 13 września odbyta, wartość kamienicy — gdy już wszystkie sprzęty przez ustawiczne «stantibus calamitatibus w Krakowie podczas różnych rewolucyj, ruiny, poginęły - zmniejszyła się - "jako kamienica ta jest teraz zdezelowana i że w Krakowie kamienice in vili pretio zostają — na 6.000 złp. wtrącając 1.000 złp. widerkaufowego kapitału do Ogrojca przy kościele św. Barbary na cmentarzu kościoła Panny Maryi na tej kamienicy zapisanego".

        Po Welinach jest własnością (1723) Tokarskiego, potem jego sukcesorów. którzy w r. 1733 d. 6 maja przeprowadzili wydział na 2 części tak tej kamienicy z dawna Gierczycką zwanej, jak i drugiej "Ślęzakowiczowskiej". Podział ten przeprowadzono; »na instancyą Gabryela Bogdańskiego, subdelegata grodzkiego, sandeckiego, jako opiekuna panny Teresy Tokarskiej, tudzież panów Jakuba i Joanny Rotkiewiczów jeszcze nieletnich od niegdy p. Konstancyi z Łętowa 1° v. Andrzeja Tokarskiego 2° v. Franciszka Rotkiewicza małżonki wiano sobie przez tegoż niegdy Andrzeja Tokarskiego zapisane na wszystkich generaliter dobrach mającej, nie mniej Justyny Tokarskiej pana Stanisława Gostkowica małżonki a niegdy Andrzeja Tokarskiego i Reginy Bystrzyckiej w pierwszem jeszcze małżeństwie spłodzonej córki i JMci Księdza Ignacego teraz w zakonie Ludwika ordinis Praedicatorum i panny Salomei Tokarskich brała i siostry swoich rodzonych«. W połowie XVIII wieku (1752) była własnością Kwaczyńskiego (Kwacińskiego) kupca krak., następnie (1788) Wawrzyńca Nowickiego również kupca tutejszego.

        Na początku XIX w. należy do Błażeja Józefa Lipnickiego, właściciela kamienicy przylegającej od przecznicy i ul. Szpitalnej (nr. 28), stąd kamienica ta była i nazywała się »przechodnią«. Obie te kamienice po śmierci Lipnickiego przeszły na własność żony jego Teresy z Kubeckich Lipnickiej (już w r. 1841). Kamienica od ul.Floryańskiej przedstawiała znaczną ruinę wskutek złego dachu i zamakania przez to sufitów I-go i II-go piętra.

        Urzędowa rewizya z dnia 9 stycznia 1846 r. stwierdziła w kamienicy przy ul. Floryańskiej, że dół (parter) jest po większej części sklepiony. oprócz jednej stancyi z powalą. Pokoje frontowe od ul. Floryańskiej na I-szem piętrze, mające sufity gipsowe, nie okazują żadnego śladu dezolacyi, pokoje zaś tylne z sufitami płóciennymi mają sufity pozamakane. — Na piętrze II-em we wszystkich pokojach znajdują się sufity płócienne, w sieni zaś, kuchni i spiżami belki z powałami widocznemi. Sufity w pokojach są pozamakane i poobciągane. Oficyna tej kamienicy — jednopiętrowa, w murach, belkach i gankach była zdezolowaną. W tymże roku (1816) należą obie kamienice do Feliksa Lipnickiego syna poprzedniego właściciela.

        W r. 1850 nowy właściciel kamienicy tylko od ul. Floryańskiej (do połowy przecznicy kamienica od ul. Szpitalnej pozostała nadal w posiadaniu Lipnickich) Alojzy Nowicki otrzymuje pozwolenie od Rady m. Krakowa na przerobienie drzwi do sklepu (po lewej) do bramy zastosowanych, która się znajdowała w środku, wybicia drzwi do sklepu drugiego po drugiej stronie bramy w miejscu znajdującego się tamże okna. W tym roku miała już ta kamienica drzwi do sklepu po lewej stronie i okno sienne po prawej, które to drzwi i okno przemieniono w r. 1850 na wejścia sklepowe u góry półkolisto zakończone, zastosowując je do półkolistego kamiennego obramienia bramy. Oprócz tych zmian pozwolono właścicielowi na wyrestaurowanie kamienicy wewnątrz i urządzenia w niej drugiej bramy w miejscu okna od przecznicy. Kamienica ta, od frontu dwupiętrowa, miała już wtenczas w miejscu dawniejszego bocznego tylnego muru jednopiętrową przybudowę. Drugie piętro na tej przybudowie od przecznicy wystawił dopiero w roku 1878 jej właściciel Bogusław Bzowski. W roku 1884 zapisaną jest Gmina m. Krakowa —jako właścicielka tej kamienicy, potem Henryk i Sabina Fuglewiczowie, którzy w r. 1889 przeprowadzają przebudowę stajni na izby mieszkalne. Dzisiejszy właściciel pan Dr. Julian Gertler, adwokat krajowy i radca miasta Krakowa przemienił w r. 1906 sień frontową od ul. Floryańskiej na sklep, wejście zaś do lej kamienicy, które do roku 1906 było od ulicy Floryańskiej przeniósł w przecznicę tj. od dzisiejszej ulicy św. Marka. W nowej tej sieni umieszczony jest dawniejszy z XVIII w. pochodzący portal kamienny ze sieni frontowej.

        Będzie to jedną z cech naszego wieku przy przekształcaniu kamienic narożnych, ze wejście dawniejsze, zawsze znajdujące się na froncie kamienicy od ulicy głównej, zamienia się na sklepy, wejście zaś do kamienicy przerzuca się na boczną ulicę — dawniejszą t. zw. przecznice, w której prawie zawsze nie było wejść i sieni do domu, tylko okna z izb i tzw. sklepów. Oprócz tego wejścia do części tylnej kamienicy jest — do kamienicy frontowej drugie wejście z ul. św. Marka za drugiem oknem od narożnika ulicy Floryanskiej. Wąskie to wejście prowadzi do klatki schodowej, wywiedzionej aż ponad dach i z góry oświeconej. Kamienica ta ma jeszcze na zewnątrz w narożniku od Floryańskiej i św. Marka szkarpowe nachylenie, sięgające pod I-sze piętro.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 28.05.25, 11:53
        Kamienica nr 38 - Głowiańska

        Należała kamienica ta w połowie XVI-go wieku (1564) do Pawła Kijaka, karczmarza krakowskiego, w następnym dziesiątku (1577) do Tomasza Bożejowskiego, również karczmarza, potem do Wawrzyńca Kloczkowica (1590), z końcem zaś wieku (1593) do Sałacińskiego (Szalaciński). Sałaciński był jeszcze właścicielem w roku 1607, następnie Jan Kurek, rzeźnik krakowski. Wiertelnicy krakowscy oszacowali wartość kamienicy w r. 1620 na kwotę 3.200 złp. Następnie jest własnością Andrzeja Głowy, karczmarza krakowskiego (1607) i od niego nazywaną ją później „Głowińską”.

        W r. 1636 nabył ją Andrzej Wiey, karczmarz krakowski, następnie przechodzi kamienica do rąk Walentego Kaptowicza, karczmarza i żony jego Cecylii (1656), potem do Zgłobickich inaczej „Kalwaryczyńska albo „Kalwaryjska” zwana, a w r. 1674 jest własnością Kazimierza Janickiego, kotlarza krakowskiego. Janicki znać nie dorobił się ani na kotlarstwie, ani na kamienicy, bo wykaz czynszów z r. 1706 daje przy jego nazwisku objaśnienie: „pauper – ubóstwo”. Kamienica jego przeszła też niebawem w inne ręce tj. J. Złotnickiego (1709), wreszcie w trzecim dziesiątku XVIII-go wieku (1732) do Piotra Bianchi (Bianki) podczaszego liwskiego. Była ona już wówczas dwupiętrową lecz bardzo zniszczoną. Rewizya z r. 1750 odbyta na żądanie Piotra Bianchi i żony jego Salomei z Karskich opisuje ruinę teh kamienicy, że mur wspólny z kamienica nr 36 Adama hr. na Małachowicach Małachowskiego, jest nadwieszony i porysowany, facyata tylna nad oknami również porysowana i węgary kamienne potrzaskane, mur od kamienicy XX. Wikaryuszów kleparskich (nr 40) przegniły dołem, z przyczyny bagna w tyle ich kamienicy znajdującego się.

        W r. 1771 należy do p. Biankowej, podczaszyny liwskiej, wdowy po poprzednim właścicielu.

        W dziesięć lat później była już z powrotem w rękach mieszczan krakowskich, mianowicie Jana Kinasta, stelmacha i żony jego Barbary. Rewizya kamienicy przeprowadzona dnia 30 marca 1781 r. podaje, że była jednopiętrową i miała facyatę przez dół i piętro pierwsze „ażnad dachy” ciągnącą się, czyli z attyką, podszkarpowaną, gzemsy z dachówek odpadły. Wejście odrzwiami kamiennymi staremi w cyrkiel nad drzwiami, sień sklepiona, w niej komórka deskami opierzona z oknem w ulicę, sklep również sklepiony z oknem ze szybami prostemi w ołowiu i odrzwiami kamiennymi. Kamienica była wówczas bardzo zrujnowaną, rozkład typowy innych kamienic, miała w izbach odrzwia kamienne, powały ze stragarzami, niektóre siostrzanami powleczone. Indermachu nie było, tylko w podwórzu dwie izdebki drewniane. W posiadaniu Kinastów była jeszcze w r. 1791, następnie należała do Józefa Dorla (Derli) (1806). Właściciel ten nie zajmował się sam kamienicą, lecz ją wydzierżawiał. W roku 1810 dzierżawcą był Rozmanit a w r. 1816 Marcin Olechowski na lat 3 tj. do 1819 roku. Dzierżawcy nie troszczyli się o dobry stan kamienicy, toteż w r. 1816 stwierdzono, że belki sufitowe na pierwszem piętrze w dwóch pokojach frontowych zgniły i połowa sufitu w pierwszych pokojach zawaliła się, również i cały widermach z drzewa wystawiony był zdezelowany (1818).

        W r. 1823 nabył ją na licytacyi sądowej z a5.700 złp. jako kamienicę spustoszałą Tomasz Obrębski, który w r. 1827 zamierzał przystąpić do jej restauracyi, którą dopiero następny właściciel Wincenty Kalisiński (Kaliciński) w r. 1838-1840 przeprowadził. Tenże w r. 1851 przeprowadził jeszcze budowę altany dla oświetlenia schodów w kamienicy frontowej i restauracye drugiego piętra i położenie nowego dachu i odbudowanie drugiego piętra widermachu.

        W r.1878 należy kamienica do Karoliny Nowakowej, następnie do syna jej dr Gustawa Nowaka (1886) i współwłaścicieli, którzy w roku 1887 przerabiają klatkę schodową i fasadę frontową kamienicy.

        W r. 1901 jest właścicielem Emil Nowak, a w r. 1907 Józef Bialik, masarz i radca m. Krakowa (właściciel kamienicy nr 51 przy ul. Floryańskiej).

        Dzisiaj ma drzwi w bramie dwuskrzydłowe w półkolistych u góry odrzwiach, pochodzące z pierwszej połowy XIX-go wieku, drągiem drewnianym do zapierania i dwoma otworami do zasuwania bramy zaporą drewnianą. Sień tylko w przedniej części sklepiona, w dalszej (od podwórza) sufitowa, izba dolna o dwóch oknach na tył. Schody kamienne z żelazna kuta balustradą, nad schodami ładna sklepiona altana. Na te schody wychodzą okna zakratowane z przedpokojów mieszkań I-go i II-go piętra. W podwórzu oprócz oficyny są na murze od kamienicy nr 36 ganki oszklone, murowane na arkadach w dolnej części. Realność ta obejmuje 450 mkw
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:46
      «ogrojec‎ ‎cmentarny))‎ ‎i‎ ‎«kalwarja».‎ ‎Kalwarja‎ ‎była‎ ‎to rzeźba‎ ‎monumentalna,‎ ‎przedstawiająca‎ ‎P.‎ ‎Jezusa‎ ‎na‎ ‎gó rze‎ ‎Kalwarji.')‎ ‎Ogrojec‎ ‎niedawno‎ ‎dopiero‎ ‎odkryto‎ ‎w‎ ‎ko ściele‎ ‎św.‎ ‎Florjana,‎ ‎znaleziono‎ ‎bowiem‎ ‎tablicę,‎ ‎której jedna‎ ‎strona‎ ‎pokryta‎ ‎jest‎ ‎rzeźbą,‎ ‎przedstawiającą‎ ‎Chry stusa ‎w ‎Ogrojcu‎na‎Górze‎Oliwnej.‎*‎2‎) Na‎ ‎tym‎ ‎cmentarzu,‎ ‎obok‎ ‎innych‎ ‎domów‎ ‎ducho wieństwa,‎ ‎znajdował‎ ‎się‎ ‎dom‎ ‎proboszczów.‎ ‎W‎ ‎murach tego‎ ‎domu‎ ‎krył‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎1383‎ ‎r.‎ ‎Ziemowit‎ ‎mazowiecki, który‎ ‎miał‎ ‎zamiar‎ ‎porwać‎ ‎Jadwigę,‎ ‎przejeżdżającą‎ ‎do Krakowa‎ ‎na‎ ‎koronację,‎ ‎chcąc‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎nią zdobyć‎ ‎sobie‎ ‎tron‎ ‎polski.‎3‎)‎ ‎Dom‎ ‎ten‎ ‎gościł‎ ‎u‎ ‎siebie króla‎ ‎Władysława‎ ‎Jagiełłę,‎ ‎który‎ ‎nieraz‎ ‎cały‎ ‎dzień‎ ‎przepę dzał‎ ‎u‎ ‎ówczesnego‎ ‎proboszcza‎ ‎Mikołaja‎ ‎Kurowskiego, a‎ ‎nawet‎ ‎kilka‎ ‎razy‎ ‎u‎ ‎niego‎ ‎nocował.‎4‎) W‎ ‎południowym‎ ‎narożniku‎ ‎cmentarza,‎ ‎od‎ ‎ulicy św.‎ ‎Walentego‎ ‎(dzisiejszej‎ ‎ul.‎ ‎św.‎ ‎Filipa),‎ ‎stała‎ ‎szkoła parafjalna‎ ‎florjańska‎ ‎czyli‎ ‎kleparska,‎ ‎wspomniana‎ ‎w‎ ‎źró dłach‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎pierwszy‎ ‎w‎ ‎1422‎ ‎r.‎ ‎W‎ ‎statutach‎ ‎Wojcie cha‎ ‎Jastrzębca,‎ ‎biskupa‎ ‎krakowskiego,‎ ‎wydanych‎ ‎dla prałatów,‎ ‎kanoników‎ ‎i‎ ‎wikarjuszy‎ ‎kolegjaty‎ ‎św.‎ ‎Flo rjana,‎ ‎czytamy‎ ‎...dominus‎ ‎praepositus‎ ‎quatuor‎ ‎marcas pro‎ ‎rectore‎ ‎scholae‎ ‎dare‎ ‎debebit...‎5‎)‎ ‎Następne‎ ‎wzmianki o‎ ‎tej‎ ‎szkole‎ ‎posiadamy‎ ‎w‎ ‎1427‎ ‎i‎ ‎1447‎ ‎r.‎6‎)‎ ‎Szkoła‎ ‎ta‎ ‎po czątkowo‎ ‎była‎ ‎drewniana.‎7‎) W‎ ‎1493‎ ‎r.‎ ‎dopiero‎ ‎Grzegorz‎ ‎Deitarus‎ ‎z‎ ‎Lubrańca, podkanclerzy‎ ‎koronny,‎ ‎proboszcz‎ ‎tego‎ ‎kościoła,‎ ‎wzniósł nową‎ ‎szkołę,‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎murowaną.‎ ‎Od‎ ‎niego‎ ‎szkołę‎ ‎tę
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:51
      patronem‎ ‎tegoż‎ ‎kościoła‎ ‎był‎ ‎Marek‎ ‎Mninowski‎ ‎z‎ ‎Toma szowic,‎ ‎z‎ ‎rodu‎ ‎Nowinów‎ ‎*)‎ ‎(pisanych‎ ‎też‎ ‎Minoskich herbu‎ ‎Nowina‎ ‎—‎ ‎rodu‎ ‎starodawnego‎ ‎w‎ ‎województwie krakowskiem,‎ ‎biorącego‎ ‎swą‎ ‎nazwę‎ ‎od‎ ‎wsi‎ ‎Minogi,‎ ‎której byli‎ ‎dziedzicami).‎2‎)‎ ‎Ponieważ‎ ‎prawo‎ ‎patronatu‎ ‎pozwala wnioskować‎ ‎o‎ ‎prawie‎ ‎własności,‎ ‎moźnaby‎ ‎więc‎ ‎przy puszczać,‎ ‎że‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎członków‎ ‎rodu‎ ‎Nowinów‎ ‎był‎ ‎zało życielem‎ ‎owego‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Filipa‎ ‎i‎ ‎Jakóba.‎ ‎Może‎ ‎był nim‎ ‎Jakusz‎ ‎z‎ ‎Minogi,‎ ‎cytowany‎ ‎w‎ ‎aktach‎ ‎krakowskich w‎ ‎1409‎ ‎r.‎3‎)‎ ‎Jakusz‎ ‎miał‎ ‎trzech‎ ‎synów:‎ ‎Jana,‎ ‎Łukasza i‎ ‎Marka,‎ ‎dziedziców‎ ‎w‎ ‎Minodze,‎ ‎Nowej‎ ‎Wsi‎ ‎i‎ ‎Toma szowicach,‎4‎)‎ ‎i‎ ‎właśnie‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎nich,‎ ‎Marek,‎ ‎ma‎ ‎w‎ ‎XV‎ ‎w. prawo‎ ‎patronatu‎ ‎nad‎ ‎wspomnianym‎ ‎kościołem.‎ ‎Widocz nie‎ ‎więc‎ ‎prawo‎ ‎to‎ ‎należało‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎do‎ ‎dzie dziców‎ ‎wsi‎ ‎Tomaszowice,‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎za‎ ‎tem‎ ‎idzie,‎ ‎prawo‎ ‎do prezentowania‎ ‎prebendarjuszy.‎ ‎W‎ ‎czasach‎ ‎Długosza‎ ‎pre- bendarjuszem‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Filipa‎ ‎i‎ ‎Jakóba‎ ‎był‎ ‎szlachcic Jakób,‎ ‎syn‎ ‎Goliana‎ ‎z‎ ‎Krowiczyna.‎5‎)‎ ‎W‎ ‎1520‎ ‎r.‎ ‎preben- darjuszem‎ ‎był‎ ‎jakiś‎ ‎Stanisław‎ ‎Słupski‎ ‎z‎ ‎Krakowa,‎ ‎któ remu‎ ‎dopiero,‎ ‎za‎ ‎zgodą‎ ‎braci‎ ‎Łazarza,‎ ‎Mikołaja‎ ‎i‎ ‎Mi chała‎ ‎Minoskich,‎ ‎kollatorów‎ ‎i‎ ‎patronów‎ ‎tegoż‎ ‎kościoła, wolno‎ ‎było‎ ‎odsprzedać‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎tylko‎ ‎zamienić‎ ‎część ziemi,‎ ‎znajdującej‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎cmentarzu‎ ‎przy‎ ‎tym‎ ‎ko ściele.‎6‎)‎ ‎Który‎ ‎z‎ ‎wspomnianych‎ ‎braci‎ ‎był‎ ‎dziedzicem wsi‎ ‎Tomaszowice,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎mógł nim‎ ‎być‎ ‎tylko‎ ‎albo‎ ‎Łazarz,‎ ‎albo‎ ‎Michał,‎ ‎bo‎ ‎Mikołaj‎ ‎My- nossky‎ ‎był‎ ‎dziedzicem‎ ‎z‎ ‎Minogi.‎ ‎Mieszkał‎ ‎on‎ ‎na‎ ‎Klepa- rzu‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎często‎ ‎spotykamy‎ ‎go‎ ‎przed‎ ‎sądem‎ ‎ławni czym,‎ ‎wyłożonym‎ ‎to‎ ‎jako‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎polubownych‎ ‎sę dziów‎ ‎(1506),‎ ‎to‎ ‎znów‎ ‎jako‎ ‎opiekuna‎ ‎obywatelki‎ ‎kle
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 12:58
      których‎ ‎na‎ ‎razie‎ ‎tylko‎ ‎kilku‎ ‎sprowadzono‎ ‎z‎ ‎Pragi‎ ‎i‎ ‎na dano‎ ‎im‎ ‎20‎ ‎grzywien‎ ‎rocznego‎ ‎dochodu‎ ‎z‎ ‎czynszów i‎ ‎ceł‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa.‎ ‎Następnie‎ ‎wzięto‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎budowy samego‎ ‎kościoła,‎ ‎wykończono‎ ‎jednakże‎ ‎tylko‎ ‎zakrystję i‎ ‎chór,‎ ‎gdzie,‎ ‎nie‎ ‎czekając‎ ‎nawet‎ ‎na‎ ‎zupełne‎ ‎ukończenie budowy,‎ ‎rozpoczęto‎ ‎nabożeństwa‎ ‎w‎ ‎języku‎ ‎słowiańskim.‎1‎) Już‎ ‎w‎ ‎1392‎ ‎r.‎ ‎wspomniana‎ ‎jest‎ ‎...capella‎ ‎s.‎ ‎Crucis...‎2‎) W‎ ‎międzyczasie‎ ‎umarła‎ ‎królowa‎ ‎Jadwiga,‎ ‎a‎ ‎Jagiełło, porzuciwszy‎ ‎pierwotne‎ ‎zamiary,‎ ‎nie‎ ‎dokończył‎ ‎fundacji i‎ ‎nie‎ ‎zmurował‎ ‎obszerniejszego‎ ‎klasztoru.‎ ‎Benedyktyni więc‎ ‎nie‎ ‎mogli‎ ‎rozszerzyć‎ ‎swej‎ ‎działalności‎ ‎poza‎ ‎Kra ków,‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎koło‎ ‎1470‎ ‎r.‎ ‎opuścili‎ ‎tę‎ ‎fundację.‎ ‎Jeszcze za‎ ‎życia‎ ‎Długosza‎ ‎dla‎ ‎braku‎ ‎zakonników‎ ‎słowiańskich zawiadował‎ ‎kościołem‎ ‎św.‎ ‎Krzyża‎ ‎świecki‎ ‎kapłan‎ ‎Je rzy‎ ‎Litwosz.‎ ‎Obrządek‎ ‎słowiański‎ ‎ustał‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎latach 1470—1480.‎3‎) Według‎ ‎Pruszcza‎ ‎((kościół‎ ‎nie‎ ‎ze‎ ‎wszystkiem‎ ‎jeszcze skończonym‎ ‎będąc,‎ ‎wkrótce‎ ‎potem‎ ‎zgorzał‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎jak przez‎ ‎półtora‎ ‎sta‎ ‎lat‎ ‎w‎ ‎ruderach‎ ‎swoich‎ ‎leżał.‎ ‎Potem łaskawych‎ ‎dobrodziejów‎ ‎jałmużny‎ ‎na‎ ‎tych‎ ‎rozwalinach kaplicę‎ ‎drewnianą‎ ‎wystawiły,‎ ‎którą‎ ‎w‎ ‎1505‎ ‎r.‎ ‎inkorpo- rowano‎ ‎do‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Florjana».‎4‎) Kiedy‎ ‎bowiem‎ ‎z‎ ‎końcem‎ ‎XV‎ ‎w.‎ ‎zajęto‎ ‎się‎ ‎ubez pieczeniem‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎od‎ ‎strony‎ ‎Kleparza,‎ ‎zbu rzono‎ ‎niektóre‎ ‎domy,‎ ‎należące‎ ‎do‎ ‎kapituły‎ ‎i‎ ‎wikarju- szów‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Florjana,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎pobierali‎ ‎czynsze. Aleksander‎ ‎zaś,‎ ‎chcąc‎ ‎wynagrodzić‎ ‎te‎ ‎straty,‎ ‎...in‎ ‎recom- pensationem‎ ‎deperditorum‎ ‎censuum‎ ‎de‎ ‎domibus‎ ‎tempores
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:39
      Kaplica‎ ‎miała‎ ‎kapłana‎ ‎szpitalnego‎ ‎(rector‎ ‎capellae s.‎ ‎Yalentini),‎ ‎do‎ ‎którego‎ ‎należała‎ ‎«cura‎ ‎animarum».‎ ‎Był to‎ ‎według‎ ‎Wachholza‎ ‎posterunek‎ ‎ważny,‎ ‎gdyż‎ ‎w‎ ‎szpi talach‎ ‎znajdowała‎ ‎przytułek‎ ‎ludność,‎ ‎nazwana‎ ‎w‎ ‎uchwa łach‎ ‎synodalnych‎ ‎((nieokrzesana‎ ‎i‎ ‎nieświadoma‎ ‎pierw szych‎ ‎zasad‎ ‎wiary)).‎ ‎*)‎ ‎Przedewszystkiem‎ ‎była‎ ‎to‎ ‎ludność ogromnie‎ ‎nieszczęśliwa‎ ‎i‎ ‎zadaniem‎ ‎kapłana‎ ‎szpitalnego było‎ ‎nieść‎ ‎jej‎ ‎pociechę.‎ ‎Wyraźnie‎ ‎źródła‎ ‎zaznaczają,‎ ‎że w‎ ‎tym‎ ‎właśnie‎ ‎celu‎ ‎wzniesiono‎ ‎ową‎ ‎kaplicę‎ ‎...capelle, dy‎ ‎dis‎ ‎iar-‎ ‎denselben‎ ‎armen‎ ‎sichen‎ ‎czu‎ ‎troste‎ ‎gebaut i‎ ‎st...‎2‎) 0‎ ‎kaplicy‎ ‎św.‎ ‎Walentego‎ ‎wspomina‎ ‎Długosz,‎3‎) a‎ ‎wizyta‎ ‎Radziwiłłowska‎ ‎z‎ ‎1590‎ ‎r.‎ ‎tak‎ ‎ją‎ ‎opisuje:‎ ‎((Ka plica‎ ‎drewniana‎ ‎zewnątrz‎ ‎w‎ ‎pruski‎ ‎mur‎ ‎obciągnięta‎ ‎ty tułu‎ ‎św.‎ ‎Walentego‎ ‎męczennika‎ ‎...sufit‎ ‎ma‎ ‎malowany, wyłożony‎ ‎deskami,‎ ‎ściany‎ ‎czyste,‎ ‎z‎ ‎oknami‎ ‎oszklonemi, szyby‎ ‎w‎ ‎całości.‎ ‎Wizerunek‎ ‎Ukrzyżowanego‎ ‎Zbawcy stoi‎ ‎w‎ ‎pośrodku,‎ ‎posadzka‎ ‎ceglana.‎ ‎Ma‎ ‎3‎ ‎wejścia‎ ‎drew- *‎ ‎niane,‎ ‎3‎ ‎ołtarze,‎ ‎a‎ ‎u‎ ‎ściany‎ ‎cyborjum». Ta‎ ‎sama‎ ‎wizyta‎ ‎donosi‎ ‎o‎ ‎szpitalu:‎ ‎Dom‎ ‎szpitalny św.‎ ‎Walentego‎ ‎ma‎ ‎jedną‎ ‎murowaną‎ ‎izbę‎ ‎poniżej‎ ‎mie szkania‎ ‎prepozyta,‎ ‎murowaną‎ ‎piwnicę‎ ‎na‎ ‎obszernym dziedzińcu.‎ ‎Ma‎ ‎też‎ ‎inne‎ ‎((drewniane‎ ‎schronisko)),‎ ‎w‎ ‎któ- rem‎ ‎pozostaje‎ ‎20‎ ‎ubogich.‎4‎) W‎ ‎1447‎ ‎r.‎ ‎ordynacja‎ ‎Elgotha‎ ‎oddaje‎ ‎kaplicę‎ ‎św.‎ ‎Wa lentego‎ ‎nowo,‎ ‎bo‎ ‎w‎ ‎1441‎ ‎r.‎ ‎wzniesioną,‎ ‎«noviter‎ ‎erecta», i‎ ‎szpital‎ ‎kolegjacie‎ ‎św.‎ ‎Florjana.‎ ‎Dziekan‎ ‎kolegjaty‎ ‎miał być‎ ‎provisorem‎ ‎szpitala,‎ ‎a‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎wikarjuszy‎ ‎miał‎ ‎mieć ((cura‎ ‎animarum».‎5‎)‎ ‎Szpital‎ ‎więc‎ ‎św.‎ ‎Walentego‎ ‎pozo
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:43
      Latarnia‎ ‎kleparska‎ ‎jest‎ ‎jedyną‎ ‎gotycką‎ ‎latarnią zmarłych‎ ‎w‎ ‎Krakowie.') Co‎ ‎najpóźniej‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎w.‎ ‎powstał‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎drugi szpital,‎ ‎będący‎ ‎szpitalem‎ ‎dla‎ ‎zapowietrzonych.‎ ‎Po czątkowo‎ ‎zwano‎ ‎go‎ ‎szpitalem‎ ‎św.‎ ‎Florjana,‎ ‎zapewne z‎ ‎powodu‎ ‎pobliża‎ ‎kolegjaty‎ ‎św.‎ ‎Florjana.‎2‎)‎ ‎Potwier dza‎ ‎to‎ ‎zapiska,‎ ‎jaką‎ ‎w‎ ‎1512‎ ‎r.‎ ‎znajdujemy‎ ‎w‎ ‎aktach ławników‎ ‎kleparskich‎ ‎...aream‎ ‎exustam‎ ‎hospitalis‎ ‎s.‎ ‎Flo- riani...‎3‎) Obok‎ ‎4ego‎ ‎szpitala‎ ‎miała‎ ‎stać‎ ‎kaplica‎ ‎pod‎ ‎wezwa niem‎ ‎((Miłosierdzia‎ ‎Bożego®,‎4‎)‎ ‎o‎ ‎której‎ ‎nic‎ ‎bliższego‎ ‎nie wiemy,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎nie‎ ‎wiemy,‎ ‎kiedy‎ ‎i‎ ‎przez‎ ‎kogo‎ ‎sam szpital‎ ‎został‎ ‎wystawiony. Wybudowanie‎ ‎szpitala‎ ‎dla‎ ‎zapowietrzonych‎ ‎oka zało‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎względu‎ ‎koniecznem,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎wiekach‎ ‎śred nich,‎ ‎prócz‎ ‎trądu,‎ ‎trapiły‎ ‎ludzi‎ ‎różne‎ ‎choroby‎ ‎zakaźne, nazywane‎ ‎ogólnie‎ ‎powietrzem‎ ‎lub‎ ‎morem.‎ ‎Choroby‎ ‎te dziesiątkowały‎ ‎ludność,‎ ‎nie‎ ‎znającą‎ ‎dzisiejszych‎ ‎sposo bów‎ ‎zapobiegania‎ ‎zakażeniom.‎ ‎Znano‎ ‎jednak‎ ‎znaczenie izolacji‎ ‎takich‎ ‎chorych,‎ ‎umieszczanych‎ ‎w‎ ‎osobnych‎ ‎nie jako‎ ‎((domach‎ ‎izolacyjnych)),‎ ‎które‎ ‎nazywano‎ ‎szpitalami dla‎ ‎zapowietrzonych.‎ ‎5‎) Szpital‎ ‎św.‎ ‎Florjana‎ ‎spłonął‎ ‎zapewne‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎ka plicą‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎owego‎ ‎pożaru‎ ‎w‎ ‎1528‎ ‎r. Ponownie‎ ‎ufundowany‎ ‎został‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎kościołem‎ ‎pod wezwaniem‎ ‎św.‎ ‎Szymona‎ ‎i‎ ‎.ludy‎ ‎przez‎ ‎magistrat‎ ‎i‎ ‎po spólstwo‎ ‎Kleparza‎ ‎w‎ ‎1574‎ ‎r.‎ ‎w‎ ‎drewnianym‎ ‎domku, zwanym‎ ‎((Swiątnickim®‎ ‎in‎ ‎platea‎ ‎vulgo‎ ‎na‎ ‎Szlaku‎ ‎dicta (mniej‎ ‎więcej‎ ‎gdzie‎ ‎dziś‎ ‎kościół‎ ‎Szarytek‎ ‎przy‎ ‎ul.‎ ‎War szawskiej).‎ ‎Fundację‎ ‎tę‎ ‎zatwierdził‎ ‎w‎ ‎1575‎ ‎r.‎ ‎biskup
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:49
      wójtostwo‎ ‎w‎ ‎zastaw‎ ‎tylko,‎ ‎król‎ ‎bowiem‎ ‎mógł‎ ‎go‎ ‎wtedy każdej‎ ‎chwili‎ ‎odwołać.‎ ‎Miastu‎ ‎więc.musiało‎ ‎zależeć‎ ‎na tern,‎ ‎by‎ ‎wójtostwo‎ ‎wydzierżawić‎ ‎lub‎ ‎wykupić.‎ ‎Sposob ność‎ ‎ku‎ ‎temu‎ ‎nadarzyła‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎1404‎ ‎r. W‎ ‎roku‎ ‎tym‎ ‎Jagiełło‎ ‎zastawia‎ ‎wójtostwo‎ ‎klepar- skie‎ ‎Michałowi‎ ‎Długiemu,‎ ‎zwanemu‎ ‎Michałem‎ ‎de‎ ‎Czirla, rajcy‎ ‎krakowskiemu,‎ ‎ze‎ ‎wszystkiemi‎ ‎dochodami‎ ‎tegoż wójtostwa,‎ ‎z‎ ‎łaźnią,‎ ‎ze‎ ‎schrottwagenem,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎to dochodów‎ ‎miał‎ ‎tak‎ ‎długo‎ ‎korzystać,‎ ‎dopóki‎ ‎król‎ ‎lub jego‎ ‎następcy‎ ‎nie‎ ‎wypłacą‎ ‎mu‎ ‎w‎ ‎całości‎ ‎dłużnej‎ ‎sumy 297‎ ‎grzywien‎ ‎bez‎ ‎jednego‎ ‎wiardunka.‎x‎) Król‎ ‎widocznie‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎możności‎ ‎wypłacić‎ ‎tak znacznej‎ ‎sumy,‎ ‎zastawił‎ ‎więc‎ ‎owemu‎ ‎Michałowi‎ ‎Dłu giemu‎ ‎wójtostwo‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎zapewne‎ ‎celu,‎ ‎aby‎ ‎go‎ ‎ułago dzić.‎ ‎Dochody‎ ‎zaś,‎ ‎płynące‎ ‎ze‎ ‎sprawowania‎ ‎tej‎ ‎godno ści,‎ ‎miały‎ ‎stanowić‎ ‎niejako‎ ‎procent‎ ‎od‎ ‎tej‎ ‎sumy‎ ‎grzy wien‎ ‎pożyczonych‎ ‎królowi. Był‎ ‎to‎ ‎dogodny‎ ‎moment‎ ‎dla‎ ‎wykupienia‎ ‎wójtostwa kleparskiego.‎ ‎Miasto‎ ‎Kleparz,‎ ‎rozwijające‎ ‎się‎ ‎coraz‎ ‎świet niej‎ ‎(por.‎ ‎wyżej‎ ‎str.‎ ‎35—6)‎ ‎na‎ ‎skutek‎ ‎nieszczędzonych przez‎ ‎Jagiełłę‎ ‎przywilejów,‎ ‎z‎ ‎niechęcią‎ ‎musiało‎ ‎spoglą dać‎ ‎na‎ ‎swych‎ ‎dotychczasowych‎ ‎wójtów,‎ ‎którym‎ ‎interes miasta‎ ‎był‎ ‎obojętny.‎ ‎Nie‎ ‎pominęło‎ ‎więc‎ ‎nadarzającej‎ ‎się sposobności‎ ‎wzmocnienia‎ ‎swego‎ ‎stanowiska. Rajcy‎ ‎kleparscy‎ ‎spłacili‎ ‎dług‎ ‎królewski‎ ‎Michałowi Długiemu,‎ ‎wykupując‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎dla‎ ‎miasta‎ ‎wójto stwo.‎2‎)‎ ‎Prócz‎ ‎tego‎ ‎rajcy‎ ‎zadośćuczynili‎ ‎Michałowi‎ ‎de Czirla‎ ‎za‎ ‎łaźnię‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎schrottwagen,‎ ‎które‎ ‎to‎ ‎instytucje przestają‎ ‎być‎ ‎odtąd‎ ‎źródłem‎ ‎dochodów‎ ‎wójta,‎ ‎a‎ ‎stają się,‎ ‎o‎ ‎czem‎ ‎później‎ ‎mamy‎ ‎sposobność‎ ‎się‎ ‎przekonać, własnością‎ ‎miasta.‎ ‎Innemi‎ ‎słowy,‎ ‎dotychczasowe,‎ ‎czę
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 13:56
      tylko‎ ‎gaił‎ ‎sądy‎ ‎i‎ ‎przewodniczył‎ ‎obradom,‎ ‎był‎ ‎niejako «głową‎ ‎tego‎ ‎sądu‎ ‎miejskiego)). Wójt‎ ‎sam‎ ‎bez‎ ‎gajenia‎ ‎sądu‎ ‎mógł‎ ‎sądzić‎ ‎drobne‎ ‎ja kieś‎ ‎sprawy‎ ‎kupna,‎ ‎sprzedaży,‎ ‎przyjmować‎ ‎skargi‎ ‎i‎ ‎roz strzygać‎ ‎je.‎ ‎Tak‎ ‎było‎ ‎w‎ ‎Krakowie,‎ ‎na‎ ‎Garbarach‎ ‎i‎ ‎in nych‎ ‎przedmieściach‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎zachowały‎ ‎się‎ ‎nam‎ ‎księgi wyłącznie‎ ‎tylko‎ ‎sądów‎ ‎wójtowskich,‎ ‎t.‎ ‎zw.‎ ‎advocatialia. I‎ ‎na‎ ‎Klepaczu‎ ‎wpisywano‎ ‎w‎ ‎osobne‎ ‎księgi‎ ‎drobne‎ ‎sprawy załatwiane‎ ‎przez‎ ‎wójta‎ ‎i‎ ‎wyroki‎ ‎wydawane‎ ‎przez‎ ‎niego. Świadczyłyby‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎wspomniane‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎1499‎ ‎r.‎ ‎«acta domini‎ ‎advocati)).‎x‎)‎ ‎Same‎ ‎zaś‎ ‎księgi‎ ‎wójtowskie‎ ‎zacho wały‎ ‎się‎ ‎dopiero‎ ‎z‎ ‎późniejszych‎ ‎lat,‎ ‎z‎ ‎połowy‎ ‎XVI‎ ‎w.‎2‎) Sądy‎ ‎ławnicze‎ ‎odbywały‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎ratuszu‎ ‎(nie‎ ‎zawsze jak‎ ‎niżej‎ ‎zobaczymy)‎ ‎zapewne‎ ‎w‎ ‎osobnej‎ ‎jakiejś‎ ‎izbie sądowej.‎ ‎Tu‎ ‎wydawano‎ ‎orzeczenie‎ ‎winy,‎ ‎a‎ ‎wójt‎ ‎ogłaszał wyrok‎ ‎i‎ ‎ściągał‎ ‎kary‎ ‎pieniężne. Sąd‎ ‎wojtowsko-ławniczy‎ ‎kompetentny‎ ‎był‎ ‎we‎ ‎wszyst kich‎ ‎wogóle‎ ‎sprawach‎ ‎tak‎ ‎spornych‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎niespornych, dzielił‎ ‎się‎ ‎zaś‎ ‎na‎ ‎cztery‎ ‎rodzaje‎ ‎sądów: I.‎ ‎łudicium‎ ‎bannitum‎ ‎expositum. H-‎ ‎«‎ ‎«‎ ‎«‎ ‎et‎ ‎legale. HI-‎ ‎<crying‎ ‎«‎ ‎opportunum‎ ‎lub‎ ‎necessarium. IV.‎ ‎«‎ ‎«‎ ‎particulare. Pierwszy‎ ‎był‎ ‎to‎ ‎zwyczajny‎ ‎sąd‎ ‎ławniczy,‎ ‎wyłożony, najczęściej‎ ‎sprawowany‎ ‎(10—12‎ ‎razy‎ ‎w‎ ‎roku).‎ ‎Odbywał się‎ ‎zawsze‎ ‎we‎ ‎środy,‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎razie,‎ ‎gdy‎ ‎taki‎ ‎sąd‎ ‎wyło żony‎ ‎przypadł‎ ‎na‎ ‎jakieś‎ ‎święto,‎ ‎odkładano‎ ‎go‎ ‎na‎ ‎inny dzień,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎aktach‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎zaznaczano:‎ ‎np.‎ ‎iud. ban.‎ ‎exp.‎ ‎f.‎ ‎4,‎ ‎ipso‎ ‎die‎ ‎s.‎ ‎Floriani,‎ ‎sed‎ ‎propter‎ ‎diem‎ ‎fe- stum‎ ‎translatum‎ ‎est‎ ‎in‎ ‎f.‎ ‎5‎ ‎et‎ ‎ibidem‎ ‎continuatum.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:04
      iuris‎ ‎cum‎ ‎omnibus‎ ‎et‎ ‎singulis‎ ‎causis‎ ‎dispositum‎ ‎et‎ ‎con- tinuatum...’)‎ ‎Widzimy‎ ‎więc,‎ ‎że‎ ‎i‎ ‎ten‎ ‎sąd‎ ‎odbywał‎ ‎się zwykle‎ ‎we‎ ‎środy,‎ ‎jeżeli‎ ‎zaś‎ ‎przypadł‎ ‎na‎ ‎dzień‎ ‎świąteczny, przenoszono‎ ‎go‎ ‎na‎ ‎inny‎ ‎dzień.‎ ‎Drugi‎ ‎sąd‎ ‎«particulare» odbył‎ ‎się‎ ‎f.‎ ‎4.‎ ‎post‎ ‎dominicam‎ ‎Letare‎ ‎(24‎ ‎marca),‎2‎) trzeci‎ ‎wreszcie‎ ‎f.‎ ‎4.‎ ‎in‎ ‎vigilia‎ ‎Ascensionis‎ ‎domini‎ ‎(19‎ ‎maja).‎3‎) Sprawy,‎ ‎jakie‎ ‎widzimy‎ ‎przed‎ ‎tym‎ ‎sądem,‎ ‎niczem nie‎ ‎różnią‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎spraw‎ ‎załatwianych‎ ‎przez‎ ‎inne‎ ‎sądy. A‎ ‎więc‎ ‎ugody‎ ‎np.‎ ‎w‎ ‎sprawie‎ ‎dzierżawy‎ ‎3-ciej‎ ‎części domu,‎ ‎rezygnacje,‎ ‎rekognicje‎ ‎sprzedaże‎ ‎i‎ ‎kupna,‎ ‎zapisy. Sądu‎ ‎particulare‎ ‎nie‎ ‎zna‎ ‎Groicki‎ ‎ani‎ ‎Mecherzyński i‎ ‎wogóle‎ ‎nikt‎ ‎o‎ ‎takim‎ ‎sądzie‎ ‎miejskim‎ ‎nie‎ ‎wspo mina. Jak‎ ‎widzimy‎ ‎duża‎ ‎była‎ ‎rozmaitość‎ ‎sądów‎ ‎ławni czych‎ ‎na‎ ‎Klepaczu.‎ ‎W‎ ‎sądach‎ ‎tych‎ ‎zeznania‎ ‎świadków‎ ‎— recognitiones‎ ‎testium‎ ‎odbywały‎ ‎się‎ ‎pod‎ ‎przysięgą‎ ‎przez podniesienie‎ ‎palców.‎ ‎W‎ ‎1500‎ ‎r.‎ ‎czytamy...‎ ‎testes‎ ‎recogno- verunt‎ ‎in‎ ‎vim‎ ‎suorum‎ ‎iuramentorum‎ ‎digittis‎ ‎ipsorum‎ ‎ele- natis...‎4‎)‎ ‎Wszelkie‎ ‎zaś‎ ‎sprawy‎ ‎załatwiano‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎sądach ...secundum‎ ‎Iuris‎ ‎teuthonici‎ ‎formam‎ ‎et‎ ‎consuetudinem‎ ‎ci- vilem...‎5‎)‎ ‎Stanowisko‎ ‎zaś‎ ‎ławników‎ ‎w‎ ‎jakiejś‎ ‎sprawie zaznaczano‎ ‎formułką:‎ ‎«‎nostra‎ ‎sententia‎ ‎scabinali‎ ‎me dianie‎ ‎robur‎ ‎firmitatis‎ ‎decrevimus‎ ‎habere».‎ ‎6‎) Od‎ ‎wyroku‎ ‎sądów‎ ‎zwyczajnych‎ ‎miejskich‎ ‎można się‎ ‎było‎ ‎odwołać‎ ‎do‎ ‎najwyższego‎ ‎sądu‎ ‎państwowego prawa‎ ‎magdeburskiego‎ ‎na‎ ‎zamku‎ ‎krakowskim,‎ ‎ustano wionego‎ ‎przez‎ ‎Kazimierza‎ ‎W.‎ ‎w‎ ‎1356‎ ‎r.‎ ‎Sąd‎ ‎ten‎ ‎skła dał‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎wójta‎ ‎(advocatus‎ ‎provincial‎ ‎is)‎ ‎i‎ ‎7-miu‎ ‎ławni ków.‎ ‎7‎)‎ ‎Wójta‎ ‎mianował‎ ‎sam‎ ‎król,‎ ‎ławników‎ ‎wielko
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:09
      gnificum‎ ‎Severinum‎ ‎Bonar‎ ‎Castellanum‎ ‎Biecensem,‎ ‎Ma- gnumque‎ ‎Castri‎ ‎Crac.‎ ‎procuratorem‎ ‎famati‎ ‎viri‎ ‎(6-ciu) in‎ ‎consules‎ ‎presidentes‎ ‎sunt‎ ‎electi‎ ‎et‎ ‎deputati®.‎4‎) W‎ ‎skład‎ ‎rady,‎ ‎prócz‎ ‎6-ciu‎ ‎rajców‎ ‎zasiadających (consules‎ ‎moderni,‎ ‎resi‎dentes),‎ ‎wchodziło‎ ‎jeszcze‎ ‎rów nież‎ ‎6-ciu‎ ‎t.‎ ‎zw.‎ ‎rajców‎ ‎starych,‎ ‎consules‎ ‎antiqui,‎ ‎t.‎ ‎j. rajców,‎ ‎których‎ ‎urzędowanie‎ ‎się‎ ‎skończyło,‎ ‎bo‎ ‎dokonano wyboru‎ ‎nowej‎ ‎rady.‎ ‎Ci‎ ‎rajcy‎ ‎ustępujący‎ ‎mieli‎ ‎jeszcze przez‎ ‎rok‎ ‎następny‎ ‎uzupełniać‎ ‎w‎ ‎ważniejszych‎ ‎sprawach nową‎ ‎radę‎ ‎(zwłaszcza‎ ‎w‎ ‎sprawach‎ ‎majątkowych‎ ‎miasta i‎ ‎gdy‎ ‎trzeba‎ ‎było‎ ‎nową‎ ‎ustawę‎ ‎przygotować‎ ‎celem‎ ‎uchwa lenia‎ ‎jej‎ ‎przez‎ ‎pospólstwo). Pierwszą‎ ‎wzmiankę‎ ‎o‎ ‎starych‎ ‎rajcach‎ ‎(consules‎ ‎an tiqui)‎ ‎posiadamy‎ ‎dopiero‎ ‎z‎ ‎1465‎ ‎r.‎2‎) Razem‎ ‎więc‎ ‎rada‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎liczyła‎ ‎12-stu‎ ‎człon ków.‎ ‎Urząd‎ ‎rajców‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎dożywotni.‎ ‎Co‎ ‎roku‎ ‎ma‎ ‎miej sce‎ ‎elekcja,‎ ‎ale‎ ‎raz‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎1514‎ ‎r.‎ ‎zaznaczono‎ ‎w‎ ‎księ gach‎ ‎termin‎ ‎wyboru‎ ‎nowej‎ ‎rady‎ ‎...post‎ ‎electionem‎ ‎do- minorum‎ ‎consulum,‎ ‎que‎ ‎fuit‎ ‎celebrata‎ ‎f.‎ ‎5.‎ ‎die‎ ‎s.‎ ‎Juliane 16‎ ‎lutego).‎3‎) Wprawdzie‎ ‎wielkorządca‎ ‎rokrocznie‎ ‎naznacza‎ ‎raj ców,‎ ‎jednak‎ ‎nie‎ ‎mianuje‎ ‎nimi‎ ‎coraz‎ ‎to‎ ‎innych‎ ‎ludzi. Przeciwnie‎ ‎widzimy,‎4‎)‎ ‎że‎ ‎ci‎ ‎sami‎ ‎rajcy‎ ‎przez‎ ‎parę‎ ‎łat zrzędu‎ ‎wybierani‎ ‎są‎ ‎«in‎ ‎consules‎ ‎presidentes®.‎ ‎Bardzo prawdopodobnem‎ ‎jest‎ ‎przy‎ ‎tern,‎ ‎że‎ ‎wielkorządca‎ ‎liczył się‎ ‎z‎ ‎życzeniami‎ ‎miasta‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎rajców‎ ‎urzędujących‎ ‎wy znaczał‎ ‎ludzi‎ ‎poleconych‎ ‎mu‎ ‎przez‎ ‎miasto,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎może przez‎ ‎radę‎ ‎ustępującą. Na‎ ‎czele‎ ‎rady‎ ‎miejskiej‎ ‎stał‎ ‎burmistrz‎ ‎(proconsul lub‎ ‎praeconsul).‎ ‎W‎ ‎księdze‎ ‎radzieckiej‎ ‎ani‎ ‎też‎ ‎w‎ ‎innych źródłach‎ ‎nie‎ ‎znajdujemy‎ ‎wiadomości‎ ‎o‎ ‎mianowaniu‎ ‎przez
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:13
      rajca‎ ‎stary,‎ ‎dom‎ ‎swój‎ ‎na‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej‎ ‎odstąpił‎ ‎wikarju- szom‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Florjana,‎ ‎ci‎ ‎ostatni‎ ‎musieli‎ ‎się‎ ‎posta rać‎ ‎o‎ ‎zatwierdzenie‎ ‎tego‎ ‎przez‎ ‎radę.‎ ‎*) Do‎ ‎urzędu‎ ‎i‎ ‎sądu‎ ‎rajców‎ ‎należały‎ ‎sprawy‎ ‎rzemieśl ników,‎ ‎np.‎ ‎chwytanie,‎ ‎więzienie‎ ‎i‎ ‎karanie‎ ‎nieprawnie‎ ‎wy kony‎ ‎wuj‎ ‎ących‎ ‎swe‎ ‎rzemiosło,‎2‎)‎ ‎spory‎ ‎między‎ ‎mistrzami i‎ ‎czeladzią,‎ ‎sprawy‎ ‎przeciw‎ ‎wójtowi‎ ‎i‎ ‎ławnikom. Czy‎ ‎między‎ ‎sądem‎ ‎radzieckim‎ ‎a‎ ‎ławniczym‎ ‎nie‎ ‎było jakich‎ ‎sporów‎ ‎o‎ ‎kompetencje,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo.‎ ‎Z‎ ‎zapiski z‎ ‎1506‎ ‎r.‎ ‎wynikałoby,‎ ‎że‎ ‎rada‎ ‎postępowała‎ ‎dosyć‎ ‎lojal nie‎ ‎wobec‎ ‎ławy.‎ ‎Przed‎ ‎sądem‎ ‎ławniczym‎ ‎wójtowskim w‎ ‎tym‎ ‎roku‎ ‎stają‎ ‎Mikołaj‎ ‎Sklarsky,‎ ‎burmistrz,‎ ‎Albert Kapustha,‎ ‎rajca‎ ‎i‎ ‎Marcin‎ ‎Suloschowsky,‎ ‎wójt‎ ‎i‎ ‎zeznają, że‎ ‎Anna‎ ‎Philipowa‎ ‎veniens‎ ‎in‎ ‎pretorium‎ ‎ad‎ ‎ipsorum‎ ‎et aliorum‎ ‎dominorum‎ ‎consulum‎ ‎presentia‎ ‎oświadczyła,‎ ‎że Albert,‎ ‎powroźnik,‎ ‎zapłacił‎ ‎jej‎ ‎za‎ ‎plac,‎ ‎położony‎ ‎na‎ ‎rynku, zaco‎ ‎ona‎ ‎go‎ ‎kwituje.‎3‎) Widocznie‎ ‎zeznania‎ ‎tego‎ ‎rodzaju‎ ‎musiały‎ ‎iść‎ ‎przed sąd‎ ‎ławniczy‎ ‎i‎ ‎musiały‎ ‎być‎ ‎wpisane‎ ‎w‎ ‎księgi‎ ‎ławnicze. Dlaczego‎ ‎jednak‎ ‎nie‎ ‎odesłano‎ ‎samej‎ ‎Anny‎ ‎z‎ ‎tern‎ ‎zezna niem‎ ‎do‎ ‎sądu‎ ‎ławniczego‎ ‎trudno‎ ‎wytłumaczyć.‎ ‎Również musi‎ ‎dziwić‎ ‎obecność‎ ‎wójta‎ ‎przy‎ ‎tern‎ ‎zeznaniu.‎ ‎Jego‎ ‎wy stąpienie,‎ ‎jako‎ ‎zeznającego‎ ‎tern‎ ‎tylko‎ ‎moźnaby‎ ‎wytłu maczyć,‎ ‎że‎ ‎on‎ ‎sam,‎ ‎jak‎ ‎każdorazowy‎ ‎wójt‎ ‎kleparski,‎ ‎był rajcą‎ ‎starym. Również‎ ‎tylko‎ ‎przed‎ ‎sądem‎ ‎ławniczym‎ ‎rajcy‎ ‎mo gli‎ ‎sprzedać‎ ‎któryś‎ ‎z‎ ‎domów‎ ‎miejskich,‎ ‎lub‎ ‎nabyć‎ ‎jakiś dom‎ ‎dla‎ ‎miasta.‎ ‎W‎ ‎roli‎ ‎sprzedających‎ ‎widzimy‎ ‎rajców
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:18
      rzemieślniczego‎ ‎«de‎ ‎populo‎ ‎mechanico»,‎ ‎druga‎ ‎zaś‎ ‎po łowa‎ ‎z‎ ‎obywateli‎ ‎i‎ ‎kupców,‎ ‎to‎ ‎jednak‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎tego zarządzenia‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎zastosować.‎ ‎Większość‎ ‎bo wiem‎ ‎mieszkańców‎ ‎Kleparza‎ ‎stanowili‎ ‎rzemieślnicy,‎ ‎kup ców‎ ‎zaś‎ ‎prawie‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎spotykamy.‎ ‎Przy‎ ‎wyborach‎ ‎do rady‎ ‎nie‎ ‎robiono‎ ‎jakichś‎ ‎wyróżnień,‎ ‎wszystkie‎ ‎zawody mogły‎ ‎tam‎ ‎być‎ ‎reprezentowane. Mówiliśmy‎ ‎juz,‎ ‎że‎ ‎wójt‎ ‎i‎ ‎ławnicy‎ ‎byli‎ ‎ludźmi‎ ‎w‎ ‎mie ście‎ ‎ogólnie‎ ‎poważanymi.‎ ‎Podobnie‎ ‎i‎ ‎rajcy.‎ ‎Rajcy‎ ‎o‎ ‎wiele częściej‎ ‎nawet‎ ‎niż‎ ‎ławnicy‎ ‎wchodzili‎ ‎w‎ ‎skład‎ ‎sądu‎ ‎po lubownego.‎ ‎Zwano‎ ‎ich‎ ‎wtedy‎ ‎«arbitri‎ ‎et‎ ‎amicabiles‎ ‎com- positores®.Jeśli‎ ‎któraś‎ ‎ze‎ ‎stron‎ ‎złamała‎ ‎ugodę,‎ ‎to‎ ‎rajcy, jako‎ ‎sędziowie,‎ ‎otrzymywali‎ ‎wtedy‎ ‎połowę‎ ‎z‎ ‎zastawu‎2‎) (pena‎ ‎inter‎ ‎ipsas‎ ‎partes‎ ‎vallata).‎ ‎Rajców‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎burmi strzem‎ ‎widzimy‎ ‎także‎ ‎często,‎ ‎jako‎ ‎opiekunów‎ ‎i‎ ‎egzeku torów‎ ‎testamentów,‎ ‎jako‎ ‎opiekunów‎ ‎i‎ ‎plenipotentów‎ ‎są downie‎ ‎naznaczonych. Nie‎ ‎wszyscy‎ ‎rajcy‎ ‎dobrze‎ ‎pełnili‎ ‎swe‎ ‎obowiązki. W‎ ‎1519‎ ‎r.‎ ‎dwóch‎ ‎rajców‎ ‎Jan‎ ‎Wyancziorek‎ ‎kuśnierz‎ ‎i‎ ‎An drzej‎ ‎Warkmystrzs‎ ‎szewc‎ ‎zostali‎ ‎usunięci‎ ‎upropter‎ ‎quen- dam‎ ‎excessum‎ ‎de‎ ‎sede‎ ‎consulari»‎ ‎zapewne‎ ‎przez‎ ‎wielko rządcę‎ ‎zamku‎ ‎krakowskiego.‎ ‎Dopiero‎ ‎za‎ ‎wstawieniem się‎ ‎innych‎ ‎radnych‎ ‎do‎ ‎dawnej‎ ‎czci‎ ‎i‎ ‎godności‎ ‎zostali przywróceni.‎3‎)‎ ‎Tern‎ ‎samem‎ ‎więc‎ ‎uznano‎ ‎ich‎ ‎za‎ ‎godnych wykonywania‎ ‎swego‎ ‎rzemiosła‎ ‎i‎ ‎sprawowania‎ ‎urzędu publicznego. Obok‎ ‎rady‎ ‎i‎ ‎ławy‎ ‎występuje‎ ‎trzeci‎ ‎niejako‎ ‎stan miejski,‎ ‎pospólstwo‎ ‎—‎ ‎communitas.‎4‎)‎ ‎Na‎ ‎podstawie‎ ‎do
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:27
      Prócz‎ ‎tych‎ ‎urzędników‎ ‎w‎ ‎1540‎ ‎r.‎ ‎występuje‎ ‎Marcus famulus‎ ‎iuratus‎ ‎’)‎ ‎zapewne‎ ‎jakiś‎ ‎sługa‎ ‎do‎ ‎wykonywania zleceń‎ ‎i‎ ‎Valentinus‎ ‎actuarius‎ ‎iuratus‎2‎)‎ ‎może‎ ‎urzędnik opiekujący‎ ‎się‎ ‎aktami‎ ‎miejskiemi,‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎tylko‎ ‎zwy kły‎ ‎pisarz. Piecze‎ ‎nad‎ ‎studniami,‎ ‎wodociągami,‎ ‎kanałami‎ ‎miał t‎ ‎zw.‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎«fontanicus»,‎3‎)‎ ‎tyle‎ ‎co‎ ‎w‎ ‎Krakowie pan‎ ‎wodny,‎ ‎rurmistrz. II.‎ ‎Przechodzę‎ ‎obecnie‎ ‎do‎ ‎skarbowości‎ ‎miasta‎ ‎Kle pacza,‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎finansów,‎ ‎dochodów‎ ‎i‎ ‎rozchodów. «Finanse»‎ ‎Klepacza‎ ‎były‎ ‎bardzo‎ ‎szczupłe.‎ ‎W‎ ‎przy wileju‎ ‎lokacyjnym‎ ‎z‎ ‎1366‎ ‎r.‎ ‎miasto‎ ‎nie‎ ‎dostaje‎ ‎jakiegoś majątku‎ ‎nieruchomego,‎ ‎nie‎ ‎otrzymuje‎ ‎żadnych‎ ‎gruntów, łanów,‎ ‎młynów,‎ ‎dochodów‎ ‎z‎ ‎kramów,‎ ‎jatek‎ ‎lub‎ ‎domów. Dostaje‎ ‎tylko‎ ‎wspólny‎ ‎użytek‎ ‎z‎ ‎mieszczanami‎ ‎krakow skimi‎ ‎tam‎ ‎in‎ ‎pascuis,‎ ‎quam‎ ‎etiam‎ ‎in‎ ‎aliis‎ ‎opportunis, jatki‎ ‎wszelkich‎ ‎rzemiosł,‎ ‎ale‎ ‎czynsz‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎jatek‎ ‎zastrzegł król‎ ‎dla‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎swych‎ ‎następców.‎ ‎Miasto‎ ‎może‎ ‎szyn- kować‎ ‎piwo,‎ ‎miód‎ ‎i‎ ‎inne‎ ‎trunki‎ ‎i‎ ‎otrzymuje»rozwóz‎ ‎piwa, który‎ ‎zwie‎ ‎się‎ ‎Schrotowanye.‎4‎)‎ ‎I‎ ‎to‎ ‎wszystko.‎ ‎Nie‎ ‎ma więc‎ ‎Kleparz‎ ‎żadnych‎ ‎monopoli,‎ ‎przedsiębiorstw‎ ‎gmin nych.‎ ‎Miasto‎ ‎otrzymało‎ ‎wprawdzie‎ ‎szrot,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎1404‎ ‎r. widzimy‎ ‎go‎ ‎w‎ ‎rękach‎ ‎wójta. Szrot‎ ‎ustanowił‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎wkrótce‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎loka cji‎ ‎(1367—8)‎ ‎Kazimierz‎ ‎W.‎ ‎na‎ ‎swoją‎ ‎korzyść,‎ ‎a‎ ‎ze‎ ‎szkodą Krakowa.‎6‎)‎ ‎Kraków‎ ‎bowiem‎ ‎w‎ ‎1358‎ ‎r.‎ ‎od‎ ‎tegoż‎ ‎króla otrzymał‎ ‎dwa‎ ‎szrotwageny‎ ‎i‎ ‎miał‎ ‎do‎ ‎nich‎ ‎wyłączne prawo.‎6‎)‎ ‎Tymczasem‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎król‎ ‎z‎ ‎niewiadomych‎ ‎po wodów‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎szrotwagenów‎ ‎przeniósł‎ ‎na‎ ‎Kleparz. Może‎ ‎spodziewał‎ ‎się‎ ‎większych‎ ‎dochodów‎ ‎dla‎ ‎siebie,
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:31
      Niewątpliwie‎ ‎i‎ ‎dwa‎ ‎następne‎ ‎podatki‎ ‎składali‎ ‎obywatele kleparscy,‎ ‎nie‎ ‎mamy‎ ‎jednak‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎żadnej‎ ‎pozytywnej wiadomości.‎ ‎Źródła‎ ‎bowiem‎ ‎kleparskie‎ ‎przeważnie‎ ‎w‎ ‎ten sposób‎ ‎notują:‎ ‎omnes‎ ‎exactiones‎ ‎tam‎ ‎Regales,‎ ‎quam‎ ‎ci- viles,‎ ‎ac‎ ‎alia‎ ‎tributa...‎1‎) Szos‎ ‎miejski‎ ‎dopiero‎ ‎koło‎ ‎1430‎ ‎r.‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Krakowie podatkiem‎ ‎stałym.‎ ‎Przedtem‎ ‎pobierano‎ ‎go‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎razie potrzeby.‎2‎)‎ ‎Prawdopodobnie‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎było‎ ‎na‎ ‎Kleparzu. Majątek‎ ‎gminny‎ ‎Kleparza‎ ‎stanowiły‎ ‎domy,‎ ‎place, ławy,‎ ‎owe‎ ‎scabella‎ ‎civilia,‎ ‎jatki‎ ‎mięsne‎ ‎miejskie,‎ ‎które zapewne‎ ‎częściowo‎ ‎przeszły‎ ‎na‎ ‎miasto‎ ‎drogą‎ ‎nadania królewskiego,‎ ‎częściowo‎ ‎drogą‎ ‎kupna.‎ ‎W‎ ‎1506‎ ‎r.‎ ‎mia sto‎ ‎sprzedaje‎ ‎swój‎ ‎dom‎ ‎miejski‎ ‎«Hwuthowsky»‎ ‎zwany, położony‎ ‎na‎ ‎rynku‎ ‎rzeźnikowi‎ ‎Andrzejowi‎ ‎Kokoszce.‎3‎) W‎ ‎1513‎ ‎r.‎ ‎nabywa‎ ‎miasto‎ ‎Kamionkę.‎ ‎Wogóle‎ ‎bardzo‎ ‎czę sto‎ ‎spotykamy‎ ‎wzmianki‎ ‎o‎ ‎domach‎ ‎miejskich.‎4‎)‎ ‎Jednak ile‎ ‎ich‎ ‎było,‎ ‎niepodobna‎ ‎określić. W‎ ‎1528‎ ‎r.‎ ‎dwaj‎ ‎rajcy‎ ‎Mikołaj‎ ‎Mikulecz‎ ‎i‎ ‎Andrzej powroźnik‎ ‎wysłani‎ ‎z‎ ‎ramienia‎ ‎całej‎ ‎rady‎ ‎miejskiej‎ ‎sprze dają‎ ‎przed‎ ‎sądem‎ ‎ławniczym‎ ‎plac‎ ‎miejski‎ ‎(aream‎ ‎civi- lem)‎ ‎położony‎ ‎obok‎ ‎innego‎ ‎placu‎ ‎miejskiego‎ ‎Janowi‎ ‎roz- tucharzowi‎ ‎z‎ ‎tern,‎ ‎że‎ ‎ów‎ ‎Jan‎ ‎corocznie‎ ‎będzie‎ ‎płacił‎ ‎18 groszy‎ ‎czynszu‎ ‎ziemnego‎ ‎na‎ ‎św.‎ ‎Michał.‎5‎) Także‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎jatkach‎ ‎mięsnych‎ ‎miejskich‎ ‎są‎ ‎wzmianki w‎ ‎źródłach‎ ‎kleparskich.‎ ‎W‎ ‎1506‎ ‎r.‎ ‎zapisano‎ ‎medietatem maccelli‎ ‎huius‎ ‎civitatis‎ ‎(Clep.).‎6‎)‎ ‎W‎ ‎1502‎ ‎i‎ ‎1513‎ ‎r.‎ ‎wspo mniane‎ ‎są‎ ‎jatki‎ ‎rajców‎ ‎kleparskich.‎7‎) Kleparz‎ ‎mógł‎ ‎mieć‎ ‎jeszcze‎ ‎inne‎ ‎drobniejsze‎ ‎dochody mianowicie‎ ‎z‎ ‎ius‎ ‎civile‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎t.‎ ‎zw.‎ ‎«pecunia‎ ‎pastoralis».
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:38
      w‎ ‎1367‎ ‎r.‎ ‎królewskie‎ ‎wozy‎ ‎z‎ ‎piwem‎ ‎’)‎ ‎i‎ ‎daje‎ ‎Kleparza- nom‎ ‎pastwiska‎ ‎ku‎ ‎Mogile‎ ‎zabrane‎ ‎mieszczanom‎ ‎krakow skim,‎ ‎działa‎ ‎jednak‎ ‎tylko‎ ‎z‎ ‎ramienia‎ ‎króla,‎ ‎jako‎ ‎jego urzędnik.‎ ‎Wyraźnie‎ ‎to‎ ‎stwierdza‎ ‎memorjał‎ ‎z‎ ‎1369‎ ‎r.‎ ‎przy pisujący‎ ‎naruszenie‎ ‎przywilejów‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎zmniejszenie mu‎ ‎dochodów‎ ‎wprost‎ ‎królowi‎ ‎«nobis‎ ‎sustulistis®,‎ ‎a‎ ‎nie Bodzancie.‎2‎)‎ ‎—‎ ‎Nie‎ ‎wynikało‎ ‎to‎ ‎również‎ ‎z‎ ‎jakiejś‎ ‎spe cjalnej‎ ‎sympatji‎ ‎króla‎ ‎lub‎ ‎wielkorządcy‎ ‎dla‎ ‎Kleparza, lecz‎ ‎jak‎ ‎tłumaczy‎ ‎Kierst‎ ‎choc^iło‎ ‎tu‎ ‎głównie‎ ‎o‎ ‎podnie sienie‎ ‎dochodów‎ ‎skarbu.‎3‎) Wielkorządca‎ ‎krakowski‎ ‎miał‎ ‎władzę‎ ‎zwierzchnią nad‎ ‎szeregiem‎ ‎miast.‎ ‎W‎ ‎liczbie‎ ‎ich‎ ‎był‎ ‎Kazimierz‎ ‎i‎ ‎Kleparz. Wielkorządca‎ ‎jak‎ ‎wiemy‎ ‎(str.‎ ‎119—120)‎ ‎mianował‎ ‎rajców na‎ ‎Klepaczu‎ ‎prawdopodobnie‎ ‎kierując‎ ‎się‎ ‎przy‎ ‎tern‎ ‎przed stawieniami‎ ‎samego‎ ‎miasta.‎ ‎On‎ ‎mógł‎ ‎ich‎ ‎z‎ ‎godności‎ ‎usu nąć,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎stało‎ ‎w‎ ‎1519‎ ‎r.,‎4‎)‎ ‎a‎ ‎wszelkie‎ ‎skargi‎ ‎i‎ ‎za targi‎ ‎między‎ ‎rajcami‎ ‎szły‎ ‎przed‎ ‎jego‎ ‎sąd. Przed‎ ‎sąd‎ ‎wielkorządcy‎ ‎odbywający‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎zamku krakowskim‎ ‎co‎ ‎dwa‎ ‎tygodnie‎ ‎w‎ ‎obecności‎ ‎pisarza‎ ‎szły także‎ ‎apelacje‎ ‎od‎ ‎sądu‎ ‎miejskiego‎ ‎radzieckiego.‎ ‎W‎ ‎1539‎ ‎r. Barbara‎ ‎Poznanczikowa‎ ‎nie‎ ‎przyjęła‎ ‎wyroku‎ ‎rajców,‎ ‎lecz od‎ ‎niego‎ ‎apelowała‎ ‎do‎ ‎wielkorządcy‎ ‎zamku‎ ‎krakow skiego,‎ ‎którym‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎Seweryn‎ ‎Bonar.‎5‎) Pozatem‎ ‎wielkorządca‎ ‎mógł‎ ‎więzić‎ ‎i‎ ‎karać‎ ‎rzemieśl ników,‎ ‎którzy‎ ‎nieprawnie‎ ‎wykonywali‎ ‎swe‎ ‎rzemiosło‎ ‎na Klepaczu,‎ ‎zwłaszcza‎ ‎zaś‎ ‎wtedy,‎ ‎gdy‎ ‎burmistrz‎ ‎i‎ ‎rajcy‎ ‎nie umieli‎ ‎się‎ ‎wywiązać‎ ‎ze‎ ‎swego‎ ‎zadania.‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:49
      zji‎ ‎z‎ ‎1564‎ ‎r.‎ ‎do‎ ‎młyna‎ ‎’‎ ‎kutlowskiego‎ ‎na‎ ‎rzece‎ ‎Rudawie przed‎ ‎bramą‎ ‎św.‎ ‎Mikołaja,‎ ‎poza‎ ‎murami‎ ‎miasta‎ ‎prze znaczono‎ ‎zdawna‎ ‎13-stu‎ ‎piwowarów‎ ‎kleparskich,‎ ‎z‎ ‎trzech ulic‎ ‎Kleparza.‎ ‎W‎ ‎młynie‎ ‎tym‎ ‎mielono‎ ‎słody,‎ ‎żyto‎ ‎i‎ ‎psze nicę.‎1‎)‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎samym‎ ‎roku‎ ‎odłączono‎ ‎19-stu‎ ‎piwowa rów‎ ‎z‎ ‎Kleparza‎ ‎z*‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎jednej‎ ‎strony‎ ‎rynku od‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej‎ ‎do‎ ‎młyna‎ ‎kamiennego‎ ‎z‎ ‎dębnym‎ ‎na rzece‎ ‎Rudawie‎ ‎do‎ ‎mielenia‎ ‎słodów.‎2‎) W‎ ‎lustracji‎ ‎z‎ ‎1569‎ ‎r.‎ ‎zaznaczono,‎ ‎że‎ ‎70-ciu‎ ‎karcz marzy‎ ‎krakowskich‎ ‎i‎ ‎kleparskich‎ ‎ma‎ ‎mleć‎ ‎swoje‎ ‎słody znowu‎ ‎w‎ ‎młynie‎ ‎kutlowskim‎3‎)‎ ‎mającym‎ ‎na‎ ‎te‎ ‎słody trzy‎ ‎koła.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 14:56
      prawa‎ ‎miejskiego,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo.‎ ‎Przypuszczalnie‎ ‎nic różniła‎ ‎się‎ ‎wiele‎ ‎od‎ ‎procedury‎ ‎stosowanej‎ ‎w‎ ‎Kra kowie.‎ ‎*) Tam‎ ‎synowie‎ ‎obywateli‎ ‎zaraz‎ ‎po‎ ‎zgłoszeniu‎ ‎się, bez‎ ‎żadnych‎ ‎trudności‎ ‎i‎ ‎opłat,‎ ‎otrzymywali‎ ‎«ius‎ ‎civile)). Obcym‎ ‎do‎ ‎przyjęcia‎ ‎w‎ ‎poczet‎ ‎obywateli‎ ‎potrzeba‎ ‎było dokumentu,‎ ‎stwierdzającego:‎ ‎1)‎ ‎ślubne‎ ‎pochodzenie,‎ ‎2)‎ ‎do bre‎ ‎sprawowanie‎ ‎się,‎ ‎bona‎ ‎fama,‎ ‎conservatio,‎ ‎3)‎ ‎pocho dzenie‎ ‎katolickie.‎ ‎Takie‎ ‎poświadczenie,‎ ‎zwane‎ ‎na‎ ‎Kle paczu‎ ‎«littera‎ ‎conservatoria»‎ ‎2‎)‎ ‎(o‎ ‎czem‎ ‎tylko‎ ‎ubocznie się‎ ‎dowiadujemy),‎ ‎każdy‎ ‎obowiązany‎ ‎był‎ ‎przynieść z‎ ‎ostatniego‎ ‎miejsca‎ ‎pobytu.‎ ‎Jeżeli‎ ‎ktoś‎ ‎na‎ ‎razie‎ ‎nie miał‎ ‎tego‎ ‎zaświadczenia,‎ ‎to‎ ‎wystarczało‎ ‎t.‎ ‎zw.‎ ‎testimo nium‎ ‎vocale‎ ‎—‎ ‎ustne‎ ‎poświadczenie‎ ‎znanych‎ ‎w‎ ‎mieście osób.‎ ‎Dalszym‎ ‎warunkiem‎ ‎przyjęcia‎ ‎do‎ ‎prawa‎ ‎miej skiego‎ ‎było‎ ‎stałe‎ ‎zamieszkanie‎ ‎w‎ ‎mieście‎ ‎(bezżenny‎ ‎mu- siał‎ ‎się‎ ‎ożenić‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎roku‎ ‎kupić‎ ‎dom)‎ ‎i‎ ‎złożenie taksy.‎3‎)‎ ‎Co‎ ‎do‎ ‎wysokości‎ ‎opłaty‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎nie‎ ‎było żadnej‎ ‎ustawy.‎ ‎0‎ ‎prawo‎ ‎miejskie‎ ‎ubiegano‎ ‎się‎ ‎zaś‎ ‎dla tego,‎ ‎bo‎ ‎tylko‎ ‎mieszkańcy,‎ ‎posiadający‎ ‎«ius‎ ‎civile))‎ ‎mogli korzystać‎ ‎z‎ ‎przywilejów‎ ‎i‎ ‎praw‎ ‎miejskich.‎4‎) Bardzo‎ ‎prawdopodobnem‎ ‎jest,‎ ‎że‎ ‎Kleparz‎ ‎nie‎ ‎robił wielkich‎ ‎trudności‎ ‎w‎ ‎przyjmowaniu‎ ‎do‎ ‎obywatelstwa, chyba‎ ‎tylko‎ ‎gdy‎ ‎chodziło‎ ‎o‎ ‎zabezpieczenie‎ ‎się‎ ‎przed‎ ‎na pływem‎ ‎żywiołów‎ ‎niepożądanych‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎tylko‎ ‎nie‎ ‎działał tu‎ ‎jakiś‎ ‎nakaz‎ ‎z‎ ‎góry.‎ ‎Wiemy,‎ ‎że‎ ‎Kleparz‎ ‎od‎ ‎1358‎ ‎r.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 15:06
      de‎ ‎Gariy‎ ‎cza,‎ ‎obywatel‎ ‎kleparski,‎ ‎kupuje‎ ‎dom‎ ‎na‎ ‎rynku kleparskim,‎x‎)‎ ‎w‎ ‎1507‎ ‎r.‎ ‎nabywa‎ ‎drugi‎ ‎na‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej,‎2‎) w‎ ‎1508‎ ‎r.‎ ‎zapisuje‎ ‎dom‎ ‎na‎ ‎rynku‎ ‎położony‎ ‎swej‎ ‎żo nie,‎8‎)‎ ‎a‎ ‎wreszcie‎ ‎w‎ ‎1515‎ ‎r.‎ ‎sprzedaje‎ ‎go‎ ‎innemu‎ ‎szlach cicowi,‎ ‎nazwiskiem‎ ‎Noe,‎ ‎dotąd‎ ‎obywatelowi‎ ‎kazimier skiemu,‎ ‎a‎ ‎sam‎ ‎osiada‎ ‎na‎ ‎Kazimierzu.‎4‎) W‎ ‎późniejszych‎ ‎latach‎ ‎wśród‎ ‎mieszkańców‎ ‎Kle- parza‎ ‎widzimy‎ ‎także‎ ‎cudzoziemców.‎ ‎W‎ ‎1539‎ ‎r.‎ ‎starszym cechu‎ ‎szewców‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎jest‎ ‎jakiś‎ ‎Jakób‎ ‎Wioch,‎5‎) a‎ ‎w‎ ‎1540‎ ‎r.‎ ‎wspomniany‎ ‎jest‎ ‎Matias‎ ‎Włoch‎ ‎z‎ ‎Kleparza.‎6‎) W‎ ‎Krakowie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎całej‎ ‎Polsce‎ ‎najwięcej‎ ‎Włochów‎ ‎po jawia‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎połowie‎ ‎XVI‎ ‎w.‎ ‎Włosi‎ ‎ci‎ ‎osiadali‎ ‎także‎ ‎na Kazimierzu,‎ ‎Kleparzu‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎sąsiednich‎ ‎jurydykach.‎ ‎Począt kowo‎ ‎przybywali‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎rzemieślnicy,‎ ‎a‎ ‎za nimi‎ ‎dopiero‎ ‎kupcy.‎7‎) Przy‎ ‎końcu‎ ‎XVI‎ ‎w.‎ ‎mieszkali‎ ‎na‎ ‎Kleparzu‎ ‎także i‎ ‎Szkoci.‎8‎) .‎ ‎W‎ ‎mieście‎ ‎do‎ ‎połowy‎ ‎XVI‎ ‎w.‎ ‎nie‎ ‎spotykamy‎ ‎Ży dów.‎ ‎O‎ ‎Żydach‎ ‎kleparskich‎ ‎nigdzie‎ ‎nie‎ ‎mamy‎ ‎żadnej wzmianki.‎ ‎Widocznie‎ ‎nie‎ ‎wolno‎ ‎im‎ ‎było‎ ‎tu‎ ‎mieszkać. Już‎ ‎jednak‎ ‎z‎ ‎końcem‎ ‎XVI‎ ‎w.‎ ‎i‎ ‎Żydzi‎ ‎osiedlają‎ ‎się‎ ‎na Kleparzu,‎ ‎w‎ ‎sklepach‎ ‎i‎ ‎domach‎ ‎prowadzą‎ ‎handel,‎ ‎sprze dając‎ ‎np.‎ ‎czerwone‎ ‎skóry.‎9‎) Kleparzanie‎ ‎mieli‎ ‎jednak‎ ‎z‎ ‎Żydami‎ ‎liczne‎ ‎zatargi. Już‎ ‎w‎ ‎1420‎ ‎r.‎ ‎wójt‎ ‎kleparski‎ ‎Mikołaj‎ ‎wtrąca‎ ‎do‎ ‎wię zienia‎ ‎Żyda‎ ‎Muskę‎ ‎z‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎trzyma‎ ‎go‎ ‎w‎ ‎żelaznych
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 15:10
      jących‎ ‎w‎ ‎pewnem‎ ‎rzemiośle.‎ ‎Cechy‎ ‎miały‎ ‎cele‎ ‎gospo darcze,‎ ‎ograniczały‎ ‎konkurencję‎ ‎pomiędzy‎ ‎rzemieślni kami,‎ ‎zakreślając‎ ‎granice‎ ‎produkcji‎ ‎i‎ ‎pracy.‎ ‎Spełniały funkcje‎ ‎społeczne,‎ ‎opiekując‎ ‎się‎ ‎chorymi,‎ ‎wdowami‎ ‎i‎ ‎sie rotami‎ ‎po‎ ‎swych‎ ‎towarzyszach,‎ ‎dalej‎ ‎funkcje‎ ‎sądowni cze.‎ ‎Każdy‎ ‎cech‎ ‎był‎ ‎to‎ ‎sąd‎ ‎polubowny‎ ‎I-szej‎ ‎instancji, załatwiający‎ ‎spory‎ ‎między‎ ‎rzemieślnikami.Pozatem cechy‎ ‎występują‎ ‎jako‎ ‎organizacja‎ ‎zbrojna.‎ ‎Na‎ ‎nich‎ ‎ciąży obowiązek‎ ‎obrony‎ ‎wałów‎ ‎i‎ ‎murów‎ ‎miasta.‎ ‎Każdy‎ ‎cech miał‎ ‎powierzoną‎ ‎sobie‎ ‎do‎ ‎obrony‎ ‎basztę.‎ ‎Na‎ ‎niej‎ ‎miał własną‎ ‎broń,‎ ‎t.‎ ‎zw.‎ ‎armatę‎ ‎cechową.‎ ‎Broń‎ ‎zaś‎ ‎sprawiano ‎ ‎ ‎ ‎ze‎składek‎członków‎cechu.‎*‎2‎) Każdy‎ ‎cech‎ ‎łączył‎ ‎prócz‎ ‎tego‎ ‎węzeł‎ ‎religijny.‎ ‎Człon kowie‎ ‎cechu‎ ‎obowiązani‎ ‎byli‎ ‎do‎ ‎wspólnego‎ ‎udziału‎ ‎w‎ ‎na bożeństwach,‎ ‎procesjach,‎ ‎mszach‎ ‎żałobnych‎ ‎za‎ ‎towarzy szy.‎ ‎W‎ ‎XV‎ ‎w.‎ ‎cechy‎ ‎były‎ ‎raczej‎ ‎religij‎ ‎nenii‎ ‎bractwami i‎ ‎dlatego‎ ‎zwano‎ ‎je‎ ‎też‎ ‎«confraternitas»,‎ ‎pracę‎ ‎zaś‎ ‎uwa żano‎ ‎za‎ ‎wykonywanie‎ ‎przykazania‎ ‎Bożego.‎ ‎Każdy‎ ‎cech miał‎ ‎swego‎ ‎patrona,‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎osobny‎ ‎ołtarz‎ ‎lub‎ ‎ka plicę.‎ ‎3‎) Wreszcie‎ ‎cechy‎ ‎miały‎ ‎jeszcze‎ ‎cele‎ ‎towarzyskie. Mistrzowie‎ ‎poszczególnych‎ ‎cechów‎ ‎gromadzili‎ ‎się‎ ‎we wspólnych‎ ‎gospodach‎ ‎cechowych,‎ ‎gdzie‎ ‎zabawiali‎ ‎się na‎ ‎wspólny‎ ‎koszt.‎ ‎Później‎ ‎swoje‎ ‎gospody‎ ‎mieli‎ ‎i‎ ‎cze ladnicy.‎ ‎4‎) Najwcześniej,‎ ‎bo‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎1421‎ ‎r.,‎ ‎istniał‎ ‎na‎ ‎Klepaczu cech‎ ‎sukienników.‎5‎)‎ ‎Sukiennicy‎ ‎kleparscy,‎ ‎podobnie‎ ‎jak wogóle‎ ‎polscy,‎ ‎wyrabiali‎ ‎przeważnie‎ ‎sukna‎ ‎proste‎ ‎i‎ ‎grube. Wyrabiano‎ ‎jednak‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎XVI‎ ‎w.‎ ‎i‎ ‎lepsze‎ ‎gatunki
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 15:14
      chowymi‎ ‎rzeźnikami,‎ ‎t.‎ ‎zw.‎ ‎przeszkodnikami‎ ‎czyli‎ ‎kija- kami,‎ ‎którzy‎ ‎roznosili‎ ‎i‎ ‎sprzedawali‎ ‎mięso‎ ‎po‎ ‎zaułkach i‎ ‎ulicach‎ ‎w‎ ‎mieście‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎przedmieściach,‎ ‎prowadząc w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎handel‎ ‎pokątny,‎ ‎nielegalny.‎x‎)‎ ‎Kijacy‎ ‎sta nowili‎ ‎poważną‎ ‎konkurencję‎ ‎dla‎ ‎rzeźników‎ ‎cechowych, bo,‎ ‎nieobciążeni‎ ‎wielkiemi‎ ‎podatkami,‎ ‎mogli‎ ‎wykony wać‎ ‎swą‎ ‎pracę‎ ‎po‎ ‎cenach‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎tańszych.‎2‎) Współdziałanie‎ ‎trzech‎ ‎samoistnych‎ ‎cechów‎ ‎rzeźni czych‎ ‎miast‎ ‎Krakowa,‎ ‎Kazimierza‎ ‎i‎ ‎Kleparza‎ ‎objawiało się‎ ‎także‎ ‎we‎ ‎wspólnem‎ ‎układaniu‎ ‎przez‎ ‎starszych‎ ‎ce chowych‎ ‎przepisów,‎ ‎np.‎ ‎dla‎ ‎towarzyszów‎ ‎cechu‎ ‎rzeźni czego‎ ‎i‎ ‎innych‎ ‎statutów.‎3‎) Godłem‎ ‎cechu‎ ‎rzeźników‎ ‎krakowskich‎ ‎od‎ ‎połowy XIV‎ ‎w.‎ ‎była‎ ‎głowa‎ ‎wołu‎ ‎z‎ ‎rogami.‎ ‎To‎ ‎samo‎ ‎godło‎ ‎mieli rzeźnicy‎ ‎kleparscy.‎ ‎Widzimy‎ ‎je‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎pieczęci‎ ‎cecho wej‎ ‎z‎ ‎1769‎ ‎r.‎ ‎Nie‎ ‎było‎ ‎to‎ ‎jednak‎ ‎jedyne‎ ‎godło.‎ ‎Na wspomnianej‎ ‎pieczęci‎ ‎widzimy‎ ‎jeszcze‎ ‎pałkę‎ ‎drewnianą, umieszczoną‎ ‎między‎ ‎rogami‎ ‎wołu,‎ ‎kloc‎ ‎drewniany‎ ‎z‎ ‎wbi tym‎ ‎weń‎ ‎toporem‎ ‎rzeźnickim,‎ ‎jakieś‎ ‎narzędzie‎ ‎żelazne, zakończone‎ ‎od‎ ‎dołu‎ ‎i‎ ‎od‎ ‎góry‎ ‎kulą,‎ ‎dwa‎ ‎tasaki‎ ‎i‎ ‎dwa noże‎ ‎rzeźnicze‎ ‎na‎ ‎krzyż‎ ‎złożone‎ ‎i‎ ‎wreszcie‎ ‎stalkę‎ ‎do ostrzenia‎ ‎noży.‎4‎) Inni‎ ‎rzemieślnicy,‎ ‎złotnicy‎ ‎kleparscy,‎ ‎tworzyli wspólny‎ ‎cech‎ ‎ze‎ ‎złotnikami‎ ‎krakowskimi.‎5‎)‎ ‎Przywile jem,‎ ‎wydanym‎ ‎w‎ ‎1507‎ ‎r.,‎ ‎Zygmunt‎ ‎I‎ ‎nakazał,‎ ‎by‎ ‎wszy scy‎ ‎złotnicy‎ ‎w‎ ‎Krakowie,‎ ‎Kazimierzu‎ ‎i‎ ‎Kleparzu,‎ ‎choćby mieli‎ ‎prawo‎ ‎miejskie‎ ‎i‎ ‎podlegali‎ ‎jurysdykcji‎ ‎tych‎ ‎miast, którzy‎ ‎tylko‎ ‎robią‎ ‎w‎ ‎zlocie‎ ‎i‎ ‎srebrze,‎ ‎i‎ ‎trudnią‎ ‎się rzeźbą‎ ‎na‎ ‎drogich‎ ‎kamieniach‎ ‎lub‎ ‎pieczęciach,‎ ‎mają przystąpić‎ ‎do‎ ‎cechu‎ ‎złotników‎ ‎krakowskich‎ ‎i‎ ‎poddać
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:17
      AWARIA POCIĄGU DO KRAKOWA - www.katowice24.info - 13.05.2025
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:31
      ‎Tak‎ ‎np.‎ ‎w‎ ‎1539‎ ‎r.‎ ‎zostają‎ ‎wydane wspólnie‎ ‎statnta‎ ‎cechów‎ ‎barchanników‎ ‎krakowskich,‎ ‎ka zimierskich‎ ‎i‎ ‎kleparskich,‎ ‎odnoszące‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎czeladzi,‎ ‎za niedbującej‎ ‎swe‎ ‎obowiązki. Każdy‎ ‎cech‎ ‎posiadał‎ ‎swe‎ ‎ustawy.‎ ‎Jeśli‎ ‎chodzi o‎ ‎cechy‎ ‎kleparskie,‎ ‎to‎ ‎zachowały‎ ‎się‎ ‎nam‎ ‎z‎ ‎XV‎ ‎w.‎ ‎sta- tuta‎ ‎czeladzi‎ ‎sukienników‎ ‎i‎ ‎statuta‎ ‎tkaczy‎ ‎i‎ ‎barchanników kleparskich. Statuta‎ ‎czeladzi‎ ‎sukienników‎ ‎kleparskich‎ ‎zostały wydane‎ ‎w‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎następującem‎ ‎zajściem.‎ ‎W‎ ‎1421‎ ‎r. w‎ ‎sam‎ ‎dzień‎ ‎wielkanocny‎ ‎popiła‎ ‎się‎ ‎czeladź‎ ‎tkacka‎ ‎na ulicy‎ ‎św.‎ ‎Szczepana‎ ‎i‎ ‎blisko‎ ‎kościoła‎ ‎wyprawiała‎ ‎krzyki i‎ ‎chrzciła‎ ‎piwem‎ ‎może‎ ‎nowo‎ ‎wyzwolonego‎ ‎czeladnika.‎x‎) O‎ ‎tych‎ ‎wybrykach‎ ‎czeladzi‎ ‎kapelan‎ ‎doniósł‎ ‎radzie‎ ‎miej skiej,‎ ‎a‎ ‎rajcy‎ ‎krakowscy‎ ‎wystosowali‎ ‎list‎ ‎do‎ ‎cechu‎ ‎tkac kiego,‎ ‎wyrażając‎ ‎oburzenie‎ ‎na‎ ‎taką‎ ‎bezbożność‎ ‎i‎ ‎zgor szenie,‎ ‎«które‎ ‎szye...‎ ‎kaczersthwu‎ ‎przyblyza»,‎ ‎nakazali‎ ‎mi strzom‎ ‎towarzyszów‎ ‎i‎ ‎czeladź‎ ‎w‎ ‎ryzach‎ ‎trzymać,‎ ‎wedle dawnego‎ ‎tegoż‎ ‎rzemiosła‎ ‎obyczaju,‎ ‎przyczem‎ ‎udzielili im‎ ‎nagany,‎ ‎że‎ ‎sami‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎zajściu‎ ‎nie‎ ‎donieśli.‎ ‎Rajcy oświadczyli‎ ‎również,‎ ‎że‎ ‎winowajcy‎ ‎pójdą‎ ‎do‎ ‎więzienia, ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎a‎niektórzy‎zostali‎już‎z‎miasta‎wygnani.‎i)‎2‎) Ta‎ ‎kara,‎ ‎hańbiąca‎ ‎cały‎ ‎cech‎ ‎tkacki,‎ ‎wywarła‎ ‎wielkie w‎r‎rażenie.‎ ‎W‎ ‎dzień‎ ‎więc‎ ‎św.‎ ‎Magdaleny‎ ‎zebrali‎ ‎się wszyscy‎ ‎towarzysze‎ ‎z‎ ‎Krakowa,‎ ‎Kazimierza‎ ‎i‎ ‎Kleparza, zaprosili‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎zebranie‎ ‎mistrzów‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎ich‎ ‎prosili:‎ ‎«Mili mistrzowie‎ ‎my‎ ‎prosim‎ ‎was‎ ‎przebóg‎ ‎zachowajcie‎ ‎nasze rzęmiosło‎ ‎przy‎ ‎waszem,‎ ‎jako‎ ‎insze‎ ‎rzemiosła‎ ‎czynią, żeby‎ ‎też‎ ‎ludzie‎ ‎o‎ ‎nas‎ ‎trzymali,‎ ‎jako‎ ‎trzymają‎ ‎o‎ ‎inszych rzemiosłach.‎ ‎Tedy‎ ‎rzekłi‎ ‎mistrzowie:‎ ‎zjawcie‎ ‎nam‎ ‎pier wej‎ ‎rzecz;‎ ‎Czeladź‎ ‎przedłożyła‎ ‎uchwały,‎ ‎któremi‎ ‎sama
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:35
      2‎ ‎kamienie.‎1‎)‎ ‎Mistrz‎ ‎zaś,‎ ‎któryby‎ ‎się‎ ‎udał‎ ‎do‎ ‎wójta w‎ ‎jakiejkolwiek‎ ‎sprawie‎ ‎tyczącej‎ ‎rzemiosła,‎ ‎nie‎ ‎przed łożywszy‎ ‎jej‎ ‎wpierw‎ ‎cechowi,‎ ‎karany‎ ‎był‎ ‎kamieniem wosku.‎2‎) W‎ ‎wigilję‎ ‎świąt‎ ‎musiała‎ ‎się‎ ‎robota‎ ‎kończyć‎ ‎z‎ ‎nie szporami‎ ‎i‎ ‎dlatego‎ ‎w‎ ‎statutach‎ ‎tkaczy‎ ‎i‎ ‎barchanników zastrzeżono,‎ ‎że‎ ‎jeśliby‎ ‎spostrzeżono‎ ‎mistrza‎ ‎pracującego we‎ ‎wigilję‎ ‎święta‎ ‎przy‎ ‎zapalonej‎ ‎świecy,‎ ‎wtedy‎ ‎choćby to‎ ‎tylko‎ ‎czeladnik‎ ‎robił,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎sam‎ ‎mistrz,‎ ‎zapłaci‎ ‎1‎I‎2‎ ‎ka mienia‎ ‎wosku,‎ ‎a‎ ‎starszy‎ ‎cechowy‎ ‎cały‎ ‎kamień.‎3‎) Mistrzowie‎ ‎i‎ ‎towarzysze‎ ‎mieli‎ ‎pewien‎ ‎własny‎ ‎((ho nor)).‎ ‎Odnośnie‎ ‎do‎ ‎mistrzów‎ ‎np.‎ ‎statut‎ ‎tkaczy‎ ‎i‎ ‎barchan ników‎ ‎pod‎ ‎karą‎ ‎zakazywał,‎ ‎aby‎ ‎żaden‎ ‎mistrz‎ ‎ani‎ ‎żadna z‎ ‎pań‎ ‎majstrowych‎ ‎nie‎ ‎odnosiła‎ ‎roboty‎ ‎za‎ ‎jaką‎ ‎panią kupującą.‎ ‎((Niech‎ ‎sobie‎ ‎sama‎ ‎trzyma‎ ‎sługę,‎ ‎coby‎ ‎za‎ ‎nią nosiła,‎ ‎a‎ ‎nie,‎ ‎to‎ ‎niech‎ ‎sobie‎ ‎sama‎ ‎niesie®.‎4‎) Tkacze‎ ‎i‎ ‎barchannicy‎ ‎kleparscy‎ ‎nie‎ ‎mogli‎ ‎sprzedać swego‎ ‎towaru,‎ ‎nie‎ ‎poddawszy‎ ‎go‎ ‎wprzód‎ ‎kontroli‎ ‎mi strzów‎ ‎lub‎ ‎starszych‎ ‎cechu.‎ ‎Jeżeli‎ ‎był‎ ‎dobry,‎ ‎zaopatry wano‎ ‎go‎ ‎znakiem‎ ‎cechowym,‎ ‎wyciśniętym‎ ‎w‎ ‎ołowiu (gmerk),‎5‎)‎ ‎jeśli‎ ‎zły,‎ ‎palono‎ ‎go.‎ ‎Barchannicy‎ ‎i‎ ‎tkacze na‎ ‎Kleparzu‎ ‎mieli‎ ‎wspólne‎ ‎godło‎ ‎rzemieślnicze,‎ ‎które poznajemy‎ ‎z‎ ‎pieczęci,‎ ‎wyciśniętej‎ ‎na‎ ‎akcie‎ ‎z‎ ‎1564‎ ‎r. Na‎ ‎tarczy‎ ‎umieszczone‎ ‎są‎ ‎dwa‎ ‎czesadła,‎ ‎pionowo‎ ‎usta wione,‎ ‎jedno‎ ‎zębami‎ ‎do‎ ‎góry,‎ ‎drugie‎ ‎zębami‎ ‎nadół,‎ ‎nad szczytem‎ ‎tarczy‎ ‎główka‎ ‎aniołka‎ ‎z‎ ‎rozłoźonemi‎ ‎skrzydełkami.‎

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka