titus_flavius
13.01.04, 19:28
Chaire,
zrozumiałym jest, że można cieszyć się z zabitych nieprzyjaciół. W końcu,
dzięki temu wrogów jest mniej.
Ale radość M. Crassusa przybiera pewne formy, niespotykane w kulturze
Zachodu. Zabitych Palestyńczyków, Irakijczyków itp. nazywa robactwem i
szczurami, i tym podobnymi określeniami, który pokazują jaką pogardę dla ich
życia i śmierci ma Crassus. Stara się im odebrać godność ludzką i ułatwić ich
mordowanie mówiąc: nie miejcie wyrzutów sumienia, zabijacie bowiem nie ludzi,
ale robactwo.
Podobnie na śmierć swych wrogów zapatrywali się komuniści i naziści. Wrogowie
ludu także byli nazywani ściekłymi psami, a gazowanych żydów nazisci nazywali
wszami. Korzenie hitleryzmu i komunizmu są znane, a jest nimi Talmud. Talmud
wyrasta zaś z pewnej tradycji wschodniej. Na reliefach starożytnych
Asyryjczyków, czy Egipcjan widać podobną pogardę dla pokonanych i dla życia
ludzkiego w ogólności.
M. Crassus wyrasta więc z tej, obcej ludziom Zachodu, tradycji, wg której w
nieprzyjacielu nie widzi się przeciwnika i człowieka, ale robactwo, które
trzeba wytępić.
T.