Dodaj do ulubionych

Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie się...

IP: *.stenaline.com 30.01.04, 22:49
nad swoimi wierzeniami odmawiającymi innowiercom możliwości dochodzenia do
absolutu inną niż Wasza drogą.
Pomyślcie czy podział na my (dobrzy,z patentem na jedyną prawdę) - oni (źli,
bo myślący inaczej) to właściwa płaszczyzna stosunków międzyludzkich.
Powiecie o tolerancji - dobrze ale tolerancja nie jest równoznaczna z
akceptacją. Przeczytajcie poniższy tekst, może wzbudzi w Was refleksję ?

Zalecenia Dalajlamy na trzecie tysiąclecie

1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia wiążą się z wielkim
ryzykiem.
2. Gdy coś tracisz nie przegap tej wewnętrznej lekcji.
3. Stosuj zasadę 3S: szacunek dla siebie, szacunek dla innych, stuprocentowa
odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.
4. Pamiętaj, że nie otrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym
zrządzeniem losu.
5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je mądrze łamać.
6. Nie pozwól aby mała niezgoda zburzyła wielką przyjaźń.
7. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, natychmiast poczyń kroki aby
go naprawić.
8. Codziennie spędź trochę czasu w samotności.
9. Bądź otwarty na zmiany, ale nie porzucaj swoich wartości.
10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią.
11. Prowadź dobre, godne życie. Kiedy się zestarzejesz i będziesz je
wspominał, będziesz mógł się nim cieszyć jeszcze raz.
12. Atmosfera miłości we własnym domu jest podstawą twojego życia.
13. Podczas sprzeczki z kochanymi osobami odnoś się tylko do aktualnej
sytuacji, a nie przywołuj przeszłości.
14. Dziel się swoją wiedzą. To droga do nieśmiertelności.
15. Okaż przyjaźń Twojej planecie Ziemi.
16. Raz w roku udaj się do miejsca w którym jeszcze nie byłeś.
17. Pamiętaj, że najlepsze partnerstwo to takie w którym Wasza wzajemna
miłość przewyższa Wasze wzajemne potrzeby.
18. Oceniaj swój sukces poprzez pryzmat tego, z czego musiałeś zrezygnować
aby go osiągnąć.
19. Podchodź do miłości i gotowania z beztroskim oddaniem.

„ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne
jest tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa
religia, moja prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń,
kościołów, meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i
dogmatów. Świątynią jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną –
współczucie. Wszystko czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla
ich praw i godności, niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki
praktykujemy tę miłość i szacunek w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas
współczucie wobec innych a powodowani poczuciem odpowiedzialności,
postępujemy powściągliwie, to – wykształceni czy prości, wierzący w Buddę,
Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpienia będziemy szczęśliwi.”
- Dalajlama.
------
Czy nie sadzicie, że o wiele sympatyczniej byłoby w Polsce, na Świecie
gdyby się ich powszechnie trzymać?
Obserwuj wątek
    • marcus_crassus nie chodzi o aspekty religijne 30.01.04, 22:59
      ale o czysto ziemski wymiar tych religii...
      • Gość: Palnick Do marcusa_crassusa... IP: *.stenaline.com 31.01.04, 00:16
        marcus_crassus napisał:

        > ale o czysto ziemski wymiar tych religii...
        ---------------

        Czy na trudności we wzajemnym zrozumieniu między Zydami i Chrześcijanami ma
        wpływ wyznawana religia? Czy miała ona (ma) również bezpośredni wpływ na
        konflikty międzyreligijne (Chrześcijan i Żydów, Chrześcijan i Mahometan,
        Wyznawców Islamu i reszty Świata)?

        Sądzę, że niezwykle istotną przesłanką do określenia czy dana religia zawiera w
        sobie zalążki pro cywilizacyjne i rozwojowe, czy raczej kierujace podlegajacą
        jej zbiorowość w strone stagnacji, jest rodzaj nadzei jaką taka religia ze soba
        niesie.

        Zaczne od “starszych braci w wierze”. Nadzieja Żydów jest ziemska. Jest nią
        restytucja, przywrócenie do rajskich warunków i doskonałości TU NA ZIEMI.
        Nadzieja chrześcijan nie jest nadzieją TEGO ŚWIATA , lecz życia po śmierci a
        ziemska egzystencja jest jedynie etapem do osiągnięcia prawdziwej nagrody w
        niebie. Nadzieja islamu jest bardziej zblizona do chrześcijańskiej niż
        żydowskiej.
        Cała Biblia - od księgi Rodzaju do Malachiasza, jakkolwiek byśmy ją
        przeszukiwali, nie zawiera zaproszenia wystosowanego do Żydów bądź świata, aby
        stali się istotami duchowymi, podobnymi do aniołów. Wręcz przeciwnie, każda
        obietnica, zaproszenie i nadzieja dotyczy ziemi: "pustynia zakwitnie jako róża,
        a rozraduje się miejsce suche, pobudują domy i będą w nich mieszkać, posadzą
        też winnice i będą z nich spożywać". Tak wygląda świadectwo proroków. Mówi ono,
        że Żydzi muszą całym swoim zyciem zabiegać o restytucję rajskich warunków TU NA
        ZIEMI. Dzień Sabatu, którego przestrzeganie nakazywał Zakon, jest zapowiedzią
        nagrody za te wysiłki.
        Żydzi wierzą, że po nadejściu Mesjasza w Jego Królestwie każdy człowiek
        powróci do pierwotnego dziedzictwa - do rajskich warunków, ludzkiej
        doskonałości - do wszystkiego, co utracił przez nieposłuszeństwo ojca Adama. A
        oznacza to powrót na naszą Ziemię pozbawioną wad, stanowiącą doskonałe
        odtworzenie rajskich warunków. Odtworzenie to będzie jednocześnie zwiazane z
        sumą zabiegów czynionych w tym kierunku przez każdego Żyda w czasie życia na
        Ziemi.
        Tu jak sądzę nalezy szukać przyczyn ogromnego wkładu Żydów w rozwój nauki,
        kultury i sztuki – tego wszystkiego co związane jest z zabiegami o restytucję
        warunków jak najbardziej zblizonych do rajskich już tu na ziemi. Jest to
        jednocześnie niebagatelny wkład w rozwój cywilizacji światowej, który w ich
        przypadku mozna wywodzić z wyznawanej przez nich religii.

        Nadzieja chrześcijańska jest inna. Jest ona nieuchwytna, trudna do opisania.
        Może ona spełnić się wyłącznie poprzez wiarę a błogosławieństwa obiecane przez
        Boga są duchowe. Chrześcijanie maja stać się podobnymi do aniołów i samego
        Mesjasza, niewidzialnymi dla ludzi poprzez pierwsze zmartwychwstanie, którego
        dostąpią. W szczegółach nie można zrozumieć i wyobrazić sobie charakteru
        błogosławieństw, jakie mają stać się udziałem zasługujacych na nie wiernych.
        Nie potrafimy powiedzieć, co zastąpi piękne kwiaty, pyszne, owoce, wzgórza i
        doliny, strumyki i góry, chmury i wschody słońca oraz tęczę. Wierni Pańscy
        postępują "wiarą a nie widzeniem". Zmartwychwstali sprawiedliwi nie będą mieć
        dziedzictwa ziemskiego. Muszą oni z radością poświęcić wszystkie ziemskie
        rzeczy, jeśli chcą zostać uznani za godnych rzeczy niebiańskich. Przechodzą oni
        wielki test wiary. Nie jest więc rzeczą dziwną, że wielu ludzi nie zostało
        pociągniętych tym zaproszeniem, które oznacza życie w samozaparciu i
        ofiarowaniu, z wiarą i posłuszeństwem aż do śmierci, aby zostać uznanymi za
        godnych wejścia do niebiańskiej chwały. Podobna jest nadzieja wyznawców Islamu.

        Tu z kolei można zastanawiać się czy aby rozwój cywilizacyjny państw z
        dominujacym chrześcijaństwem nie następował poprzez stopniowe odchodzenie od
        zasad tej religii w kierunku koncentrowania się na sprawach ziemskich i
        pomyślnosci doczesnej człowieka. Tak w uproszczeniu zadziałało Oświecenie i
        wszystkie jego późniejsze konsekwencje dla cywilizacji europejskiej (włączając
        w to reformację). Jest to postępowanie wbrew zasadom wiary, nic więc dziwnego,
        że było piętnowane z całą surowością przez instytucję kościoła.

        Sądzę, że widać tu przyczyny innego podejścia do życia oraz kreowania postępu
        cywilizacyjnego u obu omawianych grup. Widać też chyba przyczynę trudności
        wzajemnego zrozumienia motywów działania Żydów i chrześcijan wywiedzione z
        zasad wyznawanych przez nich religii.
        Taką mam nadzieję.

        Pozdrawiam.
        Palnick
        • marcus_crassus aha...tylko w tym omowieniu zydow i chrzescijan 31.01.04, 00:20
          kogos zabraklo...

          islamu????

          :)
          • Gość: Palnick O Islamie wspomniałem. Szerzej mozna o nim pisać IP: *.stenaline.com 31.01.04, 00:39
            kiedy na pewno dzieci już śpią ;)

            Zaznaczam, że załączony tekst jest dziełem muzułmanów, którzy ryzykują życiem
            polemizujac z islamskimi dogmatami(tacy ichni reformatorzy):

            Czy islam naprawdę głosi pokój i tolerancję, odrzucając przemoc? Muzułmanie,
            którzy popełniają zbrodnie są innego zdania. Wierzą, że to, co robią to
            dżihad (święta wojna). Twierdzą, że zabijanie niewiernych jest obowiązkiem
            każdego muzułmanina. Nie zabijają dlatego, że chcą pogwałcić prawa islamu,
            lecz dlatego, że myślą, iż tak właśnie powinien postępować prawdziwy
            muzułmanin. Ci, którzy wysadzają w powietrze własne ciało, by zabić więcej
            niewinnych ludzi robią to, ponieważ myślą, że czeka ich nagroda w Raju. Mają
            nadzieję, że zostaną pobłogosławieni przez Allacha, będą jeść niebiańskie
            pożywienie, pić czyste wino i cieszyć się towarzystwem boskich partnerek. Czy
            się całkowicie mylą? Skąd wzięli te wypaczone poglądy? Jak to się stało, że
            uwierzyli, iż zabijanie niewinnych ludzi sprawia przyjemność Bogu? Czy może
            to my jesteśmy w błędzie? Czy islam naprawdę głosi przemoc? Czy wzywa swych
            wyznawców do zabijania niewiernych? Potępiamy tych, którzy dopuszczają się
            aktów przemocy i nazywamy ich ekstremistami. Ale czy naprawdę są oni
            ekstremistami, czy też postępują tak, jak każe im święta księga, Koran? Czego
            naucza Koran? Czy go czytaliśmy? Czy wiemy, jakie nauki są w nim zawarte?
            Przeanalizujmy kilka z nich i przyjrzyjmy się bliżej słowom Allacha.

            Czego naucza nas Koran: Wykorzystaliśmy najszerzej dostępne angielskie
            tłumaczenie Koranu. Czytelnicy mogą zweryfikować nasze cytaty ze świętej
            księgi. Prosimy, byście zachowali bezstronność i przeczytali te wersety kilka
            razy. Poniższe cytaty pochodzą z najbardziej godnego zaufania przekładu
            Koranu autorstwa Yusufaliego. *

            W Koranie jest napisane: "O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie za
            przyjaciół Żydów i chrześcijan" (5:51), "I zabijajcie niewiernych,
            gdziekolwiek ich spotkacie" (2:191), "Mordujcie ich i bądźcie dla nich
            surowi" (9:123), "Zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie;
            chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!"
            (9:5). Koran każe nam walczyć z niewiernymi i obiecuje: "Jeżeli wśród was
            jest dwudziestu cierpliwych, to zwyciężą dwustu; a jeżeli jest stu wśród was,
            to oni zwyciężą tysiąc niewiernych" (8:65). Allach i jego posłaniec chcą,
            żebyśmy walczyli z chrześcijanami i Żydami, "dopóki oni nie zapłacą daniny
            własną ręką i nie zostaną upokorzeni" (9:29).

            Allach i jego posłaniec głoszą, że dopuszczalne jest niedotrzymywanie
            obietnic (traktatów) i zobowiązań wobec pogan i wypowiadanie im wojny, kiedy
            tylko czujemy się wystarczająco silni (9:3). Nasz Bóg każe nam "zwalczać
            niewiernych" i "ukarze ich przez nasze ręce i okryje ich wstydem; i dopomoże
            nam zwyciężyć ich" (9:14).

            Koran odbiera całej ludzkości wolność wyznania i skazuje wszystkich nie-
            muzułmanów na piekło (5:10), nazywa ich "nadżi" (plugawymi, niedotykalnymi,
            nieczystymi) (9:28) i nakazuje swym wyznawcom walczyć z niewiernymi dopóty,
            dopóki nie pozostanie żadna inna religia prócz islamu (2:193). Głosi,
            że "niewierni pójdą do piekła i będą pojeni wrzątkiem" (14:17). Nakłania
            muzułmanów, by "zabili niewiernych, ukrzyżowali ich lub obcięli im dłonie i
            stopy, albo by wypędzili ich z kraju, by doznali hańby na tym świecie i kary
            bolesnej w życiu ostatecznym." (5:34) Głosi również, że "ci, którzy nie
            uwierzyli, będą mieli ubranie przykrojone z ognia; a głowy ich polewane będą
            wrzącą wodą, która roztopi ich wnętrzności i skórę. Dla nich będą żelazne
            rózgi z hakami"(22.19-22) i że nie tylko "czeka ich hańba na tym świecie, ale
            i On da im zakosztować w Dniu Zmartwychwstania kary ognia palącego." (22:9)

            W Koranie jest napisane, że "ci, którzy wzywają boga innego niż Allach nie
            tylko zaznają kary w tym życiu, lecz w Dniu Zmartwychwstania ich kara będzie
            podwojona, i będą w niej poniżeni na wieki" (25:68). Dla tych, którzy "nie
            wierzą w Boga i Jego Posłańca, On, zaprawdę, przygotował dla niewiernych
            ogień płonący" (48:13). Choć zaleca nam się, byśmy byli współczujący dla
            siebie nawzajem, mamy być "srodzy dla niewiernych" - chrześcijan, Żydów i
            ateistów, którzy są naszymi sąsiadami i kolegami (48:29). Oto co
            Prorok "surowo nakazuje" dla tego, kto nie wierzy w Allacha: "Bierzcie go i
            nałóżcie mu kajdany! potem w ogniu piekielnym palcie go! Następnie zakujcie
            go w łańcuch, którego długość wynosi siedemdziesiąt łokci! Bo on nie wierzy w
            Boga potężnego i nie zachęca do żywienia biednych! I nie ma tutaj dla niego
            przyjaciela, nie ma pożywienia oprócz cuchnącej ropy; i nie je tego nikt
            oprócz grzeszników." (69:30-37)

            Koran zakazuje muzułmaninowi przyjaźnienia się z niewiernym, nawet jeśli ów
            niewierny jest jego ojcem lub bratem (9:23), (3:28). Nasza święta księga
            nakazuje nam nie okazywać posłuszeństwa niewiernym i ich rządom, lecz ze
            wszystkich sił zwalczać niewiernych (25:52), i być dla nich srogimi, ponieważ
            ich miejsce jest w Piekle"(66: 9). Święty Prorok rozkazuje nam walczyć i
            stwierdza, że "walka jest dla nas dobra, chociaż jest nam nienawistna"
            (2:216).
            Następnie radzi: "uderzcie mieczem po szyi niewiernych; a kiedy ich całkiem
            rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta" (47:4) Nasz Bóg obiecał: "Ja
            wrzucę strach w serca niewiernych" i nakazał: "Bijcie ich więc po karkach!
            Odetnijcie im końce wszystkich palców!" (8:12). Zapewnia nas także, że kiedy
            zabijamy w jego imieniu "to nie my ich zabijamy, lecz Allach ich zabija, aby
            doświadczyć wiernych doświadczeniem pięknym, pochodzącym od Niego" (8:17).
            Każe nam "wzbudzić przerażenie w sercach wrogów" (8:60). Uczynił Dżihad
            obowiązkiem każdego muzułmanina i ostrzegł nas: "A jeżeli nie wyruszycie [na
            dżihad], to ukarze was Bóg karą bolesną i zmieni was na inny naród. A wy nie
            możecie Mu w niczym zaszkodzić. Przecież Bóg jest nad każdą rzeczą
            wszechwładny!" (9:39)
            Allach mówi do Świętego Proroka: "O Proroku! Walcz przeciwko niewiernym i
            przeciwko obłudnikom i bądź dla nich surowy! Ich miejscem schronienia będzie
            Gehenna. Jakże nieszczęsne to miejsce przybycia!" (9:73).

            Obiecuje nam, że jeśli będziemy walczyć o jego sprawę, powrócimy do Rajskiego
            Ogrodu niezależnie od tego czy będziemy zabijać, czy sami zostaniemy zabici
            (9:111).
            ----------------
            |Ciekawe, że Stary Testament zawiera podobne nagromadzenie okrucieństwa ?
            • Gość: OSKAR Re: O Islamie wspomniałem. Szerzej mozna o nim pi IP: *.pop.bezeqint.net 31.01.04, 14:17
              PALNICK, TWOJ POST TO NIBY KROTKI KURS ZROZUMIENIA DZISIEJSZYCH SHAHIDOW,
              KTORZY ROZRYWAJA SIEBIE NA KAWALKI RAZEM Z NIEWINNYMI ZYDAMI TZN. NIEWIERNYMI.
              TU, WYPACZONE POGLADY IDA NAJLEPIEJ Z ROSZCZENIAMI TERYTORIALNYMI. ALE I BEZ
              TAKICH JEST DUZO PRACY. DWA I POL ROKU TEMU BYLI TO NIEWIERNI W WIEZOWCACH WTC
              W NOWYM JORKU. JUTRO BEDA NIEWIERNI W INNYM ZAKATKU SWIATA. ZABIJANIE LUDZI W
              IMIE RELIGII TO PRAWDZIWA PLAGA NOWEJ ERY. SWIAT WIDZI I NIE WIDZI...
              • Gość: Palnick Re: O Islamie wspomniałem. Szerzej mozna o nim pi IP: *.stenaline.com 16.02.04, 17:49
                Gość portalu: OSKAR napisał(a):

                > PALNICK, TWOJ POST TO NIBY KROTKI KURS ZROZUMIENIA DZISIEJSZYCH SHAHIDOW,
                > KTORZY ROZRYWAJA SIEBIE NA KAWALKI RAZEM Z NIEWINNYMI ZYDAMI TZN.
                NIEWIERNYMI.
                > TU, WYPACZONE POGLADY IDA NAJLEPIEJ Z ROSZCZENIAMI TERYTORIALNYMI. ALE I BEZ
                > TAKICH JEST DUZO PRACY. DWA I POL ROKU TEMU BYLI TO NIEWIERNI W WIEZOWCACH
                WTC
                > W NOWYM JORKU. JUTRO BEDA NIEWIERNI W INNYM ZAKATKU SWIATA. ZABIJANIE LUDZI W
                > IMIE RELIGII TO PRAWDZIWA PLAGA NOWEJ ERY. SWIAT WIDZI I NIE WIDZI...
                ----------------
                To co piszesz na końcu, to właśnie prawdziwy dramat.
                Wojna Islamu ze wszystkimi i wszędzie trwa już stosunkowo długo ale była
                lekceważona aż do zniszczenia WTC.
                Nie wiedzieć kiedy we Francji pojawiło się 5 milionów muzułman i powoli próbują
                już narzucać autochtonom swoje obyczaje.
                Kiedy pojawią się w Polsce?
                • Gość: roman FOTO Z SYJONUhttp://www.zmag.org/meastwatch/photos IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.01.05, 05:08
                  FOTO Z IZRAELA www.zmag.org/meastwatch/photos.htm
          • Gość: Palnick wspólnota źródła w omowieniu zydow i chrzescijan IP: *.stenaline.com 31.01.04, 01:34
            WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMETU

            Nie będzie o numerologii. Nie bedzie o urojonych widzeniach. Bedzie o naginaniu
            z przemedytacja treści NT.

            Wpływ Psalmów na Nowy Testament trudno przecenić. Jest on olbrzymi. Gdyby nie
            Psalmy, być może, nie byłoby w ogóle Nowego Testamentu, ponieważ, być może, nie
            byłoby chrześcijaństwa.
            Psalmy wpływały na ducha narodu żydowskiego, rozpalały wyobraźnię. Stanowiły
            obok Pięcioksięgu oraz Pism Prorockich jeden z najważniejszych składników
            Świętych Ksiąg żydowskich. Ewangeliczny Jezus mówi:

            Łk 24,44b «Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie
            Mojżesza, u Proroków i w Psalmach.»

            W czasach Jezusa powszechne było wśród Żydów przekonanie o prorockim znaczeniu
            ich świętych ksiąg. Miały tam znajdować się przepowiednie dotyczące
            oczekiwanego przez nich mesjasza. Nie ulega wątpliwości, że to przekonanie
            musiało udzielić się również samemu Jezusowi, jego uczniom, pierwszym
            chrześcijanom oraz autorom ewangelii. Nie będę tutaj szczegółowo omawiał
            odniesień do Psalmów w tekstach ksiąg NT, gdyż jest to temat - rzeka i byłoby
            to dosyć nużące, a tego chciałbym uniknąć. Skupię się tu jedynie na kilku
            ważnych aspektach tej sprawy.
            Oczywiście nie można tu pominąć najsłynniejszego chyba psalmu 22.
            Ps 22,2-19
            2 Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mego
            jęku.
            3 Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, [wołam] i nocą, a nie zaznaję
            pokoju.
            4 A przecież Ty mieszkasz w świątyni, Chwało Izraela!
            5 Tobie zaufali nasi przodkowie, zaufali, a Tyś ich uwolnił;
            6 do Ciebie wołali i zostali zbawieni, Tobie ufali i nie doznali wstydu.
            7 Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
            8 Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają
            głową:
            9 «Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje».
            10 Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona; Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u
            piersi mej matki.
            11 Tobie mnie poruczono przed urodzeniem, Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej
            matki,
            12 Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko, a nie ma wspomożyciela.
            13 Otacza mnie mnóstwo cielców, osaczają mnie byki Baszanu.
            14 Rozwierają przeciwko mnie swoje paszcze, jak lew drapieżny i ryczący.
            15 Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; jak wosk się
            staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje.
            16 Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia,
            kładziesz mnie w prochu śmierci.
            17 Bo [sfora] psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców. Przebodli ręce i
            nogi moje,
            18 policzyć mogę wszystkie moje kości. A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
            19 moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię.

            Któż nie zna tego tekstu? Któż nie uległ jego „magicznemu” powiązaniu z opisami
            męki Jezusa? Spośród osób, których lektura tego psalmu nie powala na kolana,
            zdecydowana większość uważa, że opisy ukrzyżowania Jezusa zawarte w ewangeliach
            były naginane „pod” psalm 22.
            Dla porządku przytoczę jeszcze fragment przypisu do Ps 22 z Biblii Tysiąclecia.
            22,17c-19 Wiersze te obrazowo opisują zadawanie śmiertelnych cierpień
            prześladowanemu (por. Iz 53,5 i Za 12,10). Tłumaczenie "przebodli" opiera się
            na najstarszym tłum. greckim; TM2 ma w tym miejscu trudne do zrozumienia "jak
            lew".
            Tekst tego psalmu mógł właśnie skłonić Jezusa do „spełnienia” tego proroctwa. A
            oto inny psalm „podejrzany” o takie działanie na Jezusa:
            Ps 116,12-19
            12 Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył?
            13 Podniosę kielich zbawieniai wezwę imienia Pańskiego.
            14 Moje śluby, złożone Panu, wypełnię przed całym Jego ludem.
            15 Drogocenną jest w oczach Pana śmierć Jego czcicieli.
            16 O Panie, jam Twój sługa, jam Twój sługa, syn Twojej służebnicy: Ty
            rozerwałeś moje kajdany.
            17 Tobie złożę ofiarę pochwalną i wezwę imienia Pańskiego.
            18 Moje śluby, złożone Panu, wypełnię przed całym Jego ludem.
            19 na dziedzińcach domu Pańskiego, pośrodku ciebie, Jeruzalem.
            Wprawdzie treścią tego psalmu jest skierowane do Boga podziękowanie za ocalenie
            od śmierci (patrz: Ps 116,1-9) i właśnie dlatego psalmista chce złożyć ofiarę w
            Jerozolimie "przed całym ludem". Pierwotne znaczenie w.15 było - Bóg nie chce
            śmierci swoich czcicieli. Ale znów w przypisie do tego wiersza można przeczytać:

            116,15 Tzn. Bóg nie pragnie śmierci swoich czcicieli, lecz ratuje ich od niej
            (w. 8); por. Ps 16[15],10n; Ps 72[71],14. Przekłady starożytne pod wpływem
            nauki o zmartwychwstaniu ciał zmieniły sens wyrażenia, uważając śmierć za drogę
            połączenia się z Bogiem i otrzymania nagrody. Tak rozumie ten wiersz także
            chrześcijańska liturgia i Martyrologium.
            Kolejna ważna sprawa - rzekome zapowiedzi zmartwychwstania Jezusa zawarte w
            Psalmach. Jego uczniowie oraz Paweł znaleźli tu takie oto „zapowiedzi” tego
            wydarzenia:
            Ps 16,8-117
            Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej
            prawicy.
            Dlatego się cieszy moje serce, dusza się raduje, a ciało moje będzie spoczywać
            z ufnością, bo nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu i nie dozwolisz, by wierny
            Tobie zaznał grobu.
            Ukażesz mi ścieżkę życia, pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej
            prawicy.
            Ps 2,78
            Ogłoszę postanowienie Pana:
            Powiedział do mnie: «Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem.

            Porażające. W odróżnieniu od Ps 22 te psalmy raczej na kolana już nie rzucają.
            Szczerze mówiąc (pisząc), zastanawiam się, dlaczego akurat te psalmy tak
            zafascynowały apostołów, a nie na przykład te:
            Ps 71,20
            Zesłałeś na mnie wiele srogich utrapień, lecz znowu przywrócisz mi życie i z
            czeluści ziemi znów mnie wydobędziesz.
            Ps 86,12-13
            Będę Cię chwalił, Panie, mój Boże, z całego serca mojego i na wieki będę sławił
            Twe imię, bo wielkie było dla mnie Twoje miłosierdzie i życie moje wyrwałeś z
            głębin Szeolu.
            Na zakończenie trochę statystyki. Z pobieżnych wyliczeń wynika, że w około 100
            miejscach ksiąg Nowego Testamentu zacytowano ok. 70 fragmentów Psalmów. W
            wyliczeniu tym pomijam Apokalipsę, w której aż roi się od cytatów z ksiąg
            Starego Testamentu.
            Pozdr.
            Palnick
    • Gość: z daleka Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.inter.net.il 30.01.04, 23:11
      Powiedzmy ze przekonane zostaly wszyskie myszki. Ale czy kot o tym wie?
      • Gość: sp;lit Islamiści,Żydzi,Chrześcijanie , Bujanie w oblokach IP: *.nas28.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.01.04, 16:48
        A jednak myslisz czasem abstrakcyjnie ,... Wiec jest nadzieja ze sie dogadamy
        kiedys i nie wszystko stracone , z daleka .

        Odemnie mala przestroga , to jest dobre od czasu do czasu a to co widzisz u
        gory , jak sie zapomnisz i zaczniesz budowac swoja codziennosc na tym
        fundamencie to masz przyklad (adresat tego postu) co cie czeka , a wlasciwie
        co czeka twoich bliskich , przyjaciol i rozmowcow nie pomijajac Stworcy ,...
        Wyrafinowane do perfekcji wirtualno-werbalne tortury , a w jezyku wujka Bolka
        pie#dolenie bez sensu do kraweznika po jednym za duzo pod budka na rogu .

        Najpierw wygoni cie zona , nastepnie dzieci zmienia zamki w drzwiach , wnuczki
        zainstaluja personal ID w telefonach , zabanuja twoje E-mail i na koniec jak
        cie holota na Aktualnosciach zacznie ignorowac zostanie ci tylko namiastka
        zycia i "podgrzewanie" kotletow na Swiecie w klubie wzajemnej adoracji ,...
        palnick - krasula i pretensje do Boga za wlasne ulomnosci i 10 przykazan .

        Chodzenie "po ziemi" jest bardziej zajmujace niz 24/7 wirtuany belkot nie
        wspominajac o ziemskich przyjemnosciach ,... Znaczy sie od czasu do czasu na
        rybki i oczywiscie priorytet ,... Nie zapominac o bzykaniu , tu tez koniecznie
        wygospodarowac minimum godzinke dziennie i wykorzystac do maxu ,

        To jest zycie ,... Jak Bozia przykazala :)

        uklony

    • Gość: Palnick Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-komentrzyk :) IP: *.stenaline.com 31.01.04, 00:52
      Jedno z zaleceń Dalajlamy to :

      5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je mądrze łamać.
      -----------

      Ktoś mógłby powiedzieć, że to cyniczne. Nic bardziej błędnego! Chodzi o to, co
      najlepiej przedstawia załączona anegdotka :)))

      W szabas stoi Icek przed swym sklepem i nawołuje: chodźcie do środka, chodźcie
      do środka, sprzedaję te spodnie za poł ceny, tylko za poł ceny !!!
      Przechodzący bogobojny Żyd:
      Ach, Icek, nie wstydzisz ty się w szabas interes robić ?
      Te spodnie za poł ceny nazywasz interes robić ???
      • Gość: sp;lit Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-komentrzyk :) IP: *.nas28.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.01.04, 21:05
        Prawdziwy mustang uprzezy dlugo nie pozyje , koniowi w uprzezy jest nawet
        do twarzy . Zas dla oslow i wolow (enuch-krasula) to ubranie robocze i
        niezbedna koniecznosc .

        A prawdziwy jackass uprzezy sie nie boi , nie dosc ze zyc bez niej nie moze to
        innym w stadninie narzuca , dlaczego ? Bo jackass :)

        uklony
    • marcus_crassus nie mam komentarzy :) 31.01.04, 02:03
      ciekawy post,poglady nieco zbyt idealistyczne ale fajnie to zrobiles :)))))))))

      komentarze wlasciwie niepotrzebne.nie mam nic do dodania.choc uwazam o dziwo
      ze zbyt radykalnie oceniles islam...ale...

      swoja droga...mala refleksja...polaczenie filozofii zachodu (chrzescijanstwo)
      z filozfiami wschodu...

      co by z tego wyszlo???

      religia dla wszystkich???

      a moze to wlasnie czeka ludzkosc???polaczenie tych dwoch koncepcji???

      choc to bedzie trudniejsze bardziej niz mozna sobie wyobrazac (inne pojmowanie
      zycia i smierci na wschodzie i zachodzie)

      czy moze dzieki dzialalnosci Dalajlamy oraz Jana Pawla II po 2 tysiacach lat
      nie jestesmy swiadkami narodzin nowej religii???

      czasem mnie to zastanawia...ale nie wiem do konca...czas oceni :)
      • Gość: Palnick Re: nie mam komentarzy :) IP: *.stenaline.com 31.01.04, 09:04
        marcus_crassus napisał:

        > ciekawy post,poglady nieco zbyt idealistyczne ale fajnie to zrobiles :))))))))
        >
        > komentarze wlasciwie niepotrzebne.nie mam nic do dodania.choc uwazam o dziwo
        > ze zbyt radykalnie oceniles islam...ale...
        >
        > swoja droga...mala refleksja...polaczenie filozofii zachodu (chrzescijanstwo)
        > z filozfiami wschodu...
        >
        > co by z tego wyszlo???
        >
        > religia dla wszystkich???
        >
        > a moze to wlasnie czeka ludzkosc???polaczenie tych dwoch koncepcji???
        >
        > choc to bedzie trudniejsze bardziej niz mozna sobie wyobrazac(inne pojmowanie
        > zycia i smierci na wschodzie i zachodzie)
        >
        > czy moze dzieki dzialalnosci Dalajlamy oraz Jana Pawla II po 2 tysiacach lat
        > nie jestesmy swiadkami narodzin nowej religii???
        >
        > czasem mnie to zastanawia...ale nie wiem do konca...czas oceni :)
        ----------
        Co do islamu skupię się jedynie na przedziwnym paradoksie związanym z tą
        religią. Islam, to dający do myślenia przypadek odwrotu od wcześniej
        osiągniętych zdobyczy cywilizacji. Odwrót to tym niezwyklejszy, że nie został
        wymuszony wyłącznie zewnętrznie. Islam przeszedł od perfekcji w matematyce,
        astronomii, architekturze, sztuce, kartografii, na początku swej drogi az do
        niszczenia obserwatoriów w XVI w. Niszczono je jako wytwory szatana
        odpowiedzialne za zarazy. Pierwszy na świecie uniwersytet dla kobiet powstał w
        roku 820 n.e w Kairze (my w Polsce bylismy wówczas na zdecydowanie “innym”
        etapie cywilizacyjnym ;)) a dzisiaj Talibowie zakazują kobietom kształcić się.
        Wyglądać to może na taką oto sytuację – islam w początkowej fazie rozwoju tej
        religii był źródłem impulsów pro cywilizacyjnych. Później nastąpił regres.
        Dlaczego tak się stało?
        • marcus_crassus sadze ze: 31.01.04, 14:54
          a)islam to oprocz religii takze prawo.a wiec po prostu zbior prawnych regul.w
          naszym kregu kulturowym chrzescijanstwo owszem moglo kiedys miec wplyw na
          obyczaje lub prawo ale nigdy nie regulowalo kwestii prawnych bezposrednio.tym
          samym islam okazal sie religia niezwykle ziemska,bardzo podobna do religii
          starozytnych.

          b)islam ewoluowal wsrod prymitywnych w duzej mierze ludow.w zwiazku z tym
          przeniknely do niego liczne obyczaje tych kultur.wiele barbarzynskich
          obyczajow ktore laczy sie z islamem (np roznego rodzaju barbarzysnkie praktyki
          wobec kobiet i mlodych dziewczyn) nie maja zwiazkow z islamem jako takim ale z
          obyczajami wyznajacych islam ludzi

          c)islam nie jest scentralizowany,nie ma tam "glowy" lub jakiejs
          hierarchii,jest wiele szkol,wiele pogladow.nikt wlasciwie nie wie co to
          jest "prawdziwy islam"

          na tym wlasnie polega paradoks.katolicy moga bardzo latwo wskazac ktore
          poglady nie moga byc juz "laczone" z religia katolicka.tak samo zreszta
          protestanci etc.tutaj jest to proste

          natomiast w islamie nie ma kto tego orzec.w istocie czy prawdziwymi
          muzulmanami sa ci ktorzy chca podbic caly swiat w imie mahometa czy ci ktorzy
          sa nastawieni pokojowo i zaakceptowali wszelkie wzorce kultury zachodniej
          tworzac postepowy i "swiatly" odlam islamu nie ma kto stwierdzic....

          to jest ogromny paradoks tej religii....
        • titus_flavius Re: nie mam komentarzy :) 31.01.04, 20:18
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Wyglądać to może na taką oto sytuację – islam w początkowej fazie rozwoju
          > tej
          > religii był źródłem impulsów pro cywilizacyjnych. Później nastąpił regres.
          > Dlaczego tak się stało?

          Chaire,
          każda cywilizacja przeżywa fazy narodzin, rozwoju, ekspansji, schyłku i upadku.
          Dotyczy to także życia kulturowego i politycznego, które nieustannie się
          przeobraża. Nie ma linearnego wzrostu i zmian w kierunku idealnym. Piszesz o
          pozycji kobiet?
          Kobiety w średniowieczu także miały wyższą pozycję społeczną na Zachodzie niż
          w XIXw. Na Zachodzie także życie kulturalne także miało fazy wzrostu i upadku.
          Owszem, kraje arabskie w XIII-XV przeżywały regres spowodowany najazdami
          barbarzyńców i militaryzacją życia, ale z kolei w Turcji zycie kulturalne od
          XVw. rozwijało się całkiem pomyślnie.
          T.
          • Gość: roman Syjonizm I NAZIZM http://www.iap.org IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.01.05, 05:13
            Syjonizm I NAZIZM W us hi nazizm www.iap.org

            www.bigeye.com/amernazi.htm /jewspal.htm
    • titus_flavius nie znasz się na chrześcijaństwie 31.01.04, 11:20
      Chaire,
      w odróżnieniu od Islamu i talmudyzmu, chrześcijaństwo, w wersji katolickiej,
      uznaje wielość dróg do Boga.
      Uznajemy, że dana religia jest jedynie ułomnym odbiciem Boga w ludzkim rozumie.
      Z tej właśnie przyczyny uznajemy z jednej strony, że można Boga poznawać
      rozumowo, z drugiej, z góry godzimy się z tym, że nasze poznanie jest niepewne
      i obarczone błędem, co umożliwia nam stałe modyfikacje zasad religii, gdy
      ustalimy, że dany pogląd jest błędny.
      Podobnie traktujemy inne religie: są one poszukiwaniem Boga na innej drodze,
      której z góry nie sposób odmówić trafności. Pod warunkiem jednak, że dana
      religia uznaje objawienie Boga w pięknie, dobrze i sprawiedliwości - w
      odmiennym przypadku uznać trzeba obcą drogę za błędną.
      Dlatego właśnie Boga widzimy w synagodze, meczecie, czy innej świątyni. Nie
      zmienia to oczywiście faktu, że możemy być, na chwilę obecną, przekonani, że
      Jego czciciele źle pojmują jego istotę, bądź wolę. Ale obca świątynia spełnia
      zawsze 2 cele: służy oddawaniu czci Bogu, co jest zawsze dobre, i uczeniu o
      nim, co może być błędne.
      Tak właśnie Zachód rozumie Boga od 2500 lat.
      T.
      • Gość: Palnick Retoryka a fakty. IP: *.stenaline.com 31.01.04, 13:23
        Chaire,
        w odróżnieniu od Islamu i talmudyzmu, chrześcijaństwo, w wersji katolickiej,
        uznaje wielość dróg do Boga.
        ------------------------------------------------
        P.
        Przykro mi ale to nie jest prawda.
        Jezus przyszedł na ziemię, aby rozwiązać wszelkie problemy dotyczące ludzkiej
        egzystencji. Przede wszystkim, wskazał chrześcijanom drogę do Ojca w niebie,
        mówiąc o sobie: “Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do
        Ojca, jak
        tylko przeze mnie” (J 14:6). Jezus zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, gdzie
        siedzi po prawicy Boga Ojca, aby się wstawiać za tymi, którzy przez Niego
        przychodzą do Boga (Hbr 7:25; 9:24).
        -------------
        Uznajemy, że dana religia jest jedynie ułomnym odbiciem Boga w ludzkim rozumie.
        Z tej właśnie przyczyny uznajemy z jednej strony, że można Boga poznawać
        rozumowo, z drugiej, z góry godzimy się z tym, że nasze poznanie jest niepewne
        i obarczone błędem, co umożliwia nam stałe modyfikacje zasad religii, gdy
        ustalimy, że dany pogląd jest błędny.
        --------------------------------------------------
        P.
        Bóg nie może podlegać poznawaniu rozumowemu, ponieważ jest nieweryfikowalny.
        Jest to pojęcie podlegające wyłącznie emocjom a dokładniej można w niego
        wierzyć albo nie.
        Trzeciej możliwości nie ma. Modyfikowanie zasad religii według bieżących
        potrzeb – a pochodzi ona ponoć pochodzi w całości Boga – jest bluźnierstwem.
        -------------
        Podobnie traktujemy inne religie: są one poszukiwaniem Boga na innej drodze,
        której z góry nie sposób odmówić trafności. Pod warunkiem jednak, że dana
        religia uznaje objawienie Boga w pięknie, dobrze i sprawiedliwości - w
        odmiennym przypadku uznać trzeba obcą drogę za błędną.
        --------------------------------------------------
        P.
        Znów nieprawda.
        Wierzący w Jezusa Chrystusa mają wiedzieć, że otrzymali żywot wieczny
        (zbawienie).
        Pisze o tym apostoł Jan: “Kto ma Syna (Jezusa), ma żywot, kto nie ma Syna, nie
        ma żywota. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście
        wiedzieli, że macie żywot wieczny ...” (1 J 5:12-13).
        Nie ma mowy o alternatywnych bądź odmiennych a równoprawnych drogach do Boga.
        -------------
        Dlatego właśnie Boga widzimy w synagodze, meczecie, czy innej świątyni. Nie
        zmienia to oczywiście faktu, że możemy być, na chwilę obecną, przekonani, że
        Jego czciciele źle pojmują jego istotę, bądź wolę. Ale obca świątynia spełnia
        zawsze 2 cele: służy oddawaniu czci Bogu, co jest zawsze dobre, i uczeniu o
        nim, co może być błędne.
        Tak właśnie Zachód rozumie Boga od 2500 lat.
        T.
        ----------------------------------------------------
        P.
        Chrześcijanie nie poważają Żydów bo ich zdaniem zabili Chrystusa uważając go za
        uzurpatora i sekciarza. Zabili Syna Bożego!
        Prawosławnych i protestantów, bo nie uznają papiestwa a pop i pastor nie
        przestrzegają celibatu.
        (Protestanci dodatkowo kpią z ważnego w Kościele Katolickim kultu maryjnego i
        twierdzą, że "katolicyzm jest antytezą nauki Jezusa")
        Mahometan, bo nie wierzą w zmartwychwstanie Jezusa i to że odkupił grzechy
        ludzkości śmiercią na krzyżu.
        Jan Paweł II tyle czasu poświęcający ekumenizmowi, kilka lat temu napisał co
        przez to rozumie. W skrócie : Szanujemy waszą odrębność ale to KK ma patent na
        życie wieczne i prawdziwą drogę do Boga.
        Pozdr.
        P.
        • titus_flavius nieznajomość chrześcijaństwa 31.01.04, 14:02
          Chaire,
          chrześcijaństwo (katolicyzm) w odróżnieniu od Islamu i judaizmu nie jest
          religią "księgi". Zasady chrześcijaństwa nie są bowiem ustalone w N.
          Testamencie. Są ustalone przez teologów i zaakceptowane przez Kościół. Dlatego
          nie powołuj się na cytaty z N. Testamentu przy porównywaniu religii.
          Ważne jest to co uważają teolodzy katoliccy, a nie to, co Ty wyczytasz w N.
          Testamencie.

          > Trzeciej możliwości nie ma. Modyfikowanie zasad religii według bieżących
          > potrzeb – a pochodzi ona ponoć pochodzi w całości Boga – jest bluźn
          > ierstwem.
          > -------------

          To jest Twój pogląd, a nie teologów katolickich. Pogląd katolicki przytoczyłem
          wcześniej.

          > Wierzący w Jezusa Chrystusa mają wiedzieć, że otrzymali żywot wieczny
          > (zbawienie).
          > Pisze o tym apostoł Jan: “Kto ma Syna (Jezusa), ma żywot, kto nie ma Syna
          > , nie
          > ma żywota. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście
          > wiedzieli, że macie żywot wieczny ...” (1 J 5:12-13).
          > Nie ma mowy o alternatywnych bądź odmiennych a równoprawnych drogach do Boga.

          Pisałem o tym wyżej, że zasady religii katolickiej nie są spisane w N.
          Testamencie, tylko w pismach teologów, zaakceptowanych przez Kościół.

          > Chrześcijanie nie poważają Żydów bo ich zdaniem zabili Chrystusa uważając go
          za

          To prawda. ALe ja nie o tym pisałem. Pisałem, że synagoga także jest miejscem,
          gdzie można oddawać cześć Bogu, chociażby uznawało się, że żydzi mają błędny
          pogląd na Boga i wyrządzlil wiele zbrodni.

          > uzurpatora i sekciarza. Zabili Syna Bożego!
          > Prawosławnych i protestantów, bo nie uznają papiestwa a pop i pastor nie
          > przestrzegają celibatu.

          Nie tak. Nie myl różnych rzeczy. Czym innym jest uznanie, że ludzie robią takie
          czy inne błędy, czy zbrodnie, z uznaniem, że ich droga do Boga jest błędna.
          Katolicyzm nie uważa, aby droga żydów, protestantów, czy prawosławnych, itp do
          Boga była zła. Po prostu jest inna, ale błązić jest rzeczą ludzką.

          > (Protestanci dodatkowo kpią z ważnego w Kościele Katolickim kultu maryjnego i
          > twierdzą, że "katolicyzm jest antytezą nauki Jezusa")

          Nie ma znaczenia dla mnie pogląd protestantów. Odpowiadam jedynie za swoje
          poglądy.

          > Mahometan, bo nie wierzą w zmartwychwstanie Jezusa i to że odkupił grzechy
          > ludzkości śmiercią na krzyżu.

          Jak wyżej.

          > Jan Paweł II tyle czasu poświęcający ekumenizmowi, kilka lat temu napisał co
          > przez to rozumie. W skrócie : Szanujemy waszą odrębność ale to KK ma patent
          na
          > życie wieczne i prawdziwą drogę do Boga.

          Nic nie rozumiesz. Interpretujesz pewne zasłyszane słowa w oderwaniu od całości
          nauki Kościoła.
          Papież uznał, że biorąc pod uwagę stan wiedzy o Bogu, katolicyzm jest
          najprostszą drogą do Boga. Nie wyklucza to istnienia innych dróg, ale mogą one
          wieść na manowce.
          T.
          • marcus_crassus chrzanisz tyfus 31.01.04, 14:45
            palnick ma w 100% racje,szczegolnie ostatnie jasne wypowiedzi Jana Pawla II
            ucielo spekulacje na temat "rownouprawnienia religii"...nie ma mowy o rownym
            statusie dla wszystkich.jest tylko mozliwe okazanie szacunku.

            to bylo ciekawe posuniecie bo pojawily sie na ten temat kontrowersje a wiele
            osob myslalo ze Jan Pawel II chce dokonac byc moze jakiejs rewolucji w
            pojmowaniu religii.

            w ogole o czym ty tyfus piszesz???

            wiele razy piszac o muzumlanam piszez "my","nam" etc pokazujac ze utozsamiasz
            sie z islamem i przypuszczalnie jestes muzulmaninem.

            twoje teksty dotycza tylko islamu,dlaczego wypowiadasz sie wiec na tematy na
            ktore nie masz prawa sie wypowiadac a swoimi bredniami tylko podsycasz nasza
            nieufnosc i czasem po prostu wrogosc wobec religii islamu???
            • titus_flavius udowodnij zarzuty, albo zamilcz 31.01.04, 14:49
              marcus_crassus napisał:

              > wiele razy piszac o muzumlanam piszez "my","nam" etc pokazujac ze utozsamiasz
              > sie z islamem i przypuszczalnie jestes muzulmaninem.

              Chaire,
              a może jakieś konkrety? Czy też jak zwykle Twoje gołosłowne pomówienia nie mają
              pokrycia w faktach?
              Zapewniam Ciebie także, że niewiele zrozumiałeś z nauki Papieża, ale domyślam
              się, ze w Izraelu nie wszystko jest dostępne.
              T.

              > twoje teksty dotycza tylko islamu,dlaczego wypowiadasz sie wiec na tematy na
              > ktore nie masz prawa sie wypowiadac a swoimi bredniami tylko podsycasz nasza
              > nieufnosc i czasem po prostu wrogosc wobec religii islamu???
              • marcus_crassus nie musze nic udowadniac,szczegolnie nie tobie 31.01.04, 14:56
                tyfus.jakbym cie traktowal jako rozmowce ktorego darze szacunkiem
                udowodnilbym.ale tak nie jest.wiec nawet mi sie nie chce czasu tracic.
                • titus_flavius zamilcz więc 31.01.04, 15:06
                  marcus_crassus napisał:

                  > tyfus.jakbym cie traktowal jako rozmowce ktorego darze szacunkiem
                  > udowodnilbym.ale tak nie jest.wiec nawet mi sie nie chce czasu tracic.

                  Chaire,
                  skoro swych insynuacji nie jesteś w stanie poprzeć dowodami. I nie kompromituj
                  się gołosłownymi zarzutami.
                  Jak tam pogoda w Izraelu?
                  T.
                  • Gość: Palnick titusie_flaviusie, dlaczego tak zajadle atakujesz IP: *.stenaline.com 31.01.04, 21:49
                    marcusa_crassusa?

                    To sympatyczny i kulturalny rozmówca. Człowiek, który zastanawia się nad tym o
                    czym prowadzony jest dyskurs a nie skanduje tylko własne prawdy.

                    Przypominasz mi zajadłego myśliwego, który za wszelką cenę chce upolować
                    niedźwiedzia.
                    Czy takie porównanie jest uprawnione?
                    • titus_flavius Re: titusie_flaviusie, dlaczego tak zajadle ataku 31.01.04, 21:57
                      Chaire,
                      powiedz mi, dlaczego czynisz uwagi mi, a nie Marcusowi? Wydawałoby się, że jego
                      posty są nacechowane szczególną wrogościa w stopniu daleko większym niż moje.
                      Ja przynajmniej nie czyniłem wycieczek osobistych przeciwko niemu.
                      Dlaczego więc najpierw zająłeś się mną, a nie Marcusem?
                      Wyjasnię Ci też, że uważam za niedopuszczalne stawianie publicznie osobistych i
                      kłamliwych zarzutów. Co czynił Marcus. Dlatego właśnie poprosiłem Marcusa o
                      dowody.
                      Cóż widzisz w moim postępowaniu nagannego?
                      T.

                      Gość portalu: Palnick napisał(a):

                      > marcusa_crassusa?
                      >
                      > To sympatyczny i kulturalny rozmówca. Człowiek, który zastanawia się nad tym
                      o
                      > czym prowadzony jest dyskurs a nie skanduje tylko własne prawdy.
                      >
                      > Przypominasz mi zajadłego myśliwego, który za wszelką cenę chce upolować
                      > niedźwiedzia.
                      > Czy takie porównanie jest uprawnione?
                      • Gość: Palnick Re: titusie_flaviusie, dlaczego tak zajadle ataku IP: *.stenaline.com 31.01.04, 22:10
                        Przypominasz mi jednak zajadłego myśliwego, który za wszelką cenę chce upolować
                        niedźwiedzia.
                        Czy takie porównanie jest uprawnione?
                        • titus_flavius Re: titusie_flaviusie, dlaczego tak zajadle ataku 31.01.04, 22:17
                          Gość portalu: Palnick napisał(a):

                          > Przypominasz mi jednak zajadłego myśliwego, który za wszelką cenę chce
                          upolować
                          >
                          > niedźwiedzia.
                          > Czy takie porównanie jest uprawnione?

                          Chaire,
                          tego rodzaju posty są tu nie na miejscu. Jaki mają związek z tematem wątku?
                          Trzymaj się proszę jego osnowy.
                          T.
                          • Gość: Palnick Re: titusie_flaviusie, dlaczego tak zajadle ataku IP: *.stenaline.com 31.01.04, 22:33
                            titus_flavius napisał:

                            > Gość portalu: Palnick napisał(a):
                            >
                            > > Przypominasz mi jednak zajadłego myśliwego, który za wszelką cenę chce
                            > > upolować niedźwiedzia.
                            > > Czy takie porównanie jest uprawnione?
                            ----------
                            > Chaire,
                            > tego rodzaju posty są tu nie na miejscu. Jaki mają związek z tematem wątku?
                            > Trzymaj się proszę jego osnowy.
                            > T.
                            ----------
                            Ma to związek z tematem wątku, bo dotyczy praktycznego stosowania zasad własnej
                            religii w życiu.

                            Deklarujesz, ze jestes katolikiem. Pozwól sobie przypomnieć kilka wskazówek,
                            które powinny stanowic podstawę emocjonalną każdego chrześcijanina:

                            List św.Jana 4

                            O źródle miłości

                            19 My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

                            20 Jeśliby ktoś mówił: "Miłuję Boga", a brata swego nienawidził, jest kłamcą,

                            albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga,

                            którego nie widzi.

                            21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i
                            brata swego.

                            Oczywiście to pochodzi z NT, który twoim zdaniem nie stanowi podstawy
                            katolicyzmu.
                            • titus_flavius Re: titusie_flaviusie, dlaczego tak zajadle ataku 31.01.04, 22:48
                              Gość portalu: Palnick napisał(a):

                              > Oczywiście to pochodzi z NT, który twoim zdaniem nie stanowi podstawy
                              > katolicyzmu.

                              Chaire,
                              w takim razie po co go przytaczasz? Jaki ten fragment ma związek z tematem
                              wątku?
                              T.
                              • Gość: Palnick Re: titusie_flaviusie, proszę o wyjaśnienie... IP: *.stenaline.com 31.01.04, 23:43
                                Czy katolicyzm rzeczywiście odrzuca NT jako fundament tego systemu religijnego?
                                • titus_flavius Re: titusie_flaviusie, proszę o wyjaśnienie... 01.02.04, 07:56
                                  Gość portalu: Palnick napisał(a):

                                  > Czy katolicyzm rzeczywiście odrzuca NT jako fundament tego systemu
                                  religijnego?

                                  Chaire,
                                  czy ja to napisałem? Nie, jest inaczej. PIsałem, że zasady katolicyzmu nie są
                                  zawarte w N. Testamencie, tylko wynikają z nauczania KOścioła. Natomiast
                                  Kościół tworząc je, opiera się na N. Testamencie i na innych źródłach. Tak więc
                                  N. Tesatemnt jest fundamentem Katolicyzmu, chociaż nie ma tam zawartych zasad
                                  tej religii.
                                  T.
                                  • Gość: Palnick Re: titusie_flaviusie, proszę o wyjaśnienie... IP: *.stenaline.com 01.02.04, 08:34
                                    titus_flavius napisał:

                                    > Chaire,
                                    > czy ja to napisałem? Nie, jest inaczej. PIsałem, że zasady katolicyzmu nie są
                                    > zawarte w N. Testamencie, tylko wynikają z nauczania KOścioła. Natomiast
                                    > Kościół tworząc je, opiera się na N. Testamencie i na innych źródłach. Tak
                                    więc N. Tesatemnt jest fundamentem Katolicyzmu, chociaż nie ma tam zawartych
                                    zasad tej religii.
                                    > T.
                                    --------------
                                    To niespotykanie oryginalna interpretacja!
                                    Przecież nawet koran uważa chrześcijan za ludzi księgi.
                                    Czy ty należysz do jakiejś sekty chrzescijańskiej?
                                    • titus_flavius Re: titusie_flaviusie, proszę o wyjaśnienie... 01.02.04, 10:20
                                      Gość portalu: Palnick napisał(a):

                                      > > To niespotykanie oryginalna interpretacja!
                                      > Przecież nawet koran uważa chrześcijan za ludzi księgi.
                                      > Czy ty należysz do jakiejś sekty chrzescijańskiej?

                                      Chaire,
                                      nie interesuje mnie pogląd muzułmanów. Tak jak opisałem widzą siebie katolicy.
                                      I jeszcze, podam Ci jedną analogię. Istotnie, w religii jak w budowli, ważne
                                      są fundamenty. ALe z widoku fundamentów budynku, niewiele będzie mógł laik
                                      powiedzieć o samym budynku, prawda? Co innego fachowiec, on na fundamentach
                                      wzniesie dobrą budowlę.
                                      Tak samo jest z religią katolicką. N. Testamen jest fundamentem, na którym
                                      Ojcowie Kościoła ustalili zasady religii katolickiej. I to w nie wierzą
                                      katolicy, gdyż to Ojcowie są specjalistami od budowli Kościoła, a nie laicy
                                      tacy jak Ty.
                                      T.
                                      • Gość: Palnick Re: titusie_flaviusie, proszę o wyjaśnienie... IP: *.stenaline.com 01.02.04, 11:24
                                        titus_flavius napisał:

                                        > I jeszcze, podam Ci jedną analogię. Istotnie, w religii jak w budowli, ważne
                                        > są fundamenty. ALe z widoku fundamentów budynku, niewiele będzie mógł laik
                                        > powiedzieć o samym budynku, prawda? Co innego fachowiec, on na fundamentach
                                        > wzniesie dobrą budowlę.
                                        > Tak samo jest z religią katolicką. N. Testamen jest fundamentem, na którym
                                        > Ojcowie Kościoła ustalili zasady religii katolickiej. I to w nie wierzą
                                        > katolicy, gdyż to Ojcowie są specjalistami od budowli Kościoła, a nie laicy
                                        > tacy jak Ty.
                                        > T.
                                        ----------
                                        Spotkałem się z takim oto poglądem na cel i zadania budowli, którą wznieśli
                                        ojcowie koscioła. Przyznaję, że to opinia ostra ale nie pozbawiona sensu.

                                        Kosciół katolicki, ten wielki miedzynarodowy koncern o duzej tradycji i dobrze
                                        rozpoznawalnym logo, to praktyczna religia oparta na hierarchii,
                                        posłuszeństwie, autorytecie i kulcie skutecznosci ekonomicznej. Naiwne
                                        idealizacje typu święci, Jezus; to skuteczne chwyty marketingowe pozwalające
                                        maksymalizować zysk. Niewiele lub zgoła brak tu miejsca do własnych przemyśleń.
                                        W tej warstwie nie rózni sie tym jednak od innych monoteistycznych porządków
                                        religijnych.
                                        Trzeba przyznać, że skutecznie podtrzymuje porządek społeczny, jakikolwiek by
                                        nie był(równiez całkowicie sprzeczny z własnymi hasłami marketingowymi). Jest
                                        to zrozumiała chęć kooperacji z każdą władzą świecką (która na to pójdzie)celem
                                        utrzymania własnej pozycji ekonomicznej. A niezbędne naiwne idealizacje są
                                        podtrzymywane, by to się kręciło, według sprawdzonego od 2 tysiącleci
                                        scenariusza ;).
                                        • titus_flavius z Katechizmu Kościołam Katolickiego 01.02.04, 13:28
                                          Chaire,
                                          jest to zwięzłe kompendium nauki katolickiej.
                                          Zwróć uwagę na fragment 108.
                                          T.

                                          (...)
                                          106 Bóg natchnął ludzkich autorów ksiąg świętych. "Do sporządzenia ksiąg
                                          świętych Bóg wybrał ludzi, którymi posłużył się jako używającymi swoich
                                          zdolności i sił, by dzięki Jego działaniu w nich i przez nich oni sami jako
                                          prawdziwi autorzy przekazali na piśmie to wszystko, i tylko to, czego On
                                          chciał"76Sobór Watykański II, konst. Dei verbum, 11..

                                          107 Księgi natchnione nauczają prawdy. "Ponieważ wszystko, co twierdzą autorzy
                                          natchnieni, czyli hagiografowie, powinno być uważane za stwierdzone702 przez
                                          Ducha Świętego, należy zatem uznawać, że księgi biblijne w sposób pewny,
                                          wiernie i bez błędu uczą prawdy, jaka z woli Bożej miała być przez Pismo święte
                                          utrwalona dla naszego zbawienia"77Sobór Watykański II, konst. Dei verbum, 11..

                                          108 Wiara chrześcijańska nie jest jednak "religią Księgi". Chrześcijaństwo jest
                                          religią "Słowa" Bożego, "nie słowa spisanego i milczącego, ale Słowa Wcielonego
                                          i żywego"78Św. Bernard z Clairvaux, Homilia super missus est, 4, 11: PL 183, 86
                                          B.. Aby słowa Pisma świętego nie pozostawały martwą literą, trzeba, by
                                          Chrystus, wieczne Słowo Boga żywego, przez Ducha Świętego oświecił nasze
                                          umysły, abyśmy "rozumieli Pisma" (Łk 24, 45
                                          • Gość: Palnick Re: z Katechizmu Kościołam Katolickiego IP: *.stenaline.com 16.02.04, 21:41
                                            "Prawdziwe dzieje Jezusa to prawdopodobnie dzieje sprawiedliwego człowieka,
                                            który potępił grzechy faryzeuszów i którego faryzeusze skazali na śmierć.
                                            Potem zrobiono zeń proroka, a po trzech stuleciach - Boga: oto jak działa
                                            ludzki rozum."
                                            (Wolter)
                                          • Gość: Palnick z Katechizmu Kościołam Katolickiego do titusa -> IP: *.stenaline.com 19.02.04, 21:58
                                            Według najnowszego Katechizmu Katolickiego, Słowo Boże nie jest synonimem
                                            Biblii czy Pisma Świętego. Według tego Katechizmu Słowo Boże to Pismo Święte
                                            oraz Tradycja, która obejmuje nawet to, co głoszą księża. Wezwanie do
                                            posłuszeństwa wobec Słowa Bożego oznacza zatem również wezwanie do
                                            posłuszeństwa wobec nauki głoszonej przez księży katolickich.

                                            II. Relacja między Tradycją i Pismem świętym
                                            80 "Tradycja święta i Pismo święte ściśle się z sobą łączą i komunikują...
                                            wypływając z tego samego źródła Bożego, zrastają się jakoś w jedno i zdążają do
                                            tego samego celu". [...]
                                            81 "Pismo święte jest mową Bożą, utrwaloną pod natchnieniem Ducha Świętego na
                                            piśmie.
                                            Święta Tradycja słowo Boże przez Chrystusa Pana i Ducha Świętego powierzone
                                            Apostołom przekazuje w całości ich następcom, by oświeceni Duchem Prawdy,
                                            wiernie je w swym nauczaniu zachowywali, wyjaśniali i rozpowszechniali". [...]
                                            97 "Święta Tradycja i Pismo święte stanowią jeden święty depozyt słowa Bożego",
                                            [...]

                                            Tak więc według katolicyzmu Biblia nie jest tym samym co Słowo Boże. W
                                            praktyce, głównym źródłem doktryny katolicyzmu jest Tradycja, ale to nie
                                            oznacza, że katolicyzm nie jest "religią księgi".

                                      • Gość: Oozie Re: Tyfusie, proszę więcej nie wyjaśniaj IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 02.02.04, 11:24
                                        titus_flavius napisał:

                                        > Tak samo jest z religią katolicką. N. Testamen jest fundamentem, na którym
                                        > Ojcowie Kościoła ustalili zasady religii katolickiej. I to w nie wierzą
                                        > katolicy,

                                        Ino że zapomnieli wierzyć w Boga.
                                        Wolą se wierzyć w KOŚCIÓŁ.

                                        Nieźle jak jihadysta wykładnię chrześcijaństwa robi
                                        • Gość: Palnick Re: Tyfusie, proszę więcej nie wyjaśniaj IP: *.stenaline.com 02.02.04, 12:03
                                          Gość portalu: Oozie napisał(a):

                                          > titus_flavius napisał:
                                          >
                                          > > Tak samo jest z religią katolicką. N. Testamen jest fundamentem, na którym
                                          >
                                          > > Ojcowie Kościoła ustalili zasady religii katolickiej. I to w nie wierzą
                                          > > katolicy,
                                          >
                                          > Ino że zapomnieli wierzyć w Boga.
                                          > Wolą se wierzyć w KOŚCIÓŁ.
                                          >
                                          > Nieźle jak jihadysta wykładnię chrześcijaństwa robi
                                          ---------------------
                                          Niech robi. To bardzo interesujący punkt widzenia ;)
                                          • titus_flavius Re: Tyfusie, proszę więcej nie wyjaśniaj 02.02.04, 17:30
                                            Gość portalu: Palnick napisał(a):


                                            > Niech robi. To bardzo interesujący punkt widzenia ;)

                                            Chaire,
                                            przeczytałeś już Katechizm?
                                            T.
                                            • Gość: Kafar Re: Tyfusie, proszę więcej nie wyjaśniaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 01:50

                                              titus_flavius napisał:

                                              > Gość portalu: Palnick napisał(a):
                                              >
                                              >
                                              > > Niech robi. To bardzo interesujący punkt widzenia ;)
                                              >
                                              > Chaire,
                                              > przeczytałeś już Katechizm?
                                              > T.
                                              ----------------
                                              Ja przeczytalem. Bardziej zalganego gowna nie spotkasz poza koranem !
                                              • Gość: Palnick Relacja człowieka z bogiem... IP: 194.17.229.* 21.02.04, 11:31
                                                Bojaźń i drżenie Kierkegaarda

                                                Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i
                                                strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność wyrosła
                                                na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem inna.
                                                Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu
                                                widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia
                                                doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje
                                                cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie irracjonalnie,
                                                z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt wieczny
                                                jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru:
                                                albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych
                                                myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na
                                                ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy zwykłego
                                                codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim muskaniem
                                                rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę, jest
                                                prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj
                                                religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia
                                                religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony.
                                                Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w
                                                życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze
                                                tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują
                                                męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga
                                                mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem:
                                                otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem wobec
                                                boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie
                                                pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego całkowitym
                                                zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym pokoju
                                                i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona Bogiem
                                                zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię.
                                        • Gość: ANka Oozie IP: *.ifn-magdeburg.de 04.02.04, 02:15
                                          jesli wierzysz w jakiegos boga to zajrzyj w tekst Kafara. Jesli nie wzbudza to
                                          twojego zaniepokojenia obawiam sie ze tez wierzysz w cos bardziej materialnego-
                                          niestety... Wiec nie oceniaj tak latwo innych.

                                          No nic - pomyslalam Tytus pozostanie - ´sekcja arabska´ tez - w koncu sie
                                          wygryziecie. Ja nie musze w tym uczestniczyc.
                                          Dobranoc
                                          • Gość: Mariola Re: Oozie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 17:43
                                            Gość portalu: ANka napisał(a):

                                            > jesli wierzysz w jakiegos boga to zajrzyj w tekst Kafara. Jesli nie wzbudza to
                                            > twojego zaniepokojenia obawiam sie ze tez wierzysz w cos bardziej
                                            materialnego-
                                            > niestety... Wiec nie oceniaj tak latwo innych.
                                            >
                                            > No nic - pomyslalam Tytus pozostanie - ´sekcja arabska´ tez - w koncu sie
                                            > wygryziecie. Ja nie musze w tym uczestniczyc.
                                            > Dobranoc
                                            ----------------
                                            Kto to jest anka magdeburżanka?
                                            Biedna, agresywna kobieta. Wszędzie wtykająca swoje zdecydowane opinie, pisząca
                                            belkotliwie i nieuprzejmie. Próbująca zniszczyć każdą dyskusję atakami ad
                                            personam.
                                            • Gość: Kafar Pytań kilka. W sprawie idiotyzmu chrzescijaństwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:12

                                              Powiedzcie jak poslugujac się logiką i doswiadczeniem wyjasnić takie ciekawe
                                              zagadnienia jak:

                                              1.Genezę i trwanie grzechu pierworodnego - tego naznaczenia przestępstwem
                                              wszystkich nowo narodzonych. Toż przecież rabi Jeszua częściowo zginąl na
                                              krzyżupo to, zeby "odkupic" ten grzech. Nie udalo się? Za malo cierpial?

                                              2.Sens śmierci na krzyżu boga zywego w 1/3 calosci - część: "syn bozy". Jak
                                              to mozliwe, że dobry "trójjedyny" bóg zamordowal w mękach swoją część po to,
                                              żeby przed soba samym odkupić grzechy ludzi? Czy ten wszech-genialny twór
                                              nie
                                              mógl znaleźć logiczniejszego i bardziel milosiernego sposobu?

                                              3.Rabi Joszua mówil, że przyszedl odnowić Zakon. Jak to mozliwe, że ni z
                                              gruchy ni z pietruchy św. Pawel (geniusz marketingowy) a potem sobór
                                              nicejski
                                              (Turcja) uznal go za część Jahwe? Joszua nic takiego nie mówil! Byl
                                              prawowiernym Żydem.

                                              4.Jak to naprawdę bylo ze "zmartwychwstaniem" i dlaczego jest tyle
                                              niekonsekwencji w ewangeliach w tej sprawie? To powoduje, ze ta baśń jest
                                              tylko baśnią.

                                              5. Jak tlumaczyć masę niekonsekwencji logicznych, co do czasu i miejsca
                                              zdarzeńw NT, w tych momentach, kiedy na silę ewangeliści próbuja wykazać
                                              spelnianie sie proroctw ST w sprawie mesjasza? Po co potrzebny by
                                              ten "certyfikat" rabiemu J.? Dlaczego NT jest w bardzo wielu znaczących
                                              miejscach plagiatem staro-testamentowych psalmów?

                                              6. Skad tyle zapozyczeń z religii bliskowschodnich i tradycji greckich w
                                              opisach "dzialań" Rabiego J.?

                                              7. Dlaczego żadne inne źródla (poza NT), żródla historyczne nie potwierdzają
                                              dokonywanych przez rabiego Joszuę "cudów"? Wyobraźcie sobie, że nagle ktos
                                              dzisiaj karmi 5000 ludzi paroma chlebami i butelkami wina, wskrzesza
                                              umarlego, leczy slepca i co tam jeszcze chcecie. Toż to bylby head line w
                                              każdej stacji!!!Żaden uczciwy historyk nie móglby pominać takich dokonań
                                              rabiego J. - gdyby to byla prawda.

                                              8. Skad wywiedziono (b. późno wprowadzony, dla ochrony kasy kosciola)
                                              celibat
                                              księży? Czyzby bóg oczekiwal kwestionowania celu stworzenia?

                                              9. Kto byl pierwszym papierzem? Jakub czy Kefas? Skąd i jakie sa dowody na
                                              pobyt Kefasa w Rzymie?

                                              10. Jak wyjaśnia sie dzieworództwo Miriam? Skąd pomysl o dziewictwie? Wedlug
                                              nauki Joszua musialby być w takiej sytuacji kobietą!

                                              11. po co komu i jak uzasadniane jes "wniebowzięcie Miriam". Tego nie ma w
                                              NT!

                                              Jestem ciekaw odpowiedzi.
                                              To wszystko sprawia, że chrześcijaństwo, poczęte przez Pawla w aurze
                                              oszustwa i baśniowego bredzenia nie zasluguje na szacunek ludzi myslących.
                                          • Gość: mirmil Aniu, moja droga IP: *.uBRgrb01.supercable.es 06.02.04, 03:05
                                            > No nic - pomyslalam Tytus pozostanie - ´sekcja arabska´ tez - w koncu sie
                                            > wygryziecie. Ja nie musze w tym uczestniczyc.
                                            > Dobranoc

                                            Czy ktokolwiek Cie na ten watek zapraszal lub czy ktokolwiek Cie na tym watku
                                            trzyma? Nie dramatyzuj, z laski swojej.
                                            • Gość: ANka Mirmil moj drogi IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 16:00
                                              jakze to swiadczy o twojej spostrzegawczosci i wrazliwosci zwlaszcza gdy
                                              ostatnio przed tym twoim tekstem poparlam twoje zdanie w sporze z Fredziem na
                                              temat uogolnien wyplywajacych z analizy jednego X-a na cale narody.....
                                              Coz bladzic jest rzecza ludzka.
                                              a teraz do konkretow- znasz tytul watku?
                                              a jesli z ktoras grupa do ktorej on sie zwraca ja sie identyfikuje?
                                              To jak myslisz - zapraszal czy nie??!!!!!
                                              A moze ty wiesz lepiej?
                                              • Gość: ANka I prosilam grzecznie IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 16:03
                                                i nie raz- zejdz mi z drogi. Ja cie prowokowac nie bede.
                                                Mam powiedziec - zmiataj bo z toba nie chce gadac? NIe powiem- raz jeszcze_
                                                TO BYL TEKST DO Ooziego. I nie musze sie tu nikogo pytac o to czy mnie ktos
                                                zaprasza czy nie. Czy ty zawsze pojawiasz sie tam gdzie cie zapraszaja?
                                                Wiec zanim rzucisz ten kamien to popatrz w lustro.
                                                • Gość: Mariola Re: I prosilam grzecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 16:25
                                                  Jakoś nikt nie chce z panią rozmawiać - fakt, to trudne. Pani jest jak gejzer ;)
                                                  Czy to menopauza?
                                                  • Gość: :))))) Re: I prosilam grzecznie IP: 194.17.229.* 22.02.04, 17:33
                                                    Gość portalu: Mariola napisał(a):

                                                    >Jakoś nikt nie chce z panią rozmawiać - fakt, to trudne. Pani jest jak gejzer;)
                                                    > Czy to menopauza?
                                                    ------------------
                                                    :)))))))
                                                  • Gość: Zając Re: I prosilam grzecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 04:28
                                                    Gość portalu: :))))) napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Mariola napisał(a):
                                                    >
                                                    > >Jakoś nikt nie chce z panią rozmawiać - fakt, to trudne. Pani jest jak gejz
                                                    > er;)
                                                    > > Czy to menopauza?
                                                    ------------
                                                    Ale jaja :-)
                                                  • Gość: up Re: I prosilam grzecznie n/t IP: *.stenaline.com 24.04.04, 00:35
      • Gość: Palnick Chrześcijaństwo - no cóż... IP: *.stenaline.com 31.01.04, 15:21
        Twórcą Chrystusa jest Paweł on też zmanipulował przesłanie Jezusa sugerując, że
        ten żydowski rabbi jest twórcą chrześcijaństwa obejmującego wszystkie narody
        Ziemi. To wierutna bzdura, Jezus nie posyłał swoich apostołów poza Izrael - był
        jedynie odnowicielem Zakonu, prawowiernym choć niepokornym Żydem.

        MT.10:5-8
        Tych to dwunastu (apostołów) wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: "Nie
        idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie
        raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście "Bliskie jest
        już królestwo niebieskie".

        Ponadto na pytania apostołów kiedy nadejdzie królestwo niebieskie odpowiedział,
        że nie zdążą obejść wszystkich miast Izraela a to sie stanie.

        Jasno chyba widać jakie były zamiary Jezusa. Nie był on fundatorem uniwersalnej
        religii i nie dbał o nawracanie pogan. Wątek ten włączył Paweł i rozwinął z
        imponującym skutkiem - choć z Jezusem nie ma to nic wspólnego.
        Ponadto jak na boga (wg.KK) słabo coś u Jezusa z przewidywaniem przyszłości.
        Mylił się jak każdy inny człowiek.
        Tym bardziej zaskakująca, choć zrozumiała politycznie, jest decyzja Konstantyna
        Wielkiego, który na soborze w Nicei (Turcja) wymusił uznanie odłamu
        chrześcijaństwa (uznającego Jezusa za rzeczywistego syna Boga) za jedynie
        obowiązujący wzorzec. Może miały na to wpływ reminiscencje starych wierzeń
        Rzymian? Tam przecież Bóg- Człowiek to jasne i znajome rozwiązanie - zwłaszcza
        dla cesarzy;). Rzymskie chrześcijaństwo stało sie od tego momentu religią
        państwową Imperium Rzymskiego i rozpoczęło proces długotrwałej
        instytucjonalizacji swoich struktur. Złośliwi twierdzą, że doprowadziło to
        dzieło do takiej perfekcji, że przyczyna powstania KK została do tego stopnia
        zinstrumentalizowana i wyretuszowana, że gdyby Jezus wrócił teraz na Ziemię
        nigdy by się nie domyślił, że to on jest u źródła. Że to imperium zbudowano na
        słowach, przypisanych i dopisanych mu w ciągu 2000 lat pasjonującej historii
        kościoła.
        To co u Jezusa niezwykłe, niespotykane w innych monoteizmach bliskowschodnich,
        to próba wprowadzenia wielu z zasad o których pisze Dalajlama a ja cytuję w
        poście otwierającym wątek.
        Te elementy nie dają się wywodzić ze Starego Testamentu - wspólnego źródła
        wszystkich trzech wiadomych religii. Stąd zapewne spekulacje o buddyjskim
        pochodzeniu wspomnianych elementów przesłania Jezusa. Stąd może poglądy
        gnostyków twierdzących, że Jezus jest posłańcem dobrego boga a nie biblijnego
        okrutnika Jehowy/Allaha.

        • marcus_crassus male pytanie 31.01.04, 15:33
          jesli to w jakis sposob narusza twoje uczucia religijne to oczywiscie nie
          odpowiadaj,bo to dosc kontrowersyjna teza a nie wiem jak jestes wierzacy...

          slyszales o koncepcji ze Pawel byl w istocie rzymskim szpiegiem???spotkalem
          sie kiedys z taka teza.tzn ze celem pawla bylo pogodzenie owczesnej
          jeszcze "sekty" chrzescijan ktora miala miec silne odruchy antyrzymskie
          religijnego ruchu w ktorym antyrzymskosc zostalaby zastapiona wrogoscia do
          zydow.dzieki temu rzym pozbylby sie wrogiego ruchu religijnego w i tak ciezkim
          regionie oraz zyskal cennego sojusznika w walce z krnabrnymi zydami...

          nie jestem w stanie wg mojego stanu wiedzy zweryfikowac tej tezy.

          czy uwazasz ze to w ogole moglo byc realne?
          • Gość: Palnick Re: male pytanie IP: *.stenaline.com 31.01.04, 16:47
            marcus_crassus napisał:

            > jesli to w jakis sposob narusza twoje uczucia religijne to oczywiscie nie
            > odpowiadaj,bo to dosc kontrowersyjna teza a nie wiem jak jestes wierzacy...
            >
            > slyszales o koncepcji ze Pawel byl w istocie rzymskim szpiegiem???spotkalem
            > sie kiedys z taka teza.tzn ze celem pawla bylo pogodzenie owczesnej
            > jeszcze "sekty" chrzescijan ktora miala miec silne odruchy antyrzymskie
            > religijnego ruchu w ktorym antyrzymskosc zostalaby zastapiona wrogoscia do
            > zydow.dzieki temu rzym pozbylby sie wrogiego ruchu religijnego w i tak
            ciezkim
            > regionie oraz zyskal cennego sojusznika w walce z krnabrnymi zydami...
            >
            > nie jestem w stanie wg mojego stanu wiedzy zweryfikowac tej tezy.
            >
            > czy uwazasz ze to w ogole moglo byc realne?
            ----------------
            Wydaje się, że również to jest możliwe ;)

            Z pewnością nowa wiara, coraz lepiej poznawana przez Rzymian była atrakcyjna
            dla cesarstwa.
            Chrześcijaństwo miało istotnie wielki wpływ na niewolników a przesłanie
            Pawłowej wersji nauki Jezusa zawarte w świeżo pisanych i korygowanych
            ewangeliach mogło przyczynić się do uspokojenia licznych warstw biedoty. Co
            ciekawe najmłodsza ewangelia Jana, bywa uznawana za praźródło antysemityzmu - w
            tak zdecydowanie złym świetle stara się ona stawiać Żydów i obarczać ich
            wszelkimi możliwymi wadami.
            Takie tezy jak :
            Ostatni będą pierwszymi, błogosławieni cisi albowiem ich będzie królestwo, bogu
            co boskie cesarzowi co cesarskie itp. sugerowały konieczność pogodzenia się z
            losem i podporządkowania zastanemu porządkowi społecznemu.
            Czy Paweł był na usługach Rzymian...naprawdę trudno to potwierdzić lub temu
            zaprzeczyć. Podobnie jest z domniemanym pobytem Piotra w Rzymie - brak dowodów.

            Pozdr.
            P.
            • marcus_crassus zaciekawilo mnie z tego okresu wlasnie 31.01.04, 18:30
              glownie caly zwiazek warstwy historycznej z czasow Chrystusa w ktorej raczej
              mozna z duza doza prawdopodobienstwa biorac pod uwage zarowno tekst nowego
              testamentu jak i roznego rodzaju znaleziska chocby np w Qum Ran i w ktorej
              dominuje jednak wydzwiek antyrzymski z pozniejsza ewolucja w kierunku zgody z
              rzymem a obarczeniem wina zydow...

              ale to wciaz tylko jedna z mozliwych koncepcji.wszelkie argumenty za i przeciw
              i tak sa nieweryfikowalne
          • titus_flavius co za bzdura 31.01.04, 18:35
            marcus_crassus napisał:

            > slyszales o koncepcji ze Pawel byl w istocie rzymskim szpiegiem???spotkalem

            Chaire,
            Paweł, jak sam pisze, wielokrotnie był biczowany przez Rzymian z inspiracji
            żydów. W końcu na wniosek żydów został aresztowany, trzymany wiele lat w
            więzieniu i w końcu ścięty.
            Rzymian w początkowym okresie nie interesował rozwój chrześcijaństwa. Stojąc na
            gruncie legalizmu wręcz chronili chrześcijan przed żydami. Dlatego też i
            chreścijanie z wdzięcznością odnosili się do państwa rzymskiego. W okresie
            późniejszym intrygi żydów odniosły sukces i rozpoczęły się prześladowania
            chrześcijan.
            Zmieniło się skutkiem tego i nastawienie chrześcijan. W Apokalipsie św. Jana
            widać wyraźnie niechęć chrześcijan do Rzymu.
            T.



            > sie kiedys z taka teza.tzn ze celem pawla bylo pogodzenie owczesnej
            > jeszcze "sekty" chrzescijan ktora miala miec silne odruchy antyrzymskie
            > religijnego ruchu w ktorym antyrzymskosc zostalaby zastapiona wrogoscia do
            > zydow.dzieki temu rzym pozbylby sie wrogiego ruchu religijnego w i tak
            ciezkim
            > regionie oraz zyskal cennego sojusznika w walce z krnabrnymi zydami...
            >
            > nie jestem w stanie wg mojego stanu wiedzy zweryfikowac tej tezy.
            >
            > czy uwazasz ze to w ogole moglo byc realne?
            • marcus_crassus z toba mi sie nie chce gadac.bez odbioru. 31.01.04, 18:43
        • titus_flavius zmieniasz temat? 31.01.04, 17:23
          Chaire,
          w pierwszym poście tego wątku zarzuciłeś chrześcijanom, że uznają jedną droge
          do Boga. Teraz z kolei piszesz, że chrześcijanie wierzą w coś innego, niż wg
          Ciebie powinni.
          Czy to znaczy, że porzuciłeś temat pierwotny?
          Co do drugiego zaś tematu, to powtarzam Ci po raz kolejny, że katolicyzm nie
          jest religią "Księgi". Tak więc odwołując się do pewnych cytatów z N.
          Testamentu nic w istocie nie udowadniasz.
          T.
          • marcus_crassus titus,mam wrazenie ze nikt z twoimi bredniami 31.01.04, 18:32
            w powaznych i ciekawych rozmowach gadac nie bedzie.

            sam sobie zapracowales na taka opinie.po prostu jestes malo ciekawy i masz
            marna wiedze.pozostan przy swoich jezach i uniach arabsko-europejskich.jestes
            elementem komicznym forum a nie powazna osoba.

            to przykre no nie?
          • Gość: Palnick Re: zmieniasz temat? alez skąd! IP: *.stenaline.com 01.02.04, 02:05
            Z Twoich dotychczasowych wypowiedzi na temat chrzescijaństwa wyłania się taki
            oto obraz.
            Chrześcijaństwo:
            System religijny przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości
            stworzony przez Platona i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory,
            komentatorów, a od czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz
            ludzkich. Od czasu powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze,
            bardziej oświecone i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna
            niezgody, waśni, masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego
            pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i
            głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość.
            Czy tak?
            • titus_flavius Re: zmieniasz temat? alez skąd! 01.02.04, 08:04
              Chaire,
              brak ci cierpliwości bezstronnego obserwatora. Nie czytasz i nie analizujesz
              dokładnie tego co Ci się pisze. Dodajesz słowa, których nie powiedziano.
              A więc posłuchaj jeszcze raz.
              W Ewangeliach są zawarte relacje świadków o zyciu i śmierci Jezusa. Na bazie
              tych relacji Paweł i inni Ojcowie Kościoła stworzyli system religijny, zwany
              katolicyzmem. OKazało się, że ten system w swych założeniach jest identyczny z
              nauką Platona.
              T.

              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > Z Twoich dotychczasowych wypowiedzi na temat chrzescijaństwa wyłania się taki
              > oto obraz.
              > Chrześcijaństwo:
              > System religijny przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości
              > stworzony przez Platona i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła,
              sobory,
              >
              > komentatorów, a od czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz
              > ludzkich. Od czasu powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze,
              > bardziej oświecone i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna
              > niezgody, waśni, masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie
              boskiego
              > pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć
              i
              >
              > głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość.
              > Czy tak?
              • Gość: Palnick Re: zmieniasz temat? alez skąd! IP: *.stenaline.com 01.02.04, 08:31
                titus_flavius napisał:

                > Chaire,
                > brak ci cierpliwości bezstronnego obserwatora. Nie czytasz i nie analizujesz
                > dokładnie tego co Ci się pisze. Dodajesz słowa, których nie powiedziano.
                > A więc posłuchaj jeszcze raz.
                > W Ewangeliach są zawarte relacje świadków o zyciu i śmierci Jezusa. Na bazie
                > tych relacji Paweł i inni Ojcowie Kościoła stworzyli system religijny, zwany
                > katolicyzmem. OKazało się, że ten system w swych założeniach jest identyczny
                z
                > nauką Platona.
                > T.
                ----------
                Co do opisu katolicyzmu twój jest identyczny z moim. Proszę o ustosunkowanie
                się do komentarza zaczynającego sie od słów: "Od czasu powstania tej..."
                • titus_flavius Re: zmieniasz temat? alez skąd! 01.02.04, 12:18
                  Gość portalu: Palnick napisał(a):

                  > Co do opisu katolicyzmu twój jest identyczny z moim. Proszę o ustosunkowanie
                  > się do komentarza zaczynającego sie od słów: "Od czasu powstania tej..."

                  Chaire,
                  a to jest Twój wymysł, nic takiego nie napisałem. KOściół mówi co jest dobre i
                  złe, ale to ludzie wybierają pomiędzy jednym i drugim.
                  T.
                  • Gość: Kafar PYTANIE do titusa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 22:46
                    Czy uporczywe, wbrew prawdzie historycznej, zabiegi które stosujesz aby odciąć
                    ewidentnie semickie korzenie katolicyzmu - to wynik twojego antysemityzmu?
                    Czy próby wywodzenia rzymskiego katolicyzmu wprost ze spuścizny starożytnej
                    Grecji z pominięciem NT to również efekt twojej niechęci do Żydów?
                    Dla mnie oczywistym jest, że przeslanie Jezusa zawiera w sobie więcej elementów
                    hellenistycznych a nawet buddyjskich (tym widoczniejsze są one gdyby brać pod
                    uwagę również pisma spoza kanonu zatwierdzonego przez kościól)niż związanych z
                    krwiożerczym Jehową i takimż Allachem.
                    Powiedz titusie, nie możesz znieść tej części rodowodu katolicyzmu, która
                    ewidentnie wysnuta być musi od Żydów bo ich nienawidzisz?
                    • titus_flavius Re: PYTANIE do titusa... 03.02.04, 22:51
                      Gość portalu: Kafar napisał(a):

                      > Czy uporczywe, wbrew prawdzie historycznej, zabiegi które stosujesz aby
                      odciąć
                      > ewidentnie semickie korzenie katolicyzmu - to wynik twojego antysemityzmu?
                      > Czy próby wywodzenia rzymskiego katolicyzmu wprost ze spuścizny starożytnej
                      > Grecji z pominięciem NT to również efekt twojej niechęci do Żydów?
                      > Dla mnie oczywistym jest, że przeslanie Jezusa zawiera w sobie więcej
                      elementów
                      >
                      > hellenistycznych a nawet buddyjskich (tym widoczniejsze są one gdyby brać pod
                      > uwagę również pisma spoza kanonu zatwierdzonego przez kościól)niż związanych
                      z
                      > krwiożerczym Jehową i takimż Allachem.
                      > Powiedz titusie, nie możesz znieść tej części rodowodu katolicyzmu, która
                      > ewidentnie wysnuta być musi od Żydów bo ich nienawidzisz?

                      Chaire,
                      amico Platii, sed magis amico veritas.
                      T.
                      • Gość: Kafar Re: PYTANIE do titusa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 23:00
                        titus_flavius napisał:

                        > Chaire,
                        > amico Platii, sed magis amico veritas.
                        > T.
                        ----------
                        Chyba wiesz, że posty obcojęzyczne są niedozwolone na ty forum? :))))))
                        • Gość: Kafar Titus_flavius odmawia odpowiedzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 00:55
                          Dlaczego?
                          • titus_flavius Re: Titus_flavius odmawia odpowiedzi? 04.02.04, 08:07
                            Gość portalu: Kafar napisał(a):

                            > Dlaczego?

                            Chaire,
                            nie zadałeś pytania.
                            T.
                            • Gość: Kafar Re: Titus_flavius rozszyfrowany. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 10:43
                              Oto Pytanie:

                              Czy uporczywe, wbrew prawdzie historycznej, zabiegi które stosujesz aby odciąć
                              ewidentnie semickie korzenie katolicyzmu - to wynik twojego antysemityzmu?
                              Czy próby wywodzenia rzymskiego katolicyzmu wprost ze spuścizny starożytnej
                              Grecji z pominięciem NT to również efekt twojej niechęci do Żydów?
                              Dla mnie oczywistym jest, że przeslanie Jezusa zawiera w sobie więcej elementów
                              hellenistycznych a nawet buddyjskich (tym widoczniejsze są one gdyby brać pod
                              uwagę również pisma spoza kanonu zatwierdzonego przez kościól)niż związanych z
                              krwiożerczym Jehową i takimż Allachem.
                              Powiedz titusie, nie możesz znieść tej części rodowodu katolicyzmu, która
                              ewidentnie wysnuta być musi od Żydów bo ich nienawidzisz?
                              • titus_flavius Re: Titus_flavius rozszyfrowany. 05.02.04, 07:11
                                Chaire,
                                zarzucasz mi, ze walczę z elementem judaistycznym w chrześcijaństwie, a sam
                                przyznajesz, że chrześcijaństwo ma więcej wspólnego z hellenizmem, niż z Jehową?
                                Powiedziałem Ci, że chodzi mi jedynie o prawdę, a nasto wiara w St. Testament
                                obraża rozum i przyzwoitość.
                                T.


                                Gość portalu: Kafar napisał(a):

                                > Oto Pytanie:
                                >
                                > Czy uporczywe, wbrew prawdzie historycznej, zabiegi które stosujesz aby
                                odciąć
                                > ewidentnie semickie korzenie katolicyzmu - to wynik twojego antysemityzmu?
                                > Czy próby wywodzenia rzymskiego katolicyzmu wprost ze spuścizny starożytnej
                                > Grecji z pominięciem NT to również efekt twojej niechęci do Żydów?
                                > Dla mnie oczywistym jest, że przeslanie Jezusa zawiera w sobie więcej
                                elementów
                                >
                                > hellenistycznych a nawet buddyjskich (tym widoczniejsze są one gdyby brać pod
                                > uwagę również pisma spoza kanonu zatwierdzonego przez kościól)niż związanych
                                z
                                > krwiożerczym Jehową i takimż Allachem.
                                > Powiedz titusie, nie możesz znieść tej części rodowodu katolicyzmu, która
                                > ewidentnie wysnuta być musi od Żydów bo ich nienawidzisz?
                                • Gość: Kafar Re: Titus_flavius rozszyfrowany. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 02:25
                                  Jednak rozszyfrowany! Nie potrafileś uprawdopodobnić innej przyczyny swojego
                                  antyjudaizmu związanego z korzeniami chrześcijaństwa od nienawiści do Żydów :)
                                  • titus_flavius Re: Titus_flavius rozszyfrowany. 06.02.04, 20:20
                                    Gość portalu: Kafar napisał(a):

                                    > Jednak rozszyfrowany! Nie potrafileś uprawdopodobnić innej przyczyny swojego
                                    > antyjudaizmu związanego z korzeniami chrześcijaństwa od nienawiści do Żydów :)

                                    Chaire,
                                    nie muszę Ci niczego udowadniać, ani uprawdopodabniac, a Twoje zdanie o mnie
                                    nie ma znaczenia.
                                    T.
                                    • Gość: Kafar Re: Titus_flavius nieistotny. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 20:47
                                      titus_flavius napisał:

                                      > Gość portalu: Kafar napisał(a):
                                      >
                                      > > Jednak rozszyfrowany! Nie potrafileś uprawdopodobnić innej przyczyny swoje
                                      > go
                                      > > antyjudaizmu związanego z korzeniami chrześcijaństwa od nienawiści do Żydó
                                      > w :)
                                      >
                                      > Chaire,
                                      > nie muszę Ci niczego udowadniać, ani uprawdopodabniac, a Twoje zdanie o mnie
                                      > nie ma znaczenia.
                                      > T.
                                      --------------
                                      Oczywiście, bo ty sam jesteś nieważny i bez znaczenia :)
                                      • Gość: up Re: Titus_flavius nieistotny n/t. IP: *.stenaline.com 21.03.04, 23:33
        • Gość: Palnick Re: Chrześcijaństwo - no cóż... IP: *.stenaline.com 21.04.04, 08:41
          Tragiczny koniec Jezusa-Mesjasza spowodował z całą pewnością szok wśród jego
          uczniów, przeto myśl o jego z-martwych-powstaniu tym łatwiej mogła się
          zrodzić i upowszechnić. Początkowo było to z całą pewnością nabożne
          wierzenie, nie opierające się na żadnych dowodach historycznych czy
          empirycznych. A więc najpierw "ujrzała" go Maria Magdalena (cierpiąca
          okresowo na ciężkie niedyspozycje psychiczne). Początkowo inni nie chcieli
          jej słuchać, lecz szybko to do nich dotarło - on zmartwychwstał! Jak w
          reakcji łańcuchowej zaczęli go kolejno "widzieć". Jednym z pierwszych, który
          tę koncepcję gorliwie propagował wśród chrześcijan i pogan był Paweł z Tarsu.
          Dla niego był to jednak fakt duchowy, to zmartwychwstanie nie miało nic
          wspólnego z ożywieniem trupa, nic nie wie o żadnych "dowodach", które
          znajdujemy w późniejszych ewangeliach. Ta idea pozwoliła jednak pozbierać się
          uczniom przygnębionym stratą swego Nauczyciela. Szybko też narosło wokół tego
          wiele legend, które znajdują odbicie w ewangeliach - pusty grób, aniołowie,
          cuda atmosferyczne, ożywienia zmarłych, rozdarcie zasłony świątynnej, straże
          przy grobie, spisane niezwykle nieudolnie. Wszystkie te "fakty", podane
          chrześcijanom w niemal doskonałej sprzeczności, są dziś wielkim pomnikiem
          Nadziei, którą tamci pragnęli odzyskać po śmierci swego przewodnika; a może
          też dowodem wyrzutów sumienia, jakie musieli czuć po tym, kiedy go zawiedli i
          zostawili samego.

          Oczywiście idea ta mogła łatwo przyciągnąć jednych pogan, a zniechęcić
          innych. Pyta się więc Celsus - dlaczego wasz zmartwychwstały bóg ma być
          lepszy od naszych? - "Zgoda, załóżmy, że naprawdę to powiedział [że po
          śmierci zmartwychwstanie - przyp.]. Iluż jednak innych ludzi opowiadało o
          takich cudach po to, by przekonać naiwnych słuchaczy i ciągnąć zyski z
          oszustwa? Podobno to samo uczynił wśród Scytów Zamolksis, uczeń Pitagorasa,
          sam Pitagoras w Italii oraz Rampsinit w Egipcie; ten ostatni, jak mówią, w
          Hadesie grał w kości z boginią Demeter i otrzymał od niej dar w postaci
          złotego ręcznika; to samo miał czynić Orfeusz u Odrysów, Protesillos w
          Tessalii, Herakles na Tenaron i Tezeusz. Trzeba się jednak zastanowić nad
          tym, czy któryś z nich naprawdę umarł i później naprawdęw tym samym ciele
          zmartwychwstał. A może sądzicie, słusznie zresztą, że opowiadania innych są
          bajkami, ale równocześnie uważacie, że tylko wy znaleźliście znakomite i
          wiarygodne rozwiązanie dramatu: jego słowa wypowiedziane na krzyżu, gdy
          oddawał ducha, trzęsienie ziemi i ciemności? Twierdzicie, że za życia nie
          pomógł sam sobie, natomiast po śmierci zmartwychwstał i pokazał ślady męki i
          ręce przebite gwoździami. Któż to widział? Jakaś szalona kobieta, jak
          mówicie, i może jeszcze ktoś z tej samej bandy oszustów, kto dzięki
          naturalnym skłonnościom ulegał złudzeniom, albo, jak to się często zdarza,
          miał chorą wyobraźnię, która przedstawiała mu jego własne pragnienia jako
          rzeczywiste fakty; albo, co jest najbardziej prawdopodobne, chciał tak
          wspaniałym cudem oszołomić innych i swym kłamstwem pobudzić do działania
          innych oszustów" .

          Wiara w zmartwychwstanie jest zła i nie powinna była tak zdominować wierzeń
          chrześcijan. Do dziś pozostaje ona głównym artykułem religii, który przyćmił
          sobą wszystkie inne, włącznie z tym o miłości. Jezus przyszedł aby nauczać
          moralności i na tym przecież polegało jego życie. Chrześcijanie nigdy tego
          nie podjęli. Albowiem łatwiej jest wierzyć w zjawy i duchy niż praktykować
          wzniosłe uczynki. Łatwiej jest zbudować religię opartą na nadziei i
          obietnicach, niż na wyrzeczeniach i moralności. I do dziś jeszcze legenda o
          zmartwychwstaniu, wyrosła z marzeń i złudzeń ludzi sprzed dwóch tysięcy lat,
          stanowi nieprzebrane wprost źródło natchnień i interpretacji dla jednych, a
          okazję do spędzenia kilku wspólnych chwil z rodziną i znajomymi, dla innych.
    • Gość: Palnick Co w buddyźmie może się podobać? IP: *.stenaline.com 31.01.04, 19:43
      Buddyzm porównywany jest do systemu filozoficznego lub psychologii ale sami
      buddyści twierdzą, że oba porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty.

      Oto jak sam budda o tym mówi:

      "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
      obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi
      od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny
      to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że
      jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że
      brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
      zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
      długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

      "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni

      Po zastanowieniu, można chyba zaryzykować twierdzenie, że takie podejście jest
      również do zaakceptowania przez agnostyków i ateistów.
      • titus_flavius Re: Co w buddyźmie może się podobać? 31.01.04, 20:07
        Gość portalu: Palnick napisał(a):

        >
        > Po zastanowieniu, można chyba zaryzykować twierdzenie, że takie podejście
        jest
        >
        > również do zaakceptowania przez agnostyków i ateistów.

        Chaire,
        niby pogląd, aby nie wierzyć w nic, co jest ustalone? Przypominam, że ateizm
        także jest poglądem lansowanym od 300 lat. Niewiara więc w ustalone poglądy
        dotyczy także ateizmu.
        Nie rozumiem także, dlaczego sami buddyści wierzą w buddyzm? Przecież ma on
        tyle samo lat co chrześcijaństwo i opiera się na ustalonych poglądach.
        T.
        • Gość: Palnick Re: Co w buddyźmie może się podobać? IP: *.stenaline.com 31.01.04, 20:36
          titus_flavius napisał:

          > Chaire,
          > niby pogląd, aby nie wierzyć w nic, co jest ustalone? Przypominam, że ateizm
          > także jest poglądem lansowanym od 300 lat. Niewiara więc w ustalone poglądy
          > dotyczy także ateizmu.
          > Nie rozumiem także, dlaczego sami buddyści wierzą w buddyzm? Przecież ma on
          > tyle samo lat co chrześcijaństwo i opiera się na ustalonych poglądach.
          > T.
          ------------------
          Zwróć uwagę, że poszukiwanie (motor cywilizacji i rozwoju) wymaga odrzucenia
          zastanego porządku i przekonań. Jest to warunek konieczny wszelkiego postępu.
          Jest to praprzyczyna faktu, że stukasz dziś w klawiaturę. Masz ją dzięki
          postępowaniu wbrew ustalonemu porządkowi ;)
          Wydaje się, że tu tkwi problem Islamu - brak przejścia przez ozdrowieńczą
          reformację. To jedna z przyczyn uwiądu cywilizacyjnego państw - zwłaszcza
          arabskich. Tak mi się wydaje.

          Co do buddystów, zwróć uwagę na poniższe zdanie z poprzedniego postu:

          "Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do
          tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

          Buddyzm trwa tyle lat dlatego, że sensem jego istnienia jest przyzwolenie na
          swobodne rozumowanie a nie okowy dogmatów. U nich jest tak, że pozwalaja ci
          wybrać, pozwalają ci myśleć a nie każą wyłącznie wierzyć.
          Przeczytaj jeszcze raz cały poprzedni post i przemyśl to bez uprzedzania się a
          priori.
          Pozdr.
          P.
          • titus_flavius Re: Co w buddyźmie może się podobać? 31.01.04, 21:17
            Chaire,
            katolicyzm opiera się na poszukiwaniu, oraz rozumnych i demokratycznych
            wyborach. Prawdy wiary nie są bowiem objawione wprost w świętej księdze, ale
            odkryte i następnie pryjęte w demokratycznych wyborach, większością głosów.
            Czasami niewielką, jak dogmat o Najświętszej Marii Pannie na soborze w Efezie.
            I jeszcze odnośnie Islamu. Tkwisz w pewnych stereotypowych wyobrażeniach o nim.
            Islam przeżywa od 30 lat swą reformację. Pamiętaj, że reformacja zachodnia
            polegała na powrocie do czystego chrześcijaństwa, cechowała się fanatyzmem i
            nietolerancją. Podobnie jest z odrodzeniem Islamu, ono także jest powrotem do
            źródeł, cechuje się surowością i zawzięcie zmierza do obalenia zastałych
            porządków. To jest właśnie reakcja i adaptacja Islamu na nowoczesność. Miliard
            mzuułmanów pyta się, jak żyć ma we współczesnych czasach i odpowiedź ma gotową,
            a jest nią Islam.
            T.


            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            > titus_flavius napisał:
            >
            > > Chaire,
            > > niby pogląd, aby nie wierzyć w nic, co jest ustalone? Przypominam, że atei
            > zm
            > > także jest poglądem lansowanym od 300 lat. Niewiara więc w ustalone pogląd
            > y
            > > dotyczy także ateizmu.
            > > Nie rozumiem także, dlaczego sami buddyści wierzą w buddyzm? Przecież ma o
            > n
            > > tyle samo lat co chrześcijaństwo i opiera się na ustalonych poglądach.
            > > T.
            > ------------------
            > Zwróć uwagę, że poszukiwanie (motor cywilizacji i rozwoju) wymaga odrzucenia
            > zastanego porządku i przekonań. Jest to warunek konieczny wszelkiego postępu.
            > Jest to praprzyczyna faktu, że stukasz dziś w klawiaturę. Masz ją dzięki
            > postępowaniu wbrew ustalonemu porządkowi ;)
            > Wydaje się, że tu tkwi problem Islamu - brak przejścia przez ozdrowieńczą
            > reformację. To jedna z przyczyn uwiądu cywilizacyjnego państw - zwłaszcza
            > arabskich. Tak mi się wydaje.
            >
            > Co do buddystów, zwróć uwagę na poniższe zdanie z poprzedniego postu:
            >
            > "Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu,
            do
            >
            > tego, co przynosi powodzenie wam i innym"
            >
            > Buddyzm trwa tyle lat dlatego, że sensem jego istnienia jest przyzwolenie na
            > swobodne rozumowanie a nie okowy dogmatów. U nich jest tak, że pozwalaja ci
            > wybrać, pozwalają ci myśleć a nie każą wyłącznie wierzyć.
            > Przeczytaj jeszcze raz cały poprzedni post i przemyśl to bez uprzedzania się
            a
            > priori.
            > Pozdr.
            > P.
            • Gość: Palnick Re: Co w buddyźmie może się podobać? IP: *.stenaline.com 31.01.04, 23:41
              titus_flavius napisał:

              > Chaire,
              > katolicyzm opiera się na poszukiwaniu, oraz rozumnych i demokratycznych
              > wyborach. Prawdy wiary nie są bowiem objawione wprost w świętej księdze, ale
              > odkryte i następnie pryjęte w demokratycznych wyborach, większością głosów.
              > Czasami niewielką, jak dogmat o Najświętszej Marii Pannie na soborze w
              Efezie.
              > I jeszcze odnośnie Islamu. Tkwisz w pewnych stereotypowych wyobrażeniach o
              nim.
              >
              > Islam przeżywa od 30 lat swą reformację. Pamiętaj, że reformacja zachodnia
              > polegała na powrocie do czystego chrześcijaństwa, cechowała się fanatyzmem i
              > nietolerancją. Podobnie jest z odrodzeniem Islamu, ono także jest powrotem do
              > źródeł, cechuje się surowością i zawzięcie zmierza do obalenia zastałych
              > porządków. To jest właśnie reakcja i adaptacja Islamu na nowoczesność.
              Miliard
              > mzuułmanów pyta się, jak żyć ma we współczesnych czasach i odpowiedź ma
              gotową,
              >
              > a jest nią Islam.
              > T.
              --------------
              Przyznaję, że mnie zaskakujesz!
              Katolicyzm ustalił według ciebie prawdy wiary oraz dogmaty drogą
              demokratycznego wyboru, większościa głosów do tego..hmm? To niezwykła definicja
              katolicyzmu! Nie spotkałem sie z taką nigdy.
              Bardziej to przypomina ustalanie strategii i budżetu w miedzynarodowej
              korporacji, na posiedzeniu zarządu niż system religijny ;)
              Piszesz, że Islam ma gotowa odpowiedź na wyzwania współczesności. Czy twoim
              zdaniem jest nią Koran?
              • titus_flavius Re: Co w buddyźmie może się podobać? 01.02.04, 07:58
                Gość portalu: Palnick napisał(a):

                > Przyznaję, że mnie zaskakujesz!
                > Katolicyzm ustalił według ciebie prawdy wiary oraz dogmaty drogą
                > demokratycznego wyboru, większościa głosów do tego..hmm? To niezwykła
                definicja
                >
                > katolicyzmu! Nie spotkałem sie z taką nigdy.
                > Bardziej to przypomina ustalanie strategii i budżetu w miedzynarodowej
                > korporacji, na posiedzeniu zarządu niż system religijny ;)
                > Piszesz, że Islam ma gotowa odpowiedź na wyzwania współczesności. Czy twoim
                > zdaniem jest nią Koran?

                Chaire,
                te analogie mają na celu poniżenie Kościoła? Odnośnie zaś Islamu, uważam tak
                jak napisałem.
                T.
                • Gość: Palnick Re: Co w buddyźmie może się podobać? IP: *.stenaline.com 01.02.04, 08:29
                  titus_flavius napisał:

                  > Chaire,
                  > te analogie mają na celu poniżenie Kościoła? Odnośnie zaś Islamu, uważam tak
                  > jak napisałem.
                  > T.
                  -------------
                  Dlaczego piszesz o poniżaniu koscioła. Taka analogia nasunęła mi się, więc
                  podzieliłem się nia z tobą.
                  Odnośnie Islamu rozumiem choć nie podzielam takiego poglądu.
                  P.
                  • Gość: Palnick Co w koranie niepokoi. IP: *.stenaline.com 01.02.04, 09:49
                    Napisałeś, że odpowiedzi na wyzwania współczesności zawarte są w koranie. Taka
                    ma być odpowiedź Islamu?
                    Jak wiadomo, prorok polecił wyznawcom dążyć do opanowania całego świata i
                    ustanowienia Darul Islam.
                    Przez całą historię islamu znaczna część wyznawców Allacha pielęgnowała ideę
                    dżihadu, rozumianego jako walka zbrojna w imię religii muzułmańskiej. Sama idea
                    świętej wojny wynika zresztą z uniwersalistycznych roszczeń islamu.

                    W Koranie nie brak zachęty do stosowania przemocy. Sura IX, 5: "A kiedy miną
                    święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców tam, gdzie ich znajdziecie;
                    chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie na nich wszelkie zasadzki". Sura
                    XLVII, 4: "Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich
                    mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta".

                    Kto uśmierca niewiernego, ten wykonuje wolę Boga, jak przekonuje Sura VIII,
                    17: "To nie wy ich zabijacie, lecz Bóg ich zabijał. To nie ty rzuciłeś,
                    kiedy rzuciłeś, lecz to Bóg rzucił; aby doświadczyć wiernych doświadczeniem
                    pięknym".

                    Sura IX, 111: "Zaprawdę Bóg kupił u wiernych ich dusze i ich majątki, w
                    zamian za co otrzymają Ogród. Oni walczą na drodze Boga i zabijają i są
                    zabijani, zgodnie z Jego prawdziwą obietnicą w Torze, Ewangelii i w Koranie.
                    A kto wierniej wypełnia swoje przymierze niż Bóg? Cieszcie się więc z
                    handlu, jaki z Nim zrobiliście!"

                    Sura III, 157 - 158: "Z pewnością, jeśli zostaniecie zabici na drodze Boga
                    albo jeśli umrzecie - to przecież przebaczenie od Boga i miłosierdzie lepsze
                    jest od tego, co oni gromadzą. I na pewno jeśli pomrzecie albo jeśli
                    zostaniecie zabici, to ku Bogu zostaniecie zabrani!"

                    • titus_flavius Re: Co w koranie niepokoi. 01.02.04, 10:24
                      Gość portalu: Palnick napisał(a):

                      > Napisałeś, że odpowiedzi na wyzwania współczesności zawarte są w koranie.

                      Chaire,
                      znowu wkładasz w moje usta rzeczy, których nie powiedziałem. Powiedziałem, że
                      tak uważają muzułmanie. Czy mas zwyczaj strzelania do posłańca za złe wieści,
                      które on przynosi? Zwracaj uwagę, czy Twój rozmówca mówi o swoich poglądachm,
                      cz też relacjonuje cudze.
                      Istotnie potwierdzam, że zwolennicy islamskiej reformacji, uważają, ze
                      odpowiedź na wyzwania współczesnosci jest w Koranie.
                      T.

                      > Taka
                      > ma być odpowiedź Islamu?
                      > Jak wiadomo, prorok polecił wyznawcom dążyć do opanowania całego świata i
                      > ustanowienia Darul Islam.
                      > Przez całą historię islamu znaczna część wyznawców Allacha pielęgnowała ideę
                      > dżihadu, rozumianego jako walka zbrojna w imię religii muzułmańskiej. Sama
                      idea
                      >
                      > świętej wojny wynika zresztą z uniwersalistycznych roszczeń islamu.
                      >
                      > W Koranie nie brak zachęty do stosowania przemocy. Sura IX, 5: "A kiedy miną
                      > święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców tam, gdzie ich znajdziecie;
                      > chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie na nich wszelkie zasadzki". Sura
                      > XLVII, 4: "Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich
                      > mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta".
                      >
                      > Kto uśmierca niewiernego, ten wykonuje wolę Boga, jak przekonuje Sura VIII,
                      > 17: "To nie wy ich zabijacie, lecz Bóg ich zabijał. To nie ty rzuciłeś,
                      > kiedy rzuciłeś, lecz to Bóg rzucił; aby doświadczyć wiernych doświadczeniem
                      > pięknym".
                      >
                      > Sura IX, 111: "Zaprawdę Bóg kupił u wiernych ich dusze i ich majątki, w
                      > zamian za co otrzymają Ogród. Oni walczą na drodze Boga i zabijają i są
                      > zabijani, zgodnie z Jego prawdziwą obietnicą w Torze, Ewangelii i w Koranie.
                      > A kto wierniej wypełnia swoje przymierze niż Bóg? Cieszcie się więc z
                      > handlu, jaki z Nim zrobiliście!"
                      >
                      > Sura III, 157 - 158: "Z pewnością, jeśli zostaniecie zabici na drodze Boga
                      > albo jeśli umrzecie - to przecież przebaczenie od Boga i miłosierdzie lepsze
                      > jest od tego, co oni gromadzą. I na pewno jeśli pomrzecie albo jeśli
                      > zostaniecie zabici, to ku Bogu zostaniecie zabrani!"
                      >
                      • Gość: Palnick Re: Co w koranie niepokoi. IP: *.stenaline.com 02.02.04, 09:54
                        titus_flavius napisał:

                        > Gość portalu: Palnick napisał(a):
                        >
                        > > Napisałeś, że odpowiedzi na wyzwania współczesności zawarte są w koranie.
                        >
                        > Chaire,
                        > znowu wkładasz w moje usta rzeczy, których nie powiedziałem. Powiedziałem, że
                        > tak uważają muzułmanie. Czy mas zwyczaj strzelania do posłańca za złe wieści,
                        > które on przynosi? Zwracaj uwagę, czy Twój rozmówca mówi o swoich poglądachm,
                        > cz też relacjonuje cudze.
                        > Istotnie potwierdzam, że zwolennicy islamskiej reformacji, uważają, ze
                        > odpowiedź na wyzwania współczesnosci jest w Koranie.
                        > T.
                        ---------------
                        Czy uważasz zatem, że przekonanie islamistów o tym, że odpowiedź na wyzwania
                        współczesności zawarta jest w koranie, to zła wieść?
                        To chyba twoja opinia. A może cytat?
                        • titus_flavius Re: Co w koranie niepokoi. 02.02.04, 10:17
                          Gość portalu: Palnick napisał(a):
                          > Czy uważasz zatem, że przekonanie islamistów o tym, że odpowiedź na wyzwania
                          > współczesności zawarta jest w koranie, to zła wieść?
                          > To chyba twoja opinia. A może cytat?

                          Chaire,
                          czy to jest pytanie do mnie, czy też Twój komentarz do mojego postu?
                          T.
                          • Gość: Kafar Re: Co w koranie niepokoi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:48
                            Odpowiadasz na :

                            titus_flavius napisał:

                            > Gość portalu: Palnick napisał(a):
                            > > Czy uważasz zatem, że przekonanie islamistów o tym, że odpowiedź na wyzwan
                            > ia
                            > > współczesności zawarta jest w koranie, to zła wieść?
                            > > To chyba twoja opinia. A może cytat?
                            >
                            > Chaire,
                            > czy to jest pytanie do mnie, czy też Twój komentarz do mojego postu?
                            > T.
                            --------------
                            Nie chcesz odpowiedzieć czy jesteś glupi?
                            • Gość: Palnick Re: Co w koranie niepokoi. IP: *.stenaline.com 16.05.04, 08:52
                              Nieludzki stosunek do niewiernych oraz brak szacunku dla człowieka i jego życia.
                    • marcus_crassus islam z punktu widzenia spolecznego 01.02.04, 16:58
                      to co pisze TF o analogiach sytuacji islamu do reformacji to absurd.

                      glownie dlatego ze reformacja byla wywolana przez przyczyny wewnetrzne.nie ma
                      tutaj zadnej analogii do obecnej sytuacji islamu.

                      islam mowiac szczerze jest najprymitywniejsza z naszego punktu widzenia pod
                      katem spolecznym religia.malo tego,jest religia dominujaca na obszarach na
                      ktorych nie bylo intensywnego ruchu ludnosci ani nie dokonywaly sie jakies
                      przelomy cywilizacyjne.czasy "zlotego wieku" islam ma dawno za soba.w chwili
                      gdy europejczycy zdobywali swiat islam pograzyl sie w stagnacji.zreszta dzialo
                      sie to juz od upadku Grenady.Ta data wg mnie oznacza moment kiedy Europejczycy
                      osiagneli panowanie w regionie i od tej chwili cywilizacja islamu nie byla juz
                      grozna ani ekspansywna w podobnym stopniu co europejska.Za intysywnymi
                      przemianami w Europie oprocz rzeczy zlych (stosy,inkwizycja,pogromy) pojawialy
                      sie wskutek wewnetrznych zmian nowe idee,kazda z nich zreszta bywala
                      wprowadzana na dziesiatkach tysiecy trupow.mozna wiec powiedziec ze kiedy
                      Europa "przetestowala" na sobie ewolucyjnie postep od roku 1492 do 2000,a byl
                      w tym czasie podboj ameryk,odkrycia naukowe,rewolucje francuska,bolszewicka i
                      hitler) islam stal w miejscu z punktu widzenia spolecznego.

                      i nagle nadszedl wiek XX i XXI z jedna zasadnicza zmiana w stosunku do czasow
                      wczesniejszych --> wzmozonego ruchu ludzi na calej planecie.kiedys cywilizacje
                      stykaly sie granicami,to byly punkty wymiany i stycznosci kulturowej.dzis
                      turysci z europy hordami odwiedzaja egipt a uciekinierzy arabscy osiedlaja sie
                      w Europie.

                      wysoko rozwinieta technologiczna cywilizacja zachodu ery cywilizacji
                      kosmicznej i cywilizacji informacji zetknela sie z zyjaca jeszcze na bazie
                      eksploatacji surowcow cywilizacja islamska.

                      nastapil po prostu szok.oceniam to na zasadzie podobnej jak wygladaloby
                      spotkanie nas z innymi istotami z kosmosu wyprzedzajacymi nas o wiele lat.

                      kultura i obyczaje zachodu nie stracily nic ze swojej ekspansywnosci.a
                      cywilizacja islamu wraz z jej duchowienstwem ktore zawdziecza islamowi obecna
                      pozycje spoleczna i wladze oraz wieloma beneficjentami obecnej struktury
                      religijno spolecznej po prostu probuje sie rozpaczliwie bronic przed
                      zachodzacymi zmianami.przyjecie obyczajow zachodu i wartosci zachodu po prostu
                      zagraza calej strukturze swiata islamu.i utrate wladzy i wplywow przez jej
                      beneficjentow.

                      stad utworzenie przez islam radykalnych ruchow.po prostu czesc tych ludzi
                      obawia sie nadchodzacych zmian i utraty obecnego znaczenia.podjeli wiec probe
                      zahamowania zmian.

                      bez szans.nie mozna wygrac z przyszloscia.nie mozna wygrac z postepem.za
                      kilkadziesiat lat swiat islamu (a raczej radykalnego islamu) przestanie
                      definitywnie istniec.zniszczy go z jednej strony kultura zachodnia z drugiej
                      strony kultura wschodnia.

                      co zostanie --> nie za bardzo wiadomo.chrzescijanstwo rozpoczelo juz przemiany
                      aby dostosowac sie do obecnych czasow,co w duzej mierze zawdziecza Janowi
                      Pawlowi II.niejasne jest jak skonczy sie sytuacja islamu.albo stanie sie z nim
                      to samo co z chrzescijanstwem i sie zmodernizuje a wiec okaze sie ze obie
                      religie mogly osiagnac ten sam cel roznymi drogami albo byc moze szokowe
                      zmiany doprowadza do jakiego zalamania sie tej religii.ciezko oceniac na dzien
                      dzisiejszy.

                      wszystko zalezy od tego jakie zmiany nas czekaja i jak odniesie sie do nich
                      swiat islamu.

                      jest tez 3 droga --> swiat islamu postanowi sie nie reformowac i caly
                      przybierze poze obronna nie dajac sie zreformowac.taka ewentualnosc doprowadzi
                      w koncu po jakims czasie do powstania tak ogromnego niezrozumienia i wrogosci
                      miedzy nim a reszta rozwinietego swiata ze wywola wojne ktora skonczy sie
                      jakas masakra.

                      • titus_flavius Re: islam z punktu widzenia spolecznego 01.02.04, 20:24
                        marcus_crassus napisał:

                        > to co pisze TF o analogiach sytuacji islamu do reformacji to absurd.
                        >
                        > glownie dlatego ze reformacja byla wywolana przez przyczyny wewnetrzne.nie ma
                        > tutaj zadnej analogii do obecnej sytuacji islamu.

                        Chaire,
                        przyczyną zachodniej reformacji było przekonanie o zepsuciu katolicyzmu, i to
                        samo uważają współcześni reformatorzy Islamu, którzy przyczynę trudności Islamu
                        upatrują w odejściu od czystej nauki koranicznej.
                        Nieprawdą jest, jakoby dopiero na przełomie XX i XXIw. Islam poczuł się
                        zagrożony.
                        Islam stracił pewność siebie w XIXw. gdy prawie cały świat Islamu znalazł się
                        pod władzą Zachodu. Uznano,że stan taki wynika z zacofania Islamu i pojawiły
                        się nurty myślowe, postuklujące upodobnienie Islamu do Zachodu.
                        Nurt ten uległ wzmocnieniu po klęsce Turcji w 1918r.,kiedy to praktycznie cały
                        swiat islamu znalazł się pod bezpośrednią władzą Zachodu.
                        Tendencja ta jednak uległa odwróceniu po 1945r. Wtedy to Islam znalazł się w
                        opozycji do Zachodu, początkowo łagodnej. Dalej bowiem uznanawano w elitach
                        islamskich konieczność westernizacji Islamu. Jednakże mzuułmanie woleli nurty
                        polityczne nacjonalistyczne i socjalistyczne, które w ich oczach były mniej
                        związane z Zachodem, niż liberalne.
                        W końcu lat 60-tych pojawiło się Odrodzenie Islamu, nurt umysłowy wskazujący,
                        że rozwiązanie wszelkich problemów nowoczesności jest w Islamie, oraz, że
                        należy odrzucić zachodnią myśl społeczną i polityczną, i stworzyć idealne
                        państwo oparte na Koranie. Postulował odrzucenie wszelkich późniejszych
                        naleciałości i kompromisów, i oparcie życia ma wzorcach zapisanych w Koranie.
                        Zauważcie, że podobne cele stawiała sobie zachodnia reformacja!
                        Nurt ten znalazł najszersze oparcie w warstwach średnich i środowiskach
                        intelektualnych, sród lekarzy, prawników, inżynierów i nauczycieli.
                        Najsilniejszy jest w krajach nowoczesnych i zurbanizowanych, najsłabszy w
                        społecznościach tradycyjnych.
                        T.
                        • marcus_crassus bzdura 02.02.04, 00:53
                          a)od lat 50 tych rozwijaly sie arabskie ruchy socjalistyczne,to wlasnie im zawdzieczamy dzisiejsze ustroje panstw arabskich ktore odrzucily juz w duzej czesci rzadzenie sie islamem jako prawem we wczesniejszym rozumieniu i upodabiaja sie do modelow zachodnich

                          b)bzdura do kwadratu,najsilniejsze ruchy radykalnego islamu sa nie w spoleczenstwach zurbanizowanych o najwiekszym odsetku ludzi wyksztalconych (jak turcja,egipt lub nawet iran ktory coraz bardziej odchodzi od rewolucji ajatollachow) ale w panstwach o najgorszym wyksztalceniu a wiec talibowie afganscy,pasztunowie,etc)

                          humanistow nie ma wsrod tych ludzi.to co insynuujesz to czyste klamstwo.

                          zreszta reformacja poszla w koncu w zupelnie innym kierunku i nawet w samych zamierzeniach miala zupelnie inny cel a wiec odejscie od "wypaczen" hierarchii koscielnej i wyzysku.jej zalozenia byly wiec bardzo szlachetne.

                          zalozenia ortodoksow islamskich ida w dokladnie odwrotnym kierunku.gdzie tutaj widzisz podobienstwa???

                          chyba ze masz na mysli "postepowa warstwe islamu" ale to z pewnoscia nie sa ortodoksi.

                          jak masz dalej mowic takie glupoty to przestan w ogole.nie chce mi sie w twoim belkotem gadac.
                          • Gość: mirmil nasz specjalista od islamu, co chcial do mekki :)) IP: *.uBRgrb01.supercable.es 02.02.04, 01:14
                            i sie bidula zdziwila, ze wizy nie moze dostac u saudyjczykow :)))) oj ty moj
                            ekspercie :))))))))))))))))))))))))))))))

                            ale tu bajek naopowiadales, post godny raczej doktora jk :)
                            • marcus_crassus hmmm???napisalem post w tonie 02.02.04, 02:18
                              zartobliwym jak sie mozna dostac do mekki nie bedac muzulmaninem...z checia bym mowiac szczerze sie tam wybral ale z tego co wiem turystom jest zakaz...

                              choc podobno muzulmaninem zostaje sie mowiac "zaprawde Allahch jest bogiem a mahomet jego prorokiem",to jeszcze moze jakos sie wslizne :)))

                              a ty mirmil zamiast gadek o "bajkach" pokaz jakas :))))

                              a jesli nie rozumiesz to zerknij kto zmienil np system prawny egiptu i czy nie bylo to na modle zachodnia :)))))

                              ciezkie czasy dla ciebie mirmil ida,albo sie zreformujesz albo klops
                              • Gość: mirmil heheheh zawsze jak cos walniesz, to sie okazuje IP: *.uBRgrb01.supercable.es 02.02.04, 02:28
                                ze to byl zart :) dr JK swojego czasu z duzo doza samokrytyki stwierdzil, ze
                                "zartuje" w 75% swoich postow :)

                                > choc podobno muzulmaninem zostaje sie mowiac "zaprawde Allahch jest bogiem a ma
                                > homet jego prorokiem"

                                to tez "zart", prawda? :))))

                                > ciezkie czasy dla ciebie mirmil ida,albo sie zreformujesz albo klops

                                doceniam fakt, ze w twoich fantazjach uosabiam Islam :) naprawde to doceniam.
                                • Gość: Palnick ZASADNICZY problem Islamu ;) IP: *.stenaline.com 28.03.04, 22:07
                                  Spotkało się trzech Zydów. Wino, koszerna wódeczka, pejsakówka...
                                  Posiedzieli, pokłócili się trochę, obgadali biznesy, kulturalnie się pożegnali
                                  i poszli.

                                  Spotkało się trzech chrześcijan. Piwo, wino, wódeczka, koniak...
                                  Posiedzieli, pogadali, dali sobie raz po ryju, kulturalnie się pożegnali i
                                  poszli.

                                  Spotkało się trzech arabów. Ostrzelali autobus, uprowadzili samolot i
                                  wysadzili się w powietrze...

                                  Oto, do czego doprowadza prohibicja.
                                  • Gość: Okowita Re: ZASADNICZY problem Islamu ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 19:11
                                    Trafileś w sedno ;))))
                          • titus_flavius Re: bzdura 02.02.04, 07:46
                            Chaire,
                            czy mógłbys najpierw przeczytać post, zanim na niego odpowiesz? Jak na razie
                            Twoje zarzuty trafiają obok moich tez. Przecież pisałem, że po II WW Arabowie
                            sięgnęli po myśl socjalistyczną i nacjonalistyczną, aby z ich pomocą
                            przeciwstawić się Zachodowi. Formy były zachodnie, ale treść był islamska.
                            Dlatego właśnie kraje rządzące przez spadkobierców niewiele się różnią od
                            arabskich monarchii despotycznych. Przeciwko obu formom takich rządów zwraca
                            się odrodzenie Islamu, zarzucając im zdradę idei koranicznych.
                            Szczegółowe uwagi przedstawiłem niżej.

                            marcus_crassus napisał:

                            > a) (...)i upodabiaja sie
                            > do modelow zachodnich

                            Które to z państw zachodnich ma ustrój podobny do ustroju Libii, Algierii,
                            Egiptu, Syrii, Arabii Saudyjskiej itp.?

                            > b)bzdura do kwadratu,najsilniejsze ruchy radykalnego islamu sa nie w
                            spoleczens
                            > twach zurbanizowanych o najwiekszym odsetku ludzi wyksztalconych (jak
                            turcja,eg
                            > ipt lub nawet iran ktory coraz bardziej odchodzi od rewolucji ajatollachow)
                            ale
                            > w panstwach o najgorszym wyksztalceniu a wiec talibowie
                            afganscy,pasztunowie,e

                            Przypominam Ci, że słowo "talib" oznacza studenta. To, że akurat w Afganistanie
                            islamistom udało się przejąć władzę nie oznacza, że tak Odrodzenie jest
                            najsilniejsze. Po prostu wystąpiły tam sprzyjące okoliczności i sięgnęli po
                            władzę. Ponoć dzięki Al-Kaidzie, której przewodzą ludzie wykształceni. W Iranie
                            Rewolucja dokonała się też wtedy, gdy odsetek wykształconych i mieszkających w
                            miastach był znaczący. W Turcji islamiści sprawują obecnie władzę - niewiele
                            mogą, bo boją się zjudaizowanej armii. O mały włos nie przejęli też władzy w
                            Algierii, a także są potęgą, chociaż przytłamszoną w Egipcie. Jak sądzisz,
                            dlaczego Zachód nie domaga się wolnyc wyborów w dyktaturac islamskich? Wie
                            bowiem, ze w ich wyniku islamiści przejmą władzę.

                            > humanistow nie ma wsrod tych ludzi.to co insynuujesz to czyste klamstwo.

                            Co znaczy "humanista" w świecie islamu" Absolwenta medresy? Takich w Odrodzeniu
                            Islamu nie brakuje. Prawdą jest też, co napisałem, że islamiści mają ogromne
                            poparcie wśród ludzi z wykształceniem wyższym. Przypomnij sobie, jak
                            wykształceni byli bojownicy 11 IX.

                            > zreszta reformacja poszla w koncu w zupelnie innym kierunku i nawet w samych
                            za
                            > mierzeniach miala zupelnie inny cel a wiec odejscie od "wypaczen" hierarchii
                            ko
                            > scielnej i wyzysku.jej zalozenia byly wiec bardzo szlachetne.

                            Chodziło w istocie rzeczy o powrót do źródeł, tj. do Biblii. Dlatego zamiast
                            ulepszać hierarchię, protestanci ją likwidowali.
                            Tak samo islamiści zarzucili dotychczasowym duchownym zdradę i odejście od idei
                            koranicznych. Domagają się więc powrotu do źródeł, czyli do Koranu. Nie mogli
                            domagać się zmian w hierarchii, gdyż tej Islam nie posiada.
                            Podobieństwo polega w obu przypadkach na odrzuceniu naleciałości i powrocie do
                            źródła. W obu też przypdkach reformatorzy uznali za konieczną reformę
                            wszystkich dotychczasowych instytucji.
                            T.
                            • marcus_crassus bzdura do kwadratu??? 02.02.04, 13:22
                              w turcji rzadza islamisci podobni do talibow???

                              absolwentow szkol koranicznych jakos nie uwazam za "humanistow"...wiesz co to znaczy to slowo???

                              czlowieku,humanista to czlowiek ogolnie wyksztalcony w naukach humanistycznych a nie posluszny zafascynowany islamem mulla.

                              przestan pieprzyc swoje glupoty.nikt rozsadny z twoimi bredniami gadac nie bedzie.

                              forum jest pelne twoich bredni poczynajac od "jeży" irackich poprzez "unie arabsko europejskie"..twoje obecne twierdzenia sa rownie bzdurne.a co do prawdziwosci tamtych to zycie ocenilo lub ocenia ich glupote.

                              poszukaj sobie glaba do rozmowy.mi sie na ciebie nie chce tracic czasu
                              • titus_flavius ukrywasz ignorancję za maską chamstwa? 02.02.04, 17:36
                                Chaire,
                                odmienne realia i otoczenie sprawiły, że Islamizm przejawia się w innych
                                formach w Turcji, a w innych w Afganistanie. Nadto możliwe są rozmaite
                                interpretacje Koranu. Protestanci także byli łagodni w Polsce, a bezlitośni w
                                Genewie.
                                Nie rozumiem także dlaczego takie znaczenie przywiązujesz do "nauk
                                humanistycznych" w zachodnim stylu. Czy wg Ciebie lekarz, inżynier, prawnik,
                                duchowny itp nie posiada wykształcenia wyższego? Nie zmienia to faktu, że to
                                właśnie absolwenci wyższych uczelni stanowią zaplecze Odrodzenia Islamu.
                                Smutne, że nie chcesz poszerzyć sobie horyzontów i dowiedzieć się czegoś
                                więcej, tylko szukasz miejsca do chamskich popisów.
                                T.

                                marcus_crassus napisał:

                                > w turcji rzadza islamisci podobni do talibow???
                                >
                                > absolwentow szkol koranicznych jakos nie uwazam za "humanistow"...wiesz co to
                                z
                                > naczy to slowo???
                                >
                                > czlowieku,humanista to czlowiek ogolnie wyksztalcony w naukach
                                humanistycznych
                                > a nie posluszny zafascynowany islamem mulla.
                                >
                                > przestan pieprzyc swoje glupoty.nikt rozsadny z twoimi bredniami gadac nie
                                bedz
                                > ie.
                                >
                                > forum jest pelne twoich bredni poczynajac od "jeży" irackich poprzez "unie
                                arab
                                > sko europejskie"..twoje obecne twierdzenia sa rownie bzdurne.a co do
                                prawdziwos
                                > ci tamtych to zycie ocenilo lub ocenia ich glupote.
                                >
                                > poszukaj sobie glaba do rozmowy.mi sie na ciebie nie chce tracic czasu
                                • marcus_crassus Re: ukrywasz ignorancję za maską chamstwa? 03.02.04, 03:06
                                  raz mowisz o "odrodzeniu islamu" mowiac ze to wlasnie powrot do rygorow a'la talibowie (sugerowales kiedys ze samobojcy islamscy to wlasnie tego przyklad),teraz zaplatales sie mowiac o "innych formach"

                                  ostatnio pojawily sie w polskich pismach o "zyciu sfer" zdjecia z sypialni bodajze Soltysika z TVN i jego nowej zony - muzulmanki,totalna otwarotsc jak widzisz na zachod...nie tylko nie bylo zakrytej twarzy ale na dodatek bylo odkryte wiele innych miejsc ;))))))

                                  masz zamiar sugerowac ze ten twoj islamizm przejawia sie wlasnie tak w "ucywilizowanych spoleczenstwach" typu europejskie,amerykanskie i turcja a przejawa sie jako samobojcy palestynscy i talibowie w afganistanie???


                                  przeciez to tak niedorzeczne ze az slow brakuje

                                  ********************************************************************************

                                  przestan wiec wypisywac swoje brednie,napisz w koncu co to jest ten "czysty islamizm" bo pisanie a protestantach tutaj i tutaj to belkot.

                                  napisz kto to jest "prawdziwy islamista"..ta dziewczyna z fotosow albo chlopak owszem,wyznajacy wiare przodkow ale chodzacy na imprezy i potepiajacy osame etc czy "zolnierze dzihadu"

                                  przestan tyfus bredzic o:

                                  > Islamizm przejawia się w innych
                                  > formach w Turcji, a w innych w Afganistanie.

                                  bo odpowiem ci na to tak:z jednym przejawieniem takiego islamizmu walczymy i obiecuje ci ze nasza cywilizacja zachodu nie spocznie dopoki ostatni wierzacy w taka odmiane "forme" islamizmu nie zostanie zabity :))))

                                  kapisz???

                                  bedziemy ich scigac i zniszczymy gdziekolwiek sie ukryja jak robactwo :))))

                                  mam nadzieje ze sie jasno wyrazilem :))))

                                  z druga odmiana islamizmu mozemy swietnie zyc :)))))))

                                  napisz wiec jasno :))))))))

                                  jesli popierasz pierwsza --> mozesz byc pewnym ze zostaniesz zgnieciony tak ty jak i ci ktorych popierasz jak te twoje zalosne irackie "jeze" :)))))

                                  bo naszej machiny wojennej nie zdolacie zatrzymac.

                                  jesli natomiast popierasz druga wersje nie ma sie o co klocic.nasza cywilizacja zniszczy tylko tamtych.no chyba ze ty albo inni wyciagna raczki zeby tamtych bronic :)))

                                  ale ja cie zapewniam,jak te raczki wyciagniecie to im wam je utniemy :)))))

                                  jasno sie wyrazilem???


                                  *******************************************************************************


                                  zawsze to mowie --> jest miejsce na dialog i poszerzanie horyzontow,ale do pewnej granicy,po przekroczeniu tej granicy nie ma juz dialogu.rozpoczyna sie wojna.


                                  • titus_flavius Re: ukrywasz ignorancję za maską chamstwa? 03.02.04, 07:16
                                    marcus_crassus napisał:

                                    > raz mowisz o "odrodzeniu islamu" mowiac ze to wlasnie powrot do rygorow a'la
                                    ta
                                    > libowie (sugerowales kiedys ze samobojcy islamscy to wlasnie tego
                                    przyklad),ter
                                    > az zaplatales sie mowiac o "innych formach"

                                    Chaire,
                                    powtarzam Ci po raz kolejny, że Odrodzenie Islamu polega na odrzuceniu
                                    naleciałości i kompromisów, na kierowaniu się w życiu prywatnym i publicznym
                                    zaleceniami Koranu, oraz na odrzuceniu myśli zachodniej. Czy to oznacza jednak,
                                    że wszyscy zwolennicy Odrodzenia Islamu tak samo rozumieją to życie wg zaleceń
                                    Koranu? Oczywiście nie, bo jednak możliwe są różnice interpretacyjne i wpływy
                                    lokalnych środowisk. Dlatego właśnie islamizm przybrał tak odmienne formy w
                                    Iranie i Afganistanie, mimo, że w obu krajach chodzi o realizację państwa
                                    koranicznego.
                                    Islmizm jest jeszcze łagodniejszy w Turcji, gdyż jak pisałem, okoliczności
                                    wewnętrzne i zewnętrzne sprawiają, że tamtejsi rządzący islamiści nie mogą w
                                    pełni realizować swego programu.
                                    Pamiętaj też, że nie wszyscy muzułmanie są islamistami, tak jak nie wszyscy
                                    chrześcijanie są protestantami. Islamizm w różnych krajach i w różnych
                                    środowiskach z różną siłą zdobywał sobie zwolenników. Są kraje muzułmańskie,
                                    gdzie rządzą islamiści, a i są takie, gdzie są prześladowani. Jednak nie ma
                                    środowisk obojętnych wobec Islamizmu, tak jak nie było krajów zachodnich
                                    obojętnych na Reformację. Muzułmanie muszą zastanawiać się, która forma
                                    wyznawania ich religii jest prawidłowa. Rosną też wymagania etyczne wobec
                                    polityków, gdyż islamiści dają przykłady, że można rządzic w interesie ogółu
                                    bezinteresownie, sprawnie i bez korupcji. To też przysparza wielu zwolenników
                                    islamistom.
                                    T.

                                    > ostatnio pojawily sie w polskich pismach o "zyciu sfer" zdjecia z sypialni
                                    boda
                                    > jze Soltysika z TVN i jego nowej zony - muzulmanki,totalna otwarotsc jak
                                    widzis
                                    > z na zachod...nie tylko nie bylo zakrytej twarzy ale na dodatek bylo odkryte
                                    wi
                                    > ele innych miejsc ;))))))
                                    >
                                    > masz zamiar sugerowac ze ten twoj islamizm przejawia sie wlasnie tak
                                    w "ucywili
                                    > zowanych spoleczenstwach" typu europejskie,amerykanskie i turcja a przejawa
                                    sie
                                    > jako samobojcy palestynscy i talibowie w afganistanie???
                                    >
                                    >
                                    > przeciez to tak niedorzeczne ze az slow brakuje
                                    >
                                    >
                                    *******************************************************************************
                                    > *
                                    >
                                    > przestan wiec wypisywac swoje brednie,napisz w koncu co to jest ten "czysty
                                    isl
                                    > amizm" bo pisanie a protestantach tutaj i tutaj to belkot.
                                    >
                                    > napisz kto to jest "prawdziwy islamista"..ta dziewczyna z fotosow albo
                                    chlopak
                                    > owszem,wyznajacy wiare przodkow ale chodzacy na imprezy i potepiajacy osame
                                    etc
                                    > czy "zolnierze dzihadu"
                                    >
                                    > przestan tyfus bredzic o:
                                    >
                                    > > Islamizm przejawia się w innych
                                    > > formach w Turcji, a w innych w Afganistanie.
                                    >
                                    > bo odpowiem ci na to tak:z jednym przejawieniem takiego islamizmu walczymy i
                                    ob
                                    > iecuje ci ze nasza cywilizacja zachodu nie spocznie dopoki ostatni wierzacy w
                                    t
                                    > aka odmiane "forme" islamizmu nie zostanie zabity :))))
                                    >
                                    > kapisz???
                                    >
                                    > bedziemy ich scigac i zniszczymy gdziekolwiek sie ukryja jak robactwo :))))
                                    >
                                    > mam nadzieje ze sie jasno wyrazilem :))))
                                    >
                                    > z druga odmiana islamizmu mozemy swietnie zyc :)))))))
                                    >
                                    > napisz wiec jasno :))))))))
                                    >
                                    > jesli popierasz pierwsza --> mozesz byc pewnym ze zostaniesz zgnieciony tak
                                    > ty jak i ci ktorych popierasz jak te twoje zalosne irackie "jeze" :)))))
                                    >
                                    > bo naszej machiny wojennej nie zdolacie zatrzymac.
                                    >
                                    > jesli natomiast popierasz druga wersje nie ma sie o co klocic.nasza
                                    cywilizacja
                                    > zniszczy tylko tamtych.no chyba ze ty albo inni wyciagna raczki zeby tamtych
                                    b
                                    > ronic :)))
                                    >
                                    > ale ja cie zapewniam,jak te raczki wyciagniecie to im wam je utniemy :)))))
                                    >
                                    > jasno sie wyrazilem???
                                    >
                                    >
                                    >
                                    *******************************************************************************
                                    >
                                    >
                                    > zawsze to mowie --> jest miejsce na dialog i poszerzanie horyzontow,ale do p
                                    > ewnej granicy,po przekroczeniu tej granicy nie ma juz dialogu.rozpoczyna sie
                                    wo
                                    > jna.
                                    >
                                    >
                                    • Gość: mirmil marcus crassus jest ofiara uproszczen IP: *.uBRgrb01.supercable.es 06.02.04, 03:17
                                      nie moze zrozumiec, ze islamista jest tak salafista jak i malikida :)
                      • Gość: Palnick Re: islam z punktu widzenia spolecznego IP: *.stenaline.com 02.02.04, 00:05
                        Rozdźwięk kulturowo - społeczny między Islamem a cywilizacją zachodnią jest tak
                        głęboki, ze nie da się dojść do konsensu w drodze porozumienia.
                        Głównym powodem jest charakter islamu będący głowna przyczyną problemu. Ta
                        średniowieczna w swojej warstwie społecznej religia jest przyczyną degeneracji
                        cywilizacyjnej państw arabskich.
                        Czy potrafisz wymienić jakikolwiek wyrób przemysłowy(nie mówię tu o montowanych
                        w tych krajach urządzeniach - choc jest ich niewiele) zaprojektowany i
                        wyprodukowany w kraju arabskim? Jakiś telewizor, samochód, wentylator? Znam
                        trochę te kraje z autopsji. Tam nawet kupione za petrodolary kompletne
                        systemy, infrastruktura (lotniska, porty) są obsługiwane w całości przez
                        niewiernych. Ci, którzy mieszkaja w krajach europejskich, z duzym lokalnie
                        udziałem ludności muzułmańskiej, wiedzą troche więcej w kwestii mentalnosci
                        wyznawców islamu.
                        Moim zdaniem priorytetem w XXI wieku powinno być zastąpienie ropy paliwem
                        alternatywnym ( ogniwa wodorowe ?). Wówczas ropa będzie juz tylko surowcem dla
                        przemysłu chemicznego i farmacji a arabowie wrócą potulnie na wielbłądy.
                        Każde pieniądze wydane w tym celu będą zainwestowane z pożytkiem dla świata.
                        Amerykanie planują rzecz niemozliwą. Chcą zaprowadzić w Iraku demokrację,
                        system fundamentalnie obcy arabom. Skończy się to tak jak w Iranie, który
                        przeszedł drogę od oswieconej monarchii do religijnej dyktatury.

                        Celowo nie eksponuję podstawowej sprawy jaką jest stosunek islamu do życia
                        ludzkiego, do kobiet, do dzieci - to prawdziwy horror.


                        • marcus_crassus hmmm...i tak i nie 02.02.04, 00:44
                          co najciekawsze wg mnie podstawa konfliktu nie sa roznice miedzy islamem a chrzescijanstwem ale raczej podobienstwa.

                          jesli chodzi o religie wschodnie to sa to dla nas religie (a wlasciwie systemy filozoficzne) tak obce ze az fascynujace.malo tego.okazuje sie ze te systemy wschodu skupily sie na innych aspektach niz systemy zachodnie.w rezultacie nie istnieja punkty zapalne.

                          poza tym filozofie wschodu powstaly w panstwach znacznie bardziej rozwinietych cywilizacyjnie niz owczesne spoleczenstwa naszego kregu.

                          *******************************************************************************

                          jeszcze raz powtorze motyw pojawiajacy sie w powiesciach SF.prymitywna cywilizacja spotyka bardziej zaawansowana.zaczanaja uzywac ich technologii ale jej nie rozumieja.walcza obca bronia,sprowadzaja wytworzone wyroby ale potrafia tylko korzystac z "efektow",nie rozumiejac zupelnie technologii ktora jest ich podstawa."obcy" nawet wykonuja wiekszosc prac zwiazanych z ta technologia,budzac zreszta coraz wieksze przerazenie...to naprawde przypomina scenariusz filmu SF

                          to samo obserwujemy w panstwach arabskich --> ciekawym przykladem sa konflikty zbrojne gdzie strony walcza bronia albo made in US albo made in russia.


                          mam jednak pozytywne odczucia co do ewolucji islamu.islam musi sie zmienic,nie ma innej alternatywy.po prostu nie mozna juz sie cofnac.

                          ciekawe wydaje sie natomiast np zetkniecie religii islamu i religii wschodnich.tarcia sa paradoksalnie jeszcze powazniejsze niz tarcia na linii islam - chrzescijanstwo.o ile religie wschodu to takze systemy filozoficzne mam jednak watpliwosci co do nawiazania wspolpracy w najblizszym czasie miedzy islamem a chrzescijanstwem.

                          glownie w zwiazku z tym ze w islamie wlasnie brakuje autorytetu na miare Jana Pawla II lub Dalajlamy.

                          Tam jest tylko masa "srednich figur" z ktorych zreszta wiekszosc to takze politycy.rozmowa wiec jest niezwykle trudna.a trzeba pamietac ze przeciez duchowny - polityk ktory zrzeknie sie czesci swojej wladzy religijnej musialby obawiac sie takze zmniejszenia wladzy politycznej.nikt nie lubi pozbywac sie wladzy.

                          sadze ze jednak islam "przegra" nie tyle z chrzescijanstwem albo na plaszczyznie religijnej ale przegra z nauka.mieszkancy swiata islamu sa najgorzej wyksztalceni na naszej planecie.ale nie mozna utrzymywac tego dalej w epoce XXI wieku.

                          niedlugo czekaja nas dwie rewolucje.

                          a)ogniwa wodorowe
                          b)hel - 3 ktory w ciagu najblizszych 50 lat trafi na ziemie i rozwiaze obecne problemy energetyczne.nie mam pojecia jak to sie skonczy.

                          monarchie i wladcy swiata arabskiego straca swoje pieniadze i juz nie bedzie za co utrzymywac armii w celu utrzymania porzadkow.albo wczesniej wiec zmodernizuja swoj system spoleczny albo odbedzie sie to droga rewolucji.

                          nie ma alternatywy dla demokracji.
                        • marcus_crassus inna kwestia: 02.02.04, 01:06
                          a)chrzescijanstwo po smierci Jana Pawla II...

                          b)czy odrodzenie religijne w spoleczenstwach Europy Zachodniej (wspolnota z Taize etc) maja szanse zainicjowac odrodzenie pograzonego jednak w gruncie rzeczy w chaosie chrzescijanstwa???

                          wg mnie zrobiono straszny blad.nie doprowadzono reform ktore zapoczatkowal wczesniej Jan Pawel II do konca bojac sie o chaos w hierarchii koscielnej.tym samym posunieto sie juz za bardzo naprzod zeby utrzymac dawny porzadek i za malo aby dokonac rzeczywistej reformy.

                          chrzescijanstwo przezywa wg mnie obecnie podobny problem w gruncie rzeczy co islam.chaos w istniejacej warstwie duchowienstwa.obie religie przezywaja to jednak nieco na innych plaszczyznach.

                          jedyna szansa dla odrodzenia tradycji cywilizacji europejskiej jest cos co chyba tez chciales zasugerowac wczesniej jesli dobrze zrozumialem do powrotu do uczynienia z NT jedynej bazy dla calej religii.

                          a reszte tworzac z syntezy filozofii wschodu oraz filozofii chrzescijanskiej.

                          byloby to jedyne rozsadne wyjscie ktore pozwoliloby odrodzic zarowno religie chrzescijanska jak i sprowadzic znow Europe na droge powrotu do dawnej tradycji.

                          zresza sporo elementow z tej koncepcji zawieraja tezy Jana Pawla II a takze jego spojrzenie na spoleczenstwo i gospodarke.
                        • titus_flavius Re: islam z punktu widzenia spolecznego 02.02.04, 21:56
                          Gość portalu: Palnick napisał(a):

                          > Rozdźwięk kulturowo - społeczny między Islamem a cywilizacją zachodnią jest
                          tak
                          >
                          > głęboki, ze nie da się dojść do konsensu w drodze porozumienia.
                          > Głównym powodem jest charakter islamu będący głowna przyczyną problemu. Ta
                          > średniowieczna w swojej warstwie społecznej religia jest przyczyną
                          degeneracji

                          Chaire,
                          co znaczy "średniowieczna w swej warstwie społecznej religia"? Uważasz, ze
                          wszystkie społeczności muszą rozwijać się tak jak zachodnie? Zauważ też, że
                          muzułmanie mają tak samo długą historię, jak chrześcijanie. A niżej piszesz o
                          zacofaniu technicznym. Chrześcijańscy Latynosi też słabo się rozwijają więc
                          problem może nie leży w religii?
                          T.

                          > cywilizacyjnej państw arabskich.
                          > Czy potrafisz wymienić jakikolwiek wyrób przemysłowy(nie mówię tu o
                          montowanych
                          >
                          > w tych krajach urządzeniach - choc jest ich niewiele) zaprojektowany i
                          > wyprodukowany w kraju arabskim? Jakiś telewizor, samochód, wentylator? Znam
                          > trochę te kraje z autopsji. Tam nawet kupione za petrodolary kompletne
                          > systemy, infrastruktura (lotniska, porty) są obsługiwane w całości przez
                          > niewiernych. Ci, którzy mieszkaja w krajach europejskich, z duzym lokalnie
                          > udziałem ludności muzułmańskiej, wiedzą troche więcej w kwestii mentalnosci
                          > wyznawców islamu.
                          > Moim zdaniem priorytetem w XXI wieku powinno być zastąpienie ropy paliwem
                          > alternatywnym ( ogniwa wodorowe ?). Wówczas ropa będzie juz tylko surowcem
                          dla
                          > przemysłu chemicznego i farmacji a arabowie wrócą potulnie na wielbłądy.
                          > Każde pieniądze wydane w tym celu będą zainwestowane z pożytkiem dla świata.
                          > Amerykanie planują rzecz niemozliwą. Chcą zaprowadzić w Iraku demokrację,
                          > system fundamentalnie obcy arabom. Skończy się to tak jak w Iranie, który
                          > przeszedł drogę od oswieconej monarchii do religijnej dyktatury.
                          >
                          > Celowo nie eksponuję podstawowej sprawy jaką jest stosunek islamu do życia
                          > ludzkiego, do kobiet, do dzieci - to prawdziwy horror.
                          >
                          >
                          • Gość: Palnick Czy mahometanie mają prawo korzystać z wolności IP: *.stenaline.com 18.02.04, 00:55
                            obywatelskich immanentnie zwiazanych z obcym im i nienawistnym humanizmem
                            europejskim?
                            Czy nie powinno być tak, że agresywna religia jaką jest islam, powinna być
                            wyłączona z dobrodziejstw europejskich praw człowieka?
                            Skoro ugrupowania faszystowskie i skrajnie lewicowe nawołujące do obalenia
                            porządku konstytucyjnego są pozbawione prawa funkcjonowania w demokracji, to
                            dlaczego zachowujacy sie identycznie islam ma prawo funkcjonowac bez ograniczeń?
                            Przecież mahometanie traktują wyłącznie instrumentalnie podarowane im prawa,
                            korzystaja z nich po to aby je później zlikwidować. Tak naucza ich zupełnie
                            otwarcie koran!
                            Europa musi cos z tym problemem pilnie zrobić. Moze juz jest trochę zbyt późno,
                            zwłaszcza na południu Francji.


    • Gość: Emily Ach ten wspanaialy Dalaj Lama! IP: *.dc.dc.cox.net 31.01.04, 20:25
      czy on gotuje z miloscia? ciekawe dla kogo? czy ma zone, albo kochankem czy
      kocha sie w Gai?
      • Gość: Palnick Re: Ach ten wspanaialy Dalaj Lama! IP: *.stenaline.com 31.01.04, 20:40
        Gość portalu: Emily napisał(a):

        > czy on gotuje z miloscia? ciekawe dla kogo? czy ma zone, albo kochankem czy
        > kocha sie w Gai?
        --------------
        Witaj Emily ! Jaki ten świat przyjemnie mały! Pozwala na takie miłe spotkania.
        Myślę, że kocha Ziemię - pisze o tym. Dla kogo gotuje?
        Na pewno dla kogoś kogo kocha ;))

        Pozdrawiam serdecznie,
        P.
        • Gość: Emily Re: Ach ten wspanaialy Dalaj Lama! IP: *.dc.dc.cox.net 01.02.04, 01:31
          Palnicku, witaj! Swiat rzeczywiscie maly, dlatego taki drogocenny. Ale czy On
          ma zone, czy Dalaj-Lamowie maja zony? Czy wiesz?
          • Gość: Palnick Re: Ach ten wspanaialy Dalaj Lama! IP: *.stenaline.com 01.02.04, 01:56
            Gość portalu: Emily napisał(a):

            > Palnicku, witaj! Swiat rzeczywiscie maly, dlatego taki drogocenny. Ale czy On
            > ma zone, czy Dalaj-Lamowie maja zony? Czy wiesz?
            ------------
            Nie sądzę, to mnisi.
            Poza tym ich system wartości nie przewiduje koniecznosci umartwiania się ;)))
            No tak sobie dworuję...
            Pozdrawiam,
            P.
            • Gość: Emily Re: Ach ten wspanaialy Dalaj Lama! IP: *.dc.dc.cox.net 01.02.04, 02:47
              OK, to mnisi, ale czy zyja w celibacie? umartwianie sie to inna sprawa;-)
              pozdro
              • Gość: Palnick Re: Ach ten wspanaialy Dalaj Lama! IP: *.stenaline.com 01.02.04, 07:27
                Gość portalu: Emily napisał(a):

                > OK, to mnisi, ale czy zyja w celibacie? umartwianie sie to inna sprawa;-)
                > pozdro
                --------------
                Nie wiem Emily ;)
    • Gość: sp;lit Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.nas28.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.01.04, 22:40
      Przeczytalem dokladnie zalecenia , punkt po punkcie ,... Wiekszosc tego co
      rzekomo zaleca Dali Lama znajdziesz w metodyce zabezpieczenia flanek przed
      dyskusja w manual Zakonu Selezjanow ,...

      Nie mam tego pod reka , ale pracowalem pare lat z jednym z Braci ktory obudzil
      sie na kilka dni przed wyswieceniem na kaplana , ozenil , zrobil dzieci i
      czesto , zbyt czesto nadrabial zaleglosci w spozyciu alkoholu w zakonie .

      Nie mniej jednak pomijajac ten ostatni talent czesto blyszczal w dyskusji
      celnoscia obserwacji i logika mimo paru glebszych ,...

      Kiedys wracajac z delegacji bylem swiadkiem jak (prawie na trzezwo) przyczepil
      sie w przedziale na trasie Warszawa-Gdansk do pewnego Jezuity , ktory wsiadl do
      naszego przedzialu ,... Musial bys to slyszec ,...

      Przez ostatnia godzine z hakiem studiuje twoja technike perswazji i metode
      przekonywania (oprocz paste it , oczywiscie) i mam dziwne wrazenie ze rozmawiam
      z Marianem :)

      Myle sie ? ,... Gdzie sie uczyles , mozna wiedziec ?

      uklony
      • Gość: Palnick Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.stenaline.com 31.01.04, 23:33
        Gość portalu: sp;lit napisał(a):

        > Przeczytalem dokladnie zalecenia , punkt po punkcie ,... Wiekszosc tego co
        > rzekomo zaleca Dali Lama znajdziesz w metodyce zabezpieczenia flanek przed
        > dyskusja w manual Zakonu Selezjanow ,...
        >
        > Nie mam tego pod reka , ale pracowalem pare lat z jednym z Braci ktory
        obudzil
        > sie na kilka dni przed wyswieceniem na kaplana , ozenil , zrobil dzieci i
        > czesto , zbyt czesto nadrabial zaleglosci w spozyciu alkoholu w zakonie .
        >
        > Nie mniej jednak pomijajac ten ostatni talent czesto blyszczal w dyskusji
        > celnoscia obserwacji i logika mimo paru glebszych ,...
        >
        > Kiedys wracajac z delegacji bylem swiadkiem jak (prawie na trzezwo) przyczepil
        >
        > sie w przedziale na trasie Warszawa-Gdansk do pewnego Jezuity , ktory wsiadl
        do
        >
        > naszego przedzialu ,... Musial bys to slyszec ,...
        >
        > Przez ostatnia godzine z hakiem studiuje twoja technike perswazji i metode
        > przekonywania (oprocz paste it , oczywiscie) i mam dziwne wrazenie ze
        rozmawiam
        >
        > z Marianem :)
        >
        > Myle sie ? ,... Gdzie sie uczyles , mozna wiedziec ?
        >
        > uklony
        --------------
        Matko przenajświętsza! Ja Marianem, tym homo...costam, z Gdyni? Dowaliłeś mi
        srodze. Mam nadzieję, że niechcący.
        Napisałbym ci o sobie, szkołach itp. ale nie chcę tego robic bo takie wyznania
        są potem podle wykorzystywane na forum przeciwko takiej osobie. Nie myslę o
        tobie ale...należy byc ostrożnym ;)
        Nie mam nic wspólnego z zakonnikami ani celibatariuszami. Jestem sobie takim
        tam człowiekiem ;)

        Pozdrawiam,
        P.
        • Gość: sp;lit Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.nas28.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 01.02.04, 01:23
          Marian to moj kolega , ktory znalazl loop hole w WSS w Slupsku i zarabialismy w
          spolce ponad 25-27 tys zl na miesiac na lebka przez ponad dwa lata w polowie
          lat '70 , a nasz pomocnik do gruntowania plansz , malarz pokojowy pan Henio
          ktory nam oddawal reszte co zarobil ponad 10 tys do podzialu z Marianem , nie
          liczac wiecej niz drugie tyle "na boku" jako ze mielismy prawo wystawiania
          rachunkow spoldzielni WSS dla prezesow GS , ktorym w tym czasie obcieto fundusz
          personalny na te cele i wsadz0no w ogolny ,...

          A tak na marginesie , jak zaznaczylem ozenil sie zrobil dzieci i czasami sie
          zapominal (z dziewczynami) jako ze gadam o naszych latach naj-dwudziestych i
          kiedy czlowiek nie przebieral ,... To nie ten , choc go nie znam ,...

          uklony
          • Gość: Palnick Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.stenaline.com 01.02.04, 01:53
            Acha! Miałeś na myśli swojego przyjaciela ;)
            To co o nim piszesz brzmi bardzo dobrze! Uspokoiłeś mnie. Cieszę się, że
            okazujesz się sympatycznym facetem. Dotąd spotykalismy sie raczej w otoczeniu
            iskier ;)
            Szkoda czasu na takie idiotyczne spiecia, zycie jest zbyt krótkie i zbyt
            piekne, zeby je zamulać konfliktami;)
            Pozdrawiam ciepło,
            P.
            • dipis Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s 01.02.04, 03:04
              To jest nie tylko sympatyczny czlowiek ale rowniez dzentelmen
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=10475502&a=10485515
              • Gość: sp;lit Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.nas29.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 01.02.04, 19:24
                D-piss nie podniecaj sie i nie "roznos" jak ci sie nie podoba ,...

                Chyba ze ci rowniez podpadla - Pamietaj ze pracujesz gratis ja cie nie
                szukalem ,...

                uklony
            • Gość: sp;lit Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.nas29.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 01.02.04, 19:52
              Mowisz ? ,... O'k , ja tez mysle ze mala odwilz dla odmiany nie zaszkodzi ,...

              Poczekaj chwile - Przyloze jeszcze raz temu kabelkowi na dole z drugiej strony
              (zeby rowno puchlo) i powinienem byc wzglednie cacy sp;lit przez jakis czas :)

              uklony
    • Gość: Palnick Dekalog starożytnych Greków. Rzecz warta refleksji IP: *.stenaline.com 01.02.04, 00:18

      jeromekahn123.tripod.com/ethicsutility/id24.html
      • Gość: Palnick Dekalog starożytnych Greków. Rzecz ciekawa n/t IP: 194.17.229.* 21.02.04, 01:13
    • Gość: mirmil Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.uBRgrb01.supercable.es 01.02.04, 00:40
      a co na temat excluzywizmu chrzescijanstwa jako drogi do zbawienia mowi
      milosciwie nam panujacy ratzinger i co mozna na ten temat ciekawego przeczytac w
      Dominus Iesus (ad 2001 o ile sie nie myle...)?

      ps dla crassusa: ad znaczy anno domini ;)
      • Gość: Palnick Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.stenaline.com 01.02.04, 00:45
        Gość portalu: mirmil napisał(a):

        > a co na temat excluzywizmu chrzescijanstwa jako drogi do zbawienia mowi
        > milosciwie nam panujacy ratzinger i co mozna na ten temat ciekawego
        > przeczytac w Dominus Iesus (ad 2001 o ile sie nie myle...)?
        >
        > ps dla crassusa: ad znaczy anno domini ;)
        ------------------
        Z mojego punktu widzenia zabiegi kościoła katolickiego o utrzymanie monopolu na
        lukratywny biznes jaki prowadzi on od 2000 lat są zrozumiałe.
        Nie robia jednak na mnie wrażenia. Uważam, że są również obiektywnie bez
        znaczenia. Chyba, że ktos chce się tym przejmowac ;)
        • Gość: mirmil Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.uBRgrb01.supercable.es 01.02.04, 15:56
          > Z mojego punktu widzenia zabiegi kościoła katolickiego o utrzymanie monopolu
          na
          > lukratywny biznes jaki prowadzi on od 2000 lat są zrozumiałe.
          > Nie robia jednak na mnie wrażenia. Uważam, że są również obiektywnie bez
          > znaczenia. Chyba, że ktos chce się tym przejmowac ;)

          dobrze, ale ja sie pytam, co sadzisz o nauce kosciola prezentowanej ustami
          ratzingera oraz w dominus Iesus w kontekscie rozpoczetej dyskusji na temat
          wykluczenia/niewykluczenia innych drog do zbawienia poza kosciolem katolickim.

          • Gość: up Re:Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie n/t IP: *.stenaline.com 12.05.04, 08:41
            • Gość: up Re:Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie n/t IP: *.stenaline.com 19.05.04, 02:57
              n/t
    • boruch_goldstein Jeden Zyd sie wlasnie zastanowil: 01.02.04, 07:57
      www.israelnationalnews.com/article.php3?id=3274
      • Gość: Palnick Re: Jeden Zyd sie wlasnie zastanowil: IP: *.stenaline.com 01.02.04, 08:38
        Czy nie sadzisz, że zasady zawarte w poście inicjującym wątek, stosowane przez
        obie strony konfliktu, mogłyby zapobiec tragedii jaka rozgrywa się w Izraelu?
        Wiem, że to teraz utopia ale może kiedyś? ;)
        • boruch_goldstein Re: Jeden Zyd sie wlasnie zastanowil: 01.02.04, 09:52
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Czy nie sadzisz, że zasady zawarte w poście inicjującym wątek, stosowane
          przez
          > obie strony konfliktu, mogłyby zapobiec tragedii jaka rozgrywa się w Izraelu?
          > Wiem, że to teraz utopia ale może kiedyś? ;)

          Chyba tylko w nastepnym pokoleniu.
          • Gość: Palnick Do borucha w sprawie wygaszania konfliktu wIzraelu IP: *.stenaline.com 01.02.04, 11:36
            boruch_goldstein napisał:

            > Gość portalu: Palnick napisał(a):
            >
            > Czy nie sadzisz, że zasady zawarte w poście inicjującym wątek, stosowane
            > przez obie strony konfliktu, mogłyby zapobiec tragedii jaka rozgrywa się w
            > Izraelu?
            > Wiem, że to teraz utopia ale może kiedyś? ;)
            ------
            Chyba tylko w nastepnym pokoleniu.
            --------
            P.
            Myślę boruch, że to optymistyczna konstatacja. Jakkolwiek by nie było, może
            trzeba zastosować sposoby na wyciszenie Żydów i Palestyńczyków. Są takie.
            Potwierdzone naukowo i nawiązujące do głównego wątku:

            Buddhists 'really are happier'

            Buddhism may be good for your mental health
            Scientists say they have evidence to show that Buddhists really are happier and
            calmer than other people.
            Tests carried out in the United States reveal that areas of their brain
            associated with good mood and positive feelings are more active.

            The findings come as another study suggests that Buddhist meditation can help
            to calm people.

            Researchers at University of California San Francisco Medical Centre have found
            the practise can tame the amygdala, an area of the brain which is the hub of
            fear memory.

            There is something about conscientious Buddhist practice that results in the
            kind of happiness we all seek

            Paul Ekman,
            University of California San Francisco Medical Centre
            They found that experienced Buddhists, who meditate regularly, were less likely
            to be shocked, flustered, surprised or as angry compared to other people.

            Paul Ekman, who carried out the study, said: "The most reasonable hypothesis is
            that there is something about conscientious Buddhist practice that results in
            the kind of happiness we all seek."

            Brain activity

            In a separate study, scientists at the University of Wisconsin at Madison used
            new scanning techniques to examine brain activity in a group of Buddhists.

            Their tests revealed activity in the left prefrontal lobes of experienced
            Buddhist practitioners.

            This area is linked to positive emotions, self-control and temperament.

            Their tests showed this area of the Buddhists' brains are constantly lit up and
            not just when they are meditating.

            This, the scientists said, suggests they are more likely to experience positive
            emotions and be in good mood.

            "We can now hypothesise with some confidence that those apparently happy, calm
            Buddhist souls one regularly comes across in places such as Dharamsala, India,
            really are happy," said Professor Owen Flanagan, of Duke University in North
            Carolina.

            Dharamsala is the home base of exiled Tibetan leader the Dalai Lama.

            The studies are published in New Scientist magazine.
      • Gość: sp;lit Re: Jeden Zyd sie wlasnie zastanowil: IP: *.nas29.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 01.02.04, 11:24
        What a bunch of crap , Goldie ,... Meyer Kahani zyje nadal w zydowskich
        niewinnych serduszkach jak widac i ma sie calkiem dobrze . A moze to on ?

        uklony
        • Gość: Palnick Dialog buddyzmu i chrześcijaństwa - czy możliwy? IP: *.stenaline.com 02.02.04, 12:35
          Chrześcijańscy teologowie dużo już wiedzą już o buddyzmie, a zarazem bardzo
          sposób pojmowania przez nich wielu informacji odbiega od zrozumienia
          praktykujących buddystów... Chociaż na poziomie etycznym, pomiędzy
          chrześcijaństwem a buddyzm można dostrzec szczególnie głębokie podobieństwo, to
          w sferze doktrynalnej porozumienie jest bardzo trudne. Chciałbym tutaj odnieść
          się do następujących opinii chrześcijańskich teologów:

          "(...) [Budda] żąda wybawienia z cierpienia, wyzbycia się woli
          życia, wzywa do odwrócenia się od świata i wejścia w siebie, do
          systematycznie uprawianej medytacji, by wreszcie osiągnąć
          pożądany stan oświecenia."

          oraz o samym oświeceniu:

          "Absolut w buddyzmie - jeśli coś podobnego w ogóle w nim miałoby
          istnieć - jest rzeczywistością nieosobową (...)"

          i

          "Ów stan zerwania z cyklem narodzin, rozpłynięcia się w
          niebycie, nazywany jest nirwaną."

          Nie pierwszy raz spotykam się z tak przedstawionym celem
          buddyjskiej praktyki, jak przypuszczam wynika to z braku
          bezpośredniej znajomości żywej buddyjskiej tradycji i
          przypisywania buddyjskim terminom znaczeń, charakterystycznych
          dla naszego kręgu kulturowego. Celem buddyzmu nie jest "spokój
          umysłu" uzyskany poprzez izolowanie się od trudnych doświadczeń,
          czy wręcz od całego zjawiskowego świata. W takim poglądzie
          pokutuje jeszcze pewne fałszywe wyobrażenie, wynik pierwszych
          interpretacji buddyzmu przez zachodnich religioznawców, którzy
          buddyjskiemu pojęciu "pustki zjawisk" przypisywali nihilistyczne
          konotacje.

          Tybetańskie słowo, określające Stan Buddy - cel praktyki każdego
          buddysty, to zbitek dwóch wyrazów "sang-dzie". "Sang"
          oznacza "oczyszczony" - chodzi tutaj o oczyszczenie umysłu z
          wszelkich negatywnych zaciemnień, natomiast "dzie"
          znaczy "rozkwitły", dotyczy to wszystkich doskonałych
          właściwości, które po oczyszczeniu umysłu przejawiają się
          spontanicznie, ponieważ zawsze były w nim obecne. Często używa
          się tu metaforycznego porównania umysłu do bryły złota, która
          leżąc w błocie wcale nie przestaje być złotem. Wystarczy tylko
          ją oczyścić, by złoto zalśniło pięknym blaskiem. Z kolei
          sanskryckie słowo "nirvana", które oznacza "zdmuchnięcie" jest
          jeszcze często pojmowane jako "zniknięcie osoby, rozpłynięcie
          się w niebycie", odnosi się ono jednak do zdmuchnięcia kurzu,
          który pokrywa taflę lustra umysłu.

          Zatem w buddyzmie nie chodzi ani o "wyzbycie się woli życia" ani
          o "zapieranie osobowości" lecz o zobaczenie czym jest to "ja", z
          którym się identyfikujemy. W swej ostatecznej analizie tego
          pojęcia, buddyzm dochodzi do wniosku, że nie ma niczego takiego
          jak immanentnie istniejące "ja" - jest ono tylko pewnym
          poczuciem, wynikającym z różnych tymczasowych warunków (ciało,
          pamięć, świadomość itp...). "Ja" jest swego rodzaju mentalną
          etykietką, której nadajemy rzeczywiste istnienie. Ta tendencja
          do reifikowania nietrwałych zjawisk nie dotyczy tylko
          naszego "ja", ale całego przeżywanego świata.

          W buddyzmie nie pozbywamy się "ja", ponieważ tak naprawdę
          żadne "ja" nie istnieje. Pozbywamy się natomiast fałszywego
          poglądu, a w dalszej kolejności fałszywego sposobu przeżywania
          świata, przeżywania poprzez poczucie dualistycznego oddzielenia,
          które jest źródłem naszego cierpienia. Nie chodzi zatem o
          pozbycie się osobowości czy emocji, ale o zobaczenie czym one są
          i zrobienie z nich dobrego użytku. Będąc wolnymi od
          egocentrycznych ograniczeń, w naturalny sposób stajemy się
          bardziej współczujący, wyraźniej widzimy cierpienia z jakimi
          borykają się inne istoty. Dzięki empatii potrafimy je rozumieć,
          dzięki rozwijanej mądrości znamy przyczynę ich cierpienia i
          sposób w jaki można temu zaradzić, wreszcie dzięki współczuciu i
          mocy potrafimy im pomagać. Właściwości oraz doświadczenia,
          którymi dyponujemy i które składają się na naszą osobowość, mogą
          zostać wykorzystane dla pożytku innych. Można zauważyć, że
          buddyjscy mistrzowie dysponują bardzo silną osobowością,
          traktują ją jednak jako narzędzie, nie identyfikują jej z
          pojęciem "ja" a jednocześnie doskonale radzą sobie na codziennym
          poziomie: wiedzą gdzie się urodzili, jakie mają nazwisko i w
          której ręce trzyma się nóż a w której widelec ;-) W buddyzmie
          nie chodzi zatem o "święty spokój" ale o "świętą radość" - nie
          bezosobową lecz ponadosobową, nie odizolowaną lecz
          wszechobejmującą. Nie o osiągnięcie nicości ale
          urzeczywistnienie Pełni.

          Pozwolę sobie przytoczyć fragment rozmowy z p. Ireneuszem Kanią,
          który został opublikowany w książce Katarzyny Janowskiej i
          Piotra Mucharskiego "Rozmowy na koniec wieku" (III tom,
          wydawnictwo ZNAK):
          >>---
          PYT.: Jakie konsekwencje dla życia społecznego miałoby
          proponowane przez tradycję buddyjską zniesienie "ja", zniesienie
          realności człowieka jako osoby?

          ODP.: Gdyby rzeczywiście chodziło o zniesienie "ja", to byłoby
          bardzo groźnie. Ale w buddyzmie chodzi tylko o rozpoznanie
          prawdziwej natury "ja", a to oznacza coś innego. Mówiąc po
          dzisiejszemu, byłoby to coś w rodzaju dekonstrukcji pojęcia "ja"
          i sprawdzenia, że "ja" pojmowane jako substancja jest
          złudzeniem, że czegoś takiego nie ma. Natomiast "ja" pojmowane
          jako osoba funkcjonująca w określonym kontekście społecznym,
          działająca w świecie empirycznym, jest czymś rzeczywistym i z
          tego faktu wynikają wszystkie możliwe konsekwencje etyczne,
          podobnie jak na gruncie chrześcijańskim (...).
          ---<<
          Trudno w formie krótkiego komentarza zawrzeć wszystkie niuanse
          buddyjskiego poglądu zwłaszcza, że jest on bardzo zróżnicowany
          ponieważ odpowiada predyspozycjom różnych ludzi nie tylko
          takich, dla których codzienne doświadczenia stanowią zbyt dużą
          przeszkodę w duchowym rozwoju, przez co powinni oni, jeżeli nie
          unikać świata, to przynajmniej funkcjonować w nim dzięki
          zespołowi ścisłych wskazówek określonych przez zakonną regułę. O
          tym, że buddyjska droga nie musi polegać na "wyzbyciu się woli
          życia", że "wejście w siebie" nie musi oznaczać "odwrócenia się
          od świata" świadczą poniższe cytaty z tradycyjnych buddyjskich
          pism:

          Dewaczandra: "Niektórzy cieszą się zjawiskami namiętnie, inni
          odrzucają je z braku miłości. Jogin o niesplamionym umyśle nie
          próbuje odrzucić tego, czego nie posiada".

          Czittawiszuddippa-Karana: "Jeżeli cieszą się nią głupcy, miłość
          staje się więzieniem. Ta sama miłość przeżywana przez mądrych,
          przynosi wyzwolenie".

          Z serdecznym życzeniem radości,

          Jarosław Wierny
          www.buddyzm.edu.pl

          • Gość: jw Re: Dialog buddyzmu i chrześcijaństwa - czy możli IP: 217.173.196.* 03.02.04, 11:53
            Palnick, prosilbym ciebie o nie wysylanie z twojego konta tekstow mojego
            autorstwa, chyba, ze wyraznie zaznaczysz, ze jest to cytat a nie twoja wlasna
            wypowiedz. Niektorzy moga pomyslec, ze Palnick to moj nick-name, a przez to
            moze dojsc do nieporozumien. Z gory dziekuje za respektowanie mojej prosby i
            pozdrawiam,

            Jaroslaw Wierny
            www.buddyzm.edu.pl
        • Gość: U Re: Jeden Zyd sie wlasnie zastanowil: IP: *.75.22.168.Dial1.Boston1.Level3.net 02.02.04, 14:56
          Slowa,..........slowa......slowa..........a w slowach mozna utopic wszystko.
          Mnie ta kakofonia w postaci grubych tomow nie jest potrzebna.Nie potrzebuje
          koranow,biblii zeby wiedziec kiedy jestem OK,a kiedy nie.Kazda z tych religii
          probuje mi wmowic,ze reprezentowany przez nia bog jest lepszy od tamtych
          innych,ze wyznawcy tych innych,to giaury albo goje,a Bog jest ponoc tylko
          jeden.Moja religia jest zawarta w kilku sentencjach,ktore zastepuja mi dlugie
          wywody filozofow i "swietych" szarlatanow.Kazdy z nas wie kiedy jest cacy,a
          kiedy nie.Wystarczy nie mylic tych 2ch pozycji,nie szukac alibi,zeby zmienic
          "be" w "cacy",bo oklamujemy samych siebie.

          • Gość: Palnick Re: Jeden Zyd sie wlasnie zastanowil: IP: *.stenaline.com 24.02.04, 23:34
            Np. Nie czyń innemu człowiekowi co tobie niemiłe.
    • titus_flavius Re: Buddyści są szczęśliwsi,spokojniejsi-co mówi 01.02.04, 20:11
      Chaire,
      anglojęzyczne posty są zakazane przez administratora.
      T.


      Gość portalu: Palnick napisał(a):

      > Buddhists 'really are happier'
      >
      > Buddhism may be good for your mental health
      > Scientists say they have evidence to show that Buddhists really are happier
      and
      >
      > calmer than other people.
      > Tests carried out in the United States reveal that areas of their brain
      > associated with good mood and positive feelings are more active.
      >
      > The findings come as another study suggests that Buddhist meditation can help
      > to calm people.
      >
      > Researchers at University of California San Francisco Medical Centre have
      found
      >
      > the practise can tame the amygdala, an area of the brain which is the hub of
      > fear memory.
      >
      > There is something about conscientious Buddhist practice that results in the
      > kind of happiness we all seek
      >
      > Paul Ekman,
      > University of California San Francisco Medical Centre
      > They found that experienced Buddhists, who meditate regularly, were less
      likely
      >
      > to be shocked, flustered, surprised or as angry compared to other people.
      >
      > Paul Ekman, who carried out the study, said: "The most reasonable hypothesis
      is
      >
      > that there is something about conscientious Buddhist practice that results in
      > the kind of happiness we all seek."
      >
      > Brain activity
      >
      > In a separate study, scientists at the University of Wisconsin at Madison
      used
      > new scanning techniques to examine brain activity in a group of Buddhists.
      >
      > Their tests revealed activity in the left prefrontal lobes of experienced
      > Buddhist practitioners.
      >
      > This area is linked to positive emotions, self-control and temperament.
      >
      > Their tests showed this area of the Buddhists' brains are constantly lit up
      and
      >
      > not just when they are meditating.
      >
      > This, the scientists said, suggests they are more likely to experience
      positive
      >
      > emotions and be in good mood.
      >
      > "We can now hypothesise with some confidence that those apparently happy,
      calm
      > Buddhist souls one regularly comes across in places such as Dharamsala,
      India,
      > really are happy," said Professor Owen Flanagan, of Duke University in North
      > Carolina.
      >
      > Dharamsala is the home base of exiled Tibetan leader the Dalai Lama.
      >
      > The studies are published in New Scientist magazine.
      • Gość: Palnick Re: Buddyści są szczęśliwsi,spokojniejsi-co mówi IP: *.stenaline.com 01.02.04, 20:33
        titus_flavius napisał:

        > Chaire,
        > anglojęzyczne posty są zakazane przez administratora.
        > T.
        --------------
        To zaiste paradne! Forum Świat bez angielskiego ;) Ale dobrze, masz tu notkę
        prasową BBC na ten temat po polsku:

        bbc, kog 25-05-2003, ostatnia aktualizacja 25-05-2003 17:48

        Pracę mózgów grupy wyznawców buddyzmu zbadali amerykańscy naukowcy z
        Uniwersytetu Wisconsin.

        Dzięki nowym technikom skanowania wykryli, że lewy płat przedczołowy u tych
        osób jest ponadprzeciętnie i nieprzerwanie aktywny - pisze "New Scientist".
        Ten obszar mózgu jest wiązany z przeżywaniem pozytywnych emocji, samokontrolą
        i temperamentem. Zdaniem naukowców, oznacza to, że ludzie ci są spokojniejsi
        i częściej doświadczają dobrego nastroju, co może być wpływem medytacji.
        • Gość: ANka RAtunku!!!! IP: *.ifn-magdeburg.de 02.02.04, 17:43
          Panie tytusie- gdyby Pan chcial zasiegnac wiedzy - to blagam !!!! u zrodel:)))))
          A propos platy przedczolowe to b. zlozone struktury.. Jak dotad jest b. kiepsko
          z wykazaniem faktycznej lateralizacji w tych strukturach.
          Jest to region najwyzej ´polozony´ na ascendentnym szlaku przekazu bodzcow -
          jesli tak mozna brzydko powiedziec a w PFC anatomicznie i funkcjonalnie (pod
          katem polaczen nerwowych) owszem rozroznia sie b. wiele obszarow - ktorych
          znaczenie - i roznica miedzy nimi jest daleko bardziej istotna niz np roznica
          miedzy prawa i lewa czescia PFC jako taka. W zwiazku z tym lekkie ´uogolnienie
          p. Palnicka na pewno nie majacego pojecia o neurofizjologii jest tu conajmniej
          malo uprawnione...
          Najbardziej mi zas podoba sie sformulowanie ´ponadprzecietnie i nieprzerwanie
          aktywny..
          To mniej wiecej mozna tez powiedziec o calym mozgu- ot drobne uogolnienie..
          Pozdrowienia Panie tytusie niezaleznie od Panskiego antysemityzmu..
          ANka
          Jak widac ´stado wilkow´ postanowilo rowniez dla odmiany zadbac o moja rozrywke..
          • Gość: ANka A propos ponadprzecietnie i nieprzerwanie IP: *.ifn-magdeburg.de 02.02.04, 17:45
            to szczegolnie dotyczy to zas osobnikow cierpiacych na padaczke, w momencie
            ataku oraz osob ze zdiagnozowanymi chorobami afektywnymi. Nie wiem niestety czy
            mozna to odbierac w kategoriach pozytywnych...
            Z uszanowaniem dla Buddystow - innych niz Palnick :)
            • Gość: Kafar Religia a chemia mózgu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 02:16
              Religijnosc jak milosc ma podstawy biochemiczne. Np. schizofrenicy, ktorzy
              cechuja sie nadmiernym dzialaniem serotoniny w pewnych regionach mozgu
              (serotonina to neurotransmiter rozkoszy, milosci i wszelakiej przyjemnosci)sa
              na ogol hiperreligijni, wielu uwaza sie za bogow, aniolow, swietych itp.
              Natomiast podawanie im antypsychotykow, lekow ktore hamuja dzialanie
              serotoniny, bardzo oslabia ich uczucia religijne. Podobnie jest z endogennym i
              peptydami opiatowymi, ich nadmierne wydzielanie sie podczas obrzadkow
              religijnych czy modlitwy u niektorych ludzi, moze wywolywac silne
              uzaleznienie. Nie na prozno mowiono, ze religia to opium dla mas;)
              pozdrawiam,
              K.
              • Gość: ANka Wzajemne oddzialywanie IP: *.ifn-magdeburg.de 03.02.04, 12:10
                Bo ´wyzsze funkcje psychiczne´ jak chociazby uczestnictwo w zyciu spolecznym
                maja wplyw - na chemie..
                I niezbyt trafne porownanie bo ´chemia´- schizofrenikow, chorych na choroby
                afektywne, i zdrowych ludzi niestety jest rozna.

                A zdrowi ludzie rowniez z religii moga brzydko mowiac ´korzystac´. Tak
                skonstruowany jest nasz mozg.
                Ja nie neguje podstaw biochemicznych, chcialam tylko by nie zapominano o tym jak
                sa zlozone. A lapsus Palnicka - pozostaje lapsusem
                Pozdrawiam.

                Podawanie lekow schizofrenikom oslabia wiele funkcji- np zdolnosc rozrozniania
                czestotliwosci slyszanego dzwieku i funkcje pamieciowe. Nic dziwnego ze oslabia
                tez ich religijnosc :)))
                Serotonina uwalnia sie tez podczas jedzenia czekolady. NIe czytalam o wplywie
                czekolady na poziom uczuc religijnych. Prosze nie robic z nauki smietnika. B.
                dziekuje za wyjasnienia o tym czym jest serotonina chyba jednak wiem. Czy sadzi
                Pan nimfomanki sa np bardziej religijne? Jakos te tezy nie trzymaja sie kupy.
                Przykro mi.
                Dalej podawanie lekow schizofrenikom oslabia charakterystyczne dla tej choroby
                halucynacje. To wszystko. Jesli choroba wiaze sie ze ´slyszeniem glosow´itd a
                jest to ktos kto uwaza sie za boga czy mesjasza to nic dziwnego.
                Za to niestety myli sie Pan bardzo. Leki nie redukuja stanow depresyjnych i
                innych negatywnych objawow schizofrenii, poza tymi, ktore wymienilam.
                Wiadomo zas ze ludziom w depresji nie raz pomagala religijnosc...
                • Gość: ANka A jezeli Pan nie wierzy IP: *.ifn-magdeburg.de 03.02.04, 12:18
                  prosze jak mowie zasiegnac opinii u zrodla. Np u lekarzy psychiatrow. Dowie sie
                  Pan co dziala skuteczniej - leki czy terapia przez uczestnictwo w zyciu
                  spolecznym lub grupowa...Na ten temat sa sterty prac i z USA I z Europy oraz
                  setki przykladow klinicznych potwierdzajacych to co mowie.
                  • Gość: Kafar NIE WIERZĘ. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 21:35

                    Nie wierzę w łaskę Opatrzności
                    Lecz w piękno nie nazwane wierzę
                    W to, co mi sprzyja z wysokości
                    Co mnie naznaczy i wybierze...
                    Gdy w pysze piekło wre ogniste
                    Jakże je duch pokona Boży?
                    O, byle serce było czyste
                    A reszta jakoś się ułoży

                    Kręcę się niczym wół w kieracie
                    Nadzieję swą w zanadrzu chroniąc
                    Wszystko zdobywam, wszystko tracę
                    Wiecznie spóźniając się i goniąc
                    Niech wonnie piecze się pieczyste
                    Nim otchłań się u stóp otworzy...
                    O, byle niebo lśniło czyste
                    A reszta jakoś się ułoży

                    Do każdej rzeczy modły wznoszę
                    Do wszystkich rzeczy, ścian i kranów
                    O życie bez rozłąki proszę
                    I bez porywczych huraganów
                    Niech się rozjaśnią dale mgliste
                    Niech świat nie burzy się, nie sroży...
                    O, byle ręce były czyste
                    A reszta jakoś się ułoży
                    • Gość: ANka Jeszcze pare chwil IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 13:14
                      Na zartach zna sie kazdy z nas,
                      Lecz nie zawsze na zarty czas,
                      Bo czasem ktos chcialby nam,
                      zabrac to co mamy..

                      Nie- nikt nam nie wezmie mlodosci

                      A teraz ktos inny:

                      Have you seen the old Man
                      In the cloths down market
                      kicking up the paper,
                      with his horn our shoes
                      in his eyes You see no pride...

                      Yesterday´s paper telling yesterday´s news.

                      So how can You tell me, you´re lonely
                      and say for you that the sun don´t shine.
                      Let me take You by the hand
                      and lead You through the streets of London
                      show you something to make you change Your mind...


                      Jeden zly przyklad nie zmieni tego ze nie warto kochac i nie warto wierzyc w
                      milosc - Pan sadzi ze mnie podeptal?
                      Zdaje ze w starym testamencie byly takie piekne slowa. Wstan podnies sie i idz
                      swoja droga. Bo taka jest Ci dana. I nie wazne ze czujesz sie zbyt slaby, ze
                      czujesz sie nic nie wart. Ktos oczekuje od Ciebie bys szedl..

                      NIe wazne jak to brzmi dokladnie.. To kwintesencja ludzkosci. Nie wazne z jakiej
                      religii.
                      Zrozumie Pan gdy bedzie mial kogos bliskiego - np partnera, dziecko ktore bedzie
                      pana zalozmy ciezko doswiadczac kazdego dnia. Gdy bedzie Pan robil bledy.
                      Nie nigdy nie powiedzialam ze jest jedna sluszna religia. Dziwne ze Pan tego nie
                      zauwazyl. Ale ludzie maja swoje slabosci. Pan tez. Nie da sie ukryc.

                      Moze zbyt ostro Pana ocenilam. Moze zbyt ostro wyraza Pan to co chce powiedziec-
                      moze warto to przemyslec?

                      ´dokad pojdziemy droga pod wiatr,
                      Kto nam pomoze znalezc gdzies slad,
                      uczuc czlowieka w czlowieku...

                      Nie zna pan ludzi o czystym sercu ktorzy wierza? Zal mi Pana- szczerze. Ale ja
                      tak samo jak wierze w istnienie tych ktorzy mimo iz sa ateistami potrafia
                      odrozniac dobro od zla, tak samo wierze w istnienie ludzi, ktorzy dochodza do
                      tych samych idealow przez wiare swojego Boga. To wszystko.
                      Jestesmy b. do siebie podobni. A tak bardzo mnie Pan nienawidzi? Az tak zeby
                      probowac mnie upakarzac i drwic? Coz lzy otarlam. Nie byly warte tego miejsca bo
                      jesli byloby tak jak Pan pisze nie postapilby Pan tak jak postapil.
                      Ma pan czyste rece? Ja nie. Skrzywdzilam pewno niejedna osobe w swoim zyciu- nie
                      , nie w ten sposob jak Pan mysli. Ale wierze ze wlasnie dlatego bym nauczyla sie
                      ze nie jestem lepsza i ze musze nauczyc sie odrozniac dobro od zla..

                      Nikt nam nie powie zegnaj- mowia nam do widzenia.
                      Coz szerokiej drogi. Mnie wola moj swiat. Jakze prawdziwy..
                      Bez wiekszych skandali. Calkiem przecietne zyciowe skandale. Np. b. zyczliwa
                      ludziom protestantka. Pani zyjaca naprawde wdlg. boskich przykazan. Dla ludzi.
                      Samotna matka z dzieckiem. Pomagajaca ludziom kazdego dnia. Nie - nie jest
                      buddystka. Czy to wazne co wyznaje? Zreszta mnisi buddyjscy nie przewidzieli
                      miejsca dla kobiet. Milego dnia
                      • Gość: ANka Bo ´w starej nocnej kafejce´ IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 13:32
                        at a quater past eleven,
                        Singing old Man sitting there on his own
                        Looking at the world over the rant
                        of his tea cup
                        Each tea lasts one hour
                        and he wonders how to love..

                        So how can you tell me...
                        Zranil Pan - ale tylko na chwile. Tylko na tyle na ile rani nas swiadomosc ze sa
                        ludzie podli, ktorzy chca zniszczyc, upokorzyc, zbeszczescic to w co wierzymy.
                        Za wszelka cene.
                        Potem idziemy dalej bo swiat jest pelen ludzi, a kazdy z nich to bezcenna
                        wartosc, niepowtarzalna, tak jak niepowtarzalne jest kazde dziecko w lonie
                        kobiety, kazda nasza milosc, i kazdy nowy dzien.
                        I dopoki mezczyzni usmiechaja sie do mnie gdy przechodze, dopoki kazdego ranka
                        wstaje slonce, dopoki moge zrobic cos co moze sie komus przydac swiat jest
                        piekny i tacy jak Pan nie zniszcza go swoja nienawiscia..

                        • Gość: Turek Re: Bo ´w starej nocnej kafejce´ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 00:10
                          ANka, to tobie zabrali paszport, bo myślalaś, że jedziesz do Magdeburga, do
                          pracy w kafejce? A teraz Turcy rżną cię aż milo?
    • Gość: Palnick Buddyści o sobie... IP: *.stenaline.com 01.02.04, 20:20
      Religie opierają się na dogmatach, których nie można logicznie udowodnic bądź
      im zaprzeczyć ani zweryfikować poprzez doswiadczenie. Można tylko wierzyć a
      wiara jest kategorią emocjonalną a nie logiczną.
      Dlatego religie tak dbaja o to, żeby wyznawcy nie mysleli, nie posługiwali sie
      logika w sprawach wiary, bo to dla religii zabójcze.
      Wyjątkowo zgadzam się z papieżem JP II, który stwierdził, że buddyzm nie jest
      religią - a papież jest przecież nieomylny w sprawach wiary :).

      A oto co o buddyźmie mówią sami buddyści:

      "Ponieważ nauka Buddy jest bardzo bogata, przedstawienie tylko tego, czym jest,
      nie wystarczy. Dopiero przyglądając się temu, czym różni się ona od innych
      światopoglądów, będziemy w stanie dostrzec jej prawdziwe mistrzostwo.

      Zawsze, kiedy próbowano ująć pełnię mądrości Buddy w ramy jakiegoś systemu, ten
      okazywał się zbyt mały. Na przykład, często sądzi się, że buddyzm jest
      filozofią. Pod pewnym względem jest to prawda, gdyż jest on całkowicie
      logiczny. Duchowa przejrzystość jest naturalnym skutkiem buddyjskiego rozwoju.
      Dlaczego nie można więc nazwać Nauki filozofią, mimo że sprawia ona, iż w pełni
      rozkwitają wszystkie właściwości umysłu, w tym również zdolność logicznego
      myślenia? Dzieje się tak, ponieważ dzięki niej zmieniamy się. Z filozofią
      pracuje się na zewnętrznym poziomie pojęć i wyobrażeń, potem jednak odstawia
      się książki z powrotem na półkę.

      W przeciwieństwie do tego nauka Buddy pracuje z nami jako całością. Sprawia,
      iż zachodzą w nas trwałe zmiany, gdyż daje nam klucz do tego, co każdego dnia
      dzieje się w naszym wnętrzu i wszędzie dookoła. Jeśli ją zastosujemy, budzi się
      w nas głębokie zaufanie i stopniowo zaczynamy się naprawdę rozwijać. Niektórzy
      zwracają uwagę przede wszystkim na ten aspekt Nauki i dlatego twierdzą, że jest
      ona psychologią. Co można na ten temat powiedzieć? Cel psychologii jest jasny:
      wszystkie jej szkoły pragną, by codzienne życie ludzi stało się lepsze.
      Zmierzają ku temu, by każdy jego członek był dla społeczeństwa pożyteczny i by
      wszyscy sprawiali sobie i innym jak najmniej trudności w czasie owych
      siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu lat życia.

      Buddyzm wkracza dopiero wówczas, gdy ludzie osiągną już pewną wewnętrzną
      stabilność i widzą przestrzeń jako bogactwo, a nie jako oddzielenie.
      Praktykujący dzieli się wówczas swą odwagą, miłością i wglądem, sprawiając tym
      samym, iż nieprzerwanie uwalnia się całe bogactwo umysłu. Kiedy przeżywający,
      to, co jest przeżywane i sam proces przeżywania przestaną być doświadczane jako
      różne od siebie, nadejdzie najpierw wyzwolenie, a potem oświecenie. Dzięki
      ponadczasowemu doświadczeniu jedności przedmiotu, podmiotu i działania same z
      siebie pojawią się wszystkie doskonałe właściwości umysłu.

      Mimo to, że zarówno psychologia, jak też Nauka zmieniają nas, ta pierwsza
      prowadzi w rzeczywistości do punktu, w którym buddyzm się rozpoczyna. Jego
      celem jest zawsze pełne oświecenie - stan całkowitej jedności. Niektórzy sądzą
      wreszcie, że buddyzm jest religią, ale zasadnicza różnica staje się wyraźnie
      widoczna już wtedy, gdy przyjrzymy się samemu słowu "religia". W
      rzeczywistości "re" oznacza po łacinie - znowu -, a "ligare" - zjednoczyć.
      Religia powinna wiec doprowadzić nas ponownie do czegoś doskonałego. W
      buddyzmie jednak nie ma niczego, z czym można by się powtórnie połączyć, nie ma
      raju, z którego kiedyś zostaliśmy wyrzuceni. Takiemu stanowi i tak trudno
      byłoby zaufać: z jednej strony znaczyłoby to, że nie jest on doskonały, z
      drugiej zaś moglibyśmy ponownie go utracić.

      Budda nie obraża jednak zdrowego rozsądku ani dogmatami, ani historiami o
      brzemiennych dziewicach. Wszystko, o czym mowa, jest logiczne i można tego
      również doświadczyć. W równie niewielkim stopniu jest buddyzm "new age"
      propagującym tak zwane "nowe" prawdy, będące w rzeczywistości opakowanymi
      starymi duchowymi odkryciami. Można im ufać jeszcze mniej, jeśli bowiem coś
      pojawia się w określonym czasie i miejscu, musi być relatywne. Coś, co powstało
      z warunków, musi się zmienić i znowu rozpaść. Mimo że "new age" często bawi się
      kryształami, a najwyższy poziom buddyzmu zwany jest Diamentową Drogą, jedno z
      drugim nie ma zupełnie niczego wspólnego Czego więc naucza Budda? Mówi on, że
      istnieje leżąca u podstaw wszystkiego prawda, która nigdy nie została
      stworzona. Jest ona nieoddzielna od przestrzeni, ponadczasowa i
      wszechprzenikająca. W określonych warunkach może doświadczyć sama siebie dzięki
      swej własnej mocy.

      Ten ponadczasowy stan, istniejący zawsze i wszędzie, zwany jest dharmakają,
      poziomem prawdy. Powstaje tylko pytanie, kiedy się go rozpozna? Czymś
      wyjątkowym, jest również to, że Budda ma zaufanie do samodzielności ludzi, że
      nie stara się ich nakłonić do czczenia żadnego stwarzającego, osądzającego lub
      karzącego boga. Zamiast tego pokazuje, że świat jest wspólnym snem powstającym
      z podświadomości wszystkich istot. Nagromadzone przez nie działania - zwane
      również karmą - warunkują zmieniające się doświadczenia i prowadzą między
      innymi do tego, że ludzie o różnych ciałach i zdolnościach odradzają się w
      różnych krajach. Czym więc jest buddyzm? Najlepszym słowem opisującym naukę
      Buddy jest to, którego używa on sam: Dharma. Po tybetańsku brzmi ono 'czu' i
      oznacza: 'jakimi rzeczy są'. Jest znajomością powiązań łączących zjawiska
      będącą kluczem do każdego szczęścia.

      Sam Budda jest nauczycielem, przykładem i przyjacielem. Jego pomoc umożliwia
      nam uniknięcie cierpienia, którego nikt nie chce, i osiągnięcie trwałego
      szczęścia, wyzwolenia i oświecenia.''

      "Jakimi rzeczy są" Lama Ole Nydahl
      • Gość: Emily Re: Buddyści o sobie... IP: *.dc.dc.cox.net 03.02.04, 02:41
        czasem religia jest bardzo cenna. Pare dni temu zginela w tragicznym wypadku na
        oblodzonej drodze 17-letnia corka mojego kolegi z pracy. Tragedia nieopisana.
        Jakze zadziwil mnie spokoj ojca zmarlej, ktory rozeslal do znajomych zdjecie-
        memorial corki z wierszem, w ktorym dziewczyna (choc to nie byl jej wiersz)
        opisuje jak jest jej dobrze u boku Boga, spokojna, szczesliwa, uspokajajaca
        rodzicow. religia niesie ukojenie i dlatego jest ciagle zywa.
    • titus_flavius Buddyzm a hellenizm 03.02.04, 12:39
      Chaire,
      zastanawiacie się, co łączy Buddę z hellenizmem? Otóż poglądy. Pitagoras z
      Samos sformułował pogląd filozoficzno-religijny, który jest w pewnym zakresie
      zbieżny z tym, co nauczał Budda.
      Oto założenia pitagoreizmu.

      Piagorejczycy nauczali, że pierwszymi zasadami są: bezkres (to co
      nieograniczone) i granica (to co ograniczające), z których wywodzili
      przeciwieństwa, z których z kolei przechodzili do liczb a z liczb do rzeczy. W
      związku z tym, pitagorejczycy uważali, że świat jest uporządkowany, czyli jest
      kosmosem, i że można go przedstawić za pomocą liczb.

      Wierzyli w metempsychozę - według której dusza musi wcielać się na nowo w
      następujące po sobie ciała (zwierzęce i ludzkie) aby odpokutować popełnione
      winy.
      Dusza jest nieśmiertelna, z natury boska i wieczna w przeciwieństwie do ciała
      śmiertelnego i zniszczalnego.

      Celem życia jest życie dla duszy w celu jej oczyszczenia.
      Sposobem oczyszczenia jest nauka.
      Oczyszczenia rozpoczyna się od praktyk oczyszczających ciało poprzez ascezę i
      zasady abstynencji, które mają ciało uczynić uległe duszy.
      Praktyki oczyszczające duszy koncentrowały się na muzyce, na podstawie której
      nauczano teorii liczb i całego arytmetyczno-geometrycznego systemu.

      Jako pierwsi w Grecji prowadzili życie kontemplacyjne.

      Dodać należy, że Pitagoras żył w latach 572-497 pne, a Siddhartha Gautama
      (Budda) w latach 560-480 pne. Tak więc Budda był o 12 lat młodszy od Pitagorasa.
      Czy mogło być dziełem przypadku, aby tych 2 myślicieli opracowało podobne
      systemy religijne w tym samym czasie? Nie wydaje się to możliwe, jeden musiał
      zainspirować drugiego. Z uwagi na to, ze Pitagoras był starszy, oraz działał w
      srodowisku, które wydało tylu znakomitych filozofów, wydaje się, ze to właśnie
      on był pierwszy. Dodać należy, że poglądy Pitagorasa szerokim echem odbiły się
      wśród Hellenów. Świadczą o tym Dzieje Herodota. A że byli oni znakomitymi
      podróżnikami, wydaje się całkiem prawdopodobne, że jeden z nich dotarł do
      Indii, gdzie na dworze Gautamy przedstawił poglądy Pitagorasa.
      Tak wiec buddyzm jest faktycznie imitacją hellenizmu. Czy zaś warto sięgać po
      imitację, gdy jest dostępny oryginał? Przedstawiłem na Forum dowody, że
      katolicyzm jest w linii prostej kontynuacją hellenizmu.
      T.
      • Gość: Kafar Re: Buddyzm a hellenizm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 22:28
        Odpowiadasz na :

        titus_flavius napisał:

        > Chaire,
        > zastanawiacie się, co łączy Buddę z hellenizmem? Otóż poglądy. Pitagoras z
        > Samos sformułował pogląd filozoficzno-religijny, który jest w pewnym zakresie
        > zbieżny z tym, co nauczał Budda.
        > Oto założenia pitagoreizmu.
        >
        > Piagorejczycy nauczali, że pierwszymi zasadami są: bezkres (to co
        > nieograniczone) i granica (to co ograniczające), z których wywodzili
        > przeciwieństwa, z których z kolei przechodzili do liczb a z liczb do rzeczy.
        W
        > związku z tym, pitagorejczycy uważali, że świat jest uporządkowany, czyli
        jest
        > kosmosem, i że można go przedstawić za pomocą liczb.
        >
        > Wierzyli w metempsychozę - według której dusza musi wcielać się na nowo w
        > następujące po sobie ciała (zwierzęce i ludzkie) aby odpokutować popełnione
        > winy.
        > Dusza jest nieśmiertelna, z natury boska i wieczna w przeciwieństwie do ciała
        > śmiertelnego i zniszczalnego.
        >
        > Celem życia jest życie dla duszy w celu jej oczyszczenia.
        > Sposobem oczyszczenia jest nauka.
        > Oczyszczenia rozpoczyna się od praktyk oczyszczających ciało poprzez ascezę i
        > zasady abstynencji, które mają ciało uczynić uległe duszy.
        > Praktyki oczyszczające duszy koncentrowały się na muzyce, na podstawie której
        > nauczano teorii liczb i całego arytmetyczno-geometrycznego systemu.
        >
        > Jako pierwsi w Grecji prowadzili życie kontemplacyjne.
        >
        > Dodać należy, że Pitagoras żył w latach 572-497 pne, a Siddhartha Gautama
        > (Budda) w latach 560-480 pne. Tak więc Budda był o 12 lat młodszy od
        Pitagorasa
        > .
        > Czy mogło być dziełem przypadku, aby tych 2 myślicieli opracowało podobne
        > systemy religijne w tym samym czasie?
        =============
        Do tego momentu - bardzo ciekawe!
        ==========
        PONIŻEJ PRYWATNE SPEKULACJE w większości ryzykowne:

        > Nie wydaje się to możliwe, jeden musiał zainspirować drugiego. Z uwagi na
        > to, ze Pitagoras był starszy, oraz działał w
        > srodowisku, które wydało tylu znakomitych filozofów, wydaje się, ze to
        właśnie
        > on był pierwszy. Dodać należy, że poglądy Pitagorasa szerokim echem odbiły
        się
        > wśród Hellenów. Świadczą o tym Dzieje Herodota. A że byli oni znakomitymi
        > podróżnikami, wydaje się całkiem prawdopodobne, że jeden z nich dotarł do
        > Indii, gdzie na dworze Gautamy przedstawił poglądy Pitagorasa.
        > Tak wiec buddyzm jest faktycznie imitacją hellenizmu. Czy zaś warto sięgać po
        > imitację, gdy jest dostępny oryginał? Przedstawiłem na Forum dowody, że
        > katolicyzm jest w linii prostej kontynuacją hellenizmu.
        > T.
      • Gość: Emily Re: Buddyzm a hellenizm IP: *.dc.dc.cox.net 04.02.04, 00:55
        Świadczą o tym Dzieje Herodota. A że byli oni znakomitymi
        podróżnikami, wydaje się całkiem prawdopodobne, że jeden z nich dotarł do
        Indii, gdzie na dworze Gautamy przedstawił poglądy Pitagorasa.
        Tak wiec buddyzm jest faktycznie imitacją hellenizmu. Czy zaś warto sięgać po
        imitację, gdy jest dostępny oryginał? Przedstawiłem na Forum dowody, że
        katolicyzm jest w linii prostej kontynuacją hellenizmu.
        T.
        ====
        to calkiem prawdopodobne, co napisales, tylko zastanawiam sie w jakim jezyku
        porozumiewali sie Pitagoryjczycy z Hindusami. czy myslisz ze w sanskrycie,
        ktory jest przeciez matka wszystkich jezykow indoeuropejskich? zastanawia mnie
        rowniez, co sprawilo, ze w Europie jednak chrzescijanstwo wygralo z helenizmem.
        moze to, ze chrzescijanstwo bylo pierwsza religia demokratyczna i apelowalo
        bardziej do uczuc niz rozumu, podczas gdy buddyzm/hellenizm trafial glownie do
        glow oswieconych, a wiec do ludzi zamoznych.
        • titus_flavius Re: Buddyzm a hellenizm 04.02.04, 07:19
          Gość portalu: Emily napisał(a):

          > to calkiem prawdopodobne, co napisales, tylko zastanawiam sie w jakim jezyku
          > porozumiewali sie Pitagoryjczycy z Hindusami. czy myslisz ze w sanskrycie,

          Chaire,
          myslę, że w języku potocznym dworu Gautamy, czyli pali. Z pewnością Grek
          nauczył się języka w ciagu jakiegoś czasu, podczas pobytu w Indiach, albo był
          podróznikiem, jak Herodot i znał sposoby porozumiewania się z tubylcami.
          T.

          > ktory jest przeciez matka wszystkich jezykow indoeuropejskich? zastanawia
          mnie
          > rowniez, co sprawilo, ze w Europie jednak chrzescijanstwo wygralo z
          helenizmem.
          >
          > moze to, ze chrzescijanstwo bylo pierwsza religia demokratyczna i apelowalo
          > bardziej do uczuc niz rozumu, podczas gdy buddyzm/hellenizm trafial glownie
          do
          > glow oswieconych, a wiec do ludzi zamoznych.
        • j.wierny Re: Buddyzm a hellenizm 05.02.04, 15:34
          > Świadczą o tym Dzieje Herodota. A że byli oni znakomitymi
          > podróżnikami, wydaje się całkiem prawdopodobne, że jeden z nich dotarł do
          > Indii, gdzie na dworze Gautamy przedstawił poglądy Pitagorasa.
          > Tak wiec buddyzm jest faktycznie imitacją hellenizmu.
          >
          Warto zwrocic uwage, ze Pitagoras zyl ok. 572-497 pne, natomiast Budda ok. 560-
          480 pne. Budda zaczal glosic swoje nauki w wieku ok. 30 lat (530 pne), kiedy
          Pitagoras mial 42 lata. Jest malo prawdopodobne, zeby Budda mial okazje zetknac
          sie z pitagorejczykami, zwlaszcza, ze Helleni stali sie bardziej mobilni "na
          Wschod" dopiero za panowania Aleksandra III (356-323 p.n.e.). Co prawda Herodot
          podrozowal na Wschod juz okolo 100 lat po czasach Buddy, wiec byc moze istnieli
          jacys hellenscy podroznicy, ktorzy dotarli do Indii jeszcze wczesniej. Trudno
          jednak uwierzyc, ze nie pozostalo po nich zadnych sladow, zadnych relacji - w
          koncu byl to bardzo wyksztalcony narod.

          Jezeli wezmie sie pod uwage pewne aspekty buddyjskich nauk, takie jak "pustosc
          zjawisk" to nie maja one zadnego odpowiednika ani w filozofiach hinduskich
          (braministycznych, hinduistycznych) ani w klasycznych greckich systemach
          filozoficznych. Z kolei doktryna tzw. reinkarnacji zostala przez Budde znacznie
          przeformulowana i nie przypomina tego co glosili pitagorejczycy. O wiele
          bardziej prawdopodobne jest, ze Budda zetknal sie z doktryna o reinkarnacji
          dzieki braminizmowi niz Hellenom.

          Warto wspomniec, ze w pozniejszych czasach (ok. I-II w. pne) istnialy pewne
          kontakty pomiedzy kultura hellenska i buddyjska. Swiadczy o tym tekst Milinda-
          panha, zapis dialogu pomiedzy mnichem Nagasena a krolem Baktrii Menandrem (w
          sanskrycie Milinda): www.kat.gr/kat/history/Greek/Milinda.htm

          Mozna tez wspomniec o wplywach sztuki hellenskiej na wczesna sztuka buddyjska
          (klasycznym tego przykladem byly do niedawna posagi, zniszczone przez
          afganskich talibow).

          Pozdrawiam,

          Jaroslaw Wierny
          www.buddyzm.edu.pl


          • titus_flavius Re: Buddyzm a hellenizm 05.02.04, 22:15
            j.wierny napisał:

            > jacys hellenscy podroznicy, ktorzy dotarli do Indii jeszcze wczesniej. Trudno
            > jednak uwierzyc, ze nie pozostalo po nich zadnych sladow, zadnych relacji - w
            > koncu byl to bardzo wyksztalcony narod.

            Chaire,
            to, że pitagorejczyk dotarł do Indii, nie musi oznaczać, ze stamtąd wrócił?
            Nadto zauważ, że mało relacji greckich zachowało się.
            T.
            • j.wierny Re: Buddyzm a hellenizm 05.02.04, 22:59
              titus_flavius napisał:

              > to, że pitagorejczyk dotarł do Indii,
              > nie musi oznaczać, ze stamtąd wrócił?
              > Nadto zauważ, że mało relacji greckich zachowało się.
              >
              Tym bardziej sa to czyste spekulacje, podobne do pogladu jakoby kosmici
              przyczynili sie do powstania ludzkosci, aczkolwiek w tym drugim przypadku jest
              wiecej poszlak wskazujacych na prawdziwosc takiej tezy ;-)) Oczywiscie
              zartuje...

              Mysle, ze duza rozbieznosc pomiedzy filozofia pitagorejczykow a roznymi
              filozofiami buddyjskimi wskazuje na to, ze (przynajmniej na poczatku historii
              buddyzmu) wplyw kultury hellenskiej byl nikly na kulture starozytnych Indii. Na
              upartego mozna by z pewnoscia doszukac sie podobienstw pomiedzy konfucjanizmem
              a systemem spoleczno-politycznym Aztekow ;-)

              Przy okazji warto wspomniec, ze klimat starozytnych Indii byl bardzo podobny do
              klimatu antycznej Grecji. Indie podzielone byly na male, dosc bogate panstwa,
              plagi glodu raczej wtedy nie wystepowaly, wojny tez byly dosc rzadkie a gineli
              w nich ludzie z kasty wojownikow a nie bramini. To oznaczalo, ze pewna klasa
              ludzi mogla w swobodny sposob zajmowac sie filozofowaniem, podobnie jak bylo to
              w Grecji. Mysl ludzka ma to do siebie, ze moze zglebiac rozne obszary
              niezaleznie od tego czy inny czlowiek robi to samo, czy tez nie. Dlatego Newton
              rownolegle z Leibnizem opracowal rachunek rozniczkowy, chociaz obaj zrobili to
              calkowicie niezaleznie od siebie. Podobnie Heisenberg rozwiazal pewien problem
              z fizyki, opracowujac mechanike macierzowa, nic nie wiedzac o tym, ze
              Schroedinger zrobil to samo (mniej wiecej w tym samym czasie) przy zastosowaniu
              rownania falowego.

              Mozna tez powiedziec, ze pewne doswiadczenia Buddy wyplywaly z podobnych
              mistycznych przezyc, jakich doswiadczali wizjonerzy roznych kultur i czasow -
              stad podobienstwa pomiedzy mistycznymi tradycjami odmiennych religii czy
              swiatopogladow.

              Pozdrawiam serdecznie,

              Jaroslaw Wierny
              www.buddyzm.edu.pl
              • titus_flavius Re: Buddyzm a hellenizm 06.02.04, 18:05
                Chaire,
                nie twierdzę, że kontakty pomiędzy Hellenami, a Indiami były intensywne.
                Twierdzę jedynie, że podobieństwa pomiędzy buddyzmem, a pitagoreizmem są zbyt
                duże, aby uznać, ze to jest przypadek. Nie porównuj tej sytuacji z Leibnitzem.
                Leibnitz i Newton wychowali się w podobnej kulturze zachodniej, byli
                matematykami zachodnimi, wychodzącymi z podobnych założeń i poszukiwania
                matematyków ich epoki szły w tym samym kierunku.
                Owszem, buddyzm silnie jest osadzony w tradycyjnej kulturze hinduskiej. Nic w
                tym dziwnego, przecież Budda i jego uczniowie i wyznawcy byli Hindusam. Ja
                jedynie wskazuję, że podstawowe elementy buddyzmu są tożsame z hellenizmowi.
                W Indiach nie było także podobnego do greckiego klimatu intelektualnego. Ile
                szkół filozoficznych, czy religijnych zrodziły Indie VI/Vw.?
                Zauważ też, że nie ams zracji w sprawie wojen. Wojny w Grecji toczyły się bez
                przerwy, a każdy obywatel był żołnierzem. CZy wiesz w ilu kamapaniach walczył
                Sokrates?
                T.

                j.wierny napisał:

                > Mysle, ze duza rozbieznosc pomiedzy filozofia pitagorejczykow a roznymi
                > filozofiami buddyjskimi wskazuje na to, ze (przynajmniej na poczatku historii
                > buddyzmu) wplyw kultury hellenskiej byl nikly na kulture starozytnych Indii.
                Na
                >
                > upartego mozna by z pewnoscia doszukac sie podobienstw pomiedzy
                konfucjanizmem
                > a systemem spoleczno-politycznym Aztekow ;-)
                >
                > Przy okazji warto wspomniec, ze klimat starozytnych Indii byl bardzo podobny
                do
                >
                > klimatu antycznej Grecji. Indie podzielone byly na male, dosc bogate panstwa,
                > plagi glodu raczej wtedy nie wystepowaly, wojny tez byly dosc rzadkie a
                gineli
                > w nich ludzie z kasty wojownikow a nie bramini. To oznaczalo, ze pewna klasa
                > ludzi mogla w swobodny sposob zajmowac sie filozofowaniem, podobnie jak bylo
                to
                >
                > w Grecji. Mysl ludzka ma to do siebie, ze moze zglebiac rozne obszary
                > niezaleznie od tego czy inny czlowiek robi to samo, czy tez nie. Dlatego
                Newton
                >
                > rownolegle z Leibnizem opracowal rachunek rozniczkowy, chociaz obaj zrobili
                to
                > calkowicie niezaleznie od siebie. Podobnie Heisenberg rozwiazal pewien
                problem
                > z fizyki, opracowujac mechanike macierzowa, nic nie wiedzac o tym, ze
                > Schroedinger zrobil to samo (mniej wiecej w tym samym czasie) przy
                zastosowaniu
                >
                > rownania falowego.
                >
                > Mozna tez powiedziec, ze pewne doswiadczenia Buddy wyplywaly z podobnych
                > mistycznych przezyc, jakich doswiadczali wizjonerzy roznych kultur i czasow -
                > stad podobienstwa pomiedzy mistycznymi tradycjami odmiennych religii czy
                > swiatopogladow.
                >
                > Pozdrawiam serdecznie,
                >
                > Jaroslaw Wierny
                > www.buddyzm.edu.pl
                • j.wierny Re: Buddyzm a hellenizm 08.02.04, 20:23
                  titus_flavius napisał:

                  > Nie porównuj tej sytuacji z Leibnitzem.
                  > Leibnitz i Newton wychowali się w podobnej
                  > kulturze zachodniej, byli matematykami
                  > zachodnimi, wychodzącymi z podobnych założeń
                  > i poszukiwania matematyków ich epoki szły
                  > w tym samym kierunku.
                  >
                  Filozofia indyjska rowniez wychodzila z podobnych zalozen i poszukiwan co
                  grecka. Trudno mi uwierzyc by tylko w starozytnej Grecji ludzie byli zdolni do
                  zadawania sobie pytan typu: Jaka jest natura rzeczywistosci? Czym jest czas?
                  Jakie sa relacje pomiedzy mna a swiatem? Kim jestem, skad sie wzialem? W
                  wydanej przez ZNAK ksiazce, Ireneusz Kania stwierdza: "W Europie filozofowie
                  często nie mają zielonego pojęcia o buddyzmie i o filozofii buddyjskiej czy -
                  szerzej - o indyjskiej, która jest jedyną poważną alternatywą dla myślenia
                  zachodniego."



                  > Owszem, buddyzm silnie jest osadzony
                  > w tradycyjnej kulturze hinduskiej.
                  >
                  Warto pamietac, ze buddyzm zawsze nabieral kolorytu kultury, w ktorej sie
                  pojawial. Inny "klimat" maja szkoly buddyjskie w Japonii, inny na Cejlonie a
                  jeszcze inny w Tybecie. Chociaz kultura starozytnych Indii odcisnela na nim
                  najwieksze "pietno", to sama istota buddyzmu jest pozakulturowa.



                  > jedynie wskazuję, że podstawowe elementy
                  > buddyzmu są tożsame z hellenizmowi.
                  >
                  To, czy mysl hellenska miala czy nie miala na buddyzm jakis wplyw, nie ma dla
                  mnie szczegolnego znaczenia. Niewykluczone jednak, ze Pitagoras i Budda mogli
                  sie spotkac nawet osobiscie ;-) Jak pisze w swojej ksiazce "La rencontre du
                  bouddhisme et de l'Occident" religioznawca Frederic Lenoir: podroz konno z
                  doliny Indusu, poprzez Persje do Azji Mniejszej, dobrze utrzymywanymi przez
                  Cyrusa drogami trwala niecale trzy tygodnie. Jestem jednak bardziej sklonny
                  mowic o pewnych podobienstwach niz tozsamosci. Wg mnie idee Pitagorasa sa
                  blizsze pewnym ideom hinduizmu niż buddyzmu.


                  > W Indiach nie było także podobnego
                  > do greckiego klimatu intelektualnego. Ile
                  > szkół filozoficznych, czy religijnych
                  > zrodziły Indie VI/Vw.?
                  >
                  Tradycja podaje, ze Budda po opuszczeniu palacu swojego ojca pobieral nauki od
                  kilku mistrzow, ktorych poglady rozposcieraly sie od materializmu po idealizm.
                  Byla tez szkola nihilistow. Wiec w VI/V w pne istnialo tych szkol co najmniej
                  kilka. W pozniejszych czasach w obrebie samego budyzmu wyksztalcilo sie
                  kilkanascie glownych szkol filozoficznych. Ponadto nalezaloby wspomniec o
                  szkolach hinduistycznych, dwoch glownych szkolach dzinijskich (Mahawira zyl
                  mniej wiecej w tym samym czasie co Budda) oraz szkolach niezwiazanych z
                  tradycjami duchowymi. Fakt jest jednak taki, ze w Indiach przekzywanie nauk
                  odbywalo sie glownie poprzez tradycje ustna. Sam Budda nie pozostawil po sobie
                  zadnego dziela pisanego, podobnie jak Sokrates.



                  > Zauważ też, że nie ams zracji w sprawie wojen.
                  > Wojny w Grecji toczyły się bez przerwy, a każdy
                  > obywatel był żołnierzem. CZy wiesz w ilu
                  > kamapaniach walczył Sokrates?
                  >
                  Dokladnej liczby kampanii nie podam ;-) ale z tego co pamietam, to uczestniczyl
                  w wojnie peleponezkiej i nawet zostal uznany za bohatera-weterana. Jednak
                  dzialalnosc np. Arystotelesa przypada juz na czasy wzglednego pokoju w
                  Helladzie, wojny toczone przez Aleksandra odbywaly sie z dala od niej. Wydaje
                  mi sie, ze generalnie to wlasnie okresy spokoju bardziej sprzyjaja
                  filozofowaniu. Trudno parac sie filozofia walczac jednoczesnie o swoje zycie na
                  froncie, gdzie czlowieka zajmuja znacznie bardziej przyziemne kwestie. Nie wiem
                  czy Sokrates prowadzil w drodze na pole bitwy dialogi filozoficzne, chyba zaden
                  zapis na ten temat sie nie zachowal ;-) Z drugiej strony wielkie tragedie
                  dotykajace spoleczenstw, tez moga byc jakas motywacja do zadawania sobie pytan
                  o swiat i role czlowieka.

                  Pozdrawiam,

                  Jaroslaw Wierny
                  www.buddyzm.edu.pl


                  PS. Przepraszam za ta wiadomosc niezwiazana z dyskusja - mialo isc na grupe o
                  buddyzmie. Moja pomylka.
                • j.wierny Re: Buddyzm a hellenizm 08.02.04, 20:25
                  titus_flavius napisał:

                  > Chaire,
                  > nie twierdzę, że kontakty pomiędzy Hellenami, a Indiami były intensywne.
                  > Twierdzę jedynie, że podobieństwa pomiędzy buddyzmem, a pitagoreizmem są zbyt
                  > duże, aby uznać, ze to jest przypadek. Nie porównuj tej sytuacji z
                  Leibnitzem.
                  > Leibnitz i Newton wychowali się w podobnej kulturze zachodniej, byli
                  > matematykami zachodnimi, wychodzącymi z podobnych założeń i poszukiwania
                  > matematyków ich epoki szły w tym samym kierunku.
                  > Owszem, buddyzm silnie jest osadzony w tradycyjnej kulturze hinduskiej. Nic w
                  > tym dziwnego, przecież Budda i jego uczniowie i wyznawcy byli Hindusam. Ja
                  > jedynie wskazuję, że podstawowe elementy buddyzmu są tożsame z hellenizmowi.
                  > W Indiach nie było także podobnego do greckiego klimatu intelektualnego. Ile
                  > szkół filozoficznych, czy religijnych zrodziły Indie VI/Vw.?
                  > Zauważ też, że nie ams zracji w sprawie wojen. Wojny w Grecji toczyły się bez
                  > przerwy, a każdy obywatel był żołnierzem. CZy wiesz w ilu kamapaniach walczył
                  > Sokrates?
                  > T.
                  >
                  > j.wierny napisał:
                  >
                  > > Mysle, ze duza rozbieznosc pomiedzy filozofia pitagorejczykow a roznymi
                  > > filozofiami buddyjskimi wskazuje na to, ze (przynajmniej na poczatku histo
                  > rii
                  > > buddyzmu) wplyw kultury hellenskiej byl nikly na kulture starozytnych Indi
                  > i.
                  > Na
                  > >
                  > > upartego mozna by z pewnoscia doszukac sie podobienstw pomiedzy
                  > konfucjanizmem
                  > > a systemem spoleczno-politycznym Aztekow ;-)
                  > >
                  > > Przy okazji warto wspomniec, ze klimat starozytnych Indii byl bardzo podob
                  > ny
                  > do
                  > >
                  > > klimatu antycznej Grecji. Indie podzielone byly na male, dosc bogate panst
                  > wa,
                  > > plagi glodu raczej wtedy nie wystepowaly, wojny tez byly dosc rzadkie a
                  > gineli
                  > > w nich ludzie z kasty wojownikow a nie bramini. To oznaczalo, ze pewna kla
                  > sa
                  > > ludzi mogla w swobodny sposob zajmowac sie filozofowaniem, podobnie jak by
                  > lo
                  > to
                  > >
                  > > w Grecji. Mysl ludzka ma to do siebie, ze moze zglebiac rozne obszary
                  > > niezaleznie od tego czy inny czlowiek robi to samo, czy tez nie. Dlatego
                  > Newton
                  > >
                  > > rownolegle z Leibnizem opracowal rachunek rozniczkowy, chociaz obaj zrobil
                  > i
                  > to
                  > > calkowicie niezaleznie od siebie. Podobnie Heisenberg rozwiazal pewien
                  > problem
                  > > z fizyki, opracowujac mechanike macierzowa, nic nie wiedzac o tym, ze
                  > > Schroedinger zrobil to samo (mniej wiecej w tym samym czasie) przy
                  > zastosowaniu
                  > >
                  > > rownania falowego.
                  > >
                  > > Mozna tez powiedziec, ze pewne doswiadczenia Buddy wyplywaly z podobnych
                  > > mistycznych przezyc, jakich doswiadczali wizjonerzy roznych kultur i czaso
                  > w -
                  > > stad podobienstwa pomiedzy mistycznymi tradycjami odmiennych religii czy
                  > > swiatopogladow.
                  > >
                  > > Pozdrawiam serdecznie,
                  > >
                  > > Jaroslaw Wierny
                  > > www.buddyzm.edu.pl
    • Gość: ANka A czy moja wypowiedz Pan przeczytal? IP: *.ifn-magdeburg.de 03.02.04, 20:45
      Ten tekst jest szalenie nieprecyzyjny. Nie ma nic wspolnego nawet z abstraktem.
      Po pierwsze to ja Panu napisalam ze nie tylko Buddyzm ale i kazda religia.
      Wogole to nic nowego. Platy czolowe w ogromnym skrocie to kwintesencja naszej
      osobowosci. To tu rozstrzyga sie sprawa czy dajemy upust emocjom czy tez
      potrafimy je kontrolowac dla jakichs oddalonych w czasie celow..
      Ale z takimi uogolnieniami nalezy postepowac b. ostroznie. Po drugie - zdaje sie
      ze latwiej jest przeslac link. Ja nie szaleje za badaniami przeprowadzanymi na
      waskiej grupie o ktorej ogolnie wiadomo ze sa buddystami (jakimi parametrami sie
      to stwierdza- czy wystarcza deklaracja?)
      Generalnie opis jest zalosnie lakoniczny i jak powiedzialam dla mnie
      niewystarczajacy by wyciagac z niego jakiekolwiek dalekoposuniete wnioski. W
      art. naukowych nieuprawomocnione sa stwierdzenia ´more active´ bez odniesienia.
      A to ze religijne medytacje pomagaja ludziom to wiadomo od dawna - ja to tez
      wlasnie Panu napisalam - z tymze nic nie sklania do podejrzen ze dotyczy to
      wylacznie buddystow.. Przykro mi ale to jest troche ´naciagana´ nauka. A
      niezrozumienie tych krotkich - lakonicznych tekstow prowadzi do takich
      smiesznych skrotow i lapsusow...
      PS- sadzi Pan ze ´the area that is linked to positive emotions, self-control and
      temperament´jest tylko po lewej stronie? A wie Pan ze ten tajemniczy obszar ma
      nawet nazwe?
      Poza tym sprowadzenie amygdala do roli obszaru zawiadujacego lekiem tez jest
      grubo przesadzone. Zeby to Panu unaocznic to kwestia SSmanow posiadajacych
      rodziny a mordujacych w obozach dzieci i kobiety bez cienia skrupulow tez
      analizowana byla niejednokrotnie jako wlasnie brak wlasciwego wzajemnego
      oddzialywania miedzy amygdala a PFC. Lezje niektorych obszarow amygdala prowadza
      zas do wzmozonej agresji inne do wzmozonego apetytu i zmniejszonej motywacji do
      uczenia sie. Lezje tzn ubytki w tych obszarach. Nie wiem czy wyjasnilam
      wystarczajaco iz nadal jest to b. powazny lapsus...Na to co napisalam ma p.
      bardzo bogata literature w calym Pubmedzie
      Z powazaniem
      ANka
    • urtic Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s 04.02.04, 01:08
      A co tak nisko upadles ze juz przechodzisz na poganstwo? Niedlugo bedziesz
      pewnie poil porcelanowe slonie mlekiem.
      • Gość: Kafar Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 01:13
        Odpowiadasz na :

        urtic napisał:

        > A co tak nisko upadles ze juz przechodzisz na poganstwo? Niedlugo bedziesz
        > pewnie poil porcelanowe slonie mlekiem.
        -------------
        Pogaństwo to ciemnota, krwiożerczość, brak tolerancji, wywyższenie kastowo-
        plemienne a więc to co przynosi Jehowa/Bóg/Allach.

        • Gość: ANka Bo twierdzenie jestem wrazliwy IP: *.ifn-magdeburg.de 04.02.04, 01:34
          o sobie to nie jest wywyzszenie kastowo- plemienne? :)
          Nalezalo od razu powiedziec - przyjmujemy do grupy narcyzow....

          Palnick naszym nowym bogiem- ta gromadka ku temu zmierza przeciez. Poucza innych
          co maja robic. Ba zabiera sie nawet za ich prawa wyborcze.
          W jednym watku obraza Polakow mowiac o ich cyt. ´genetycznych przypadlosciach´ w
          nastepnym obraza Chrzescijan (w 1000cu nastepnych) a zaraz potem wierzacych Zydow.
          Przekaz az nadto jasny.. Drogie owieczki - uwolnijcie sie ze swoich wiezow - ja
          was uwolnie i zapewnie ´najlepsze´ rozwiazanie...

          Palnick- ale czy nie manipulator?
          • Gość: Kafar Re: Bo twierdzenie jestem wrazliwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 01:35
            Proszę się leczyć na nogi........ na glowę za późno :)))
            • Gość: ANka Jaka zyczliwosc :) IP: *.ifn-magdeburg.de 04.02.04, 01:58
              tez dowod wrazliwosci- zapewne- nie ma obawy porad kibicow pilkarskich nie
              slucham ani nie wyobrazam sobie ich dzialania terapeutycznego.
              W zamian proponuje leczenie ´czesci mozgu zawiadujacej stresem´ :))))
              Bo jakas konkretnej dyskusji na ten temat niestety nie doczekalam sie :)))
              A wtedy wlasnie uzywa sie argumentow ad personam. Czyz nie tak?
              • Gość: ANka I jeszcze konkretny cytat IP: *.ifn-magdeburg.de 04.02.04, 02:28
                jak widac sformulowanie naduzywane- niezaleznie od osoby do ktorej sie je kieruje
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7766816&a=8151203
                • Gość: ANka A tu dlaczego Palnick uwaza sie za nadwrazliwego IP: *.ifn-magdeburg.de 04.02.04, 02:32
                  samozwanczo - no ale to drobiazg ewentualnie przez partnera:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=9175259&a=9519594
                  I na tym koncze- nie zwyklam sie wyzywac na bliznich. Chyba ze ktos uporczywie
                  nadeptuje na kogos - wiele osob - nie mowiac przepraszam
                  • Gość: Kafar Pani aniu, skomromitowala się pani dostatecznie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 03:50
                    Dziwi mnie tylko jedno.
                    Skąd w pani tyle pychy, żeby zabierać glos w wątku do którego nie jest pani w
                    stanie wnieść niczego merytorycznego?
                    Caly czas próbuje pani nieudolnie rozwalić dyskusję kierując ją na personalne
                    manowce.
                    Żalosne.
                    • Gość: ANka :) - nocne czuwanie ?! IP: *.ifn-magdeburg.de 04.02.04, 04:00
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=10469980&a=10534968
                      • Gość: ANka A ja zapraszam tutaj IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 15:57
                        bo na to Pan nie odpowiedzial. I nie da sie tego nazwac przeoczeniem..
                        Odpowiedzial Pan zas na swoj wlasny tekst...
                    • Gość: Kafar Re: Pani aniu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 13:39
                      Czy ktokolwiek panią na ten watek zapraszal lub czy ktokolwiek panią na tym
                      watku trzyma?
                      Wydaje się, że jest wręcz odwrotnie.
                      • Gość: ANka Zwariowal Pan? Czy kazdy kto tu sie wypowiada IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 15:55
                        i nie zgadza z Panem kieruje sie pycha? Coz uwazam sie w jakims sensie za
                        chrzescijanke wiec czuje sie do tego watku jak najbardziej zaproszona przez jego
                        autora. To ze zostalam mowiac bez ogrodek ´wykopana´ to nie znaczy ze tak
                        formulujac ten watek mnie nie zapraszal...
                        Tak Pan uwaza? W to Pan wierzy?
                        Czy odniosl sie Pan do czesci merytorycznej ktora wnioslam?
                        To o czym tu mowimy?
                        Jeszcze raz- udzial w kazdej wspolnocie pomaga ludziom np w nalogach i
                        problemach ze soba. Tak jest np ze stowarzyszeniem Anonimowych Alkoholikow.
                        NIe trudno udowodnic, ze wyznawanie religii, wiara, niezaleznie od jej zrodel
                        daje ludziom b. wiele. Rowniez w sensie biologicznym...
                        To ze kazdy medal ma dwie strony nie przekresla tego o czym tu napisalam...
                        Panskie zaangazowanie ideologiczne w zwalczanie wiary tez musi cos Panu dawac
                        skoro robi to Pan z takim samozaparciem nie zwazajac na to ze przy okazji
                        probuje Pan ranic innych....
                        • Gość: calineczka Re: Zwariowal Pan? Czy kazdy kto tu sie wypowiada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.04, 00:23
                          ANka, ty masz problemy z zaspokojeniem seksualnym? Bździsz jak chora :)
                      • Gość: Palnick Duńczycy wzorem tolerancji religijnej IP: *.stenaline.com 17.03.04, 01:21
                        Luterańska Dania bliska uznania pogańskiego kultu Odyna i Thora

                        jap 06-11-2003, ostatnia aktualizacja 06-11-2003 15:43

                        Wyznawcy staronordyckiej mitologii, oddający kult Odynowi i Thorowi, mogą być
                        wkrótce uznani za wspólnotę religijną - informują duńskie media. Władze są
                        bliskie formalnego uznania stowarzyszenia, które zrzesza wyznawców startych
                        bogów, zakazanych wraz z chrystianizacją ponad tysiąc lat temu.

                        Jeśli Forn Sidr zostanie zarejestrowany jako przedstawiciel nowej społeczności
                        religijnej, jego kapłani będą mogli także udzielać ślubów, które będą uznawane
                        za ważne przez duńskie władze.
                        • Gość: Kafar Re: Duńczycy wzorem tolerancji religijnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 21:29
                          Tak być powinno również w zapyzialej prowincji Watykanu - w Polsce.
      • Gość: Mariola Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 15:03
        urtic napisał:

        > A co tak nisko upadles ze juz przechodzisz na poganstwo? Niedlugo bedziesz
        > pewnie poil porcelanowe slonie mlekiem.
        ----------------
        Czy ty sądzisz, że buddyzm jest poganstwem?
        • Gość: Kafar Skąd się wziela religia ? :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 19:42
          Zacznijmy od samego początku.
          Dawno, dawno temu pewien pitekantrop, australopitek czy też inny wczesny homo -
          nazwijmy go Rabi, stwierdził, że po nocy nieodmiennie następuje dzień. Jego
          współplemieńcy też o tym wiedzieli, ale dręczyła ich obawa, że któregoś dnia
          dobre Słońce nie pojawi się na nieboskłonie. Rabi pomyślał - oni są głupi a ja
          mądry, zasługuję by mieć więcej niż oni. Po czym ogłosił:
          Codziennie przyniesiecie mi jednego upolowanego przez was królika, a ja w
          zamian sprawię, że po okresie ciemności wzejdzie Słońce, a żeby to nie było
          takie zwyczajne i oczywiste - królik miał być biały (niech się trochę
          naszukają). I stało się, on miał codziennie kolację a oni co rano Słońce.
          Niewiele im było trzeba czasu, by uświadomili sobie, że są plemieniem wybranym,
          a więc lepszym od innych, bo pilnują by po nocy nastał dzień. Stosując znane i
          dotąd popularne argumenty przekonali o swej wyższości inne plemiona. I tak się
          to zaczęło. Wszystko co nastąpiło po tym to tylko eskalacja. Któryś bardziej
          dociekliwy członek klanu Rabiego mógłby spytać, jaki jest wpływ królika na
          wschód słońca? I dlaczego on musi być biały? I na takich jest metoda - można
          się z nim podzielić królikiem albo go złożyć w ofierze Słońcu - jak zabraknie
          królika.
          Czy coś się zmieniło? Jedni się boją (o Słońce, o duszę nieśmiertelną, o
          zbawienie) inni ten strach wykorzystują. Takie wzajemne powiązanie nazywamy
          religią. I nic tu więcej do tłumaczenia nie ma. Może tylko to, że w pewnym
          momencie, do spotęgowania wrażenia niezwykłości (oraz, powiedzmy wprost -
          zwyczajnego robienia wody z mózgu) nie wystarczyło, że królik musi być biały.
          • titus_flavius Re: Skąd się wziela religia ? :))) 06.02.04, 20:18
            Gość portalu: Kafar napisał(a):

            > Czy coś się zmieniło? Jedni się boją (o Słońce, o duszę nieśmiertelną, o
            > zbawienie) inni ten strach wykorzystują.

            Chaire,
            a ja czczę Boga za to, że mogę cieszyć się ulotną chwilą życia.
            Przypomnę Ci słowa Pascala: "Biorą pod uwagę bezmiar czasu przede mna i za mną,
            nie mogę nadziwić się, że właśnie teraz żyję".
            T.
            • Gość: Kafar Re: Skąd się wziela religia ? :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 21:29
              titus_flavius napisał:

              > Gość portalu: Kafar napisał(a):
              >
              > > Czy coś się zmieniło? Jedni się boją (o Słońce, o duszę nieśmiertelną, o
              > > zbawienie) inni ten strach wykorzystują.
              >
              > Chaire,
              > a ja czczę Boga za to, że mogę cieszyć się ulotną chwilą życia.
              > Przypomnę Ci słowa Pascala: "Biorą pod uwagę bezmiar czasu przede mna i za
              mną,
              >
              > nie mogę nadziwić się, że właśnie teraz żyję".
              > T.
              --------------
              A co ma wspólnego twoje życie tu i teraz oraz twoja radość istnienia z Bogiem?
              • titus_flavius Re: Skąd się wziela religia ? :))) 07.02.04, 12:50
                Gość portalu: Kafar napisał(a):

                > titus_flavius napisał:
                >
                > > Gość portalu: Kafar napisał(a):
                > >
                > > > Czy coś się zmieniło? Jedni się boją (o Słońce, o duszę nieśmiertelną
                > , o
                > > > zbawienie) inni ten strach wykorzystują.
                > >
                > > Chaire,
                > > a ja czczę Boga za to, że mogę cieszyć się ulotną chwilą życia.
                > > Przypomnę Ci słowa Pascala: "Biorą pod uwagę bezmiar czasu przede mna i za
                >
                > mną,
                > >
                > > nie mogę nadziwić się, że właśnie teraz żyję".
                > > T.
                > --------------
                > A co ma wspólnego twoje życie tu i teraz oraz twoja radość istnienia z Bogiem?

                Chaire,
                życie i świat zawdzięczamy Bogu.
                T.
                • Gość: Kafar Re: Skąd się wziela religia ? :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 14:38
                  titus_flavius napisał:

                  > Gość portalu: Kafar napisał(a):

                  > > --------------
                  > A co ma wspólnego twoje życie tu i teraz oraz twoja radość istnienia z Bogiem?
                  > K.
                  -------
                  > Chaire,
                  > życie i świat zawdzięczamy Bogu.
                  > T.
                  =======================================
                  Dwie rybki w akwarium dyskutują zażarcie. Coraz bardziej burzliwa dyskusja,
                  machają płetewkami i nagle, jak nożem uciął, odwracają się od siebie, jedna
                  płynie w jeden kąt, druga w drugi - najwyraźniej obrażone....
                  Po jakimś czasie jedna podpływa do drugiej i mówi:
                  "No dobra, przyjmijmy, że Boga nie ma - to kto w takim razie zmienia
                  wodę !?"..;))
                  • Gość: ANka No wlasnie p. Kafar IP: *.ifn-magdeburg.de 08.02.04, 18:16
                    wrocimy do tej rozmowy gdy spotka Pan tak oczekiwanych przyjaciol - wyzsza
                    inteligencje w kosmosie. Bo przeciez ponad wszelkie prawdopodobienstwo powinna
                    sie tam znajdowac :)))
                    Jak na razie - tak czy siak, ktos Panu te wode zmienia....
                    • Gość: Kafar Re: No wlasnie p. ANko. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 22:42
                      Gość portalu: ANka napisał(a):

                      > wrocimy do tej rozmowy gdy spotka Pan tak oczekiwanych przyjaciol - wyzsza
                      > inteligencje w kosmosie. Bo przeciez ponad wszelkie prawdopodobienstwo powinna
                      > sie tam znajdowac :)))
                      > Jak na razie - tak czy siak, ktos Panu te wode zmienia....
                      -------------
                      Wodę rybkom zmienia byt materialny, empirycznie potwierdzalny - tyle, że im
                      obcy.
                      To uruchamia mechanizm pozwalający się doszukiwać w zwyklym zjawisku czegoś
                      nadprzyrodzonego.
                      Brak wiedzy i sklonność do zabobonów kreują systemy religijne. Potem pojawia
                      się bialy królik budzący slońce i przekonanie wśród populacji akwarium, że wodę
                      zmienia Bóg. I zawsze, co ciekawe, ktoś na tym robi duże pieniądze.
                      Chcę panią zapewnić, że ten folklor mi nie przeszkadza (dopóki pielęgniarka -
                      świadek jehowy nie odmawia mi ransfuzji krwi).
                      Proszę o więcej optymizmu i luzu w podejściu do dyskusji :)
                      Pozdrawiam.
                      K.
                      • Gość: ANka Ile pan takich pielegniarek spotkal? IP: *.ifn-magdeburg.de 09.02.04, 11:30
                        a jaka czesc swojego bolu potwierdzil empirycznie?
                        Zanim Pan to zrobi- nie warto strzelac do czyichs okien.

                        Ponoc nie chcial Pan ze mna rozmawiac.
                        Trzeba bylo nie rzucac we mnie wierszami..

                        Zabobony i wiara to zupelnie co innego.
                        Ja mysle ze wszystko jest ok do poki nie tlumaczymy zabijania innych ludzi.
                        Drastycznych wyjatkow nie musi Pan przytaczac. Nie trzeba byc naprawde swiadkiem
                        Jehowy i pielegniarka by odmawiac pomocy.
                        Mozna np tlumaczyc zrzucanie na innych bomb atomowych wlasnym lekiem, lub tez
                        szkolic czerwone brygady.

                        Pan mnie zyczy luzu- ja Panu wiecej szacunku do drugiego czlowieka.
                        • Gość: Kafar Skąd się wzięla religia ;))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 16:09
                          Ile takich pielęgniarek spotkalem? Nie mialem dotąd przyjemności :) Ale znam
                          paru lekarzy ze szpitali państwowych, którzy odmawiają wykonania aborcji
                          wówczas, kiedy jest ona prawem dopuszczalna.

                          I jeszcze o genezie religii :)
                          W afrykańskiej wiosce od tygodnia szaman próbuje sprowadzic deszcz. Tańczy
                          wokół ogniska, sypie w ogień tajemne mikstury - bez rezultatu. W końcu młody
                          członek plemienia świeżo po powrocie ze szkół w Europie nie wytrzymuje i mówi:
                          - Słuchaj te twoje zabiegi: ognisko, grzechotki ... to jest przestarzałe i
                          żenująco nieskuteczne.
                          Byłem w Anglii, kilka razy w takiej wielkiej niecce, gdzie zbiera się
                          kilkadziesiąt tysiecy ludzi. W dole jest prostokąt obsiany trawą. Za pięć
                          dwudziesta wbiega na tę trawę 11 ludzi ubranych w jasne spodenki i ciemne
                          koszulki i 11 facetów ubranych w ciemne spodenki i jasne koszulki. Tłum
                          szaleje. Po chwili wszyscy na trawie ustawiaja sie w równym rzędzie. Przychodzi
                          facet ubrany na czarno, punktualnie o 20 gwiżdże donośnie i zaczyna sie
                          oberwanie chmury.
                          • Gość: ANka A ja poznalam ateistow IP: *.ifn-magdeburg.de 10.02.04, 16:29
                            ktorzy twierdza ze zadnych wlasnych prawd nie glosza a uprawiaja calkiem
                            niezgorsza indoktrynacje.
                            Pan zas ten dowcip juz mi opowiadal.
                            Nie lubie pilki noznej.

                            Skoro nie spotkal Pan tych pielegniarek nie ma co robic z tego problemu.
                            Aborcja zas to nie to samo co transfuzja. Jesli Pan zna tych lekarzy prosze
                            dzielic sie swoja wiedza tylko oby z ewentualnej pomocy w sytuacjach faktycznych
                            dramatow nie wyszlo namawianie do czegos co w zadnym pojeciu i jakiejkolwiek
                            mierze dobrem nie bedzie.
                            Poza tym niech Pan rozmawia z tymi lekarzami. A nie ze mna.
                            Bo ja z kolei mam calkiem swieze relacje z tego jak ´fajnie´ wysysa sie plody
                            tam gdzie to jest dopuszczalne prawem, i gdzie mimo prelekcji przylaza
                            dziewuszki ktore przez 5 miesiecy nie zauwazyly ze sa w ciazy, jak sie potem te
                            calkiem niezle juz uksztaltowane raczki oglada na smietnisku.
                            Prosze Pana dobrze Pan wie ze to tylko pytanie o granice. Przesuniecie jej to za
                            pare chwil pytanie do kiedy mozna i tak wkolko. A zapewniam Pana ze tam gdzie
                            mozna ´spoznienia´ sa jeszcze czestsze niz tam gdzie nie mozna. W XX wieku i tam
                            gdzie nie za bardzo kroluje chrzescijanstwo- bo na Litwie. Zna Pan moje zdanie-
                            Panska sprawa jak sie Pan ustosunkuje. Ideologicznie czy rozsadnie. Chcialam
                            Panu poslac ksiazke- takie podstawy neurofizjologii, ale troche nie mam czasu. O
                            procesie ksztaltowania sie ukladu nerwowego. Tam jest troche obrazkow i wiedzy.
                            Moze kiedys.
                            • Gość: Kafar Duch ateisty :)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 00:39
                              Duch ateisty

                              ...a w każdy wieczór mglisty
                              Coś u mnie w domu zgrzyta,
                              A jest to duch ateisty,
                              Więc się zazwyczaj go pytam:
                              Duszo, duszo pokutna!
                              Co tak siedzisz i jęczysz?
                              Czemu żeś taka smutna,
                              Żeż czemu tak się męczysz?
                              Na to mi z narożnika
                              Tak odpowiada dusza:
                              Jam jest duch bezbożnika,
                              Czyli że ateusza,
                              Jeśli mam mówić szczerze,
                              Faktycznie nie ma tu mnie,
                              Bo sam w siebie nie wierzę...
                              Pan szanowny rozumie?
                              Tutaj piszczelem skinął,
                              Wypuścił z gęby dyma,
                              W powietrzu się rozpłynął
                              I faktycznie go ni ma...
                              Tyle że smród zostawił
                              I kawałek zasłony...
                              Oko lśni jak latarnia,
                              Błyszczy łańcuch ze srebra...
                              Panie, cóż za męczarnia!
                              - jęknął, drapiąc się w żebra.
                              Ot, niesmaczne kawały.
                              Czy zemsta? Diabli wiedzą!
                              Nie ma mnie przez dzień cały
                              Zgodnie ze ścisłą wiedzą,
                              Aż tu na pół minuty
                              Zjawiam się jako strzyga...
                              Duch ze mnie psu na buty,
                              Skąd więc cała intryga?
                              Tu znów cieniutko kwiknął,
                              Siadł przed telewizorem,
                              Chciał popatrzeć, lecz zniknął,
                              Cuchnąc siarkowodorem...
                              Myślę, że facet taki,
                              Co zjawia się i znika,
                              Musiał mieć jakieś braki
                              W wykształceniu laika...
                              Mógł dźwigać sentymenty
                              Z czasów, gdy był malutki,
                              Może nie wierzył w świętych,
                              Lecz wierzył w krasnoludki?
                              O... znowu z jakiejś szpary
                              Wyłazi na podłogę... Cześć!
                              No, co powiesz, stary?
                              Panie! Ja już nie mogę!!!

                              Andrzej Waligórski
                            • Gość: Palnick Re: A ja poznalam ateistow - tak dla porządku. IP: *.stenaline.com 18.02.04, 10:28
                              Ateizm, od greckiego atheos znaczy 'bez boga'. Bezbożność tedy jest zasadniczą
                              treścią pojęcia ateizm. To że treść ta bywa często utożsamiana z
                              niereligijnością wynika z tego, że bezbożnicy na ogół byli również ludźmi
                              niereligijnymi, materialistami. Nie przesądza to jednak, że ateista nie może
                              być człowiekiem religijnym, nastawionym na transcendencję, nadprzyrodzoność,
                              myślenie magiczne, kult, sacrum; i nie jest to bynajmniej wyłącznie domeną
                              czasów współczesnych, że spotykamy religijnych ateistów. Jakkolwiek jest to
                              nieczęste, jednak się zdarza.
          • Gość: OSKAR Re: Skąd się wziela religia ? :))) IP: *.cablep.bezeqint.net 07.02.04, 13:29
            KAFAR: PRZYKLAD Z BIALYM KROLIKIEM MOZE BYC UNIWERSALNY. JEDNAK NIE WARTO CI
            BYLO DAC GLOWNA ROLE W PRZYKLADZIE RABINOWI, CHYBA ZE NIE MOGLES SIE OBEJSC
            BEZ NIEGO ZE WZGLEDU NA "PLEMIE WYBRANE". MOZE NIE WIESZ, ALE KROLIK NALEZY DO
            ZWIERZAD NIE KOSZERNYCH, A WIEC NIE JADALNYCH DLA WIERZACEGO ZYDA.
            • Gość: Kafar Re: Skąd się wziela religia ? :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 00:53
              Gość portalu: OSKAR napisał(a):

              > KAFAR: PRZYKLAD Z BIALYM KROLIKIEM MOZE BYC UNIWERSALNY. JEDNAK NIE WARTO CI
              > BYLO DAC GLOWNA ROLE W PRZYKLADZIE RABINOWI, CHYBA ZE NIE MOGLES SIE OBEJSC
              > BEZ NIEGO ZE WZGLEDU NA "PLEMIE WYBRANE". MOZE NIE WIESZ, ALE KROLIK NALEZY
              DO
              > ZWIERZAD NIE KOSZERNYCH, A WIEC NIE JADALNYCH DLA WIERZACEGO ZYDA.
              --------------
              Ta powiastka miala być uniwersalna. Zbyt dokladne odnoszenie jej do "starszych
              braci w wierze" to nieporozumienie. Wiem , że królik jest nie koscher.
              • Gość: Palnick Re: Skąd się wziela religia ? :))) IP: *.stenaline.com 21.07.04, 08:36
                Po co zadawać pytania, na które, co z góry wiadomo, nie ma żadnej sensownej i
                jednoznacznej odpowiedzi - I NIE BĘDZIE! Pytania takie prowadzą do sytuacji,
                która istnieje od momentu kiedy po praz pierwszy ktoś wpadł na pomysł, że ktoś
                tym wszystkim musi rządzić i kierować. A sytuacja ta polega na tym, że obie
                grupy - ta która mówi że TAK i ta która mówi, że NIE (pomijam aspekt wielości
                religii) ze sobą zażarcie walczą. Temat ten przysparza im jeszcze wiele innych
                pomniejszych powodów do zwalczania się (aż do fizycznej eliminacji włącznie) -
                takich jak: istnienie nieśmiertelnej duszy, lub jej nieistnienie, istnienie
                życia w inym wymiarze lub jego niestnienia. Wiara strony przeciwnej jest
                wystarczajacym powodem, by wywoływać przemożną chęć wyeliminowania przeciwnika,
                zmniażdżenia go, poniżenia, pohańbienia itd. itp. Jak by to miało jakiekolwiek
                znaczenie wobec faktu ostatecznego, że jedni i drudzy, wcześniej czy później
                stąd odejdą czyli sczezną. I tak doprawdy obie grupy i tak nie wiedzą dokąd
                odchodzą i po co tu byli i skąd przyszli - pomimo tego w co wierzą. Czy nie
                lepiej pozostawić te pytania egzystencjalne każdemu do rozstrzygnięcia we
                własnym sumieniu i nie interesować się tym co kto inny myśli? Ileż by było
                mniej problemów na świecie. Od kiedy pojawił się "problem", odtąd pojawiła
                grupa cwaniaków, która wokół tego tematu manipuluje i dobrze, bardzo dobrze z
                tego żyje. Ot i cały sens pytania bez odpowiedzi.
          • titus_flavius dlaczego pragniemy życia pozagrobowego? 16.02.04, 18:03
            Chaire,
            gdyby chodziło o prosty strach o siebie, to do każdego dotarłaby logika
            sentencji "nie było mnie i nie ma". ALe ludziom chodzi nie o siebie - tylko o
            tych wszystkich drogich zmarłych, którzy wszystkim nam pomarli. Jedynie w ten
            sposób możemy mieć nadzieję, że znowu ich ujrzymy.
            Eurypides ujął w to przepięknie, mówiąc do umierającej w "Orestesie": "Tam
            czekaj na mnie, kiedy umrę. Przygotuj dom, abyśmy razem w nim mieszkali".
            T.
            • Gość: Palnick Re: dlaczego pragniemy życia pozagrobowego? IP: *.stenaline.com 16.02.04, 20:41
              titus_flavius napisał:

              > Chaire,
              > gdyby chodziło o prosty strach o siebie, to do każdego dotarłaby logika
              > sentencji "nie było mnie i nie ma". ALe ludziom chodzi nie o siebie - tylko o
              > tych wszystkich drogich zmarłych, którzy wszystkim nam pomarli. Jedynie w ten
              > sposób możemy mieć nadzieję, że znowu ich ujrzymy.
              > Eurypides ujął w to przepięknie, mówiąc do umierającej w "Orestesie": "Tam
              > czekaj na mnie, kiedy umrę. Przygotuj dom, abyśmy razem w nim mieszkali".
              > T.
              ------------------
              Tęsknota za takim spotkaniem jest na wskroś ludzka. Cały problem polega na tym,
              że istnieją instytucje sprzedające takie nadzieje za twardy grosz, nie dając w
              zamian gwarancji. Ludzie jednak są skłonni płacić za złudzenia. To jest chyba
              jedna z głównych przyczyn funkcjonowania systemów religijnych.
    • titus_flavius Re: CyberSangha - nr 17 07.02.04, 12:51
      Chaire
      a cóż wspólnego ma to z naszą dyskusją?
      T.

      j.wierny napisał:

      > Ukazalo sie 17 wydanie internetowego magazynu
      > poswieconego budyzmowi "CyberSangha".
      >
      > www.buddyzm.edu.pl
      > W numerze:
      >
      > :: Cytaty mistrzow ::
      >
      > :: Nieskonczonosc w jednej dloni ::
      > Swiatowy bestseller juz niedlugo w Polsce.
      > Dialog francuskiego naukowca,
      > który został buddystą i wietnamskiego
      > buddysty, który został naukowcem.
      >
      > :: Filizanka Przestrzeni ::
      >
      > :: Nauka, spoleczenstwo, obyczaje, historia ::
      >
      > :: Nowosci ksiazkowe ::
      >
      >
      > === CyberSangha ==
      > ==================
      > www.buddyzm.edu.pl
      > ==================
      • Gość: Kafar Re: CyberSangha - nr 17 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 23:30
        To zwykly spam.
        • palnick Re: CyberSangha - nr 17 n/t 03.02.05, 01:49
    • Gość: Kafar Reformacja chrześcijaństwa - powrót do korzeni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 23:36
      SOLA FIDE - 'tylko przez wiarę'

      Zgodnie z zasadą "sola fide" (tylko wiara), Luter uznał za podwalinę teologii i
      wiary chrześcijańskiej słowa św. Pawła z Listu do Rzymian, że "człowiek osiąga
      usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa". W
      konsekwencji Luter doszedł do wniosku, że zbawia tylko wiara, a nie uczynki, a
      zwłaszcza "fałszywe dobre uczynki" kupione za pieniądze, bo tak określał Luter
      odpusty, które rzeczywiście stały się wówczas przedmiotem nadużyć. Wiarę
      otrzymuje człowiek dzięki Bożej łasce - "sola gratia". Z kolei - zgodnie z
      hasłem "sola Scriptura" - jedynym żródłem wiary zaczyna być u Lutra, a potem u
      późniejszych reformatorów Pismo Święte.
      Uznawano, że bez całej tradycji kościelnej tekst biblijny ma dostateczną
      wiarygodność, by stać się jedynym źródłem doktryny. Z niego Luter zaczerpnął,
      opierając się na Pierwszym Liście św. Piotra, teorię powszechnego kapłaństwa,
      też niezwykle ważną dla wszystkich późniejszych reformatorów. Fundamentem całej
      Reformacji było więc hasło "sola Scriptura" - tylko Pismo stało się fundamentem
      wiary, a nie orzeczenia papieskie i cała tradycja Kościoła rzymskokatolickiego.
      A pismo to niesłychanie kontrowersyjna baśń.
      • Gość: nowy Re: Reformacja chrześcijaństwa - powrót do korzen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 18:54
        Wlaśnie sola gratia (Laska Boża) jest najważniejsza bo choć to srodowisko w
        ktorym czlowiek zyje ksztaltuje go calkowicie,ale wedlug mnie
        tylko prawie.
        Tzw. Laska Boza,czyli mozliwosc kochania Boga nie zalezy od tego.
        Jest ona darem Boga dla wybranych ludzi,a to dlaczego wybranych zawsze
        bylo dla mnie tajemnica;w koncu nie jestem kims innym,na szczescie.
        I dlatego dziekuje Bogu za te Laske zrozumienia Go.
        I nie musze tutaj czytac zadnych Biblii;pochodze z rodziny zwyklej,polskiej;
        moi rodzice byli nauczycielami,ale nie przywiazywali zbyt duzej wagi do
        mojego wychowania relgijnego,bo bylem najmlotszym w rodzinie.
        Moi bracie otrzymali znacznie wieksze wychowanie religijne i o dziwo sa
        dzis mniej religijni ode mnie.Tzn. w sensie analizy Boga i kontaktu z nim.
        Wlasciwie sa tylko katolikami z ochrzczenia i biezmowania;ja nie bylem
        juz biezmowany.
        A zatem,to dziwne,i przypominaja mi sie teraz slowa Sp,prof.J.Tischnera,
        ktory mowil nam kiedys na rekolekcjach,ze on kiedy byl mlody to do kosciola
        chodzil zadko,a jezeli to stal zawsze z tylu,u progu dzwi,lub wrecz na zewnatrz
        i jak powiedzial "...Bog jednak szukal wtedy kogos,kto bedzie Go tutaj
        mogl reprezentowac,i akurat mialem pecha,bo tego kogos szukal poza dzwiami
        kosciola...".
        W tym jest troche zartu,ale bardzo duzo prawdy o Bogu wlasnie.
        Niewatpliwie masz racje,ze ludzie,ktorzy nie maja kontaktu zadnego
        np.z religia chrzescijanska,bo zyja gdzies daleko,gdzie jej nie ma,
        nie beda miec sumienia takiego jak my mamy szanse miec,ale za to moga
        miec inne i to bardzo zblizone do "naszego" Boga.
        Osobiscie,uwazam,ze to nie ma znaczenia w jakiej czlowiek wychowuje sie
        kulturze i religii,poniewaz Bog jest jeden,chociaz pod wieloma postaciami,
        i dlatego zawsze ten co ma szczescie otrzymac Jego Laske kochania Go,
        otrzyma ja,i jego swiadomosc to zauwazy,i bedzie on tak jakby byl jednym
        z nas,tak jak my jestesmy jakbysmy byli jednym z nich.
        Dlatego pisalem wczesniej o tym,ze Bog nie podlega zadnym prawom i zasadom
        ale jest taki, jaki jest.
        Przeciwienstwem tego jest Jego brak (i tu slusznie zwrcasz uwage na to,ze nasze
        myslenie i uwaga ktora koncetruje sie na tym Jego istnieniu sa prozne).
        Ale jezeli Boga nie ma,to cale zycie nie ma sensu i caly Wszechswiat jest
        tylko wielkim posmiewiskiem opetanej cyklicznie natury,ktora w sposob
        oczywisty jest pozbawiona jakigokolwiek sensu.
        Czy jest to mozliwe?Zgodnie z ludzka logika nie!Ale przeciez nie musi tak byc.

        pozdrowienia,
        • Gość: Kafar Re: Reformacja chrześcijaństwa - powrót do korzen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 21:02
          Boga nie ma, a oczywiście życie i Wszechświat nie maja sensu, jak piszesz.
          Jedynie człowiek może nadać sens swojemu życiu. Niektórzy robią to, wierząc w
          nieistniejacy abstrakt, który wymyślili, tj. w Boga. Bóg to wygodny wytwór
          ludzkiego umysłu. Daje jakże przyjemne poczucie bezpieczeństwa i sensu. Ale to
          tylko proteza. Jednak za podpieranie się nią trzeba płacić i wierzący płacą
          wolnością myśli (brakiem zdolności do jasnego, niezaburzonego procesu
          myślenia), niezależnością emocjonalną, a czasem niszczącym fanatyzmem.
          • Gość: Milosierny jak Ch. Reformacja chrześcijaństwa nic nie dala.Monoteizmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 14:01
            (wszystkie trzy) to okrutne bajki dla idiotów.

            Nie dla idiotów? A tradycja kościoła jest dla kogo? Pełno w niej absurdów i
            wiele elementów zasługujących na ostrą krytykę.
            Przede wszystkim stare pogańskie przekonanie, że można być zbawionym poprzez
            ofiarę krwi. Jest to okrutny pogański mit, łączący się ze składaniem ofiar z
            dzieci, co zwykle przypisuje się wrogom. Grecy pomawiali o to Fenicjan,
            chrześcijanie Żydów. Inni są zawsze ludożercami lub podludźmi. Jak można
            uznawać Abrahama za latarnię wiary za to, że był gotów zamordować własnego syna
            Izaaka? Jak z tych pogańskich potworności wykroić chrześcijańską Radosną
            Nowinę ? Papież w swoim "Tryptyku Rzymskim" aż pieje z zachwytu nad sytuacją w
            jakiej Abrahama postawił "miłosierny bóg".
            Następnie wrogość chrześcijaństwa do kobiet. Co prawda wszystkie kultury są
            seksistowskie zgodnie z mottem, że kobieta nie może ujeżdżać mężczyzny, ale w
            chrześcijaństwie w ogóle, a w katolicyzmie w szczególności, wrogość do kobiet
            jest skrajna.
            I wreszcie okrucieństwo. Jak można wmawiać ludziom, że Bóg - mężczyzna
            poświęcił swego syna, skazując go na potworne męki, by w ten sposób zbawić
            człowieka. Czy nie lepiej byłoby, gdyby to Maria z dzieciątkiem była symbolem
            chrześcijan a nie krzyż - to narzędzie tortur, kojarzące się nie tylko z męką
            Jezusa, ale również czarownic palonych na stosach. Pokazywanie trupa
            sześcioletnim dzieciom ma być czymś dobrym! Przecież to burzy cały gmach uczuć
            dziecka. To wywołuje lęki, a z czasem zobojętnienie.
            Wszystko jedno przy tym, co się myśli o kolejnym absurdzie - dzieworództwie; bo
            dziewica jako matka zawsze jest sympatyczniejsza niż ojciec-kat własnego syna.
          • Gość: Palnick Boga nie ma. IP: *.stenaline.com 20.02.04, 01:58
            Gość portalu: Kafar napisał(a):

            Boga nie ma, a oczywiście życie i Wszechświat nie maja sensu, jak piszesz.
            Jedynie człowiek może nadać sens swojemu życiu. Niektórzy robią to, wierząc w
            nieistniejacy abstrakt, który wymyślili, tj. w Boga. Bóg to wygodny wytwór
            ludzkiego umysłu. Daje jakże przyjemne poczucie bezpieczeństwa i sensu. Ale to
            tylko proteza. Jednak za podpieranie się nią trzeba płacić i wierzący płacą
            wolnością myśli (brakiem zdolności do jasnego, niezaburzonego procesu
            myślenia), niezależnością emocjonalną, a czasem niszczącym fanatyzmem.
            -------------
            Też tak myślę.
    • Gość: Palnick Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie - a może ateizm? IP: *.stenaline.com 17.02.04, 16:34
      W co ma wierzyć ateista?

      Boga nie ma! I skończmy wreszcie z tą dziecinadą.

      LUDOVIC KENNEDY The Guardian
      Stary człowiek chętnie oddaje się rozmyślaniom o bogach. Mam w tej chwili 83
      lata, wkrótce skończę 84, a im bliższy jest moment, w którym odrzucę swą
      doczesną powłokę, tym bardziej zastanawia mnie wiara chrześcijan w bóstwo,
      które nazywają niezbyt oryginalnie Bogiem (tak jakby nigdy nie było żadnych
      innych bogów). Szczególnie zadziwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze
      twierdzenie, wysunięte już w Księdze Rodzaju, ale do dziś uznawane za
      prawdziwe – że Bóg stworzył świat z nicości.

      Uważam, że przyjęcie tego twierdzenia na wiarę nie wystarczy. W istocie jest
      ono tak naciągnięte, że przywodzi wręcz na myśl przechwałkę Glendowera z
      szekspirowskiego „Henryka IV, cz. I”: „Potrafię wywoływać duchy z przepastnej
      otchłani”, i miażdżącą ripostę Hotspura: „Tak, ja też potrafię i każdy
      potrafi. Ale czy przychodzą właśnie wtedy, kiedy je wzywasz?”

      Druga zagadka jest następująca: co tydzień chrześcijanie wyśpiewują w swych
      świątyniach, że „Bóg” jest sprawiedliwy, miłosierny i mądry, zarazem twierdzą
      jednak, iż jest on niewidzialny, niedostępny i milczący jak skała. Te
      atrybuty są wzajemnie sprzeczne, gdyż drugi ich zestaw wyklucza posiadanie
      pierwszego. A gdzie w codziennym życiu znajdujemy przykłady miłosierdzia,
      mądrości i sprawiedliwości Boga?

      Jednak mimo wszystkich sprzeczności i błędów w rozumowaniu wciąż rozbrzmiewa
      w kościołach gromkie alleluja i do znudzenia powtarzane są słowa
      dziękczynienia i zawierzenia.

      Czy bracia i siostry naprawdę wierzą, że ktoś ich słucha i czy kiedykolwiek
      przyszło im do głowy, że w oczach postronnego obserwatora wyglądają głupio?
      (Choć nie bardziej głupio niż wyznawcy judaizmu kiwający się przed Ścianą
      Płaczu czy też muzułmanie padający na twarz, z głową zwróconą w stronę
      Mekki). I czy umknęło ich uwadze słynne powiedzenie Davida Hume’a, iż
      absurdem jest myśl, że istotę boską cechuje jedna z najnędzniejszych ludzkich
      słabości – nienasycone pragnienie poklasku?

      Błędem jest rozważanie bogów w oderwaniu, jak gdyby istnieli w próżni. Ci,
      którzy gnębią nas obecnie, są spadkobiercami odwiecznego rodu dawnych idoli,
      wśród których byli Bunjil i Pulga, Baal i Mitra, Ra i Ozyrys, Thor i Odyn, a
      przed nimi dosłownie tysiące innych bogów morza i nieba, rzek i gór, kamieni
      i krzaków, rodem z czasów, gdy człowiek pierwotny szukał poczucia pewności i
      bezpieczeństwa w obliczu zjawisk, które go przerażały: błyskawic i grzmotów,
      susz, trzęsień ziemi, wulkanów, dzikich zwierząt, trujących roślin i owoców.
      Wszyscy bogowie od niepamiętnych czasów są wytworami fantazji, wymyślonymi
      przez ludzi na użytek ludzi, próbą wytłumaczenia tego, co z pozoru
      niewytłumaczalne. Czy jednak w czwartym roku XXI stulecia naszej ery, u progu
      kolonizacji kosmosu, potrzebujemy takich paliatywów? Czy nie powinniśmy
      raczej posłuchać wskazówki z Listu do Koryntian, który przypomina nam, że
      kiedy mówimy jak dzieci, myślimy jak dzieci, rozumujemy jak dzieci, lecz
      teraz, gdy dorośliśmy, powinniśmy zaniecha tego, co dziecięce?

      Były w historii okresy, kiedy mężczyźni i kobiety znajdowali duchowe
      spełnienie – podobnie jak ja i coraz więcej osób w dzisiejszych czasach – w
      kontakcie z przyrodą, w sztuce; były też długotrwałe okresy, gdy obchodzili
      się bez żadnych religijnych wierzeń. Indianie z półwyspu Gaspe, pisał
      Chrétien Le Clerq, nigdy nie stworzyli pojęcia bóstwa, a jednak dobrocią swą
      przewyższali wszystkich Europejczyków. Jezuita Le Jeune odkrył, że mieszkańcy
      wyspy Cap Breton są „niezwykle bystrzy, uczciwi i prawi, bardzo hojni i
      pogodnego usposobienia”, ale również niereligijni. A dominikanin Jean-
      Baptiste du Tertre, ostrzegany przez kościelne władze, że czarnoskórzy
      ateiści, z którymi zetknie się na Antylach, są zdeprawowani, przekonał się,
      iż jest zupełnie inaczej.

      „Gorąco kochają swych bliźnich, zawsze pomagają sobie w chorobie i nie umieją
      przejść obojętnie wobec cudzej krzywdy”. Podobnych odkryć dokonywano w
      Tajlandii, Chinach i Japonii.

      Jakże bym chciał, aby takie społeczności nadal dziś istniały. Tymczasem
      gdziekolwiek spojrzeć, toczą się konflikty: protestanci i katolicy walczą ze
      sobą w Irlandii Północnej; żydzi, chrześcijanie i mahometanie w Palestynie;
      mahometanie i hinduiści na subkontynencie indyjskim; chrześcijanie i
      mahometanie w Nigerii, Indonezji, Arabii Saudyjskiej i innych miejscach. Czy
      potrzeba więcej argumentów na rzecz ateizmu?

      Ludovic Kennedy jest m.in. autorem książki „All in the Mind: A Farewell to
      God” (Wytwory wyobraźni: Pożegnanie z Bogiem).
      • Gość: ANka Jak kogos nazwano Ludovic IP: *.ifn-magdeburg.de 17.02.04, 17:00
        Lub tez przyjal taki pseudonim to oznacza ni mniej ni wiecej iz w zadnym razie
        nikt z jego rodziny ani tez on sam nie pragnal nigdy, przenigdy poklasku :)

        Ma petite fille demanda il y a 2 jours: < Maman, pouquoi Louis XIV s´appelait L
        XIV ?>.
        - Je ne sait pas ma petite. Peut etre parce qu´il etait le 14eme des roi portant
        ce nom...

        L´etat ateiste? Etat d´indolescence ou de l´impotence?
        Reflechissons- peut- etre seulement des mauvaises lunettes, or il suffit de
        changer l´oculiste.
        • Gość: Palnick Re: Jak kogos nazwano ANka IP: *.stenaline.com 18.02.04, 15:08
          lub też przyjął taki pseudonim to oznacza ni mniej ni więcej iż w żadnym razie
          nikt z jego rodziny ani też on sam nie pragnął nigdy, przenigdy poklasku ;)

          Przyznasz chyba, że to nie na temat i zwyczajnie bez sensu ;))))
          • Gość: ANka Statystyki nt Anek, An, Anus, itd versus Ludovic? IP: *.ifn-magdeburg.de 18.02.04, 15:37
            Owszem calkiem na temat.
            Religie musza wnosic cos bardzo waznego dla ludzi skoro wciaz nam towarzysza i
            jak sugeruje paleontologia leza u podstaw naszej kultury.

            :)
            • Gość: ANka Cos dla Ciebie Palnick IP: *.ifn-magdeburg.de 18.02.04, 15:45
              a jesli poszukiwanie idealow jest nierozerwalnie zwiazane ze zdolnoscia
              czlowieka do myslenia abstrakcyjnego?
              Lubisz filozofowac? Filozofuj na ten temat..Ba poszukaj konkretow przeciwko tej
              tezie.
              A czy to ze zycie jest dalekie od idealu oznacza ze nie nalezy tych idealow
              szukac? Nie nalezy starac sie przezyc zycia lepiej?
              Masz wazne pytania. Jak madrze odpowiesz to pogadamy. Ja troche jestem zajeta-
              ale przeczytam.
    • Gość: Kafar Wszyscy są Żydami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 17:21
      Każdy, kto wierzy, że pierwszymi (wybranymi przez boga) ludźmi byli Adam i
      Ewa godzi się na to, że jest Żydem.
      Wszyscy akceptujący Stary Testament to Żydzi ;)
      • Gość: Perry Re: Wszyscy są Żydami IP: *.perrycorp.com 03.03.04, 17:32
        tylko ze niczego takiego o Adamie i Ewie w Starym Testamencie niema
        To chyba z Koranu, nie?
        • Gość: Palnick Re: Wszyscy są Żydami ;))) n/t IP: *.stenaline.com 16.03.04, 02:04
      • Gość: Palnick Islamiści o sobie..... IP: *.stenaline.com 21.03.04, 12:00
        www.secularislam.org/articles/call.htm
      • Gość: Ateusz Dekalog Liberala.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.04, 16:31
        DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA

        1. Nie badz niczego w stu procentach pewien.
        2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia
        wyjda one na jaw.
        3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to
        powiedzie.
        4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie
        przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo
        zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne.
        5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos
        przeciwnego.
        6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli
        to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie.
        7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj
        opinia byla kiedys ekscentryczna.
        8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie,
        jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze
        porozumienie niz bierne przytakiwanie.
        9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo
        stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc.
        10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos
        takiego uwazac za szczescie.
        • Gość: Palnick Re: Dekalog Liberala.... IP: *.stenaline.com 20.05.04, 07:51
          Gość portalu: Ateusz napisał(a):

          > DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA
          >
          > 1. Nie badz niczego w stu procentach pewien.
          > 2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia
          > wyjda one na jaw.
          > 3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to
          > powiedzie.
          > 4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj
          sie
          > przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo
          > zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne.
          > 5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos
          > przeciwnego.
          > 6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo
          jesli
          > to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie.
          > 7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj
          > opinia byla kiedys ekscentryczna.
          > 8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie,
          > jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze
          > porozumienie niz bierne przytakiwanie.
          > 9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo
          > stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc.
          > 10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze
          cos
          > takiego uwazac za szczescie.
          --------------------
          Ten zestaw zasad zasługuje jek najbardziej na poparcie, ten zaś komu udałoby
          się żyć z nim w zgodzie - na największy szacunek. Ale ilu takich godnych
          szacunku jest wokół?
    • patience Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s 24.04.04, 04:10
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=741459&a=12187081
    • Gość: Emily Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.dc.dc.cox.net 24.04.04, 04:42
      Dobrze, ze przypominasz o tym Palnicku!!!! Naprawde juz robi sie niedobrze od
      tych nieustannych inwektyw i oskarzen rzucanych wzajemnie na siebie przez rozne
      grupy plemienne. I tak wszyscy skonczymy identycznie - skonsumuja nas ze
      smakiem terrestrialne robaki i bakterie. Dlaczego wiec ludzie zatruwaja sobie
      wzajemnie swoje jedyne zycie? Nie moge pojac. To chyba jakas choroba psychiczna
      degeneratio terminalis humanitalis;))) Ludzie, jest tyle naprawde waznych spraw
      na swiecie, ktorymi trzeba sie zajac!!!
      • Gość: Rybinka Re: A wystarczyłoby tylko jedno, aby zakończyć wsz IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 06:53
        A wystarczyłoby tylko jedno, aby zakończyć wszelkie konflikty na całym świecie:
        aby ludzie kochali sie nawzajem i szanowali oraz nie próbowali przerabiać
        innych na swoją modłę.

        Gdyby się kochali, to by się nie zabijali.
        Gdyby sie szanowali, to by się wzajemnie nie poniżali.
        Gdyby nie próbowali przerabiać innych na swoją modłę, to by nie chcieli innych
        siłą nawracać na swoje wierzenia, ani zmuszać do przyjmowania swoich ideologii.

        Ale to jak z piosenki Lennona. Bajka. A nam trza żyć z tym co jest :-(

        • Gość: mirex do rybinki IP: *.abhsia.telus.net 20.05.04, 08:44
          ALL YOU NEED IS LOVE... a jezeli nie wychodzi to przynajmniej trzymaj
          nienawiesc w ryzach
          • Gość: Palnick Modlitwa jest skuteczna gdy jest szczera :) IP: *.stenaline.com 09.06.04, 12:14
            Zanim głowę do snu złożę
            modlitwę moją zanoszę
            Bogu Ojcu i Synowi
            dopierdolcie sąsiadowi
            dla siebie o nic nie wnoszę
            tylko mu dosrajcie proszę
            kto ja jestem ?
            Polak mały !
            mały, zawistny i podły
            jaki znak mój ?
            krwawe gały !
            oto wznoszę swoje modły
            do Boga, Marii i Syna
            zniszczcie tego skurwysyna
            mego rodaka, sąsiada
            tego wroga, tego gada
            żeby mu okradli garaż
            żeby go zdradzała Sara
            żeby mu spalili sklep
            żeby dostał cegłą w łeb
            żeby mu się córka z czarnym .....
            i w ogóle żeby miał marnie
            żeby miał aidsa i raka oto modlitwa Polaka
    • Gość: totyle Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.176.3.155.Dial1.Phoenix1.Level3.net 19.05.04, 07:24
      Obawiam sie ze ten "Dalej Lama" zostanie takim samym utopista ze swa lamowa
      owczarnia jak Jeszu zw.Crystusem.W tym swiecie wygrywa najsilniejszy a sam Bog
      ponoc powiedzial ze.."pomagam tym co sobie sami pomagaja".Powiedzial tez
      aby "czlowiek czynil sobie Ziemie poddana" i inne takie banialuki....ale jedna
      z najwiekszych boskich milosiernych lask jakich dopuszcza na katolikow to jest
      to ze ich ..."wodzi na pokuszenie" w modlitwie "Ojcze nasz".Czyli jest w
      bezposredniej zmowie z Szatanem-poprostyu sie wyreczaja z kuszeniem.

      • Gość: Klechoraptor Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:43
        Postać Jezusa jast tak pokręcona, a jego historia tak nieprawdopodobna, że
        zaden twórca żadnej sekty nie mógłby wymyślić czegoś tak chorego i liczyć na
        to, że ktokolwiek pójdzie za tym. Tylko szczęśliwy splot wydarzeń historycznych
        i okropne położenie rzymskich niewolników mogły stworzyć grunt dla wiary w
        takie głupstwa. Także dzisiaj widać, że wszędzie tak, gdzie jest konkurencja w
        postaci buddyzmu czy islamu, tam misjonarze chrześcijańscy nie mają szans z
        tymi swoimi głupimi mitami. Zresztą głupocie tych wypocin zawdzięczmy
        prześcignięcie wyżej rozwiniętych cywilizacji Wschodu. Tylko dzięki bijącemu w
        oczy idiotyzmowi chrześcijańskiej doktryny, umysły Europejczyków mogły łatwo
        zerwać z zabobonem i zwrócić się w stronę rozumu i wolności.
        Islamiści np. mają silną wiarę, która nie pozwala im na rozwój umysłowy.
        • Gość: Palnick Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.stenaline.com 09.06.04, 00:58
          Gość portalu: Klechoraptor napisał(a):

          > Postać Jezusa jast tak pokręcona, a jego historia tak nieprawdopodobna, że
          > zaden twórca żadnej sekty nie mógłby wymyślić czegoś tak chorego i liczyć na
          > to, że ktokolwiek pójdzie za tym. Tylko szczęśliwy splot wydarzeń
          historycznych
          >
          > i okropne położenie rzymskich niewolników mogły stworzyć grunt dla wiary w
          > takie głupstwa. Także dzisiaj widać, że wszędzie tak, gdzie jest konkurencja
          w
          > postaci buddyzmu czy islamu, tam misjonarze chrześcijańscy nie mają szans z
          > tymi swoimi głupimi mitami. Zresztą głupocie tych wypocin zawdzięczmy
          > prześcignięcie wyżej rozwiniętych cywilizacji Wschodu. Tylko dzięki bijącemu
          w
          > oczy idiotyzmowi chrześcijańskiej doktryny, umysły Europejczyków mogły łatwo
          > zerwać z zabobonem i zwrócić się w stronę rozumu i wolności.
          > Islamiści np. mają silną wiarę, która nie pozwala im na rozwój umysłowy.
          -------------
          ;)
          • Gość: 220! Re: Islamiści, Żydzi, Chrześcijanie-zastanówcie s IP: *.stenaline.com 10.06.04, 01:49
    • Gość: Kafar Rodzaj religii a jakość wyznawców :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 13:53
      Globalna populacja wyznawcow Islamu to okolo 1,200,000,000, czyli 20% calej
      ludzkosci.
      Zostaly im przyznane nastepujace nagrody Nobla:
      Literatura:
      1957 - Albert Camus
      1988 - Najib Mahfooz.
      Pokoj:
      1978 - Mohamed Anwar El-Sadat
      1994 - Yaser Arafat
      Fizyka:
      1990 - Elias James Corey
      1999 - Ahmed Zewail
      Medycyna:
      1960 - Peter Brian Medawar
      1998 - Ferid Mourad

      Swiatowa populacja Zydow to ok. 14,000,000 czyli 0.02% swiatowej ludzkosci.
      Otrzymali nastepujace nagrody Nobla;
      Literatura:
      1910 - Paul Heyse
      1927 - Henri Bergson
      1958 - Boris Pasternak
      1966 - Shmuel Yosef Agnon
      1966 - Nelly Sachs
      1976 - Saul Bellow
      1978 - Isaac Bashevis Singer
      1981 - Elias Canetti
      1987 - Joseph Brodsky
      1991 - Nadine Gordimer World
      Pokoj:
      1911 - Alfred Fried
      1911 - Tobias Michael Carel Asser
      1968 - Rene Cassin
      1973 - Henry Kissinger
      1978 - Menachem Begin
      1986 - Elie Wiesel
      1994 - Shimon Peres
      1994 - Yitzhak Rabin
      Chemia:
      1905 - Adolph Von Baeyer
      1906 - Henri Moissan
      1910 - Otto Wallach
      1915 - Richard Willstaetter
      1918 - Fritz Haber
      1943 - George Charles de Hevesy
      1961 - Melvin Calvin
      1962 - Max Ferdinand Perutz
      1972 - William Howard Stein
      1977 - Ilya Prigogine
      1979 - Herbert Charle s Brown
      1980 - Paul Berg
      1980 - Walter Gilbert
      1981 - Roald Hoffmann
      1982 - Aaron Klug
      1985 - Albert A. Hauptman
      1985 - Jerome Karle
      1986 - Dudley R. Herschbach
      1988 - Robert Huber
      1989 - Sidney Altman
      1992 - Rudolph Marcus
      2000 - Alan J. Heeger
      Ekonomia:
      1970 - Paul Anthony Samuelson
      1971 - Simon Kuznets
      1972 - Kenneth Joseph Arrow
      1975 - Leonid Kantorovich
      1976 - Milton Friedman
      1978 - Herbert A. Simon
      1980 - Lawrence Robert Klein
      1985 - Franco Modigliani
      1987 - Robert M. Solow
      1990 - Harry Markowitz
      1990 - Merton Miller
      1992 - Gary Becker
      1993 - Robert Fogel
      Medycyna:
      1908 - Elie Metchnikoff
      1908 - Paul Erlich
      1914 - Robert Barany
      1922 - Otto Meyerhof
      1930 - Karl Landsteiner
      1931 - Otto Warburg
      1936 - Otto Loewi
      1944 - Joseph Erlanger
      1944 - Herbert Spencer Gasser
      1945 - Ernst Boris Chain
      1946 - Hermann Joseph Muller
      1950 - Tadeus Reichstein
      1952 - Selman Abraham Waksman
      1953 - Hans Krebs
      1953 - Fritz Albert Lipmann
      1958 - Joshua Lederberg
      1959 - Arthur Kornberg
      1964 - Konrad Bloch
      1965 - Francois Jacob
      1965 - Andre Lwoff
      1967 - George Wald
      1968 - Mars! hall W. Nirenberg
      1969 - Salvador Luria
      1970 - Julius Axelrod
      1970 - Sir Bernard Katz
      1972 - Gerald Maurice Edelman
      1975 - Howard Martin Temin
      1976 - Baruch S. Blumberg
      1977 - Roselyn Sussman Yalow
      1978 - Daniel Nathans
      1980 - Baruj Benacerraf
      1984 - Cesar Milstein
      1985 - Michael Stuart Brown
      1985 - Joseph L. Goldstein
      1986 - Stanley Cohen [& Rita Levi-Montalcini]
      1988 - Gertrude Elion
      1989 - Harold Varmus
      1991 - Erwin Neher
      1991 - Bert Sakmann
      1993 - Richard J. Roberts
      1993 - Phillip Sharp
      1994 - Alfred Gilman
      1995 - Edwrd B. Lewis


      Fizyka:
      1907 - Albert Abraham Michelson
      1908 - Gabriel Lippmann
      1921 - Albert Einstein
      1922 - Niels Bohr
      1925 - James Franck
      1925 - Gustav Hertz
      1943 - Gustav Stern
      1944 - Isidor Issac Rabi
      1952 - Felix Bloch
      1954 - Max Born
      1958 - Igor Tamm
      1959 - Emilio Segre
      1960 - Donald A. Glaser
      1961 - Robert Hofstadter
      1962 - Lev Davidovich Landau
      1965 - Richard Phillips Feynman
      1965 - Julian Schwinger
      1969 - Murray Gell-Mann
      1971 - Dennis Gabor
      1973 - Brian David Josephson
      1975 - Benjamin Mottleson
      1976 - Burton Richter
      1978 - Arno Allan Penzias
      1978 - Peter L Kapitza
      1979 - Stephen Weinberg
      1979 - Sheldon Glashow
      1988 - Leon Lederman
      1988 - Melvin Schwartz
      1988 - Jack Steinberger
      1990 - Jerome Friedman
      1995 - Martin Perl
      • Gość: ryszardc Re: Rodzaj religii a jakość wyznawców :) IP: *.dyn.optonline.net 07.07.04, 01:51
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=8575017&a=8767207
        • Gość: Palnick Stan umysłu Polaków :) IP: *.stenaline.com 26.07.04, 00:39
          Sonda uliczna w Częstochowie podczas pielgrzymki:

          - Jaki jest pański stosunek do Żydów?
          - Nie znoszę ich.
          - Dlaczego?
          - Bo ukrzyżowali Pana Jezusa.
          - A co sądzi pan o Arabach?
          - Też ich nienawidzę!
          - A ich za co?
          - Bo to oni porwali Stasia i Nel.
          • Gość: remipsodia;)) Re: Stan umysłu Polaków :) IP: *.dc.dc.cox.net 26.07.04, 00:40
            ;)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka