Gość: Bor'ka
IP: 212.157.248.*
03.02.04, 09:51
Poniewaz jest to zrodlem pewnych nieporozumien, wyjasniam:
Dochod narodowy na glowe mieszkanca (GNP per capita) jest ciagle najlepsza
miara narodowego bogactwa. Poprawka uwzgledniajaca realna sile nabywcza
(ppp) nie ma wiekszego sensu, bo jak porownywac apartament w nowojorskim
penthousie i wigwam ? I jedno i drugie sluzy do mieszkania. Jak porownac
BMW i Lade ?
To, ze pewne swiadczenia w biednych krajach sa nienaturalnie tanie, jest
ogolnie skutkiem taniej sily roboczej lub polityki socjalnej. Z zamoznoscia
kraju niewiele ma wspolnego.
Statystyka notuje duze zroznicowanie tych wskaznikow.
Uwzgledniajac rozne zrodla i korzystajac z mego profesjonalizmu, mozna podac
nastepujace dane per capita:
Kraje bogate - 20 000 - 40 000 US$
Kraje srednio zamozne - 10 000 - 20 000US$
Kraje ubogie 5000 - 10000 US$
Reszta to bieda lub afrykanska nedza.
Na tym tle dosc sensowne sa dane dla poszczegolnych krajow europejskich wg
The Economist (prognostyk 2004):
Niemcy 30 800 US$
Czechy 9 250 US$
Polska 5 870 US$
Rosja 3 110 US$
Ukraina 1 160 US$
Jak wspomnialem, dane te moga sie wahac w dosc szerokich granicach,
natomiast PROPORCJE sa mniej wiecej takie same.
Tempo rozwoju, sila rzeczy, moze byc najwieksze w krajach beznadziejnie
biednych, jak np Czad lub monokulturowych, jak Rosja...pod warunkiem
korzystnych cen na surowce.