lubat
09.06.11, 20:21
Dzisiaj w Bundestagu Zieloni i misiowaty szef SPD mieli dzień rozrywki, który zafundowała im kanclerzyca A.M.
Co tam rozrywka! To był prawdziwy cud, Wunder! Teraz tylko trzeba będzie ten cud jakoś zagospodarować, bo nie może być tak, jak w przypadku beatyfikacji JPII, gdzie na gwałt szukano cudu, a tu ani dudu. Ale Benek 16 będzie go miał w zapasie i komuś go w razie potrzeby przypisze.
Cudem tym jest nawrócenie się CDU i Merkel osobiście na przeciwników energii jądrowej. Jeszcze jesienią ubiegłego roku bronili elektrowni jądrowych jak Trocki czystości komunizmu. Aż tu trzask prask i rząd nabrał wstrętu do jąder.
Fachowcy, których opinie czytałem, twierdzą wprawdzie, że to grozi w najlepszym razie kompromitacją niemieckiego rządu, a w gorszym wariancie energetycznym i ekonomicznym kolapsem, ale to są zrzędy, które nie muszą dbać o chwilowe nastroje wyborców, którzy na razie jeszcze nie wiedzą, ile za to ekologiczne zboczenie zapłacą.
Niemcy uzyskują z elektrowni atomowych coś ok. 30% energii. Podobno można to zastąpić energią odnawialną - jest tylko drobny szkopuł: energia z wiatraków jest 3-krotnie droższa, a z kolektorów słonecznych 12-krotnie. Pytanie brzmi kto pokryje różnicę cen i jak to się odbije na konkurencyjności niemieckiej gospodarki.
Pozostają jeszcze biopaliwa. Ale tu też raczej prędzej, niż później sami ekolodzy się przekonają, że olbrzymie obszary upraw monokultur energetycznych powodują wielkie straty w ekosystemie i zakłócają go, zapewne jeszcze bardziej, niż uzyskiwanie energii z elektrowni wodnych.
Wyobrażam sobie, jaką radość wywołała decyzja rządu Niemiec w Rosji. I to z dwóch powodów.
1. - zapewnienie na długi czas zbytu na gaz.
2. - Rosjanie dobrze analizują sytuację energetyczną nie tylko w Niemczech, ale i w całej UE i decyzja unijna tzw. 3x20 (zmniejszenie po 20% zużycia energii, emisji CO2 i coś tam jeszcze) musiała chyba zostać uchwalona na ich zamówienie. Inaczej nie budowali by elektrowni jądrowej w Obwodzie Kaliningradzkim, której moc będzie kilkakrotnie przekraczać miejscowe potrzeby.