Dodaj do ulubionych

Niechec do dziecka

IP: *.proxy.aol.com 26.06.01, 00:00
.Jestem mama 3 letniego chlopca i musze napisac ,ze te 3 lata byly dla
mnie ,b.trudne.Syna urodzilam zaraz po studiach,potem nie moglam znalezc pracy
(wiadomo,kto zatrudni matke z dzieckiem).Nigdy nie mialam, ani zbyt wielu
chceci na zabawe z dzieckiem,ani na caly ten "cud macierzynstwa''.Nudzilo mnie
potwornie wychodzenie na spacery itp.Zauwazylam,ze obarczam wina za moje
niepowodzenia w szukaniu pracy dziecko,snuje plany co by bylo gdybym miala go
troche pozniej lub jeszcze lepiej w ogole?? Wiem ,ze to glupie ,miewam potem
wyrzuty sumienia i tak w kolo macieju.Nie potrafie sie cieszyc samym byciem
matka,a na prace w zawodzie nie mam nadal szans.Czuje sie sfrustrowana i nie
moge uwierzyc ,ze moja sutuacja kiedys sie zmieni.Co powinnam zrobic??Jak
postarac sie byc lepsza matka,kiedy checi niezbyt wiele?? Ewa
Obserwuj wątek
    • Gość: mama emi Re: Niechec do dziecka IP: *.proxy.aol.com 01.07.01, 21:40
      powiem krotko bo czas online to pieniadz a ten jest b. wazny jesli jest tylko
      jedna pensja :-)
      NADAL JESTES CZLOWIEKIEM,a nie tylko matka. nie mozesz ciagle byc czara pelna
      milosci i akceptacji. masz swoje indywidualne potrzeby w zaspokojeniu
      ktorych "przeszkadzaja" potrzeby twojego dziecka. a poniewaz te ostatnie czesto
      musza miec priorytet to powstaje konflikt. to naturalne chyba ze odczuwasz
      wtedy niechec do dziecka - chociaz dosc popularny jest wsrod fachowcow poglad
      ze nalezy rozgraniczyc "nie akceptuje tego co robi/powoduje w moim zyciu moje
      dziecko" od "nie akceptuje mojego dziecka" i starac sie dziecku dawac do
      odczucia tylko to pierwsze, niby zeby czulo sie kochane. tylko 1. kto to
      potrafi (znam 20 mlodych matek i zadna z nich) 2. jesli to tyko "zagrasz" to
      dziecko sie wystraszy sprzecznosci w tym co mu podpowiada empatia a tym co
      mowisz. moze jesli "wydasz sobie pozwolenie" na, czeste lub rzadkie, momenty
      niecheci do dziecka to zniknie motyw poczucia winy, ktore jest kolejna
      nieprzyjemnoscia, ktorej zrodlem jest dziecko. i to tez zdanie - innych -
      fachowcow.
      wazne jest chyba tylko jedno,jesli niechec konczy sie przemoca. bo gotowosc do
      przemocy ma zrodla przewaznie zupelnie gdzie indziej i wymaga terapii bo jest
      NIEBEZPIECZNA.
      nie jestem fachowcem ale chetnie bym z toba podyskutowala, mailem lub ircem
      wolnystrzelec@aol.com
    • joanna.markiewicz Re: Niechec do dziecka 06.07.01, 14:44
      Jest takie powiedzenie „żeby dać, trzeba mieć, żeby mieć trzeba brać”.
      Jeżeli nie ma niczego, co przynosi Ci radość, sprawia przyjemność, jeżeli nie
      masz, czy nie dostrzegasz wokół siebie osób Ci życzliwych, oddanych, którzy są
      wrażliwi na Twoje potrzeby, jeżeli sama nie dbasz o swoje potrzeby, czyli
      jeżeli nic się nie bierze - to niełatwo jest coś komuś dać. Dzieci potrzebują
      dostawać miłość, bliskość, akceptację, zainteresowanie, ale żeby można im było
      to dać - najpierw samemu trzeba coś dostać lub wziąć coś dla siebie.
      Macierzyństwo to nie wyłącznie pasmo szczęśliwych wydarzeń, to wiele
      rozczarowań i ograniczeń, trudnych zadań i wyborów. Dodatkowo dzieci wymagają
      od nas stałego dawania, ciągle czegoś potrzebują - trzeba mieć dużo siły,
      wsparcia i wytrwałości, żeby to wytrzymać.
      Pomyśl, może możesz coś zrobić, żeby być bardziej zadowoloną z życia, nie
      myśląc od razu o dużych sprawach, a o drobnych przyjemnościach, o czasie dla
      siebie, spędzonym tak jak lubisz.
    • Gość: mika Re: Niechec do dziecka IP: *.chello.pl 07.07.01, 20:41
      Miałam to samo (przerwana kariera zawodowa), a jeszcze dziecko trafiło się z
      gatunku "trudnych" tj. nadpobudliwe, nie dało się zostawić z opiekunką.
      Kochałam, ale częściej z rozsądku, niż prosto z serca. Pewnie wyda Ci sie to
      idiotyczne, ale gdy urodziłam drugie, nagle dzieci przestały mi przeszkadzać w
      życiu. Po prostu robię dla siebie to, co jest w tej chwili możliwe. Gdyby nie
      to drugie, do końca życia uważałabym macierzyństwo za koszmar i więzienie, a
      nie coś trudnego, ale cudownego. A i na starsze patrzę teraz innym okiem
      • Gość: Ada Re: Niechec do dziecka IP: 195.94.206.* 25.07.01, 09:42
        Gość portalu: a napisał(a):

        > ja miałem inny problem(i nadal go mam). Koniecznie chciałem mieć syna, a
        > urodziła się córka. Nie potrafię kochać tego dziecka, mimo że chciałbym. Czuję
        > wuraźną niechęć do córki.

        Oj biedne to Twoje dzieciątko. Ty jesteś człowieku dorosły i możesz nad swoimi
        emocjami pracować. Nie wiem, pójść na przykład do psychoterapeuty
        skoro "chciałbyś" to dziecko kochać. Ona jest malutka i bierze to co jej dajesz
        czyli niechęć i odrzucenie.

        • Gość: !!! Re: Niechec do dziecka IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 23:01
          WLASNIE!!JA TAK TLYKO CZYTALM I CZYTAM TE WYPOWIEDZI I JESTEM ZALAMANA.WSZYSCY
          PISZA ABY TOBIE(TO A PROPOS 1WYPOWIEDZI I LUDZI Z PODOBNYM PROBLEMEM)BYLO
          DOBRZE, NIKT NIE MYSLI O TYM DZIECKU!!!PRZECIEZ ONO NA PEWNO CZUJE,ZE JEST,DO
          CHOLERY JASNEJ NIEKOCHANE!!!!!!A POTEM RODZA SIE DZIECI Z OGROMNYMI
          PROBLEMAMI,MOZIWE ZE TACY KTORZY SWOICH DZIECKI NIE POTRAFIA POKOCHAC!!CZYZBYS
          TY MIALA PODOBNY PROBLEM ZE SWOIMI RODZICMAI,JAK TWOJE DZIECKO Z TOBA???????TY
          JESTES SFRUSTROWANA,A TO WSZYSTKO PRZENOSSZ NA DZIECKO!!POMYSL!!!!!!!I TERAZ
          POWIEM PO CHAMSKU:CHCIALAS TO MASZ!NIE TRZEBA BYLO SIE PIEPRZYC,TO
          BY ''PRBLEMU''NIE BYLO!A TAK KOPIESZ ZYCIE I SOBIE I NOWEMU ZYCIU.PO TAKIM
          DZIECINSTWIE Z TEGO DZIECKA MOZE WYROSNAC NASTEPNY MORDERCA.NAPRAWDE,TRZEBA
          BYLO POMYSLEC WCZESNIEJ.TERAZ MASZ PROBLEM.ALBO TRZEBA BYLO 3LATA TEMU ODDAC
          DZIEKCO DO ADOPCJI,TAM NA PEWNO ZNALALZOBY RODZINE,KTORA OCZEKIWALA BY GO Z
          NIECEIRPLIWOSCIA I BY GO KOCHALA!!!!!
          TERAZ DO TEGO,KTOREMU URODZILA SIE DZIEWCZYNKA:CZLOWIEKU,GDZIE TY MASZ ROZUM????
          DZIECKO TO DZIECKO,NOWE ZYCIE A TY JEJ NIE KOCHASZ BO JEST DZIEWCYZNKA???????
          TAKIE SYTUACJE ZAWAA NA PSYCHICE TEGO DZIECKA!!!!UWAZACIE,ZE ONO NIC NIE
          ROZUMIE,ALE TO NIEPRAWDA....BANDA ********
          I TO MAJA BYC DOROSLI LUDZIE..SMIECH NA SALI...
    • Gość: kaśka Re: Niechec do dziecka IP: *.chello.pl 18.08.01, 22:29
      Po przeczytaniu tego wszystkiego widzę, że ludzi z problemami tylko się
      krytykuje. Niechciane dzieci, córka zamiast syna itd.- tych co dają takie dobre
      rady(mowa gł. o osobie, która pisała dużymi literami)problemy z dziećmi pewnie
      nie dotyczą. Po co więc robicie z siebie psychologów. Zapraszam na moje studia
      (psychologia). Może tam wyjaśnią Wam, że to wszystko nie jest takie proste jak
      się Wam wydaje.
      • Gość: Ada Re: Niechec do dziecka IP: 195.94.206.* 20.08.01, 09:08
        Żeby wiedzieć, że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje nie trzeba
        studiować psychologii. Skoro jednak uważaszasz się za fachowca powinnaś
        wypowiedzieć się merytorycznie na temat a nie rzucać ogólniki w rodzaju "Zycie
        jest trudne". Ja zachęcałam do podjęcia terapii przez takich rodziców, którzy
        nie potrafią kochać swoich dzieci ponieważ tylko jeżeli chcesz coś z tym zrobić
        mogą być jakieś rezultaty.Takie dziecko to nowe życie i my dorośli powinniśmy
        się starać aby nasze dzieci czuły się kochane. Oczywiście nie zawsze się to
        udaje ale trzeba próbować a nie propagować bierność. Jeszcze raz powtórzę , ze
        dzieci nie mają wyboru i nie jest to skierowane przeciwko rodzicom tylko w
        obronie dzieci.
            • Gość: renka Re: Niechec do dziecka IP: *.sympatico.ca 21.08.01, 07:18
              Dziecko zjawia sie w naszym zyciu przewaznie z przypadku.Kazdy dzien zycia
              dziecka to cos co zostanie na zawsze w nim.Chwile zabawy z dzieckiem,
              pielegnacja dziecka , wychodzenie do kina do teatru z dzieckiem, sposob
              zwracania sie do dziecka (mowienie miekkkim , spokojnym glosem lub wrzaskiem),
              to wszystko w nim zostaje zapamietane , jak w pamieci komputera.Psychika
              czlowieka ksztaltuje sie przez pierwsze 5 lat zycia. Wtedy uczymy sie KODOW.
              Pozniej tych KODOW uzywamy CALE ZYCIE. Niechec jest rezultatem stresu, w jakim
              zyje matka.Pozbadz sie stresu, CIESZ SIE ZYCIEM, ten czas jaki spedzasz z
              dzieckiem jest w twoim zyciu najwazniejszym i najbardziej sensownym. Spojrz na
              to filozoficznie, jakby z kosmosu.Zobaczysz miliony swiatelek gasnacych(smierc)
              i zapalajacych sie(narodziny).Kazda z nas to takie swiatelko, ktore rodzi
              nastepne itd w nieskonczonosc. To jest nasza rola, matek.Nasz instynkt
              przekazywania zycia. Wypelnilas swoja role, niekoniecznie ty musisz wychowywac
              swoje dziecko.Sa osoby, ktore dalyby mu wszystko co tylko zapragnie, kochalyby
              je, nawet gdyby byl kaleka.Bo to jest MILOSC.Bezinteresowna.Prawdziwa.Poszukaj
              tej milosci w sobie i pokaz ja dziecku. Moje dziecko mialo 5 lat , kiedy
              robilam kariere naukowa i przeszkadzalo mi zwyczajnie domagajac sie wspolnej
              zabawy. Zaluje , ze nie przerwalam wtedy mojej pracy. Dzis moje dziecko ma
              problemy,nad ktorymi ja placze, tak jakby byly moja zasluga.BO MY, MATKI
              jestesmy odpowiedzialne za wychowanie naszych dzieci.Statystyki nie
              klamia:dzieci wychowywane w atmosferze milosci i akceptacji(nawet przez
              samotnych rodzicow) wyrastaja na szczesliwych ludzi.Twoje dziecko moze zostac
              kiedys slawnym czlowiekiem, ministrem, lekarzem moze prezydentem.Nie wstyd by
              ci bylo wtedy dzisiejszych watpliwosci i uczuc?
                • Gość: isabelle Re: Niechec do dziecka IP: *.uml.lodz.pl 02.10.01, 15:53
                  Czasami niechęć wynika po prostu ze zmęczenia, ale jeśli to stan przewlekły to
                  coś zupełnie innego. Jesteś pewna, że bez dziecka zrobiłabyś karierę? Według
                  mnie, odczuwasz przede wszystkim niechęć do siebie i dlatego nie potrafisz
                  cieszyć się życiem i synkiem. Mam wrażenie, że dziecko urodziłaś sobie na
                  złość. Lepiej znajdź dobrą opiekunkę albo przedszkole, to będzie dla niego
                  lepsze w tej chwili. Poświęć się pracy jeśli na tym najbardziej ci zależy. Może
                  gdy uzyskasz pewność siebie, zaakceptujesz się, to będziesz umiała okazać
                  dziecku uczucie. Działaj szybko, szukaj porady u psychoterapeuty, może uda ci
                  się nie skrzywdzić dziecka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka