czlowiek_ksiazka
15.07.11, 19:27
Wróćmy na chwilę do kwestii czy też problemu(?) związanego z mniejszościami narodowymi w UE.
Pod koniec lat 80-ych "ruscy"narodowo mieszkańcy, generalnie - "rusko"języczni w krajach bałtyckich (wtedy jeszcze sowieckich republikach związkowych) poparli aspiracje narodowowyzwoleńcze, czyli emancypacyjne ówczesnych elit republikańskich.
Historia nie donosi o jakichś szczególnych buntach "rusko"języcznych np. w Estonii po ogłoszeniu przez Tallinn niepodległości. Wręcz przeciwnie!
Polskie media w okresie późniejszym nie zwracały uwagi na ograniczanie praw mniejszości narodowych w Estonii czy na Łotwie. Jeśli zwracały to z tępą i złośliwą, krótkowzroczną jak się okazało, satysfakcją.
De facto aparthaidowy status nie-obywateli, wyzywające gardzenie pamięcią historyczną etnicznych Rosjan nie wywołało reakcji zgorszenia w czyścioszkowatej moralnie i prawnołczłowieczo UE.
W demokratycznej UE nie-bywatele(sic!?) czy przemarsze neo-nazistów upstrzone swastykami są ok!
Po kilku latach członkostwa Bałtów w UE sytuacja odwróciła się. Okazuje się, że mniej lub bardziej nacjonalistyczne elity tych państw gnębią również inne mniejszości narodowe, np. Polaków!
lewica.pl/?id=24850
Proszę jak pięknie respektowane są prawa mniejszości na Litwie:
"Samorząd rejonu wileńskiego w ciągu miesiąca ma usunąć polskie tabliczki i zastąpić je litewskimi. (...) Do uchwalenia prawa nakazującego likwidacje w języku polskim i rosyjskim przyczynili się dominujący w parlamencie litewscy konserwatyści."
I co teraz?
Polak na Wileńszczyźnie nie ma już do tabliczki w swoim języku ojczystym prawa?
Uważam, że z punktu widzenia wybitnych polskich ekspertów i znawców Wschodu z naszego kraju byłoby najlepiej gdyby Litwini sprzątnęli "ruskie" tabliczki, ale zostawili polskie.
Ale to byłby sukces, co, panie i panowie myśliciele i autorytety moralno-medialne!? :)
No, ale jest jak jest i to gorzej niż myślano:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80611,9867640,_Gdyby_Litwin_wystrzelal_polska_wies____antypolski.html
Nawet dziwne i o wydźwięku anty- programy telewizyjne puszczają podczas wizyty w Wilnie ministra spraw zagranicznych RP!
Historia kołem się toczy i uderza bumerangiem w czerep tych, którzy uczyć się oraz zrozumieć jej nie chcą.