gelatik
03.03.02, 09:38
Aurora - tak ma na imię Peruwianka, w której dzięki Internetowi zakochał się
pewien Hiszpan. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że owym
Hiszpanem jest proboszcz Sal Moral - maleńkiej parafii koło Salanki, w centrum
Hiszpanii. Ksiądz wyjechał do Peru wiedziony głosem serca, a we wszystkich jego
poczynaniach dzielnie sekundują mu parafianie.
"Proboszcz niczego przed nami nie ukrywał. Otwarcie powiedział, że się
zakochał" – opowiadali parafianie. Ze swoich uczuć zwierzył się też biskupowi a
ten dał mu pół roku do namysłu. Wkrótce potem ksiądz wyjechał do Peru. Kilka
dni temu zadzwonił do właścicielki jedynego w miasteczku baru i powiedział, że
pilnie potrzebuje 1500 euro. Mieszkańcy zwołali naradę i postanowili pomóc.
Zebrali już połowę sumy. Za 10 dni proboszcz wraca. Nie wiadomo czy sam, czy z
Aurorą. Mieszkańcy Sal Moral uzgodnili, że jeśli ich proboszcz wróci z wybranką
sami przygotują im posag.