vladexpat
26.10.11, 09:57
W Moskwie właśnie rozpoczyna się międzynarodowa konferencja - targi poświęcone nanotechnologiom Rusnanotech 2011.
Nanotechnologie to ulubiony temat Putina. 4 lata temu zostało rzucone hasło przyspieszenia innowacyjnego rozwoju gospodarki rosyjskiej w oparciu o nanotechnologie. W ciągu tych lat powstało wiele projektów i instytucji nakierowanych na rozwój tej dziedziny gospodarki z państwową korporacją Rosnano pod wodzą Czubajsa na czele. Uruchomiono finansowanie (wg Iwanowa) na poziomie ponad 10 miliardów USD, liczba specjalistów zatrudnionych w projektach związanych z nanotechnologiami wzrosła od 0 do 150 tys. osób. W tym roku produkcja przedsiębiorstw branży ma osiągnąć bodaj 40 mld rubli a w 2015 r. już 300 mld rubli rocznie. Lightmotivem tegorocznej konferencji jest stymulowanie popytu na nanotechnologie.
I wszystko fajnie-pięknie ale - zadziwia, że dopiero po czterech latach imtensywnego pompowania państwowych pieniędzy w absolutnie dziewiczy teren (sam Iwanow stwierdził, że 4 lata temu w branży nie było ani jednego specjalisty) zaczyna się dyskusja o realnym zapotrzebowaniu na nanotechnologie. Przypomina mi to historię Brackiej elektrowni wodnej, która została zbudowana po środku tajgi i jej moce stały się potrzebne dopiero po kilkudziesięciu latach.
CCCP był w stanie tworzyć wysokotechnologiczne enklawy. Sputnik, Gagarin, elektrownie atomowe i broń jądrowa - to nie legendy. Czy Rosja sobie z tym poradzi - zobaczymy. Niestety nanotechnologie ex definitione są tak malutkie, że gołym okiem ich nie widać więc dziwnie kojarzą się z nowymi szatami króla ze znanej bajki Andersena