Gość: triarius
IP: *.netten.pl
03.06.04, 18:16
Osobiście nie sądzę, by "przyzwoitość" żołnierzy - w rozumieniu Światłych I
Postępowych - była naprawdę "niezbędnym warunkiem" czegokolwiek. Z
bezwzględnym wrogiem nie da się walczyć w rękawiczkach, udając Michnika czy
inną starą, ckliwą, humanitarną babę. Ale miło, że ten pan wierzy jeszcze w
Amerykańskiego żołnierza, tym bardziej że mógłby zachowywać się jak wielu
promonentnych członków Narodu Wybranego, nie mówiąc już o "ocalonych z
zagłady". Porządny i nie komuchowaty Żyd to miód na moje serce, szczerze!