eva15
11.03.12, 16:33
Zachód z niekłamanym żalem odtrąbił atak na rzekome sfałszowanie wyborów przez Putina.
Nieotulony w bólu Spiegel wydusił się z siebie ostatni artykuł w którym niejako, w sposób pośredni odszczekuje, co wcześniej nakłamał. Robi to sprytnie - ustami "stypendystów". I właśnie tylko dlatego otworzyłam wątek, bo opis ostatniego sabatu "stypendystów" (wczorajsza demo w Moskwie) i cytaty z wypowiedzi mają wartość kabaretową.
Najpierw Spiegel przyznaje, że ilość opozycjonistów była znacznie mniejsza niż oczekiwano. Wcześniej ten sam Spiegel pisał o 50 tys., no ale co go obchodzi, co sam pisał parę godzin wcześniej. Następnie przyznaje, że opozycjoniści to kupa oszołomów, którzy w trakcie mitingu pokłócili się między sobą, gwizdali na siebie na wzajem i ubliżali sobie od najgorszych, nacjonaliści zwinęli flagi ochrzanili resztę i opuścili demo. Słowem totalny bardak w wykonianiu światowych demokratów, tej ponoć nadziei Rosji na lepszą przyszłość.
Teraz co do samych rzekomych fałszerstw wyborczych - to był dopiero numer godny aktora, jakim jest z zawodu opozycjonista Maksim Witorgan. Otóż z braku dowodów fałszerstw powiedział on, że mało co było widać, mało co wiadomo, ale to nie ważne, bo prawda nie jest kategorią prawniczą (sic!) . Liczy się tylko, że oni - opozycjoniści WIEDZA, że wybory sfałszowano.
Man habe zwar "wenig gesehen" und könne "noch weniger beweisen", ruft der Schauspieler und Oppositionsaktivist Maksim Witorgan trotzig von der Bühne. Die Wahrheit aber sei "keine juristische Kategorie". Entscheidend sei allein, "dass wir wissen, dass gefälscht wurde".
Trzeba uczciwie dodać, że tyle głupoty to nawet zebranym oszołomom było za dużo i jeden z nich ochrzanił przez megafon dzielnego aktora i resztę znajdującą się na podium.
www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,820564,00.html
Smętne widowisko dała tzw. przyszłość (ta lepsza) rosyjskiego narodu, a zachodnie media razem z nią.