Dodaj do ulubionych

Seks, bitwa i kasety wideo

13.03.02, 00:58
Eksperci Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji badają, czy TVN naruszyła prawo
Nad "Big Brotherem Bitwą" zbierają się czarne chmury. Krajowa Rada Radiofonii i
Telewizji zleciła ekspertom analizę programu. Może to się skończyć karą
nałożoną na TVN. Widzowie też zaczynają odwracać się od tego, co dzieje się w
domu Wielkiego Brata.


WARSZAWA
Producenci programu "Big Brother Bitwa" zapewniali, że widzów czeka wiele
atrakcji. - Krew, pot i łzy każdego dnia - zapewniał Mike Morley z Endemolu,
firmy produkującej program. Nie dodał, że będą też inne atrakcje, jak choćby
seks przed kamerą zafundowany telewidzom już drugiego dnia przez dwójkę
mieszkańców domu Wielkiego Brata.

Cenzura namiętności

Początkowo namiętność Agnieszki i Łukasza wywoływała tylko wypieki na twarzach
widzów. Joanna Stempień, rzeczniczka przewodniczącego KRRiT, tłumaczyła
dziennikarzom, że na razie Rada nie ma podstaw, żeby zająć się sprawą
programu "Big Brother Bitwa", gdyż nie zostało naruszone prawo. Szybko jednak
rozpętała się wokół tego zdarzenia prawdziwa burza. Posypały się liczne
wypowiedzi potępiające zarówno program, jak i Radę. Niektórzy z członków Rady,
jak Danuta Waniek i Jarosław Sellin, w publicznych wypowiedziach stwierdzali,
że TVN powinien zapłacić karę za nadanie odcinków z seksem. Na efekty nie
trzeba było długo czekać. Rada zajmie się "Big Brotherem Bitwą". Eksperci
analizują nagrane na kasetach odcinki tego programu, by ustalić, czy zostało
naruszone prawo. Dziś będą znane wyniki ekspertyzy, a jutro Rada na swoim
posiedzeniu poruszy tę sprawę i zadecyduje, czy TVN poniesie karę, np.
pieniężną. Czy stacja obawia się takiej możliwości?

Wszystko w porządku

- Nie zrobiliśmy nic, co byłoby niezgodne z prawem, więc nie obawiamy się kary -
mówi Andrzej Sołtysik, rzecznik prasowy TVN. - Przypominam również, że
dyskusja, jaka się w tej chwili toczy, dotyczy zachowania dwójki konkretnych
osób, a nie stacji. A ten program nie jest o tej parze. Jest o ludziach w
ekstremalnej sytuacji i o ich rywalizacji.

Tymczasem w "Big Brotherze Bitwie" panuje chaos. Informacje o wyjściach
kolejnych uczestników są ciągle zmieniane. Przed rozpoczęciem programu mówiono,
że po tygodniu Wielki Brat wskaże dwie osoby, które opuszczą program. Jednak
pierwsza osoba wyszła już po trzech dniach. Druga miała pożegnać się z
programem najpierw w niedzielę. Potem przesunięto ten termin na dziś. Teraz
okazuje się, że Wielki Brat nikogo nie wskaże, bo kolejne wyjścia będą wynikiem
nominacji.

Ktoś nad tym panuje?

W przedziwny sposób ostatnio do nominowanych dołączył Ireneusz Próchenko, który
jest podejrzany o popełnienie kilku przestępstw. TVN wie o tych przestępstwach
niemal od samego początku programu, gdyż ta sprawa opisywana była w prasie,
również przez "Super Express". Jednak dopiero teraz podjęto decyzję (wg TVN
dopiero w poniedziałek do stacji zwrócił się Okręgowy Sąd w Radomiu i
oficjalnie poinformował o sprawie), po której być może Próchenko opuści program
(zadecydują o tym widzowie). Czy TVN stracił kontrolę nad "Big Brotherem
Bitwą"? Zapytaliśmy o to Andrzeja Sołtysika.

- Widzowie zapominają, że nie jest to trzecia edycja "Big Brothera", a nowy
program z nowymi zasadami - mówi Sołtysik. - Ten program cały czas trwa i to
wymusza ewentualne zmiany. Kontrolujemy cały czas sytuację
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka