Gość: Jerzy
IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se
30.07.04, 12:34
ZBALANSOWANEGO SWIAT NA OPAK.
Kreatura, wystepujaca na FS pod nikiem "zbalansowany" podpada pod kategorie
blazenskich trunkowych osobnikow w zaawansowanym stadium syndromu Waernicke-
Korsakoff. Ubytki szarych komorek sa juz tak wielkie, ze nawet podpieranie
sie w kolko “powaznymi historykami” przyslonic ich nie jest w stanie, ani
percepcji swiata poprawic.
Ciekawa jest percepcja swiata takiego waernikowego blazna: gdy napada
bezrozumnie na Zydow ulubionym chwytem jest cytowanie lewacko-liberalnej
prasy zydowskiej, majace manifestowac "postepowosc" i "wiarygodnosc"
serwowanych "rewelacji". Chetnie tez siega po propagandowe wydawnictwa
rozpowszechniane przez organizacje skrajnie komunistyczne lub
tylko "umiarkowanie liberalne" - co wielokrotnie przy roznych okazjach
wykazywalem.
Na tym sprawa sie nie konczy, bo jak sie powiedzialo A , cytujac skrajnych
komunistow, nalezy powiedziec B: wiec korsakoffski "zbalansowany" siega takze
po publikacje nazistowskie, typu "white power", itp. Wreszcie podpiera
sie..."swietnym historykiem" (ktory de facto historykiem nie jest),
D.Irvingiem, nalezacym do malej, acz halasliwej, grupki "rewizjonistow
historii". D.Irving to jakby brytan - wokol niego skacza, laszac sie i
merdajac ogonami kundle polskiego, francuskiego i niemieckiego chowu: takie
tam Ratajczaki, Nowaki, Faurissony czy Röhlerty, Töpfery (z
berlinskiego "konserwatywnego" pisemka, "Sleipner" - swoja droga, ciekawa,
charakterystyczna nazawa pisemka, nawiazujaca do fantasmagorycznych
nordyckich ciagat brunatnych Trzeciej Rzeszy)....
Pod drugiej stronie Atlantyku w "The Journal of Historical Review" (to
takie "konserwatywno libertarianskie" czasopismo) rej wodzi niejaki Ernest
Nolte - tez profesor, dzis juz na emeryturze.To znana w USA figura wsrod
podobnych mu "rewizjonistow " historii. I chyba dlatego moze mowic
dzis "swobodnie i bez skrepowania o rzeczach, jakie go bola". A co boli
emeritusa? O co chodzi tym wszystkim niedobitym nazistom?
Oto niezwykle charakterystyczna wypowiedz dla calej tej
grupy "rewizjonistow" (skupionych wokol "The Journal of Historical Reviev",
ktorego redagowaniem zajmuje sie amerykanski historyk Teodor O' Keefe, a do
grona scislych wspolpracownikow naleza m.in..... Robert Faurisson - spec od
komor gazowych....David Irving -"slynny historyk", Artur Butz, John Bennet z
Australi - przewodn. "Australijskiej Unii Wolnosci"....Udo Walendy- spec
od "zbrodni przeciw narodowi niemieckiemu" i klamstw propagandy alianckiej i
zydowskiej - zeby tylko wymienic wazniejszych "naukowcow") -"The
Journal..."nr.1-2 z roku 1994. Przytocze ja w obszerniejszej formie by
wykazac, ze ludzie ci, choc pisza inna historie, to pod kazda szerokoscia
geograficzna pisza to samo. Chodzi im przede wszystkim o jedno: o zdjecie
ciezaru winy za popelnione podczas wojny zbrodnie z Niemcow i obarczenie
winna innych. Chodzi takze o "uczlowieczenie" najwiekszych zbrodniarzy i
pokazanie ich w ludzkim wymiarze po to, by ludzie stawiali pytanie: "Czy to
mozliwe, by taki czlowiek mogl popelnic te nieslychane zbrodnie?" i zaczeli
odczuwac wyrzuty sumienia, ze sie do tej pory tak dali skolowac oficjalnym
wersjom wydarzen.
Nolte ze smutkiem stwierdza, ze "najbardziej elementarne reguly historii
zostaly pogwalcone i zastapione przez czarno-biala antyfaszystowska
mitologizacje narodowego socjalizmu":
"(...) Mowienie o winie Niemcow beztrosko przeocza wlasne podobienstwo do
wywodow o winie Zydow, ktora byla naczelnym argumentem narodowych
socjalistow.Cala uwaga kierowana na Ostateczne Rozwiazanie zwyczajnie odwraca
nas od najwazniejszych faktow, dotyczacych prawdziwej historii.(...)".
FAkty owe Nolte wyluszcza w punktach:
" 1. III Rzesza musi byc ogladana w historycznej izolacji. Musi byc
prezentowana w kontekscie kryzysow, zalaman, obaw, diagnoz i terapii, ktore
generowala rewolucja przemyslowa.
2.Trzeba przeciwdzialac ideologicznej instrumentalizacji III Rzeszy: widzenia
jej przez pryzmat "Ostatecznego Rozwiazania".
3.Nie do przyjecia jest demonizacja III Rzeszy.
Trzeba bowiem pamietac, ze choc nauka historii nie stoi na uboczu polityki,
to nie znaczy , ze ma byc jej sluzebnica.(...)"
Tak wiec "Ostateczne rozwiazanie" wcale nie jest wazne : wazniejsze od niego -
co Nolte wymienia w 1 pkt. - jest "ogladanie III Rzeszy bez uprzedzen"-
zwlaszcza, ze byl to okres "zalaman, kryzysow" itp, "generowanych przez
rewolucje przemyslowa".
Podobne wynurzenia powielal na FS mentor korsakoffskiego karalucha -
niejaki Cep. Wypada jednak zauwazyc, ze ta "rewolucja przemyslowa"
generowala podobne kryzysy na calym swiecie, ale tylko w III Rzeszy
przerodzila sie w planowana odgornie eksterminacje calych narodow. Czemu
Nolte pogodnie zaprzecza. A powolujac sie na niego, takze blaznowaty kundelek
austrialiensis.
Oddajmy waernikowsko "zbalansowanemu" glos:
"Irwing jest swietnym historykiem, nie zaprzeczaja temu nawet historycy
zydowscy".
Specjalnie zalaczylem odp.link w tym watku aby wykazac, ze wlasnie
zaprzeczaja. Potem nastepuje clou calosci:
"(...) Specjalnie mowie o historykach, bo ta zgraja histerycznych pseudo
dziennikarzy
ktora na niego napada zazwyczaj nie wie o czym mowi.
Faktem jest ze nie wszystko co Irwing napisal jest prawda i faktem jest ze
jest
on sympatykiem III Rzeszy.
Narazil sie wiadomym medrcom juz lata temu gdy kwestionowal 4 mln
zamordowanych w Oswiecimiu udowadniajac ze byloby to fizycznie niemozliwe.
Nie pomoglo mu to wcale gdy liczbe te "skorektowano", zostal na
zawsze "czolowym antysemita" bo nie wybaczono mu iz wogole ten temat ruszal.
Nie wiem czy caly dziennik A Frank to hucpa, wiem ze spora czesc to
falszerstwo, ale w koncu nie o to tu chodzi, chociaz tez wolalbym aby to
oficjalnie uznano.(...)"
Wearnickowska kreatura zabiera glos w sprawie "nagonki" na D.Irvinga
zorganizowanej przez "zgraje histerycznych dziennikarzy" gdyz w podtekscie ma
na uwadzie ...."dobro Izraela, tj. chodzi mu o to, "by Izrael nie klamal,
tylko mowil prawde" Wtedy wszystko bedzie dobrze.
Na marginesie: gwoli prawdy zauwaze, ze D.Irwing (oczywiscie nazista w
konserwatywnej maseczce) debiutowal, "wyrabiajac" sobie nazwisko m.im.
artykulem o zwlokach Hitlera, w ktorym zarzucal histerycznie Rosjanom, ze w
ich rece wpadl trup nie tego czlowieka, tylko zupelnie innego. I udowadnial
wszystkim niezbicie, powolujac sie na odkryte przez siebie dokumenty,
ze "jest to niepodwazalna prawda", co ci "histeryczni dziennikarze" z
miejsca wysmiali. Juz w tydzien pozniej musial wszystko publicznie odszczekac.
Dlaczego kreatura waernikowska to czyni? Glownie, bo ... nie
jest "antysemita". Nie lubi tego okreslenia i uwaza, ze jest to etykieta
przyklejana "histerycznie" wszystkim, ktorzy "konstruktywnie krytykuja"
postepowanie syjonistow (sic!).
Postepowanie tej "zgrai histerycznych dziennikarzy", napadajacych na
biednego D.Irvinga ("choc jest on sympatykiem III Rzeszy") to - wedle
ulubionego okreslenia waernikowskiego - jest hucpa czyli inaczej : zimna
bezczelnoscia.
Wszystko jest hucpa - "spora czesc" dziennika Anny Frank, tez. Dlaczego?
Kreatura "wie" , "ale w koncu nie o to tu chodzi, chociaz tez wolalbym aby
to oficjalnie uznano" (co takiego mianowicie?). Nasz
korsakoffski "politolog" forumowy najwyrazniej nie potrafi sklecic
logicznego zdania. O co mu chodzi? o "drobnostke", chodzi o to, by Zydzi
oficjalnie sie przyznali do... falszerstwa.
"(...) Sprawa komor jest nieco skomplikowana . Czytalem gdzies ze byly
zniszczone w czasie wojny i w 47 "odbudowane", jezeli to prawda to w koncu
tez nic by sie
nie stalo gdyby to oficjalnie przyznac(...)."
Zniszczenie nastapilo w ostatnich chwilach ewakuacji obozow przez nazistow,
nie wszedzie hitlerowcom udalo sie je calkowicie zniszczyc, wysadzajac je w
powietrze by za