lubat
05.12.13, 19:04
Najpierw krótkie wprowadzenie.
Kiedy słucham, czytam lub oglądam wiadomości z Ukrainy, to odnoszę wrażenie, że to doniesienia z jakiegoś kolonialnego kraju, którego dzielni mieszkańcy właśnie rozpoczęli walkę narodowowyzwoleńczą. Żurnalia bezwstydnie używa zwrotu "dążenie Ukraińców do wyzwolenia", jakby ten kraj był pod okupacją, jakby nie odbyło się tam wiele wyborów, tak jakby nie było w międzyczasie "Pomarańczowych", którzy zostawili następcom takie goowno w gospodarce, że śmierdzi do tej pory.
Niejako odpryskiem tego widzenia "okupowanej" Ukrainy jest preparowanie wyobrażenia "szlachetnych bojowników" kontra dzicy i okrutni okupanci. Słynna akcja policyjna w Kijowie jest w naszych przekaziorach ciągle nazywana "masakrą", chociaż tam nie tylko nikomu nie połamano gnatów, ale nikt nie wylądował w szpitalu. Jeden z komentatorów niemieckich (pewnie opłacony przez Putina:)) napisał, że jak się porówna akcje zachodnich policji przeciw przeciwnikom kolejnych szczytów G-8, albo policji greckiej, to działania ukraińskiej policji były występem chóru chłopięcego!
A teraz do "Rzepy". Zaskoczyła mnie, a forumowych obrońców "niepodległości" Ukrainy zaskoczy jeszcze bardziej. Przypisuje im bowiem ni mniej, ni więcej, tylko postkomunistyczną mentalność. Tekst jest krótki, więc nawet wojtkoidy będą w stanie przebrnąć:)
www.rp.pl/artykul/1070073.html