Gość: wojtek
IP: *.network / *.network-i.net
16.08.04, 20:00
Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Bogarodzicy, został ogłoszony przez papieża
Piusa IX (1846 -1878) 8 grudnia 1854 roku... Ale dopiero w trzy lata po
definicji Watykanu, odezwały się Niebiosa, które milczały ponad 1800 lat i
zaakceptowały postanowienie papieża. Kiedy Kościół nakręcił już całą sprawę
na ziemi, Niebo przemówiło językiem teologii! Dlatego też w Lourdes 11 lutego
1858 roku Matka Boska, Miriam, ukazując się Bernadettcie Soubirous,
przedstawiła się jej imieniem dogmatu: "Jestem Niepokalane Poczęcie..."
Machina kłamstwa Kościoła, ruszyła....
Ponieważ istota dogmatu o Niepokalanym Poczęciu jest niezrozumiała dla
większości wiernych, słów kilka na ten temat. Pod określeniem "Niepokalane
Poczęcie" należy rozumieć nadprzyrodzony przywilej, na mocy którego
Najświętsza Miriam Panna została zachowana w cielesnej czystości, a więc
wolna od grzechu pierworodnego już od pierwszej chwili połączenia swojej
rozumnej duszy z ciałem, czyli od momentu poczęcia w łonie swojej matki,
Anny. Ponieważ Miriam pochodzi w linii prostej od Adama, podobnie jak wszyscy
ludzie, powinna się przez to urodzić bez łaski uświęcającej, którą stracił
pierwszy człowiek, a w ślad za nim, cała ludzkość. Ale ze względu na
(przyszłe) zasługi, jakie wypracował jej Syn, Jezus - Odkupiciel świata,
Miriam a priori została wyjęta spod ogólnoludzkiego grzechu poczęcia. Jak
mówi teologia dogmatyczna, "Najświętsza Maria Panna została odkupiona i jest
najdoskonalszym owocem odkupienia, zdziałanego przez Jej boskiego Syna: i
rzeczywiście, bez tego odkupienia i bez nadmiernego i uprzedniego
zastosowania do Niej tegoż odkupienia, byłaby się urodziła w grzechu
pierworodnym".
Kościół katolicki naucza o konieczności pielgrzymek, będących wyrazem czci
bogu, lub świętych tego wyznania. Pielgrzymowanie (zbiorowe lub indywidualne)
wiernych do miejsc kultu praktykowali już poganie w czasach liczonych na
setki lat p.n.e. Podobnie jak powszechnie stosowana praktyka sprzedaży u celu
pielgrzymki, "świętych" pamiątek i innych przedmiotów religijnych. Ludzi
zwoływano na pielgrzymki pod różnymi hasłami: oddawanie czci, pokuta za
grzechy; obietnica świętej abolicji; niesłychane atrakcje czekające pątników
na miejscu, w rodzaju możliwości zobaczenia "cudu", a niewykluczone, że ten
lub ów pielgrzym będzie egzaltował się widokiem świętej postaci, która jest
celem pielgrzymki. Niejednokrotnie z całą premedytacją, pchano ludzi przy
pomocy pielgrzymek w objęcia szału, łez, religijnych ekstaz i uniesień,
fanatyzmu, a często misteriów połączonych z frenetycznymi gestami oraz
irracjonalnym zachowaniem. Ekstaza i podniecenie łatwo w podobnych sytuacjach
stają się zbiorowym szałem, który udziela się co bardziej nawiedzonym
osobnikom. Dantejskie sceny, jakie widywano w Lourdes, mogą być aktem
oskarżenia przeciwko Kościołowi.
Apologetyczne dzieła kościelne z XIX wieku, nie kryją, że: "pielgrzymki
weszły w życie w celu zastąpienia przez nie uroczystości pogańskich i
zupełnego zniesienia czci zewnętrznej pewnych pogańskich bożyszcz, albo też
dla popierania pewnych stosunków kupieckich i przemysłowych". Jeden z
nielicznych przypadków, gdy ludzie Kościoła powiedzieli szczerą prawdę.
Rzeczywiście! Gnanie ludzi w miejsca domniemanych cudów do tak zwanego
sanctuarium, to niebagatelne źródło dochodów zawiadujących takim miejscem. I
to dotyczy również Jasnej Góry. [_1_]
Madonna jasnogórska była od dawna jedną z tysięcy relikwii, które "cudownie"
zarabiały na dozgonne ubóstwo ewangeliczne ich posiadaczy. Dopóki udawało się
kierować strumienie wiernych do obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, dopóty
miała ona wzięcie i znaczenie. Ale biada temu, kto ośmielił się podważyć
świętość ryciny lub cnoty ewangeliczne paulinów... Wówczas wskaźnik
tolerancji "braci w Chrystusie" wynosi zero!
Grecy mogli chlubić się tolerancją wobec innych wyznań, obrzędów i religii.
Prześladowania religijne nigdy nie splamiły kultury greckiej, jakkolwiek
Anaksagoras (z Kladzomen: ok. 500 - ok. 428 p.n.e.), ścigany był za
powątpiewanie w istnienie bogów, a Sokrates (469-399 p.n.e.), skazany na
wypicie cykuty za ich wyśmiewanie. Ale prawdopodobnie w przypadku Sokratesa
nie chodziło wcale o dogmatyczno-teologiczną nietolerancję względem jego
poglądów, ale o wspólny interes kapłanów i hodowców bydła ofiarnego. Kapłani
i świątynie utrzymywali się z obrzędów ofiarnych a hodowcy bydła byli pewni
sprzedaży do świątyni tychże zwierząt. Zatem jedni i drudzy mieli się bardzo
dobrze materialnie, i nie mogli tolerować narażania na uszczerbek własnych
interesów...
Paweł apostoł również miał scysję w Efezie z pogańskimi rzemieślnikami
wyrabiającymi dewocjonalia. Emil Zola (1840-1902), m.in. za krytykowanie
handlu cudami w Lourdes, był obiektem nieskończonej nienawiści i agresji
kleru katolickiego.
Lourdes, miasto u podnóża Pirenejów w południowo-zachodniej Francji. Jest
wiek XIX...
Franciszek Soubirous pojął za żonę Ludwikę Castoret, 9 stycznia 1843 roku.
Państwo Soubirous, zgodnie z wzorcami wychowawczymi Kościoła, będąc biednym
jak kościelna mysz małżeństwem, spłodziło ośmioro dzieci. Troje z nich
zmarło. Ojciec Bernadetty odsiadywał wyrok za kradzież mąki z młyna, a jej
matka nazbyt często zaglądała do kieliszka.
Bernadetta przyszła na świat 7 stycznia 1844 roku. Od urodzenia była
dzieckiem chorowitym. Kiedy miała dziesięć lat, zapadła na cholerę, która
zostawiła jej trwałą pamiątkę: astmę. Była przy tym niedorozwinięta umysłowo
i fizycznie. Jej umysł opóźniony w rozwoju utrudniał opanowanie Bernadettcie
podstaw katechizmu, przez co nie mogła iść z rówieśnikami do pierwszej
komunii świętej w normalnym czasie.
Z powodu nędzy w rodzinnym domu, Bernadetta została oddana do ciotki, Marii
Aravant w sąsiedniej wiosce, Batres, i pasła tam owce. Odległość od domu
rodzinnego nie była zbyt duża. Raptem trzy kilometry. Nie zabawiła jednak tam
długo, bowiem zaniedbywała obowiązki pasterki i krewna odesłała ją do
rodziców. W Batres, Bernadetta znalazła życzliwą osobę. Był nią ksiądz Ader,
nauczający katechizmu. O nim to powie później ksiądz kanonik Cristani, że
"miał on jakby przeczucie tego co nastąpi." Niewątpliwie ksiądz Ader był tym,
który przyczynił się do objawienia Bernadettcie Matki Boskiej. Wszystko
odbyło się tak, jak opowiadał dzieciom na lekcjach religii. Nawet opis
wyglądu Marii, był zgodny z jego relacjami...
W Przeglądzie Katolickim z roku 1870 znajdujemy taki oto rysopis Miriam,
którą widziała Bernadetta: "... niewiasta otoczona światłem nadprzyrodzonym
nieporównanej świetności. Owalna twarz była nieskończonego wdzięku, a
niebieskie oczy miały słodycz, która by skruszyła serce każdego, ktokolwiek
na nią spojrzał. Usta tchnęły dobrocią i łaskawością Boską; na czole, oprócz
mądrości i wiedzy wszechrzeczy, jaśniały cnoty bez granic. Ubranie z jakiejś
materii nieznanej, tkane zapewne w tajemniczej pracowni, gdzie się okrywają
lilie padolne, było białe, jak dziewiczy śnieg gór, a wspanialsze w swojej
prostocie, niż świetna odzież Salomona w całej jego chwale. Suknia długa i
powłóczysta, a z pod nieskażonych jej fałdów widać było nogi, które oparte na
skale, lekko naciskały gałąź róży polnej, na każdej zaś z nich rozwijała się
mistyczna róża koloru złotego. Nad biodrami pas niebieski, jak niebo, ściągał
suknię i aż do nóg spadał dwoma końcami. Z tyłu, od głowy, suty welon biały,
otaczając ramiona, spadał aż równo za suknią. Nie miała na sobie ani
pierścionków, ani diademu, ani nic takiego z tych ozdób, którymi się tak
chlubi próżność ludzka zdobić. Koronka, której ziarenka białe jak mleko,
powiązane z sobą łańcuszkiem żółtym jak złoto, wisiała u Jej rąk pobożnie
złożonych."
Chociaż jej debiut w Lourdes wypadł skromnie, tak już produkując się w
Fatimie, Matka Jezusa postanowiła się cokolwiek obwiesić złotem,