Dodaj do ulubionych

RFN (kontynuacja Kto tu jest f...?)

27.11.14, 05:11
Faszystów czy nazistów dziś nie ma, bo takie pojęcie tracą sens poza swoim naturalnym, historycznym kontekstem. Zbyt wiele się zmieniło. Można natomiast zastanawiać się kto, podług jakiego kryterium i w jakim stopniu jest dziś spadkobiercą XX-wiecznych autorytarnych dyktatur z totalitarnym zacięciem (tzn. stawiających sobie za cel przeobrażenie społeczeństwa i wychowanie nowego człowieka).

Moim zdaniem jest to RFN. Jest to państwo jednej ideologii, w której samozwańczy "demokraci" sami kreują i kontrolują sferę publiczną, decydują o tym o czym i jak wolno mówić czy pisać. Wszyscy - jak w niesławnych dyktaturach XX wieku – muszą się zmuszani są podporządkować panującemu kultowi i jego oficjalnej wykładni. Ostatnio np. wspólnoty muzułmańskie musiały podpisać się pod zobowiązaniem, że będą we wszystkim przestrzegać porządku prawnego RFN (co zgoła przypomina działania SB w stosunku do osób podejrzewanych o poglądy 'antysocjalistyczne'). Problem polega na tym, że obowiązująca dziś bezwzględnie doktryna postrzega RFN jako spadkobierczynię Oświecenia (nota bene totalnie zideologizowanego; nasuwa się podobieństwo do okresu 1933-1945, kiedy w Rzeszy obowiązywał jednoznacznie określony wzorzec zmitologizowanej 'wspólnoty germańskiej'). Rządzący dziś Niemcami uważają, że tylko te wybiórczo wypreparowane z historii 'oświeceniowe idee' tłumaczą sens dziejów i spoiwo 'zdrowego społeczeństwa' [Definitywne dzieło pt. Geschichte des Westens właśnie ukończył Prof. Dr. Heinrich August Winkler]. Oporni i podejrzani są wystawieni na ostracyzm, piętnowani, śledzeni przez tajną policję, a w mediach pokazywani wyłącznie jako ludzie zagubieni, głupi, mający sprawiać wrażenie nieudolnie broniących się złoczyńców (Rattenfänger z AfD) zasługujący na wzgardę, a w najlepszym wypadku na politowanie (tu analogia jest średniowieczny pręgierz).
Dobrym przykładem skuteczności tej polityki jest pacyfikacja, asymilacja i wytresowanie Kościołów, które pod naciskiem post-oświeceniowej ideologii zamieniono w przedsiębiorstwa opieki społecznej. W RFN-owskim rytuale władzy wyznaczono też miejsce w którym Kościoły mogą pokazać swoje 'zaangażowanie' w sprawy publiczne: są to licencjonowane demonstracje "anty", gdzie maszerują obok, a raczej za lewicową awangardą i związkami zawodowymi. "Parteien, Gewerkschaften, Kirchen, Vereine und Verbände gegen rechte Demagogen" – w ustalonej kolejności, rytualna formułka wyznacza cel i porządek, zawsze tak samo. Czyż wypada zatem dziwić się tak wielu Niemcom z NRD, że się RFNem rozczarowali? Niezadowolenie, które nie gaśnie, lecz wręcz przybiera na sile, świadczy o tym, że irytuje ich tylko mniejsza miska, lecz to, że traktowani są – tak jak w NRD – jako przedmiot intensywnej ideologicznej tresury.

Innym przykładem jest szeroki zakres tematów objętych cenzurą. Temat migrantów traktowany jest w RFN jak w PRLu temat obecności Armii Radzieckiej, czy we wczesnym PRLu kolektywizacja wsi. Tam i tu przecież można było o tym mówić, ale wyłącznie w ściśle zrytualizowany sposób. W PRLu niedopuszczalne były pytanie o liczebność tych garnizonów (czy nie za dużo?), czy ich uciążliwość; we wczesnym PRLu niechęć do kolektywizacji sprowadzano do nieuzasadnionych lęków i balastu starych uprzedzeń, które należy przełamywać - najlepiej poprzez cierpliwe tłumaczenie, pokazywanie dobrych przykładów i izolację wrogich agitatorów. Czyż nie jest to wypisz, wymaluj pedagogika społeczna, którą widzimy wszędzie (to a propos totalitarystycznego skrzywienia) w RFN? Pod tym względem jest Republice Federalnej Niemiec jest o wiele bliżej PRLu niż innych tzw. zachodnich demokracji. Przykład: przed kilku dniami Andrew Green, założyciel i prezes niezależnej organizacji/fundacji MigrationWatch UK, śledzącej z krytycznym dystansem napływ migrantów do Wielkiej Brytanii otrzymał tytuł szlachecki i miejsce w Izbie Lordów. W uzasadnieniu mowa jest o jego karierze dyplomatycznej [można dorzucić, że w Foreign Office należał do frakcji 'przyjaciół Arabów', jak mówią o nich z przekąsem dumni Friends of Israel] oraz, w szczególności, o MigrationWatch, inicjatywie wzbogacającej forum debaty publicznej.
W Niemczech coś takiego jest - przyznacie Państwo – NIEWYOBRAŻALNE! I to zestawienie pokazuje jakim krajem, neo- czy post-, jest RFN.
www.gov.uk/government/news/peerages-conferred
-----------
Obserwuj wątek
    • mara571 muzulmanie 27.11.14, 06:33
      aby napisał:
      "Ostatnio np. wspólnoty muzułmańskie musiały podpisać się pod zobowiązaniem, że będą we wszystkim przestrzegać porządku prawnego RFN (co zgoła przypomina działania SB w stosunku do osób podejrzewanych o poglądy 'antysocjalistyczne')."

      Nie wiem, czy musialy sie podpisac, ale wiem ze islam nie ma w Niemczech statusu kosciola w sensie prawnym. Muzulmanie sa zorganizowani w "eingetragen Vereinen".
      www.rechtswoerterbuch.de/recht/e/eingetragener-verein/
      e.V maja okreslone przywileje, ale nie moga prowadzic dzialan wbrew konstytucji i prawom Bundesrepubliki. W przypadku muzulmanskich e.V. nie wolno prowadzic wlasnej odrebnej jurysdykcji wedlug szarii. W. Brytania to toleruje.

      "> Dobrym przykładem skuteczności tej polityki jest pacyfikacja, asymilacja i wytr
      > esowanie Kościołów, które pod naciskiem post-oświeceniowej ideologii zamieniono
      > w przedsiębiorstwa opieki społecznej. "

      Glowna przyczyna zamiany kosciolow chrzescijanskich w " przedsiębiorstwa opieki społecznej" jest indyferentyzm religijny samych Niemcow. A on jest wynikiem dlugoletniej pracy u podstaw pokolenia 68 i dobrobytu.
      Charytatywna materialna baza obydwu wyznan chrzescijanskich powstala dawno. Potwierdzona zostala dzieki konstytucji weimarskiej i wprowadzeniu Kirchensteuer.
      Bundesrepublika w pewnym sensie zleca Caritasowi i Diakonii wykonywanie szeregu uslug socjalnych i zdrowotnych placac za nie jak instytucjom swieckim. Od lat obserwuje trend przekazywania zlecen w kierunku roznymych NGO z oplakanymi skutkami.
      Przypomne, ze historia charytatywnej dzialnosci kosciolow chrzescijanskich jest duzo starsza anizeli panstwa niemieckiego czy pruskiego.

      Prawda jest, ze szczegolnie koscioly protestanckie chetnie wystepuja w roli Gutmenschow idac w jednym szeregu z neomarksistami, ktorych celem jest calkowita ateizacja spoleczenstwa. Dzieki temu protestanci nie sa narazeni na takie propagandowe ataki jak KK.
    • mara571 poprawnosc polityczna jako doktryna panstwowa 27.11.14, 06:58
      i w jej imie mozna niszczyc kazdego, kto sprzeciwia sie jej dogmatom.
      Spolecznosc muzulmanska jets pod szczegolna ochrona i w zasadzie mozna o niej pisac negatywnie tylko w przypadku przemocy wobec kobiet i "morderstwa honorowego" popelnionego na zonie lub corce. A i tak sedziowie z pokolenia 68 i ich wychowankowie traktuja ten "zwyczaj" jako okolicznosc lagodzaca bez kwalifikacji "vorsätzlicher Mord".

      Ja nie pisalabym o cenzurze, a raczej o autocenzurze dziennikarzy. Jej rozpowszechnienie jest zwiazane z koncetracja mediow w rekach wielkich koncernow medialnych i trudna sytuacja na rynku pracy dla dziennikarzy.
      Mozna jeszcze wydawac ksiazki. Ale kiedy ukarze sie taka niepoprawna politycznie w mediach ma miejsce nagonka. Doswiadczyl tego Sarrazin. Poprawni politycznie obywatele zachowali sie jak ich dziadkowie w latach 30-tych ubieglego wieku. Mobbing wobec zony Sarrazina, nauczycielki w berlinskiej szkole podstawowej, ktorej rodzice zarzucili zbyt surowe traktowanie uczniow, bo przeciez wychowanym bezstressowo dzieciom nie wolno stawiac zadnych wymagan i oczekiwac od ich dyscypliny.
      Na czele nagonki stal lewacki Die Zeit.
      Jej ksiazka "Hexenjagd: Mein Schuldienst in Berlin" byla ostro krytykowana.
      Od czasu do czasu niemiecki widz moze obejrzec reportaze o sytuacji w szkolach niemieckich, ktore dokladnie potwierdzaja tezy Ursuli Sarrazin, ale wiekszosc nauczycieli woli milczec i isc na dlugoletnie zwolnienia lekarskie niz walczyc.
    • mara571 Re: RFN (kontynuacja Kto tu jest f...?) 27.11.14, 08:03
      przeczytaj w pelnej wersji artykul B. Wielinskiego w Duzym Formacie o Wallraffie i Burgerking.
      allraff zapytany dlaczego wspolpracuje z RTL a nie z publicznymi telewizjami odpowiedzial, ze przez PRAWNIKOW.
      W RTL nie ingeruja w programy, w telewizji publicznej wywieraja presje, aby wygladzac pewne rzeczy i okreslonych tematow nie dotykac.
      N. Ferguson ma racje, kiedy pisze o objeciu wladzy przez adwokatow.
    • adamusb Re: RFN (kontynuacja Kto tu jest f...?) 27.11.14, 08:40
      Po przeczytaniu tego steku pseudo intelektualnych bredni, przekonuje się, że zakłady psychiatryczne są potrzebne.
      • szwampuch58 Re: RFN (kontynuacja Kto tu jest f...?) 27.11.14, 09:58
        Adas pelna zgoda.......... i podziw bo mnie sie nie udalo bredni do konca przeczytac o "masochistce " z Niemiec nawet nie wspomne
        • mara571 szanowni panowie adamus i szwampuch 27.11.14, 14:26
          mnie sie tez poziom wiekszosci watkow zakladanych tutaj i przede wszystkim na forum Kraj nie odpowiada.
          A jak mi sie nie podoba z powodu poziomu zblizonego do tego z niemieckiego Stammtischa, to po prostu nie czytam wpisow i nie zabieram w nim glosu.
          • szwampuch58 Re: szanowna pani 27.11.14, 15:35
            ja zabieram,chyba nie jest to zabronione?
          • adamusb Re: szanowni panowie adamus i szwampuch 27.11.14, 15:39
            Jest wiele wątków, których nie komentuję, ten jednak jest tak absurdalny, że nie dało się przejść obok niego obojętnie.


    • aby Re: RFN kont. 28.11.14, 03:58
      RFN cont
      Dziękuję p. Maro za komentarz. Zgadzam się, co do książek. W tym zakresie działa jeszcze wolność słowa, ale wpływ ciekawych, krytycznych publikacji w bardzo niewielkim stopniu jest zauważalny przez mainstreamową Öffentlichkeit.
      Problem z Turkami polega na tym, że klasa polityczna traktuje podpisanie ‘zobowiązania lojalności’ jako zobowiązanie do zgłaszania władzom wszelkich podejrzeń oraz zamknięcia przed salafistami i innymi radykałami drzwi meczetów. W jednym z talkshowów przedstawiciel tureckiego stowarzyszenia religijnego odrzucił te żądania, argumentując, że meczety są otwarte dla wszystkich, a dżihadyści nie mają wypisane na czole, kim są i co mają zamiar robić. Kosa trafia na kamień w każdym innym punkcie spornym. Czy w liberalnym państwie prawa można zabronić członkom jakiejś wspólnoty religijnej prowadzenia akcji propagandowych (rozdawanie Koranu) na ulicy, czy państwo może wtrącać się do tego, jak się ubierają, czy jak mają zmienić swoją wiarę? W Niemieczech dość powszechne jest oczekiwanie, że z wdzięczności za udział w niemieckim consumer society muzułmanie dokonają głębokiej rewizji swoich przekonań, nabiorą krytycznego dystansu do nauk swojego Proroka, jednym słowem – odrobić lekcje Reformacji i Oświecenia, z naciskiem na to drugie słowo. Tymczasem Turcy, i to ci jak to się mówi doskonale zintegrowani i mówiący lepiej po niemiecku niż większość zwykłych Niemców, nie chcą być przedmiotem edukacyjnych zabiegów i domagają się grzecznie lecz stanowczo, by rozmawiać z nimi jak równy z równym, auf Augenhöhe.
      W tym względzie Niemcy są bardzo podobni do ludzi sowieckich, którzy spodziewali się, że w nowej rzeczywistości ludzie odwrócą się o d religii z jej ‘absurdalnym’ nakazami i zakazami. To się nie ziściło w ZSRR/Rosji i chyba nie spełni się na Zachodzie – przynajmniej w odniesieniu do islamu.

      Nie dziwię się, że Polacy, którym udało się 'załapać' w Niemczech uważają, że są w przedsionku raju i krytyka przeszkadza im w konsumowaniu swego szczęścia.

      Ja patrzę na to z innej perspektywy. To co w tym kraju jest uderzające w porównaniu z Anglią czy Włochami jest powszechne poczucie rezygnacji i bezradności, kiedy rozmawia się z tzw. zwykłymi ludźmi, pasywność i uległość w stosunku do tych 'na górze', którzy 'wiedzą lepiej' i decyzjom których trzeba się podporządkować. W żadnym innym kraju nie ma tylu ludzi, którzy jeśli mają jakieś pretensje, jednocześnie mówią, że ich głos nic nie znaczy, bo "wir werden nicht ernst genommen".
      Zadałem sobie pytanie, dlaczego w kraju rzekomo wzorowej demokracji i dobrobytu jest tak ludzi zdołowanych – wyjąwszy bojowniczki / bojowników przełamujących różne tabu, którym nie sposób odmówić bojowego ducha i optymizmu, jak np. reformująca język niemiecki Professorix Lann Hornscheidt (cf. der-gruene-wahn.de/asterix-und-obelix-in-der-universitaet). Wyszło mi, że przyczyn trzeba szukać w fatalnej ideologicznej niewoli, w jakiej znalazły się Niemcy i która uniemożliwia im sensowne odgrywanie roli przodującego państwa Europy.
      W swoich obserwacjach nie jestem odosobniony. Cytują ze Gertem Scobelem, filozofem który ma swój program w 3Sat: „wenn man mit den Meschen darüber spricht, stellt mann fest daß sich ein ziemlich starker Pessimismus bei uns breit macht” , die Leute sind „hilflos, werden einfach nicht ernst genommen". Mówiono o różnych aspektach tego pesymizmu, ale niewątpliwie wspólnym mianownikiem jest załamanie się (niewydolność) pewnego modelu rozwoju historycznego i pedagogiki społeczno-państwowej, wywiedzionej z oświeceniowego marzenia i oświeceniowego absolutyzmu. Scobel określił to tak „Wenn es so ist, es ist eine Bakrotterklärung von dem worum wir eigentlich die ganze Zeit nach der Aufklärung geglaubt haben“. Ten wniosek wymaga jednej istotnej poprawki – to nie „myśmy“, to „wyście”- grupa, która przejmowała kontrolę nad sferą publiczną po wojnie.
      www.3sat.de/scobel/
      --------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka