Dodaj do ulubionych

Jak wyznawcy "Blut und Ehre" walczyli po

IP: *.aster.pl 04.10.04, 12:50
stronie Hitlera:

students.depaul.edu/~tdetkiew/index.htm

Było tej hołoty więcej, ale nie mam już dzisiaj więcej czasu na szukanie.

Litwini, Finowie, Brytyjczycy, Hindusi, Waloni, Baskowie, Włosi, Słowacy, Gruzini, Azerowie, Albańczycy, Chorwaci, Serbowie, Słoweńcy, Bułgarzy -
Obserwuj wątek
    • Gość: eres Re: Jak wyznawcy "Blut und Ehre" walczyli po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 16:00
      Nie masz racji, lista kolaborantów ma swój koniec. Nie mają też racji ci,
      którzy twierdzą, że wszyscy kolaboranci Hitlera walczyli w imię idei ruchu
      artamańskiego o "więzi krwi i ziemi". Jak wiadomo, legiony rosyjskie, kaukaskie
      i ukraiński dały się zwieść niemieckiemu hasłu walki z bolszewizmem, przez
      którego rządy narody te były szczególnie doświadczane.
      A czy Cepa brakowi czasu należy przypisać nie umieszczenie Polaków w rzędzie
      tych, którzy walczyli po stronie hitlerowskich Niemiec? A przecież jest o czym
      pisać.
      Mniemam, że dobrze o tym wiesz, ale zgodnie z ulubioną tezą "prawdziwych
      Polaków", iż cały naród polski walczył z okupantem, nielicznych kolaborantów
      likwidował ruch oporu, Polska ucierpiała najbardziej z pośród wszystkich
      państw biorących udział w wojnie, a zbrodni wojennych dopuszczali się Niemcy,
      sowieci, Ukraińcy, litewscy szaulisi i wielu, wielu innych, tylko nie Polacy.
      Jeśli istotnie nie posiadasz wiedzy o polskiej kolaboracji z Niemcami, to
      chętnie Ci pomogę w jej pozyskaniu.
      • Gość: rachelka Re: Jak wyznawcy "Blut und Ehre" walczyli po IP: *.twcny.rr.com 05.10.04, 16:07
        wiadomo,ze w kazdym narodzie masz roznych ludzi i wszedzie znajdziesz
        kolaborantow. swietnie widac to po naszym forum jaki jest przekroj spoleczenstwa
        polskiego mieszkajacego w kraju i poza jego granicami. czy sadzisz,ze gdyby
        teraz polska byla pod okupacja to nie znalezli by sie ludzie chcacy
        kolaborowac?jest to problem nie tylko polski ale swiatowy.no ale poczekajmy na
        glownego eksperta od wszystkiego,szczegolenie od czasow nazi nasza niezawodna
        nowo-narodzona poetke-gabryske. juz leci z jej wirtualnymi stronami o
        kolaborantach brytyjskich:)
        uwaga, uwaga nadchodzi
      • Gość: aki ok pisz IP: *.protonet.pl 05.10.04, 16:17
        chetnie przeczytam
        • Gość: Perry Re: ok pisz IP: 160.79.164.* 05.10.04, 16:23
          Mnie szczegolnie interesuje lista serbskich kolaboratorow. Napewno byli, ale
          do tej pory ja o nich ni eslyszalem.
          Inny narod ma zaszczyt miec tytul "narod szmalcownikow"
          • jarek-festweb Re: ok pisz 05.10.04, 16:28
            Gość portalu: Perry napisał(a):

            > Mnie szczegolnie interesuje lista serbskich kolaboratorow. Napewno byli, ale
            > do tej pory ja o nich ni eslyszalem.
            > Inny narod ma zaszczyt miec tytul "narod szmalcownikow"

            Najmniej slyszy sie o "szmalcownikach" wsrod Eskimosow.
            Sprobuj zasrancu zgadnac - dlaczego.
            • Gość: jarek-Zyd ne telus A Arab ,ktory uzywa nicku jarek-festweb jakiego IP: *.fastres.net 05.10.04, 22:40
              narodu smalcownikow jest reprezentantem. Biedaku z Bchsia.telus.net.
            • Gość: Perry Re: ok pisz IP: *.dyn.optonline.net 06.10.04, 04:26
              ten zasraniec jednak wie ze w odroznieniu od Eskimosow Serbi byli pod okupacja
              niemiecka. Ale jak w wiekszosci prawoslawnych panstw nikt tam Zydow nie
              wydawal. Podobnie jak w Bulgarii lub Rosji. Katolicy natomiast ... Chorwaci,
              Ukraincy, Litwini - wrodzeni faszysci, nie? Do tej pory!, nie?
              Czy ja przypadkiem nie zapomnialem o jeszcze jednym narodzie katolickim?
              Zasraniec jak ja nie bardzo pamieta szczegoly o chrzescianach.
        • Gość: Cep Re: ok pisz IP: *.aster.pl 05.10.04, 16:49
          Ja też chętnie przeczytam o polskich legionach SS, co tam, niech będzie dywizja -
          • Gość: eres A więc piszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 01:04
            Sarkazmem nie nadrobisz braku wiedzy.
            Polskich formacji SS nie było, to oczywiste. Natomiast Polaków służących w
            niemieckich formacjach militarnych było bardzo wielu.
            Znana to stara teza Niemców, owych tak zwanych "wiecznie wczorajszych", że
            zbrodni wojennych dokonywały wyłącznie formacje SS. Truizmem jest, że zbrodni
            na terenach okupowanych przez Niemcy hitlerowskie dokonywały wszystkie
            hitlerowskie formacje militarne z Wehrmachtem włącznie, a może nade wszystko,
            bo były najliczniejsze.
            Nie było także odrębnych jednostek polskich w Wehrmachcie, co nie znaczy, że
            nie było Polaków w hitlerowskim wojsku. Bezspornym faktem jest, iż w wojsku
            niemieckim, głównie w Wehrmachcie, służyli Volksdeutsche i tzw. Eingedeutschte,
            a więc Polacy, którzy dobrowolnie, bądź niezupełnie dobrowolnie zostali uznani
            za zniemczonych i formalnie wciągnięci na tak zwane Volkslisty oznaczone
            numerami od I do IV. Akcje zniemczania Polaków prowadzili Niemcy na obszarach
            Polski, które przyłączone zostały do Rzeszy, czyli na Śląsku (Reichsgau
            Oberschlesien), na Pomorzu Gdańskim (Reichsgau Danzig-Westpreussen) i w
            Wielkopolsce (Warthegau). Tego rodzaju masowych akcji Niemcy nie prowadzili w
            GG i na pozostałych okupowanych terenach Polski. Takich nowokreowanych Niemców
            polskiego pochodzenia (Volksdeutsche i Eingedeutschte) było ok. 3.5 mln..
            Spośród zniemczonych Polaków do wojska wcielono praktycznie całą ich męską
            populację w wieku poborowym (Wehrpflichtige). Wg historyków niemieckich w
            niemieckich formacjach militarnych, głównie w Wehrmachcie, służyło ponad 250
            tys. Polaków (ci z listy II. grupy - Volksdeutsche i z listy III. grupy -
            Eingedeutschte). Żołnierze niemieccy określali swoich polskich Kameraden
            pogardliwie "Beutekameraden" (zdobyczni towarzysze broni). Nawet ci nieliczni
            polscy żołnierze Wehrmachtu, którzy na froncie włoskim przeszli do Korpusu gen.
            Andersa, nie usiłowali nikogo przekonywać, iż w hitlerowskim wojsku strzelali
            wyłącznie w powietrze albo pracowali w kuchni polowej.
            Co nie znaczy, że w okupowanej Polsce nie było chętnych do utworzenia polskiego
            legionu u boku Niemców. To, że w okupowanej Polsce nie utworzono rządu
            kolaboracyjnego, nie oznacza, że nie było ludzi gotowych do jego sformowania.
            Już w październiku 1939 r. powstało w Warszawie sprzysiężenie o kryptonimie NOR
            dążące do porozumienia z Niemcami i sformowania armii polskiej u boku
            Wehrmachtu. O to samo zabiegał Bolesław Piasecki, przedwojenny lider Falangi, a
            w PRL osławiony prezes PAX – współpracującej z komunistami
            organizacji „postępowych katolików”. Innym kandydatem na "Quislinga" był – jak
            już o tym wielokrotnie pisano – Władysław Studnicki, który proponował Niemcom
            utworzenie dwunasto-, piętnastomilionowego kolaboracyjnego państwa polskiego i
            aż do końca wojny domagał się od Niemców sformowania polskich oddziałów w
            ramach Osttruppen. Z planów tych nic nie wyszło, bo sam Hitler nie chciał mieć
            polskich sojuszników. Nie ufał Polakom. Zabiegi polskich nazistów, ze
            Studnickim na czele, dały - dzięki Bogu - mizerne wyniki. Były jednak w naszej
            najnowszej historii faktem haniebnym.
            Hitler osobiście zabraniał werbowania Polaków do jakichkolwiek niemieckich
            formacji militarnych. Zmiana stanowiska Niemców w tej kwestii nastąpiła dopiero
            tuż przed klęską Niemiec. Jak pisze Jerzy Kochanowski: >>Hans Frank znowu
            przekonywał Berlin o pożytkach płynących z werbunku Polaków. Tym razem nie
            natrafił na opór. 24 października 1944 r. – na dwa dni przed uroczystościami
            pięciolecia GG – Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych ogłosiło, że Hitler zgodził
            się na użycie Polaków w oddziałach pomocniczych Wehrmachtu. Polscy ochotnicy
            mieli nosić mundury niemieckie, wyróżniając się opaską na ramieniu z
            napisem "Im Dienst der deutschen Wehrmacht". W dzień po ukazaniu się pierwszej
            wzmianki o naborze, 18 listopada 1944 r. sfilmowano przemarsz ulicami Krakowa
            oddziału 30 mężczyzn i 15 kobiet ubranych w niemieckie mundury i śpiewających
            polskie piosenki wojskowe<<.
            Innym przykładem szczególnie haniebnej kolaboracji zbiorowej była w Generalnym
            Gubernatorstwie postawa funkcjonariuszy policji polskiej, t.zw. „granatowej”. W
            okresie okupacji w szeregach tej formacji służyło 10 do 11 tysięcy
            przedwojennych policjantów, z pośród 28 tys. funkcjonariuszy Policji Państwowej
            II. Rzeczypospolitej. Policjanci polscy w służbie okupanta byli bezwzględnie
            zwalczani przez podziemie. Tylko nieliczni z nich współpracowali z podziemiem.
            Np. wywiad niemiecki oceniał, że w dystrykcie radomskim współpracowało z
            podziemiem ok. 6 % polskich policjantów. Liczba 43 policjantów skazanych przez
            sądy podziemia na śmierć, to tylko cząstka wyroków wydanych na granatowych
            policjantów.
            Polska policja granatowa była wiernym pomocnikiem niemieckich formacji
            policyjnych, uczestniczyła w akcjach terroru okupanta wobec ludności polskiej i
            żydowskiej. Jak się można dowiedzieć z dziennika Hansa Franka (ze sprawozdania
            SS-Gruppenfuehrera Modera): „[...] Każda z 15 bram getta (warszawskiego – mój
            przyp.) jest dzień i noc strzeżona przez wartownika polskiego i niemieckiego.
            Służbę patrolową w getcie pełni codziennie 75 niemieckich i 400 polskich
            policjantów. Utrzymanie porządku w obrębie samej dzielnicy żydowskiej należy do
            żydowskiej służby porządkowej, podległej policji polskiej”. Do obowiązków
            polskiej policji należało także wykonywanie w getcie egzekucji na Żydach
            skazanych przez Niemców na kary śmierci (m.in. za opuszczenie terenu getta).
            Na koniec jeszcze jeden przykry dla nas Polaków fakt: pierwsze 5 stronic
            osławionego raportu Stroopa (dot. pacyfikacji powstania w getcie warszawskim)
            zawierają pełen wykaz poległych i rannych w walkach pacyfikacyjnych . Wymienia
            się tam ich z imienia, nazwiska, daty urodzenia, rodzaju formacji i stopnia.
            Pośród esesmanów, żołnierzy Wehrmachtu i formacji kolaboranckich (Stroop nazywa
            ich „Trawniki-Maenner”, od miejscowości Trawniki, gdzie mieścił się obóz dla
            Żydów i gdzie szkolono strażników obozowych, także owych osławionych „Hiwis”)
            widnieją także wszystkie dane poległych polskich policjantów granatowych,
            którzy w liczbie ok. 160 brali zbrojny udział w pacyfikacji. A ów wykaz
            zatytułowany jest następująco: „Fuer den Fuehrer und fuehr ihr Vaterland sind
            im Kampf bei der Vernichtung von Juden und Banditen im ehemaligen juedischen
            Wohnbezirk in Warschau gefallen: [...]” („Za Wodza i ich ojczyznę polegli w
            walce związanej z niszczeniem Żydów i bandytów w byłej żydowskiej dzielnicy
            mieszkalnej w Warszwie: [...]”).
            • Gość: . Eresie, moze ty mi powiesz jakiej narodowosci byl IP: *.range81-156.btcentralplus.com 06.10.04, 01:08
              B.Kaminski?
              • Gość: PP Re: Eresie, moze ty mi powiesz jakiej narodowosci IP: 207.7.201.* 06.10.04, 01:58
                Slynny historyk jasiek gross pewnego dnia ereskcje i wynikiem tego jest eres.
                Stad te eresowe iskanie na forumie.Nawet jesli udzial polakow w wehrmachcie
                przypominal kawal o przepisie na pasztet z zajaca (1 zajac + 1kon), grosse i
                eresy isskaja. isskajace issaki
                • Gość: . Do licha: Kaminski - nazwisko w Polsce taboo? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 06.10.04, 03:55
                  • Gość: Sentencius Re: Do licha: Kaminski - nazwisko w Polsce taboo IP: *.introweb.nl 06.10.04, 11:50
                    ..raczej na Ukrainie i juz tu Gromowi3 raz pisalem o Polonii kanadyjskiej
                    skladajacej sie glownie wlasnie z takich "Kaminskich"-przynajmniej w stanie
                    Saskachewan.
            • Gość: Cep Pisz, pisz IP: *.aster.pl 06.10.04, 01:21
              Co mam nadrabiać, jaki sarkazm.

              Oddziałów stricte polskich, porównywalnych do innych ochotniczych formacji, w SS ani Wehrmachcie nie było.

              Udział Niemców, byłych obywateli polskich, w tych formacjach jest oczywisty. Na terenach włączonych do Rzeszy podlegali powszechnemu poborowi, w GG mogli się zgłaszać na ochotnika. Robienie z nich na siłę Polaków jest nieporozumieniem. Podobnie nieporozumieniem jest uznawanie za kolaborantów poborowych nie-niemieckiego pochodzenia z terenów włączonych do Rzeszy. Działanie pod przymusem nie oznacza kolaboracji.

              Starania garstki obłąkańców o powołanie polskich formacji ochotniczych mnie nie obchodzą. Nie uzyskały zrozmienia u Niemców, i nie uzyskałyby poparcia wśród ludności GG. Nie ma o czym gadać.

              Polska Policja (Granatowa) z GG to inna sprawa; interpretacje jej działalności nie są bynajmniej jednoznaczne. Zdaje się że, że komisja kwalifikacyjno-weryfikacyjna przywróciła po wojnie wiekszość policjantów do słuzby.

              • Gość: eres Re: Pisz, pisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 23:18
                Cep: Oddziałów stricte polskich, porównywalnych do innych ochotniczych
                formacji, w SS ani Wehrmachcie nie było. Udział Niemców, byłych obywateli
                polskich, w tych formacjach jest oczywisty. Na terenach włączonych do Rzeszy
                podlegali powszechnemu poborowi, w GG mogli się zgłaszać na ochotnika. Robienie
                z nich na siłę Polaków jest nieporozumieniem.
                eres: Jak podaje prof. Józef Buszko, volkslisty I i II grupy podpisało 780 tys.
                osób, a III i IV - 2,5 mln.. Tymczasem wg spisu z r. 1931 r. język niemiecki
                jako ojczysty deklarowało 741 tys. obywateli II RP. Wg Jerzego Sławomira Maca:
                >>część Polaków - zwłaszcza na Pomorzu i Śląsku - została do tego zmuszona, ale
                setki tysięcy z własnej woli chciały uzyskać niemieckie papiery. Np. by spełnić
                kryteria volksdojcza IV grupy, wystarczyło "nie występować przed wojną przeciw
                ludności niemieckiej"<<.
                Jak wiadomo, dla części Polaków znalezienie się na którejś z volkslist
                oznaczało zarówno względne bezpieczeństwo, jak i korzystne przydziały
                żywnościowe ("Lebensmittelkarten") i talony na różne dobra ("Bezugscheine").
                Względne bezpieczeństwo, bo nie groziło obozem pracy (np. w Potulicach) czy
                deportacją do GG. Czyli lepiej dogadać się z okupantem, niż dzielić los Polaków
                w Generalnym Gubernatorstwie.
                N.b. spędziłem lata okupacji w Warszawie, znałem ludzi deportowanych z
                Wielkopolski; cierpieli - podobnie do warszawian - biedę i stały lęk, ale byli
                dumni, że się nie zhańbili kolaboracją. Inna rzecz, że Greiser, Gauleiter
                Warthegau, w przeciwieństwie do Forstera, Gauleitera Pomorza, był przeciwny
                nakłanianiu Polaków do podpisywania volkslist; głosił on pogląd, iż Polacy są
                niegodni tego "zaszczytu". Stąd też najliczniejsza grupa deportowanych do GG
                Polaków wywodziła się z Wielkopolski.
                Cep: Oddziałów stricte polskich, porównywalnych do innych ochotniczych
                formacji, w SS ani Wehrmachcie nie było. Udział Niemców, byłych obywateli
                polskich, w tych formacjach jest oczywisty. Na terenach włączonych do Rzeszy
                podlegali powszechnemu poborowi, w GG mogli się zgłaszać na ochotnika. Robienie
                z nich na siłę Polaków jest nieporozumieniem.
                eres: Jak podaje prof. Józef Buszko, volkslisty I i II grupy podpisało 780 tys.
                osób, a III i IV - 2,5 mln.. Tymczasem wg spisu z r. 1931 r. język niemiecki
                jako ojczysty deklarowało 741 tys. obywateli II RP. Wg Jerzego Sławomira Maca:
                >>część Polaków - zwłaszcza na Pomorzu i Śląsku - została do tego zmuszona, ale
                setki tysięcy z własnej woli chciały uzyskać niemieckie papiery. Np. by spełnić
                kryteria volksdojcza IV grupy, wystarczyło "nie występować przed wojną przeciw
                ludności niemieckiej"<<.
                Jak wiadomo, dla części Polaków znalezienie się na którejś z volkslist
                oznaczało zarówno względne bezpieczeństwo, jak i korzystne przydziały
                żywnościowe ("Lebensmittelkarten") i talony na różne dobra ("Bezugscheine").
                Względne bezpieczeństwo, bo nie groziło obozem pracy (np. w Potulicach) czy
                deportacją do GG. Czyli lepiej dogadać się z okupantem, niż dzielić los Polaków
                w Generalnym Gubernatorstwie.
                N.b. spędziłem lata okupacji w Warszawie, znałem ludzi deportowanych z
                Wielkopolski; cierpieli - podobnie do warszawian - biedę i stały lęk, ale byli
                dumni, że się nie zhańbili kolaboracją. Inna rzecz, że Greiser, Gauleiter
                Warthegau, w przeciwieństwie do Forstera, Gauleitera Pomorza, był przeciwny
                nakłanianiu Polaków do podpisywania volkslist; głosił on pogląd, iż Polacy są
                niegodni tego "zaszczytu". Stąd też najliczniejsza grupa deportowanych do GG
                Polaków wywodziła się z Wielkopolski.

                Cep: Podobnie nieporozumieniem jest uznawanie za kolaborantów poborowych nie-
                niemieckiego pochodzenia z terenów włączonych do Rzeszy. Działanie pod
                przymusem nie oznacza kolaboracji.
                eres: Polacy żyjący na terenie części Polski wcielonych do Rzeszy byli
                zastraszani, ale w zasadzie nie byli zmuszani do podpisywania volkslist,. Z
                wielu relacji ludzi z Pomorza Gdańskiego wiem, że dla Polaków żyjących w Gau
                Danzig-Westpreussen perspektywa życia w GG nie odbiegała od obozu
                koncentracyjnego.


                Cep: Podobnie nieporozumieniem jest uznawanie za kolaborantów poborowych nie-
                niemieckiego pochodzenia z terenów włączonych do Rzeszy. Działanie pod
                przymusem nie oznacza kolaboracji.
                eres: Polacy żyjący na terenach Polski wcielonych do Rzeszy byli wprawdzie
                zastraszani, ale w zasadzie nie byli zmuszani do podpisywania volkslist. Z
                wielu relacji ludzi z Pomorza Gdańskiego wiem, że dla Polaków żyjących w "Gau
                Danzig-Westpreussen" perspektywa życia w GG nie odbiegała od obozu
                koncentracyjnego. Stąd paniczny lęk przed deportacją był ich doradcą.
                • Gość: Cep Re: Pisz, pisz, eeep --- pisz, pisz IP: *.aster.pl 07.10.04, 04:17
                  Czytaj więcej Maca, a jeszcze gorsza czkawka murowana.

                  Pytanie zasadnicze: czy jak ktoś nie podpisał Volkslisty, przestawał podlegać powszechnemu obowiązkowi służby wojskowej?

                  Odp.: kto tak uważał, lądował w najlepszym razie sam w obozie

                  Następne pytanie zasadnicze: Czy jak ktoś na obszarach okupacji sowieckiej nie przyjął tzw. paszportu, przestawał podlegać obowiązkowi służby wojskowej?

                  Odp.: kto tak uważał, lądował w najlepszym razie sam na Syberii
      • Gość: abcd Drogi Eresie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.04, 22:16
        Poruszyles trudny choc ciekawy temat kolaboracji Polakow z hitlerowcami.
        Ciekawi mnie czy przez Polakow rozumiesz tylko obywateli polskich narodowosci
        polskiej?
        A co z pozostalymi?
        Czy moglbys podac jakas narodowosc, ktora w 100 % jest poza lista kolaborantow?
        Czy moglbys uzasadnic swoja teze dlaczego uwazasz, ze lista ta konczy sie
        wlasnie na polskich Polakach?
        Z uszanowaniem.
        • Gość: . Bez aluzji: jakiej narodowosci byl B.Kaminski? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 05.10.04, 22:40
          • Gość: Cep Re: Bez aluzji: jakiej narodowosci byl B.Kaminski IP: *.aster.pl 05.10.04, 22:50
            Kundel
            • Gość: . Nie klam - nie ma takiej nacji w encyklopedii... IP: *.range81-156.btcentralplus.com 05.10.04, 22:51
              • Gość: Cep Re: Nie klam - nie ma takiej nacji w encyklopedii IP: *.aster.pl 05.10.04, 22:55
                Jak to nie ma? Kundel to kundel -
            • yahve1 Re: Bez aluzji: jakiej narodowosci byl B.Kaminski 06.10.04, 01:26
              Gość portalu: Cep napisał(a):

              > Kundel

              i krewny kundla kropy z Anglii

              Narodowosc??? zadna to smiecie !!!
          • Gość: eres Re: Bez aluzji: jakiej narodowosci byl B.Kaminski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 01:24
            Chodzi Ci zapewne o kata powstania warszawskiego - Mieczysława Kamińskiego.
            SS-Brigadefuehrer Mieczysław Kamiński urodził się w Poznaniu w r. 1896. Jego
            matka była poznańską Niemką, a ojciec (Władysław) Polakiem, on sam podawał się
            za Rosjanina. Po I w.św. przebywał w Leningradzie. W r. 1942 ujęty został przez
            Niemców pod Orłem w randze sowieckiego kapitana. Szybko wstąpił do służby
            niemieckiej. Po szeregu walk wycofał się ze swoją brygadą do Prus Wschodnich,
            gdzie wraz brygadą został przez Himmlera przyjęty do formacji SS. W pacyfikacji
            powstania warszawskiego Kamiński dowodził jednym, kombinowanym pułkiem złożonym
            z nieżonatych żołnierzy wszystkich pięciu pułków, z jakich składała się jego
            brygada. Ów pułk brygady RONA wraz ze swoim dowódcą, Kamińskim, wchodził w
            skład grupy wojsk SS-Obergruppenfuehrera von dem Bacha.
            SS-Brigadefuehrer Kamiński został jeszcze w trakcie trwania powstania, bo w
            dniu 26. sierpnia 1944 r. na rozkaz von dem Bacha rozstrzelany przez Niemców.
            Egzekucja ta dokonana została nie z racji zbrodni popełnionych na ludności
            polskiej, ale za dokonane przez Kmińskiego grabieże i rabunki.
            Oto fragmenty protokołu z przesłuchań (po wojnie) von dem Bacha przez
            prokuratora (odnośnie przyczyn egzekucji Kamińskiego). Von dem Bach: „[...] sam
            widziałem, panie prokuratorze, dowody, a mianowicie wóz napełniony po brzegi
            skradzionymi rzeczami wartościowymi, złotymi zegarkami, brylantami. On miał
            pełne walizy srebra, złota i brylantów”.
            Prokurator na to: „W takim razie człowiek ten był skazany nie za to, że
            popełnił kradzież, lecz za to, że kradzież została dokonana na rzecz jego
            kieszeni zamiast na rzecz niemieckiego Wehrmachtu”.
            Przytoczę jeszcze parę szczegółów dot. watażki SS-Brigadefuehrera Kamińskiego:
            W trakcie polemiki w jednym z wcześniejszych wątków ktoś całkowicie błędnie
            przedstawił postać SS-Brigadefuehrera Mieczysława Kamińskiego, pisząc o nim
            m.in. że ścigany był przez Gestapo rzekomo za... zbrodnie popełnione na
            ludności polskiej.
            Gdyby nie dramat tamtych czasów, to można by to określić jako dość
            humorystyczne fantazjowanie. Jak wiadomo, za mordowanie ludności polskiej
            dowódcy hitlerowscy przyznawali podwładnym odznaczenia, także żołnierzom
            jednostek kolaboranckich. Kamiński był - jak wiadomo - dowódcą osławionej
            brygady szturmowej SS utworzonej ze środowisk kolaboranckich, głównie Rosjan.
            Brygada znana była pod nazwą „Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armija”
            (RONA, nie mylić z armią ROA gen. Własowa!).
            • Gość: Cep Mieczysław czy Bronisław, Poznań czy Witebsk? IP: *.aster.pl 06.10.04, 01:32
              <<Waffen-Brigadeführer

              Bronisław Władysławowicz Kamiński 1899 1944

              Urodził się 16.06.1899 w Witebsku.>>


              wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/cv_kaminski.htm
              • krystian71 Re: Mieczysław czy Bronisław, Poznań czy Witebsk? 06.10.04, 01:47
                Urodził się 16.06.1899 w Witebsku. Po wygaśnięciu wojny domowej w Rosji, dopóki starczyło pieniędzy, mieszkał i studiował w Leningradzie. Tam zbliżył się do miejscowej grupy bucharinowców. W roku 1929 został objęty śledztwem pod zarzutem sprzeciwiania się nowemu porządkowi rolnemu ZSRR, a w 1935 został osądzony "za kontakty z polskim i niemieckim wywiadem" [art. 58 § 6 Kodeksu Karnego ZSRR z 1926] i skazany na 10 lat obozu poprawczego. Początkowo trzymany był na Butyrkach, a później w łagrze w Niżnim - Tagile koło Czelabińska. Do wkroczenia Niemców pracował jako inżynier w gorzelni w Łoktiu, gdzie został zesłany po odbyciu wyroku. Jego rodzina została latem 1941 ewakuowana w głąb ZSRR, a on sam był od października tegoż roku zastępcą i prawą ręką Konstantina P. Woskobojnika.
                Po jego śmierci przejął kierownictwo cywilne i wojskowe okręgu. Ze zmobilizowanych ludzi na podległych sobie terenach oraz ochotników stworzył Kamiński pięciopułkową brygadę RONA, która prowadząc działania przeciwpartyzanckie na zapleczu wojsk niemieckich zaoszczędziła Wehrmachtowi zaangażowania do tych czynności co najmniej jednej dywizji bezpieczeństwa.
                W czasie Powstania Warszawskiego Kamiński konkurował pod względem okropności zbrodni z brygadą Dirlewangera. Okrucieństwa dokonywane przez żołnierzy RONA przerażały nawet samych Niemców. Jego żołdacy od 4 VIII 1944 zajmowali się mordowaniem bezbronnej ludności Ochoty. Żołnierzy Kamińskiego walka z powstańcami właściwie nie interesowała; woleli mordować, gwałcić, rabować i pić... Pewny siebie dowódca RONA pozwalał sobie na otwarte wygłaszanie wielu bardzo krytycznych ocen kompetencji niektórych niemieckich dowódców. To i liczne jego ekscesy sprawiły, że po objęciu dowodzenia nad całością niemieckich sił przeciwpowstańczych przez SS-Obergruppenführera von dem Bacha, brygadę z powodu "obniżenia stanu dyscypliny" wycofano z walk w Warszawie. W tym czasie dowodzący 9. Armią gen. von Vormann, był stale "zasypywany" skargami na poczynania Kamińskiego i jego ludzi.

                a tak podaja google
                skad te wiadomosci o Poznaniu,matce Niemce-swiat zwariowal
                • Gość: eres Re: Mieczysław czy Bronisław, Poznań czy Witebsk? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 16:40
                  k71: skad te wiadomosci o Poznaniu,matce Niemce-swiat zwariowal

                  eres: Oto źródła informacji:
                  Jerzy Kirchmayer "Powstanie warszawskie". Autor pisze: >>SS-Brigadeführer
                  Mieczysław Kamiński, wg danych zebranych przez b. Instytut Pamięci
                  Narodowej, "urodził się w Poznaniu [...]" << i dalej następują dane wymienione
                  przeze mnie w moim komentarzu z dn. 5.b.m.
                  oraz historyk Karol Grünberg "SS - czarna gwardia Hitlera". Jednakże jako imię
                  Kamińskiego Grünberg podaje Bronisław.
                  Także: Władysław Bartoszewski "Prawda o von dem Bachu".
            • Gość: wszystkojednokto Re: Bez aluzji: jakiej narodowosci byl B.Kaminski IP: *.chello.pl 06.10.04, 08:36
              Eres,zarzuciles nas mnostwem szczegolowych,wiec niby wiarygodnych informacji
              Ja takiego delikwenta sprawdzam w ten sposob,ze szukawm w tych informacjach czegos na czym sie znam i porownuje
              Jesli mylisz sie co do imienia,daty i miejsca urodzenia to i cala reszta jest podejrzana
              Podobnie twoje rewelacje na temat udzialu Polski w kolaboracji z hitlerem
              Sam fakt,ze nie chciano rozmawiac ze Studnickim swiadczy o tym,ze byl to czlowiek niewiarygodny i bez zaplecza.Hitler wyraznie nie chcial Polakow w Wehrmachcie-tzn nie ufalby takiemu wojsku-o czym to swiadczy?
              Chyba nie o tym,ze Polacy nie potrafia sie bic
              Z materialow zrodlowych nt Grznatowej Policji rowniez co innego wynika
    • yahve1 eres niezly jestes !! szczegolnie jak 06.10.04, 01:39
      trzeba Polakom dokopac.
      Dobrze ze "maszych" oszczedzasz ,nawet o ich dzialalnosci w getcie W-wskim
      (Judenrat) nie wspomniales i tak trzymaj!!! bo jak nie to kaze ciebie powtornie
      obrzezac.
      • Gość: . Rachelka w nowym wcieleniu - a to cipa! IP: *.range81-156.btcentralplus.com 06.10.04, 03:57
    • wojcd do Eresa 06.10.04, 02:10
      Eresie
      intencje autora watku sa oczywiste. W czym rzecz. Polska jako chyba jedyny z
      okupowanych przez Hitlera krajow, ktory nie poszedl na kolaboracje. Niemcy tak
      dalece nie ufali Polakom, ze nie probowali stworzyc nawet jej pozorow (stricte
      polskie jednostki wojskowe, administracja wyzszego szczebla,....). Z tego
      powinnismy sie cieszyc.
      Wyszukiwanie przez Ciebie jakis przypadkow jednostkowych nic nie wnosi do tej
      optyki.
      • bam_buko Re: do Eresa 06.10.04, 03:19
        wojcd napisał:

        > Eresie
        > intencje autora watku sa oczywiste. W czym rzecz. Polska jako chyba jedyny z
        > okupowanych przez Hitlera krajow, ktory nie poszedl na kolaboracje. Niemcy
        tak
        > dalece nie ufali Polakom, ze nie probowali stworzyc nawet jej pozorow
        (stricte
        > polskie jednostki wojskowe, administracja wyzszego szczebla,....). Z tego
        > powinnismy sie cieszyc.
        > Wyszukiwanie przez Ciebie jakis przypadkow jednostkowych nic nie wnosi do tej
        > optyki.

        eres dziala jak jego GW .....wybiorczo
      • Gość: Sentencius i to poszlo w swiat IP: *.introweb.nl 06.10.04, 10:31
        wojcd napisał:
        Eresie
        intencje autora watku sa oczywiste. W czym rzecz. Polska jako chyba jedyny z
        okupowanych przez Hitlera krajow, ktory nie poszedl na kolaboracje. Niemcy tak
        dalece nie ufali Polakom, ze nie probowali stworzyc nawet jej pozorow (stricte
        polskie jednostki wojskowe, administracja wyzszego szczebla,....). Z tego
        powinnismy sie cieszyc.Wyszukiwanie przez Ciebie jakis przypadkow jednostkowych
        nic nie wnosi do tej optyki.

        W jednym z odcinkow serialu "Band of Brothers",w Polsce znanego chyba pod nazwa
        Kompania Braci(a powinno byc:"Baterstwo Broni") jest taka scena ,kiedy
        kompania Easy bierze do niewoli grupe SS-manow.Jeden z nich wola-"Ï'm Polish!"
        Na to kapitan Winters odpowiada-"bullshit,Polakow do SS nie brali".Pozniej
        znajomi Holendrzy-nieco zdziwieni- pytali mnie wlasnie na okolicznosc tej sceny,
        czy to prawda.Odpowiedz moja byla prosta-"nie wierzycie Spielbergowi?I nikt juz
        wiecej o nic nie pytal.
        Natomiast Eres przemilczal, albo tez nie wie o aferze braci Molojcow(Polakow,a
        jakze),czyli kulisach wspolpracy GL/Al z ...Gestapo.Chetnie tez poczytamy o
        jedynej w swoim rodzaju,bo wspolnej akcji GL/Al i Abwehry na Archiwum Komendy
        Glownej AK w Warszawie.No Eres,do dziela,dawaj tych kolaborantow!
        • Gość: Cep Re: i to poszlo w swiat IP: *.aster.pl 06.10.04, 10:35
          Jest jeszcze kwestia tych kolaboranckich mas - ludzi, którzy zaciągnęli się do Armii Czerwonej. Sukinkoty sami szli do lokalnych komisji poborowych. Bez przymusu, gdzieżby tam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka