wojo1111
10.01.05, 09:19
Z Vancouver spamuje i falszuje jeden zwolennik arabskiego ladu.
Moze to zgubiony syn araba z Libi??
--------------------------------------------------------
Pomóżcie mu znaleźć syna
- Czy pan z Krakowa? - w Tobruku podczas wizyty premiera Marka Belki w Libii
zaczepił naszego reportera nieznany Arab. - Pomóżcie mi odnaleźć syna. Nie
widziałem go od wielu lat. Nie wiem, gdzie mieszka - prosił łamaną polszczyzną.
Przez kilka minut mieszanką arabskich i polskich słów próbował opowiedzieć
dramatyczną historię swojego życia.
Sallam, jak nazywany był w Polsce, urodził się w 1960 roku w Tobruku w Libii.
Tam mieszka do dzisiaj. Na początku lat osiemdziesiątych wyjechał do Polski,
prawdopodobnie na studia. Poznał w Krakowie dziewczynę o imieniu Ewa. Z ich
związku w 1982 r. urodził się syn Mirosław. Niestety, wkrótce Sallam musiał
wracać do Libii. Ewa z synkiem zostali w Krakowie. Tyle wiemy na pewno. Sallam
nie był w stanie ani po polsku, ani po angielsku wyjaśnić nam, co robił w
Polsce, jak wyglądał jego związek z Ewą ani dlaczego musiał wrócić do Libii.
Wiemy, że w 1985 roku na zaproszenie babci swojego syna przyjechał na trzy
miesiące do Polski. Pokazał nam oficjalne zaproszenie i akt urodzenia syna. Ze
łzami w oczach prosił naszego reportera o pomoc w ustaleniu jego miejsca pobytu.
- Nie znam adresu. Zmienili adres. Nic o nich nie wiem - tłumaczył. On sam
także zmienił adres i prawdopodobnie dlatego jego rodzina nie może nawiązać z
nim kontaktu.
- Chciałbym odwiedzić syna - przekonuje. - Nie wiem jednak, gdzie jechać.
Pod ostatnim adresem Ewy w Krakowie nikt nie wie kiedy i dokąd kobieta się
wyprowadziła.
Uwaga!
Wszystkie osoby, które mogą pomóc w odnalezieniu rodzinny Sallama (na
zdjęciu), prosimy o kontakt - tel. 0-22 515-91-43, mariusz.kuczewski@se.com.pl