Dodaj do ulubionych

Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla księży

17.02.05, 19:09
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • aniaczepiel Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 17.02.05, 19:17
      A ja kłaniam się przed Sobą.
      I nikt mi nic nie zrobi.
      • soulworm Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 18.02.05, 02:02
        aniu czepiel, ja robie to samo :) let's glorify ourselves for who we are...
      • maurycy Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 18.02.05, 09:27
        Znaj swojego wroga

        The Guardian 17 lutego, 2005

        Watykańska księga zasad postępowania ostrzega księży, że diabeł "krąży jak
        ryczący lew szukając dusz na pożarcie", ale tak odczuwany jest wzrost jego
        wielbicieli, wobec którego katolicki uniwersytet oferuje kurs pozwalający
        klerykom identyfikację wroga.
        Dwumiesięczny kurs w Regina Apostolorum, jednym z najbardziej prestiżowych
        uniwersytetów pontyfikalnych w Rzymie został wprowadzony z powodu
        zaniepokojenia Watykanu całą serią poważnych procesów sądowych wiążących
        morderstwa rytualne z satanizmem.
        We Włoszech, jednej sprawie siedem osób podejrzanych o członkowstwo w sekty
        satanicznej stanęło przed sądem oskarżonych o udział w trzech zabójstwach.
        Prokuratorzy zarzucali, że jedna z ofiar, dziewiętnastoletnia dziewczyna,
        która została ugodzona śmiertelnie nożem w roku 1998, mogła być celem ataku,
        ponieważ jeje zabójcy wierzyli, że była personifikacją Marii Dziewicy.
        Poza trema morderstwami, sekta jest podejrzewana o zmuszenie dwóch z jej
        członków do odebrania sobie życia. Według włoskiej grupy parlamentarnej we
        Włoszech istnieje aż 1,0000 sekt satanicznych.
        Kursy, które rozpoczynają się w dniu dzisiejszym, będą się zajmowały
        demonologią, obecnością wyobrażeniem diabła w pismach świętych oraz patologią
        i leczeniem medycznym ludzi cierpiących na opętanie.
        Watykan jest także mocno zaniepokojony rosnącą liczbą młodych ludzi, którzy
        używają Internetu w celu rozwijania osobistych form satanizmu, w sposób
        niewidoczny dla zespołów policyjnych monitorujących istniejące sekty.
        "Jest to bardziej spontaniczny i ukryty fenomen, problem samotności i
        izolacji, problem pustki, która zostaje wypełniana wartościami
        satanistycznymi” – powiedział jeden z wykładowców agencji Associated Press -
        Carlo Climati, znawca kultury młodzieżowej i satanizmu.
        W roku 1999, Watykan wydał swą pierwszą księgę zasad od roku 1614 na temat
        wyganiania diabła. Mająca 90 stron, oprawiona w skórę księga „De Exorcismis et
        supplicationibus quibusdam” identyfikuje "mówienie w nieznanych językach,
        doszukiwanie się odległych lub ukrytych przedmiotów oraz wykazywanie
        [nienaturalnej] siły fizycznej” jako znaki diabelskiego opętania.
        Inaczej niż jego siedemnastowieczna poprzedniczka, „De Exorcismis” ostrzega
        przed myleniem opętania z chorobą psychiczną.
        Pan Climati powiedział, że jego kurs sataniczny "będzie tłumaczył jak odróżnić
        pomiędzy chorą osobę, która wymaga opieki medycznej, od osoby opętanej przez
        demonys".
        Papież Jan Paweł II jest ope John Paul II wierzy głęboko, że diabeł, którego
        nazywa „kosmicznym kłamcą i mordercą”, naprawdę istnieje na świecie, oraz że
        osobiście dokonywał egzorcyzmów. W książce pod tytułem „I miei sei Papi”,
        zmarły kardynał Cardinal Jacques Martin wspominał jak w roku 1982 ówczesny
        biskup Spoleto sprowadził Papieża do kobiety uważanej za opętaną.
        "Z zewnątrz słyszeliśmy jej wrzaski. Papież dokonał kilku egzorcyzmów, jednak
        bezskutecznie. Następnie powiedział: „Jutro odprawię msze w twojej intencji” –
        i nagle stała się ona ponownie normalna."
    • yorryk A co to ten santanizm? 17.02.05, 19:21
      Santany sluchaja?
      • 13sw Re: A co to ten santanizm? 17.02.05, 21:31
        A ja na Mazurach poznałem tylu miłych ludzi, co się dosiadali i szanty
        śpiewali... I teraz się okazuje, że to byli ci sekciarze, czciciele diabła,
        santaniści..
        • quasir Re: A co to ten santanizm? 18.02.05, 09:11
          to byli szantyanisci ... King Diamond rzadzi ...
    • rwerp Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 17.02.05, 19:41
      "kurs santanizmu..." Biedny Santana! Czemu tak nie lubią jego muzyki?
      • midwesterner Re: Włochy: kurs satanizmu i egzorcyzmów dla ksi 17.02.05, 19:45
        W sklad kursu wchodzi sluchanie, dyskusja i analiza programow Radia Maryja
      • pantera01 Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 18.02.05, 06:27
        Okropnie sie wystraszylem! Slucham muzyki Santany od czasu do czasu a teraz
        dowiaduje sie ze w Watykanie szkola ksiezy na ta muzyke! Zgroza!!!
    • koszalinek1 Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 17.02.05, 19:44
      A mi wcale nie jest do śmiechu. Właśnie wychodzi mi bokiem zainteresowanie
      okultyzmem z przed 15 lat gdy jako dzieciak było to moją pasją. Od tego czasu
      mam silną fobię okultystyczną, która objawia się zawrotami głowy na widok
      symboli satanistycznych, a po małym kryzysie rok temu i oglądaniu egzorcyzmów,
      przez 3 miesiące miałem silne poczucie bliskie opętaniu, tak że nawet teraz nie
      mogę się za bardzo pozbierać. Po prostu zmiękła mi grucha i z twardziela
      zrobiłem się mięczak. Łatwo wejść w okultyzm trudno wyjść, a najlepiej olewać
      wszystkie zabobony.
      Pozdrawiam - Książe Ciemności.
      • quasir Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 18.02.05, 09:15
        to ci wspolczuje ... zainteresowanie okultyzmem ... oh! s*it! ... chyba od
        urodzenia trzeba miec sieczke zamiast mozgu ... no comments ... pewnie i hipnoza
        na ciebie dziala ... rycerze jedi zrobili by z ciebie sieczke ... Hail Jabba!
      • 48matrix Re: Włochy: kurs santanizmu i egzorcyzmów dla ksi 18.02.05, 18:41
        koszalinek1 napisał:

        > A mi wcale nie jest do śmiechu. Właśnie wychodzi mi bokiem zainteresowanie
        > okultyzmem z przed 15 lat gdy jako dzieciak było to moją pasją. Od tego czasu
        > mam silną fobię okultystyczną, która objawia się zawrotami głowy na widok
        > symboli satanistycznych, a po małym kryzysie rok temu i oglądaniu
        egzorcyzmów,
        > przez 3 miesiące miałem silne poczucie bliskie opętaniu, tak że nawet teraz
        nie
        >
        > mogę się za bardzo pozbierać. Po prostu zmiękła mi grucha i z twardziela
        > zrobiłem się mięczak. Łatwo wejść w okultyzm trudno wyjść, a najlepiej olewać
        > wszystkie zabobony.
        > Pozdrawiam - Książe Ciemności.
        _____________________________
        Drogi Książę!
        Pewnie pomyliłeś okultyzm z onanizmem........
    • vortex1 Z tego co wiem, od Szatana uwolnić może ... 17.02.05, 19:52
      ... jedynie wiara i przyjęcie Chrystusa jako osobistego Zbawiciela. Następnie życie w jedności z Nim i Szatan już nie jest groźny. Szatan nie boi się żadnych egzrcystów, co więcej, wydaje mi się że to on sam użądził ten kurs. Pzdr.
      • speev [...] 17.02.05, 20:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • vortex1 Kto się daje mamić czarnym? 17.02.05, 20:39
          Ciebie chyba nim nie straszono... A swoją drogą, może byś tak otworzył oczy i spojżał dookoła? Diabeł jest wszędzie chłopie. Pierwszym jego zwycięstwem jest przekonanie ludzi że nie istnieje. Jak można walczyć z kimś, kogo nie ma? Dlaczego wojsko maskuje się na wojnie, bo udaje że go nie ma. To samo robi Szatan, ale przecież ty nie dasz się nim zastraszyć... Pzdr.
    • mihal_04 Exorcizo te 17.02.05, 20:29
      - Jak uczy nas Pismo - rzekł - szatana cechuje pycha. Nic innego, a pycha
      niezmierzona przywiodła Lucyfera do buntu przeciw Panu, za pychę został on
      ukarany strąceniem do piekielnej czeluści. I pyszny jest diabeł nadal!
      Pierwszym przykazaniem egzorcysty jest przeto urazić diabelską pychę, dumę i
      miłość własną. Krótko mówiąc: zelżyć go porządnie, skląć, obrazić, naubliżać.
      Znieważyć, a wonczas umknie on jak niepyszny.
      Mnisi czekali, pewni, że to jeszcze nie koniec. I mieli rację.
      - Zaraz tedy - ciągnął Szarlej - zaczniemy czarta znieważać. Jeśli który z
      fratrów jest na grubsze wyrazy wrażliwy, niechaj oddali się nie mieszkając.
      Przybliż się, magistrze Reinmarze, przemów słowy Mateuszowej Ewangelii. Wy zaś,
      bracia, módlcie się.
      - Jezus rozkazał mu surowo i zły duch opuścił go - wyrecytował Reynevan. - Od
      owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na
      osobności i pytali: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z
      powodu małej wiary waszej.
      Szmer mamrotanej przez benedyktynów modlitwy mie-szał się z recytacją. Szarlej
      zaś poprawił stułę na szyi, stanął nad nieruchomym i sztywnym bratem Deodatem i
      rozpostarł ręce.
      - Diable plugawy! - wrzasnął tak, że Reynevan zająknął się, a opat aż
      podskoczył. - Rozkazuję ci, natychmiast wynijdź z tego ciała, nieczysta siło!
      Precz od tego chrześcijanina, ty brudny, otyły i sprośny wieprzu, bestio spo-
      śród wszystkich bestii najbardziej bestialska, zakało Tartaru, ohydo Szeolu!
      Wypędzam cię, ty szczeciniasta żydowska świnio, do piekielnego chlewa, gdzie
      obyś utopił się w gó..e!
      - Sancta Virgo virginem - szeptał opat - ora pro nobis...
      - Ab insidiis diaboli - wtórowali mnisi - libera nos...
      - Ty krokodylu stary! - ryczał Szarlej, czerwieniejąc. - Bazyliszku zdychający,
      koczkodanie obsrany! Ty nadęta ropucho, ty kulawy ośle ze zbitym zadem, ty
      zaplątana w sieć własną tarantulo! Ty zapluty wielbłądzie! Ty robaku nędzny,
      tkwiący w padlinie zaśmiardłej na samym dnie Gehenny, ty chrząszczu obrzydły
      siedzący w łajnie! Słysz, jak nazywam cię twym prawdziwym mianem: scrofa
      stercorata et pedicosa, świnia nieczysta i zawszona, o ty najpodlejszy z
      podłych, o najgłupszy z głupców, stultus stultorum rex. Ty węglarzu tępy! Ty
      szewcze przepity! Ty capie ze spuchniętymi jajcami!
      Leżący na marach brat Deodat nie drgnął nawet. Choć Reynevan kropił go wodą
      święconą ile wlazło, krople bez-silnie spełzały po stężałym obliczu starca.
      Mięśnie na szczękach Szarleja zadrgały mocno. Zbliża się kulmina-cja, pomyślał
      Reynevan. Nie pomylił się.
      - Wynijdź z tego ciała! - zaryczał Szarlej. - Ty w rzyć je..y katamito!
      Jeden z młodszych benedyktynów uciekł, zakrywając uszy, wzywając imienia Pana
      nadaremno. Inni byli albo bardzo bladzi, albo bardzo czerwoni.
      Ostrzyżony osiłek stękał i pojękiwał, usiłując wetknąć do garnuszka z miodem
      całą dłoń. Było to niewykonalne, dłoń była dwa razy większa od garnuszka.
      Waligóra wy-soko uniósł naczynie, zadarł głowę i rozdziawił usta, ale miód nie
      wyciekał, było go już zwyczajnie za mało.
      - I cóż - odważył się wybąkać opat - z bratem Deodatem, mistrzu? Co ze złym
      duchem? Azali już wyszedł?
      Szarlej schylił się nad egzorcyzmowanym, przyłożył niemal ucho do jego bladych
      warg.
      - Jest już pod samym wierzchem - ocenił. - Zaraz go wygonimy. Trzeba jeno
      porazić go smrodem. Czart czuły jest na smród. Nuże, fratrzy, przynieście kubeł
      łajna, pa-telnię i kaganek. Będziemy opętanemu smażyć pod nosem świeże łajno.
      Zresztą wszystko, co dobrze śmierdzi, nada się. Siarka, wapno, asafetyda... A
      najlepiej zepsuta ryba. Albowiem powiada księga Tobiasza: incenso iecore piscis
      fugabitur daemonium.
      Kilku braci pobiegło zrealizować zamówienie. Siedzący pod murem osiłek podłubał
      palcem w nosie, obejrzał palec, wytarł w nogawkę. Po czym wznowił wybieranie re-
      sztek miodu z garnuszka. Tym samym palcem. Reynevan poczuł, jak zjedzony bobrzy
      plusk podchodzi mu do gardła na wzbierającej fali chrzanowego sosu.
      - Magistrze Reinmarze - ostry głos Szarleja przywró-cił go światu. - Nie
      ustawajmy w wysiłkach. Ewangelia według Marka, proszę, stosowny ustęp. Módlcie
      się, bracia.
      - A Jezus widząc, że tłum się zbiega - przeczytał po-słusznie Reynevan -
      rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź
      z niego i nie wchodź więcej w niego.
      - Surde et mute spiritus ego tibi praecipio - powtórzył groźnie i rozkazująco
      schylony nad bratem Deodatem Szarlej - exi ab eo! Imperet tibi dominus per
      angelum et leonem! Per deum vivum! Justitia eius in saecula saeculorum! Niechaj
      moc Jego wypędzi cię i zmusi do wyjścia razem z całą twoją zgrają!
      - Ego te exorciso per caracterum et verborum sanctum! Impero tibi per clavem
      salomonis et nomen magnum tetragrammaton!
      Żrący miód osiłek zakaszlał nagle, opluł się i usmarkał. Szarlej otarł pot z
      czoła.
      - Ciężki i trudny to casus - wyjaśnił, unikając coraz bardziej podejrzliwego
      wzroku opata. - Przyjdzie jeszcze mocniejszych użyć argumentów.
      Przez chwilę było tak cicho, że słychać było dzikie bzyczenie muchy, którą
      pająk dopadł w pajęczynie we wnęce okiennej.
      - Na apokalipsę - rozległ się w ciszy trochę już zachrypnięty baryton Szarleja -
      przez którą Pan zdradził rzeczy, które nadejść mają, i potwierdził owe rzeczy
      usty anioła przez siebie zesłanego, wyklinam cię, szatanie! Exorciso te, flumen
      immundissimum, draco maleficus, spiritum mendacii!
      - Na siedem świeczników złotych i na jeden świecznik między siedmioma stojący!
      Na głos, będący głosem wód wielu, który powiada: Jam jest ten, który umarł, i
      ten, który zmartwychwstał, ten, który żyje i żyć będzie wiecznie, który mam w
      pieczy klucze do śmierci i piekła, powiadam ci, odejdź, duchu nieczysty, który
      znasz karę wiecznego potępienia!
      Skutku jak nie było, tak nie było. Na twarzach przypatrujących się benedyktynów
      malowały się różne, bardzo różne uczucia. Szarlej wziął mocny wdech.
      - Niechaj porazi cię Agyos, jak poraził Egipt! Niechaj cię ukamienują, jak
      Izrael ukamienował Achana! Niechaj podepcą cię nogami i zawieszą na widłach,
      jak zawieszono pięciu królów amoryckich! Niechaj przyłoży Pan do czoła twego
      ćwiek i niechaj walnie w ów ćwiek młotkiem, jak uczyniła Siserze niewiasta
      Jael! Niechaj ci, jak przeklętemu Dagonowi, łeb wraży i ręce obie odrąbane
      będą! I niech ci ogon utną przy samej twej diabelskiej dupie!
      Oj, pomyślał Reynevan, to się źle skończy. To się źle skończy.
      - Duchu piekielny! - Szarlej gwałtownym ruchem roz-postarł ręce nad nadal nie
      dającym znaku życia bratem Deodatem. - Zaklinam cię na Acharona, Eheya, Homusa,
      Athanatosa, Ischirosa, Aecodesa i Almanacha! Zaklinam cię na Aratona, Bethora,
      Phalega i Oga, na Pophiela i na Phula! Zaklinam cię potężnymi imionami Shmiela
      i Shmula! Zaklinam cię najokropniejszym z imion: imieniem przemożnego i
      straszliwego Semaphora!
      Semaphor nie poskutkował lepiej niż Phul i Shmul. Nie dało się tego ukryć.
      Szarlej też to widział.
      - Jobsa, hopsa, afia, alma! - zakrzyczał dziko. - Melach, Berot, Not, Berib et
      vos omnes! Hemen etan! Hemen etan! Hau! Hau! Hau!
      Zwariował, pomyślał Reynevan. A nas zaraz zaczną bić. Zaraz połapią się, że to
      wszystko bezsens i parodia, przecież aż tacy głupi być nie mogą. Zaraz skończy
      się to wszystko strasznym biciem.
      Szarlej, spocony już jak cholera i zdrowo zachrypnięty, przyciągnął jego wzrok
      i mrugnął z aż nadto czytelną prośbą o wsparcie, prośbę poparł dość gwałtownym,
      choć ukradkowym gestem. Reyneyan wzniósł oczy ku sklepieniu. Wszystko,
      pomyślał, starając się przypomnieć sobie stare księgi i rozmowy z
      zaprzyjaźnionymi czarownikami, wszystko jest lepsze od „hau-hau-hau”.
      - Hax, pax, mas! - zawył, wymachując rękami. - Abeor super aberer! Aie Saraye!
      Aie Saraye! Albedo, rubedo, nigredo!
      Szarlej, oddychając ciężko, spojrzeniem wyraził mu wdzięczność, gestem nakazał
      kontynuować. Reynevan mocno nabrał powietrza w płuca.
      - Tumor,
      • quasir Re: Exorcizo te 18.02.05, 09:18
        stary wachasz cos, czy bierzesz ... wiecej takich ludzi jak ty, a zaczne
        sprzedawac czarodziejskie rozdzki z akceptacja harrego pottera ...
    • mihal_04 ... 17.02.05, 20:30
      Szarlej, oddychając ciężko, spojrzeniem wyraził mu wdzięczność, gestem nakazał
      kontynuować. Reynevan mocno nabrał powietrza w płuca.
      - Tumor, rubor, calor, dolor! Per ipsum, et cum ipso, et in ipso! Jobsa, hopsa,
      et vos omnes! Et cum spiritu tuo! Melach, Halach, Molach!
      Zaraz będą nas bić, pomyślał gorączkowo, a może na-wet i kopać. Zaraz, za małą,
      za tycią chwilę. Nie ma rady.
      Trzeba iść na całość. Na arabski. Stój przy mnie, Averroesie. Ratuj, Avicenno.
      - Kullu-al-szaitanu-al-radżim! - wrzasnął. - Fa-ana-sahum Tarisz! Qasura al-
      Zoba! Al-Ahmar, Baraqan al-Abayad! Al-szaitan! Khar-al-Sus! Al ouar! Mochefi al
      relil! El feurdż! El feurdż!
      Ostatnie słowo, jak niejasno pamiętał, znaczyło po arabsku „ci..” i mało miało
      wspólnego z egzorcyzmowaniem. Świadom był, jak wielkie głupstwo popełnia. Tym
      mocniej zadziwił go efekt.
      Miał wrażenie, że świat zamarł na moment. I wówczas, w zupełnej ciszy, wśród
      zastygłego na tle szarych murów tableau benedyktynów w czarnych habitach, coś
      nagle drgnęło, coś się wydarzyło, coś zakłóciło martwy spokój ruchem i
      dźwiękiem.
      Siedzący pod ścianą tępooki waligóra gwałtownie, z obrzydzeniem i wstrętem
      odrzucił brudny i lepiący się garnuszek z miodem. Garnuszek stuknął o posadzkę,
      nie rozbił się jednak, lecz poturlał, wdzierając w ciszę głu-chym, acz głośnym
      turkotaniem.
      Waligóra uniósł do oczu lepkie od słodkości palce. Przyglądał się im przez
      chwilę, a na jego nalanym księżycowym obliczu odmalowało się najpierw
      niedowierzanie, a potem przerażenie. Reynevan przyglądał mu się, oddy-chając
      ciężko. Czuł na sobie ponaglający wzrok Szarleja, ale nie był już w stanie
      wykrztusić ani słowa. Koniec, pomyślał. Koniec.
      Osiłek, wciąż patrząc na swe palce, zajęczał. Rozdzierająco.
      I wówczas leżący na marach brat Deodat zastękał, zakaszlał, zacharczał i
      wierzgnął nogami. Po czym zaklął, nader świecko.
      - Święta Eufrozyno... - jęknął opat, klękając. Pozostali mnisi poszli za jego
      przykładem. Szarlej otworzył usta, ale szybko i przytomnie je zamknął. Reynevan
      przyłożył ręce do skroni, nie wiedząc, modlić się czy uciekać.
      - Zaraza... - zaskrzeczał brat Deodat, siadając. - Ale mnie suszy... Co?
      Przespałem wieczerzę? Mór na was, braciszkowie... Chciałem się ino zdrzemnąć...
      Ale przecieżem prosił, by rozbudzić mnie na nieszpory...
      - Cud! - krzyknął jeden z klęczących zakonników.
      - Nastało królestwo Boże - drugi padł krzyżem na po-sadzkę. - Igitur pervenit
      in nos regnum Dei!
      - Alleluia!
      Siedzący na marach brat Deodat wodził dookoła nie rozumiejącym wzrokiem, od
      klęczących konfratrów do Szarleja ze stułą na szyi, od Reynevana do waligóry
      Samsona, wciąż oglądającego swe dłonie i brzuch, od modlącego się opata do
      mnichów, którzy właśnie nadbiegli z kubłem łajna i miedzianą patelnią.
      - Czy ktoś - zapytał niedawny opętany - zechciałby mi wyjaśnić, co tu się
      wyprawia?
      • kupasmiechu Re:bedzie wiecej? 17.02.05, 21:34
        i skad to jest? bo fajne...
        • mesppian Re:bedzie wiecej? 17.02.05, 21:54
          lol.. nie znasz waść prozy Sapkowskiego?
          www.merlin.com.pl/frontend/towar/380934;jsessionid=027E166AA8EBE1AA9B3E19712EC7CFA4
      • speev Re: ... 17.02.05, 21:56
        mistrz AS rządzi
    • kozaczek3 Egzorcyści są potrzebni w Watykanie!!!! 17.02.05, 21:40
      www.geocities.com/legaba2003/galeriab.htm
      • pantera01 Re: Egzorcyści są potrzebni w Watykanie!!!! 18.02.05, 06:39
        Uhaha! Uhaha!
        Poszedlem do strony zacytowanej i jeszcze nigdy tak sie nie usmialem! Kozaczku,
        czy ty w to wierzysz? Wyrazy szczerego wspolczucia! Nawet nie przypuszczalem ze
        sa jeszcze ludzie ktorzy w takie pier..doly wierza!! A myslalem ze ateisci
        czasami uzywaja rozumu.
    • leslawc gorzej niz sredniowiecze 17.02.05, 22:03
      jak dlugo jeszcze rozne koscioly swiata beda sialy strach w ludziach bez wiedzy
      i wyksztalcenia by strachem karmic chora wiare ?
      Jak to mozliwie ze jedne kraje zajmuja sie rozwojem fizyki chemi biologii
      medycyny a inni produkuja coraz to innycb swietych ?
      Dlaczego Bill Gates daje 700 mln dolarow na szczepionki dla Afryki i nikt nie
      robi go swietym a takie pieniadze przekazuje nie pierwszy raz ?
      Dlaczego ci ktorzy glosza wiare jak sa chorzy to lecza sie u najlepszych
      lekarzy za granica a nie jada do miejsc gdzie ukazala sie matka boska ?

      • pantera01 Re: gorzej niz sredniowiecze 18.02.05, 06:58
        Nie wiem lesiu czy zauwazyles "ze jedne kraje zajmuja sie rozwojem fizyki chemi
        biologii medycyny" to sa te kraje ktorych kultura oparta jest na
        chrzescijanstwie i ktore "produkuja coraz to innycb swietych ?". Czyzby Bill
        Gates dorobil sie tych miliardow w kraju ateistycznym? Nie wiedzialem ze on
        dorobil sie w Chinach albo w Korei Polnocnej. Poza tym nie wiem czy Bill Gates
        domagal sie zrobienia go swietym? Moze kiedys nim zostanie, ktoz to wie?
        Lesiu, rusz makowka i zacznij cos czytac, na milosc ...oops! chcialem napisac
        boska ale chyba musze zmienic na milosc fizyki albo biologii!!
        PS. Nie zauwazylem zeby bylo gorzej niz sredniowiecze!
    • kontik_711 Kurs dla kleru 17.02.05, 22:26
      A moze zrobiliby tak kurs uczciwosci?? Mysle, ze bardziej by sie to przydalo
      niz egzorcyzmy..hahahaha
    • partner27 santanizmu ? 17.02.05, 22:28
      to Carlosa Santany tez na indeksie ? o rany ! ... on o tym wie ?
    • arahat1 Jednak kler to zbior chorych mezczyzn ktorym 17.02.05, 22:30
      plemiki blokuja zwoje mozgowe...
      • pantera01 Re: Jednak kler to zbior chorych mezczyzn ktorym 18.02.05, 06:59
        arahat1 napisała:

        > plemiki blokuja zwoje mozgowe...
        Co to sa "plemiki"? I w jaki sposob blokuja one zwoje mozgowe? Widocznie cos
        opuscilem na lekcjach biologii i fizjologii.
    • wicurpix kurs santaniczny versus kurs poprawnego pisania 17.02.05, 22:41
      nie będę komentował bo wiadomo o co chodzi...
    • kozaczek3 Mordercy ze znakiem krzyża spalili Giordana Bruno! 17.02.05, 23:05
      W lutym 17-tego, w roku 1600-tnym, Papież Klemens VIII kazał spalić na stosie
      na placu Campo di Fiori w Rzymie włoskiego filozofa Bruno Giordano,
      dominikanina.
      Za to, że popierał teorie Kopernika.
      Religię uważał za uproszczoną dla ludu wersję filozofii, a praktyki religijne
      za zabobon zrodzony z ignorancji.
      Była to swoista termoterapia ówczesnego egzorcysty mordercy Papieża Klemensa
      VIII dokonana na niewinnym człowieku.
      Amen

      • pantera01 Re: Mordercy ze znakiem krzyża spalili Giordana B 18.02.05, 06:35
        Kozaczku drogi
        Gratuluje wysilku umyslowego i czasu spedzonego na wyszukiwaniu tych spalonych
        przez "Mordercow ze znakiem krzyza". No jesli to byl ten jeden i to w roku 1600
        n.e. (zauwaz ze pisze n.e.) to rzeczywiscie okropne. Moze zagladnij pod haslo
        "ateisci" i zobacz ilu ludzi ci spalili, utlukli etc. Czy to tez bylo z powodu
        zabobonu czy moe ignorancji? Moze bylo to w imie tzw. "postepu ludzkosci"? Jesli
        bedziesz mial trudnosci z dotarciem do wiedzy to chetnie sluze przykladami!
    • 48matrix Drugi zawód dla księży, a co z lataniem na miotle? 18.02.05, 18:34

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka