Dodaj do ulubionych

Berlin, Berlin

27.09.05, 03:26
=================================================================================
"Berlin was gaiety and sex, bookstores and fatsos. It looked richer than America"

Paul Theroux, "Riding the Iron Rooster", 1989
=================================================================================

W latach 80-tych (czasy "Solidarnosci", czarnobyla itd.) amerykanski podroznik
i autor ksiazek Paul Theroux przejechal pociagiem trase z Londynu do Chin, a
nastepnie dosc dlugo podrozowal koleja w samych Chinach, czego owocem stala
sie jego ksiazka pt. "Riding the Iron Rooster". W drodze do Chin zrobil sobie
postoj w Warszawie, ktora wygladala wowczas bardzo biednie, m.in. w oknach
wystawowych sklepow spozywczych mozna bylo zobaczyc prawie wylacznie
puszki konserwowe, pogiete, zakurzone i z wyblaklymi etykietami. Stanowilo to
ogromny kontrast z przebogatym Berlinem (zachodnim), gdzie zatrzymal sie dzien
wczesniej. Kilka fragmentow ksiazki na ten temat w polskim tlumaczeniu:

=================================================================================
"Berlin jest miastem wiekowym i byl soba przez 700 lat, ale za panowania
nazistow "pekl" i przestal byc miastem, a stal sie symbolem, a nastepnie idea.
Po wojnie zostal wykreowany na nowo jako idea, ktora zostala sprowadzona do
absurdu (...)

"Zaprowadzil mnie do 'Ka De We', ogromnego domu towarowego, znanego bardziej
ze skrotu swej nazwy niz z pelnego jej brzmienia, 'Kaufhaus des Westens'.
Chcial mi pokazac dzialy z zywnoscia, a w szczegolnosci stoiska sprzedajace
drogie i wyrafinowane delikatesy. 'To jest cos nowego' - powiedzial Helmut.
'Kultura zywnosci. Ludzie maja obsesje na jej punkcie. Chcesz zobaczyc?' 200
gatunkow sera, 40 rodzajow kawy, 26 rodzajow parowek o roznych rozmiarach, a
takze zywnosc dla wegetarian, ludzi z uczuleniami itd. Byly tam stoiska,
sprzedajace zywnosc dla snobow, rzeczy rzadkie i niestrawne, a wszystko
pieknie ulozone i wytwornie opakowane. Ciastka, soki owocowe, 90 gatunkow
chleba, cala sciana najrozmaitszych herbat, wszystkie mozliwe ksztalty
makaronu. Na pierwszy rzut oka nie byla to zywnosc, tylko towar
specjalistyczny wystawiony tak jak droga odziez. Jezeli isnieje cos takiego
jak zywnosc stworzona przez projektantow, to bylo to (...). W dziale miesnym
poczulem horror widzac wiele stoisk wypelnionych pocietymi kawalami miesa -
polyskujace czerwone kawalki miesa, ktore zostaly odciete z wielka
starannoscia: nogi, ramiona, kopyta, zadki i lokcie, cale regaly z jezykami,
skrzynia z sercami, tulow przystrojony w papierowa czapke, swinskie glowy
majace pod szyja ozdobne kolnierze. Wiekszosc miesa byla udekorowana w ten
wlasnie sposob - rodzaj dramatycznej prezentacji, tak ze ostatnia rzecza
o ktorej pomyslales byly uboj i rzez. Bylo tam wiecej ogladajacych niz
kupujacych, co bylo rzeca najosobliwsza ze wszystkich - ludzie ogladajacy
zywnosc, przelykajacy sline i idacy dalej ('Zobacz Wolfgang te rybie glowy!'),
a powodem tego ogladania i oczywistego glodu wrazen byla zywnosc uzyta w celu
kuszenia i ekscytacji, a wiec to wszystko wydalo mi sie - mieso szczegolnie -
najbardziej nowoczesna forma pornografii. 'Dobre, co?' powiedzial Helmut.
'Kto to zobaczy, zrozumie Berlin'.
=================================================================================
Obserwuj wątek
    • abe_ltd Re: Berlin, Berlin 27.09.05, 05:46
      It makes sense. In those days Berlin was a display case of kapitalism, designed
      and exhibited to the world in contrast with its eastern twin brother , to tease
      and mock 'achievements' of communism.
      ABE
      • de_oakville Re: Berlin, Berlin 27.09.05, 13:26
        Tak, kapitalizm jako raj obfitosci towarow. Ale wczesniej, bo wedlug wizji
        Hitlera, Berlin mial imponowac w przyszlosci glownie rozmiarami swoich
        monumemtalnych budowli. Projekty Alberta Speer'a obejmowaly m.in. najwiekszy
        dworzec kolejowy na swiecie, wielki luk triumfalny, czyniacy "karlem" paryski
        "Arc de Triomphe", a przede wszystkim ogromna budowle centralna z wielka kopula.
        Wszystko to mialo byc zbudowane przewaznie z granitu (odpowiedni material
        dla "tysiacletniej Rzeszy", niezniszczalny) i mialo "rzucac na kolana podziwu"
        kazdego, kto to wszystko zobaczy z bliska. Stalin mial zreszta dosyc podobne
        projekty odnosnie Moskwy, z tym ze nie byl on nigdy mocny w zaopatrywaniu
        ludnosci w dobra konsumpcyjne. Jednak jego idee budowlane w znacznym stopniu sie
        spelnily. Wybudowal on w Moskwie wiele ogromnych obiektow podobnych do
        warszawskiego Palacu Kultury, uregulowal rzeke Moskwe, ktora obramowal w
        imponujace granitowe nabrzeza (co tam brzegi Sekwany lub Szprewy, rzek dosyc
        waskich). Zainicjowal budowe wielu szerokich i imponujacych alei tzw.
        "prospektow" Rozpoczal budowe metra, ktorego dlugosc i ilosc linii postawily
        dzis Moskwe pod tym wzgledem w swiatowej czolowce. W roku 1935 MoskwA miala
        tylko jedna linia metra, w Berlinie bylo ich znacznie wiecej. W 1939 Berlin
        liczyl ponad 4 miliony mieszkancow, Moskwa poand 2 miliony. Dzis Berlin ma mniej
        mieszkancow niz przed wojna, a Moskwa liczy 11 milionow. "Zählt Klasse nicht
        Masse?" Oczywiscie, szczegolnie jesli sie przez dlugi czas nie ma innego wyboru.
        Grunt, zeby kazdy pielegnowal to, w czym jest mocny.
      • neceser Re: Berlin, Berlin 28.09.05, 05:19
        maybe, you should work a bit on learning how to use the articles? And how to
        think, while you are at it, moron polack.abe_ltd napisała:

        > It makes sense. In those days Berlin was a display case of kapitalism,
        designed
        >
        > and exhibited to the world in contrast with its eastern twin brother , to
        tease
        >
        > and mock 'achievements' of communism.
        > ABE
    • cepimierz Re: Berlin, Berlin 27.09.05, 05:59
      W innej książce Theroux, "The Great Railway Bazaar", również kilka wzmianek o Polsce. Ale najmocniej w pamięci utkwił kuplecik śpiewany podczas niekończącej się podróży Transsyberyjskim Ekspresem:

      "Compagna Polacca,
      Hai fatto una cacca?
      Si, Vassili!
      Ho fatto venti kili!"

      • abe_ltd Ty cepus z kurami idzies spac 27.09.05, 06:01
        ze i z kurami z ranka wstajesz?
        • cepimierz Re: Ty cepus z kurami idzies spac 27.09.05, 06:05
          No. Tak jakoś mi się rano przywstaje. Gdzieś w okolicach 4-5 rano. Jak nie wstanę od razu, zaczynam myśleć o babach.
          • abe_ltd Re: Ty cepus z kurami idzies spac 27.09.05, 07:14
            Babach czy bombach? BO u ciebie nigdy nie wiadomo ;DDDDD
            • cepimierz Re: Ty cepus z kurami idzies spac 27.09.05, 07:26
              wiadomo. Zainstaluj sobie polskie fonty, będziesz widziała. Żadne mecyje.

              Zawsze wolałem fajne baby od nie daj Panie Boże bomb. Co do bomb, to mogą być seksbomby - ale tylko z daleka.
              • misterpee Re: Berlin - Moskwa 28.09.05, 04:46
                to nie masa ale klasa. Wielkie metropolie sa siedliskami biedy, male miasta jak
                Genewa, Zurich, a nawet Berlin sa centrami kultury. Nowy Jork upada, nowojorki
                Lincoln Center wyglada jak przytulek dla durniow w porownaniu z centrum
                kulturalnym w Luzernie.
                • de_oakville Re: Berlin - Moskwa 28.09.05, 12:32
                  misterpee napisał(a):

                  > to nie masa ale klasa. Wielkie metropolie sa siedliskami biedy, male miasta
                  > jak Genewa, Zurich, a nawet Berlin sa centrami kultury. Nowy Jork upada,
                  >nowojorki Lincoln Center wyglada jak przytulek dla durniow w porownaniu z
                  >centrum kulturalnym w Luzernie.

                  Nowy Jork zawsze "upadal" i jakos nigdy nie upadl. Natomiast np. Zurych i Berlin
                  chwalono nie od dzis - czytalem ksiazke znanego autora, ktory odwiedzil Rio de
                  Janeiro na poczatku 20-tego wieku. Zachwycal sie, ze "Rio jest lepiej
                  wybrukowane niz Londyn lub Paryz, i tylko porzadny Berlin jest pod tym wzgledem
                  jescze lepszy. Zurych i Berlin to z pewnoscia miasta innego rodzaju niz np.
                  Bangkok lub Pekin. Lubie, deceniam i podziwiam te pierwsze, ale czy czuje sie w
                  nich lepiej niz w tych drugich tj. wielkich i "upadajacych?" Nie jestem pewien.
                  • de_oakville Re: Berlin - Moskwa 28.09.05, 13:40
                    P.S.

                    Wyczysczone buty na najwyzszy polysk, idealnie czysta marynarka bez jednej
                    faldki, i chodzenie na koncert Bacha dwa razy w tygodniu po chodnikach rownych
                    jak stol, to jeszcze malo, aby uznac, ze dana osoba reprezentuje soba "kulture"
                    i mieszka w miescie "kultury". Czesto bywa wrecz na odwrot.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka